Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
{y:b}ZREFORMOWANY
KOŚCIÓŁ REFORMOWANY W SNOWBRIDGE. ZAŁOŻONY W 1767, WZNIESIONY W 1801
PRZEZ FRYZYJSKICH OSADNIKÓW Z INICJATYWY GIDEONA WORTENDYKA.
NAJSTARSZY DZIAŁAJĄCY KOŚCIÓŁ W HRABSTWIE ALBANY.
/Zdecydowałem się prowadzić dziennik.
/Nie w komputerowym programie, /ale pisany odręcznie.
/Uwieczniony w nim będzie /mój charakter pisma,
/każde dobrane, wymazane /i poprawione słowo.
/Przeleję na papier moje myśli /i wydarzenia z mojego dnia
/rzeczowo i bez zatajania czegokolwiek.
/Pisząc o sobie /powinniśmy być szczerzy do bólu.
/Będę pisał ten dziennik /przez rok. Dwanaście miesięcy.
/Po upływie tego czasu /zostanie zniszczony.
/Porwany i spalony. /Eksperyment dobiegnie końca.
Powstańcie.
„W czym znajdujesz jedyną pociechę w życiu i wobec śmierci?
W tym, że ciałem i duszą - gdy żyję, jak i wtedy, gdy umrę -
nie do siebie należę, ale do Jezusa, mego wiernego Zbawiciela.
To On swą drogą krwią...”
/Przemyślenia te /nie różnią się od tych,
/z których każdego ranka /zwierzam się Bogu.
/Kiedy to możliwe. Kiedy On słucha.
Chleb życia, kielich zbawienia.
Chleb życia, kielich zbawienia.
/Ten dziennik to forma zabrania głosu, /rodzaj komunikacji.
/Komunikacji łatwo osiągalnej, /bez prostracji i abnegacji.
/To forma modlitwy.
W męskiej ubikacji cieknie woda.
- Naprawiłem to. - Byłem tam.
Wciąż cieknie spod kurka z ciepłą wodą.
- A w kobiecej? - Nie cieknie.
- Wezwać hydraulika z Obfitego Życia? - Nie, zerknę na to jeszcze raz.
Nie chcę ich naciągać na dodatkowe koszta.
Od tego są. Poza tym to mieści się w budżecie.
Nie chcę ich fatygować.
- Wywiesił pastor kazanie? - Tak, dziś rano.
- Wielebny? - Tak...
- Mary? - Mary Mansana.
Miło cię znów widzieć.
Chciałabym porozmawiać, jeśli można.
Wchodź, Mary. Przyjdę później.
- W czym mogę ci pomóc? - Porozmawiałby pastor z moim mężem?
- Oczywiście. - Ale nie teraz. Jedzie do pracy.
Na zastępstwo w Home Depot.
Mary?
- O co chodzi? - Martwię się o niego.
Dołączył do grupy aktywistów zwanej Green Planet.
Aresztowano go w Kanadzie.
Wyszedł dwa tygodnie temu. Cały czas siedzi w domu.
Nie wychodzi. Musiałam wypełnić za niego formularz do Home Depot.
- Więc są plusy. - Nie wolisz iść do Obfitego Życia?
Mają tam zespół przeszkolonych doradców i...
Wiem, ale on tam nie chce iść. Uważa ten kościół za korporację.
Chciałby porozmawiać z pastorem.
Dobrze. Jutro?
- Po obiedzie? - Dobrze. Podaj mi adres.
Możesz opowiedzieć mi coś więcej?
Kiedy się dowiedział, złożył wniosek o wcześniejsze zwolnienie.
Był w Fort Providence. Wypuścili go wcześniej.
- O czym się dowiedział? - O mojej ciąży.
- Gratulacje. - Dziękuję.
Uważa, że wydanie dziecka na świat jest złe.
Chce je zabić.
/Pomagałem w niedzielę /młodzieży z Obfitego Życia.
/Byli tacy podekscytowani, /pełni życia.
/Byli otwarci. /Z radością przyjęli komunię.
/Może nie powinno mnie obchodzić, /czy ludzie mnie lubią.
/Czy Jezus się tym przejmował?
/Patrzę na ostatnie wersy /pisane z pogardą.
/Dwanaście miesięcy.
/Czy wytrzymam?
/Czytając te słowa, /widzę pychę, nie prawdę.
/Żałuję, że użyłem słowa „pycha”, /ale nie wymażę go.
/Gdybym tylko mógł się modlić.
Dzień dobry, wielebny.
- Michael w domu? - Tak, zapraszam.
- Miło pastora widzieć. - Wzajemnie.
Podać kawę?
- Tak, ale... - Chyba mamy też herbatę.
Jeśli można. Dziękuję.
- Wziąć pastora płaszcz? - Nie trzeba.
Proszę.
- Nie wiem, dlaczego Mary... - Nie musisz przepraszać.
Mówiła mi, że byłeś w Kanadzie.
Tak, w Fort Providence.
W delcie rzeki Mackenzie. Daleko na północy.
- Zapewne jest tam pięknie. - To prawda.
Mary mówiła, że ostatnio dołuje cię kilka spraw.
Tak, kilka spraw. Można tak powiedzieć.
Bardzo ci dziękuję.
- Gorąca. - Idealnie.
Dziękuję.
Mary jest w ciąży.
- Długo? - Dwudziesty tydzień.
- Gratuluję. - Dziękuję.
Ile pastor ma lat?
Czterdzieści sześć.
Ja trzydzieści trzy.
Nasze dziecko będzie tyle miało w 2050.
Znaczy... będzie dwa lata starsze niż ja teraz.
- Wielebny będzie miał 81. - Tak.
Jak będzie wyglądał świat w 2050?
- Ciężko to sobie wyobrazić. - Tak wielebny myśli?
Chodzi mi o to...
Świat bardzo szybko się zmienia.
I to na naszych oczach.
W ciągu pańskiego życia zniszczono jedną trzecią natury.
Temperatura podwyższy się o trzy stopnie Celsjusza.
Cztery to wartość graniczna.
„Poważne, powszechne i nieodwracalne skutki”.
Kiedy naukowcy mówią coś takiego...
Narodowe Centrum Badań Atmosfery...
Lawrence Livermore, instytut w Poczdamie. Wielebny...
/Gadał o tym przez dłuższy czas.
