All language subtitles for Fog in August

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Ernst Lossa. 13 lat.

Matka nie żyje, ojciec komiwojażer.

Zgadza się?

Mówi się: "Tak jest!"

Tak jest.

Jesteś Cyganem.

Jeniszem.

- Zdolny do pracy? - Tak jest.

Dobrze, panie Hechtle, wyślemy go najpierw do żniw.

Mówi się: Tak jest!

CYGAN 5 MAJA 1944

Placówki, w których byłeś dotychczas,

określają cię jako "aspołecznego i niesfornego".

Tutaj jest napisane "aspołeczny szkodnik".

A dalej "złodziej", "kłamca"...

- Kradniesz? - Nie.

Tutaj w Sargau naprawdę masz szansę, Ernst Lossa.

Możemy ci pomóc, jeśli tego chcesz.

Odwróć się.

Podciągnij koszulę.

Bili cię?

Tak.

Możesz się odwrócić.

U nas nikogo się nie bije.

Łyżwy musisz niestety oddać.

Bez obaw, dostaniesz je z powrotem, kiedy cię wypiszemy.

Jest tu szkoła?

Nie.

Ja tu nie pasuję!

Każdy tak mówi.

Hilde!

Ale ja nie jestem idiotą!

Ja też nie.

Za to masz idiotyczną fryzurę.

WZROST: 151 CM

Weź głęboki wdech.

Dobrze.

Odwróć się.

Nie wierć się.

Usiądź prosto.

Nie ruszaj się.

I co? Jak się czujesz z taką... idiotyczną fryzurą?

Wieczorem wyczyścisz mi buty!

Zupełnie mi to nie wychodzi. Lepiej sam je wyczyść.

Słuchaj...

ostrzegam cię!

Rany, już mi się portki trzęsą.

Oja.

Ernst.

Tutaj tak codziennie?

Tak.

Jestem Hermann.

Ernst.

Szybko się przyzwyczaisz.

Nie muszę.

Niedługo ojciec mnie odbierze i pojedziemy do Ameryki.

Moi rodzice też niedługo mnie odbiorą.

Z Christophem nie ma żartów.

Dzięki za wyjąkaną radę.

Wszyscy do łóżek!

Do łóżek! Cisza nocna!

Leż! Z tobą zawsze to samo.

Uspokój się!

Cisza nocna!

Oja?

Ernst!

Chodź ze mną.

Chodź.

Kiedy jestem smutny, przychodzę tutaj.

Nie należy do Hechtlego?

Należał.

Jak cię złapie... Na niego trzeba uważać.

A dyrektor? Jaki on jest?

Całkiem miły.

Kim chcesz zostać?

Pilotem myśliwca. Najlepiej w Focke-Wulf Falke.

Dwusilnikowy. Wyciąga 600 km na godzinę.

Znasz?

Nie.

A ty kim chcesz zostać?

Szeryfem.

Co to?

Angole.

Jak im zostają jakieś bomby, wracając, zrzucają je gdziekolwiek.

- Piękne. - Też tak myślę.

Lista na pojutrze. Proszę się tym zająć.

Christoph?

Potrzebuję go przy żniwach.

Przecież się uspokoił.

Dlaczego decyduje o tym Berlin? My lepiej znamy pacjentów.

Ma pan całkowitą rację. I co teraz zrobimy?

Chce pan zmienić przepisy?

Albo sam odpowiadać za to, kto zostanie wysłany do Hadamar?

Oczywiście, że nie.

Po prostu nie jesteśmy jeszcze gotowi.

To by zagroziło całej akcji,

gdyby tacy ludzie jak doktor Beck i Dell...

Tak.

Czy to prawda...

że w Berlinie dostają 20 fenigów na rękę

za każde nazwisko, które umieszczą na liście?

30.

- Jak ci na imię? - Toni.

Chcesz jabłko, Toni?

Nie.

Ernst?

Ernst Lossa?

Dyrektor wyznaczył mi ciebie do pomocy.

Weź ten stołek.

Jestem Max Witt.

Na to oko widzę.

Jestem dozorcą i łapiduchem.

A na ciebie czekają rodzice, przed budynkiem.

Muszę.

Tak.

Powodzenia.

Lossa... bo korzenie tu zapuścisz.

Mój ojciec też niedługo po mnie przyjedzie.

Tak, tak.

Toni!

Już dobrze.

W porządku.

Toni!

Panie Witt! Może pan wziąć za nogi?

Spokojnie.

Spokojnie.

Nogi.

Podnosimy.

Tak, powoli.

Tak lepiej.

