Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
NA KANWIE PRAWDZIWEJ HISTORII.
POSTACI I ZDARZENIA SĄ FIKCYJNE.
ZBIEŻNOŚĆ OSÓB I NAZWISK JEST PRZYPADKOWA.
NETFLIX – SERIAL ORYGINALNY
Co?
To nie znaczy, że ci odpuszczę.
Zapłacę ci za dwa tygodnie.
Góra trzy.
Mam hipotekę, Gino.
Chantal, nie żyj ponad stan.
To się kończy płaczem.
Jak mi wkrótce nie zapłacisz, znajdę inną pracę.
Zapłacę w ciągu tygodnia. Gotówką.
Gino zawsze coś wymyśli.
A jak nadal się będziesz starać,
to może dostaniesz podwyżkę.
Co ty na to?
Przepraszam.
No proszę.
- Panowie. - Hej, Gino.
Wybaczcie, ale nie mam za wiele czasu.
Tyle roboty.
Chantal jest chora i wszyscy czegoś chcą.
No cóż.
My tylko na chwilę. Przyszliśmy po kasę.
Panowie.
A gdybym zamówił dodatkowe pięć milionów tabsów?
Kto jest kupcem?
Nie twój interes.
To nasz interes.
John! Daj spokój.
Kto, Maldini?
Gerlach, Bastian.
Bastian Gerlach.
Kurwa!
Co to miało być?
To był wypadek.
Gino?
O mój Boże.
- Dalej nie można. - Chantal.
Chantal.
Wyglądasz okropnie.
Pomożesz mi czy nie?
Nie.
- Już ci mówiłem. - Bastian, jesteśmy rodziną.
Jak mnie nie szanują, to ciebie też.
Oni wszyscy to śmiecie.
Ktoś im powinien dać nauczkę.
Z Boumanem robię interesy.
Potrzebuję tabsów.
A po transakcji?
Ten głupi Holender bierze 50 centów od sztuki.
Bez sensu się go pozbywać
przez jakiś wypadek.
Mam zrąbaną twarz!
Nie zadawaj się z tym Holendrem, OK?
Okej.
Daj mi moje 10%
i zostawię cię w spokoju.
Dziesięć? Sam negocjowałem umowę.
Co?
To ja was skontaktowałem.
Dobra, 10% na pierwsze 50 tysięcy piguł.
To 2500.
Nawet nie pokryje leczenia.
- Dosyć. - Jaki masz problem?
Rozmawiam z kuzynem.
Skończyliśmy.
- Zjeżdżaj. - Wyluzuj. Łapy przy sobie.
Jestem spłukany.
- Wynocha. - Potrzebowałem tej kasy.
Spieprzaj, zasrańcu.
Znalazłam jeszcze to.
PRZEDSIĘBIORCA ROKU
Zabiję ich.
Zabiję ich wszystkich.
Też prowadzimy śledztwo na kempingu.
W sprawie Boumana.
Nie mówiłem ci?
Masz coś przeciwko przejrzeniu notatek?
Może sobie pomożemy?
Nie ma problemu.
To dobry pomysł.
Zawsze są o krok do przodu.
Jakby wiedzieli.
Czy zatrzymanie Jurgena Van Kampa
było w ramach tego śledztwa?
Tak, obserwowaliśmy go, ale musieliśmy wkroczyć.
Zgarniacie go, a potem wypuszczacie.
Był informatorem?
Nie?
No a...
Peter Bogaert?
Kto?
Belg z francuskim paszportem.
Jest na kempingu od kilku miesięcy.
Od początku konflikt z Jurgenem.
Gdyby był tam ktoś pod przykryciem,
to moim zdaniem on.
Nie mamy tam nikogo.
Okej.
Przyjrzę się Bogaertowi.
Dzięki za cynk.
Nie ma za co.
Jeśli mogę w czymś pomóc, daj znać.
Ray, zrobisz coś dla mnie?
Kochanie?
POZEW O ROZWÓD
Co my tu robimy?
Też nie jestem w nastroju.
- Hej. - Cześć.
Wszystko OK?
Nie, nie lubię pogrzebów.
Płakałam całe rano.
To zrozumiałe.
Nie masz gipsu!
A weź...
Hej.