/Do 2050 na Wschodnim Wybrzeżu /woda podniesie się o 60 cm.
/Nisko położone tereny /na całym świecie zostaną zalane.
/Bangladesz straci 20% lądu.
/W Afryce Środkowej, przez suszę, /zbiory spadną o 50%.
/Wyschnięcie zbiorników wodnych, /zmiany klimatu, uchodźcy,
/epidemie, ekstremalne warunki pogodowe.
Rozpoczną się złe czasy. Od tego momentu wszystko przyspieszy.
Struktura społeczna nie zniesie takiego namnożenia kryzysów.
Choroby oportunistyczne, anarchia, stan wojenny, skraj przepaści.
To nie jest odległa przyszłość. Dożyjemy tego.
Moje dzieci doświadczą warunków niesprzyjających życiu.
Cholera, przepraszam, ja...
Myślałem, że coś się zmieni, że ludzie zaczną słuchać.
Myślisz o zrobieniu sobie krzywdy?
Nie.
- Mary powiedziała coś takiego? - Nie.
Nie martwię się o siebie.
Ten świat będzie, jaki ma być.
Mogę o coś zapytać?
Jak zaaprobowałby wielebny narodziny tej dziewczynki...
Dla tej rozmowy powiedzmy, że nasze dziecko to dziewczynka.
Dziecko pełne nadziei
i naiwnych przekonań przychodzi na świat, gdzie...
Wyrasta na młodą kobietę, spogląda ci w oczy
i pyta, czy od początku o tym wiedziałeś.
Jak na to odpowiedzieć?
W Mary coś rośnie.
Coś równie żywego jak drzewo.
Zagrożony gatunek.
Coś pełnego piękna i tajemniczości natury.
Mówisz o aprobacie?
Chcesz, żeby Mary poddała się aborcji?
Ty decydujesz o tym porodzie?
Pytałeś Mary o zdanie?
Tu nie chodzi o wasze dziecko.
Chodzi o Mary.
O ciebie i twoją rozpacz. Twój brak nadziei.
Ludzie od zarania dziejów
budzili się w środku nocy otoczeni mrokiem,
z poczuciem bezsensowności życia.
- „Chorowali na śmierć”. - Ale to coś innego.
Osiągnięcia człowieka doprowadziły do tego,
że, w przewidywalnej przyszłości, życie, jakie znamy, może zniknąć.
To coś nowego.
Ale nie ten...
mrok.
Chcemy rozwiązywać problemy. Chcemy racjonalnych odpowiedzi.
Jeśli ludzkość nie może przezwyciężyć bezpośredniej ciekawości na tyle,
by zapewnić sobie przetrwanie, to rozpacz jest racjonalna.
Ale czy myślisz, że istnieje jakaś inna egzystencja poza tą?
- Tą tutaj, w tej chwili? - Tak.
- Była i będzie. - Tak.
Mówi wielebny o życiu po śmierci?
/Czułem się jak Jakub /siłujący się z aniołem.
/Walczący w klinczu.
/Każde zdanie, każde pytanie /i odpowiedź to walka.
/To było ożywcze.
- Wierzy pastor w męczeństwo? - Do czego pijesz?
Święci Boga,
wcześni chrześcijanie, którzy nie wyrzekli się wiary.
Misjonarze atakowani na ziemi Pana.
- Wierzy pastor, że umarli w jakimś celu? - Wierzę.
Co tydzień giną aktywiści próbujący chronić środowisko.
W zeszłym roku przez swoje przekonania zginęło ich stu siedemnastu.
To jest José Cláudio Ribeiro da Silva.
A to jego żona Maria.
W 2011 roku zastrzelono ich w Amazonii.
Protestowali przeciwko wycince lasu deszczowego.
Dorothy Stang, rok 2005. Zakonnica z Ohio.
Dlaczego poświęcili życie?
W 2010 zespół ds. zmian klimatu
przepowiedział, że jeśli do 2015 nie podejmie się drastycznych kroków,
zapaść ekologiczna będzie nieunikniona.
I nic z tym nie zrobiono.
A mamy już 2017.
Mówiłeś, że szanujesz to, przez co przeszedłem.
Tak.
Więc znasz moją historię.
Tak, był wielebny kapelanem.
Mój ojciec nauczał w Akademii Wojskowej w Lexington.
Zachęcałem syna, by się zaciągnął. To była rodzinna tradycja.
Jak ja, a przede mną mój ojciec.
Patriotyczna tradycja.
Żona była temu bardzo przeciwna.
Ale syn i tak się zaciągnął.
Sześć miesięcy później zginął w Iraku.
Namówiłem syna, by poszedł na wojnę,
która nie miała moralnego usprawiedliwienia.
Żona nie mogła dłużej ze mną żyć. Odszedłem z wojska.
Byłem zagubiony.
Wtedy wielebny Jeffers z Obfitego Życia
obsadził mnie tutaj, w Pierwszym Kościele Reformowanym.
Michael, uwierz mi,
rozpacz, którą czujesz na myśl o sprowadzeniu dziecka na ten świat,
jest nieporównywalna z rozpaczą po jego stracie.
Jak miał na imię pastora syn?
Joseph.
- Ten, którego wrzucili do studni. - Pamiętam.
- Marzyciel. - Tak, marzyciel.
Był pastor w stanie dalej funkcjonować?
Odwaga jest lekarstwem na rozpacz.
Jej przyczyna nie daje odpowiedzi.
Nie wiem, co przyniesie przyszłość. Trzeba wybierać mimo tej niepewności.
Wiedza zawiera w sobie dwie sprzeczne prawdy
tkwiące jednocześnie w naszym umyśle.
Nadzieję i rozpacz.
Życie bez rozpaczy to życie bez nadziei.
Te dwie idee to życie samo w sobie.
Pije wielebny?
- To nie pomaga. - Chyba nie.
Czy Bóg nam wybaczy?
To, co zrobiliśmy z tym światem?
Nie wiem.
Kto rozgryzie umysł Boga?
Ale możemy wybrać
sprawiedliwe życie.
Wiara...
wybaczenie...
i łaska spływają na nas.
Wierzę w to.
Spotkajmy się ponownie. Chciałbyś?
Jutro o tej samej porze.
W porządku, niech będzie.
/Myślałem o tym, co powiedziano, /co należało powiedzieć,
/co można było ująć inaczej, lepiej.
