All language subtitles for Pogranicze w ogniu - odc 5

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dziękuję.

Major von Drebom przyjmuje nas pełnymi honorami.

Cześć, Franz.

Dawno cię nie widziałem. Witam, panów.

Panowie pozwolą.

Leutnant Rerke, prymus szkoły oficerskiej, prawa ręka majora w

polskich. Obr. Leutnant Riese po demobilizacji pracował w łączności, ale

nas wrócił.

Obr. Leutnant Hoffman działał na Śląsku w czasie powstań.

Chodźmy, panowie. Pan major już czeka.

Proszę, siadajcie, panowie.

Panowie, czekaliśmy pięć lat.

Pięć długich, beznadziejnie długich lat.

Ale warto było.

Nadszedł nasz dzień.

Kanclerz?

Chce uderzyć w najsłabszy punkt traktatu, a mianowicie w granicę polsko

-niemiecką.

Wmawiają nam, że sprawa jest już zamknięta.

No to trzeba ją otworzyć.

Ale zanim to nastąpi, kanclerz chce wiedzieć dokładnie, jakimi kartami

nasi przeciwnicy.

I to jest.

Panowie, nasze zadanie. Panie majorze? Słucham.

Nasze placówki to tylko nazwa.

Wszystkie nasze postulaty zostaną spełnione. Oczywiście pod jednym

pokażemy, na co nas stać.

Od tej pory wasze placówki stają się pełnoetatowymi

urzędami Abwery.

Oberleutnant Foraczek.

Abwehrstelle numer jeden, Królewiec.

Polska Północna, Warszawa również.

Do tego Wilno i Grodno.

Placówki Elbląg, Olsztyn i Ełk.

Zorganizować posterunki wywiadowcze w Iławie, Fidyniu i Malborku.

Sprawą wolnego miasta Gdańska zajmiemy się później.

Oberleutant Riese.

Abwehrstelle numer 2.

Szczecin. Pomorze Gdańskie z Gdynią.

Toruń i Bydgoszcz.

Zorganizować placówki.

Bytowie, Koszalinie i Pile.

Tak jest.

Oberleutnant Hoffman.

Abwehrstelle numer 8.

Wrocław. Cała Polska Południowa z Krakowem. Cała Galicja ze Lwowem.

No i oczywiście Górny Śląsk.

Zorganizować placówki.

Bytom Legnica Opole.

Łącznikiem koordynatorem między mną a poszczególnymi kierownikami

urzędów zostaje Leutnant Relke.

Panowie, od dziś tworzycie polnische Abteilung.

Dziękuję panom.

Pokażcie, na co was stać.

Foraczek i Relkę za mną.

Foraczek, Relkę pojedzie z tobą do Gdańska.

Zadanie specjalne, organizacja nowej placówki.

Franz, to jest list polecający do szefa policji gdańskiej.

Na pewno wam pomoże.

Panowie, sprawa jest bardzo delikatna.

W świetle traktatu wersalskiego...

Wolne miasto Gdańsk nie może mieć żadnych tajemnic wojskowych.

Poza tym kanclerz nie chce konfliktów z Polakami.

Nie należy za wcześnie płoszyć zwierzynę.

Tak jest, panie majorze. Rozumiem, panie majorze.

Żegnam panów.

Nie widziałeś sierżanta Górki?

Nie. Jurek!

Chłopie, zastąp mnie.

Pójdę coś zjeść.

No, na pół godzinki. Jakby wybuchła wojna, to zadzwoń. Merci, mon amour.

Dobrze.

Panie poruszniku, może być kaszanka na gorąco albo pieczeń z rybka? Zabierz to.

Radzę kaszankę, bo pieczeń zalatuje. Zalatuje?

Śmierdzi, śmierdzi. Daj tę kaszankę.

Po obiadku.

Kaszankę raz.

Mam służbę. Służba nie pije.

Nie pije, nie pija. Służba jeść może.

Panowie, poradzili mi.

Może by się ożenić, co?

Z tą podstarzałą siostrzenicą dziedziczki.

