Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Rozmawiaj ze mną jak człowiek, a nie jak dyplomata.
O co chodzi?
Chcesz się z tego wycofać?
Zrozum, Franz.
Oficjalnie jestem pracownikiem ministerstwa, więc gdyby wybuchł
rozumiesz. No ale jaki skandal?
Przecież wszystkie atuty mamy w ręku.
Co, nie wierzysz w powodzenie operacji? Wierzę, ale muszę się zabezpieczyć.
Nie zapominaj, że zbliżają się wybory do Reichstagu. O, jest tam Bauer.
Rosner, przecież ty jesteś w cieniu.
Ty masz tylko obserwować, czy wszystko toczy się zgodnie z planem. Ale moje
częste wyjazdy mogą się rzucać w oczy.
No może masz rację.
Siadaj, za chwilę wrócę.
Trzeba będzie zorganizować nowy punkt obserwacji. No.
Franz, twój telefon był okropnie tajemniczy.
Potrzebujesz doradcy?
Poznajcie się, panowie. O, przepraszam.
Krofner. Bauer.
A może chcecie coś opublikować?
Tym razem będziesz miał sensację na skalę światową.
Za taką sprawę dziennikarz oddaje żonę i dziecko.
O, w takim razie zamieniam się w słuch.
Nie przysłał ci pieniędzy?
Chodzę do prania, żeby spłacać jego długi.
Bo jak ludziom spojrzeć w oczy?
Teraz ja się tym zajmę.
Gdzieś ty była, dziecko?
Podróż w interesach.
Trochę zeszło.
I wracasz do Gdańska?
Przywiozłam ci trochę pieniędzy.
Przyjedziesz do nas.
Pojedziemy razem do Ameryki.
Nie pojedziemy, córeczko.
Przestałam wierzyć w te obietnice.
Przeżyłam z nim tyle lat, czego to on nie naobiecywał.
Ten twój ukochany tatuś.
No.
Raz.
Dwa.
I trzy.
Doktorku, muszę z tobą pogadać.
Gdzie jest wasza kontra?
Wyszedł. Małego pika.
Na pewno byście tej partii nie mieli.
Zagrać za mnie. Chodź, do torbu.
No,
chyba wczoraj to ty tego nie mówiłeś poważnie, co?
A dlaczego?
Ja bym tak zrobił.
A to jest lekarski sposób widzenia.
Widzi pan, są choroby, które można leczyć za pomocą ziółek, kompresów, ale
takie, gdzie zabieg chirurgiczny jest nieodzownie dla ratowania życia
Czach, mak i spokój. No nie, coś takiego.
Ale jak się tak zastanowić, to ten pomysł nie jest wcale taki głupi, nie.
Ale mnie nieźle rozbawiły.
Coś podobnego. Wyobrażam sobie ich miny. Budą się, wyglądają przez okna, a to
już po wszystkim.
A niech się diabli.
Ale skąd u ciebie taka kawalericzka fantazja, doktorku, co? A pamięta pan
generale? Rok temu rozmawialiśmy. Pan był wtedy łaskaw rzucić pomysł.
Głęboko on mi przypadł do gustu.
Widzi pan, ostatnio podczas wakacji byłem tam i
postanowiłem spędzić tam kilka dni.
I oto rezultat.
Źle wyglądasz, córeczko.
Podróż była męcząca?
To jest ta twoja Adela?
Już wiesz.
Znajomi napisali mi do Berlina.
Co z matką?
Ty byłaś u niej w Grudziądzu? Nie pozwolili mi.
Zmieniłeś plany, mieliśmy razem wyjechać.
No, najpierw musimy mieć pieniądze.
Dlatego wysłałeś mnie na ten kurs.
Sama chciałaś.
Mówiono mi, że masz talent.
Talent.
Masz randkę?
Tak, zaraz przyjdzie.
Bądź dla niej miła.
Ona może wiele dla nas zrobić.
Da nam pieniądze na wyjazd.
Miła to nie będę, ale mogę coś dla ciebie zrobić.
Nie będę się odzywać.
A może mam się wyprowadzić?
Pozwól. To moja córka, Ewa.
To ja wychodzę.
