All language subtitles for Czarne chmury odc 7 Pantomima

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Polski szlachcic pułkownik Dopkirt porzuca służbę w wojsku elektorskim.

Ucieka wraz z wiernym wachmistrzem Kaspem Pilchem i przez liczne zasadki

przedziera się ku polskiej granicy, aby dotrzeć do Warszawy i zawiadomić króla

polskiego o nieprawościach szerzących się w Pulsach Książęcych.

Do Warszawy wyrusza także kurier von Röde z tajną pocztą, a wraz z nim

elektora, chytry dyplomata Marklawia Antzbach.

Kacper na czele kurpiów zabiera jednak elektorskim wysłannikom konie, a przy

okazji wpada mu w ręce tajemnicza czarna sakwa.

Własność Fenrodego.

W drodze do Warszawy Dowgiert z Kacperem i Magdą ratują przed napadem grasantów

samotną podróżną karetę.

Okazuje się, że uratowali pannę Annę Ostrowską, ulubienicę Hetmana

podróżującą wraz z ciotką oraz Ansbacha i Fenrodego, którzy po utracie koni

skorzystali z pomocy pań i przyłączyli się do nich.

Wielka uroda panny Anny olśniewa młodego pułkownika.

Warszawa, czas Sejmu.

Bargrabia Ansbach, rezydent elektora Hoverbeck i przybyły do Warszawy von

Holstein za wszelką cenę chcą odzyskać czarną sakwę i tnują intrygi przeciwko

Dovgirdowi.

Pułkownik przypadkiem znajduje ukrytą w czarnej sakwie listę nazwisk magnatów

opłacanych przez elektora.

Listę ową przekazuje hetmanowi Sobieskiemu.

który obu dzielnych żołnierzy przyjmuje do swej służby.

Intryga Ansbacha i wielmożów na szołdzie elektora udaje się.

W czasie nieobecności Hetmana Sobieskiego Dovgird zostaje ujęty.

Osadzony w więzieniu i jako poddany elektora ma być wydany von Holsteinowi.

Anna z Magdą wyruszają po pomoc do Hetmana, a Kacper dla ratowania swego

pułkownika gromadzi szlachtę.

Von Holstein z Haberbeckiem przybywają po więźnia.

Długo kazałeś wasz mość pan na siebie czekać. Mam rozkaz, aby zatrzymać

do świtu. Co?

To już niedługo.

Ale tutaj wyraźnie napisano, aby go wydać natychmiast.

W czas sejmu rozkazy zmieniają się z godziny na godzinę.

Przepraszam, ekscelencjo.

A ja waści.

Tak.

A ja waści?

O.

A ja waści.

Lacz, mój stół. Do się stało.

Nie śpij, durniu, wjeżdżaj!

Stój!

Doprowadzimy pułkownika.

Proszę ze mną.

Baciuś! Trzech za mną. Proszę poczekać.

Mości, panie oficerze, proszę przeprowadzić więźnia do karety.

Cofnijcie się, wasz mościowie.

Mam rozkaz i muszę go wykonać.

Wasza miłość.

Ekscelencjo, nie mam, iż zaszła tu pomyłka.

Wielmożny pan Hetman osobiście poręczył honor i uczciwość pułkownika Dowgirda.

A zapewne.

Ktoś tu z pewnością się pomylił.

Dziękujemy Waszej miłości.

W stolicy Sejm się odbywa.

W takim czasie żadne intencje do wzbudzania tumultu usprawiedliwione być

mogą. Proszę wtedy o spokój.

Cieszę się, mości pułkowniku.

Wybacz, pan oficerze, ale teraz...

Panowie, von Rede poniósł zasłużoną karę, a my możemy sobie pogratulować.

że elektor przesyła listę osób oddanych naszej sprawie.

Dowgird mają od dawna.

Piskup Kijowski, Pac, Ostroruk.

