Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hindi
Hmong
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Sandman istnieje. Jak ty czy ja.
Ten potwór zsyła koszmary senne.
Dręczy tych, którzy nie zasługują na zmysł wzroku.
Wystarczy wyryć ich imię i nazwisko w korze pewnego drzewa.
Strzeżcie się, prześladowcy!
Jeśli się nie zmienicie, nim piasek w klepsydrze się przesypie,
Sandman wydłubie wam gałki oczne.
A potem je zje, słuchając waszych wrzasków.
Aż z florydzkiego Mims!
Wielkie brawa dla cheerleaderów z Yellow Jackets!
OKO ZA OKO
DZISIAJ
Tak?
- Pani May Roberts? - To ja.
Jestem Anna.
Anno!
Wielkie nieba, wejdź! Chodź, dziecino!
Cała ja!
Wreszcie poznam swoją wnuczkę!
Choć w tak smutnych okolicznościach.
Bardzo mi przykro.
Nie znałam twojego taty, ale mama na pewno dobrze wybrała.
Chodź, pokażę ci dom.
To kuchnia.
Robię pyszną suszoną jeleninę.
Jedz śmiało, zawsze mam zapas.
Jest tylko kilka lokalnych stacji,
ale możesz coś pokombinować z antenami.
Na tym zdjęciu...
To studniówka?
Nawet nie pamiętam, co tam wisi.
Ale jeśli mówimy o tym samym,
to pewnie bal absolwentów.
Na studniówce nie byłam.
Chodźmy, pokażę ci twój pokój.
No to tak.
Tu jest moja sypialnia.
Zwyczajna.
Ale lubię prywatność. Pewnie ty też.
A tutaj mieszkasz ty.
Musisz sobie posprzątać. Wszystko masz w szafie.
A ja sobie odpocznę.
Twoja mama się w grobie przewraca. Ty u mnie!
Kto by pomyślał?
Tęsknię za wami.
Anna, prawda?
Jestem Patti, twoja ciocia.
Miło cię wreszcie poznać.
Ciebie też.
Bardzo mi przykro.
Byli tacy młodzi. Straszna tragedia.
Jesteś podobna do mamy.
Masz te same oczy.
Mogłabyś to wziąć?
Tak, oczywiście.
Dziękuję.
Co lubisz jeść? Kupię ci.
Nic szczególnego: pizzę, owoce, przegryzki.
Zrobi się!
Przepraszam, ale muszę iść. Na razie!
Czyżbym słyszała moją siostrę?
Podrzuciła zakupy. Rozpakowuję je.
Przyczepisz na puszkach magnesy z literami?
"P" na pomidorach,
"F" na fasoli...
- Nie ma sprawy. - Dziękuję, owieczko.
Owieczko...
Co jest w tym lesie?
Woda, żaby,
aligatory.
Na twoim miejscu bym tam nie szła.
Co innego piasek. On jest wierny. Rozumiesz?
Tak.
Cześć!
Chodź!
Skąd się wzięłaś?
Ja tylko...
Tu nikt nie bywa.
- Przyjechałam niedawno. - Jasne.
- Jak masz na imię? - Anna.
Anna...
Ja jestem Julie. A to Shawn.
Cześć.
Chcesz piwo? Zimne.
Dzięki. Będę szła.
Przecież nie gryziemy.
A dzisiaj taki ładny dzień. Można odetchnąć.
- W czasie letnim jest wpół do piwa. - Dobre.
- Spróbuj. - W sumie. Czemu nie?
Sama widzisz!
O czym myślisz?
O wodzie.
To będzie głębokie!
Boję się wody.
Jest jak żywe stworzenie. Oceany, jeziora, baseny...
Potrafią zabić.
Ja pierdolę, co za śmierć.
Julie?
Powiem ci coś.
- Porwałaś mnie. - Bo cicha woda brzegi rwie.
Wiesz o tym, tak?
Ja?
Skąd jesteś?
Z Brooklynu. W Nowym Jorku.
- Czyli nie wie. - Miastowa!
Daleko miałaś.
