Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Chyba będę musiał ją zabić.
Ona mi zniszczy życie.
Wydzwania do mojej żony. Rozłącza się.
Grozi mi, że do niej pójdzie.
Któregoś dnia przyłapałem ją przed domem, jak przyglądała się moim dzieciakom.
Brak jej empatii.
Ale mimo to...
Jak poprzednio wydało się, że pieprzyłem na boku,
żona zabrała dzieci do swojej matki na miesiąc.
Teraz jest w porządku.
Śpimy w jednym łóżku.
A i tak ciągnie mnie do Amandy.
Czaisz?
To się skończy tylko wtedy, gdy ona umrze.
Za Boga nie dam rady przestać.
Zobaczysz.
Wierz mi.
Nie mamy władzy nad własnym życiem.
One ją mają. Kobiety.
Największe zło.
ZA STARZY NA ŚMIERĆ
Prawo jazdy i dowód rejestracyjny.
Wie pani, czemu panią zatrzymałem?
Nie.
Zlekceważyła pani światła.
Tak było?
Tak.
Proszę wysiąść.
Naprawdę mi przykro.
Piła pani?
Nie, skądże.
Przysięgam.
W porządku.
Wyluzuj.
Będzie dobrze.
Dziękuję.
Nie ma sprawy.
Tylko bez nerwów.
Miło spędziłaś wieczór?
Nie najgorzej.
Założę się.
Niezła laska z ciebie.
Muszą padać ci do stóp.
Mężczyźni, kobiety...
Umawiasz się z czarnymi?
To twój aktualny adres?
Tak.
To dobra dzielnica.
Musisz nieźle zarabiać.
Fajnie.
Mogę jechać?
Nie.
Dlaczego?
Jak myślisz?
Wypiszesz mi mandat?
Jeszcze nie wiem.
Czego chcesz?
Czego chcę?
Nie o to chodzi, czego ja chcę.
Chodzi o to, czego ty chcesz.
Chcę tylko jechać do domu.
Albo...
moglibyśmy się zabawić.
Mógłbym pojechać do ciebie.
Teraz już wiem, gdzie mieszkasz.
Sprawa wygląda tak, Donna.
Prowadziłaś lekkomyślnie.
Jeśli przeszukam twoje auto, pewnie znajdę jakieś prochy.
Może kokę.
Będę cię musiał aresztować.
Otwórz portfel.
Zrób to.
Po prostu mu je daj.
Czterysta czterdzieści dolarów.
Dziękuję.
W takim razie otrzymasz pouczenie.
Jedź ostrożnie.
Na razie, Donna.
Czego?
Podobają ci się zdjęcia?
Chciałam, żebyś zobaczył, co cię omija.
Jestem na służbie.
To wpadnij później.
Nie.
Nie będziesz żałował.
Co mówiłem o dzwonieniu do mojego domu?
Kurwa, co mam robić, kotku? Tęskniłam.
Ale nie wolno ci dzwonić.
Nie wściekaj się, tatuśku.
Musisz się odpierdolić, jasne?
Kończę.
Kotku, jestem głodna.
Zapominam, jak smakujesz.
Chcesz tego?
Gdzie jesteś?
W domu.
Kłamiesz.
Twój głos mnie podnieca, wiesz?
Kotku, powiedz mi coś.
Co mam powiedzieć?
Gdybym tam teraz była, co chciałbyś, żebym zrobiła?
Daj spokój.
Może zakułbyś mnie w kajdanki?
Dał mi nauczkę?
Tego chcesz?
Tak.
Jak bardzo jesteś teraz mokra?
Przekonaj się.
Właśnie wpadło mi trochę kasy.
Może wpadniemy z Martinem trochę później?
Nie! Kotku, nie zabieraj Martina.
-Dlaczego? -Bo Martin to psychol,
a ja cię nie widziałam z tydzień i...
Możesz być dziś sam?
Tęsknię.
Ja też tęsknię.
Kiedy wyjedziemy tylko we dwoje?
Niedługo.
Oszczędzam.
Dla mnie?
Tak, dla ciebie.
Dokąd?
Zobaczysz.
Kotku, tak bardzo cię teraz pragnę.
Ile to jeszcze potrwa?
Kilka godzin.
Może mi coś przyślesz, żebym dotrwała?
Przyślij coś.
Może samą twarz? Co ty na to?