Chociażby. No, to pospiesz się, stary, bo jego już z nią zaczęli też trwatać. A

to nie, nie, nie, nie.

Ustępuję miejsca. Dlaczego się nie robi dla przyjaciół?

Dziękuję.

Ale nie, to... To prawda, ja.

Folwark ma posagu.

O, popatrz, nie wiedziałem.

Folwark.

Piękny las.

Jezioro.

Żen się, stary.

Będzie szpanisko pełną gębą.

Pełną gębą?

O, kaszanki.

No,

panowie.

Na mnie czas.

Czekają na mnie w Toruniu z pokerkiem.

To lepsze niż tuzin podstarzałych dziedziczyn.

Cześć.

Rozumiesz?

Nie wychylaj się z własnymi pomysłami bez konsultacji ze mną.

Ale pewne sprawy lepiej widać z punktu widzenia centralnie. Lepiej, lepiej.

Jedziesz do Gdańska z zadaniem specjalnym. Masz zorganizować placówkę.

A ja, gospodarz terenu, informuję cię prywatnie, że najbędz telegancji już

istnieje. I co więcej, jest gotowa do pracy.

Już jutro możemy zacząć zbierać wiadomości z Polski.

Berlin o tym nie wie.

Panowie, zdaje się, że gospodarz nas ograł.

Jak widać.

Musimy zrobić jakiś rawans. No to co, pojedziemy.

Do najlepszego.

Siódma minęła.

Pora iść.

Poczekajcie, odprowadzę was.

Posprzątaj i połóż się spać.

Zrób nam dwie kady.

Twoja trzy miesięczna garza.

Oddam, nie bój się, tylko musisz poczekać.

Dołącz do tamtych rewersów.

Konrad, nie chcę cię wyganiać, ale za chwilę masz pociąg.

Pojadę wieczorem.

Byłeś u Helenki?

Byłem.

Nie chcę wracać do hełmna.

Może ma tu kogoś?

Widują ją w mieście zawsze z matką.

Uparła się.

W garnizonie na razie wierzą w tej chorobie, ale jak długo?

A może ona ma rację?

Ty też przeciwko mnie?

Przeniósłbyś się do Torunia.

Mogę ci to załatwić.

Najpierw muszę dostać trzecią gwiazdkę.

Rotnik.

To już coś.

Nie zanosi się na to. Znów będziemy mieli sąd honorowy w półku.

Ten wasz major to jakiś maniak. A o co chodzi tym razem?

Marchnicki kupił konia.

Okazało się, że kradziony. I podobno o tym wiedział. A wiedział?

Major twierdzi, że tak.

Cena była zbyt niska jak na pół krewka.

I to wszystko?

Nie.

Major wyznaczył mnie do składu sądu.

Zawsze musi mieć podsłusznych asesorów.

Stary sukinsyn.

Trzyma mnie w garści, bo wie jak mi zależy na tej gwiazdce.

A zgodził się?

Łatwo było śmiać się z innych, że włażą majorowi bez wazeliny?

Teraz przyszła moja godzina próby.

Proszę podziękować panu majorowi za miłe słowa.

Niech pan siada.

Więc jak wyobrażacie sobie moją pomoc?

Czy mógłby pan nadkomisarz oddelegować do naszej dyspozycji radcę kryminalnego

wetera?

Jak to?

Chcecie mi zabrać najlepszego pracownika?

Teraz, kiedy do Gdańska przyjeżdża wysoki komisarz Ligi Narodów?

Polacy wiążą z tym faktem duże nadzieje, a radca Wetter ma dobre rozeznanie w

polskich środowiskach. Właśnie dlatego, właśnie dlatego proponujemy mu

stanowisko kierownika Neibenszteletancji.

Pan nadkomisarz będzie miał jeszcze lepsze rozeznanie, a poza tym,

naszych metod, można sięgać znacznie głębiej. To znaczy, że Wetter pracując

Was będzie mnie mógł informować? Oczywiście, panie nadkomisarzu.

Zgoda.

No.

To dziękujemy, panie nadkomisarzu. Pozostaje jeszcze do wyjaśnienia sprawa

najważniejsza. Gdzie usytuować Negrstele?