Zobaczę, co się tu jeszcze zmieniło przez te pół roku.
Powiedziałeś jej?
Wiedziała. Bo zawsze znajdzie się jakiś odludny.
Widziałeś, jak się zachowała?
No daj spokój. No opanuj się. Wszystko się jakoś ułoży.
No zresztą niedługo wyjeżdża.
No.
No i co z tego?
Jak to? Myślę, że Jurek ma rację. To nie jest przypadkowe spotkanie.
Grossner, Bauer i Franek.
Trzech ekspertów od spraw wschodnich.
Czekaj.
A może to jest dalszy ciąg tamtej sprawy?
Jakiej tamtej?
Wtedy, kiedy wysłałem Jurka Osnowskiego do Poznania.
On spotkał Grossnera na polowaniu pod Inowrocławiem.
Już wtedy zastanawialiśmy się, co Grossner ma tam do załatwienia.
No i co z tego?
Nie wiem.
Ostatnio był relka z inspekcją z Berliny.
Przyjechał Woraczek i konferowali z weterem ze trzy godziny.
Także narodka z Berlina odkomenderowano kompanię piechoty z garnizonu w
Królewcu. Zbudowali makiety i ćwiczą walki w mieście.
Ale po co mi to wszystko mówisz? Przecież wszystkie armii świata mają
specjalne oddziały do walgu licznych. Tak, ale rozkaz wydzielenia kompanii do
wyłącznej dyspozycji Oberleutnanta Woraczka przywiózł specjalnie
Relke z Berlina.
Przywiózł także trzy plany, według których zbudowano makiety.
Co to wszystko znaczy?
Ja nie wiem.
Brański!
Mam robotę dla ciebie i twoich saperów.
Postawisz mi tutaj makiety.
Wielkość naturalna.
Specjalnie interesują mnie bramy, drzwi i okna.
Panie generale, wyjdzie na to cały tartak. Trudno, płaci się.
Ale co to ma być? Nic takiego nie robiłem. Dowiesz się jak przyjdzie pora.
razie to tajemnica.
Żajemnica? Jak ma wykonać taką robotę? Przecież zabuduje całe te polany.
To swoim saperom powiesz, że przygotowujemy się do manewrów
A te makiety mają być w zwartej zabudowie?
Masz tu plany, jakie trzeba rozrzucić. No i bierz się do roboty, bo to brzydka
sprawa. No.
Jedź!
Rizy wybiera się na urlop.
Więc jeśli coś szykują, to bez udziału Szczecina.
Poza tym mam dla pana dwie informacje. Otóż Nebensztele ma wtyczkę w waszym
komisariacie generalnym.
Można się było tego spodziewać.
A ta druga informacja?
Otóż niejaki...
Bauer bawił ostatnio w Gdańsku.
To publicysta z koncernu prasowego Hugenberga.
Łaził przez trzy dni po mieście.
Był z nim fotograf, robił bardzo wiele zdjęć. Pewnie szykuje się nowy cykl
artykulów o praniemieckim Gdańsku.
Tak, tak.
Nie dają wam odetchnąć. Nie dają.
Odpowiedź stereotypowa.
W związku ze zniszczeniem ksiąg parafialnych w czasie działań wojennych
należy przedstawić dwóch świadków, notarialne poświadczenie itd.
Ta frau Adela to idealny pracownik.
Akuratna, obowiązkowa, bezkosztikowa i ładna.
Ale na mój gust to wtyka.
I co ona ma?
Dostęp do tajnych dokumentów? U nas wszystko jest utajnione.
Jeżeli ona na tym drugim etapie pracuje równie pedantycznie, to ja... Słuchaj,
to może jednak... Może jednak ją zwolnisz, co?
Ja myślałem o tym, ale co to zmieni?
Będą się musieli domówić z innym pracownikiem.
I będę wszystko musiał zaczynać od początku.
A ja ją znam, mogę ją kontrolować.
Jeszcze z nami kawy?
Przecież dopiero jutro masz tam jechać.
Ewa!
Uwaga! Uwaga!
Uwaga!
Uwaga!
Uwaga!
Uwaga!
Pa, pa, pa.
