All language subtitles for Rod Gasienicow - odc 6 Izydor wnuk Jedrka Krwawego

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Historia Izydora Gąsienicy Walczaków kończy tę opowieść o pięciu pokoleniach

rodu gąsieniców zawartą w okresie, który nazwano Złotym Wiekiem Zakopanego.

Wioska ta w przededniu I wojny światowej stała się już europejskim kurortem.

Dla Polaków jednak zjeżdżających tu z trzech zaborów Zakopane w tym czasie

stolicą duchową Polski nieobecnej na mapach Europy.

Obok literatów i artystów Spotykali się w tym zacisznym kącie i politycy. Tu

działał jako społecznik i polityk Stefan Żeromski.

W dniu wybuchu pierwszej wojny światowej górale znów musieli wybierać. Czy bić

się za Cysorza, czy ukrywać w górach jak niegdyś Symek Polowat.

Taką właśnie decyzję musieli podjąć dwaj stryjeczni bracia.

Izydor i Jano.

jedyny dziedzic starej gazdówki, legendarnego Pawła Gąsienicy.

Jędruś! Jędruś, no pójdź ze tu!

Co chcecie? Widzicie, że pojem!

Został ze tu, a leć prędko po strejka, idź do raju i powiedz mu, niech tu

przyjdzie zaraz.

Nie, kosem.

Jakbyście mieli dwoje grabi, to bym wam pomógł.

Widzicie, to jaki pomogacz, byście grabili, ale pasdorami.

No, pysek to też w ociech. Nie bójcie się, nie ugryzę mu się. Wszystko pięknie

dograbiła.

O, Brączka, Brączka.

Wybrał się Wereda z wojną.

Wójt, przykazał, że wszystkie chłopy mają jechać na wojnę.

Co to mi webił z pracy? Co go pokręciło?

Cysarsko mać.

No idźże do domu.

No do domu.

I o co z tym obyś ta wojna?

O, widzi mi się, że to i tak będzie z tą wojną.

Dwa piwa.

Jako musiano wrabić.

O tak, i ja by ku kłopiesia napłacił.

Ja się już z tej wojny nie wrócę.

No to się bierz folię. Z czasem naszego dziadka krwawego tu Simek polować z

wojny uciąg.

I 40 roku w falach przesiedział.

Przecierpiał on.

Przecierpiesz i ty do głodu.

Na mój dusiu pieknie prawic.

Ja się to nie boję.

Widać, że na starych chytach z Francji już jest znowu w biedzie, kiedy o

górolach przyboczył.

On wie dobrze, że górole są bitnikami.

Co to za wojna? Co stare

chłopy bierą do wojska?

Nie, tacy mi starsi.

No, do widzenia. Wrócek na tytuł.

Uwazuj, żeby cię gąsienice krzywdy nie zrobiły. Nie muszę. Hej,

aż ta w Polaczy to wojna, bo sama te remety te byli harnasze,

hej, a ja rosnę.

Cześć, Jancy Kryści, do Jancy Krysta. Jancy Kryst. Dziękuję wam, że go

Jancy Kryst.

Nie przegrał.

Wiesz, nami przedtem o tym nie urodzą.

Adieu. Jedź na wojnę, dzieci. Chcę coża, Skoda. Ja tam mam życić cesarską wojnę.

Czasie bierę. Za potrzebą.

To kaszę bierzemy.

Tatry wysokie po uherckiej stronie.

A i węgierskie hajdoki tych nie płonę. Co nam się polskiej strony trzymać? Swoi

nie wydadzą, bo jeszcze wspomogą.

No jedyną postrzelać trzeba będzie. A co będziemy żarli?

Trzeba nieobdalno w jakieś wykrocizka wleźć.

Maciek, pilnuj ich szczuk.

A skolami będziesz watrę polił?

A wodę z roztoki nosią.

A i panowie tam morzą, pyrczą, chodzują.

No to was pojedem w miedziane.

Teryjno, że jest tam jeden niedźwiedź, ale myślę, że się z nim grzecznie

podobroci dowolone.

Ej, dlono, sprzok niestrasny.

Loś ty ru!

Co z to?

Tak kamrata wito ci, hej?

Śmierci sukość.

Nie wiada, komu była pisano.

Nie przyjmiecie mnie, to was dziań darą wydam.

Tata pisał, że w Alpach już jest duży śnieg. Ego dos.