Kim ty jesteś?

Była głodna.

To Ernst Lossa.

Jestem siostra Sophia. To naprawdę niezwykłe.

- Co? - To, że Amelie pozwala się karmić.

Dotąd przyjmowała jedzenie tylko ode mnie.

Może co dzień przychodź ją karmić?

Mam pomagać panu Wittowi.

Najwyższa pora.

Jest pan aniołem.

Tak, ale do nieba jeszcze się nie wybieram.

Chodź, Ernst. Idziemy.

Pamiętaj o stołku.

Dobrze ci idzie.

Weź ścierkę i wytrzyj stół!

Nie, zostaw to na razie.

Lepiej umyj instrumenty.

Christoph!

Nic nie zrobiłem!

Christoph, zatrzymaj się!

Tylko cię przenoszą.

Stój!

- Stój! - Nie.

Puśćcie mnie!

Puszczajcie!

Nie!

Uspokój się!

Dokąd ich przenoszą?

Nie chcę nigdzie jechać! Puśćcie mnie!

Puszczajcie!

Ernst!

Ernst!

Masz odwiedziny.

Jadę do Indian!

Tato!

Tato!

Co ci się stało z włosami?

Głupio wyglądam, tak?

Nie!

Już? Jedziemy do Ameryki?

Tak!

To muszę wziąć swoje łyżwy.

Chodź.

Co to za szpital?

Sami wariaci.

Dobrze nam idzie z pańskim synem. Naprawdę udał się panu.

Dziękuję.

Chciałbym, żeby więcej rodziców odbierało swoje dzieci.

Szpital pęka w szwach. Dziękuję.

Dziękuję.

Potrzebuję tylko potwierdzenia meldunku.

Nic mi o tym nie mówiono.

Nie ma pan go przy sobie?

Nie.

Ale to...

Bez oficjalnego potwierdzenia meldunku nie mogę...

nie wolno mi wydać panu syna.

Nie można zrobić wyjątku?

Popełniłbym przestępstwo.

Zgodnie z prawem obecnie ja odpowiadam za pańskiego syna.

Nie ma pan stałego adresu?

Jestem komiwojażerem.

Czemu nie odebrał pan go wcześniej? Z domu dziecka?

Oni nie mają tak surowych przepisów jak my.

Ponieważ byłem w obozie.

Dlaczego?

Jestem Jeniszem.

Najpierw musiałem odnaleźć Ernsta. Jeździłem od domu do domu.

Proszę, niech mi pan nie zabiera syna.

Wcale tego nie chcę.

Wręcz przeciwnie, cieszę się z każdego pacjenta,

którego mogę wypisać jako wyleczonego.

Panie Lossa, jest pan Jeniszem.

Myślę, że w tych czasach syn jest u nas bezpieczniejszy niż z panem.

Do zimy znajdzie pan stałe mieszkanie i wtedy wróci, tak?

- Tak. - Dobrze.

W takim razie...

odprowadzę pana.

Odbiorę syna, panie dyrektorze.

Tak.

Hermanna też wczoraj rodzice odebrali.

Mają mieszkanie?

Myślę, że tak.

Widzisz?

Musisz być bezpieczny.

Mogę z tobą chodzić do klientów.

Nie będę dla ciebie ciężarem. Obiecuję.

Tato, proszę, zabierz mnie ze sobą.

Wytrzymaj jeszcze parę tygodni. Przyjadę po ciebie.

My, Jeniszowie, nie damy się wziąć pod but, prawda?

Nie damy.

Odejdź.

Zostaw mnie.

Nie słyszysz?

Spadaj!

Lepiej je zostaw.

- Nie wiem, o co ci chodzi. - Oczywiście.

Co się tak głupio uśmiechasz?

Ona cię nie słyszy. Theresa jest głuchoniema.

Ale nie głupia. W przeciwieństwie do ciebie.

Wchodźcie.

Usiądźcie, proszę.

Poprosiłem was tu oboje, żeby wam przekazać coś ważnego.

Berlin Tiergarten wstrzymał ze skutkiem natychmiastowym

centralny program eutanazji.

- Bogu dzięki. - Tak.

To koniec Akcji T4 w obecnej formie i przenoszenia pacjentów do Hadamar.

Ale czeka nas dużo pracy. Proszę to przekazać personelowi.

Oczywiście.

Dziękuję.

Proszę nas teraz na chwilę zostawić samych.

Berlin Tiergarten chce, abyśmy kontynuowali.

Te szare busy za bardzo rzucały się w oczy.

Obywatele protestowali.

Po prostu jeszcze tego nie rozumieją.