Dobrze. Ale niech będzie widać, że jesteś w mundurze.
Dobra. Czekaj.
Panie władzo. To za moją matkę.
Kod 10-33.
Mów.
Ranny policjant. Róg Vantage i Sylvan.
Przyjęłam. Wysyłam grupę interwencyjną.
Kurwa.
Pewnie będziesz jutro w wiadomościach.
Przydzielimy ci kogoś na kilka dni,
żeby się upewnić, jak sobie radzisz.
Doprowadź się do porządku.
Zaraz będzie tu wydział zabójstw.
To będzie długa noc.
Usłyszałem strzały.
Zobaczyłem Larry'ego na ziemi...
i gościa biegnącego do samochodu.
Strzeliłem do niego kilka razy, ale uciekł.
Podszedłem do Larry'ego, ale już nie żył.
Dobrze się przyjrzałeś strzelcowi?
Niespecjalnie.
Widziałem twoją matkę ubiegłej nocy.
Była kotem, który wszedł na moje łóżko...
i usiadł mi na piersi.
Kiedy na mnie spojrzała,
kot zaczął płakać.
Każda łza...
była jakimś jej marzeniem związanym z tobą.
Marzeniem o życiu, jakiego już nigdy nie będziesz wiódł...
i człowieku, którym nigdy nie będziesz.
Gdy zrozumiałem, co znaczą te łzy...
kot zmienił się w Magdalenę.
Teraz miała skrzydła.
Jak anioł.
Anioł powiedział mi,
żebym nie traktował cię jak siostrzeńca,
lecz jak syna.
I żebym dobrze się tobą opiekował.
Potem anioł mnie pocałował...
i odleciał.
Rozumiesz, co to znaczy?
Mój hiszpański
nie jest dobry.
Przykro mi.
Od tej pory
w tym dniu każdego roku
będziemy świętowali twoją zemstę.
Będziemy czcili pamięć twojej matki...
i palili podobiznę
policjanta, który zabrał nam Magdalenę.
To jest broń, której użyłem,
by zabić tego glinę.
Dla ciebie.
W podzięce...
za pomoc, jakiej mi udzieliłeś.
Dziękuję.
Zajmie wyjątkowe miejsce
w kapliczce mojej siostry.
Możesz się już niczym nie martwić.
Zostaniesz tu z nami,
póki sprawa nie ucichnie w Ameryce.
Dziękuję, wuju.
Cieszy mnie,
że do mnie wróciłeś, Jesus.
Twoja rodzina się tobą zaopiekuje
tu w Meksyku.
Ale najpierw...
Najpierw musisz się nauczyć mówić po hiszpańsku.
Halo?
Muszę pomówić z Damianem.
Kto dzwoni?
Martin.
Kolega Larry'ego.
Nie znam żadnego Larry'ego.
-Halo? -Nie rozłączaj się.
Muszę pomówić z Damianem.
Skąd dzwonisz?
Z budki.
Po co dzwonisz?
Mam coś, co musicie zobaczyć.
Co to jest?
Zdjęcie.
Co na nim jest?
Ten, kto zastrzelił Larry'ego.
Zaczekaj.
Pójdę po niego.
Idziemy. Teraz ty.
Chcę widzieć, jak się czołgasz.
Rusz dupę. Czołgaj się.
Teraz się spoliczkuj.
Uderz się mocniej.
Mocniej!
Chodźmy.
Co chcesz mi pokazać?
Gliniarze to widzieli?
Nie.
Wiesz, kto to jest?
Kurwa.
To syn Magdaleny.
Ma na imię Jesus.
Skąd wie, że to my?
Dobre pytanie.
Sprawdzę to.
Może nie trzeba było strzelać do jego mamy.
To nie ja.
To Larry.
Ciekawe.
Larry mówił, że wyszła tylnymi drzwiami, a ty strzeliłeś.
On rzekomo zabił kierowcę.
Nie wiem, co powiedzieć.
Larry kłamał.
Tak?
Nie mieliście zabijać Magdaleny.
To miał być tylko rabunek.
Zawinił Larry,
nie ja.
Larry'ego tu nie ma.
Jesteśmy tylko my dwaj.
Ja wiem tylko, że mamy teraz całą masę świrujących Meksykanów.
Ładne.
Pokaż.
Kto to?
Amanda.
Dziewczyna Larry'ego.
Mogę go dostać z powrotem?
Nie.