/„Wiem, że nic się nie zmieni /i że nie ma nadziei”.
/Thomas Merton napisał te słowa.
/Rozpacz to duma /rozwinięta do tego stopnia,
/że wybiera czyjąś pewność,
/zamiast przyznać, że Bóg /jest bardziej twórczy niż my.
/Może i lepiej, /że mu tego nie powiedziałem.
/Kim jestem, aby pouczać o dumie?
Kościół wzniesiono w 1767 roku w tzw. holenderskim stylu kolonialnym.
Postawili go osadnicy... Proszę za mną.
Wykorzystali lokalne drewno.
Budowa trwała siedem lat. Tutaj spoczywają Veiplancksowie.
Tu jest Effie i jej nagrobek z 1787 roku.
W 1837, po pożarze, kościół częściowo przebudowano.
Ta część ocalała.
Jeśli przyjrzycie się fladze Amii Kontynentalnej,
zobaczycie dwie dziury po kulach, ślady potyczki pod Snowbridge.
Za dwa miesiące obchodzimy nasze 250-lecie.
Tutaj mamy chińską porcelanę przywiezioną z Holandii.
Pierwszy kielich. Piękny.
A tutaj oryginalny klucz do drzwi frontowych sprzed pożaru.
Na tej szafce stoją pamiątki na sprzedaż.
Mamy kubki, czapki, pocztówki, breloki, długopisy, koszulki.
- W jakim rozmiarze? - Niestety tylko S.
Zamówiłem więcej, ale wciąż czekam na dostawę.
Ale czapki są świetne. Uniwersalny rozmiar.
Kazalnicę podarował kościołowi William Mercer w 1879 roku.
A kościelne organy, niestety obecnie nie działające,
zostały zrobione w Anglii przez A.G. Hilla.
Słyszał pan dowcip o pastorze i dyrygentce chóru?
Nie.
Goniła go dookoła kościoła i złapała za organ.
Nie znałem tego. Chodźmy dalej.
No dobrze, bardzo wam dziękuję.
- Miłego dnia. - Dziękuję.
Bezpiecznej drogi.
Dziękuję.
OBFITE ŻYCIE W CHRYSTUSIE I WSPÓLNOCIE CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
Mała przerwa.
- O czym tak pastor myśli? - Joel chciał ze mną porozmawiać.
- Coś poważnego? - Raczej nie.
Zjemy coś razem?
Jestem później umówiony, ale mogę coś przekąsić.
- Pamięta pastor? - Co?
Kiedy wszystko było przed nami.
Tak.
- Tylko jak im to wytłumaczyć? - Do zobaczenia.
MICHAEL MUSIAŁ IŚĆ DO PRACY.
CHCE PRZEŁOŻYĆ SPOTKANIE NA JUTRO. MARY
Dzień dobry.
Wielebny Toller, proszę wejść. Czeka na pana.
To sprawy mojej żony, więc...
Możesz się tym zająć.
Wielebny Toller!
Proszę wejść.
Roger, odezwij się, kiedy będziesz mógł się tym zająć.
- Wielebny. - Miło cię widzieć. Usiądź.
Zostaw otwarte, Roger.
- Podać ci coś do picia? - Nie, dziękuję.
Jak się mają sprawy w twoim kościele?
Stale coś jest do zrobienia. Nim się obejrzysz, znów jest niedziela.
Wiem coś o tym.
Chciałem cię zapytać o 250. rekonsekrację.
- To już niedługo. - Tak, za osiem tygodni.
Jak idą przygotowania?
Zaproszeniami zajmuje się twoje biuro i trochę boję się o miejsca.
Będzie twój personel, starszyzna, diakoni,
gubernator i burmistrz ze swoimi ludźmi.
Będzie tłok, a to tylko świątynia.
Moglibyśmy transmitować ceremonię w naszej głównej sali.
- To pięć tysięcy miejsc. - W porządku...
W rotundzie możemy urządzić przyjęcie.
Jeszcze... Wasze organy.
- Są już sprawne? - Nie.
Czekamy na części.
Okazało się to bardziej skomplikowane, niż zakładaliśmy.
Bez organów nie ma rekonsekracji.
„Warownym grodem jest nasz Bóg”. Esencja organów.
Wiedziałeś, że Marcin Luter napisał tę pieśń w wychodku?
„Warownym grodem...”
Chyba każdy seminarzysta o tym wie.
Nie mogę usunąć tego obrazka z głowy.
Kiedy zaczyna rozbrzmiewać ta pieśń, rozglądam się po zgromadzonych
i wiem, że każdy myśli o tym samym.
Litości, prawdziwy ubaw.
- Przygotowałeś jakiś komentarz? - Jeszcze nie, ale przygotuję.
- A co u ciebie? - W porządku.
Pytam serio.
Dawno nie rozmawialiśmy. A nawet pastor potrzebuje pastora.
- Porozmawiajmy kiedyś. - Chętnie.
Świetnie. I zaglądaj do nas częściej.
Częściej wychodź, bądź częścią tego wszystkiego.
Możesz robić tyle rzeczy.
Dzieci bardzo cię lubią. Dobrze o tobie mówią.
Mógłbyś wyjść z...
Jak oni lubią to nazywać? Muzeum!
Nazywają to sklepem z pamiątkami.
W porządku. Robisz kawał dobrej roboty.
Jestem wdzięczny za tę możliwość.
- Jak poszło u Jeffersa? - Chce, żebym poznał Eda Balqa.
Balq Industries, Balq Energy, Balq Paper, Balq Peanuts...
- Dlaczego? - Chodzi o rekonsekrację.
Widocznie pan Balq chce się upewnić, że jego wsparcie zostanie docenione.
I dobrze. Gdyby nie on, zamiast kościoła byłby parking.
Chyba tak.
Byłeś u lekarza?
Tak, umówiłem wizytę.
Były małe problemy z firmą ubezpieczeniową, ale...
Oni wszystko utrudniają.
Od tego są.
Potrzebujesz kogoś, kto się o ciebie zatroszczy.
Esther, próbowaliśmy. Nie jestem do tego stworzony.
Do czego? Miłości?
Moje małżeństwo było klęską.
Żadne małżeństwo nie przetrwa utraty dziecka.
To nie w porządku.
Tak uważasz? Że zgrzeszyliśmy?
Nie, nie uważam tak.