Pan znał treść tajnego pisma, Margrabio?

Nie.

Ale znam ludzi, ambicje, ich słabości.

Ta lista zresztą nie przedstawia dla nas żadnej wartości.

Dlaczego? Dowgird wie, że dopóki zna nazwiska magnatów stojących po naszej

stronie, my tej listy wykorzystać nie możemy.

Ale dlaczego on nie ujawnia tych nazwisk?

A po co?

Pomnożyłby tylko wrogów i to nie byle jakich.

My byśmy się oczywiście wszystkiego wyparli, a i Sobieskiemu nie byłoby to

rękę. A tak, obie strony trzymają siebie w szachu. A ja, Margrabio, w

jednym posunięciu dam Dowgirdowi mata.

Za pułkownikiem Hetman Sobieski stoi. Który tym razem sam będzie nalegał, żeby

Dowgirda wtrącić do wieży.

Intryga?

To nie pańska domyna, ekscelencjo.

Jeżeli się nie uda, margrabio, będę do pana dyspozycji.

Od rana z liczbanami Czosowskim i Mazowskim gdzieś przepadł.

List do Jasie Wielbożnego pana przynieśli.

Kto przyniósł? Od kogo?

Nie wiem, nie chciał powiedzieć.

Dla co byś go do mnie nie przysłał? Nie chciałem waszej miłości niepokoju.

Powiedz mojemu wachlicowi, żeby na dworze getwana się stalił. I Pani Elki

pilnowa.

Andrzej! Co cię sprowadza o tej porze?

Trostka o honor i dobre imię mojej ukochanej kuzynki.

A któż na nie nastaje?

Nie wiem, ale... ale na samą myśl krew mi do głowy uderza.

Andrzej... Co się stało?

Nic.

Jeszcze nic.

przyrzeknij, że dziś wieczorem w pałacu ostaniesz.

Andrzeju... Przyrzeknij.

Przyrzekam, ale... Chciałbym cię nieść przez lasy, łąki i pola i nikomu, nikomu

nie oddać.

Kuzynie... Wiem, ale miłować siebie nie zabronisz.

Jak brat siostra, siostra brata.

Andrzej...

Na mnie już czas.

Nie wiem, jaka potrzeba cię wzywa, ale niech Bóg cię błogosławi.

Tylko tam Lucifer poradzić im umie. Tylko tam

Lucifer poradzić im umie. I tak to

waszmościowie wyprowadziłem w pole rajtarów. Miłościwie panującego nam

A pochybel! A pochybel!

Uciszcie się, waszmościowie, bo straż miejską zbudzić.

Uciszcie się, waszmościowie!

Zapraszam, waszmościu, na mały kuśtyczek. I tak!

Waszmość, proszę, przodem. Nie, wasz pierwszy.

Nie, wasz pierwszy.

Waszmość pierwszy. Bardzo dziękuję.

Dla mnie i dla moich towarzyszy. I do piory nie żałuj.

O, jest już pan łachmistrz. Nie dalej jak dwa pacierze, już pułkownik o wadź

pana pytał.

No i znalazła się zguba.

A jest u siebie?

Nie.

Pismo jakoweś do pułkownika przysłali. Po przeczytaniu wypadł stąd, jakby go

horda Tatarów goniła. Nie mówił dokąd?

Nie. Przykazał, żebyście wasz muś zaraz u pana Hetmana stawili i panienki

pilnowali.

Czemu od razu nie gadasz?

Wybaczcie was, mościorki.

Do pana marszałka nadwornego.

Gdzie panienka?

Co się stało? Mów, bo mi łeb pęknie.

Pułkownik jakoweś pismo dostał i kazał mi panienki pilnować. Ale co? Gdzie?

Kiedy? Opamiętaj się, Kacper.

Gadaj, gdzie panienka?

U siebie w pokoju.

Odpoczywa.

Prowadź mnie do niej. Co?

