Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
- Halo? - To ja.
A teraz mnie posłuchaj.
Jeśli się rozłączysz, to cię zabiję.
Dziękuję panu mecenasowi.
Zapoznałam się z aktami, jak również z dokumentacją choroby Mai.
I rozumiem już państwa pośpiech.
Maju, czy potwierdzasz wniosek
o wyrażenie zgody na sprzedaż należących do ciebie nieruchomości
przy udziale twojego ojca, Macieja Mroza,
ze względu na konieczność pozyskania środków na twoje leczenie?
- Tak, Wysoki Sądzie. - Mhm.
Pani Aleksandra Żarska i pan Maciej Mróz, rodzice Mai,
również potwierdzają chęć złożenia takiego wniosku
z tego samego powodu.
- Tak. - Tak.
Mamy też oświadczenie
złożone przez panią Hannę Słowik,
dla której Maja jest bratanicą.
I napisała pani w oświadczeniu,
że potwierdza pani, że pani ojciec, Jan Mróz,
zapisał spadek swojej wnuczce, żeby umożliwić jej leczenie.
Czy może pani jeszcze raz to potwierdzić?
Tak. Ojciec był mocno chory.
Nie wiedział, że Maja jako osoba niepełnoletnia
nie będzie mogła spieniężyć spadku, ale...
taki był jego plan.
Dobrze, dziękuję bardzo. Jeśli o mnie chodzi, to wszystko.
Dziękuję.
Przepraszam, Wysoki Sądzie.
Chciałbym również zabrać głos, jeżeli wolno.
- Proszę. - Dziękuję bardzo.
Nazywam się Paweł Mróz. Jestem radnym miasta Hel.
I chciałem zawiadomić, że mój brat, Maciej Mróz,
próbuje oszukać, wprowadzić w błąd wymiar sprawiedliwości.
Tutaj mam dokumenty, które to potwierdzają.
Proszę cię. Nie wygłup...
- Proszę bardzo. - Dziękuję.
Wysoki Sądzie, mój ojciec zmienił testament cztery dni przed śmiercią.
Mój brat, Maciej Mróz, wykorzystał chorobę naszego ojca
i szantażując go, zmusił, żeby zmienił testament.
To jest nieprawda. Mój brat nie potrafi zaakceptować ostatniej woli mojego ojca.
- To nie była ostatnia wola ojca! - Spokój! Niech pan usiądzie.
Mój brat w wyniku bardzo źle prowadzonych interesów popadł w długi
i postanowił je spłacić, wykorzystując niewinne dziecko, własną córkę.
Nawiasem mówiąc, w ogóle nie jest chora, ale...
proszę jej nie winić, została zmanipulowana przez bardzo...
bardzo nieuczciwych rodziców.
Myślę, że każdy lekarz wyznaczony przez Wysoki Sąd
będzie w stanie udowodnić, że jest to fałszerstwo.
Dziękuję bardzo.
Sąd musi zapoznać się z dokumentami. Odraczam rozprawę.
Czas odgrywa tutaj kluczową rolę.
Panie mecenasie,
zlecę ekspertyzę biegłego medycyny w trybie pilnym.
I poinformuję państwa o następnym terminie. Dziękuję.
Mówiłem ci, kurwa, że jeżeli on przyjdzie, to mamy przejebane.
Ty wiesz, co ja mam teraz przez ciebie?
Jak pójdę na dno, to razem z tobą.
Maciek, tylnym wyjściem.
Do samochodu.
Postawiłaś na niewłaściwego brata.
Zrobiłam to dla nas. Żebyśmy też coś mieli z tej ziemi.
No co?!
Tak, Maciek ma długi. A ja mogłabym uratować swoją firmę.
Dostałbyś swoją działkę. Mógłbyś z tym robić, co chcesz.
- Żyć w końcu po swojemu. - Ja robię, co chcę.
Żyję sobie po swojemu.
Nie chcesz być burmistrzem. Robiłeś to po to, żeby zadowolić ojca.