Widziałem dość grzechów, by je odróżniać.
Rozumiem.
Zależy mi na tobie. Pragnę twojego szczęścia.
Jestem szczęśliwy.
/Niektórzy dostępują powołania /dzięki wrodzonej otwartości,
/inni odnajdują je, cierpiąc.
/Jeszcze inni, /zmagając się z samotnością.
/Bóg powołuje ich, /by wyciągnęli do Niego swe dłonie
/i poczuli bicie Jego Serca.
/Bo poznali /pochłaniającą wszystko pustkę,
/którą może wypełnić /tylko obecność Naszego Zbawiciela.
- Tak? - /Wielebny Toller?
/- To ja. - Mary.
Dostałem twoją wiadomość.
/Proszę tu natychmiast przyjechać.
- Michael jest w domu? /- Nie, w pracy.
/- Proszę przyjechać. - Dobrze.
Dziękuję, że pastor przyjechał.
Proszę za mną.
Szukałam baterii, bo się wyczerpały.
Pomyślałam, że tutaj je znajdę.
Ale coś mi nie pasowało.
Odłożyłam wszystko na miejsce,
bo chciałam, żeby pastor zobaczył, jak to wyglądało.
Materiały wybuchowe?
Kamizelka samobójcy.
Ma też inne elementy, baterie, detonatory i tubki żelu.
Ostatnio często siedział w garażu. Mówił, że naprawia silnik.
O nic nie pytałam. Cieszyłam się, że robi coś, co go zadowala.
- Ale nie wiedziałaś, że chce... - Nic nie podejrzewałam.
- Na pewno nic takiego. - W porządku.
Zabiorę to. To nie może tu zostać. Pozbędę się tego i...
- Nie zawiadomi pastor policji? - Nie... Chyba że chcesz.
Nie.
Nie sądzę, żeby to pomogło, gdyby poczuł się zagrożony.
Przyjadę jutro.
Postaram się pokierować naszą rozmowę na ten temat.
Boję się.
Ale chyba nie jego? Ani tego, że cię skrzywdzi?
Nie! Boję się o niego.
- Kontaktuje się z innymi aktywistami? - Nie, on nie ma znajomych.
- W ogóle nie jest towarzyski. - Ale ma ciebie.
- Wspierasz go. - Oczywiście.
Ja też będę.
/W każdej chwili życie chrześcijanina /krzyżuje się z roztropnością.
/Roztropność.
/Nasłuchiwanie pragnień Boga /co do podejmowanych czynów.
/Moje drobne dolegliwości /uczyniły mnie wybuchowym.
/Walczę z chęcią niezapisywania myśli, /które przychodzą mi do głowy.
/Pragnienie modlenia się /jest typem modlitwy.
/Często prosimy o realne przeżycie, /pragnąc tak naprawdę emocji.
/Gdy zapisuję te wersy, /trzęsą mi się ręce.
Spodziewałem się was dopiero za dwa tygodnie.
Szef nam przekazał, że ta robota ma priorytet.
Zbliża się jakaś impreza?
Tak, kościół będzie obchodził 250-lecie założenia.
Obfite Życie planuje dużą ceremonię.
„Warowny gród”.
OD: MICHAEL SPOTKAJMY SIĘ W PARKU WESTBROOK.
WSCHODNIE WEJŚCIE. CZERWONA TRASA.
Tak.
Zmagał się z depresją. W tej sprawie mieliśmy się spotkać.
Nie podejrzewałem, że zrobi coś takiego.
Kontaktował się pan z jego rodziną?
Z jego żoną Mary. Poprosiła mnie, żebym się z nim spotkał.
Wiedziała o tej wiadomości?
Nie, ale była zmartwiona. Oboje byliśmy.
Powiadomił ją pastor?
Nie.
- Więc wybiorę się do niej. - Dobrze.
Mogę pojechać za panem?
Znałem jego ojca.
- Naprawdę? Jaki był? - Był biznesmenem.
Ponurym sukinsynem. To chyba rodzinne.
Dziękuję, wielebny.
Wyrazy współczucia. Jeśli możemy jakoś pomóc, proszę dać znać.
- Dziękuję. - Wielebny.
Nie powiedział wielebny policji?
O czym?
Nie.
Gdybyś znalazła jeszcze coś podobnego, pozbądź się.
O ile to bezpieczne, spal to lub zakop.
Michael miał problemy, ale sprawa słuszna.
Nie trzeba jej hańbić.
Też jesteś aktywistką?
Podzielam przekonania Michaela.
Ale nie rozpacz, ja chcę żyć. Chcę być matką.
Chcę urodzić.
- Masz w pobliżu rodzinę? - Siostrę w Buffalo.
- Zadzwoń do niej. - Zadzwonię.
Czyli był w garażu?
Tak.
Co powiedział?
Nic.
Z punktu widzenia policji sprawa jest jasna.
Mimo to posprzątam jego gabinet. Może pozbędę się laptopa.
Proszę otworzyć.
WIELEBNY TOLLER
OSTATNIA WOLA I TESTAMENT MICHAELA MANSANY
Przeczuwałam to.
Co?
Był nieobecny.
Stawał się coraz bardziej obcy.
Jeszcze zanim zaszłam w ciążę.
I ciągle był zły.
Lepiej zadzwonię do rodziców. Do siostry.
Powinni się dowiedzieć.
/Zostałem, kiedy dzwoniła do siostry. /Chciała przyjechać do Mary.
/Rodzice mieli przyjechać /na ostatnie namaszczenie.
- Bill, kurczak czy wołowina? - Wołowina.
- Co u ciebie? - W porządku.
- Wystarczy? - Dziękuję, wielebny.
- Kurczak czy wołowina? - Wołowina. Dziękuję.
Proszę. Ostrożnie, gorące.
Wielebny, chciałam zapytać...
Cholera!
Przepraszam, Joseph!
/Okropny wieczór.
/Gdy tylko zamknąłem oczy, /ogarnęła mnie rozpacz.
/Jaka jest ostatnia myśl człowieka /przed pociągnięciem spustu?
/„Zaraz odstrzelę sobie głowę”. /Czy raczej:
/„Jezu, miej mnie w opiece”? /A może żadna z nich?
/Wyrwę te strony.
/Pisanie tego dziennika /nie uspokaja mnie.
/To tylko użalanie się nad sobą.