Wyznaję, ekscelencjo, że wiadomość, jaką mi pan przyniósł, jest zadziwiająca.

Niestety jest prawdziwa.

Dlatego przybyłem do pana, panie marszałku.

Wasza miłość?

Doniesiono mi, że imś pułkownik Dowgird zwabił podstępnie starościca Andrzeja

Tarlowskiego do ogrodu na tyłach etmańskiego palacu.

Ruszaj, wasz mość, co rychlej.

Ruszaj, wasz mość.

Dziękuję, ekscelencjo.

Witam, wasz mość, pana pułkownika.

Dlaczegoż to wasz mość, jak złoczyńca się skradasz?

Bogu, niech będa dzień.

List otrzymałem, że starościam tego dziś śmiertelne niebezpieczeństwo.

Użesz, strach cię obleciał.

Bo zamiast mojej kuzynki, którą nic nie chciałeś tu zbawić, zastałeś mnie.

To po twarz.

Nie doczywałaś się.

Jeżeli reszta honorów tobie została, broń się!

Schowaj jasną szablę.

Czy wiesz, co znaczy pod bokiem króla?

Dobądź szabli!

Dobądź szabli!

Pacan, schowaj wajs szable.

Dobądź szabli, bo jak chama płazem przejadę!

Młodzieńcze, opanuj się!

Broń się!

Bóg mi świadkiem, że nie ja tego chciałem.

O baj, baj. Czable.

Nic nie rozumiem.

Ja nic nie rozumiem.

To w starym obrocie. Wybaczcie, panie.

Idziemy, moje panie.

Wasza miłość!

Właściwi oficerze!

Co się tutaj dzieje? Kto strzelał? Szukamy imię pana pułkownika Dowgirda,

którego mam rozkaz... Może.

Panie... Reszty dokona za nas straż marszałkowska, która po ujęciu

Dowgirda przed Trybunał Królewski go postawi.

Wyrok może być tylko jeden.

Ciała starościca nie znaleziono, ale zakrwawioną pelerynę.

Krew nie oznacza jeszcze śmierci.

Radzę ekscelencjo owego wachmistrza mieć na uwadze.

On was do pułkownika

Doprowadzić może.

Pełno wszelakiego tałataństwa wczas tej mu do stolicy zjeżdża. Tak.

Ponoć imć pułkownik trupa ukrył, a sam ze stolicy uszedł.

A jak trupa nie ma, to skąd wiadomo, że szlachcic ubity?

Mówią, że starościanka pelerynę rozpoznała.

A mało, że to szlachty peleryny nosi? Tak, ale ta rodowa po ojcu.

No niby wszystko się zgadza, a uwierzyć trudno.

Wybaczcie, wasz mościowie.

Gdzie pułkownik? Nie pytaj o nic.

Chryste, panie, co się tu dzieje? Paninka północy nie spała, dopiero medyk

dziełami przyszedł i nad ranem usnęła.

Hetman, jak się o nich w szczęściu dowiedział, tak głośno krzyczał, że cała

służba po kątach się skryła. Co mówił?

Tak, a potem do komnaty kazał sobie wina, przy niej z piwnicy mnie zawołał i

na mnie patrzył, jak to ja bym była wszystkiemu winna.

Dlaczego pułkownik go ubił? No cicho, Magda, cicho.

Bo to wszystko... Boja wina. Och, ty capie jeden, to wszystko przez ciebie,

słyszysz? Coś ty, rozum straciła? Och, zamiast pułkownika pilnować, to po

zajazdach się buczysz?

Ludzi buntujesz?

To polityka. O, polityka, o.

Pułkownika upilnować nie umie, za politykę się bierze. Nie gadaj tyle.

A do Hetmana mnie prowadź.

Ja? O nie.

Ano ty.

Szybko, bo czasu mam niewiele.

Dobrze.

Pan Hetman imci Stalinowskiego do pana marszałka wysłał.