Witali słońca, to jest długo i dobrze grzeje.

W Alpie to też góry. I no patrzeć, kiedy u nas pokurzy.

A będzie zjeździł? No ba.

Powiedzę, przypatrzmy się, a panowie z reju.

O, słuchajcie, panowie, i nawet w Widniu nie masz teraz takiej kawki ze

śmietanką i skorzuszkiem, jak to u nas.

Co dzisiaj na obiad? Dziś dzień bezmięsny. Mamy tylko pieczone udka

Wojna wojną, a Zakopane Zakopanem.

Moskalę w Cesarza przyparli.

Są już w Przemyślu.

No to my już w niewoli. Powiem o jak tam iść do regimentu.

Na ta niewola lepszo.

To fajna skałkówka.

To po mojemu ojcu.

Czego twój ojciec nie zabił?

Po co mi ją? To mojego zabił.

Z tobą nie ugłaszuję.

Przeszli kozoki w front, bo mieli tu swojego śpiela. Nie.

Siedział u skupnia, miałem do najcu. Go ze u skupnia siedział?

No, go dali ze u skupnia.

Ej, wiem już.

Taki z brodą i łysy.

Wodził, jak go rozwiecie, bez zawrat do morskiego.

A potem to go i młody biercyn wodził.

Ale powiem wam, Leclek był niegłupi. Nie.

A tak?

Szkoda, że go wzięli.

No bo teraz go albo łodze szczerają, może i łagwie są.

A ty za co?

Gdy taki pan gorzołki nie pije, do bitki się nie bierze?

Nie dość gadają ci przeciw, że to śpiek.

Niekaby to.

Gdy to panicko było jakieś noinakce, bo albo dudków mu chybiało, a i łodzianko

na nim było płone.

Te noiny, że może.

Ej, może miał piekną.

Złoto nic nie warce, ino robota.

Uwiedzieliśmy, jakby się roboty chycią.

A złotą chłopu.

Ostawił.

Grzeczny był chłop.

Bez tomowe go pewnie zaparli.

Bo taki panosek nie poradziłby nawet ukraść.

Co tam będziemy łodziadach radzić?

Nie godała ci moja Brunka, co tam z tą cielicką od winochy?

Tomek z lasa przyjechał na urlop. Gadałeś z nim?

Teresa moja była u Tumkuli.

Słyszała, jak Tomek babę bajtlował.

Nie pytała o swoich chłopów.

Nie coś by miał bajtlować.

A co z nią zrezygnować?

Ty i chłopy poginę.

Nie. Niech by ta babę wiedziały, jak się za wcasu za innymi chłopami łabzierają.

Niedobrze to jest, że kozoki są już na Podhalmu.

Pewnie słyszałeś od twojego ojca, co był na Sybirze, że kozoki młode

baby lubią.

Musi z Jasiukiem przyjść ze swoją babą ku mnie.

Dzień dobry.

Twoja Teresa ci swój kozusek przysłała.

A twoja gorzołkę, co by ci się nie kotwiło.

Chcesz mną tu wszystkich wytracić? Chcesz mną tu biedę napytać?

Króta! Jestem mój ojciec, po sybirskich latach na polewackę na nich chodził, a

on się do łoma nie bierze!

Ty!

Na tych diabelskich deskach drogę ziandarom pokazujesz?

Gówno ci na drugi raz przyniesie, a nie zarcie!

Na piekro, placków!

W nocy będziemy watrę polić. Co we wsi?

Pewnie się tam dobrze z babą wziął. Jasiu!

Napij się.

Pokaż to.

Galica? I to ma być polski?

Będzie, co będzie.

Co by ino do drugi wiosny?

Siumny, co przyjechał na urlop, już się do regimentu nie wrócił i no z karabinem

posłał we wirchy.

Jest ich chanius dużo chłopa.

To my i tak byli pierwsi i mądrzejsi.

My cię tu nie pytali.

Możesz się iść kurlopnikom. Gdzie mi tu z tobą dobrze bucu? Ej, ej, ej!

Nie będziesz mi tu.

A wiecie, przymkli Krzeptowskiego z dziennicha.

Za co przecież?

A za to, że pieniądze robił.

Nie, on nie.

Nakoczyło się bez tą wojnę paskorzy i syćka robią dudki.

Gadała mi babak, jak był w domach, że chrube dudki płaci za grule co ich

Żryć nie chcą, niech to pierą.