Co tu robisz?
Zamieszkałam z babcią.
Dlaczego?
Mieliśmy wypadek.
Wjechał w nas pijany kierowca. Tylko ja przeżyłam.
Przejebane.
Shawn też gra w Drużynie Sierot. Zmarł jego tata.
Przykro mi.
Spoko.
A mama?
Nie znałem jej.
Wspólnota traum.
Chodzicie do liceum?
Do koledżu?
W życiu.
Koniec nauki.
Ja kończę za rok.
Fajnie. Mnie niech cmokną w dupę.
Jasne. Wypijmy za to.
Pa! Napiszę do ciebie.
Super. Dzięki za piwo.
Spoko.
Byłaś w lesie, tak?
Znalazłaś coś?
Parę nastolatków na pomoście.
Hołota wodna?
Może.
Niech ci będzie.
Zjem coś. Może też chcesz?
"I tak tego nie przeczytasz. Ale co robisz w albumie?
Nie skończyłaś tej klasy, nie chodzisz do szkoły.
Ale sama chciałaś. Obnażyłaś się. Widzisz chociaż tyle?
Całuski, Patti".
Ciociu?
- Aleś mnie wystraszyła! - Niechcący.
Co tu robisz?
Jeżdżę sobie.
W taki upał?
- Chcesz herbaty? - Poproszę.
No to chodź.
Piękny widok.
Mój kawałek raju.
- Nie dziwię się. - Tu mogę odetchnąć.
Tak...
May w twoim wieku była królową.
Śliczna cheerleaderka,
przystojny futbolista.
Czyli twój dziadek.
Pławiła się w samouwielbieniu.
Ale tak naprawdę
była dziewczyną podłą,
nieczułą.
Myślała tylko o sobie.
Szła po trupach.
Co się stało z jej oczami?
Ty pochodzisz z metropolii.
A miejsca takie, jak to...
Małe miasteczka...
pełne są szeptów,
plotek
i legend.
My mamy Sandman.
Kogo?
On jej to zrobił.
Karze za okrucieństwo.
Wyrównuje rachunki.
Zaczęło się od złych snów.
Od koszmarów.
Nic nie mówiła, ale było coraz gorzej. Sny ją dręczyły.
Wpadała w obłęd.
Raz, kiedy się obudziła, był w jej pokoju.
Jego ostatniego widziała, nim ją oślepił.
Tak twierdziła. Inni uważali, że to jej sprawka.
W szpitalu okazało się, że jest w ciąży.
Twoją mamę wychowali nasi rodzice.
Chwała im za to.
Czemu on zsyła koszmary?
Bo ze snów nie ma ucieczki.
Anna, cześć!
Wsiadaj!
Siemasz?
- Wszystko gra? - Tak, tylko...
- Jest okej. - Chcesz piwo?
Dzięki.
- Shawn świetnie jeździ. Tak, Shawn? - Tak jest.
- To tu. - Daleko jeszcze?
Niezły trening!
Dla ciebie. Masz.
Pijcie!
Zostaw!
Dzień dobry! Tak tylko dzwonię.
Co pani ma na sobie?
Oddawaj! Sorry, mamo.
To było po pierwsze. Teraz po drugie.
I po trzecie.
Co robisz?! Popieprzyło cię?
"Shawn, skarbie. Słodko, że chodzisz z Julie".
Spadaj, bo ją wystraszysz.
Wie, co robić!
Wiesz, co mnie wkurza? Monitoring. Rodzice mnie śledzą.
Pewnie z powodu moich imprezowych czasów. W sumie, nie dziwię się.
Masz instagram?
- Pewnie. - Podaj nazwę.
- Jest bardzo odkrywcza. Gotowa? - Najpierw fota.
Shawn?
- Co? - Chodź tu.
- Chyba żartujesz. - Nie żartuję.
Ślicznie.
AnnaReevesArt.
No mega.
Mega.
- Nie taguj mnie. - Za późno.
Ćwoki łaszące się o lajki.
Suń się.
Masz miejsce.
O co mu chodzi?