Chodź tutaj, uskądziona.
Ustaliłem tego twojego lebera.
To wetern nadał mu tę robotę.
Uczy policjantów języka polskiego.
Polak?
Prawdopodobnie, ale jest w Gdańsku od niedawna.
Nauczyciel?
Uczy ich tylko podstawowych zwrotów.
Poza tym pracuje w Etera jako naganiacz. Chodzi po knajpach, gdzie zbierają się
polscy marynarze i czasami mu się uda coś złapać.
Za każdą informację dostaje parę guldenów.
No dobrze, dobrze.
Chodź, doktorku.
No, no.
I co powiesz, doktorku? W porządku.
Barański, potrafisz mi zrobić coś takiego, co?
Taki wóz? Oczywiście, a po co?
Barański, za dużo pytań. Ja już ci powiedziałem, że to tajemnica, prawda?
jest, panie generale. No, idziemy, doktor.
Wielki duch Pana Boga chwali.
Ewcia.
Ewa.
Wunia.
Własnym oczom nie wierzę. Chodź.
Ewa.
Chodź, chodź.
Dziewczyna nazywa się Ewa Wicherek.
Przyjechała do dziadka do Inowrocławia. Ale ciebie interesuje jej ojciec.
Alfred Wicherek.
Sierżant?
Uuu, dezerter.
Jakie... Jakieś machlojki w magazynie.
Postrzelił wartownika.
Prokuratura rozesłała za nim listy gończe.
Rozumiem, że go jeszcze nie złapali.
No nie.
Prawdopodobnie uciekł za granicę.
Masz w aktach zdjęcie tego wicharka? No ty się głupio pytasz. No jasne.
Filip. Co?
Sprawdź, czy to nie ten sam.
Co?
Ten sam.
Pokaż. No zobacz, no. Jak ty na niego wyszedłeś? W Gdańsku występuje pod
nazwiskiem Leber.
Pracuje dla Neibenstelle jako naganiarz.
Ewa to jego córka.
Ewa? Jak powiedziałeś? Ewa Lever? Tak.
Lever? Ewa Lever?
Czekaj.
Ewa Lever... Jest!
Uczestniczka półrocznego kursu w Berlinie. Co to za kurs?
Sekretarek. Ale organizatorem tego kurtu jest twój stary przyjaciel, Franz
Relke.
No to mamy jeszcze jedną zagadkę. I po co pojechała do Inowrocławia?
Chyba nie na wakacje do dziadka, co?
Tutaj nie zrobisz kariery.
Dlaczego? Czeka mnie awans.
Ech, pociągi pancerne.
Ani z ciebie koleja, tam i artylerzysta.
A co mam robić?
Rzuć wszystko i przyjedź do Gdańska.
Po co?
Załatwię ci pracę.
Ciekawą. Dobrze płacną.
Za dwa dni wrócę.
Pomyślę o tym.
Powiedziałeś o tej dziewczynie?
Nie. Wyjechałem.
Marko, znasz regulamin.
Był u mnie taki jeden skąd wywiady. Pytał się o ciebie. Włazisz w gówno,
sprawa. Ale dlaczego wciągasz mnie?
Nie rozumiem.
Powiedziałeś mi o tej propozycji wjazdu do Gdańska. Jesteś kryty.
Wiedzieliśmy tylko my we trójkę. Ona, ty i ja.
Ja nic nikomu nie mówiłem, więc skąd oni wiedzą o tej dziewczynie? Co tu jest
grane? Ale może tu nie chodzi o tę dziewczynę?
Pytał o wszystkie twoje kontakty, ale najbardziej interesowały go imiona
Ale ja nikomu nic nie mówiłem.
Nic nie rozumiem. Już cię namierzyli, a przy okazji mnie.
Wiesz, gdzie ja mam taką przyjaźń?
Zdajesz sobie sprawę, czym to się może skończyć?
Ale przecież... Masz skrupuły, bo dobrze było w łóżku.
Ale co ja mam z tego?
Pamiętaj. Po pierwsze, rozmawialiśmy sobie tak o babach. Trele morele.
Po drugie, jeśli ja zamelduję, będziesz w bardzo głupiej sytuacji.