Ja tak jęczałam tygodniami,
a Sonja tyle przeszła.
Wszystko dobrze?
Tak.
Straszne, nie?
No i gliny wróciły.
Jebane gliny.
- Moje kondolencje. - Dziękuję.
Trzymaj się.
Jesteś bardzo silna.
Tak.
Jesteśmy przy tobie.
Dziękuję.
Wyrazy współczucia.
Prezenty gotowe?
Dla Niemca.
Tak, wszystko gotowe.
Jurgenie, nie chciałeś odchodzić.
Chciałeś zostać z nami.
Za wcześnie nam ciebie zabrano.
Mieliśmy za mało czasu.
Ale na szczęście mamy piękne wspomnienia.
Kolejki dla wszystkich na kempingu po narodzinach Jezebel.
Piłka w niedziele.
Wyjścia z przyjaciółmi.
Ile razy tańczyliśmy do samego rana?
PREZENTY GOTOWE. KIEDY IMPREZA?
We wspomnieniach lubię to,
że nikt ich nam nie odbierze.
Zostają na zawsze w naszych myślach
i sercach.
- Fer! - Co?
JAK NAJSZYBCIEJ
- Wiem, wiem. - Jezebel też chce coś powiedzieć.
W porządku?
„Kochany Tatusiu!
Nazywałeś mnie swoją małą księżniczką.
Już nigdy tego nie usłyszę.
Bo już cię tu nie ma.
Dokąd poszedłeś?
Jesteś w niebie?
Widzisz mnie teraz?
Dlaczego umarłeś tak nagle?
Tatusiu, tęsknię za tobą.
Zawsze będę o tobie myśleć i nigdy o tobie nie zapomnę,
bo cię kocham”.
Hej.
Wszystko OK?
Tak.
Jesteś pewna?
Duszę się tam.
Kim.
To nie jest nasza wina.
Nie zabiliśmy go.
Ale to ja wymyśliłam, żeby go wypuścić.
Hej.
To nie my go zabiliśmy.
Może Jurgen miał wybór,
ale ta dziewczynka nie.
A teraz straciła ojca.
Idę do środka.
Pan Bogaert?
Walter Devos.
Policja kryminalna.
Odczepiłby się pan. Mamy pogrzeb kolegi.
Wiem.
Proszę mi wybaczyć.
Przykro mi z powodu pana straty, ale...
chciałem z panem porozmawiać.
Trochę lepiej pana poznać.
Pocałuj mnie w dupę.
Panie Bogaert, chwileczkę.
Znam ich wszystkich ze słyszenia, ale...
o panu nic nie wiem.
Nic o panu nie ma.
Ale odkąd pan się pojawił, wszystko się zaczęło.
Bójka.
Zatrzymanie.
Zabójstwo.
Zamierzasz mnie oskarżyć
czy tylko węszysz?
Jak nic nie masz, to lepiej się zwijaj, zanim wszyscy przyjdą.
Za jebanego Jurgena!
A niech mnie...
Co?
Ta sprawa z Jurgenem nie daje mi spokoju.
Musimy teraz?
Fer, a jeśli tobie się coś stanie?
O co ci chodzi?
Martwię się i tyle.
Nie ma się co martwić. Jurgen miał pecha.
To była kradzież auta.
Nic mi się nie stanie.
- Naprawdę. - Fer.
- Co? - Hej?
Może byśmy wyjechali?
- Co? - No tak.
Może na Arubę? Od dawna już chcieliśmy.
Na wakacje, a nie na resztę życia.
Dlaczego? Mamy kupę kasy.
Nie mogę tak po prostu jechać.
Może kiedyś, nie teraz.
No chodź.
Wszystko będzie dobrze.
Naprawdę.
John?
Kawy?
Nie, sprawdzam, jak się masz.
Zaraz pójdę do dziewczyn.
Niemiec się wczoraj odezwał.
Możemy wysyłać?
Tak, możemy.
Tylko powiedz kiedy.
Mama się źle czuje.
Ale przejdzie jej.
Tak.
Gotowe.
- Ładna, nie? - Tak.
Dzięki, stary.
Co robiłeś w Legii Cudzoziemskiej?
Wszystko.
Jednostka specjalna, co?
Czemu pytasz?
Jutro mam spotkanie z Niemcem, ale mu nie ufam.