Wiesz Boga jedynego, a zdzioro jeden z drugiego.

Gdy ją pieniądze wybiją na takiej masinie, co ją są wyzdają.

Bajklu jest. Na mój dusiu, tyle piękne dudki robią na tej masinie, co są, czy

to, że w Wiedniu się śmiał i nie wiedział, czy to jego, czy to

Są jeszcze studerne chłopy na Podhalu.

Dinotychor się na nich nie poznał. I bez to wojnę przegrał.

Co się Johyma nie widno?

Poszli z babą w regle.

To i dobrze.

Wrócą się chłopy z wojny?

To mam dom i babie i przejchowek.

Godołek Franta sobie tu nie strzelą. Cicho, tak ktoś idzie.

Ej, Joachim.

No i co?

To się robi się sobie ponad te poranie.

Izidor, Godołek Franta jest ceną ziandarów na łeb napyto.

Strzelałeś? Prochem jest to śmierdzi.

Idem w las.

W lesie ślepłodni.

A ty idź!

My cię tu nie pytali. No i co jest ty, krucafik? Nie ładzić się!

Patrzcie.

Piękny Chrystusik.

Piękny. Wiesz co, Władziu?

Co ci powiem, to ci powiem, ale ci powiem, co to nie Chrystus.

Bajuchas but z pięciu stawów.

Jakoś podobny.

Przecież się obudza na oczy, nie widzią.

Zawszek po madziarskiej stronie z tylą.

Chrystus był jako ksiądz z górki.

Mięciuśki chłop, co by nawet ciupagi do ręki chycić nie wydolił.

Głupiś!

Przygłupek!

Chrystus to nie ksiądz był.

Ba rebeliant.

Rebeliant, co się panom prociwił.

A na to, co chłopa, nie działa.

W Mikuasie dziadu zapośrednio ziobro nie wiesali. Ba chłopów!

Chrystusa też powiesili.

Co się znaczy, co był też chłop, a nie dziad.

Chrystus był Bogiem, nie tec twarzy.

Boge, boge, a kto go ten boge zrobił? Nie księdzo, więc by mieli z tego zić.

Mój Chrystus jest taki, jaki ma być.

Bójnik!

Bójnik, co się panom przeciwił i cesarzom. Tak, jak my się cesarzom

na wojnę my nie pojechali, prawda?

Mój Chrystus to jest baca, co owiecek pilnuje i bronik.

od dzikiego zwierza.

Rozumiecie?

Niech by nos jako te owiecki wziął w opiekę.

No to napijmy się na jego zdrowie.

Gdybyśmy takiego Chrystusa mieli dziś, to byśmy się nie musieli w okolibach

poniewierać.

Poślibyśmy jeszcze roz na wojnę, przeciw złemu.

Na ostatnią wojnę.

Co by już po tym jakich wojen nie było, co by się ostał jeden kierdel, jeden

baca.

No tak.

Może go we wsi złapili?

Pogadają, że żańdary tłukają, a wszystkich urlopników mają wygarnąć ze

starorobociańskiej.

Może się wojna skończyła i osto się doma.

Chodźmy do wsi.

Inno się zaraz wróci.

Tak mnie już zrod widzisz?

Wysłuchaj nas, panie.

Co by cię drobne wsy zjadły.

Wysłuchaj nas, panie.

Co byś ręce i nogi połmała, wysłuchaj nos, panie.

Co byś się nigdy nie wydała, wysłuchaj nos, panie.

Jak, Bronko, zdrowo?

Zdrowo. Może nawet za zdrowo.

Lepiej by było, kiedy trochę przychodzę.

Wziąłem poseł za to, bo mdłosi, bo my myśleli, że ciekawe zasło i na tych

deszczu jest.

Może by to i lepiej było.

Dzisiaj się coś dowiem.

Przespała się z kim?

Bo je nie przerobiono.

I by jak nie przerobiono?

Bawę po ślubie trzeba przerobić.

Biera się sajtę, bawę się kładzie na jeden bok i tą sajtą się ją dobrze

wymuci.

Łetie się ją zaś pobertnie na drugi bok i zaś

tą sajtką porządnie wymaści.

A jakby mało było, to się ją zleje wodą

i jeszcze raz na wszystkie boki wyłonaczy,

to tej baba jest przerobiona.

Tej baba wiedzę o chłopach, co ją rod widzi. A on co?

