All language subtitles for Czarne chmury odc 5 Czarna sakwa

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Pułkownik Krzysztof Dovgird, polski szlachcic w służbie elektorskiej,

nieprawościami popełnionymi w Prusach Księżęcy przez namiestnika elektora von

Holsteina, wypowiada służbę.

Pojmany przy próbie uwolnienia niewinnie skazanego mieszczanina, ucieka z pomocą

wiernego wachmistrza Kacpra i swojego byłego dowódcy Odrowąża, którego von

Holstein w odwecie wtrąca do więzienia.

Dowgird przedziera się w kierunku polskiej granicy ścigany przez swego

wroga, rodzimistrza dragonów Radziliłowskich Zaremby i kapitana

Knotego.

W starym mu nie dochodzi do pojedynku Dowgirda z Zarembą.

Pułkownik zwycięża i odjeżdża z Kacpem wolno.

Nad granicznym jeziorem spotykają młodą szlachciankę, pannę Magdę Tomaracką,

której dworek rajtarzy zrewidowali w poszukiwaniu uciekiniec.

Z pomocą Magdy ukryci w furze siana przekradają się do klasztoru, gdzie

zatrzymali się również poznani wcześniej wędrowni komedianci.

W klasztorze dogania ich knotę ze swymi rajtarami.

Ale mnisi i komedianci pomagają im zmylić prześladowców.

Dovgird z Kacprem uchodzą wraz z aktorami z klasztoru i docierają do

karczmy. Tam jednak rajtarzy zastawiają pułapkę, w którą wpada Kacper.

Pułkownik Dovgird dla uratowania wiernego towarzysza broni, któremu

grożą śmiercią, chce się poddać.

Ale w sukurs przychodzą im komedianci.

Ojciec aktorki.

Warszmościowie, wojsko tu jedzie, za mną, poprowadzę. Panie pułkowniku, do

Ojce, byłeś wspaniały.

Ba, pani, nigdy cię nie zapomnę.

Jawać pana.

Waszmościowie, prędzej, prędzej!

Najlepsze, panie pułkowniku, jakie znalazłem.

Wszystkiego najlepszego!

Pięciu pobitych. Ten tylko żyw, ale pijany jak świnia. Panowie, ja też

elektorowi służę. Ja nie chciałem zaś koni.

Siłą mnie spoili.

Gdzie granica?

Za latem jak jezioro. Ja poprowadzę.

Dajcie go na konia.

Tylko uważajcie, żeby nie spał.

Kapitanie, nie da rady.

Pijane bydle. Ja znam okolicę, poprowadzę.

Na koń!

Dziadku! Błodzi nam trzeba!

Weźcie!

Wiosła!

Taszu!

Niech wam Pan Bóg wynagrodzi!

Uwiski!

Dziękuje za pan panie Rakicu!

Hal! Trzymaj konia!

Wciąż elektor nakazuje, aby wraz ze mną udał się do Warszawy.

Marzabia Ansbach.

Rozumiem. Wiozę tajne dokumenty, które dopiero w Warszawie rezydent elektora,

pan Hoberbeck, ujawnić może.

Za bezpieczeństwo. Pan odpowiada, Efterencjo.

Rozkazałem najlepszych rajtarów do eskorty przydzielić.

Książę elektor jest zaniepokojony wypadkami, jakie miały miejsce w Lecku i

wyjaśnień.

Dopóki Dowgirda księciu elektorowi do nóg nie rzucę, nie będę...

Efterencjo! Efterencjo!

A, knote.

Masz go?

Dowgird nie żyje.

Tam go ubiłem, a ja go żywym chciałem mieć, rozumiesz?

Żywym! Obyś słów tych, ekscelencjo, w złą godzinę nie wypowiedział.

Hmm.

... ... ... ...

Pić będzie chciał.

Koń im trzeba.

Pozwolicie?

Bóg nas rozgrzeszy.

Ona z nimi też pojedzie.

Nie cierpię tego kraju.

Nie ma w nim żadnego porządku.

Każdy jest tu panem.

Mówią o sobie szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie.

Pyszni, zadupani.

Zabij.

O polityce tylko przy miodzie rozprawiać umieją.

A jednomyślności wśród nich nie ma nigdy.

Król szwedzki Karol Gustaw w tenże sam sposób Polaków widział.

I środę się zawiódł.

Niepojęty.

Cały kraj podbił.

Króla wypędził?

Polskę z mapy Europy wymazał.

A ten przeklęty naród nie padł przed nim na kolana.

Nie pojęte.

A może pismo, jakie ważność wiedziesz, uczyni wiele więcej niż

najpotężniejsza nawet armia.

Wychodź! Wychodź!

Ty też!

No!

Wyprzęgaj! Cicho!

Cicho! Czego chcecie ludzie?

Koni! To rabunek!

Wyprzęgaj!

Jutro w Warszawie stanąć musimy!

Tyk tam na was nie czeka.

Jednego konia ostawić!

Zostawcie konia na tym karetę.

Z dwóch stron jedziecie. Siadaj.

Żegnam! No!

Chodź!

Wszyscy!

To by Bóg, aby lepszy.

Zawsze będą nas oczekali.

Śpij i śpij.

Sam zdrowie wraca.

A ich wciąż nie ma.

Nieraz długo. Na pocztę elektorską przyjdzie czekać.

Wyjdę im naprzeciw.

Bacz pilnie na drzewa.

Podgięta kora.

Drogę wskaże.

Panie pułkowniku.

Dzień.

U przyjaciół.

Siadajcie, panie.

Co ze mną było?

Dwa dni, wasz mość, bez czucia leżałeś.