Żeby się nie wiedział, czy pan pułkownik już pojmany.

Jak cię ujrzę, to cię do lochu wpędzi.

A trudno.

A Hetmana widzieć muszę.

Dziękuję.

Pan wachmistrz!

Antoni, Dionizy, chodźcie tu! A gdzie idzie pan pułkownik? Witamy was, mości.

Witamy, witamy.

Bóg was tu zesłał. Z ojcem Acanny w pilnej sprawie rozmawiać muszę. Ojciec

niemu. Kurewniaka pod wolą stanął. Za kilka dni tu będzie.

A gdzie pułkownik?

Muszę z ojcem Acanny rozmawiać i to zaraz.

Zaprowadzę.

Mam opiekuna.

Anioła stróża.

A który to?

Ten.

Antoniu, zaprowadzisz pana wachmistrza do ojca?

A wy za mną.

Dwa razy daję.

Delegaci Stanów Pruskich w Lecku w zeszłej niedzieli obradowali. W tajnym

wjeździe uczestniczyło kilku rajców Torunia i Elbląga. Miasta te na spłatę

długów królewskich gotowe rewers wystawić. No, gdyby Sejm umowy

uznał. Delegaci tu zdążają, aby w czas Sejmu nasze starania swoim groszem

wesprzeć. No widzisz, księże opacie dobrodzieju, już nawet i kupczykowie

troski o dobro kraju wykazują, niż wielu takich, którym senatorska krew w

grzyłach płynie.

Czy delegaci podali już termin przyjazdu do stolicy? Na dniach tu będą.

Kalickim traktem dla bezpieczeństwa zdążają. Wśród nich jest i syn chorążego

Odrowąża. Chorąży w waszym mości Hetmanie w wojsku służył.

Później w Prusie osiadł. Wielki dowgirda przyjaciel. Pamiętam.

Pamiętam. Dzielny i prawy mąż duszą Rzeczypospolitej oddany.

Holsztajn w lecku do lochu go wtrącił i na śmierć wskazał. Jezus Maria!

Syn ratunek u króla.

Dla ojca wyblagać pragnie. Pomóc mu trzeba.

Daj mi znać, gdy do Warszawy dotrą.

Czy królestwo moje jest wielkie? Jest największe na świecie.

Czy królestwo moje jest mocne? Jak

najstarszy dom.

Pola i łąki?

Jest wszystko, co Bóg stworzył. Bardzo dobrze, bardzo dobrze, bardzo dobrze.

Cicho!

Więc poddani moi są szczęśliwi.

Tak, panie.

Śpiewają o mnie.

Tak, panie.

i góry, łąki i wody.

Lud pracowity i twardy.

Królu w tym kraju więcej pobody ma róg podstępny i

hardy. Nie mogę śpiewać, bo serce pęka i

lutnia w rękę mnie pali. Nie mogę nu...

Nie mogę nucić mojej piosenki, królu, gdy lud twój się żali.

Nie mogę śpiewać, bo serce pęka i ludnia w

rękę mnie pali. Nie mogę nucić moją...

Ten na północy, gdzie burli ściany, pająk swe sieci

rozwija.

Krzyż ma na plecach nienawiść w sercu, na ustach Jezus

Maryja.

Królu mój, królu, tam lud twój ginie i

czeka twojej miłości.

Wraz starej polskiej, prudkiej krainie wróg się podstępnie

rozgościł. Nie mogę śpiewać, bo serce pęka.

To komedianci, którzy w Lecku występowali.

Trzeba ich było wtedy do lochu wtrącić.

Pieśń z każdego lochu ucieknie, ekscelencjon.

Pójdziesz, Kalinosiu?

Do rezydenta elektora.

Zaproszenie na przyjęcie zaniesiesz.

Wolałbym na Tatary iść, niż tych pudrów zapraszać. Nie rezonuj mi tu was!

Wolałbyś, wolałbyś.