Miałem ci go dać, ale mnie okłamałeś,
dlatego go zatrzymam.
Za kłopoty, które spowodowałeś.
Odpracujesz.
Pójdziesz do nich jutro
i powiesz, że to on zastrzelił Larry'ego.
Nie mogę iść tam po dwóch tygodniach i powiedzieć:
„A, tak, teraz pamiętam”.
W takim razie musisz go zabić.
Nie mogę.
Ty to sprowokowałeś.
Departament Szeryfa wciąż poszukuje mężczyzny,
który zastrzelił sierżanta Lawrence'a Wadlowa
i usiłował zabić jego partnera Martina Jonesa.
Źródła informują, że śledczy z wydziału zabójstw
nie ustalili tożsamości podejrzanego
widzianego podczas ucieczki szarym lub srebrnym sportowym autem.
To pierwszy od dwóch lat zastępca szeryfa zabity na służbie
i jest zrozumiałe, że wydział...
Wiem, co zrobiłeś.
Larry wszystko mi powiedział.
Możesz mówić ciszej?
Tak, mogę.
Czego chcesz?
Pieniędzy Larry'ego.
Nie wiem, o czym mówisz.
Larry odłożył trochę gotówki dla siebie i dla mnie.
Nic nie wiem o jego pieniądzach.
Dobra, możemy się podzielić.
Podzielę się z tobą.
Jesteś na haju?
Co z nimi zrobisz?
Zatrzymasz dla siebie? Larry powiedział...
Pierdolić Larry'ego.
Kurwa!
Larry obiecał się mną zająć.
Larry nie żyje.
Nie możesz tu przychodzić i wyjeżdżać z takimi pierdołami.
Idź do domu, Amanda.
Dobra.
Co mi dasz, żebym zostawiła cię w spokoju?
Mogłabym podejść tu do pierwszego lepszego gliniarza
i powiedzieć, co zrobiłeś.
Jak Boga kocham.
Próbujesz szantażować gliniarza?
Tak.
Chcę dziesięć tysięcy dolarów.
Nie.
Siedem.
Mogę ci dać dwa.
Niech będą dwa. Dobra.
Kiedy je dostanę?
Za kilka dni.
Muszę iść do banku.
Ale potem nie chcę cię więcej widzieć.
Dobra.
Tylko daj mi te pieniądze.
Tu nie wolno palić.
Zgasisz to?
Tak jest.
Ile mamy czasu?
Muszę gdzieś być za kilka godzin.
Już się wszystko uspokoiło?
Tak.
Trochę.
Nieźle się trzymasz.
Nie chce mi się o tym gadać.
Jasne.
Jak było w szkole?
Kupiłeś kozie mleko?
Zapisałam ci.
Musiałem zapomnieć.
Przepraszam.
Mam ci coś do powiedzenia.
Dobra.
Powiedziałam o nas tacie.
Dlaczego?
Bo chciałam.
Co mu powiedziałaś?
Że się spotykamy.
Tylko spotykamy?
No wiesz.
Że się rżniemy.
Mogą mnie wsadzić. Masz 17 lat.
Nie doniesie.
Chce cię poznać.
Komu jeszcze mówiłaś?
Nikomu.
Janey?
Przysięgam.
Przyjdziesz w piątek?
Nie.
Dlaczego?
Rusz głową.
Ruszyłam.
Nie potrzebuję tego teraz.
Wybacz.
Kurwa.
Dobra.
Ale nie chcę być przesłuchiwany.
Zajmę się tym.
Dzięki.
Muszę iść do pracy.
Możesz mi oddać koszulę?
Chcesz ją?
To sobie weź.
Tak.
Bardzo tu ładnie.
Poszczęściło mi się.
A ty? Masz jakąś nieruchomość?
Raczej nie.
Mamy jeszcze jeden dom, w Londynie.
Byłeś tam kiedyś?
Nie.
Janey mówiła, że to ciebie przysłali do jej mamy...
To prawda?
Tak,
to byłem ja.
Tak się poznaliście?
Jak się z tym czujesz?
Cóż...
Dla mnie nie jest to idealna sytuacja.
Na pewno to rozumiesz.
Chłopak mojej 16-letniej córki jest 30-letnim gliną,
który ją poderwał na miejscu wypadku matki.
To nie był wypadek.
Wbiegła na jezdnię.
To było samobójstwo.
