All language subtitles for Peacemaker.2022.S02E07.DV.HDR.2160p.WEB.h265-ETHEL_track25_[pol]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew Download
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

To ten twój idealny świat?

Aresztujcie ją! To nie ja!

Nie zauważyłeś, że rządzą tu naziści?

A niby jak?

Proszę ze mną.

Każdy ma tu Mein Kampf.

Nie patrzę na książki.

- Proszę pani. - A wielki mural z Hitlerem?

Kurwa, nie zauważyłem.

Ręce do góry!

Chris, co robisz?

Odsuń się od niej.

- Chyba musimy zerwać. - Co?

Dlaczego?

Ano dlatego.

NA PODSTAWIE POSTACI Z DC

ROZDZIAŁ 7: JAK KEITH W NOCY

- Synowie Wolności? - Tak.

Co to za jedni?

Ruch oporu wobec władzy nazistów.

- Nazistów? - Tak.

Odkąd wygrali II wojnę światową...

- Co? - Naziści wygrali tu wojnę?

Tak.

To bardziej pojebane

niż cheeriosy z „H” na końcu.

A jak jest u was?

Normalnie, mają na końcu „O”.

Pytałem o nazioli.

Ameryka wygrała. Nie wiem, z kim się skumali,

ale na pewno nie z nazistami.

Macie jak w raju.

U nas na wszystko

pracują ludzie

całe życie zamknięci w obozach.

Pokopane.

Nie mogłem stać z boku

i patrzeć na ich krzywdę.

Mam tak z grafficiarzami,

gdy mażą po cudzych ścianach.

To trochę co innego.

- Coś sobie przypomniałem. - Co?

Była ze mną osoba technicznie czarna.

Nie widać po niej?

Widać.

Ja od razu zauważyłem.

Idziemy.

- Co? - Teraz.

Jeśli ją złapią, już jej nie zobaczysz.

Wszystko gra? Jestem trochę zajęty.

Mam coś ważnego.

Co?

Opowiem, jak wrócisz. Byle szybko.

Łapcie ją!

Bo ucieknie!

Szybko!

Pstryk i gotowe.

- Judomaster? - Chodź.

Kurwa.

Ręce do góry!

- Obejmij mnie. - Co?

Kurwa!

Co to miało być?

Wyleciałeś przez szybę.

Celowałem w drzwi,

ale z kimś nie umiem sterować.

- Kurwa. - Portal jest duży?

- Nie wiem, a co? - Chcę zabrać Peace-cykl.

- Kurde. - Będę strzelał!

Nie ruszać się!

- Tato! - W kuchni!

To jakaś pomyłka.

Kto to?

Jestem zwykłym złodziejem,

który dostał nożem i wciska ściemę.

To same bzdury.

Nie zmyślałeś.

Kurwa.

Ludzki wykrywacz kłamstw.

Chodź ze mną.

Chodź.

Ja pierdolę.

- Mamy problem. - Co jest?

Twój brat, Keith.

Chyba nie żyje.

Widziałem go w ARGUS.

To nie twój brat.

Ostatnio dziwnie się zachowywał.

Bo przyszedł z biblioteki.

To niemożliwe.

- Tato. - Keith.

Nigdy wam nie mówiłem,

ale sam widziałem tam swojego sobowtóra.

Coś było z nim nie tak.

Był zły, jakby z jakiegoś mrocznego świata.

Orzełek!

Zobacz, co zrobili.

Bierz ich.

Zabij ich, Orzełku.

Atakuj.

No idź.

Nożeż kurwa.

Skurwiel.

Jeśli to nie twój brat,

musimy go dorwać przed władzami.

Jeśli powie komuś,

że mamy międzywymiarowy portal, będzie przesrane.

- Stracimy wszystko. - Zabiję go.

Trzeba go znaleźć.

Gotowy?

Emilia.

Co?

Ona też.

Ona też jest inna.

Widziałem ją w jego sypialni. Gadała do siebie.

I miała na sobie spodnie.

Spodnie?

Znam ją od lat i nigdy nie widziałem jej w spodniach.

Coś mi się nie zgadzało.

Nie słyszała o Helloween.

To niemożliwe.

Tak.

Dobra.

Musimy znaleźć ich wszystkich.

