All language subtitles for Profilerka S02E09 TVP WEB-DL 1080p H.264 DD 2

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

DZIĘKI ZA OBSERWACIE

DZIĘKI ZA OBSERWACIE

DZIĘKI ZA OBSERWACIE

KURWA RZUĆCZO! RZUĆCZO! MOJEM

ZAJEBIE SUSZYC!

RAZ! WYPIERDA LAS DO BRZEGU!

Nie wie, że Wenet z nami

współpracuje, także możemy

go ściągnąć na lądzie.

W porcji już wiedzą. Straż

Graniczna i Morskie Pogotowie

Ratownicze też.

A tecy jadą z Gdańska, także...

Ruszamy z Wenetem do Włody Słowowa.

Jak Państwo to wyobrażają?

Nie wiadomo dokąd podpłynie.

Czy on w ogóle biegdzie jest

pod istobisko?

Nie sądzę. Jeszcze uratujesz

tę kobietę.

Gotowy? Gotowy. Zapraszam.

Jest.

Co się tak rozglądasz, co?

Sprawdzam, czy jest bezpieczny.

Przadaj!

Co stradaj!

Co stradaj!

Co stradaj!

Dziękuje za oglądanie!

Nie, nie, ja nie będę. Ale

też nie musisz. Właśnie wszedłem.

Trzymaj się, pa.

Dlaczego ode mnie nie odbierasz?

Coś tak wcześnie wstałaś?

Nie wiem, święta były. O tobie

o co chodzi?

O co chodzi? Wziąłeś mój

samochód. Ale pozwoliłaś mi,

tak? Ale nie na tak długo. Gdzie

ty byłeś?

W Czarnym Młynie? Z Magdą. Skąd

wiesz? Wiem i już. Nie radzę

ci, żebyś się z nią spotykał.

Bo? Bo to rodzina, a z rodziną

nie chcemy być blisko.

Nie wydaje ci się, że przydałaby

nam się rodzina?

Dawaj mi kluczyki. Jadę pobiegać,

zrób śniadanie.

Nie zdziw się, jak zobaczysz

inne numery rejestracyjne, bo

ktoś je zmienił. Co? Kto?

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali tego mordercy.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Nie wiem. W niedzielę policja

była i szukali.

Panie Julio, bardzo mi przykro.

To się nie powinno tak skończyć.

Myślę o tym wszystkim i o Frymarku

i o Karolu teraz.

Mimo, że taki jest ten nasz

zawód, że zawsze powinniśmy

się z tym liczyć, to uważam,

że to jest straszne i bardzo

niesprawiedliwe.

To był naprawdę cudowny policjant.

To było zaszczyt, że...

Przepraszam.

Bardzo nam przykro, że tak

się stało.

Dorwiemy go. Zobaczysz.

Wolińskiego.

Ja nie pozwolę.

Dorwiemy go. Obiecuję.

Dorwiemy go.

Dorwiemy go.

Zobaczysz.

Zobaczysz.

Przymieraj.

Przyjmij moje kondolencje,

którym mógł jakoś pomóc.

To...

Obiecuję ci, zrobimy wszystko,

żeby dorwać tego skurwysyna.

Dorwiemy skurwysyna. Rozumiesz?

Rozumiem.

To, co...

Kropul z Warszawy przyjechał

się sami.

Panie Julio, proszę przyjąć

wyrazy mojego współczucia.

Spółczół czar.

Współczół czar.

Współczół czar.

Współczół czar.

Współczół czar.

Współczół czar.

Współczół czar.

Współczół czar.

Współczół czar.

Współczół czar.

Współczół czar.

Współczół czar.

Współczół czar.

Współczół czar.

Współczół czar.

Zaskoczona.

Zaskoczona.

Zaskoczona.

Zaskoczona.

Zaskoczona.

Spokojnie.

Spokojnie.

Zaskoczona.

Jest pani w szpitalu.

Wszystko jest dobrze.

Proszę się położyć.

Przepraszam.

Jurya.

Jestem.

Jestem tu.

To już koniec.

Wszystko dobrze.