Mój rozkaz jest twoją wolą. No idź już, idź. A, tym komediantom

komnatę jakąś przysposowiłeś?

A jakże. Nigdy pałacu od środka nie widzieli. Do komnat na kołach przywykli,

tu jak dostojnych gości ich przyjmuj.

Koniec świata.

Starzejesz mi się, Kalinosiu.

Marudzisz.

Nie,

śpiewać, bo serce pękła i ludzka z

rękę mnie pali.

Nie mogę nucić mojej

piosenki królu, gdy lud swój się szal.

Śpiewaj, Łyku!

Pan Głazowski śpiewa!

Wiem,

panie Trzosowski.

Spójrz na was, mistrza.

Z bólu rozum mu odjęło. Ej, niewielki to ból.

Jak to?

A tak to.

Widzę w tym głowę samego pułkownika.

Co? A to.

Zobaczysz, waść, że Dowgierd rychło tu w chwale i zdrowiu przy tego przybędzie.

Jak to?

A tak to.

Bez miodu tego nie rozgryzę.

Wielki to zaszczyt dla nas być zaproszonymi przez jego wielmożność pana

Sobieskiego.

Czy ciało Tarłowskiego znaleziono?

Nie, jeszcze nie. A wachmistrz?

Z pospulatwem po zajazdach kije.

I piosenek uczy.

Sam pan mówił, Margrabiu, że obie strony trzymają się w szachu.

Tylko, że w grze nie ma już Laufra, który nam zagrażał.

Nie ma mordercy siostrzeńca Hetmana.

Sobieski o tym wie.

Jesteśmy bliżsi zwycięstwa niż kiedykolwiek.

Proszę wybaczyć moją szczerość, ale gdyby księże elektor miał tylko takich

polityków jak pan, zostałby lennikiem do końca swoich dni.

Jak pan to rozumie, Margrabio?

Nie wierzę Sobieskiemu.

Tym razem to pan się myli.

Jeżeli się omylę, wówczas ja będę do pana dyspozycji,

ekscelencjo. Panowie, wypijmy.

Niech żyje Fryderyk Wilhelm, król w Prusie.

Pan marszałek nadworny powiadomił mnie, że przyjść nie może.

Pewnie Dovgirda osaczył i sam pragnie dopilnować, aby tym razem nie uszedł

bezkarnie. Wasza miłość w dobroci swego serca już raz dopuściłeś do uwolnienia

Dovgirda, który zamiast odwdzięczyć się za to zbrodniu odpłacił.

Pargrawie Ansbach i graf Erich von Holstein dobrze znają Dovgirdę. Tym

wojska moje doprowadzą was do Kulewca.

Proszę przyjąć wyrazy najgłębszego współczucia wraz z zapewnieniem, że

dopilnuję, aby winnego tej ochydnej zbrodni spotkała zatłużona kara.

Dziękuję, wasz mości.

W Bogu nadzieja, że swą sprawiedliwą ręką ukaże winnego.

Z głębokim żalem donieść muszę, że posłów elektorskich spotyka w stolicy

zniewaga. Wesołki dla gawiedzi.

Na rynku występując, śpiewają piosenki, których słowa i rymy, wierność i

przyjaźń elektora dla króla polskiego na szwank wystawiają.

A obelżywe te pieśni wachmistrz Dowgirta, a żołnierz waszej miłości

o zajazdach roznosi.

Krucha byłaby to przyjaźń i nie stała wierność, skoro by się bała.

Błazeńskiej Krotokwili.

Teatrum z sumieniem naszym była, pozwólcie, że moi aktorowie

rozweselą serca nasze.

Ars longa vita brevis.

Idąc śladami wielkiego Anglika, który ojczyznę swą

rozsławił wierszami i dramą, pozwólcie,

czcigodni państwo, że odegramy przed wami tragedię bez słów,

ale jakże gestami wymowną.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.