Nie zaczynajmy, dobrze?
Staram się tylko poznać przyszłego zięcia.
Tatusiu,
chciałeś, żebym była mądra, prawda?
I żebym podejmowała własne decyzje.
Dopóki jestem z tobą szczera
i otwarcie o nich mówię, ty je szanujesz.
Możemy tego nie roztrząsać?
Masz całkowitą rację.
A więc jak to z tobą jest, Martin?
Jakie masz plany?
-Co do Janey? -Nie.
Co do swojej przyszłości.
Chcesz dalej być gliną?
Tak.
Chcę.
Serio? Do czego to przywiodło twojego partnera?
-Tatusiu. -Niebezpieczna praca.
Chcesz spędzać z nim czas?
Muszę się upewnić, czy jesteś bezpieczna.
Proszę mi zaufać.
Jest bezpieczna.
Zaufanie. Tak.
Zaufanie.
Ile to według ciebie warte?
Nie mam pojęcia.
Dużo.
Ten tutaj
jest wart więcej, niż zarobisz przez całe życie.
Widzisz tę budkę telefoniczną? To szczere złoto.
Oczywiście nie działa.
Chcesz może...
Chcesz zobaczyć pokój Janey?
Dobrze.
To prawdziwy nazista.
Uwielbiam je.
Moje ulubione.
Kupiłem je jakieś trzy lata temu, kiedy kończyła gimnazjum.
Ta z lewej to jej matka, ale oczywiście już to wiesz.
Musiała wtedy coś wygłosić,
ale przez ten aparat słowa nie dało się zrozumieć.
Muszę ci skopiować to nagranie.
Poproszę.
Może byś usiadł, tygrysie?
Siadaj. Pogadajmy.
To dla ciebie.
Co za widok.
Kreatywny ze mnie gość, wiesz?
Mnóstwo pomysłów przelatuje przez tę głowę.
Właśnie wpadłem na genialny pomysł, który dotyczy ciebie.
Mam ci powiedzieć?
Tak?
Janey mówiła ci kiedyś, z czego żyję?
Powiedziała ci?
Działa pan w rozrywce.
Tak ci powiedziała?
Niezupełnie.
Nie.
Zarządzam wartym miliardy dolarów funduszem hedgingowym.
Siedzimy sobie i kupujemy albo sprzedajemy różne rzeczy.
Pomyślałem, że może kupię ciebie.
Co ty na to?
Jak to?
Nie ciebie jako osobę. Twoje prawa.
Twoje prawo do życia. Jako gliniarza.
Chyba nie wolno mi tym handlować.
Nie wolno ci też chyba pieprzyć małolat,
ale jakoś cię to nie powstrzymało.
Prawda? Nie.
Jesteś jurnym amerykańskim chłopakiem.
Pięknym jak Elvis.
Bądź tygrysem, Martin.
Bądź tygrysem.
Właśnie tak.
Co o tym myślisz?
Zostaniesz na noc?
Myślę, że pojedziemy po obiedzie.
Dopilnuj, by była w domu przed północą.
Dobrze.
Jaja sobie robię, kolego.
Odwieź ją po prostu rano do szkoły.
Nie jestem kanciarzem.
Jak leci?
Co ty tu robisz?
Chcę tylko pogadać.
Cześć, piękna.
Jak leci?
Kim jesteś?
Kumplem Martina.
Spierdalaj stąd.
Jestem zajęty.
Każdy jest zajęty.
No dalej.
Zajmę ci pięć minut.
Tu obok.
O co chodzi?
Muszę to szybko załatwić.
To nic takiego.
Policyjne sprawy.
Policyjne sprawy, złotko.
No więc,
kiedy to zrobisz?
Co zrobię?
Kiedy zajmiesz się naszym człowiekiem?
Nie wiem.
Dużo się teraz dzieje.
Dość.
Dobra.
Wrobię go.
Mówiłeś, że to się nie uda.
Tak, cóż...
Coś wymyślę.
Nie.
Za późno na to.
Jeśli się tym nie zajmiesz,
będzie dla ciebie dużo gorzej.
Ta twoja dziewczyna...
Ile ona ma lat?
Masz nieoznakowaną broń?
Nie.
Weź tę.
Zakładam, że kule zdobędziesz.
Kto to był?
Facet, z którym pracuję.
Masz kłopoty?
Nie.
Dobra.