Wszystko dobrze.

Jestem.

Jestem.

Jestem.

Jestem.

Jestem.

Jestem.

Jestem.

Wielkie dzięki i do zobaczenia

w kolejnym odcinku.

Wszystko dobrze? Czarnocki?

Komendancie, uzupełniam

właśnie akt na sprawy. W

sprawie zabójstwa senatora Burego

i wysyłam do prokuratury. Tu

masz raport.

To jeszcze mój podpis.

Okej.

W Pucku organizują konferencję

prasową poświęconą Wolińskiemu.

Wyobraź sobie, że nas zapraszają.

Dzisiaj?

Dzisiaj po południu. Zdążymy

coś zjeść po drodze. Rychtuj

się.

Mariola? Adam?

Spodziewamy się jednak przylopów

deszczów. Szczepnienie w rejonie

Zodów Gdańskiej. Wiatr

będzie obiarkowany, a fale na

morzu osiągną do półtora

metra.

Dziś w nocy w obławie policyjnej

w porcie we Władysławowie zginął

poszukiwany od wielu miesięcy

seryjny morderca Olgierd Woliński.

Mężczyzna zabił 16 kobiet,

ale ostatnio pozbawił życia

również kilku mężczyzn. Między

innymi senatora Romana Burego.

No, dzisiaj to było intensywne.

Jak się z tym czujesz?

Dobrze.

Dobrze?

Mhm.

No to co? To czekam na ciebie w

piątek. Do zobaczenia. Do zobaczenia.

Do zobaczenia.

Halo. Dzień dobry panie Maksie.

Byliśmy dzisiaj umówieni. Tu

Ewa Jabłonowska. Mieliśmy umówieni

na sesję, ale chyba pan zapomniał.

Będę wdzięczna za każdą

informację.

Fajne miejsce nam Anita poleciła.

A czy, czy, czy. Zobaczymy jak

jedzenie.

No, mogliby już podawać, bo

czas się kurczy, a nie jest z

gumy.

Zoya.

Mhm?

Muszę odszczekać teraz przy

światło.

No naprawdę, dałeś radę.

Dzięki.

Prawda jest taka, że jakbyś

wtedy nie znalazła Weneta.

Cały czas byśmy gonili w Zawolińskim.

A ta historia by się skończyła

pewnie zupełnie inaczej.

Przepraszam.

Gdzie jest Kiwa?

Halo?

Halo, prawo za barem jest.

Słucham.

Dobrze, przekażę.

Trzy zupki równe.

Fiu, fiu, fiu, fiu, fiu.

Co jest?

Dziękuję.

No mów.

Wenet nie żyje.

Dzień dobry pani doktor.

Max Budzisz się, kłania.

No niestety muszę przełożyć

naszą wizytę.

Może na czwartek.

Co?

Mówiła pani, że czwartek

jest wolniejszy.

No dobrze.

Ale szkoda, że się pan

wcześniej nie odezwał.

Tak, wiem.

Przepraszam, ale...

No, sprawy mi się pokomplikowały.

Dziękuję pani serdecznie.

I...

No, widzimy się w czwartek w

takim razie.

Dziękuję.

Dziękuję.

Pani Gierszewska, tak?

Tak.

Pan Budzisz, jak się domyślam.

Bardzo budzisz.

Płowu.

Cieszę się, że pani przyjechała.

Zamówiła pani coś?

Nie, nie.

Czekałam na pana.

Pani Gierszewska.

No.

Boże bardzo.

Dziękuję.

Dziękuję.

Chyba pani rozumie, że...

Rozmawiasz o tym po raz

pierwszy po tylu latach to dla

mnie bardzo trudne.

Tak, oczywiście.

Ale chyba jestem gotów.

Olgierd Woliński był niezwykle

niebezpiecznym, seryjnym zabójcą.

Zabił 16 niewinnych kobiet na

przestrzeni 11 lat.

Ostatnią jego ofiarą była 30-latnia

mieszkanka Pucka, Kaja Hirsch.

Woliński zabijał również mężczyzn.

Z jego rąk na służbie zginął

aspirant Ludwik Frymark.