Babę młodą wziął, rozjął w pysacią, rozwzić kopną, Nie to wszystko.

No to teraz ma.

Co się śmiejesz?

A może ty na ten wznos?

Mój dziadek krwawy to był chłop.

Co z jego ojcem i z moim pradziadkiem z Bujową.

Jego ojcowie przepili wielkie bogactwa.

A ty co?

I no spekulujesz i spekulujesz, kane, we pieniędzy nabyć.

Pijali, pijali ci nasi

ojcowie, a my też spijemy po

my ich synowie.

Gorlecko moja, miołek cię nie pija, a siolek...

Jeśli ty swojej babli nie przerobił, to ja ci ją mogę przerobić.

Pij, bracie.

To twój odszedł zacąg. Te musisz dokończyć.

Ta ty mi nie tykoj.

Ja ta twojej przerobią nie będę.

Truchło mi ją czuć.

bo co by ci się bronka nie zjeł cała.

Chcę wejść do torby.

Muszę iść do ośwartku, bo jeszcze Bachled zapytał, co ich wstąpił do jego

obronki.

No, otrzymuj się, Tajaku.

Można się to wnętrzyć w koskuńcu.

Boże, prowadź.

No, stoń z Bogiem.

Nie urodzaj do mnie, bo ja nie mam czasu z tobą urodzać. Nie widziałem ani taty,

ani nikogo.

Nie rozumiesz?

Nie mówić! Wypil was w górach!

Jeszcze nie raz się prześpimy.

Nie w porę mnie chycili.

Nie goni tam.

W holach będą pewni.

Nikogo.

Gąsi nic mi. Ty z niej wydołek.

Stasiu, ależ ty dobry.

Nie. Łoza strzelają cię.

Nie.

Ty nowy cysoż nie taki głupi, co by mnie zawił.

Tym już ludzi na frontach chybią.

Co jest to przecie?

Ruszcie!

Zalewać jaszka!

Zabiłeś bachledę!

Wiesz, co ci zabiję?

Zabiłeś go.

Ty ci go zabiję.

Wiesz, co ci zabiję, kolego.

Toś ty!

Ty się heć, o jego babie.

On twojej nierusą.

Rany nijak i nie ma.

Ale gudnie zaciął.

A bocem żeście się sarpali.

Pierwszego człowieka żabiał.

To ja.

Ja już nie jednego.

Do tego pewnie też ja.

My go tajno ława doprawili.

Głodaj, co ci kazujem.

My... Gąsienica i Zydor Walcoków. I Suleja.

Władek Skryty.

Przy tym trupie kolegi Jasia Bachledy ślubujemy

uroczyście. Ze nigdy i nika.

Gorzołki do gęby nie wyjdziemy.

Niech nos pier... Niech nos pierun boski spoli. Boski

spoli.

No to się dorobił.

Jezus Maryjo, Jochem.

Miał się wrócić za dnia.

Powiemy, że ja się nie przyjął.

Będzie.

Głosówka wielka.

Gdzieś śniegi zginą, będzie mu w niej miękko.

Ej, Jasiu, Jasiu.

Pójdziesz jutro z ludziami na luk, to wpłagaj.

Jako to mam otelego raka we tyłocie? No, no, i noszę tam zażnie raka.

Ty się mi tu nie rządź.

To krowy podoi, to gnój wykido.

Syćku, jo?

Jo jutro jadę do lasa.

Chcę, że pokryjemy chałupę nawiesnę.

Chłopa, pójdziemy na przemyt, chce?

No.

Jak ci mama zezwoli, to idź.

Fajnie, pójdziemy.

Mamo, jo se wezmem skije.

A co nie ma? Dostęp od jednego pana.

Dzieci domskie, wszystkie będą na nogach, to i ty.

I no się panowie nas jak spustają, co żadnej innej roboty nie mają.

Tyś mnie stworzył, ale ja cię zrobił.

Ja cię zrobił, a teraz cię przepiję.

Ale ja cię zrobił.

Ja cię zrobił, ja cię wyżernął.

A teraz... Tyś mnie stworzył,

ale ja cię zrobił. A teraz...

Teraz...

Teraz...

Teraz cię przebiję.

Ej, do odwiedza też już nie daleko.

Patrzcie, tam kozicka Antek.

Ej, uciekła.

Szkoda, że my je nie chycili, dałby ci roski.

Roski były twoje.

Ej, twoje.