Skup się na zadaniu.

Liczę na ciebie.

Nie zawiedź mnie.

Przebieramy się.

Co to za miejsce?

Właściciele wyjechali, więc tu wbiłem.

Znalazłem kilka takich domów,

ale tu jest najwięcej przekąsek.

Trafiłem tu za Pissmakerem i nie mogę wrócić.

Znasz kod?

Niestety nie.

Ale wiem, kto zna.

Czemu mnie uratowałeś?

Walka była nierówna.

Dzięki.

Pobiłem swój rekord ludzi w basenie rażonych prądem.

Tak? A ile wynosił

twój poprzedni rekord

- w tej materii? - Cztery.

Pamiętasz, jak strzelałaś do mnie

z paralizatora?

Tak.

Przepraszam.

Nie.

Nie chcę sznurka.

Po co mi sznurek?

Załatw tych dwóch, żeby nas nie pozabijali.

Znajdziesz mi nóż?

Jebany egoista.

O co tu chodzi?

Wyszłam tylko na spacer i...

Naziści wygrali tu wojnę.

Przejrzałem książki od historii.

Lepiej nie być tu mniejszością.

Gejem, buddystą ani żadną inną.

A cheetosy mają „H” na końcu i są ohydne.

O Jezu.

Jego akurat kochają.

To co teraz?

Poczekamy do nocy, wrócimy do domu,

poszukamy twoich kumpli i wypierdalamy stąd.

Tak.

Grasz w Scrabble?

Tu nazywają to Scrobble.

Pojebane.

I bez sensu.

POLICJA EVERGREEN

- Policja! - Stać!

- Nie ruszać się! - Stać!

Ani kroku!

Na ziemię!

Jeśli chcecie żyć,

chodźcie z nami.

To on?

Tak twierdzi Luthor.

Sydney Happersen.

Supergeniusz z MIT

i specjalista od połączeń między wymiarami.

Rzucił wszystko dla Luthora.

Tutaj Luthor walczył z Supermanem?

Tak.

To moje dzieło.

- Jest prąd? - Podłączone.

Dobra.

- Mam szukać szczelin? - Zgadza się.

Według Luthora znajdziesz portale do innych wymiarów.

Portale?

Tak, możliwe.

To dobrze.

W porządku.

Ale po co?

Co?

Dostanę skrócenie kary?

Nie.

Nie chcę być niemiły,

ale po co mam wam pomagać?

Nie wiem, Happersen.

Luthor powiedział, że to zrobisz.

Mogę mu przekazać, że go zawiodłeś.

Nie.

Tak tylko pytałem.

Gdzie konkretnie szukać?

Najpierw w stanie Waszyngton.

Dobrze.

Jest.

Co jest?

Mam sygnał.

Stan Waszyngton.

OTWARTY PORTAL

Evergreen.

To... otwarty portal.

Ja pierdolę.

To nie nasza technologia.

Jest inna.

Nasze były niestabilne.

Niestabilne?

Nie mogliśmy utrzymać połączenia dłużej niż kilka minut.

Portal gromadził odpadki i potem się zamykał.

A ten jest stabilny.

Zajebiście.

Smiley, wyślij te dane Fleury'emu.

Niech tam jedzie.

- Idź. - Tak jest.

Dobra robota, Happersen.

Dziękuję.

Może cię zatrzymam.

I może dorwiemy tego chuja.

Keeya mnie nie wspiera,

więc co z niej za partnerka.

Tylko mnie dołuje.

Może to ty jej nie wspierasz?

Co?

Marzyła, by prowadzić z tobą sklep ze zwierzakami.

Wspierasz ją w tym?

Kto tu kogo dołuje?

A Chris uważał to za lepszy świat.

Może dla tego gnoja.

Nie jest gnojem.

Jebany szowinista,

który chuja zna się na muzyce.

Słuchaj, Rip.

Na początku myślałam tak samo o jego guście muzycznym.

- Słuchałeś Hanoi Rocks? - Nie.

Są niesamowici.

Cruel Intentions, Hardcore Superstar.

Pokazał mi sporo dobra.

A mnie niełatwo przekonać do czegoś nowego.

Chris już taki jest.

Musisz być otwarty i nie zwracać uwagi na tandetę.