Inną ofiarą pozbawioną

życia na terenie Trójmiasta

był emerytowany senator Bury.

Może pani coś więcej

powiedzieć?

Spokojnie, proszę jeszcze o

chwilę cierpliwości.

Na temat śmierci senatora wypowiedzą

się koledzy z Gdyni, którzy

prowadzili śledztwo.

Zanim jednak do tego przejdziemy,

chciałabym przedstawić państwu

osobę, które od początku zajmowały

się sprawą seryjnego zabójcy.

Komisarz Karol Nadzieja i profilerka

Julia Wigier.

To oni ujęli Olgierda Wolińskiego

w zeszłym roku w Augustowie.

Proszę.

Cała Polska fuczy na temat

tego, co wydarzyło się minionej

nocy.

W ormanie policjantki zasadzka

policyjna pościgł motorówkami

zakończony strzelaniną, a

przede wszystkim śmierć psychopatycznego

mordercy Olgierda Wolińskiego.

W nieoficiały źródeł wiemy,

że w akcji policyjną zaangażowany

był dziennikarz Arthur Bennett,

który próbując uratować porwaną

kobietę, polą śmierć z ręki

psychopata.

Muzyka

Muzyka

Muzyka

Muzyka

Muzyka

Muzyka

Muzyka

Wie pan, trochę popiliśmy w

końcu czterdziestka, to impreza

nie w kij dmuchał, nie?

Było sporo gości, moja żona,

właśnie Cesia, ma bardzo

wielu znajomych.

Ona pracuje w ratuszu rok temu,

została zastępczynią burmistrza.

A który pan ją widział po

raz ostatni?

No właśnie w tym sęgrze,

ciężko powiedzieć.

Jak mówię, no popiliśmy, ja...

Dzisiaj jak wstałem po dwunastej,

to nie było jej w domu.

W sypialni też nie, telefon,

torebka były tam, gdzie zawsze...

A do szpitala pan dzwonił?

Do szpitala? Tak, dzwoniłem,

nie ma jej tam.

No dobrze.

Przyjąłem pańskie zgłoszenie.

Ty by niech pan podpisze tutaj.

Dzięki.

Bardzo panu dziękuję.

A tutaj ma pan numer domu.

Bardzo proszę, niech pan zadzwoni,

gdyby żona jednak wróciła,

dobrze?

Oczywiście.

Niech się pan nie martwi,

może żona po prostu poszła

świętować dalej.

Dzwonił pan po znajomych,

którzy byli wczoraj na imprezie?

Tak, dzwoniłem, tylko też nie

do wszystkich.

Sam pan rozumie, trochę to głupio

mi było, no.

Rozumiem, ale to może jednak

niech pan to zrobi.

Dzięki.

Naprawdę nie trzeba było.

No właśnie trzeba.

To jest i tak tylko symbol.

Ja wam się do końca życia

nie odwdzięczę.

Romek, no chodź.

Idę.

Gdyby nie wy, to wiecie, co on

by zrobił.

Zresztą już po mnie wracał

tej nocy, ale zauważył, że

czekają na niego, więc porwał

policjantkę.

Ja w to wszystko nie mogę uwierzyć,

żeby takie rzeczy...

No, nie, dobre.

Dobrze, że żona nas tam zaciągnęła.

Ja to bym siedział przed telewizorem.

Ja to Mazurka i...

Co się jeszcze?

Pewnie by nikogo nie ratował.

On...

Zabił moją przyjaciółkę.

Pracowałyśmy razem.

No...

Nie jest łatwo.

Ale dziękuję państwu bardzo.

Bardzo.

Bardzo, bardzo.

Dziękuję.

Dziękuję.

Ja dziękuję.

Jeszcze mam chyba się dzisiaj

wszyscy upijemy.

Oczyściwie jesteśmy tegoż

kolegni. Każdy by wolał zatrzymać.

I ja mogę cię pościnał

moment?

Tak, oczywiście.

Chcę ci coś pokamiać.

Rano porządkowałem dokumenty

w sprawie Gorego.