Przydałaby mi się ochrona.
Jakie spotkanie?
Jutro ci powiem.
Hej.
Chcę mieć pewność, że nikt mnie nie śledzi i takie tam.
Dobra, możesz na mnie liczyć.
Nikomu ani słowa.
Czujesz się czasem samotna?
Co masz na myśli?
No...
jak nie ma Petera, a ty nie wiesz, gdzie jest.
Nie przejmuję się.
A ja czasem tak.
Mogę być sama, ale...
no.
Tak wiele o nim nie wiem.
Jak gdyby nie był mój.
Tak, ale ufam Peterowi.
Nie o to chodzi.
Jakbym nie mogła mu o wszystkim powiedzieć.
Z tobą jest inaczej.
Zabawne, nie?
Czasem mam z tobą lepszy kontakt, bo jesteś taka otwarta i szczera.
Musisz wiedzieć o kimś wszystko, żeby móc go kochać?
Każdy ma tajemnice.
Ty nie?
Tak, oczywiście.
Nie mogę mu teraz pokazać nogi.
Co?
Po gipsie noga była tak biała,
że dałam na nią samoopalacz.
Napawaj wzrok.
Ferry chce mnie zabrać na spotkanie.
Kiedy?
Jutro.
To dobrze, nie?
Porozmawiamy o tym...
co zaszło wczoraj w nocy?
Wypiliśmy trochę.
Musimy się skupić na sprawie.
Racja.
Ferry?
U ciebie dobrze?
Wszystko OK.
Spotkamy się w pobliżu dworca w Akwizgranie.
Upewnij się, że nie ma nieproszonych gości.
Jak uznasz, że nie jest bezpiecznie, dzwoń.
Jak będą nas śledzić przy powrocie, dzwoń. Jasne?
Dobra.
- Tak? - Cześć.
Wszystko dobrze?
Tak.
Jestem po prawej.
Gdzie?
Czas na show.
Na ziemię!
Na ziemię!
Środa po południu. Witam państwa. Oto wiadomości.
Spotkanie kryzysowe z kanclerzem.
CDU/CSU i SPD obradowały do późna.
Byli zgodni co do jednego...
- Co to miało być? - Zamknij się.
Jednego z kluczowych dilerów w Europie
aresztowano w Akwizgranie.
W momencie zatrzymania 28-letni Bastian Gerlach
miał przy sobie 2,5 miliona euro w gotówce.
Jak podają śledczy,
w ciągu ostatnich pięciu lat
zarobił na narkotykach ponad 650 milionów.
Co? 650 milionów?
Miał zdobyć fortunę
na znacznym rozwinięciu handlu narkotykami
między Hamburgiem a Ameryką Południową.
Policja zatrzymała podejrzanego w odpowiedzi na zgłoszenie.
Cholera!
Zjebało się!
Wciągasz mnie w coś takiego, ale nie raczysz mnie ostrzec?
Mam wszystko mówić, bo robiliśmy grilla parę razy?
Jak mam cię ochraniać, jak nic nie wiem?
A co, jak cię ktoś wykiwa?
A jak ty mnie wykiwasz?
Nie ufasz mi.
Nikomu nie ufam, dlatego tu jestem, a ten niemiecki dzieciak nie.
Wypierdalaj.
- Ferry. - Wyjdź.
Serio.
- Gadałeś z Walterem? - Nie.
Ale nie ma co się denerwować.
Nas by też zgarnęli.
Chcę mieć pewność.
Ferry? Co zrobić z tabsami?
- Co? - Tabsy.
Dalej są w vanie.
Przyjechałeś tu z pięcioma milionami tabsów w aucie?
A co miałem robić?
Do kurwy nędzy!
Zabieraj stąd to gówno! Już!
Spokojnie.
Peter.
Przepraszam.
Nie powinienem był.
Wiesz co, masz rację.
Zostańmy przy grillach.
Jest dobrze, nasze żony się lubią.
Nie spierdolmy tego.
Dobra.
Straciłeś dużo pieniędzy?
Przeżyję.
Kim był ten Niemiec?
Przewoźnikiem?
Nie.
To pierwszy i ostatni raz.
Nie był taki głupi.
Koka za tabsy.
Czemu tego nie robisz?