I...

Co to oznacza?

To, że program będzie kontynuowany.

Z tym że na miejscu - u nas i w innych placówkach -

nie w centralnych zakładach gazowania.

Ale kto ma go realizować?

Tiergarten poprosił nas wszystkich, byśmy się zastanowili nad tym,

jak możemy to załatwić skutecznie, a przede wszystkim po cichu.

Każdy, kto pomoże ulżyć chorym w cierpieniu,

dostanie premię w wysokości 30 marek. Co miesiąc, panie Hechtle.

Co trzeba by za to zrobić?

U pacjentów, których wybiorę,

zostanie zdiagnozowana bronchopneumonia.

Wtedy wstrzyknie im pan barbiturany.

Też wolałem, jak ich zabierały busy.

Z jednej strony.

Ale...

Teraz my ponosimy odpowiedzialność.

Teraz my decydujemy.

Uważaj.

Trafiony!

To było tylko szczęście.

Zobaczymy.

Znowu szczęście.

Teraz ty uważaj.

Strzał w dziesiątkę.

Strasznie mi przykro.

Nic się nie stało.

- Który z was...? - Heil Hitler!

- Heil Hitler! - Heil Hitler!

Panie dyrektorze!

Heil Hitler, chłopcy!

Jak się nazywasz, chłopcze?

Ernst Lossa. A pani?

- Co ty sobie myślisz?! - Wszystko dobrze.

Nazywam się Edith Kiefer. Jestem nową pielęgniarką.

Idźmy dalej. Pokażę pani budynek patologii.

Chodźmy.

Panie Hechtle...

Dziękuję.

Fritzi, myjesz podłogę?

Proszę sobie nie przeszkadzać.

- Wujku Walterze, karuzela. - Za chwilę, Johann.

Karuzela, wujku Walterze.

Karuzela, wujku Walterze.

Zaraz przyjdę, tak?

Coś poważnego?

Miał atak, nie wiem.

Szkoda.

Chciałem pograć z tobą w piłkę, Toni.

To może jutro?

Przyniosłem ci coś.

Popatrz.

Moja!

Dziękuję.

Chodź, Johann!

I... do góry!

Szybciej!

Jeszcze raz!

Już nie mogę.

Jeszcze raz.

Chodź do mnie, Johann.

Chodź.

Nie ma poprawy, prawda?

Jak siostra myśli?

Wręcz przeciwnie.

Zaczniemy od tej trójki.

Świetnie.

Potrzebuję jeszcze soku malinowego.

Soku malinowego?

Tak. Dzieci często wypluwają barbiturany.

Z sokiem malinowym nie ma tego problemu.

Dobrze.

Załatwię sok.

Bardzo dziękuję.

Dobranoc.

Dobranoc.

Gdzie jesteście?

Teraz ty!

Obracaj się!

Obróć się!

Tutaj jestem! Złap mnie!

Złap mnie! Złap mnie!

Tu jestem. Złap mnie!

Tutaj jestem.

Złap mnie!

Tutaj jestem.

Złap mnie.

Tutaj jestem.

Mój ojciec poległ.

Matka jest w Hamburgu.

Też nie żyje.

A dlaczego tu jesteś?

Bo mam padaczkę.

Co to znaczy?

Dostaję ataku drgawek.

Jeśli mi nikt nie pomoże, mogę sobie wtedy odgryźć język.

Tak czy inaczej, potem nigdy nic nie pamiętam.

Nie masz rodziny, która by cię przygarnęła?

Oni mnie nie chcą.

Nie mam nikogo.

Powróżyć ci z ręki?

To... kosztuje pięć fenigów.

- Mnie też wróżył. - Tylko wariaci muszą płacić.

Łaskocze.

Nigdy czegoś takiego nie widziałem.

Twoja linia życia... W ogóle się nie kończy.

Jedna łyżka za tatusia...

- Dobry wieczór, Ernst. - Dobry wieczór.

Za babcię...

Patrz, Toni.

Przyniosłam ci sok malinowy.

Pomoże ci na kaszel.

Wypij.

Do samego dna.

Bardzo ładnie.

Dobranoc.

Za siostrę Sophię...

Z tyłu po lewej.

- Panie Hechtle... - Tak?

Tych 10 pacjentów będzie dostawać rano, w południe i wieczorem

tylko zupę jarzynową. Zrozumiał pan?

Same warzywa? Trzy razy?

- Nasze zapasy... - Tak, wiem.

Zupa będzie gotowana tak długo, aż będzie całkiem wolna od zarazków.