Zaraz, zaraz. O ile się nie mylę, Oberleutnant Woraczek załatwi jakąś

przedmieściu. Damy wam szyld jakiejś służby kryminalnej.

Tu chodzi o potrójną konspirację. Przed komisjami alianckimi.

Przed naszymi ludźmi i przed Polakami. Dlatego najlepiej byłoby, gdyby

oczywiście pan nadkomisarz wyraził zgodę.

Tu, w tym gmachu.

Placówka wywiadu w gmachu policji?

No właśnie.

Mundury policyjne, pełna legalności działania.

Poza tym radca kryminalny ze swoimi ludźmi mogą bez przeszkód wzywać

prowadzić do chodzenia.

Kończyła się wojna, a wezwali mnie i mówią, jesteś zdemobilizowany. To

do policji, mieli wolne etaty. A pomyślałem sobie, że kiedyś aliantów

diabli i wrócimy do naszego zawodu.

Zacząłem więc zgromadzić dokumentację, tak, prywatnie, no i uzbierało się.

Niezłe zaczepki.

Wiem, jak ci ludzie żyją, co robią. Mam do nich dojście.

Płaszczyzny rozmowy, brakowało tylko jednego.

Waszego słowa, że możemy ruszać.

Masz wolną drogę, Wetter.

Pokaż, co potrafisz.

Opracuj plany przedsięwzięć.

Pan wie, że już są gotowe. Tylko zatwierdzić.

A to co?

Teczki personalne moich pracowników.

Żelazny krzyż?

Za co?

Bertman? Był w Karpatach, odznaczył się na wojnie.

Wyniósł swego dowódcę spod ognia.

Chciałoby pan go poznać?

Chętnie.

Bertman do mnie.

Wszyscy w grupie znają dobrze język polski, ale on najlepiej. To

Chciał pan powiedzieć gdański Niemiec?

Tak, oczywiście, gdański Niemiec.

Hugo Bertman melduje się na rozkaz.

Proszę, naprawdę bardzo się cieszę, że mi pan odwiedził, panie majorze.

Nieźle pan się urządził, panie poruczniku Adamski.

Jak pan mnie tutaj znalazł, panie majorze?

To jest moja specjalność.

Szukajcie, a znajdziecie.

Powiedz mi, Czarek, dlaczego ty siedzisz w tej dziurze?

Pan też o to pyta.

Po prostu.

Nawojowałem się już.

A potem była szkoła.

Teraz pułk.

No, że dziura.

Tu też jest Polska i służba.

No, służyć można różnie.

A tutaj nie służysz, tylko leniufujesz.

A stać cię na wiele więcej.

Nie obiecuję ci błyskotliwej kariery.

Ale chcę ci dać szansę na działanie.

Bez regulaminu.

Każda sprawa inna.

Każda wymaga niezależnego myślenia.

Nowych rozwiązań, szybkich decyzji.

Tak. Wywiad.

Uczyć się francuskiego?

Tak, tak.

Coś trzeba robić w wolne wieczory.

Każdy, kto ma otwartą głowę, tak jak ty, będzie nam bardzo potrzebny.

Nie, nie.

Ja się do tego nie nadaję. Co innego było na wojnie, co innego teraz.

A pogranicze nigdy nie gaśnie.

A ty wiesz, co się dzieje w Berlinie?

uruchamiają Abwehrę.

Powstał samodzielny polski wydział Polish Abteilung.

Dla nich wojna nie skończyła się w XIX.

Tak.

Jak mówiłem, ja się już nawojowałem.

Oni nie mają takich skrupułów.

Walczyliśmy o niepodległą.

Mamy ją.

Ale chyba linien jesteś coś chłopcom swojej drużyny.

Zwłaszcza tym, co nie doczekali.

Franek Relke jest po tamtej stronie.

Skąd pan to wie?

Nie my swoich ludzi.

Ile ci jest winien?

Niewiele.

Nie pożyczaj mu więcej.

Weźmy od kogoś innego.

Ciągle w ten sposób spłacasz stary dług, bo wyciągnął cię spod ognia.