ZABÓJSTWO W HANSTOWN
/Obudziłem się z krzykiem o trzeciej.
/Pięć miesięcy temu zauważyłem /pierwsze znaki ostrzegawcze.
/Poszedłem do kościoła /i zasnąłem na ławce.
/Jak łatwo przychodzi rozmowa /o modlitwie tym, co się nie modlą.
Odkąd się zaangażowałem, czuję Boga w swoim życiu.
Gdyby istniały tabletki szczęścia, miałaby oznaczenie „JCh”.
Stosować codziennie.
Budzę się, czując się lepiej. Lepiej się dogaduję.
W zeszłym tygodniu dostałem podwyżkę.
Przyłapuję się na tym, że bezwiednie się modlę.
Dziękuję, Jason. To jest inspirujące.
Chwalmy Jezusa. Każdy mój oddech to modlitwa.
Przemyślenia? Reakcje? Tak, Cynthia?
Trzy miesiące temu zwolniono mojego ojca.
Nie może znaleźć pracy. Nikt nie kocha Boga bardziej niż on.
Zaświadcza o tym jako wolontariusz.
Czy zrobił coś złego?
Znacie wielebnego Tollera z kościoła reformowanego.
Jak wielebny na to odpowie?
Cynthio, przykro mi, że spotkało to twego ojca.
Wielu dobrych chrześcijan dostrzega związek
między pobożnością a dobrobytem.
Ale nie tego Jezus naucza.
Nie po to Jezus żył. Na ambonie nie ma symbolu dolara.
Ani amerykańskiej flagi.
Uważam, że twój ojciec doświadcza...
Chrześcijanom nie powinno się wieść.
To ma na myśli. Chrześcijaństwo jest dla przegrywów?
Jake!
Mam dość nadstawiania drugiego policzka. Jezus tego nie robił.
Po co się opowiadać za czymkolwiek? Wyrzućmy modlitwę ze szkół.
Rozdawajmy pieniądze leniwym. Byle tylko nie obrazić muzułmanów.
Gdy tylko zacząłem mówić o biedzie, ten nastolatek
rzucił mi się do gardła, jak gdybym nasrał na flagę.
Wybacz słownictwo. O Boże.
- Roger mi opowiadał. - To świetny człowiek.
Mówi, że zachowałeś zimną krew, za co cię podziwia.
Z nimi nie ma kompromisów. Same skrajności.
Takie mamy czasy. Przerażające.
Te dzieciaki dorastają w świecie, którego my byśmy nie poznali.
Globalne ocieplenie, zalew pornografii,
pełne przemocy gry wideo. To świat bez prywatności.
Każdy dzieciak jest odizolowany, komunikuje się przez media.
To świat bez nadziei.
- Nie wiesz, jak wychować dziecko... - Wychowałem.
- Nie o to mi chodziło. - Wiem.
One są przerażone. Chcą zapewnienia.
Nie myśl, tylko podążaj.
Stają się ofiarami ekstremizmu.
Wszędzie jest dżihadyzm. Nawet tutaj.
Nie w takim kościele zrodziło się moje powołanie.
Moje też nie.
Musimy słuchać, kierować i zachęcać naszą młodzież
do wyrażania siebie bez osądzania ich.
Musimy sami dawać przykład. Musimy być cierpliwi.
MSZA Z OKAZJI 250 ROCZNICY KONSEKRACJI
Brzmią wspaniale.
Muszę na nich trochę poćwiczyć przed rekonsekracją.
- Co chcieliby, żeby zagrać? - Nie wiem.
Wszystkim zajmuje się Obfite Życie. Zaproszeniami, miejscami.
Ja tylko przedstawię Joela.
On powie swoje, przedstawi gubernatora, może Eda Balqa.
- Dlaczego jego? - To w sumie wszystko dzięki niemu.
Wspiera kościół, zapłacił za naprawę organów.
- Mam do ciebie muzyczne pytanie... - Wypróbujmy je.
Chodzi o smutniejszą stronę mojego fachu.
Pogrzeb Michaela Mansany.
Poprosił mnie, abym zorganizował rozsypanie jego prochów.
Poprosił?
W liście pożegnalnym wypisał kilka próśb.
ZANIECZYSZCZENIE
„I z wichru Pan odpowiedział Hiobowi tymi słowami:
»Gdzieś był, gdy zakładałem ziemię?
Wiesz, kto ją sznurem wymierzył? Kto założył jej kamień węgielny
ku uciesze porannych gwiazd,
ku radości wszystkich synów Bożych? Gdzieś był?«”.
Michael pragnął, by w tej okolicy spoczęły jego doczesne szczątki.
Jego wspomnienie i duch będą żyły w nas,
jak i jego misja.
Michaelowi zależało na tym świecie. Być może za bardzo.
Młodzieżowy Chór Obfitego Życia zaśpiewa teraz
pieśń wybraną przez Michaela.
/Chroń dziką przyrodę, dziecię jutra
/Chroń tę ziemię przed ludzką chciwością
/Zburzmy tamy, sprzeciwmy się ropie
/Dbajmy o rośliny i odnówmy glebę
/Kto się postawi i uratuje Ziemię?
/Kto powie, że ona ma już dosyć?
/Kto stawi czoła wielkiemu systemowi?
/Kto się postawi i uratuje Ziemię?
/To wszystko zaczyna się /od ciebie i ode mnie
/Koniec z paliwami kopalnymi
/Postaw granicę
/Zanim zbudujemy kolejny rurociąg
/Koniec ze szczelinowaniem, /ratujmy wodę
/Zbudujmy życie /dla naszych synów i córek
/Kto się postawi i uratuje Ziemię?
/Kto powie, że ona ma już dość?
/Kto stawi czoła wielkiemu systemowi?
/Kto się postawi i uratuje Ziemię?
/To wszystko zaczyna się /od ciebie i ode mnie
Panie Balq!
- Jak się miewasz? - Bardzo dobrze.
Przepraszam za spóźnienie, coś mnie zatrzymało.
- Zna pan wielebnego Tollera? - Z widzenia. Ed Balq.
- Miło poznać. - Pana również.
Poproszę kawę i szarlotkę.
Szarlotka... wiem, banał,
ale robią ją tu na miejscu. Naturalne składniki. Lokalny wyrób.
Mam dla was niespodziankę.
Po drodze zatrzymałem się w drukarni.