Co mu powiedziałeś temu skąd wywiadł?
Chciał opinię o tobie.
Polityczne poglądy.
Co ty jesteś za jeden? Od jak dawna w brygadzie?
Jeśli chcesz być dżentelmenem wobec dam, to nie zadawaj się z dziwkami.
Ja z tą sprawą nie chcę mieć nic wspólnego. Sam w to wlazłeś i sam się z
wyciągaj.
Słuchajcie, dzieją się dziwne rzeczy. Myślę, że każdy z was zna je wyrywkowo.
Każdy ze swojego terenu. Rozumiemy.
Ja chciałbym, żebyśmy dokonali razem wspólnie jakiejś syntezy.
Fakty są takie. Radca poselstwa niemieckiego, niejaki Grossner, był na
pod Inowrocławiem, zaproszony przez doktora Paterę.
Tenże Grossner niedługo potem spotkał się w Berlinie i konferował z Frankiem i
dziennikarzem Bauerem. Wszyscy trzej specjaliści od spraw wschodu. Zaraz
Franek Relke jedzie do Gdańska.
Tu spotyka się z nadkomisarzem policji, ale przy rozmowie są i Woraczek i Weter.
Po nim do Gdańska udaje się dziennikarz Bauer i wykonuje serię zdjęć.
Dokumentacja fotograficzna. Aha, najważniejsze. W Królewcu tamtejszy
Abwery dysponuje już własną kompanią szturmową.
I co dalej?
Niejaka Ewa Wicherek jedzie z Gdańska do swojego dziadka. Do Inobrocławia.
Dziewczyna jest przeszkolona. Tam nawiązuje kontakty z oficerem
garnizonu. Jakie ma zadanie, możemy się tylko domyślać.
Panowie, Warszawa i Nowrocław raz, Berlin
i Nowrocław dwa i Gdańsk i Nowrocław trzy.
Zbieg okoliczności, przypadek? Nie wiem.
A jeżeli nie, to musicie jakoś mi pomóc rozwiązać zagadkę.
No bo jakie do cholery tajemnice mogą być w tym Minowrocławiu?
Witam. Dobra, dobra, idź.
Widziałem, że podjeżdżasz. Wyszedłem.
Proszę, chodź. Dziękuję.
Słuchaj, ty masz przyjaciół w Inowrocławiu?
Na pewno.
Byłem przecież tam dwa lata.
No właśnie, nie?
Z każdym oficerem w tamtym garnizonie piłem wódkę.
Nie wybrałbyś się odwiedzić starych kolegów?
Fajny pomysł.
Ja pojechałbym z tobą, dobrze?
Tylko przedtem musimy strzelić jakiegoś koziołka.
Nie pojedziemy przecież pustymi rękami.
Zgoda.
Panowie, a to z kapitanem Barajskim.
Nikt nie przepuszczał takich okazji.
Majorem Barański. O,
przepraszam.
To jest brydż u patery.
Barański grywa w brydża?
Prawdę mówiąc, tylko kibicuje.
A generał traktuje go jak adiutanta.
Ciąga go ze sobą wszędzie, oparta coraz to nowymi obowiązkami, także chłople
dwie dyski.
A kto to jest patera?
Przyjechał tu po wojnie.
Prawdopodobnie z Galicji.
Był nawet lekarzem garnizonowym.
Ale potem przerzucił się na prywatną praktykę.
Doktor patera.
Podobno zapalony myśliwy.
Co ty?
Organizuje polowania?
ale sam jeszcze nigdy nic nie ustrzelił.
To teraz modne. Dlatego razem z generałem kierują kółkiem łowienkim. Co
przeszkadza bez przerwy się ze sobą kłócić.
Są zgodni tylko w jednym punkcie.
Wojna prewencyjna z Niemcami.
To patera się teraz zrobił taki antyniemiecki?
Jak to ludzie się zmieniają?
Widocznie przedtem nie miał okazji, a teraz znalazł w generałem wspólny język.
A generał taki ostry.
Nie wiesz, dlaczego przenieśli go z Leszna?
Bo obawiali się, że poderwie brygadę i pójdzie z nimi na Berlin. Bez
porozumienia z Warszawą.