To był jego obowiązek.

Już niedługo dostanie rotmistrza.

Wtedy załatwię mu przeniesienie.

Będzie w Toruniu, spłaci długi.

Robisz to dla niego?

Czy dla mnie?

Wybrałaś Konrada.

Jeśli pozwolę mu utonąć, co wtedy zrobisz?

Wrócisz do mnie?

Nawet gdybym chciała wrócić do ciebie, jest już za późno.

Jestem w ciąży.

On o tym wie?

Nie. I proszę cię, ani słowa.

Nie chcę, żeby dziecko... On sam musi się zmienić.

Nie, nie, nie.

Wrócę za godzinę.

Siądziemy, napijemy się, ale nie teraz.

Przecież nie wyjeżdżasz. To czekam, ale wieczorem muszę wracać.

A ty?

Kiedy znów przyjedziesz do Gańska?

No wiesz, mamy tyle zajęć.

Rozumiem. Znów wgrałeś się do niej, Tarek?

Konrad, zastanów się, co ty robisz.

Zmarnujesz sobie życie.

I nie opowiadaj ciosce, jakie to macie mieszkanie.

Panuż, zechce was odwiedzić.

Już cię tutaj nie ma.

No masz.

Dziękuję.

Co to za uroczystość, że idziesz w pełnej gali?

Godzina próby.

Chodzi o ułański honor.

Wiesz, u nas w pułku reguła jest surowsza niż u

kamedów.

Ale dzisiaj majora to szlak trafi.

Słuchaj, Franz, generał pytał o tę sprawę z Gdańska. Czy ta Neibensztelle

mogłaby pracować bardziej ofensywnie?

Muszą być szczególnie ostrożni. Szczególnie ostrożni musimy być wszyscy.

Kierownictwo bardzo zależy na tej sprawie, liczą na nas. Aha, przekaż do

Gdańska, że mają na załatwienie tej sprawy 10 tysięcy dolarów. 10 tysięcy

dolarów? Skąd weźmiemy taką sumę? Zapłaci za to koncern Hugenberga.

To znaczy, że nasza akcja ma być wykorzystana propagandowo? Czyli, że

się? Bez teorii!

Czasami bywają takie sytuacje.

że należy poświęcić nawet najcenniejszego agenta dla celu

to jasne. Jak nie będziemy chronić własnych źródeł, to kto będzie chciał z

pracować?

Słucham?

Rozkaz, panie majorze.

Bohater się znalazł.

Ośmieszyłeś majora przed całym sądem. Nie znosi Marchwińskiego, czy wycinasz

taki numer?

Mówiłem ci, że nie będę mu właził bez wazeliny jak inni.

A od Marchwińskiego.

Niech się odpieprzy. Z majora zrobiłeś wała na całą brygadę. Wszyscy się trzęsą

ze śmiechu, tylko że ty możesz pożegnać się z awansem.

I jak ci tutaj można pomóc?

Opamiętaj się, wreszcie człowieku.

Karnawał się skończył, panie forstniku. Trzy dziecka na karku.

Przestań pić do jasnej cholery.

I pomyśl o Helence.

Tu cię boli.

No, powiedz.

Powiedz, że chciałbyś zaopiekować się Helenką.

Bo ma męża karciarza.

Nie obawiaj się, oddam ci wszystko.

Wszystko.

Ja mogę poczekać, ale inni... O innych się nie martw, jakoś to załatwię.

Jakoś? Jak? A Helenka?

Aż będę musiał się nią zaopiekować.

Prosiła, żeby ci tego nie powtarzać.

Wiesz, dlaczego wyjechała z Chełmna i postawiła ci warunki?

Bo nie chce, żeby wasze dziecko musiało się wstydzić własnego ojca.

Rozkaz wydany przez dowództwo okręgu w Toruniu.

To rozkaz tajny.

Trzymać pod zamknięciem.

On to trzymał w domu?

Przepraszam.

Odręczne zawiadomienie o terminie jakiegoś sądu honorowego. Widocznie w

potraktowano to jako skrawek z tego papieru.