I tak jak mówię: trzy razy dziennie. Nic więcej.

Tak jest.

Kuchnia już wie.

Ernst!

Chodź, Ernst.

Panie Witt...

Bronchopneumonia.

Proszę u obojga napisać "bronchopneumonia".

Może ich pan zaszyć, panie Witt.

Mózgi niech pan wyjmie

i wyśle do Instytutu Cesarza Wilhelma.

Skrzynia już czeka.

Możesz już wejść.

Co?

Co jest?

Na co umarli?

Na zapalenie płuc.

Ale Toni jeszcze przedwczoraj grał w piłkę.

Czasami to idzie bardzo szybko.

Ilse!

Ostrożnie!

Nie tak szybko!

Oja!

To już szczyt!

My zasuwamy, a hrabia Jenisz odpoczywa!

Drzyj się głośniej.

Mam powiedzieć, że się migasz?

To powiedz, głupia gęsi!

No jasne. Ameryka, tak? To wszystko kłamstwo.

Popytałam o ciebie.

Ernst?

Ernst!

Nandl?

Nandl!

Już dobrze.

Już dobrze.

Szybciej! Do budynku!

Zaczekaj.

Pan doktor?

Chciała siostra porozmawiać.

Dziękuję, że znalazł pan dla mnie czas.

Mam powody do obaw,

że w tym zakładzie uśmierca się dzieci.

Toni i Johann umarli zeszłej nocy.

- Tak, wiem. - Jeszcze przedwczoraj byli...

Sam pan ich widział.

Wiem od innych dzieci,

że siostra Kiefer dała im sok malinowy z jakimś lekiem.

Być może to nie przypadek.

Zapewniam siostrę, że nic się tu nie dzieje bez mojej wiedzy.

Wie pan, że uśmierciła obu chłopców?

Ściągnąłem do nas pannę Kiefer z Hadamar...

by niosła ulgę cierpiącym dzieciom.

Dlatego tu jest.

Potrzebujemy teraz takiej fachowej siły.

Więc potajemnie kontynuuje pan eutanazję?

Dlaczego potajemnie?

Proszę usiąść.

Zakłady psychiatryczne przejęły odpowiedzialność.

Trzeba raz na zawsze

uwolnić ludność Niemiec od tych chorób dziedzicznych.

Proszę, wspólnymi siłami możemy osiągnąć ten cel.

Rodzice w większości się cieszą, że uwalniamy ich od tego ciężaru.

Rodzice i same dzieci.

Nie mogę w to uwierzyć.

Ci pacjenci zostali oddani pod pańską opiekę.

Ma siostra rację.

A co z waszą opieką?

Kiedy siostra i inne zakonnice odprowadzałyście pacjentów do busów

i śpiewałyście pieśni,

wiedziałyście dobrze, co ich czeka.

Owszem. To był akt pociechy.

A kiedy to się dzieje tutaj, siostra się oburza?

Co za różnica?

Na czym dokładnie polega różnica?

Jest wyższe prawo ponad prawem waszego Fuehrera.

Krukiem?

Tak.

Kiedy umrę jako człowiek, stanę się krukiem.

A mój ojciec zającem.

Wszyscy Jeniszowie tak mają?

Nie. Tylko nasza rodzina.

Mój ojciec i ja.

A jest coś wspólnego dla wszystkich Jeniszów?

Tak, ale nie wolno tego zdradzać.

Proszę.

Powiedz.

No dobrze.

Jenisz spełni jedno twoje życzenie. Marzenie twojego życia.

Nie ma prawa ci tego odmówić.

Mam takie marzenie: chcę znowu jeździć na łyżwach.

- To tak nie działa. - Sama wiem.

Masz w życiu tylko jedno życzenie.

Musisz więc dobrze się zastanowić, czego pragniesz.

Dobrze. Zostawię sobie to życzenie na później.

To niepokojące.

Niepokojące i zasmucające.

I straszne.

Co możemy teraz zrobić?

Wszystko, co w ludzkiej mocy.

Napiszę raport do kardynała.

A on przy najbliższej okazji przekaże go Ojcu Świętemu.

Rozumiem.

To nie są łatwe czasy.

Nawet jeśli na zewnątrz

Ojciec Święty niezbyt silnie wstawia się za uciśnionymi,

wewnątrz nadal działa.

To zderzenie dwóch światopoglądów, siostro Sophio.

Jeden liczy sobie niemal 2000 lat,

drugi zaledwie kilka.

Przetrwamy ich.

Możesz mi wierzyć.

A gdybyśmy poniechali posługi w Sargau?