Zresztą teraz też generał kombinuje.
Wyselekcjonował trzy plutony i ćwiczy z nimi.
Walkę w mieście.
Walkę w mieście?
A co wy będziecie zdobywać?
Nie wiadomo.
Ale chłopcy ćwiczą niemieckie zwroty. Wiesz, oddaj się, oddaj broń, rzuć broń.
Chcesz to zobaczyć?
Koniecznie.
Nieprawdopodobne.
Generał stara się jak może.
Panowie, szykujecie sobie tabor cygański z generałem jako królem cyganów i
majorem barańskim na cele, a muzykantów już macie?
Generał kazał zrobić sobie osiem takich sztuk. Osiem.
Zdawało mi się, że za moich czasów wino w Wrocławiu było wesoło.
Ale to, co wy tu teraz wyrabiacie... Generał stara się jak może.
Rozmawiałem z weterem.
Chwali cię za ten raport, ale jest przekonany, że cały czas tam siedzisz.
może powiesz mi, co cię właściwie stało.
Ty mi jeszcze nie powiedziałeś, co z matką.
Potrzebujemy czasu i pieniędzy.
Jestem już umówiony z Duńczykiem.
Pływa do Kanady.
Ale za darmo nie zabierze.
No i tam też coś trzeba mieć na początek.
Dokąd ten Inowrocław?
No wiesz, że nie mamy innego wyjścia.
To ty nie masz wyjścia.
Jedziemy na tym samym wózku.
Ty też nie możesz się wycofać.
Trzymają cię w garści.
I uważaj na wetera.
To mściwy drań.
Jedź, wracaj i czekaj na mnie.
Jadę do Królewsza na parę dni.
Wiesz, wydaje mi się, że Weter zna tylko wycinek sprawy, dlatego że nic nie
przeczyta.
Ale mamy teraz w prezydium nowe zajęcia.
Policjanci śmieją się, że nadkomisarz chce...
Zrobić w naszym gmachu więzienie. Wszystkie boczne korytarze zamyka
Wejście na piętro też.
Magazyn broni przeniósł do drugiej części gmachu.
Nadkomisarz tam to wszystko nadzoruje.
Tu w gazecie masz plany tych przerówek i makiet królewstwa. Aha, ten twój Leber
pojechał tam.
Weter go wysłał.
Napijesz jeszcze?
Zna pan tego człowieka?
Tak.
Pracował dla nas.
Pseudonim Medicus.
Bardzo błyskotliwy.
Miał ogromnie ciekawe koncepcje, ale wie pan, wybuchła wojna.
Nie było czasu na koronkową robotę.
Nie wiem, co się z nim później stało.
A szkoda.
Bardzo zdarza.
Jest, żyje.
Jest doktorem medycyny.
Co pan wyprawia z tym rowerem? Przecież łańcuch jest dobrze nadciągnięty.
Stary grat, poluzował mi się trochę.
Ma pan ogień?
Tak.
Służę pani.
W małym miasteczku trudno się ukryć, ale trzeba przyznać, nieźle pan to robi.
Niech pan nie robi takiej idiotycznej miny.
Oboje wiemy, kim jesteśmy.
Nie rozumiem.
Przekazałam wam sygnał. Chcę rozmawiać.
Jutro rano przyjadę do Torunia. Proszę czekać na mnie na dworcu.
Weter kazał mi jechać, żebym się dowiedziała, co słychać w Inowrocławiu.
Przed wyjazdem z Berlina powiedziano mi, że na Inowrocław dostanę jakieś
specjalne zadania, a to co słychać.
Byłam wściekła, że żarty sobie ze mnie robią.
Nie zapisałam im wszystkie plotki garnizonowe, łącznie z tym budowanym
generała. Spodziewałam się jakichś uwag, jakichś naganych.
A tu Weter pochwalił mnie i...
Polecił obserwować dalszy przebieg prac na poligonie.
Po co, dlaczego? Nie mam pojęcia.
No i co będzie dalej?
Jest pani imponująco rzeczowa.
Chciał pan powiedzieć cyniczna.
Życie mnie tego nauczyło.