- Gówno wiesz, czego ja chcę. - Wiem.
Bo też to robiłam.
Ale jego już nie ma.
Dobrze, powiem to jeden jedyny raz, nigdy więcej do tego nie wrócę.
Byłaś jedyną osobą na świecie, której ufałem.
Jedyną.
Pozwól mi z nimi porozmawiać.
Proszę.
Opłacę innego sędziego. Zdobędę tę zgodę. Przekaż to.
To samo mówił tydzień temu.
Powiedz szefom, że wykorzystam kemping i będę prał ich kasę.
Zarobią na tym podwójnie. Proszę.
Mhm.
Tak.
- Zabiją Maję. - Ej!
Ciii...
Jak zniknie, ty przejmujesz spadek.
Nie potrzebują zgody sądu, żeby go sprzedać.
Majka.
Majka.
- Co? - Uciekaj jak najdalej.
- Gdzie mam uciekać? - Spierdalaj.
Na ziemię!
Na ziemię! Razem!
Kacper!
Kacper!
Kacper, jesteś tam?!
Ruszcie się stąd, to was zabiję.
Naprawdę tego potrzebowałam.
I jestem ci...
bardzo wdzięczna za wszystko, co zrobiłeś dla mnie.
Ale teraz wszystko mi się sypie. Jak jeszcze stracę rodzinę, to...
nie będę miała nic.
Przepraszam cię.
Wszystko wiem, Hanka.
Od początku wiedziałem, że tak będzie.
Wszystko się ułoży. Zobaczysz.
Ta metoda, której użyliście,
jak się profesjonalnie nazywa?
Szczerze mówiąc, to była improwizacja. Przepraszam.
Gratuluję.
A ty nie powinieneś być dzisiaj w szkole? Co?
Nie ma auta.
Ej! Ej! Ej!
Znajdziemy ją, ej, Ola. Znajdziemy ją, znajdziemy ją.
Co się stało?
Maja zniknęła.
Błagam cię, pomóż mi ją znaleźć.
- To trzeba zgłosić na policję. - Nie możemy.
Znam komendanta, to mój dobry kumpel. Zrobi wszystko, żeby pomóc.
- Nie musimy czekać 48 godzin. - Kurwa, Paweł!
- Nie możemy tego zgłosić na policję! - Dlaczego nie możemy, co?
Dlaczego?!
Bo strasznie zjebałem.
Strasznie zjebałem, braciszku.
Puść mnie!
Maciek.
Kurwa, Maciek, weź się w garść.
Maciek, wstawaj, kurwa!
Znajdziemy ją.
To jest moja wina.
Przeze mnie zginęła moja córka.
Bardzo dziękuję państwu, że w dobie pogoni za sensacją
znaleźliście czas, żeby porozmawiać o sprawach istotnych.
Jak wiecie, były pewne trudności, po drodze mieliśmy nawet...
tragedię rodzinną, ale dzisiaj z dumą mogę potwierdzić,
że marzenie mojego ojca zostanie spełnione.
W tej teczce mam dokument, bardzo ważny. To jest prawo...
dzierżawy tej ziemi...
Śniadanie macie.
...przez najbliższych 30 lat.
I to właśnie tutaj... Dziękuję. ...powstanie Dom Rybaka.
A jeśli nie wygra pan wyborów?
Bez względu na to Dom Rybaka powstanie.
Tu nie chodzi o mój interes. Chodzi o dobro mieszkańców Helu.
Wiedziałeś o tym? Że Paweł dostał ziemię od Mai?
Gadam z nim rzadziej niż ty. A to źle, że ją dostał?
Nie. Nie wiem. No, pytam. Nie wiem.
Chłopaki, tempo, mówiłam. Raz! Bo się spóźnicie.
Macie szczęście, mam dziś odprawę. Zawiozę was do szkoły.
- Nie zjesz śniadania? - Za pół godziny muszę być na stacji.
Wojtek.
- Nie pogadamy? - Możemy wieczorem?
Kocham cię.
- Co? - Po prostu dawno tego nie słyszałem.