Olej. To dupek jak się napije.
- Nie tylko wtedy. - Fakt.
Ma rysę po tatusiu.
Cześć, młody.
- Co robisz? - Nico.
Siema.
Gdzie jedziesz?
Zaczekaj!
Kurde. Chodź.
Pasują ci te rolki.
Pomogę ci.
Jesteś cały?
Przecież żartuję.
W pytę wrotki. Drogie były?
A ty nie kradniesz.
- Nie. - Mów szczerze.
- Nie. - Grzeczny chłopiec. Kupił je.
Szybko jeździsz?
- Nie bardzo. - A tam! Tak tylko mówisz.
Ale nie człap. Przygazujemy.
Ojej.
Fuj.
Nagrałaś to? Usuń!
Jak tam, spoko?
- A widzisz jego rękę?! - Widzę, kurwa. I co mam zrobić?
Idź tam. Ty go wypchnąłeś!
- Przecież żyje. Spadamy. - Zgłupiałeś?
Słuchaj. Przestań się drzeć, to po ciebie zejdę.
- Już idę. - Szybko!
No więc...
Było tak: potknąłeś się i upadłeś.
Dobra.
Jak powiesz coś innego,
następnym razem nie potkniesz się sam.
Wyjazd.
Nie możesz podjechać?
Nie mogę.
Julie?
Jestem za bardzo zjarana.
- Wysiadka. - Chodź.
Dupek!
PRZYCHODNIA
Oglądam.
Jasne.
Pójdę już spać.
Dobranoc.
Wstyd ci, bo uważasz, że zrobiłaś za mało.
Zamknij oczy i wyobraź sobie
osobę oświeconą.
Życzyłaby ci cierpienia?
A może wolałaby zesłać ci spokój?
Rozluźnij się. Głęboki wdech...
I wydech.
Oddychamy i opukujemy się.
Najpierw czoło.
Jeden policzek...
Potem drugi.
Halo?
Conner?
Chryste, jak to?
Dzwoniłeś do dziadka?
No dobrze.
Przyjadę. Już wychodzę.
Co się stało?
Kto ci to zrobił?
Nikt. Upadłem.
Kłamiesz, skarbie.
Broń się.
Nie przechodź przez to, co ja.
Co za różnica. Nic nie zmienię.
Posłuchaj.
Jeśli się nie postawisz,
będą cię dręczyć, aż zadręczą.
Zdradzę ci tajemnicę, ale nikomu ani słowa.
Obiecujesz?
Powiem ci, co możesz zrobić.
Musisz tylko być gotowy na konsekwencje.
Zemsta nie jest słodka.
Chodzi o drzewo.
Rośnie niedaleko starego pomostu.
Rozpoznasz je.
Wygląda, jak trafione piorunem.
W korze wyryte są słowa.
Dopisz tam swoich dręczycieli.
Tych, którzy cię krzywdzą. Imiona i nazwiska.
Sprawiedliwość zrobi resztę.
Co zrobi? Co się z nimi stanie?
On zadecyduje.
Sam wskaże ich przeznaczenie.
Kto?
Sandman.
Siewca snów.
A może raczej koszmarów.
Nie, nie. Nie!
Dlaczego nie ja?
No dobrze. W porządku.
Wyruszam.
Związane.
Idę. Tak jest.
Idę.
Proszę bardzo.
O, tak. Wiedziałam, że wrócisz.
Czuję cię coraz wyraźniej.
Dzień odkupienia.
Oko za oko.
- Co robisz? - Podwiozę cię.
Nie musisz.
Chcesz rower
to, kurwa, wsiadaj.
- Nigdzie, kurwa, nie wsiądę. - Nie pieprz, tylko właź.
- Nie chcę. Po co? - Pogadamy.
O czym? Gadajmy teraz.
Wsiądź. Nic ci nie zrobię. To ważne.
Proszę.
Jeśli ściemniasz...
Zawieź mnie do domu.
Słowo.
Jezu!
- Chcesz piwo? - Nie, nie chcę piwa. Mów.
Może trochę grzeczniej?