Teść wypatrzą.

Ale by my ją spitwali zaraz tu na miejscu. No.

Daleko jest to do tej Toma Nowy?

Patrz. Zbójnik.

Albo dezerter.

E, nie. Nie mo gweru. Ino flinte.

Stryku!

A co ty, gówniożu, tu robisz?

Wracamy z kolegą z przemytu.

Co niesie cię?

Naftę. Liptowa.

Puścili was?

Mamo,

nie płacisz.

Będzie dobrze.

Nie płacisz, mamo. Lecę w ornok.

Co z nią? Co z nią swojemu Janowi napisać?

Właduś!

Właduś!

Właduś! Właduś, dziecko moje!

Proszę, nie zbędziesz duży. Będę duży?

Jędrek! Jędrek! Napij się. Napij. Odgrzesz się i wszędzie pij. Gdy co

wredne piłce skoczą ostejście.

Parobecki z was duże. Będę was cekł przy dudowych kominach.

Jakoście rzekli, w każdą drugą niedzielę. Ustrzele czarne, a wo co?

gospodzie, a zadudki...

Kupicie co nąża. Kupimy wszystko, co każecie.

No to pamiętujcie.

To będzie wasza wojna przeciw Cicero.

Nasza?

Bóg was szuk.

Lećcie do domu, bo was tam czekają i płacą.

Na co?

Jędrusz! Jędrusz!

Kaś był!

Jędrusz! Bracisku mój kochany!

Cisorze siedzą w duma, a chłopy biją się cztery roki.

Ludzkie chłopy to mądre, że nie wierzyli się swojemu cisorzowi i siedzą w duma.

I no nasi Poloccy biją innych Polaków po wszystkich frontach. I no patrz,

Dziaków, będziemy doma.

Tak, jak robimy pierdy jako Hiszpanka, bo cholera nie wykuń się w krucach.

Głodaj co we wsi.

Przyniósłeś pęcoku?

Trzeba przeciw tym chorym coś uważać.

Wojnacy końca wojny nie dotykają.

Nie giną ku nam przydom.

Tak im żyć przeczepiemy, jako nam tacy rwonka.

Kiedy byśmy tak doźwie rozczelali, mielibyśmy miejsca na waroki.

Czandarów by my chyba nie jedli.

Nie wiada.

W holach różnie bywał.

Nie

strzelać!

Ostopcie se progna zwierza!

A może tam już nikt to nie żyje?

W jandary może ich wybili.

Wszystkich by nie wybili.

Twój stryjek na pewno żyje.

Ej, ale bez tego nazar to.

Ej, tyćki w nie wyszczyną.

Joj, no samce wybierą.

Hej,

ty też myślisz uciekać?

Przecież dziś o niedziela.

Pod skałką czekają już moje parowecki na Koźwicka.

Oni to będą wiedzieć, co się we wsi dzieje.

Żądary odstawili tyćki chałupy i temu się nie wracają.

Bajos!

W godzinie najokrutniejszego, ponad

wszelkie słowa doświadczenia, gdy robotnik utracił warsztat swej pracy.

Inteligent zawodowy nie ma o co rąk zaczepić, a widmo

głodu krąży nad kolyskami waszych dzieci.

Niech trwa w zacnym sercu ludzi Podhala

głęboka miłość do zmartwychwstanej po latach

ojczyzny. Jakiej siły w ludzie polskim Potrzeba było,

aby się odstać w latach niewoli i wojny.

Dziś siłą tą natężoną do najwyższej potęgi

powstanie odrodzone państwo.

Do ludu należeć musi ziemia,

Lud winien ser Polski ująć w swoje ręce.

Niech żyje Polska! Niech żyje!

Niech żyje!

Niech żyje!

Niech żyje!

Niech żyje!

Niech żyje! Niech żyje!

Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje!

żyje! Niech żyje!

Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje!

Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje!

Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje!

żyje! Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje! Niech żyje! Niech

Niech żyje!

Niech żyje! Niech żyje!

Niech żyje!

Niech będzie.

Ale

ojcowie

wasi mnie znali.

Ja jest Jędrzej Gąsienica Krwawy.

Przyszedł jak tu pomrzeć.

Witajcie, dziadku. Bóg zaproś. Ja jest was wnuk.

Fala Bogu.

Pójdźcie z nami.

Ja drogę do swojej halupy zną.

No pójdę, pójdę do wnuka.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.