Mając taką brzytwę, możesz go ogolić bez mydła.

Mamy jeszcze schemat działka piechoty.

A tak znam to. Taki egzemplarz wysłałem do centrali.

Inni też się starają.

Właściwie można by już stać.

Ale... czegoś mi w tej sprawie brakuje.

Szefie, on nie ma innej drogi wyjścia z tego zadłużenia i ten rozkaz. To

nieodparty argument.

Widzisz, Weter.

Rozmowa z takim człowiekiem to jest... koryda.

Najpierw różni pomocnicy gonią byka po arenie.

Drażnią, kują.

A dopiero wtedy, kiedy jest wykrwawiony...

Osłabiony, kiedy ledwo trzyma się na nogach, dopiero wtedy wchodzi na arenę

Torrador i zadaje jeden, jedyny śmiertelny cios.

Właśnie tego mi brakuje.

Żeby był bez oddechu, na kolanach.

Żeby, kiedy podsuniesz mu pod nos ten tajny rozkaz, żeby miał tylko siłę

Tak, szefie, ale na takie przygotowanie potrzebowałbym pół roku.

a Berlin nachciśnie.

I tak masz w garści dynamit.

No.

Czarek.

Rozkaz o twoim przeniesieniu. Czeka już od dwóch miesięcy, tylko podpisać.

Trzymam zarezerwowany pokój w hotelu oficerskim.

Siadaj.

Cieszę się.

Pan mówił, że Franek.

Leutnant Franz Relke.

Franz Relke.

Franek.

Niech pan mi da coś do roboty.

Czekaj. Co nagle to po diable? Nie odkładaj do jutra tego, co możesz zrobić

dzisiaj.

Uwaga na tajemnica.

Neibenstelle Danzig otrzymać ta książka od

polskiego oficera życzliwy.

No.

Trochę tego mało.

To spróbuj uruchomić szereg komórki.

Wbrew pozorom masz tu kopalnię informacji.

Najbensztele Danzig.

Co to może być?

Placówka Gdańska.

Administracja nie używa takich terminów. Tak.

Interesują się sprawami wojskowymi.

Wywiad?

Ta broszura to jest dowód.

Tak.

Otrzymali ten podręcznik od polskiego oficera.

To mają źródło.

I to niezłe.

A informuje nas o tym jakiś życzliwy.

Tak. To mamy dwóch ludzi, o których nie wiemy nic.

A wiedzieć powinniśmy.

Tylko dlaczego ten ten życzliwy nas informuje?

Z jakich pobudek?

Odpowiedzi może być kilka.

Nie można nawet wykluczyć prowokacji.

Tak, to nie jest naiwniaczek.

Odręcznie nie pisze.

Zawodowiec.

A i w tekście są błędy.

Być może, że celowe.

Litery wycinane z polskiej i niemieckiej prasy.

Rzeczowniki z dużej litery.

Miasto... którym można dostać polską i niemiecką pracę.

Śląsk albo... albo Pomorze.

Na adres Sztabu Generalnego, oczywiście bez nadawcy.

Dziękuję.

To było od Sławek.

Doszedłeś do tych samych wniosków co ja?

Teraz trzeba zabawić się w detektywa.

Zemka, przypominasz sobie tę przesyłkę?

To było w zeszłym tygodniu, w czasie twojego dyżuru.

No spokojnie, nikt nie złożył skargi. Tylko pan sędzia śledcy chce wiedzieć,

to nadał.

Przypominasz sobie?

Nie, panie naczelniku.

Był duży ruch.

Nie zwróciłam uwagi. Mogę odejść?

Proszę.

Jak pan widzi, nie mogę panu pomóc. No trudno. Dziękuję za staranie, panie

naczelniku.

Pano Zenko, czy moglibyśmy chwilkę porozmawiać?

Chciałbym pani coś wyjaśnić.

Siądźmy tu, dobrze?

Bo widzi pani, to nie jest żadna sprawa kryminalna.

Nadawcy nic nie grozi, naprawdę.

To była najzupełniej niewinna przesyłka, tylko...