W naszej obecności mają tam miejsce niewyobrażalne zbrodnie.

Nie, właśnie teraz jesteśmy tam najbardziej potrzebni.

Ci, którzy są tam zamknięci, potrzebują naszej pociechy i opieki.

Wstawiennictwa... i bliskości.

Inne siostry i ja mamy tolerować morderstwa

i tylko trzymać umierających za rękę?

Przestań, siostro.

Mamy związane ręce.

Wiem lub mogę sobie wyobrazić, co przechodzisz.

Ale...

trzymaj dla nas stopę w drzwiach, siostro Sophio.

Pan Konrad.

58,4.

Ile ważył pan Konrad w ubiegłym tygodniu?

61,2.

Nie rozumiem.

Prawie wszyscy pacjenci stracili na wadze.

Tak, dziwne.

Teraz będziemy ich ważyć co dzień.

Otwórz.

Nie!

Lossa, zostań tu!

To miłe, Ernst, że nam pomagasz.

Puścisz mnie tu?

Dzień dobry, Amelie.

Zobacz, co ci przyniosłam. Sok malinowy.

- Lubisz? - Po co to?

Specjalnie dla ciebie. Patrz. Otwórz buzię.

Ona nie chce.

Musi. Dyrektor jej go zalecił.

Bądź grzeczną dziewczynką.

Amelie, wypij sok.

Amelie, otwórz buzię! Amelie!

Ja mogę to zrobić.

Przepraszam, nie chciałem.

Podnieś, proszę.

Przyniosę nowy. A ty tu powycieraj.

Zuch chłopak.

Ernst!

Gdzie jest Amelie?

Nie ma jej.

To widzę.

Wstała. Na chwilę się odwróciłem i już jej nie było.

Myślałem, że wyszła na korytarz.

Dobrze.

W takim razie najpierw Emil dostanie lekarstwo.

Dzień dobry, Emil.

Napijesz się soku malinowego? Tak?

Bardzo dobrze.

Wypij do końca.

Jeszcze ostatni łyk, Emil.

Do dna.

Świetnie.

Woda. Łóżko.

Chodź tutaj.

Otwórz buzię.

Jeszcze.

Siostra Kiefer... Wolno jej to robić?

To trudne pytanie.

Gdyby zapytać doktora Veithausena...

Nie. Pytam siostrę.

Człowiek jest stworzeniem Bożym,

i nikt z nas nie może się czynić panem życia i śmierci.

Siostro Sophio...

jeśli można, bardzo chciałbym zobaczyć pokój siostry.

- Mogę zapytać po co? - Nie.

Pójdzie siostra ze mną albo da mi klucz.

Ernst, możesz pościelić łóżko Emila?

- Idzie pani? - Zaraz.

Wiesz, kiedy byłam mała,

ojciec zabrał mnie raz na spacer do lasu.

Znaleźliśmy tam jelonka, który miał złamane obie tylne nogi.

Krzyczał z bólu.

Był przerażony i chciał uciekać, ale nie mógł.

Chciałam go zabrać do domu, karmić i pielęgnować, aż wyzdrowieje.

Ale to by było niemożliwe.

Tylko niepotrzebnie przedłużałabym cierpienie biednego zwierzęcia.

I co potem?

Mój ojciec skrócił jego cierpienia.

Uważasz, że to było złe?

Co jest?

Proszę otworzyć.

Jest otwarte.

Przepraszam, że siostrę podejrzewałam.

Proszę już wyjść.

Oczywiście.

Siostro Sophio,

siostra bojkotuje moją pracę.

To, co tu robimy, jest konieczne dla całego narodu niemieckiego

i dla przyszłości nas wszystkich.

I pan decyduje, kto ma prawo żyć, a kto musi umrzeć?

Tak. Wziąłem na siebie odpowiedzialne zadanie

skracania cierpień ludzi, którym nie możemy już pomóc,

W oparciu o fakty medyczne.

Jeśli nie jest siostra gotowa współpracować ze mną w tym zakresie,

może siostra w każdej chwili rozwiązać umowę o pracę.

Przemyślę to.

Wchodźcie.

Ostrożnie.

Co zbieracie?

Koniczynki.

Nandl kończy 12 lat.

Kiedy?

Jutro.

Proszę.

- I? - Nie mogę znaleźć Amelie.

- Nie ma jej na terenie. - To absurd.

Dziecko nie może po prostu zniknąć.

Niech pan szuka dalej.

Tak jest.

Pytał pan w mieście?

- Nie. - Więc proszę zapytać.

Tak jest.

Jak nas złapią...

Wchodź.