Halo.
No nie wiem.
Nie.
Nie, to... Nie, nie wiem, no.
Moim zdaniem to się nie uda.
"Im bardziej ryba miota się w sieci, tym bardziej się w nią zaplątuje".
- Co? - Powiedzenie takie.
Słyszałem od miejscowego rybaka.
Którego? Nikt tak u nas nie gada.
Może i nie gada. Ale brzmi nieźle, nie?
- W sumie. - No.
Dobra. Widzimy się wieczorem na kempingu.
O kurwa...
Czołem.
Musimy kupić LED-y, co chwilę któraś się przepala.
A to ma sens? Jak kemping i tak idzie do rozbiórki?
Nie mówiłaś, że oddajecie ziemię Pawce.
Ta ziemia należy do Mai. Ona chciała ją oddać Pawłowi.
Zresztą ma do tego prawo.
Nie martw się.
Jak Maja skończy 18 lat, sprzedamy dom, a ty dostaniesz połowę.
Czekaj.
Chodzi mi o tę noc, jak Maciek wypłynął w morze.
Tego samego dnia był widziany z Pawłem. Miał rozwaloną głowę.
Co, oni się pobili?
Wiesz coś?
Hania...
Maciek miał dwubiegunówkę.
No, musiałaś to widzieć.
Jak było źle, to uciekał od wszystkiego.
No i właśnie tego dnia wziął żaglówkę i wypłynął w pierdolone morze.
Ale czekaj. Paweł po rozprawie nie chciał nas znać.
Ani mnie, ani Maćka.
I co, parę godzin później jeżdżą razem samochodem? To jest dziwne.
O co chodzi?
Dobry wieczór.
Pani Olu, możemy chwilę porozmawiać?
Bardzo dziękuję.
No. To chyba wszystko.
To znaczy, że dostanę odszkodowanie?
Wyślę ostateczny raport do audytora w firmie,
ale ja nie widzę przeciwwskazań.
I proszę przyjąć jeszcze raz moje kondolencje.
I naprawdę przepraszam, jeśli moje pytania bywały nieuprzejme.
Specyfika zawodu.
A, i jeszcze jedno.
Ignacy Niwiński, kojarzy pani?
A powinnam?
Policja widziała go na półwyspie w dniu zaginięcia pana Macieja.
Facet pozbywał się ludzi na zlecenie.
Kilka razy nawet stawał przed sądem,
ale oczywiście jak zwykle zabrakło dowodów.
Myśli pan, że może mieć on coś wspólnego ze śmiercią Maćka?
Nie. Ale najważniejsza w mojej pracy jest skrupulatność.
Musiałem zadać to pytanie.
Pieniądze powinna pani otrzymać jeszcze w tym miesiącu.
Do widzenia.
Musimy się spotkać.
Nie bójcie się, panowie, nie ruszę Kormorana.
Zostanie tu, gdzie jest.
Brawo! Brawo!
- Masz mój głos. - Dzięki.
Niech nam żyje prezes naszego klubu!
Byś, kurwa, Pawko, tylko spróbował!
- Chcę, żebyś już poszła do domu. - Czemu?
Zmęczona jesteś. Ja pozamykam.
Ale ja chcę zostać.
Nie chcę mieć na głowie inspekcji pracy, że zmuszam ciężarne do nadgodzin.
Spadaj.
No dobra. Patryk mnie zawiezie.
Patryk?
Szlag.
A skąd pan wiedział, że zareaguje?
Trzeba w toku śledztwa osobie obserwowanej
dać znać, że się trafiło na kluczowy ślad,
tylko że się go jeszcze do końca nie rozumie.
I wtedy osoba obserwowana będzie próbowała zatrzeć to,
czego jeszcze nie odkryliśmy.
W tym wypadku kluczowy ślad... No?
Ignacy Niwiński.
- Tak was szkolą w tych ubezpieczeniach? - Nie.
To z podręcznika dla rekrutów KGB.
Można znaleźć w internecie. Ja znalazłem, za darmo.