Świetne.
- Kawał dobrej roboty. - Każdy gość dostanie egzemplarz.
Będziemy je też wysyłać
i oczywiście będą dostępne w księgarni.
- Jak stoimy z planem? - Organy naprawione?
Tak. Brzmią piękniej niż kiedykolwiek.
Zaplanowaliśmy rozmieszczenie gości.
Będzie burmistrz Wilson oraz gubernator.
/Ludzie Boga,
/słudzy krzyża. /Lata posługi, chrztów,
/spowiedzi, pogrzebów, mszy.
/Godziny modlitw,
/cierpienia w chorobie. /Czy Bóg dał im siłę?
Wielebny Toller przedstawi mnie, wystąpię i przedstawię gubernatora.
- Będą pieśni, główną... - Nie będzie w nich nic politycznego?
Nie, a dlaczego miałoby być?
- Cóż... Chwila. - Proszę bardzo.
- Dziękuję. - Proszę. I smacznego.
Pytam... z powodu tego.
To wydruk ze strony internetowej.
Wymienia się tam oba wasze kościoły.
To było polityczne wydarzenie. No i protest song Neila Younga?
Spełniałem ostatnią wolę zmarłego. I życzenie jego żony.
Takiej mszy sobie zażyczyli.
Na wysypisku odpadów toksycznych i w obecności prasy?
Nikt nie zaprosił prasy. To byli przyjaciele Mansany.
To było działanie polityczne.
Pastor i chór reprezentowaliście Kościół Obfitego Życia.
A tak w ogóle, to w Hanstown nie ma już skażenia.
Dzięki środkom Agencji Ochrony Środowiska.
- Cóż, Hanstown... - Proszę mi zaufać.
Zajmuję się dostawą energii i muszę być na bieżąco.
Proszę wybaczyć.
Wielebny Toller nie przewidział konsekwencji.
- Mogę o coś zapytać? - Śmiało.
Czy Bóg nam przebaczy?
Czy wybaczy nam to, co robimy Jego stworzeniu?
To pytanie zadał mi Mansana, kiedy go odwiedziłem.
Odbyło się dużo luźnych rozmów na temat zmian w środowisku.
Naukowcy doszli do konsensusu, że 97%...
/Ten, co nic nie mówi, /zawsze wydaje się inteligentniejszy.
/Dlaczego nie mogłem siedzieć cicho?
To złożony temat.
Niezupełnie. Kto na tym korzysta?
Kto na tym zyskuje? Zadaję sobie to pytanie.
Pomijając biblijny przekaz o zarządzaniu ziemią,
kto korzysta na tym, że kalamy własne gniazdo?
Możemy nie mieszać polityki do mszy rekonsekracyjnej?
- Tak. - Ale to nie jest polityka.
- Bóg pragnie... - Pastor... wie, czego pragnie Bóg?
Rozmawiał z nim pastor? Poznał Jego plan wobec Ziemi?
Rozumiem, że pastor jest rozdrażniony.
To pastor znalazł ciało, prawda?
Tak.
Jak?
Mieliśmy się spotkać.
Napisał do mnie o zmianie miejsca.
I?
I poszedłem tam, a on leżał martwy.
Czyli wielebny służył mu radą?
Tak.
Doradzał mu wielebny, a on się potem zastrzelił?
Ed?
Tak.
Uważam, że powinien wielebny zrobić krok wstecz
i przyjrzeć się własnemu życiu, zanim zacznie krytykować innych.
/Przejechałem się z Mary po parku.
/Chyba z dwadzieścia lat /nie jeździłem rowerem.
/Obawiałem się wywrotki.
/Lecznicza moc wysiłku fizycznego /jest niesamowita.
/To boski dar.
Jeszcze raz dziękuję.
Z Michaelem jeździliśmy dwa razy w tygodniu. Tęskniłam za tym.
Było zabawnie. Dawno tego nie robiłem.
Chociaż nie z własnej woli.
- Pytałam lekarza. - Tak? A jednak.
- Mogę prosić o coś jeszcze? - Pewnie.
Spakowałby pastor rzeczy Michaela albo zlecił to komuś?
Tak szybko chcesz je rozdać?
Nie rozdać, po prostu spakować. Czuję, że...
Trudno mieć wokół siebie tyle zapachów i wspomnień.
- Mogę to zrobić. - Dobrze.
Zdecydowałaś, co dalej?
Czynsz jest opłacony za dwa miesiące, więc nie ma pośpiechu,
ale zatrzymam się u siostry i szwagra.
- Tak? - Do czasu narodzin.
- Przeprowadzisz się tam? - Chyba tak.
Dzwoniła już do położnej.
Chłopiec czy dziewczynka?
- Chłopiec. - Chłopiec? Gratulacje. Wspaniale.
Mam pytanie. Mam nadzieję, że niebolesne.
Myślisz, że chciał wyrządzić komuś krzywdę?
Brał udział w pokojowych protestach.
Razem ze mną. Siedział w więzieniu.
Był porywczy. Wyzywał policję, ale nie sądzę...
Nie był agresywny.
Ciągle myślę o tym, co mogłem zrobić inaczej.
On nie chciał żyć.
Nie był religijny.
Nie obchodził go kościół.
To ja poprosiłam go, żeby tam poszedł.
Tak mnie wychowano i nie zmienię tego.
Będąc w obcym mieście, szłam do kościoła, by sobie usiąść.
To ja byłam ta uduchowiona.
Dziękuję.
Przywiozę kartony i zabiorę jego ubrania.
Wielebny?
Pomodlimy się razem?
Samej mi ciężko. Trudno znaleźć słowa.
- Nie kłopocze to pastora? - Nie, skądże.
Ojcze Niebieski,
zapraszamy cię do naszych serc...
/Trzymałem ją za ręce, mówiłem,
/a słowa same płynęły z moich ust.
/„Bo na podstawie słów twoich /będziesz uniewinniony
/i na podstawie słów twoich /będziesz potępiony”.
2016 NAJGORĘTSZYM ROKIEM NA ALASCE
JAK POWAŻNA BYŁA SUSZA Z 2015?
WIELKA RAFA KORALOWA
/Nie mogę dłużej ignorować /mojego zdrowia.
/Zbyt często przekładałem /badania kontrolne.
/Wczoraj ledwo stałem na nogach.