Jedź wolniej.
Chcę się upewnić.
Zwolnij!
Jesteśmy dogadani?
Nikomu nie wygadasz?
No?
Więc jak? Mów, kurwa!
Nie wygadam, wyluzuj.
Patrz.
Bez trzymanki.
Przestań! Puść!
Pojebało cię?
Co robisz?
Na mózg ci padło? Co to było?
- Mogłaś nas zabić! - Nie zwalniałeś.
Wypierdalaj.
Mogę dać pięć.
Kosztują dwadzieścia.
- A może je pani dla mnie odłożyć? - Niestety nie.
Czekaj. Proszę.
Załatwione. Są twoje.
Nazywasz się Conner?
Przepraszam, że ci nie pomogłam.
Wiem, że...
Spróbujesz mi wybaczyć?
Dlaczego nie zareagowałaś?
Mogłaś coś powiedzieć.
Ale ani drgnęłaś.
Marnowałaś tylko tlen.
To przez ciebie.
Nie.
Jeśli nie powiesz teraz...
Straciłaś szansę.
Wróciłam.
Cała i zdrowa.
Jestem za to wdzięczna.
Chodź.
Kurwa.
Przestań!
Jesteś tu?
Zawsze tu jestem.
Przyniosłam pocztę.
Znów ktoś chce kupić dom.
Niech się odwalą.
Wpadłoby trochę grosza.
Wykupiłam ci leki.
Nie ma za co.
Dzień dobry.
- Mam dla ciebie wałówkę. - Super. Dziękuję bardzo.
Pójdziesz do tego liceum, co my z May. Ale tylko ja je skończyłam.
Najpierw nienawidziłam tej szkoły.
Jesteś z Nowego Jorku? Znam go tylko z filmów.
Wszystko dobrze?
- Anno? - Tak, tak.
Jeszcze się nie ocknęłam. Muszę się dobudzić.
Znam to. W szafce jest neska.
Dzięki.
Będę lecieć.
Fuj!
Chryste.
Nie.
Nie, nie!
Gotowe.
Jesteś.
Wiedziałam, że przyjdziesz.
Mimo wszystko.
Czekałam.
Okej...
Tak. A to ona.
To to drzewo?
Spotyka nas to samo, co ją.
Powinno spotkać całe miasto.
Może jestem suką, ale są tu gorsi ode mnie.
Słyszałaś jakieś bajki o drzewie? Albo o sennej marze?
Nie.
Nie wiem. Może w dzieciństwie.
A masz koszmary?
Aha. Najgorsze w życiu.
Z chłopcem?
Tak. Który nie ma...
... oczu.
Włączę telewizor.
Co do...
Halo?
"Dawno temu...
był sobie chłopiec, Vincent.
Miał dwoje szklanych oczu.
Raz koledzy zawlekli go do lasu.
Tam później zmarł.
Wyjęli mu gałki oczne i strzelali nimi z procy.
Głowa Vincenta była tarczą.
Może nie chcieli go zabić.
Może przesadzili.
Ale nic nie usprawiedliwia sadyzmu.
Skrzywdzili wiele osób.
Ciało Vincenta połączyło się z piaskiem.
Z ziemią.
Z drzewem.
Korzenie wskrzesiły jego duszę.
Przywróciły mu wzrok.
Vincent nie żyje.
Ale Sandman tak".
Widzę.
Widzę.
Widzę!
Co za pierdoły.
A może coś jest na rzeczy. Nie masz koszmarnych snów?
- To kara za Connera. - Nic mu nie zrobiliśmy.
Przestań sobie wmawiać.
Julie?
Matko. Co ja tu robię?
Chyba lunatykujesz. To nic.
Nie chcę go tu.
Wiesz co?
Napijesz się.
Kurwa.
Matko! Anna!
Odbiło ci?
Chodź, daj rękę. Słyszysz?
To głupia suka.
Nic jej nie jest.
Boże. Czekaj chwilę.
Co, będziesz beczeć?
Nie ruszaj się.
Pokażcie mi to drzewo! To jakaś ściema.