Zarabiał na twoim towarze.
John nie chce.
Rozumiem to. Za duże ryzyko.
Większe niż teraz?
Cóż, jak mówiłeś, jest dobrze, nie?
Nie połam się.
- Tak? - Hej, Walter.
Czekam już pół dnia.
Przychodzisz czy nie?
Walter, mówię do ciebie.
Źle się czuję, Rudy.
- Źle się czujesz? - Raczej dziś nie przyjdę.
Ach, nie przyjdziesz.
A może trzeba było dać znać?
Kiedy wracasz?
- Nie wiem, stary. - On nie wie.
Do jasnej cholery, Walter.
- Rudy? - Tak?
Daj mi spokój.
Tak?
Co tu robisz?
Czemu nie odbierasz telefonu?
Musisz stąd iść, John.
Twój kolega mówił, że jesteś chory.
Ale nie wyglądasz.
Cholera, do kogo zadzwoniłeś?
Masz jakieś kontakty w niemieckiej policji?
Nie mam, a co?
Ciekawi nas, czy w sprawie Gerlacha nie było naszych nazwisk.
Ani słowa więcej.
Dość już zrobiłem.
Co?
Chcesz mi coś powiedzieć?
Za dużo tego wszystkiego.
Zaczęło się od małych próśb.
Numery rejestracji, informacje.
Ale chcesz coraz więcej.
Nie możesz tak po prostu odejść. Wiesz o tym.
I nie mogę tak po prostu sprawdzić akt od Niemców.
Walter.
Bastian Gerlach.
Nie ociągaj się z tym, tak jak ostatnio.
Kurwa.
Ja pierdolę.
Marc, miałeś rację.
Słuchajcie.
Sprawdźcie Bastiana Gerlacha.
Dilera, który zarobił miliony na handlu tabletkami w Ameryce Południowej.
Potem mówi, gdzie on mieszka, ile zarabia
i gdzie ma kryjówkę.
- Czyja to notatka? - Nie mam pojęcia.
Policja niemiecka nie wie, że miał dokonać transakcji.
Pięć minut i zgarnęliby też Boumana.
Jest szansa, że zastąpię Gerlacha
i przekonam Ferry'ego, żeby zaczął handlować z Ameryką.
Czemu miałby to robić?
Chciwość.
Jak zawsze.
- I tak ma już tabsy. - No właśnie.
Nie zmarnuje okazji, żeby zarobić więcej.
To dobry plan.
Kim, możesz zrobić tak, żeby Bob był sam z Ferrym?
Wygodnie wam w tym domku, co?
Miło i przytulnie.
- Tak, bardzo. - Z winem.
Kiełbasy?
Nie, jestem pełna.
Peter?
Poważnie?
Zaraz pęknę.
- Więcej dla mnie. - Ferry.
Nie jedz tyle kiełbasy. To niezdrowe.
Nie zjadłeś sałatki.
Na coś muszę umrzeć.
Nie mów tak.
Daj mi coś do popicia.
Peter, piwa?
- Tak. - Ja wezmę.
Bielizna też.
- Bardzo ładna. - Tak?
Naprawdę niezła bielizna.
- Masz, skarbie. - Dzięki.
Wezmę puste.
Masz ochotę gdzieś iść?
Co masz na myśli?
Na miasto czy coś.
Ferry nie będzie chciał.
Potrzebni nam faceci?
Chcę się wyrwać na chwilę.
Odreagować. Chcę się zabawić.
Mam lepszy pomysł.
Jaki?
Dobra, chcesz się zabawić?
No.
Próbowałaś tego kiedyś?
Pewnie.
Nie, tego nie.
Dużo MDMA, energii w sam raz.
Uwierz mi, twoje troski znikną.
To jak wakacje w głowie.
Trzymasz je tu tak po prostu?
Tak. Na specjalne okazje.
Dobra?
Po połówce?
Dobrze nam to zrobi po tych ostatnich dniach.
Z tobą będzie super.
- Idziemy na spacer. - Tak.
Po co?
Babskie sprawy.
- Pa. - Pa.
Poszły.
Wiesz, że występowałam kiedyś na kempingu?
Na długo zanim poznałam Fera. Ale zabawa.
Robiliśmy musicale. Lubisz musicale?
Wybacz.