A wtedy okaże się,

że to miły koleś.

To mój najlepszy kumpel

i nie pozwolę ci go gnoić,

mimo że ocaliłeś mi życie.

Skoro jest taki świetny, co robi w świecie nazistów?

Nie twierdzę, że jest bystry.

Pewnie nawet nie zauważył.

Co smutne, świat nazistów

nie różni się mocno od naszego.

Racja.

Gdybym cię lepiej znała,

nie próbowałabym cię zabić.

WIJĄCY

Nie odwracaj uwagi od tego, że wygram. Ze sporą przewagą.

Kurwa!

Jestem słaba w Scrobble.

Już ciemno.

Gotowa?

Przepraszam. Dziabnął mnie.

Chwila. Nie znam tych ludzi.

Co to za babka?

Co to za dziwny strój?

Nie znam go.

- Spoko, John. - Kurwa.

W porządku.

Co tu się odjebało?

Widzę, na co patrzysz.

Niezła jesteś, ale nie masz szans.

- Tak sądzisz? - Tak.

Nie mają z tym nic wspólnego.

Bez ciebie nigdzie nie idę.

Chyba że nie ma innej opcji.

Wtedy możemy iść bez niego.

- Stary. - Tak tylko mówię.

Wyjaśnij, o co chodzi.

- Z czym? - Skąd się tu wziąłeś?

Przypadkiem.

Nie chciałem nikogo skrzywdzić.

Byłem pijany.

I zdziwiłem się...

Że ten świat jest podobny, ale inny.

Tak.

Wyszedłem na dwór i wtedy podjechał Keith.

Mój brat zginął, kiedy byłem mały.

Byłem ciekaw, co z niego wyrosło.

A jak spotkałeś Chrisa?

Byłem u niego w sypialni.

Przystawił mi spluwę do głowy.

Zareagowałem instynktownie.

Zacząłem uciekać.

- Nie chciałem go zabić. - A jednak.

Zabiłeś mi brata.

Keith, spokojnie. Obiecałeś.

Przykro mi.

Pierdol się!

Nie odpuszczę mu.

Uspokój się.

Wsiadł na mnie.

Zobaczyłem włącznik u niego na piersi i wcisnąłem.

Poleciał do góry

i nadział się na jakiś kolec.

To był wypadek?

Ja pierdolę.

Po co wróciłeś?

By poczuć, jak to jest mieć rodzinę.

Ty, Emilia.

Ilu jeszcze?

Kurwa.

Tak?

Larry Fitzgibbon, policja Evergreen.

Bardzo przepraszam. Jestem wielkim fanem.

Jest tu pana syn?

Nie ma, przykro mi.

Bardzo przepraszam,

ale czy możemy się rozejrzeć?

W moim domu?

Pański syn urządził dziś

burdę w ARGUS,

a potem widziano go

w miejscu masakry policjantów.

Przykro mi, nie wpuszczę pana.

To tylko kwestia czasu.

Sędzia wyda nakaz

i niedługo tu wrócimy.

To idź po ten nakaz.

Jeśli jest niewinny, może lepiej...

Nie twierdzę, że jest.

Ale go tu nie ma,

więc pana nie wpuszczę.

Zejdźcie z ganku

i wynoście się z mojego terenu.

Jak ich ominiemy?

Ads.

Co jest, kurwa?

Spoko, to ja.

I drugi ja.

Miło poznać.

Co ty z nim robisz?

Nienawidzę tego chujka.

Tego małego chujka.

Bo cię pokonałem?

Tylko dzięki chwytom karate i zieleni.

Co ma zieleń do karate?

Co to za symbol?

Jakby ktoś się na ciebie spuścił.

Spuścisz się na mnie?

Nie, ni chuja!

Nie o to chodziło.

I tak na pewno mu nie stanie.

Vij, wyluzuj już.

Dobra, skoro tak mówisz.

- Niech będzie. - Dobra.

Hej, Ads.

Zgadnij, który to ja, a który to ten drugi.

Ten, który gada, to ty.

- Kurwa, zgadła. - Nie było tak trudno.

On też lubi Pokémona Infernape.

- Gówno mnie to obchodzi. - Ale jakie są szanse?

Mamy ją ratować.

No tak.

Rządzą tu naziole, więc cię uratujemy.