I przyjeżdżałem stare zdjęcie

z albumu, które zebrałem z

jego domu.

Zaintrygował mnie podpis na

jednym z nich.

Lato 69, wedyce z kuzynem Leo.

Nie sądzisz, że to jest Durton?

Trudno jednoznacznie stwierdzić,

czy ten chłopak na zdjęciu to

jest Durton, ale...

Wydzy zadają do myślenia.

On ma tą chatę.

No, ale...

To już może być spieg okoliczności.

Chciałem ci to pokazać.

Zrobisz z tym, co zachcesz.

A Durton spełniał coś, że zna

Gorego...

Nie, nie, nic nie mówię.

Przepraszam cię, mogę zachować

to zdjęcie?

Jasne.

W razie, z tego masz fajny

numer.

Dobrze, dziękuję ci.

Dzięki, Paweł, to bez serca.

Zaślizgłeś.

Zabijasz tym forehandem?

Kurde, prawie jak nadal.

Nie przesadzaj.

Cię też nie żadajesz.

Masz wychotę na drinkę?

Miałem dzisiaj dobry dzień.

Chciałem jakoś poświętować

trochę.

No, pod warunkiem, że ty stawiasz.

No, to się chyba rozumiem.

Samo przesz się.

A jaka to okazja, jeśli mogę

zapytać?

Jeśli to nie tajemnica?

Nie, nie tajemnica.

Słuchaj, dzisiaj w nocy podczas

akcji policji zginął ten seryjny.

Pamiętasz, mówiłem się o

nim.

Także zamykam sprawę zabójstwa

senatora Gorego,

policjanta Frymarka i tej biednej

dziewczyny.

Proszę, proszę, to

rzeczywiście jest coś świętować.

Nie można nas tak po prostu wypuścić

do Warszawy, no.

Słuchajcie, Bogdan z dziewczynkami

wyjechali na parę dni,

także możemy na spokojnie odreagować.

Zdrowie.

W końcu nie w robocie.

Zdrowie.

Nie.

Nie będę odbierał.

- Nie chcę go bierać. - Czy?

- Wiesz, czy ktoś? - Ty, może

iść.

- To jest od podstawnego. - Nie

mam?

- To jest Jurgi.

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

- To jest tam. - Woltek.

- To jest ta, czy się myją.

- To jest ten, ten? - Niech alkoholik.

- Tak, ale tak, powiedz co?

- Tak, to jest to. - Tak, to

jest to.

- Halo?

- Bardzo wam gratuluję.

Tak się cieszę, że to się wreszcie

skończyło.

Mam nadzieję, że teraz dostaniesz

trochę wolnego

i będziesz miała więcej

czasu dla siebie.

No i oczywiście dla Kuby.

No. No kiedy wracasz do domu?

- Yyy, planowaliśmy jutro, ale

jeszcze nie wiem.

Poza tym...

- Jula, co poza tym?

- Nic, muszę jeszcze coś

sprawdzić.

- Kochana, wróć do domu.

- Kuba tak na ciebie czekał.

Jest go po prostu żal.

- Bardzo dobrze.

- Zabrał go Marek, ale to...

To nie to samo. Potrzebuję ciebie,

potrzebuje matki.

- Zamknęłaś sprawę, to wracaj.

- Tak, ja.

- Dobrze, to sprawdź tę rzecz

i wróć. Czekamy na ciebie.

- Dobrze.

Dobrze. - Tak.

- Jest to cool. - Wszystko

dobrze?

- Tak. - Tak.

- Tak. - Tak.

- Tak. - Tak.

- Tak. - Tak.

- Tak. - Tak. - Tak.

Muzyka

Pani Bogusiu, to ja Regina. Słyszy

mnie pani?

Jak się cieszę, że pani do

nas wróciła.

Policja zabiła tego człowieka.

Zabiła mordercę Kaji.

Ten potwór już nigdy nikogo

nie skrzywdził, Pani Bogusiu.

Pani Bogusiu.

Pani Bogusiu.

Pani Bogusiu.

Pani Bogusiu.

Pani Bogusiu.

Pani Bogusiu.