Wiadomo, był podwójny patriotyzm polski i niemiecki.
Ciągłe kłótnie.
Ojciec był prześladowany za swoje niemieckie pochodzenie.
No, w każdym razie tak mówił.
Wierzyłam mu.
I kiedy uciekł, wyjechałam za nim do Berlina.
Zgodziłam się na ten kur.
Później się okazało, że kłamał.
Opuścił mnie, matkę, nieważne.
W tej chwili nie utrzymujemy ze sobą żadnych kontaktów rodzinnych.
Pyta pan, co dalej?
Możecie mnie wsadzić.
Tyle, że jako świadków musielibyście sobie wziąć moich kolegów z berlińskiego
kursu.
Myślę, że mogłabym się wam na coś przydać.
Może na przykład chcecie wyjaśnić, dlaczego Berlin tak bardzo interesuje
budową drewnianego toru przeszkód pod Inowrocławiem.
Mogę wam to ułatwić.
Zrobiłam błąd.
Chciałabym to jakoś naprawić, jeżeli oczywiście nie jest za późno.
Skoro Markot nie przekazał wam mojego sygnału, to jak na mnie wyszliście?
O moim zadaniu wiedział tylko Weter, no i ci z Berlina.
W pani oświadczeniu znalazłem mały błąd.
Pani mówi, że kursanci mieszkali w bloku numer dwa.
Ale przecież pierwsze dwa miesiące spaliście w barakach koło przystani.
Brawo.
Tak.
Identyczne.
Lecz co ty mi chcesz przez to udowodnić?
Te plany otrzymałem od Huberta.
Na takich makietach ćwiczy kompania szturmowa w Królewcu. Proszę.
A to są makiety w Inowrocławiu. Na nich ćwiczą plutony generała. Proszę.
Oni to kontrolują. Tak wynika z zeznań Ewi Wicherek.
Takie same obiekty. Nie.
To są te same obiekty.
Ratu.
Poczta główna.
A to jest prezydium policji.
Wszystko Gdańsk.
Gdzie? Wolne miasto Gdańsk.
Czyś ty oszalał?
Czy wiesz, co to znaczy?
Przecież mniejsze prowokacje wystarczały, żeby rozpętać wojnę.
Połącz mnie z pułkownikiem.
Grupy uderzeniowe zdobędą wyznaczone obiekty, a generał ma osobiście
przeprowadzić atak na prezydium policji. Do środka wyjdą łatwo, bo to jest
pułapka, a wszystkie korytarze są zakratowane. Kiedy już będą w środku,
zaatakuje ich batalion sturmowy z Królewca. Wezmą jeńców, pokażą ich
zagranicznym korespondentom i informacja o napachu Polaków na wolne miasto
pójdzie w świat na pierwsze kolumny. Niemcy od miesięcy przygotowują wielką
kampanię propagandową i to tuż przed wyborami. A my nie będziemy mogli
powiedzieć ani słówka.
Bo będą mieli w rękach naszego generała. To prowokacja, stary bałwan.
Co mu przyjęło do głowy?
To sami Niemcy podsunęli mu ten pomysł.
Przecież on organicznie nie znosi Niemców.
No tak, ale nie możemy go podejrzewać o współpracę z nimi. Po prostu podsunięto
mu pomysł, jak uratować Rzeczpospolitą. W ciągu jednej nocy przyłączyć Gdańsk do
Polski. W ten sposób. Przecież stary spór.
Generał działał w najlepszej wierze.
I co?
Nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji politycznych?
To zrada stanu.
A jak on chciał wejść do Gdańska?
Zamierzał wjechać do miasta w wozach cyrkowych, w tabor cygański. Za kilka
cyrk z Warszawy.
Wyjeżdża do Gdańska z występami i generał kazał zrobić osiem wozów, jak
ale z podwójnymi ścianami, wewnątrz broni i amunicja. Przed granicą szybka
napaść i wozy generała wjechałyby razem z cyrkowymi. Żołnierze dostali
kombinezony robocze i mieli udawać pracowników cyrkowych. No a w nocy
równoczesne przejmowanie obiektów.
Sam to wymyślił?