Przyszła na adres sztabu i oni muszą wiedzieć od kogo.

A pani zna nadawcę. Ja wiem.

Daję słowo, że nie spotka go żadna przykrość.

Panie sędzio.

Pan mi to przyrzeka?

Daję słowo honoru.

To jest stara, nieszczęśliwa kobieta.

Tak.

Za młodu.

Wyszła za mąż za jakiegoś marynarza z Gdańska, ale on utonął.

Potem umarło jej dziecko, więc wróciła do Włocławka.

Zna się na ziołach i wszystkim pomaga, a przy tym jest taka pogodna.

A nie wie pani, czy ktoś w nią mieszka?

Nie. Ona nie ma żadnej rodziny.

Czasami tylko odwiedzają jakichś bratanek tego marynarza z Gdańska.

Pano Zenko, Pomoże mi pani?

Ale... Proszę.

On na pewno poradzi, syn.

Zaraz ci pokażę jego zdjęcie.

Tak, to... Nie.

Coś tu było.

O, jest.

To on.

Tak.

Gdzieś tam mam jego ostatni list.

Genia, woda już się pewnie zagotowała.

Zaraz, zaraz.

Gdzie ja to spawałam?

Sama tu kładłam.

Przecież tu musi być.

A właściwie, jakiej ty pracy

szukasz, synku?

No właśnie chciałem się poradzić.

Podobno w porcie nieźle płacą.

Tylko nie pchaj się na marynarza, bo jeszcze kogoś unieszczęśliwisz.

Albo może lepiej nie wyjeżdżaj.

Zostań z Zenią.

To dobra dziewczyna.

Tylko niepotrzebnie za jednym hunsfotem oczy wypłakała.

Pilnuj jej, synku.

Jaki tam z ciebie kuzyn.

Starą chce cię oszukać.

Po oczach widać, co w trawie piszczy.

No, zastanów się. Bo jak weźmiesz ten adres, to... Może.

Może rzeczywiście babcia ma rację.

Ale czego będziemy tutaj żyli?

Nie martw się, synku.

Co z tym twoim kuzynem z Chełmna? Co u niego?

Ma przyjechać w przyszłą sobotę.

Chce ze mną poważnie porozmawiać.

Co to znaczy?

Jak zwykle.

Poprosi o pożyczkę.

Widocznie przycisnęli go wierzyciele.

Tak.

Zaprosisz go...

Jak zwykle do kasy na Sopocie.

Dobra kolacja, miła rozmowa.

Potem wręczysz mu to.

Pożegnasz go, niech sam idzie na salę gier.

Powiesz mu jeszcze, że ma zarezerwowany pokój w hotelu.

Weter, o czym ty mówisz?

To ma znaczyć.

Co to za pieniądze?

Skąd wiesz, że ja go zwykle zabieram do kasyna?

Czy mam powtarzać, co masz robić?

Ale nie rozumiem.

Czego ty chcesz od niego?

Chcę z nim porozmawiać.

Przecież wyciągnąłem od niego wszystkie informacje.

Wiesz, wszystko o tym pułku. Ze szczegółami.

Te dokumenty. No czego jeszcze chcesz?

Przecież mówiłem ci, że to bratanek mojej żony.

Nie zrobię mu krzywdy, nie bój się.

Nie. Ja tego nie zrobię.

Siadaj.

Słuchaj, Andlich. Ludzka pamięć jest krótka, dlatego muszę ci coś

Byliśmy frontowymi kolegami, dlatego przymknąłem oczy, gdy zniknął cały skład

lekarstw oddanych pod twoją opiekę.

Groził ci sąd wojenny. Wyciągnąłem cię z tego.

Odpracowałem. Spokojnie. To było w czasie wojny, a teraz... Ja tylko

pewne fakty.

Już raz ci udowodniłem, że nie lubię oddawać sprawy do sądu.

Dlatego wolałbym nie informować Izby Lekarskiej, że pewien praktykujący w

Gdańsku dentysta ma spałszowane dokumenty.

Myślałeś, że o tym nie wiem.

No tak, pożartowaliśmy, a teraz wracajmy do naszych spraw.

