Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
No, widziałam. A czemu go szukacie?
A, jakieś tam sprawy Maćka. Konieczne do wypłacenia odszkodowania.
A kiedy go widziałaś?
Kwiecień jakoś?
Zaraz po śmierci Johnny'ego.
Mhm.
Tutaj?
No, jo.
Jedli tam z Pawłem razem kolację.
Przepraszam.
MAJA, PŁACZĄC: Kto mu to zrobił?
Nie mogę.
Maja, poczekaj.
Pomóż tacie, ja chcę pobyć sama.
Zostajemy tu do rozprawy.
Przed sądem gramy idealną rodzinę, która dba o przyszłość ukochanej córki.
Twoja rodzina nie może się dowiedzieć.
Mają myśleć, że zostajemy tu na całe lato.
- Dziękuję. - Robię to tylko dlatego,
żeby moja córka nie musiała zakopywać też swojego ojca.
Dzień dobry.
Sorry, że przeszkadzam.
Nie widział pan niczego podejrzanego wczoraj na naszym kempingu?
Nie, niczego nie widziałem.
Coś się stało?
Ktoś zrobił krzywdę naszemu psu i pomyślałem, że może pan coś widział.
Przykro mi.
- Zgłosiliście to na policję? - Nie. Jeszcze nie.
- Nie da rady. - Ale jak nie da rady?
Tam jest wcześniejsza wersja testamentu.
- Ojciec chciał wszystko zapisać nam. - Nie mam siły.
Dobra, koniec treningu. Na dzisiaj dosyć.
Posłuchaj mnie.
Są tylko dwa sposoby, żeby podważyć testament.
Jakie?
Żona mojego kolegi z kancelarii jest pielęgniarką.
Mówi, że niektórych pacjentów, zwłaszcza tych terminalnych, to...
Dostają tyle chemii i przeciwbólowych, że normalnie zaczynają od tego...
Nie zrobię z ojca wariata. Nie ma szans. Nie.
Ok.
- W takim razie zostaje ci druga opcja. - Czyli?
Musisz zebrać dowody na to,
że Maciek zmusił twojego ojca do zmiany testamentu.
"Groźbą lub podstępem", tak mówi ustawa.
- Jakie dowody? - No, na szantaż czy przemoc.
Najlepiej jakiś dokument albo wiarygodnych świadków,
którzy zeznają na papier.
Tylko pamiętaj...
Jeżeli sąd to przyjmie,
to prokuratura z automatu uruchamia postępowanie.
Twój brat może pójść za to siedzieć. Na pewno chcesz to zrobić?
Daj mi parę dni.
Przyniosę ci dowody.
O! Chyba już spałem, jak wróciłaś.
- Udało się z tymi rybami? - Tak.
- Pamiętasz? Dzisiaj o 13.00? - Tak, pamiętam.
Odnowienie naszej przysięgi małżeńskiej.
Serio? Bawi cię to?
Jak ja nie dostanę tej pożyczki, to moja firma upadnie w dwa tygodnie.
Dobra, sorry.
Rano mam spotkanie z wojewodą,
potem od razu jadę do banku podżyrować ci kredyt.
Hania...
Chodźmy dzisiaj gdzieś razem.
HANKA, BEZ ENERGII: Ok.
Ile entuzjazmu.
Słuchaj, mam tyle teraz na głowie, że...
Hej.
Uśmiechnij się. I wszystko będzie dobrze.
Ej. Hm? Jeszcze trochę.
Hej!
Hej.
- Ej, coś się stało? - Nie, nic.
- Jest ok. - Ej. Widzę przecież.
Ktoś nam... zabił...
- Ktoś nam zabił psa. - Co?
Jakiś psychol.
Policjanci powiedzieli ojcu, że to nie pierwszy raz.
Nie wiem.
Kurde.
Ula nie lubi kite'a?
Aktualnie nie lubi mnie.
- Dlaczego? - Zerwała wczoraj ze mną.
Długa historia.
Dzień dobry.
Nie przeszkadzam?
Nie, nie. Możesz nawet pomóc.
Zrobisz mi zdjęcie?
Dasz radę w pionie? Będzie lepsze na relację.
Proszę.
Dzięki.
Sorry, ale chyba nie najlepiej zaczęliśmy.
Tutaj w sezonie bywało nawet 300 osób. Poważnie.
Kompletne szaleństwo.
Tak było dopóki żyła matka.