Bardzo dużo, naprawdę,
przydatnych koncepcji dochodzenia do prawdy.
No to jaka jest prawda?
- Jaka? - No.
No, prawda jest taka...
że pani starszy brat, Paweł,
zrobiłby wszystko, żeby odzyskać ojcowiznę.
Pani Ola miała dosyć pani młodszego brata, Maćka,
więc zbliżyła się ze starszym bratem.
Wynajęli płatnego mordercę, Ignacego Niwińskiego,
żeby pozbyć się problemu...
Pana Maćka.
Dobra, mam współrzędne. Płyniemy tam!
- Czyja to jest łódka? - Turbota.
Pożyczamy.
No.
- Pływał pan kiedyś? - Tak, tak.
Kiedyś tak.
Przepraszam.
Nic nie szkodzi.
Ale pana trzyma.
- A mówił pan, że dużo pływa. - Tak, ale żabką.
O!
To nie Paweł.
To Wojtek. Mój mąż ma romans z Olą.
Napisałaś do niego?
Pachniesz jak Snoopy Dogg.
- Dziewczyny paliły. - Mhm.
A oczy masz czerwone, bo masz alergię na zimę.
Dobra.
Słuchajcie, jak tutaj do was przyszedłem, dostawaliśmy wpierdol,
przegrywaliśmy wszystko ze wszystkimi. Każdy mecz. A teraz?
No naprawdę, mamy szansę na awans. Nie, naprawdę.
Mamy szansę na awans. A wiecie dlaczego? Dlatego, że dzięki wam...
uwierzyłem, że nie ma co się bać przegrywać.
Wiemy, z kim się spotykamy. To jest lider, kurwa.
Oni są skazani na sukces. Każdy z tych gości dostaje pensje.
Mają trenera przygotowania fizycznego. A my co?
Trzy treningi w tygodniu, jak akurat zbierze się dziesięciu
albo akurat żaden nie ma imienin.
- Ja mam dziś imieniny! - Wszystkiego najlepszego.
99 meczy na 100 możemy z nimi przegrać.
Ale nie wolno się ich bać! Jesteśmy ludźmi morza, tak?!
Tak jest! Nakopmy im do dupy, panowie!
- Kto wygra mecz?! - Hel!
- Kto?! - Hel!
- Kto?! - Hel! Hel! Hel!
Jedziemy!
A ten gdzie idzie?
Miała sporo szczęścia. Dobrze, że ktoś pomógł jej wezwać karetkę.
Takie przedwczesne skurcze często się zdarzają,
zwłaszcza u takich młodych mam.
Ale udało nam się powstrzymać poród.
Pani Weronika powinna się oszczędzać. Jak najrzadziej wychodzić z domu.
- A dziecko? - Całe i zdrowe.
Pani Weronika jest jeszcze na badaniach i zaraz będzie wolna.
I może pan zabrać córkę do domu.
Zapraszam.
- Halo? - Panie burmistrzu.
- No co tam? - Będzie pan zadowolony.
Dobra robota.
Mamo, 7:1 w dupę! Ale Turbot piękną bramkę strzelił!
Dobra, do lekcji już, bo późno jest.
Mówiłaś, że nie palimy w domu.
Chciałaś pogadać. Co się stało?
Co zrobiłeś Maćkowi?
Dobrze się czujesz?
Dobra.
Jak wolisz.
Co ty... Co robisz?
- Zgłoszę podejrzenie morderstwa. - Zwariowałaś?
Wiem wszystko, Wojtek. Wiem wszystko o was. O tobie i Oli.
O broni, o tym, że ktoś zabił Maćka. Chcę wiedzieć, czy to byłeś ty.
Chociaż nie wiem, czy uwierzę w to, co mi powiesz.
- Numer alarmowy 112. - Wszystko ci opowiem. Daj mi szansę.
Możesz to wyłączyć?
Numer alarmowy 112, w czym mogę pomóc?
- Hania. - Chciałam zgłosić podejrzenie...
Opracowanie: Karolina Woicka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.