Pani Bogusiu.

Pani Bogusiu.

Pani Bogusiu.

Pani Bogusiu.

Pani Bogusiu.

Pani Bogusiu.

Pani Bogusiu.

- No, fajnie wieje, tak sobie

będzie super. - A nie wieje, a

ja teraz lepiej wyglądam. W

tej planeczce.

- No, no, no. Poczekaj chwilę,

ja muszę na stronę. - Dobra,

ale nie idź za daleko, bo

ktoś mnie porwie. - Rady, o

chyba wiatr.

- Kasia, dzwę po policję! -

Co?

- Jak się czujesz? - Może

być. Tylko ciągle mnie boli.

- Ale nie wzięłaś nic przeciwbólowego?

- Chłopaki już pojechali? -

Tak. Igor wczoraj nie pił,

więc się zebrali. Wcześniej

rano. A my kiedy wracamy?

- Chciałabym jeszcze zajechać

do Durtana. - Ale właściwie

po co? To, że znał Burego niczego

nie zmienia. - Chcę wiedzieć.

- Dlaczego mi o tym nie

powiedział? - Bo go o to nie

pytałaś. A w sytuacji, kiedy

był podejrzany o zabójstwo,

po prostu się bał. Poza tym,

nie masz pewności, że facet

na zdjęciu z Burem to

właśnie on. Czy masz?

- Nie mam. - Trudno uwierzyć,

że to koniec. A drugi taki seryjny

w karierze nam się na pewno

nie trafi. Nie ma opcji.

- Chyba tak. - Żałujesz? Trochę?

- No cześć, Anitka.

- Pięknie, Anitka.

- Pilnuj, żeby nie zatarli śladów,

żeby nikt poza naszymi nie podchodził.

Katolog będzie za pół godziny.

- Dzięki, że przyjechaliście.

Mamy ciało komietrem. Nie chce

nic mówić, ale wygląda na

robotę Wojnickiego.

- No zamknąłem sklep na parę

dni, wiesz. Za dużo się teraz

dzieje.

Kaja nie żyje, Regina dochodzi

do siebie, ja teraz... - Skąd?

A tu się zajęte? Ja mogę...

Lepiej się pan czegoś?

Słuchaj, Andrzej. Ja ci pożyczę

te pieniądze, które prosiłeś.

- No dobra, ale skąd taka zmiana?

- Ziemia to zawsze dobry

interes, nie? - Dobry, dobry.

- Poza tym, no... życie jest

takie... kruche.

Z całej rodziny jesteśmy najbliższy.

Powinniśmy się trzymać razem.

- W końcu jakaś dobra wiadomość.

- Do zdrowia.

- Nie znamy tożsamości, nic

przy sobie nie miała, żadnych

dokumentów.

- Uduszona. Ostatnia ofiara Wojnickiego.

- Lubi uglątynki. - Ale nie widać

żadnych okaleczeń.

- Kaj też nie okaleczeń. - Ma

ziemię w ustach.

- No. Wszystko się zgadza.

- Anika tu brakuje holczyka. -

No tak, i nie ma też butów.

- Trzeba przeszukać cały teren

w promieniu minimum 500 metrów.

- Słuchajcie, a jeżeli to nie

był Woliński?

- No jak nie? Sama mówiłaś.

Ziemia w ustach, blondynka. Wszystko

pasuje.

- Ale ciało tutaj leży dzień,

góra dwa.

Jak i kiedy miałby to zrobić?

- Jajeczniczka pierwsza krasa.

No bo to moja matka nie robi lepszej.

- Panie prokuratorze, wystarczy

wkładać w to, co się robi,

odrobinę miłości.

- A? Wystarczy? Tylko tyle?

- Aż tyle.

- No ale powiem ci, naprawdę

się tu urządziłeś.

- Ty masz gust. Może pomożesz

mi wybrać meble do sypialni,

co? Właśnie robię remont.

- Przyjemnością.

Stark, słucham.

- Dobra, a gdzie dokładnie

jesteście?

- Dobra. Dobra. Zaraz będę jechał.

No na razie.