Żeśmy się tu czuli jak w domu.
A jak umarła, to się wszystko posypało.
Sami faceci zostali, to wiesz.
- No i Hanka. - No. No i Hanka.
Chcemy tu zostać przynajmniej do wakacji.
Jak wszystko fajnie pójdzie, to będę miała dobre portfolio.
Ludzie za takie klimatyczne miejsca potrafią naprawdę dużo zapłacić.
Naprawdę chcecie prowadzić kemping?
No, nie planowaliśmy tego, ale Maciek dużo pracuje.
Przyda mu się trochę odpoczynku.
Wiem, że masz plany wobec tej ziemi.
Ale Maciek nie chce wam zrobić na złość.
Dogadacie się, zobaczysz.
Czy jak tutaj jechaliście, to Maciek wspominał coś o spadku?
Rozmawiał z ojcem przed śmiercią?
Ostatnio cztery lata temu, jak dowiedział się o chorobie.
Ale ty też tam wtedy byłeś, prawda?
Po prostu próbuję... Próbuję to ogarnąć.
Nie wiem, czemu ojciec to zrobił.
Wiesz, że mieli trudną relację.
Ale Maciek was kocha i nigdy by was nie oszukał.
To chyba korki.
Dzień dobry!
Nasz pierwszy gość. Podobno przyjeżdżał tu za dzieciaka.
- Czyli już otworzyliście kemping. Wow. - No.
- Jak się udała wycieczka? - A, fantastycznie.
Wiem, że pewnie wszyscy turyści zadają to pytanie,
ale może państwo polecicie mi jakąś knajpę z dobrą rybą?
Jak pan chce zjeść dobrą rybę, to zapraszam do Kormorana, niedaleko.
- Po południu będą mieli flądrę. - Przepraszam, bo ja pana skądś kojarzę.
- Pan Paweł Mróz? - Tak.
"Hel dla mieszkańców". Plakaty widziałem.
- Piotr Wieteska, bardzo mi miło. - Miło mi.
Wojtek! Wojtek, Wojtek!
Tu. Coś widać.
To? Nie, to stare sieci są.
Jest. Jest. Widzisz?
Zwolnij!
Daj 20 stopni na zachód i wyłącz te silniki, bo go wystraszymy.
I zwiększ częstotliwość dźwięku.
Bardzo mi przykro, pani Słowik,
ale bez podpisu męża nie mogę złożyć tego wniosku.
Słyszeliśmy, że masz problem z płynnością.
To z funduszu portowego, wszyscy się dołożyli.
- Żaba, kurwa... - Oddasz, kiedy będziesz mogła.
Ale ja nie wiem, czy będę mogła. Są problemy ze spadkiem, przecież wiesz.
Ty, Hania, dostaniesz ten spadek.
Jak czegoś chcesz, to tak będzie.
Jesteś krew z krwi Johnny'ego.
Dzięki, Żaba.
Dzięki, Weronika. Proszę bardzo.
Mamy już wszystkie niezbędne fundusze z województwa, z Unii Europejskiej.
Całkowicie publiczny projekt. Zero śliskiego biznesu.
No, wygląda świetnie.
Piękna wizja, naprawdę. Aż żałuję, że nie będę mógł tu głosować.
Ale czy dobrze zrozumiałem:
pan planuje tę inwestycję na terenie, gdzie dzisiaj stoi kemping?
A ja słyszałem, że pański brat odziedziczył tę ziemię.
- Właściwie jego córka. - Przepraszam, pan...
jest dziennikarzem śledczym?
Szuka pan sensacji? Książkę pan pisze? Może Koniarek pana nasłał?
Nie, broń Boże, nienawidzę dziennikarzy.
Rozmawiałem w mieście z paroma osobami.
Ten kemping mnie interesował.
A ten spadek to tu ważny temat jest.
Proszę pana, testament został podmieniony.
Zaskarżyłem go.
Ziemia jest moja i zostanie przekazana miastu.
To jest formalność.
- No i jak? - Genialne. Pycha.
- Proszę. - Dziękuję.
Chcę po prostu, żeby sprawa ruszyła.
- Wera. - Ty jesteś idiota.
Nie będę cię powoływał na świadka. Chcę tylko, żebyś zeznała przed sądem,
że na tydzień przed śmiercią naszego ojca
widziałaś Maćka na Helu. Zeznasz... Popatrz na mnie.