- Przestań! - Idziemy!
Co robisz?
Nie podglądaj!
Pokaż.
Chcę zobaczyć.
Ty pieprzony psycholu. Zostaw moją mamę!
- Zabawi się z nami. - Nie dotykaj mnie.
Zabieraj łapy.
Ej. Patrzcie.
Dzięki Bogu.
Niektórym odpuszcza.
Idziemy.
- A co ze mną? - Nic.
Wolisz ją niż mnie?
Idź się pierdolić.
Wiesz co?
Ty też.
Orientuj się!
Wybacz. Pozwolisz?
Ogródek z horroru.
Wiem.
Pytałaś babcię, czy mogę zostać?
Nie wie, że przyszłaś.
To luz.
Nie chcę być dzisiaj sama.
Ja też nie.
To Conner.
Jestem pewna.
Niech to odwróci.
Za późno. Trzeba znaleźć źródło.
Niektórzy wiedzą że śnią. Kojarzysz?
- Świadomy sen? - Tak! Co nam szkodzi?
Dobra, mam.
Przed zaśnięciem powtarzaj: "Pamiętam, że to sen".
- Dobra. - Kładź się.
Czyli...
Pamiętamy, że to sen.
Pamiętam, że to sen.
Pamiętam, że to sen.
Vincent?
Mogłam coś zrobić.
Powiedzieć coś.
Czas.
Jeszcze jest czas.
Gotuję jajka.
Cześć.
Gotuję jajka.
I zaparzyłam kawę.
Z cukrem i śmietanką.
Wypij.
Jakie śliczne rybki.
Puść, to boli! Gryzą mnie!
Vincencie?
Witaj.
Od lat tu nie zaglądałeś.
Myślałam, że odszedłeś.
Że ktoś to przerwał,
znalazł twój szkielet i cię pochował.
Że o mnie zapomniałeś.
Ale nie.
Wróciłeś, więc jestem szczęśliwa.
50 lat temu zostałam ukarana.
Nadszedł czas odkupienia.
Wyjdę z więzienia mroku.
Wreszcie...
otworzę oczy.
I zobaczę słońce.
PISMO ŚWIĘTE
"Ktokolwiek skaleczy bliźniego,
będzie ukarany w taki sposób, w jaki zawinił.
Złamanie za złamanie,
oko za oko,
ząb za ząb.
W jaki sposób ktoś okaleczył bliźniego, w taki sposób będzie okaleczony".
Muszę to naprawić.
Nic, nic, owieczko.
Co robisz?
Odzyskam oczy.
Ach, Anno,
gdybyś mnie wtedy znała.
Byłam najładniejsza w szkole.
Miałam świat u stóp.
A ty masz śliczne oczka.
Mnie je odebrał.
Jak to ujął?
Oko za oko. Niech mu będzie.
Zaczynamy.
Anno,
jestem twoją babcią. Nic bym ci nie zrobiła. To jego plan.
Nie wrócił do ciebie. Odbiło ci. Wcale nie do ciebie!
Co ty mówisz?
Ja jestem wycięta w korze. Ja mam koszmary.
Przyszedł po mnie!
Wmawiasz mi coś.
Czekałam na znak. I ty jesteś znakiem.
Nie ruszaj się.
Jesteś chora!
"Przed nocą modlę się do Pana Bym mogła znów doczekać rana.
Lecz jeśli wezwie mnie do siebie Niech da mi się obudzić w niebie".
Halo?
Halo!
Dobry Boże.
May?
Co ci się stało?
May?
Taka śliczna. Muchy nie skrzywdzi.
Zostawiłam ci bliznę.
Jesteś nie lepsza niż ja.
Patrz, ile zła wyrządziłaś.
Wiem, że to ty.
May!
May, May!
Zazdrosna suko.
Oparte na powieści "Mr. Sandman" Elisy Victorii
Fragment Pisma Świętego na podstawie Biblii Tysiąclecia wydawnictwa Pallottinum
Tłumaczenie na zlecenie Monolith Films: Julia Wolin
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.