Bardzo paniom dziękuję.

Marzysz o łyżwach.

Tak powiedziałaś na dachu.

Tak, ale jest lato.

Zaczekaj.

Pomogę ci.

Usiądź.

Czy tam w górze jest Bóg?

Na pewno.

Znasz Jezioro Michigan?

Nie.

Jest tak wielkie, że nie widać brzegu po drugiej stronie.

Z lewej i z prawej też nic.

Kiedy tam stoisz, wydaje ci się, że jesteś nad morzem.

Jak nad morzem?

Tak. Ojciec mi mówił.

Właśnie tam chcemy jechać, ojciec i ja, nad Jezioro Michigan.

Kiedyś tam żyli Indianie.

A teraz już nie?

Nie.

W prezencie na urodziny obiecuję ci,

że zimą pójdziemy tam razem na łyżwy.

Bo nie masz nikogo, kto by cię przygarnął.

Ty...

Chcesz mnie wziąć ze sobą do Ameryki?

Tak, jeśli tego chcesz.

Dziękuję.

To Hechtlego.

Tak.

Bombowce.

Nie tylko pacjenci szpitali, które panowie prowadzą.

To ledwie początek.

W przyszłości działania obejmą jedną trzecią naszej populacji.

Niepełnowartościowi, kaleki, głupcy,

alkoholicy, przestępcy seksualni, bumelanci...

jednym słowem: wszystkie te chore elementy,

które przynoszą zdrowej tkance narodu więcej kosztów niż korzyści.

Ta dolna jedna trzecia musi zostać zlikwidowana,

aby nasz naród znów się oparł na zdrowych fundamentach.

Ponadto osiągnięcia naszej nowoczesnej cywilizacji

przez lata hamowały proces

naturalnej selekcji jednostek niezdolnych do życia.

W wyniku tego wszystkiego

obecna bezprecedensowa liczba potrzebujących opieki

kosztuje każdego z nas średnio 60 000 marek.

My, moi panowie, my wszyscy

przez długie dekady sypaliśmy naturze piach w tryby selekcji.

Naród niemiecki nie jest gotów dłużej za to płacić.

Dlatego jest naszym obowiązkiem rozsądna selekcja pacjentów,

tak by ich liczba trwale się obniżyła do znośnego poziomu.

Ludzie muszą znowu więcej umierać.

W związku z tym jest mi teraz szczególnie miło

oddać głos naszemu koledze, doktorowi Veithausenowi.

Bardzo dziękuję, doktorze Manka.

Moi panowie...

przepraszam.

Ja dziękuję.

Dziękuję panom.

Szanowni koledzy,

Tiergarten 4 poprosił nas, dyrektorów zakładów,

o przemyślenie tej kwestii.

I przemyśleliśmy ją.

Każdy z nas się nad tym zastanowił.

Ale proszę, jedzcie, zupa stygnie.

Przywiozłem ją osobiście z Sargau.

Obecne rozwiązanie oparte na barbituranach i morfinie jest -

jak właśnie usłyszeliśmy - kosztowne i pracochłonne.

A czasami też niezwykle bolesne dla zaangażowanych osób.

Ponadto powolna i bolesna śmierć pacjentów jest wyraźnie widoczna,

co w niektórych naszych zakładach wywołało poważne niepokoje.

Chciałbym przedstawić panom dziś

moje autorskie rozwiązanie wszystkich naszych problemów,

które pozwoli też wykorzystywać cenne leki tam,

gdzie są one potrzebne.

Smakuje panu, doktorze Dell?

Wie pan, co pan spożywa?

Wydaje się, że zupę jarzynową.

Nie.

Nic pan nie spożywa.

Tak, panowie, dobrze słyszeliście. Nic.

Nawet jeśli zjedzą panowie dwa, trzy a nawet cztery talerze,

nic panowie nie spożyją.

Wielogodzinne gotowanie

pozbawiło jarzyny wszelkich wartości odżywczych.

Zupę, którą panowie jedzą,

podawaliśmy trzy razy dziennie dwu różnym grupom eksperymentalnym.

Każdy pacjent tracił średnio na wadze 2,1 kg.

Tygodniowo.

Utrata wzrasta lekko wykładniczo, aż do osiągnięcia masy krytycznej,

zarówno u leżących, jak i u pracujących uczestników badania.

Oznacza to, że pacjenci jedząc, umierają z głodu.

Szczerze mówiąc, trochę się zaniepokoiłem,

kiedy pan nagle wparował z tym garem zupy.

Ta specjalna dieta ma już swoją nazwę?