Zeznasz...
i możesz zapomnieć o sprawie.
Paweł, ty jesteś po prostu nieuczciwy.
Chcesz rządzić naszym miastem, a jesteś zwykłym oszustem.
Przecież Maciek to zaplanował, bo ojciec chciał mi zapisać całą ziemię.
A ty jesteś taki pewien, że wiesz wszystko o swoim ojcu?
Wiesz na przykład, że co drugi dzień tuż po zamknięciu
przychodził na dwie szklanki whisky?
- Dlaczego mi tego nie mówiłaś? - Bo mnie o to prosił.
Mówił, że będziesz mu truł dupę, że nie powinien, a on i tak umrze.
Ok, przychodził tu, zamawiał alkohol. I? Mówił coś? Rozmawiał z kimś?
- Robił coś? - Karaoke, kurwa, śpiewał.
Przecież twój ojciec potrafił cztery doby z rzędu nic nie mówić.
Szykowałam szklanki i...
szłam dalej sprzątać.
Kto to?
- Cicho siedź. - Ok.
- Cześć. - Hej.
Sorry, że o tej porze. Nie chcieliśmy przez telefon.
Stary, przegrałeś. Koniarek przekonał większość.
Będzie 9 do 6 za odrzuceniem Domu Rybaka.
Złożyłem wniosek, to jest tylko kwestia kilku tygodni.
- Chcemy wstrzymać się od głosu. - Co?
Znasz go. Wiesz, że potem to wyciągnie.
Twój projekt i tak przepadnie, a on później z nas zrobi ludzi,
którzy po prostu blokują inwestycje dla miasta.
My jesteśmy po twojej stronie, ale to nie ma znaczenia.
On żyje.
Co?
Czyli nie słuchałaś wiadomości.
Odnaleźliśmy tego malucha.
Udało się go uratować. Jest już na Północnym.
Mam podgląd od Duńczyków, jak chcesz zobaczyć.
O Jezu, zapomniałem.
O jedną rzecz cię prosiłam.
O jedną rzecz.
- Przepraszam, to była... - Nigdy nie mogę na ciebie liczyć!
To była jedyna szansa, żeby go uratować. Powinienem był zadzwonić.
Wojtek...
Spierdalaj.
Dołożycie jeszcze dwa lokale użytkowe, jakiś plac zabaw,
to puszczę to na wydział.
- Załatwione. - Dziękuję, burmistrzu.
- A jak tam nasze sprawy? - Wszystko pod kontrolą.
Za miesiąc dostaniesz pozwolenie i możesz lać fundamenty.
- Twój brat to będzie niezadowolony, co? - Paweł? Paweł nie ma nic do gadania.
Zawsze wiedziałem, że ze wszystkich Mrozów
ty jesteś najmądrzejszy. Brawo.
No.
- Oszukałeś mnie. - Ja nigdy nie gadałem z tym gościem.
Nie wiem, jak ten burmistrz wygląda.
Nie wiesz? To poczekaj, jak ci zaraz pokażę.
Tak wygląda! Paweł miał rację. Jesteś prostu zwykłym kłamcą i tyle.
Sprzedajesz ziemię za moim plecami.
Nawet nie masz odwagi mi tego powiedzieć. Spierdalaj!
- Dobra, jestem chuj. Daj mi wyjaśnić. - Zawsze byłam za tobą.
Nie miałeś nikogo, to ja byłam za tobą.
- Kurwa... Ale nie, już nigdy więcej. - Dwa miliony, Hanka.
Jeżeli jutro w sądzie zeznasz na moją korzyść,
to zamykam sprzedaż i przelewam ci pieniądze.
- Nie, nie. - Trzy i pół.
To jest więcej, niż potrzebuje twoja firma.
Źle zainwestowałem pieniądze.
Straciłem mieszkanie w Warszawie.
Mam parę milionów długów.
Jeżeli tego...
Jeżeli tego nie uratuję, to rozpadnie mi się rodzina.
Nie wiem. Paweł się nie zgodzi.
Paweł nie może dowiedzieć się o sprzedaży.
Storpeduje to i spadek utknie na dobrych parę lat w sądach.
I stracimy na tym oboje.
Myślisz, że powinnam się zgodzić?
Co?
Mam na ciebie ochotę.
A potem się okazało, że w sumie nie ma czegoś takiego, z czego jestem dobry.
Więc zacząłem pływać.