NAJWIĘKSI TRUCICIELE
FIRMA ENERGETYCZNA POMAGA PISAĆ PRAWO
ZNOSZĄCE WSPARCIE AGENCJI OCHRONY ŚRODOWISKA
BALQ INDUSTRIES Z LEPSZYMI WYNIKAMI, NIŻ PROGNOZOWANO
DATKI CHARYTATYWNE BALQ INDUSTRIES
KOŚCIÓŁ OBFITEGO ŻYCIA
/Nie, nie utraciłem wiary.
CZY BÓG NAM WYBACZY?
SZPITAL ŚWIĘTEGO BARNABY
„I zamożny człowiek rzekł: »Zburzę moje spichlerze,
a pobuduję większe...
I powiem sobie:
odpoczywaj, jedz, pij i używaj!«”.
„Bóg rzekł do swoich uczniów: »Nie troszczcie się zbytnio o życie,
co macie jeść,
ani o ciało, czym macie się przyodziać.
Życie bowiem więcej znaczy niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie«”.
Oto Słowo Pańskie. Chwała Tobie, Chryste.
- Kiedy wrócił? - Nie było go prawie cały piątek.
Pojechał na badania aż do Albany?
Pytałem go, ale nic nie powiedział. Wiesz, jaki on jest.
- Może ja zapytam. - Esther...
- To tylko... - Wiem.
Wiem.
Chcielibyśmy wysłać pastora na gastroskopię.
Zabieg polega na wprowadzeniu kamery przez gardło i przełyk.
To ambulatoryjna procedura. Wyjdzie pastor po południu.
- Nie brzmi to za dobrze. - Chcemy poszukać śladów guza.
Raka.
Rak nie jest już tak przerażający, jak kiedyś był.
Jak wygląda leczenie?
Zależy od zaawansowania nowotworu.
Ale...
Zaznaczył pastor, że ostatnio odczuwa dyskomfort.
Od sześciu miesięcy?
Cóż... Dieta, lekarstwa, chemia, nawet operacja.
Mamy rozmaite narzędzia diagnostyczne.
Zaobserwował pastor krew w stolcu?
Ostatnio?
Przeprowadzimy tę gastroskopię jak najszybciej.
Mamy wolny termin za dwa tygodnie.
- Jak wygląda pańska dieta? - Dieta?
- Jestem głodny, to jem. - Pali pastor?
- Nie. - Pije?
- Z umiarem. - Proszę przestać.
Wypiszę coś na bóle brzucha. I proszę zażywać suplementy diety.
- Czy teraz coś pastora boli? - Nie, czuję się dobrze.
/Zwykliśmy myśleć, /że niepokój i zmartwienie
/to oznaki naszej roztropności.
/A one są znacznie lepszą oznaką
/naszej niegodziwości.
/Zamartwianie się /to efekt naszej determinacji,
/aby kroczyć własną drogą.
/Nasz Pan nigdy się nie lękał /ani nie czuł niepokoju.
/Bo Jego celem nie była realizacja /własnych planów...
- Wielebny? - Esther.
Nie wiedziałam, że będziesz.
Ludzie Joela chcieli omówić ze mną program rekonsekracji.
Rozmawiali z tobą?
Ja będę w Reformowanym, a Stanley tutaj, z chórem.
- Wspaniale. - Akustyka tutaj będzie...
- Przestań. - ...naprawdę niesamowita.
- Odezwali się z Albany? - Tak.
- Co powiedzieli? - Nic. Zrobią więcej badań.
Gastroskopię.
Skąd wiesz?
- Zadzwoniłam. Martwię się. - Daj mi spokój.
- Chcę spróbować... - Wiem, czego chcesz.
Nie zniosę twojej troski, ciągłego krążenia wokół.
Stale mi przypominasz o moich niedoskonałościach i wadach.
Pragniesz czegoś, czego nie było i nie będzie.
- Nie rób mi tego... - Esther.
- Weź się w garść. - Nie dbasz o siebie.
Gardzę tobą.
Gardzę tym, co ze mnie wydobywasz.
Twoje troski są błahe. Jesteś zawalidrogą.
/Nagle poczułem się dużo lepiej. /Wstałem wcześnie, trzeźwy
/i natychmiast wziąłem się /za codzienne zadania.
/„I rozgniewały się narody,
/a nadszedł Twój gniew
/i pora na umarłych, /aby zostali osądzeni,
/i aby dać zapłatę sługom Twym, /prorokom i świętym,
/i tym, co się boją Twojego imienia, /małym i wielkim,
/i aby zniszczyć tych, /którzy niszczą ziemię”.
/Apokalipsa św. Jana, 11:18.
/Musiałem wyrwać poprzednie strony. /Zapisałem je będąc w delirium.
/Ale jestem zdecydowany /kontynuować dziennik.
/Ciężko walczy się z otępieniem.
/Muszę dociskać długopis do papieru.
Cholera.
Witaj, Mary.
- Mogę wejść? - Oczywiście, proszę.
Potrzebujesz czegoś? Wezmę twój płaszcz.
Wszystko dobrze?
Powieszę go.
Nie.
Wszystkiego się boję.
Obudziłam się z walącym sercem, myślałam, że dach...
że sufit się na mnie zawali.
Musiałam wyjść z domu.
- Mary? - Jeździłam w kółko i...
Nie umalowałam się...
- Przepraszam. - Cieszę się, że jesteś.
Napijesz się wody? Herbaty?
Bez ostrzeżenia
spadła na mnie zasłona mroku.
Wszystko mnie przeraża.
Dobrze zrobiłaś, przyjeżdżając tutaj.
Nie mogę powstrzymać myśli. Ciągle się powtarzają.
Doświadczyłaś już czegoś takiego przed śmiercią Michaela?
Tak jakby.
Ale nie aż tak.
Czytałam w sieci,
że dawniej wierzono, że ciąża uszczęśliwia,
ale teraz uważa się, że wpędza w uczuciowe skrajności.
Michael...
- On był bardzo silny. - To znaczy?
Umiał słuchać, był dobry.
Urządzaliśmy sobie tak zwaną Magiczną Tajemniczą Podróż.
Brzmi głupio, ale...
Dzieliliśmy się skrętem i leżeliśmy na sobie w ciuchach.
Staraliśmy się jak najbardziej przylegać do siebie.