My, berlińska biurokracja, lubimy etykiety.

Nazwałem ją dietą abstynencką.

Veithausen...

nazwiemy ją "Dieta A".

Od teraz będzie stosowana we wszystkich zakładach.

Cieszę się.

ZAKŁAD LECZNICZY SARGAU KARTA PACJENTA

Wykonały panie doskonałą pracę. Bardzo dziękuję.

Panie Hechtle...

Od dziś niezdolni do pracy pacjenci będą dostawać zupę jarzynową.

Trzy razy dziennie jak dotąd i nic ponadto.

Doktorze, zapasy nam się kończą.

Zobaczy pan, że wiele się tu zmieni. To akcja na wielką skalę.

Cisza nocna! Wszyscy do łóżek!

Do łóżek! Cisza nocna!

Cisza nocna!

Lotte, Mechthild, myk, myk!

Dobranoc.

Dobranoc, panie Hechtle.

Dobranoc, Nandl.

Chwileczkę! Proszę mnie jeszcze wpuścić.

Zamknę potem, dziękuję.

Pobudka!

Ernst!

Ernst!

- Przykro mi, Ernst. - Kto to?

Theresa.

Theresa!

Oja...

Co tu się dzieje?!

- Witt, co się dzieje? - Theresa nie żyje.

Sam widzę, do cholery! Oja, puść ją!

Oja!

Morderca!

Morderca!

- Witt! - Theresa nie żyje.

- Morderca! - Oja!

- Oja! - Morderca!

Theresa!

Theresa nie żyje!

Oja...

- Uspokoił się? - Dostał zastrzyk.

Dobrze.

Sok malinowy pewnie znowu by wypluł?

Tak. Trudno go okiełznać.

Mogę mu dać zastrzyk.

Podjąłby się pan tego?

- Tak? - Tak jest.

Więc niech pan to zrobi.

Edith Kiefer dała wczoraj Theresie sok malinowy.

Nie mogłam temu zapobiec.

Nienawidzę siostry Kiefer.

Musimy stąd wiać.

A twój ojciec?

Nie możemy czekać tak długo.

Dowie się. Od innych Jeniszów.

Tu jest coraz gorzej, rozumiesz?

Musimy natychmiast uciekać.

Potrzebujemy prowiantu.

Plecaka.

Mogę załatwić.

Dobrze.

Dokąd pójdziemy?

Obojętne.

Wszędzie będzie lepiej niż tutaj.

Tak.

Nie zjem jej.

Nie zjem jej!

Ernst! Siadaj!

Zjedz to, chłopcze!

- Nie zjem. - Zjesz.

Wiesz, co nasi żołnierze by za to dali?

Nie tknę jej. Cuchnie aż tutaj.

Jeśli damy je Ruskim, od razu wygramy wojnę.

Cisza!

Nie zjem.

Ernst, zwariowałeś?

Ja też nie zjem!

Ja też nie!

- Przestańcie! - Ja też nie!

- Ja też nie! - Ja też nie!

Przestańcie! Dosyć!

Przestańcie!

Przestańcie!

Dosyć! Przestańcie!

Koniec!

Wstawać! Wszyscy do bunkra!

Do bunkra! Szybko!

Do bunkra!

Szybko! Bez ociągania! Z życiem!

Nie zatrzymywać się! Szybko!

Chodźcie wszyscy! Nikt nie zostaje...

- Maria! Chodź! Szybko! - Nie!

Nie bój się, chodź.

Nic ci się nie stanie. Chodź. Bardzo dobrze.

Teraz!

Nie będzie lepszej sposobności.

Idźcie! Pospieszcie się!

Zejdź! Kryj się!

Nandl?

Nandl!

Nandl!

Siostro!

Siostro!

Nandl? Ocknij się!

Niech mi siostra pomoże! Siostro Sophio!

Siostro!

Siostro Sophio.

Amelie.

To uśmierzy silny ból.

I już po wszystkim. Dobra robota.

Uciskaj.

Zaraz poczujesz się lepiej.

Teraz dwa tygodnie poleżysz w łóżku, panienko.

Chcesz też zobaczyć innych?

Siostra Sophia jest teraz w innym...

lepszym świecie,

ale moja pamięć o niej jest równie świeża i żywa jak wasza.

Siostra Sophia i ja uzupełnialiśmy się nawzajem

poprzez różne spojrzenie na sprawy chrześcijańskie i naukowe.

Odbywało się to z pożytkiem dla pracy nas obojga.

Działania siostry Sophii stanowią dla mnie osobiście ważne przesłanie.

Musimy pomagać słabszym.