Zrozumiałeś, co masz robić.

Mam.

Fotografia, nazwisko i adres. Jadę do Gdańska. Poczekaj, poczekaj.

Nie tak prędko.

Referat techniczny nie zdąży ci przygotować dokumentów.

Przecież nie pojedziesz jako Czarek Adamski.

W Gdańsku pomoże ci...

Majewski. Majewski?

Co to jest Majewski?

Nasz człowiek w komisariacie generalnym.

Dzień dobry. Dzień dobry.

Pan Gros, pan jest u nas po raz pierwszy? Tak, tak. W służbie z mapą

miasta. Najnowsze wydanie. Dziękuję bardzo. Zabytki, obiekty turystyczne,

komunikacyjne i podstawowe informacje handlowe. Tak, proszę pana.

Wolne miasta Gdańsk, tak jak male państwo.

Prawie dwa tysiące kilometrów kwadratowych powierzchni. Cztery miasta,

piętnaście wsi, port, socznia, żyzny gleby na żuławach.

Czterysta tysięcy ludności.

Z nami się musi liczyć i Berlin, i Warszawa. Dziękuję.

Sztrejzeman wyraźnie steruje gdańskimi nacjonalistami.

Każda ugoda z nami jest traktowana jako zdrada interesów Niemiec.

Ale przecież gdańscy kupcy robią znakomite interesy właśnie z Polakami.

próbują się opierać.

Próbują, protestują, bez skutku.

Tak. Widziałem też te zamalowane skrzynki pocztowe z białymi orłami.

Co robicie w tej sprawie?

To możemy robić.

Protestujemy, także bez skutku.

Tłumaczą się, że nie mogą postawić policjanta przy każdej skrzynce.

Aha, ten twój życzliwy to policjant.

Co? Policjant? Tak.

Pracuje w grupie radcy kryminalnego wetera.

Codziennie przychodzi do restauracji Surweis und Möwe.

Surweis und Möwe?

Aha.

Można? Proszę bardzo.

Dziękujemy za przesyłkę, panie życzliwy.

Nawet niedługo czekaliśmy w szpitalu. Właśnie przywieźli marynarzy, co się

pobili w knajpie.

To jest najlepsze zdjęcie. Głowa rozwita, dużo krwi. Tak jak pan sobie

porządku, Albert.

Dziękuję.

Konrad, nie rób z tego tragedii. Awans się nie minie.

Może na razie wystarczy. Przed nami cały wieczór.

No ale nie mam ochoty nigdzie się ruszać.

Zamówiłem już stolik w kasynie.

Trzeba się rozerwać od czasu do czasu.

Po co ja tu przyjechałem?

Mogłem równie dobrze zalać się w hełmie.

mi wyjść z domu.

Umówiłem się z jedną wdówką, rozumiesz?

No, zrób to dla mnie.

Dobrze.

Jeszcze trochę cierpliwości.

Zaraz będzie kolacja.

Opijacie? Karn, nalej mi kieliszeczek nalewki.

Konrad, nie masz pojęcia, jak ja się cieszę.

Mam nadzieję, że to będzie syn?

No.

Oczywiście.

Zdrowie.

Pytaj Helenkę, czy nie potrzebuje pomocy.

Mogłabym przyjechać do was na jakiś czas. No i oczywiście wyprawką zajmę się

Tak.

Będzie to prezent od ciotki.

Ale coś mi obiecałeś.

Niestety nie będę mógł ci pomóc.

Zrozum, Konrad. W mieście coraz większa konkurencja. Muszę sprowadzić nową

maszynę do gabinetu, zmienić wyposażenie.

Sam się już zadłużyłem.

Wiesz, nie jestem milionerem.

O, na jakieś tam drobne sumki możesz zawsze liczyć.

To jest wszystko, co mogę.

Przepraszam.

Wiem, że na mnie liczyłeś, ale rozumiesz.

Koło fortuny już się toczy. Może dzisiaj mnie nie rozgniecie.

Życzę ci powodzenia.

To co?

Zgodnie z umową nie wracamy dziś do domu.