- Słuchaj, przepraszam, że ja

wam muszę na nagłą sprawę w

pracy.

- Bóg mi się trudno.

- A może chciałbyś zostać?

Poczekałbyś na mnie? Wrócę

za jakieś 3-4 godziny.

- Zróbmy tak. Pajadę do

siebie, przypilnuję robotników,

a potem wrócę wieczorem.

Albo przynajmniej się zsłonimy.

- Pa. - Witaminki dla mojej ukochanej.

- Co to? Cykuta z wilczej jagody?

- Ciepło, ciepło. Ale nie w

tym kierunku. To jest koktajl

wzmacniający, nie trujący.

- Tam masz zieloną pietruszkę,

jarmuż, mango i banan dla osłody.

- No spróbuj. - Bój się.

- Nie bój się, pij.

- Okej, może być. - Pyszne.

- Młodsza z pierwot, Tomasz Brąk

z komendy w Pucku. Pan Rekowski?

Dzień dobry. Ja chciałem zapytać,

czy żona wróciła?

- A mógłby pan podesłać mi

jej zdjęcie?

- Nie, nie, nie. To... normalna

procedura.

- Poczekajmy na sekcję zwłok

i na to, co powie patolog.

- Przepraszam. Ta kobieta z plaży.

Wiem, kto to.

- Cecilia Rekowska. Wczoraj mąż

zgłosił zaginięcie.

W lany poniedziałek skończyła

czterdziestkę. Zniknęła po

imprezie urodzinowej.

- Czy z poniedziałka na wtorek.

- Na prawdę, przepraszam, ale

szefowo zaraz będzie już jedzie.

- Możemy zaczepiać na nim

jeszcze sekundę?

- Przecież nigdzie nie uciekniemy.

Zresztą sekcję jeszcze nie

gotować.

- Dopiero co ciało wjechało.

- Dobrze.

- A cokolwiek może nam pani

już powiedzieć o czasie z gołą,

chociaż tak w przybliżeniu?

- No właśnie, właśnie. Tak

na oko.

- Panie prokuratorze, z fusów

mam wróżyć. Niech pan da szansę

na uce.

A na oko to chłop w szpitalu

może umrzeć.

- No dobrze, no ale chyba

można powiedzieć, czy nie żyje

od dwóch godzin, czy od tygodnia.

- Wiemy, że zaginęła w nocy

z poniedziałku na wtorek. To

chyba możemy założyć, że

od tego czasu nie żyje, czyli

na oko, w sensie w przybliżeniu.

Wiemy kiedy umarła, nie?

- Pani potrzebuje czasu na sekcję.

- Dla pana, pani prokuratorze,

będę gotowa. Jutro rano.

- Dobra, czekam na raport. Chodź

młody. - To ja zadzwonię do

szofotu. Dziękujemy.

- Pani pochod stoi i powinien

być w domu.

- Zaparkuję. Idźcie sami.

- Muszę zadzwonić. Nie ma

sensu iść w trzy osoby.

Trzy osoby.

Znowu ktoś zabrał nasze kamienie.

Co one komu przeszkadzają?

Nie mogę uwierzyć w to, co

się stało. Zresztą... Kto to

mógł zrobić?

No właśnie. Czy żona miała

z kimś ostatnio jakiś zatarg?

Nie, no nie wspominała nic.

Była zastępcą burmistrza.

Jak dawała sobie radę?

Nigdy nie narzekała. Dużo

pracowała. Była cały czas

zajęta. Ja zresztą też.

Gdzie pan pracuje?

W Storni.

To przedsiębiorstwo przetwórstwa

ryb. Max Budzisz jest właścicielem.

Ja jestem dyrektorem.

Max Budzisz... To on znalazł ciało

Kaje Hirsch.

Tak, podobno tak.

Ale niewiele o tym mówią.

Kaja pracowała u nas w sklepie

i wszyscy jesteśmy przybici

jej śmiercią.

Ale imprezę urodzinową nie odwołaliście.

Wie pani, no wszyscy goście byli

już dawno umówieni. Poza tym

moja żona nie znała Kaji.