Gadam szybko, chyba zaczęło działać.
O, Daan.
Tobie też weszła?
Wszystko dobrze?
To mocny towar.
Ale dobrze.
Mnie też się robi dobrze.
Ale dobre.
Chodźmy się przejść.
Czemu?
Nie, słyszę go.
Co robimy?
Chodźmy tam.
- Tędy? - Tak, tam.
Serio.
To jak park rozrywki.
Z początku myślałam, że jest tu tak sobie. A wszyscy są tacy mili.
Dziękuję.
Wyglądają na szczęśliwych.
Ale miło na nich patrzeć.
- Dobry wieczór. - Dobry wieczór.
Odpowiedzieli nam.
- Ale cudownie, nie? - No, serio.
Nie, Spike i Suzy to rodzeństwo.
Nie, bzykają się.
- Nie. - Tak.
Co?
Hej, Anouk.
- Co robisz? - Nie pogniewają się.
To jest życie.
O tak.
Chcesz kiedyś skończyć?
Co skończyć?
Daj spokój. Pewnie już zarobiłeś dość kasy.
To nie o to chodzi.
A ty?
Ja bym chciał jedną dużą akcję.
Taką, żebym się ustawił.
O czym myślisz?
O Niemcu.
- To bardzo dobry pomysł. - Ty znowu o tym?
Tak, wiem.
Ale posłuchaj.
Milion za tabsy tutaj, tak?
Tam wymienimy na kokę i mamy dziesięć milionów.
„My”, czyli kto?
Trzeba znać tam ludzi.
Żaden problem.
Masz chwilę, Ferry?
Usiądź z nami.
W lodówce jest piwo.
To statek kosmiczny.
Tak, pełen wody.
Z planety syren.
Patrz na mój syreni ogon.
Anouk? Mogę cię o coś spytać?
Wykorzystam to, że po ecstasy się nie kłamie.
Lubisz mnie?
Co?
Pewnie, że tak. Czemu pytasz?
Nie wiem, po prostu czuję...
Trzymasz dystans.
I ostatnio jesteś jakaś zamyślona.
Myślałaś, że to ty...?
- Nie, kochana. - Nie?
Nie chodzi o ciebie.
Dzięki Bogu.
To o co chodzi?
Nie chcę o tym rozmawiać.
Nie powinnaś tłumić takich rzeczy.
Chodzi o Jezebel.
- Byłam w jej wieku, kiedy straciłam tatę. - Ojej, to straszne.
Miałam 11 lat. Usłyszałam hałas na dole.
Poszłam obudzić tatę.
I...
zszedł na dół.
Do kuchni.
A tam włamywacz. Kiedy zobaczył tatę,
zadźgał go na śmierć.
Boże, to niewiarygodne.
Każdego dnia żałuję, że go obudziłam.
Nigdy nikomu tego nie mówiłam.
Dobrze, że powiedziałaś.
Coś nie gra?
Coś od Waltera?
Nie.
Nie, ale raczej nie mamy się czym martwić.
Gdzie są tabsy?
Dennis je zakopał.
Wymienimy je.
Zły pomysł.
Ty decydujesz?
Nie, ale nie chcę problemów.
Jak ten jebany szwab może, to my też.
Stał się obrzydliwie bogaty z naszym towarem.
Kto to załatwi? Nikogo tam nie znamy.
Ja znam ludzi.
No, czyli załatwione.
Z nim to możesz robić.
Idę do domu.
John.
Hej, daj spokój, wracaj.
- Mam za nim iść? - Jest pijany.
Cholera, to najlepsza piguła, jaką wzięłam.
To szaleństwo, że ci to w ogóle mówię.
- Nieźle się naćpałyśmy, co? - No.
Fajnie, nie?
Dwie naćpane syreny.
Co to było?
W NASTĘPNYM ODCINKU
Nie masz pojęcia, ile osób was obserwuje.
Dlatego powiesz, gdzie on jest.
Przerąbane.
Tak.
- Czy ty wiesz, o co prosisz? - Kto, ja?
Małżeństwo mi się sypie, postrzelili mnie i utknąłem z pijakiem.
Marc?
Musimy pogadać.
Jezu, Fer.
Och, John.
Tłumaczenie napisów: Kamila Midor
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.