- Proszę cię bardzo. - Dziękuję.
- Ładnie. - Niezbędne minimum.
Coś w sprawie waszego psa wiadomo?
Nic. Tata jest zabiegany i nie ma czasu.
Ale mówiłaś, że zgłaszał to na policję, nie?
Mhm. I zabójca tutaj podobno wcześniej krążył.
To wiesz co, właśnie...
Bugs, ten debil z plaży, pamiętasz? Jego stary jest psem u nas.
I poprosiłem go, żeby sprawdził, czy już go może namierzyli.
Ale jego stary mówi, że nikt nie zgłaszał zabicia psa.
Jak to?
Nawet nie, że teraz,
tylko w całym powiecie nikt nie zgłaszał czegoś takiego od 12 lat.
Nie mogę teraz rozmawiać. Zostaw wiadomość.
No.
Hej.
Gratulacje. Słyszałam, że uratowaliście tego małego wieloryba.
- Co ty tu robisz? - Zapisałam się na wolontariat fok.
- Superzwierzęta. - Dobrze się klikają, co?
Zostajemy na jakiś czas. Staram się trochę zadomowić.
To ten maluch?
Tak.
Stado początkowo go odrzuciło.
A teraz ponownie go do siebie przyjmują.
- Jest piękny. - Tak. Jest piękny.
To czysta emka w krysztale. Ziomek mi z Holandii ogarnął.
- Ale... - Ty dostaniesz małą dawkę.
To trwa dwie, max trzy godziny.
Ok.
Na palec.
I pod język.
Kacper, jesteś tam?! O, jesteś.
Mamy sesję sprzedażową w Juracie.
Podobno cię to interesuje. Dawaj, może się czegoś nauczysz.
O, koleżanka. Koleżanka może jechać z nami.
Nie, nie. To ja już pójdę.
Czekaj. Ty jesteś córką Maćka?
- Mhm. - Znamy się z liceum jeszcze.
- To ja ją odprowadzę, dobra? - A daj spokój, to jest pięć minut stąd.
- Dobra, czekam w samochodzie. - Mhm.
Sorry.
- Wiesz, że jesteś najlepszy. - Ta. Wiem, tak.
I wiesz, że w ciebie wierzę. I zawsze wierzyłam.
- Dasz radę. - Tak.
- Pamiętaj, że on lubi władzę, okej? - Tak.
Zaproponuj, że jak wybudujesz Dom Rybaka...
- Mrozu! - ...to zostanie dyrektorem.
Muszę kończyć.
Ty do mnie?
Chodź, zapraszam.
9 do 6 w głosach, a nawet i gorzej. Nawet jakbym chciał, to nic nie zmieni.
Ale obaj wiemy, że większość rady pójdzie za tobą. Dlatego tu jestem.
Dajcie mi szansę.
Wiesz, co Johnny powiedział, jak zostałeś radnym?
Że to jest dobre miejsce dla ciebie.
Bo rada miasta i tak chuja może, nic nie zepsujesz.
Macie w tym roku 30 rocznicę ślubu z żoną, prawda?
W lipcu. Kawał czasu.
A dzieciaki robią przyjęcie większe niż mieliśmy wesele.
A panią Adamską też pan zaprosi?
W co ty grasz, gówniarzu?
Panie Wrzosek, jak zostałem radnym,
to mi ojciec powiedział, że pan ma w Trójmieście kochankę i dziecko.
Na dwa domy pan żyje. Dwa życia pan prowadzi.
Powiedział, że jak mam być w radzie miasta,
to powinienem takie rzeczy wiedzieć, bo taka wiedza może mi się przydać.
I proszę, właśnie mi się przydaje.
Maja?
Co ty tu robisz?
Przepraszam, ja muszę iść.
Jesteśmy rodziną, jestem twoim wujkiem.
Jak coś się dzieje, zawsze możesz mi powiedzieć.
I oni tylko tak udają, że są tacy luźni,
bo chodzą na śniadanie w piżamkach, ale te bułki są za 12 złotych.
A piżamy za jakieś trzy koła, bo Żoliborz patrzy.
Bo Żoliborz patrzy i ten Żoliborz ich bardziej interesuje niż ja.
Może lepiej jedźmy do szpitala.
- Nie znam się na narkotykach. - Mi to bardzo dobrze zrobiło.