Nie. Podpowiedziano mu. Pewien inteligentny człowiek potrafił mu to
Niejaki doktor Patera.
Stary agent austriacki. A teraz... Trzeba go aresztować.
Panie pułkowniku, cały świat dostanie kolki ze śmiechu, gdy się dowie, że
z naszych dowódców brygady okazał się być tak naiwny.
Sympatia będzie po stronie Berlina, że udał im ten żart z Polakami.
Jakie macie propozycje?
Ta rozgrywka jeszcze nie jest skończona, panie pułkowniku. Teraz kolej na nas.
No, panowie, proponuję zdrowie i powodzenie podpułkownika Barańskiego i
przeniesienie do Warszawki. I zdrowie generała za to, że przed wyjazdem zdążył
to załatwić. Niech żyją.
Dziękuję,
panowie. W imieniu swoim i generała. Ale ja proponuję wnieść toast za zdrowie
naszego przewodnika po stolicy.
I za to, że nas tu przyprowadził.
Pije zdrowie kapitana Kopeckiego. To wspaniały lot. Najlepszy.
No,
zdrowie.
Byłbym zapomniał.
Patera przysyła ci pozdrowienia.
Grzeszno miał być dzisiaj z nami.
Przecież ty nikt nie wiesz.
Patera dostał order.
Tam starosta mu wręczał.
Panowie, wypijmy zdrowie naszego doktorka. Proszę. Order.
Tak. Niby za osiągnięcia w leczeniu, ale kto go tam wie, dostał ten order.
Przecież wiesz, jaki z niego lekarz.
Panowie, idziemy tańczyć.
To ja mam powiedzieć generałowi Relkę?
Sam nie wiem, jak do tego doszło. Analizujemy sprawę.
Analizujemy?
Zabawili się naszym kosztem.
Kto właściwie prowadził tę grę?
A teraz pan generał do Japonii, saper do sztabu, a doktor dostał odznaczenie.
Kupili go?
Może. Ludzie się zmieniają.
A dlaczego nie wykorzystali tego propagandowo?
Bali się, że ośmieszymy ich przed światem. Myślę, że właśnie dlatego
będą milczeć.
Sprawa jest skończona.
A ja powiem generałowi, że to wina tego doktora.
Panie pułkowniku. Tak.
Pozostaje kwestia najważniejsza. Kto i w jaki sposób wyszedł na tego doktora.
To, że Grotner jeździł na polowanie, niczego nie tłumaczy.
No to jakby wszystko.
Tak.
No cóż, do widzenia.
A.
Słuchaj.
Mam jeszcze coś.
Ale nie wiem, czy to...
Czy to można ruszyć?
O co chodzi?
Może by jednak warto ostrzec centralę w Berlinie, bo wiesz, coś
tu zaczyna śmierdzieć.
O co chodzi?
A z drugiej strony wiesz, jak to jest.
W centrali wymyślą coś nowego, cieszą się, że będą mieli sukces.
A tu chłopaki z prowincji robią jakieś głupie uwagi.
Może machnąć na to ręką? Po co masz się narażać?
Słuchaj.
Siadaj i wytękaj o co chodzi.
No dobrze.
Ale pod warunkiem, że nie wymienisz mego nazwiska.
Dowiedziałem się o tym przypadkowo i nie chcę być w to zamieszany. Zgoda?
Zgoda. No więc?
No więc, słuchaj.
Jeden z gdańskich policjantów rozpowiada jakieś dziwne rzeczy.
Co się w Gdańsku szykuje?
Co się będzie działo w Królewcu wtedy, kiedy...
No wiesz o co chodzi.
Chcesz powiedzieć?
No plecie takie różne dziwne rzeczy. Ja wiem, może fantazjuje.
Przecież to jest ścisła tajemnica.
No właśnie.
Jak się nazywa ten policjant?
To niejaki Leber.
Aha, słuchaj.
Wszystko, co ci powiedziałem, już zapomniałem.
Był zawodowym podoficerem.
Potem zdezerterował.
Przyjechał do Gdańska.
Pracuje dla mnie ponad rok.