Zadzwonię do taty, żeby po mnie przyjechał.
Zadzwonisz do taty?
Tak.
Jak jakiś zasrany dzieciuch?
Pójdę.
Dobra.
Dupek z ciebie.
Swoją drogą, rżnąłeś mnie, już jak miałam 16 lat.
Nie idź za mną.
Jezu.
Co się tu stało?
Ktoś musiał cierpieć na chorobę lokomocyjną.
Masz chyba trochę krwi na kierownicy.
Rzygi na całym radiu.
Wiem, że przechodzisz ciężkie chwile,
ale przyjdziesz, prawda?
Na co?
Na pożegnanie Larry'ego.
Racja.
Nie wiem.
Dlaczego?
Co się dzieje?
Nic.
Słuchaj,
cokolwiek to jest,
musisz tam być.
Dobrze.
Będę.
Najpierw możesz się dorzucić do Funduszu dla Wdów i Sierot.
Chyba będziesz musiał rozebrać to radio.
Dzięki, pani kapitan.
Kto to?
Nie wiem.
Wejdź.
Zamknij drzwi.
Chcesz odlecieć?
Gdzie moje pieniądze?
Jakie pieniądze?
W porządku, przy niej możesz mówić, luz.
Może nie będę wam przeszkadzał w zabawie.
Gość jest mi winien pieniądze.
Mogłabyś przejść do drugiego pokoju, żebyśmy mogli pogadać?
Tak.
Lepiej?
Masz.
Nie zwracajcie na mnie uwagi.
Nie wciągnij wszystkiego.
Co to ma być? Tu jest tylko 1700.
Jest 1750.
Miały być dwa tysiące.
Nie mogłem tyle zdobyć.
Jesteś taki jak Larry.
Wiecznie udajesz spłukanego.
Powinnaś tu trochę posprzątać.
Teraz jesteś moim sponsorem?
Chcesz się zabawić?
Co?
Moglibyśmy gdzieś iść, zjeść kolację,
jakieś lody, trochę się powygłupiać.
Nie.
Nie chcesz mnie zerżnąć?
Nie.
Larry był kimś, kto zawsze wiedział, że chce być gliną.
Przyszedł do mnie prosto z akademii.
Wiedziałam, że ma w sobie coś wyjątkowego.
Ale głównie był człowiekiem rodzinnym.
Zaprosił mnie do swojej rodziny i stałam się jej częścią.
Patrzyłam, jak dorastały jego córki.
Spędzałam czas z jego żoną.
Larry był szalenie lojalny i prawy.
A oto i ulubiony partner Larry'ego.
Powitajmy go brawami.
To był trudny tydzień.
Szczególnie dla ciebie.
Dlatego dzięki, że przyszedłeś.
Powiedziałam wszystkim, że stawiasz następną kolejkę.
Jasne.
Będą gofry,
naleśniki,
czujmy się dobrze.
Ale przede wszystkim
pora sięgnąć do kieszeni.
Musimy wspomóc rodzinę Larry'ego.
Musimy pomóc swoim.
Wiem, ile zarabiacie. Podpisuję wasze czeki.
On wspierał nas.
Wesprzyjmy jego.
Uhonorujmy go.
Możemy na chwilę przeprosić?
Mam dla ciebie dobrą wiadomość.
Dobrze wypadłeś na egzaminie na detektywa,
a góra cię lubi.
Dlatego przydzielam cię na kilka miesięcy do oddziału śledczych,
a potem wypożyczymy cię wydziałowi zabójstw.
Pójdziesz szybką drogą.
To dobra wiadomość.
Tak.
Przepraszam. Dzięki.
O co chodzi?
Ile zarabia u nas pilot helikoptera?
Niewiele.
Bo co?
Tak mi chodziło po głowie.
Trzymaj się planu.
Muszę iść.
Teraz? Ominie cię pokaz magii.
Coś mi właśnie wypadło.
Dobrze.
Dokończymy to później.
-Dzięki. -Nie ma za co.
Sprzedała was Meksykanom.
Dlaczego?
Kokaina.
Tak Jesus się o was dowiedział.
Jego wciąż szukamy.
Pomyślałem, że zechcesz wiedzieć.
Co z nią zrobicie?
Mam wielu ludzi, którzy nienawidzą kobiet.
A co ty byś chciał z tym zrobić?
Skoro pracujesz teraz dla mnie.
Tęsknię
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.