Potrzebowałam się wygadać. Cieszę się, że mogę się wygadać tobie,
bo ty jesteś jakiś zupełnie inny niż oni.
I ja nie wiem, jak to się stało, jak ty jesteś tak bardzo inny niż oni.
A ten Dom Rybaka, wujek, to jest coś wspaniałego.
Naprawdę. To jest piękne.
To jest genialne, że ty robisz coś po prostu tak dla ludzi.
To jest wspaniałe, bo tylko tak możemy zmieniać świat.
Ale bez ziemi nie jestem w stanie tego zrobić.
Ja to rozumiem, dlatego mi jest przykro, bo to wygląda, jakby to była moja wina.
Nie wiem, jak to się stało. Ja widziałam dziadka dwa razy w życiu.
- Pierwszy raz, potem drugi i to tyle. - Wiem, Maja.
Wiem. Myślisz, że tata może mieć coś z tym wspólnego?
Tata cię naprawdę bardzo kocha, wujek.
Zawsze powtarzał, że ty byłeś dla niego jak ojciec, bardziej niż dziadek.
I że to ty go wszystkiego nauczyłeś.
I ja rozumiem, że on ma jakieś długi, że jakieś inwestycje,
że się w coś wplątał, ale to, co on ci robi?
To jest już przesada, serio.
- Co on mi robi? - No, ta sprzedaż cała,
to jest straszne świństwo.
Jaka sprzedaż?
Tu jest dokumentacja medyczna. Fajnie, jakbyście się tego na pamięć nauczyli.
- Medyczna? - Wiesz, ile coś takiego kosztuje?
"Rzadka postać choroby genetycznej, zespół...
Rozciągliwość"...
Co to, kurwa, jest? Co?
Musimy mieć pewność.
Podpisał to wybitny lekarz, profesor z Krakowa.
Papiery są czyste, sąd i tak nie będzie tego badał.
Wasza córka jest ciężko chora. Wymaga drogiego leczenia, inaczej umrze.
Chodzi o to, żeby sąd już na pierwszej rozprawie pozwolił na sprzedaż.
Chcesz kłamać, że twoja córka jest śmiertelnie chora?
Nie mamy wyjścia.
Nie mam pojęcia, jak jej to wytłumaczysz.
Oleńka, poczekaj.
Dostaniemy pieniądze, spłacę te długi, obiecuję.
- I wszystko wróci do normalności. - Serio?
Naprawdę myślisz, że będę chciała z tobą do czegokolwiek wracać?
Dobry wieczór! Przepraszam.
Prysznic nie działa. Może dałoby się coś z tym zrobić?
Możemy jutro?
Nie, zrobimy to dzisiaj.
Ok.
Nieładnie, panie Mróz.
Miał pan informować o wszystkich trudnościach górę.
Nie ma żadnych trudności.
Jutro rozprawa, wszystko jest ustawione.
- A pański brat? - Brat nic do tego nie ma.
Zaskarżył testament w sądzie. To chyba są duże trudności.
Za trzy dni oddam wam pieniądze.
Proszę cię, puść ją. Porozmawiajmy...
Jeśli jutro będą jakieś problemy, wie pan, jak to się skończy?
Najpierw zginie pana córka. Potem pana żona.
A na końcu pan.
Nie będzie żadnych trudności. Wszystko jest ustawione.
Groszku, zagęszczaj ruchy, co? Zbieramy się.
Za trzy godziny jest rozprawa,
a dobrze, żebyśmy tam byli chwilę wcześniej.
No, Maja, dawaj!
- Zostaw mnie. - Co się dzieje?
To, że jesteście kłamcami. Nie zgłosiliście sprawy na policję.
I nikt nie szuka zabójców Rumby.
Wszystko ci wyjaśnię, ale po rozprawie, plis.
To ja na rozprawie powiem,
że nie zgadzam się na dysponowanie moim majątkiem.
Chyba że powiecie, co się dzieje.
Tata ukradł mafii 25 milionów. Jak ich nie odda, to go zabiją. Nas pewnie też.
- Hanka, siostra? - Tak.
- Dostałaś maila? - Tak.
- Jakieś pytania? Wszystko jasne? - Wszystko jasne.
Czekaj.
- Z mojej strony będą trzy zmiany. - Aha.
Punkt ósmy, dziewiąty...
Ktoś zapomniał zawiadomić brata o rodzinnej imprezie.
Co, spóźniłem się?
Opracowanie: Karolina Woicka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.