Załatwiłem ci tutaj pokój.

Ale to ty płacisz.

Jak zwykle.

Rozbij bank.

Panie doktorze, pan pozwoli.

Jutro wyjeżdżają goście z pod trzydziestki. Pamiętajcie, zgłosić się

Bądźcie punktualni.

Hotel, propos słucham.

Tak. Tak.

Powiem tak.

Witaj. To samo.

Zawiadom centralę, że umówiłem się na rozmowę.

Potrzebna ci obstawa?

Nie, dziękuję.

Tym razem umówiłem się na naszym terenie.

Dziękuję.

Jeśli mam skubać tygrysowi kłaki z ogona, to przez kratę, nie tak jak dziś.

miałem mokrą koszulę. Bałem się, że mi silnik wygaśnie.

To ty byłeś w tym Mercedesie, tak?

Tak.

To dziękuję ci bardzo. Napędziłeś mi niedługo stracha.

Niknąłeś jak duch. Na co myślałeś? Jak mara cenna.

Zagramy?

Wolałbym coś zjeść, wiesz?

Daj spokój.

W porządku.

Policja kryminalna.

Pan się nazywa Piątkowski?

Konrad Piątkowski?

Policja?

Pan nie jest obywatelem wolnego miasta?

Nie.

No właśnie, przyjeżdżają cudzoziemcy i nawet nie potrafią się kulturalnie

zachować. Jakbyśmy mieli nie dość własnych kłopotów.

Ale o co chodzi? Może mi pan...

Wreszcie powie.

Wywołał pana awanturę. Zniszczył urządzenia hotelowego baru.

Oczywiście, to jakoś dałoby się zatuszować, ale pobić niewinnego

Panie... Jaka awantura? Panie, co pan mi tu?

Spokojnie, panie Piątkowski, proszę.

Oto dowody.

Zdjęcia wykonał reporter miejscowej gazety. Mają się ukazać jutro. Pod

Oto jak Polacy bawią się w naszym mieście.

To... To jakaś pomyłka. Nie było żadnej awantury. Skończyłem grać i przyszedłem

prosto tutaj.

Mam świadka.

Ja też mam świadków.

Barman, kelner, kierownik sali, dwóch gości hotelowych.

Był pijany?

Był.

Awanturował się?

Awanturował, krzyczał, groził.

Pobił niewinnego człowieka?

Pobił. Spokojnie, panie Piątkowski.

Widzi pan, jakich mam doskonałych świadków?

No i co, panie Piątkowski? Teraz pan już mi uwierzył?

Co wy mnie chcecie wrolić?

Myślisz, że trafiłeś na prajera?

Panie poruczniku, z tego pobicia to jakoś by się pan mógł wytłumaczyć przed

swoim przełożonym, ale zgubić coś takiego?

Nosić przy sobie ściśle tajny rozkaz?

Ale przecież ja... To nie moje, ja to

widzę pierwszy raz w życiu.

Ja oczywiście mogę panu uwierzyć.

Ale co powiedzą państwo przełożeni w pułku, gdy zobaczą te fotokopie w

No cóż, panie poruczniku.

Przykro mi z powodu tego incydentu.

Ale sam pan zaczął.

W naszej pracy nie ma miejsca na sentymenty. Im prędzej pan to zrozumie,

lepiej.

Chcemy panu zaproponować transakcję handlową.

Wykona pan dla nas jedno zadanie.

Płacimy 10 tysięcy dolarów.

Kim pan jest?

Jeszcze pan się nie domyślił?

A ja myślałem, że macie na ten temat...

Jakie szkolenie.

No cóż, panie poruczniku.

Już pan zna wszystkie moje karty. Same atuty, jak pan widzi.

Gdyby pan strzelił sobie w łeb, to honoru i tak pan nie uratuje.

Bo my dyskretnie taki przeciek, że polski oficer i na dowód

przedstawimy te fotokopie.

Myśli pan, że nie uwierzą?

No cóż, panie poruczniku.

Jedno zadanie, 10 tysięcy dolarów i więcej się nie znamy.

Dzięki.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.