Peter, chcesz powiedzieć, że jakiś szmatławy trajca miał dostęp do naszej
sprawy? Nie, nie miał żadnego dostępu. Na pewno nie ocierał się o wasze
wycinkowe zadania? Nie.
No.
To znaczy, że... No.
Jego córka wyjechała do Inowrocławia, ale to zadanie otrzymała jeszcze w
Berlinie. Przesyła regularnie raporty i informacje z poligonu o tych wozach.
Czy ona zna doktora?
Jakiego doktora? Czy ten Leber miał jakieś kontakty w królewcu?
To mów, że do cholery!
To ten, którego wysłałem do Królewca, żeby uczył Twoich ludzi polskich komend.
Panie Adelu, trzeba sprawdzić przepisy. Jak jest tryb postępowania z
ucieknięciami z Polski, którzy schronili się w wolnym mieście?
Ucieknięci z Polski?
Tak, z Polski. Rozmawiałem z jednym z syndyków.
Senat Gdański chce poprawić swoje stosunki z Polską, w związku z czym
parły ciekinierów.
Taki mały gest.
Proszę, niech Pani siada, a ja będę dyktować.
Szanowny Panie, Komisariat Generalny Rzeczpospolitej zysyła Pańskie
wnioski do Kapitanatu Portu w Gdyni w celu konsultowania.
Łączymy wyrazy szacunku.
Tak dalej, tak dalej, tak dalej, tak dalej.
Proszę to przepisać i wysłać.
Myślę, że w tamtej sprawie trzeba spytać w Biurze Prawnym Senatu.
Pan znajomego.
A o kogo chodzi?
Nieistotne są nazwiska.
Ważne jest to, czy są jakieś przepisy wykonawcze. A zresztą, ja tu...
Mam nawet parę nazwisk.
Schmidt, Weppa, Leber i Herreg. Ja nawet nie wiedziałem, że my mamy takich
uciekinierów. Trzeba by zapytać w Warszawie.
No, ale ważne są te przepisy.
Peter prowadzi jakieś dochodzenie, wypytuje policjantów, o czym mówimy w
lekcji. Teraz to.
Pytałaś o te przepisy?
Senat może to zrobić. Tym bardziej, że twoja sprawa, jak i tamtych dwóch, nie
została formalnie załatwiona.
Nie ma ty azylu.
To ten branżeter.
Prosiłem tyle razy, a on ciągle. Po co ci azyl? Jesteś pod moją opieką.
No czy jest tam taka ważna osobistość, żeby Senat poprawiał swoje stosunki z
Polską?
No czy to ma jakiś sens?
No ale przecież...
Wie, że to nie o ciebie chodzi, ani nie o tamtych.
Wy się w ogóle nie liczycie, ale chodzi o zrobienie gestu.
No tak.
I co ja mam zrobić?
Jeden paszczywy dezerter rozwalił całą robotę.
Co zeznaje ten bydlak?
Nie ma żadnych zeznań. Jak to nie ma zeznań? Nie jest aresztowany!
Panie pułkowniku, zorientował się, że go obserwujemy.
Chciał uciec.
Wsiadł na duńskich klatek, ale po drodze upił się i wypadł za burtę.
A może to nowa sztuczka Polaków? Najpierw go odesłali, a teraz sfingowali
wypadek.
Byli tam ludzie wettera.
Twierdzą, że uderzył głową śrubę... Uderz te głów!
Informuję tylko, że błąd został naprawiony.
Panie pułkowniku, jeszcze przeciek w Królewca.
Foraczek sprawdza wszystkich, którzy kręcili się koło tego batalionu.
Myślisz, że ten leber aż tam sięgał?
Tego się już nie dowiemy.
Co z Turką?
Ustaliliśmy z Wetterem, że odsunie ją do czasu wyjaśnienia tego przecieku.
Wysłał ją na razie Foraczkowi do Królewca.
Szkoda, że nam się nie udało.
Dobrze. Jedź do Gdańska, ustal ten przeciek.
Znowu w Gdańsku. Kto?
Rand Relke, dostępna szefa wywiadu na Polskę.
A ten drugi to Boraczek, szef Abwehrstelle w Królewcu.
Czy w Gdyni coś szykowałeś?
Dziękuję.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.