Musimy im pomagać znosić niewymowne cierpienia,

ale musimy także być w stanie uwalniać ich od tego cierpienia,

jeśli jest to konieczne.

Po naszych ostatnich rozmowach mogę zapewnić,

że cieszyłaby się, widząc,

że cierpienie Amelie nie było niepotrzebnie przedłużane.

W imieniu całego personelu szpitala

chciałbym pośmiertnie oddać hołd jej wielkiemu dziełu.

Straciliśmy jedną z najlepszych.

Wszystkim nam będzie jej brakowało.

Tak.

Wiem, jak to przeżywasz. Zwłaszcza...

Siostra Sophia pomagała chorym.

A pan?

Pan ich morduje!

Jest pan podłym kłamcą!

Przestępcą!

Mordercą!

Mordercą, słyszy pan?

Dziękuję.

Muszę leżeć co najmniej dwa tygodnie.

Wystarczy ci na dwa dni.

Nie pójdę... bez ciebie.

Pójdziesz. Musisz.

Nie mam pojęcia o Ameryce.

Nie.

Nie pójdę.

Nigdy.

Jeśli będzie trzeba, poniosę cię.

Posłuchaj mnie, Ernście Lossa.

Chcę, żebyś poszedł.

To jest to moje jedno życzenie.

Nie możesz mi odmówić.

To chroni Jeniszów...

i ich przyjaciół.

No to...

poszedłem.

Lista na dzisiejszy wieczór.

- Lossa? - Tak, Lossa.

- Ale... - Panie Hechtle,

daliśmy mu wszelkie możliwe szanse.

i z żadnej nie skorzystał! Z żadnej! Cygan.

Proszę iść do swojej pracy.

Ernst?

Musisz się położyć do łóżka.

Chcę tu zostać.

Jesteś zmęczony.

Tu jest sala szpitalna.

Ale dzisiaj możesz ją mieć tylko dla siebie.

Chodź!

Żeby to mniej rzucało się w oczy, mogę zwiększyć dawkę barbituranów.

To by skróciło agonię, panie doktorze.

Ma pani rację, panno Kiefer. Ale...

jeśli nasi pacjenci będą za szybko umierać,

nie będzie oficjalnej przyczyny śmierci,

a musimy coś wpisać na akcie zgonu.

Więc na razie pozostaniemy przy tej dawce.

Tak?

Lossa...

Wiem, że jest trudny...

ale zdrowy.

To zdrowy chłopak.

Prawda?

Panno Kiefer, proszę pomóc panu Hechtlemu.

Oczywiście.

Tak?

Ernst...

On...

Wiem.

Posłuchajcie.

Słuchajcie!

Ernst Lossa...

Ernstowi Lossa się udało.

Jest w Ameryce!

Przysłał mi wiadomość.

Jest w Ameryce!

Ernst jest w Ameryce!

Nie jem tego.

- Ja też nie! - Ani ja!

- Ameryka! - Ameryka!

ERNST LOSSA ZOSTAŁ ZAMORDOWANY 9 SIERPNIA 1944 ROKU.

NIE USTALONO SPRAWCY. PODEJRZANI OBWINIALI SIĘ NAWZAJEM.

PROGRAM EUTANAZJI BYŁ KONTYNUOWANY

JESZCZE PRZEZ 56 DNI PO BEZWARUNKOWEJ KAPITULACJI NIEMIEC.

DYREKTORA SKAZANO NA 3 LATA WIĘZIENIA.

W 1949 ROKU ZOSTAŁ UZNANY ZA NIEZDOLNEGO DO ODBYWANIA KARY

A W 1954 ROKU UŁASKAWIONY PRZEZ MINISTRA SPRAWIEDLIWOŚCI BAWARII.

PIELĘGNIARZA SKAZANO NA ROK WIĘZIENIA.

PIELĘGNIARKĘ - NA 4 LATA.

PO ODBYCIU KARY WRÓCIŁA DO PRACY Z DZIEĆMI.

W LATACH 1939-45

PONAD 200 000 PSYCHICZNIE CHORYCH MĘŻCZYZN, KOBIET I DZIECI

ZOSTAŁO ZAMORDOWANYCH PRZY POMOCY GAZU, LEKÓW

I TZW. DIETY ABSTYNENCKIEJ.

NANDL JEST POSTACIĄ FIKCYJNĄ.

SYMBOLIZUJE GARSTKĘ TYCH, KTÓRZY OCALELI Z PROGRAM EUTANAZJI.

SIERPNIOWA MGŁA

Tekst Dariusz Rogalski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.