Matwij wasz mości rajterską kulę z ramienia wyłuskał.

Mogłam zapłać.

Słabym bardzo.

I godny.

A gdzie Kasper?

Żyw?

Żyw, żyw.

Jedno gdzieś w las poszedł.

Wnet go odnajdę.

Nie trzeba nikomu gadać, że to elektorskie kobyły.

Zrozumiano?

Cóż to za paradny pojazd?

Dla pułkownika.

Jak nowy. A co, pułkownik jako berwaniec w stolicy ma wstanąć?

Złote ręce igłę trzymały.

Szwedów siła nagniętliśmy po lasach, a i w Rondenburczyk kurpił się boi.

Naszemu królowi.

Michałowi Korybutowi pokońcie się od nas.

Powiedzcie, że póki kurpie w puszczy siedzą, wróg tu nie przyjdzie.

Dziękujemy wam z serca.

Za pomoc.

I gościnę.

Prowadź ich krajem puszczy.

Najbliższą drogą.

Bywajcie.

Wzałtrze przyjaciół znajdziecie.

Bywajcie.

KONIEC!

Za tym brodem trakt do Warszawy.

Bywajcie!

Przyda się w drodze.

Dziękuję!

Bywajcie, jedźcie z Bogiem!

Podglądałeś?

Puść mu po gryzie!

Ożenię się z tobą.

Czekaj! Kasper, za mną!

Masz panna?

Zostań tutaj!

Nie wiem, kim wasz mąż w stanie jesteś, ale wdzięczność ci winnam, że się nas

obronił.

Bądź pan ranny.

Chryste, jaka piękna.

Cioteczko, cioteczko.

Dziękuję.

Już myślałam, że cię usieczę. Magda, ale co ty, Magda? Co ja bym z ciebie

zrobiła? Magda!

Magda!

To ty... Cichaj!

Nie masz.

Bierz to.

Co?

Co tam dla ciebie?

Magda!

Kasper!

Gdzie jestem?

Bogu niech będą dzięki.

Myślałam, że mać pan ciężko ranny.

Niedawno temu ranny zostałem, osłabłem. Wybaczcie, wielmorne panie.

Wielmie wasz mość stawałeś.

Mój krewny, wielki hetman koronny, pan Sobieski, na pewno zechce wynagrodzić z

jego odwaga. Jego mość hetman?

Pod Podhajcami z nim byłem. Wielki to wódz.

Łatwo być wroga, kiedy ma się takich żołnierzy.

Pozwolą panie.

Ekspułkownik rajtarki, Krzysztof Dogirt.

Agata Astrowska. A to moja bratanica, panna Anna

Astrowska. Córka świętej pamięci Stanisława, stolnika sandomierskiego,

warką od szwedzkiej kuli padł.

Ulubienica. I oczko w głowie, Hetwana.

Co też cioteczka opowie.

Ale dlaczego to waćman powiedziałeś ekspułkowi? Właśnie. Elektorowi za

podziękowałem.

A to zabawne, bo drogę do stolicy odbywa z nami Margrabia Ansbach i pan

Fonrydek, którzy w startu z bandytami konie stracili.

Przynieśli tutaj wadź pana i... Myśmy siły nie miały.

Magda, jedź do pułkownika.

Do powozu.

Za jedno słowo, łeb rozwalę.

Głowy postradam, ale... Kasper!

Tak jest!

Panie pułkowniku, szabla.

Pozwolą panie, mój wachmistrz i przyjaciel imć Kasper Pilk.

A to pana Magda Domaracka.

Poznaliśmy już tę dzielną pannę.

Panowie pozwolą? Nasz wybawca, pułkownik Krzysztof Dobgiercz, Margrabia Ansbach.

Pani, znamy się już od dawna.

Cieszę się bardzo, że widzę pana zdrowym i całym. Tak, ale... Pan von Rydde.

Obaj panowie dzielnie przed napaścią z Bujewską się bronili. Pan von Rydde

własna ręka trzech oprysków położył.

Cudowny to kraj, Polska.

Miło nam to usłyszeć.

Podczas jednej podróży można być przez Polaków napadniętym, a potem

A potem ciż sami Polacy ratują nam życie.

Takiej fantazji można pozazdrościć. Ci sami? No,

myślę o narodzie, który mając tak gorącą krew do wielkich

czynów jest pochołany.

Na wieczór mieliśmy stanąć w Warszawie. Hetman będzie sionek po koniu. Kacper,

konie!

Jak nie panie pozwolą, że mój pułkownik w karecie pojedzie, siły oszczędzać

mógł. Kacper!

Rozkaz, panie pułkowniku, ale pan ponoredy i na koniu do Warszawy

Ma pan teraz piękną okazję, aby poznać tę ziemię i tych ludzi.

Tak, ale... Mężczyzna na koniu, blisko sercu każdej kobiety. No, to w drogach.

Proszę, do konia.

Sprzedaj mi tę sakrę. Nie sprzedam! Złotem zapłacę. Nie sprzedam! Do konia!

Już!

Wsiadaj!

Jednego konia zostawili.

Powiadasz wachmistrz Dowgirda?

Tak, ekscelencjo.

Na własne oczy widziałeś, jak czarną sakwę zabrał.

Tak, ekscelencjo.

A pan ponrede?

Chciał złotem płacić.

Bodajby się nie urodził.

Wynoś się!

Glotar!

Każ niech do czarnej karety najlepsze konie zaprzęgają. Czterech rajtarów

gotowych do drogi niech czeka. Wyjeżdżam do Warszawy. Tak jest, Echcelencio.

Goniec z listem do księcia elektora pojedzie.

Przyślij go zaraz.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.