Byliście zgodnym małżeństwem?

Tak. Chyba tak.

Kłóciliśmy się, ale to jak

każde małżeństwo, to chyba

nie jest nic dziwnego, prawda?

Mieliście... Macie dzieci?

Nie.

Dlaczego?

Ciesia... Ciesia nie miała

instynktum macierzyńskiego, a

ja po prostu nie naciskałem.

Ciągle to do mnie nie dochodzi,

że już jej nie ma.

No i co o tym myślicie? Mogę

przekleić zabójstwo Rokowskiej

i Wolińskiej Moty z jego robota?

Teoretycznie mogłoby na to

wyglądać.

Ale decydująca będzie informacja

o czasie zgonu.

Okoliczności wskazują, że ofiara

zginęła w nocy z poniedziałku

na wtorek, czyli w noc kiedy zginął

też Woliński, więc nie mogłoby

tego zrobić.

Ok. Ale to jak pani wytłumaczy

modus operandi Wolińskiego

przy Rokowskiej?

Albo ktoś próbuje go naśladować,

co się często zdarza w

przypadku słynnych, seryjnych.

Albo po prostu chce się pod

niego potrzeć.

Tyle, że miał pecha, bo Woliński

już wtedy nie żył.

No dobra, ale jest pytanie, skąd

sprawca wiedziałby o ziemi w

ustach ofiar?

Nigdy tej informacji nie upubliczniliśmy.

No jeśli ktoś bardzo chce

się dowiedzieć, co są sposoby.

Wystarczy mieć krewnych albo

znajomych w policji.

Policja w Warszawie i w Augustowie

też wiedziała.

A może ktoś strzelił z ucha?

Artur Wenner też o tym wiedział.

Zaczął już pisać biografię

Wolińskiego. Znalazłem pewnie

w jego materiałach.

Macie już plan szledztwa?

Co?

Pani Julio, może nam Pani pomóc

i próbuje Pani może sprofilować

sprawcę?

Tak, Pani Naczelnik już mnie o

to poprosiła.

Dziękuję.

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Pani Julio, może nam się zbierać?

Nie, nie było jej na lekcjach

dzisiaj.

Nie było?

Nie.

Przecież sama ją odwoziłam.

Burmistrz jest tutaj niedaleko.

Rozmawię teraz z panią dyrektorą

w Muzeum Ziemi Płuckiej.

Pokażę państwu.

Dobrze pani znała Cecylię Jurekowską?

Tak.

To właściwie Caśka mnie

tutaj sprowadziła do urzędu.

Przechodzimy razem ze Swarzewa.

Znałyśmy się od dziecka. Przepraszam.

Przepraszam.

Była pani na jej urodzinach.

Czy coś tam się wydarzyło?

Może jakaś kłótnia?

Nie, to była super impreza.

Naprawdę. Cośka nawet się

trochę łupiła pod koniec. Zresztą

my wszyscy nie wylewaliśmy za

kołnierz. Ale ona miała taką

mocną głowę i bardzo mnie zdziwiło,

że tak ją szybko zamroczyło.

Z mężem wyszliśmy około

pierwszej.

I dużo osób jeszcze zostało?

Większość to się w ogóle

ulotniła o 12:00. No bo wiadomo,

trzeba iść do pracy w następnym

dniu. Ale jak my wychodziliśmy,

to została jeszcze Mariola Budzisz,

Basia Dargas, chyba Paweł Kilion.

I... no... I Jarek, mąż.

Mariola Budzisz to jest żona Maksa

Budzisz?

Tak, tak, tak. Ale Maks to w

ogóle wyszedł dużo

wcześniej. Tak o 10:00.

Przepraszam.

A jak pani myśli, czy Cecylia...

była szczęśliwa w małżeństwie?

10 lat po ślubie. Mieli kasy,

mieli dom. Tylko dzieci jakoś

nie mieli. Wiem, że Ciesia

bardzo chciała. Ale może Jarek

nie... nie wiem. Nigdy jej o to

nie pytałam, a ona też nie

mówiła.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Dobrze.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Mieli kasy, nie wiem.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.