Świetnie, już mi lepiej.

- Jak tam wejdziemy? - Zabijemy gliny.

Dobry pomysł. Zabijmy ich.

Dla mnie spoko.

Ja pierdolę.

Nie możemy się zakraść?

- W sumie. - Niech będzie.

Zjebane.

To nie odpowiedź.

Ilu was przeszło przez te drzwi?

Czemu miałabym ci, kurwa, mówić?

Choćby dlatego, że was uratowaliśmy?

Mordując kilku niewinnych ludzi.

Gliniarze nie są tu niewinni.

Na pewno już zauważyłaś.

Dwoje, nie licząc nas.

Jedna jest czarna?

A co?

Dziś ją goniłem.

Po kiego chuja?

- Bo myślałem, że uciekła. - To nie nasza działka.

Czego was uczyłem?

To moja najlepsza kumpela. Muszę o nią zadbać.

Nic się jej nie stanie.

Uciekła wam?

Tak twierdzą sąsiedzi.

Poczekamy, aż wrócą wasi kumple.

Gdy się znajdą,

odejdziecie tam, gdzie wasze miejsce.

I nigdy tu nie wrócicie, jasne?

Zmienię kod na drzwiach.

- Nie ma bata. - Keith.

Ten skurwiel zabił Chrisa. Mojego brata, twojego syna.

Nie wywinie się.

Wiesz, jaki był Chris.

Nie wiem. Niby jaki?

Kochałem go.

Chyba nie za bardzo.

Wiesz, że kochałem.

Ale miał problemy. Tracił kontrolę.

Ćpał. Awanturował się.

Tak naprawdę był dobry.

Może.

Wiem, że go kochałem.

Wierzę też, że to, co się stało, to był wypadek.

Zabili go!

Mnie przy tym nie było.

Jezu, John.

Keith.

Zemsta ci nic nie da.

Mądrze jak na naziola.

Nie mów tak na mnie.

Naziol?

Nie ja stworzyłem ten świat.

Nie zgadzam się z nimi.

Cieszę się, że u siebie możecie

walczyć z nierównościami.

Bo tak jest, prawda?

Niestety ja nie mam na to siły.

Walczę z szaleńcami i potworami, których widzę,

bo tylko na to mnie stać.

I kiedy stanę przed Bogiem,

oby zrozumiał, że starałem się

zostawić to miejsce lepszym,

niż je zastałem...

O kurwa!

- Przestań! - Tato!

Mamy pretekst do wejścia! Idziemy!

Coś ty zrobił?

Co wyście za jedni?

Co z tobą nie tak?

Nie był nazistą.

Idziemy. Związał Economosa.

- Jazda. - Nie był nazistą.

Wszyscy do biblioteki!

A co ze mną?

Kurwa!

Policja! Nie ruszać się!

Ja pierdolę!

Kryć się! Są uzbrojeni i niebezpieczni!

Adrian!

- Szybko. - Szlag.

Wypierdalać, psy!

Synowie Wolności rządzą!

Zabierzcie mnie stąd!

Szybko.

Wszystko w porządku?

Idziemy!

Chris, szybko!

Coś ty narobił?

Przestańcie!

Zostawcie go!

Proszę, zostawcie go.

Wystarczy.

Co się z nami stało?

Co się, kurwa, stało?

Bardzo przepraszam.

Zabiłeś brata, gnoju!

To przeze mnie.

Wszystko psuję.

Twój świat nie jest zły. Ani mój.

Tylko ja.

Kurwa.

Chris.

- Daj gnata. - Co?

Dawaj jebanego gnata.

Nie pozwolę, żebyś go ścigał.

Nie ruszać się!

Tego szukasz.

Tamci, cała reszta,

przekonali mnie, żebym to oddał.

Chris.

Tak było, Rip?

Tak.

Jesteś zatrzymany za posiadanie

niebezpiecznego urządzenia

określonego w Traktacie Katarskim.

Masz prawo zachować milczenie...

Lepiej się odwróćcie.

Resztę czasu spędzę na Pornhubie.

Zaleję całą klawiaturę.

Dobra, jak chcecie.

Czas na jazdę.

Tłumaczenie : Krzysztof Wiśniewski Napisy: Marcin Kędzierski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.