Rozkładaliśmy ręce,
patrzyliśmy sobie prosto w oczy
i zgodnie poruszaliśmy rękami w prawo, w lewo, w prawo, w lewo.
Potem oddychaliśmy rytmicznie.
Chcesz, żebyśmy to zrobili?
Nie, nie o to mi chodziło.
- To dobrze. - To znaczy...
Tak, chyba jednak tak.
Pokaż mi.
Musi się pastor położyć na plecach z rozłożonymi nogami i rękami.
- Potrzebujemy jakiejś muzyki? - Będziemy wsłuchiwać się w oddech.
Mam się położyć?
Wchodźcie, śmiało.
Usiądźcie w pierwszej ławce.
Wszyscy.
Bardzo dobrze.
W zeszłym tygodniu czytaliśmy „Patchworkową ścieżkę”
o kolei podziemnej, która nie była koleją, a...
- Rosa? - Szlakiem niewolników.
To była droga ucieczki z Południa na Północ.
A ten kościół był na tej drodze jednym z przystanków.
Wielebny?
Niewolnicy uciekający do Kanady
znajdowali na tej trasie schronienie i pożywienie w kościołach i domach.
Calvin Verlander był wówczas pastorem tego kościoła.
Był też aktywnym abolicjonistą.
Asystował...
Spróbujemy inaczej.
Wstańcie i zerknijcie tutaj.
Widzicie, że część podłogi jest inna?
Widzicie to, prawda?
Nie przypomina wam to sekretnego przejścia?
Jak ci na imię?
- Benny. - Pomożesz mi, Benny?
Kiedyś stała nad tym ławka.
Przestawiali ją i podnosili właz. Pomożesz mi?
Podejdźcie.
Ukrywali się tu niewolnicy. Czasem całe rodziny.
Ostrożnie.
Wyobrażacie sobie?
Ciemność.
Wilgotne powietrze.
Drżąc ze strachu na odgłosy koni łowców niewolników,
klęczą, trzymają się za ręce i modlą do Boga.
- Spakować coś z kuchni? - Nie, później to zabiorę.
Chętnie poznałbym twoją siostrę.
- Przyjedziesz do Buffalo? - Jeśli mnie zaprosisz.
- Odwiedzisz mnie? - Pewnie.
Poznałbym Michaela juniora.
Bardzo mi pomogłeś.
Mój pradziadek był pastorem w Muskegon w Michigan.
Kościół Świętych Boga.
Mieli w tym mieście piętrowy bank. Pierwszy budynek z windą.
W któryś poniedziałek pradziadek zebrał chłopaków
i pojechali do miasta zdeponować pieniądze.
Jak w każdy poniedziałek. Musieli pogadać z dyrektorami.
Wsiedli do windy i dziadek dostał zawału.
Zdjął kapelusz. Najwyraźniej ciągle go nosił.
Zdjął go i powiedział: „Chłopcy...
zdejmijcie mi buty. Stoję na Świętej Ziemi”.
Potem umarł.
Gdzieś pomiędzy piętrami.
Wspominam tę historię, kiedy myślę o Michaelu.
Bo wierzę, że gdy umierał, stał na Świętej Ziemi.
Dziękuję.
Zatem do zobaczenia w Buffalo?
Chciałabym przyjechać na rekonsekrację.
Nie musisz.
- Ale chcę. - To nie jest konieczne.
Byłeś przy mnie i chcę się odwdzięczyć tym samym.
To miłe z twojej strony,
ale będą tam sami bogacze klepiący się po plecach.
- Ale ty tam będziesz. - Bo muszę.
- Więc przyjadę. - Proszę, nie.
Nie chcę, żebyś przyjeżdżała. Rozumiesz?
Zgoda.
Dobrze. Miłego wieczoru.
/„W końcu bądźcie mocni w Panu - /siłą Jego potęgi.
/Obleczcie pełną zbroję Bożą,
/byście mogli się ostać /wobec podstępnych zakusów diabła.
/Nie toczymy bowiem walki /przeciw krwi i ciału,
/lecz przeciw zwierzchnościom, /przeciw władzom,
/przeciw rządcom świata tych ciemności”.
Balq Home Products,
producent wyrobów papierniczych, nawozów,
przedmiotów codziennego użytku, była jedną z pierwszych firm,
która zdała sobie sprawę z konieczności troski o środowisko.
Proszę pana, dołączy pan do nas?
Tutaj produkuje się mazaki z przetworzonego plastiku.
Balq ma obiekty i umowy produkcyjne
w osiemnastu krajach świata.
/Dzisiaj skończyłem. /Zjadłem miso i rybę.
/Najprostsze przyjemności.
/Dlaczego przeczymy samym sobie?
/Każde działanie ochronne /to akt tworzenia.
/Wszystko, co ocalono, /przedłuża tworzenie.
/Taki mamy udział w tworzeniu.
/Znalazłem nową formę modlitwy.
„JA PRZYSZEDŁEM PO TO, ABY MIAŁY ŻYCIE I MIAŁY JE W OBFITOŚCI”. JAN 10:10
Wielebny Toller, zapraszam. Zamknij drzwi.
Usiądź, proszę.
Martwimy się o ciebie.
- Kto się martwi? - Jak twoje zdrowie?
Robię badania.
- Są już wyniki? - Nie.
Utrzymujesz dietę?
Bo jeśli mam być szczery, to nie wyglądasz najlepiej.
Miałem... problemy gastryczne.
Wiem też, że popijasz.
Co?
- Trochę wina do kolacji. - Wina?
Nie jest to wskazane przy problemach gastrycznych.
Rozumiem. Zacznę o siebie bardziej dbać.
Ciągle jesteś w Ogrodzie Oliwnym.
Nawet Jezus, klęcząc i ociekając krwią, nie przebywał w nim tyle.
Był na górze, na targowisku, w świątyni.
Ale ty ciągle jesteś w Ogrodzie.
Dla ciebie każda pora to pora ciemności.
Nie wiedziałem, że zgrzeszyłem.
Jezus nie chce naszego cierpienia. On cierpiał za nas.
Chce naszego poświęcenia i posłuszeństwa.
A co z Jego stworzeniem? „Niebiosa głoszą chwałę Boga”.
Bóg jest obecny wszędzie.
W każdej roślinie, rzece, najmniejszym owadzie.
Cały świat to manifestacja Jego świętości.
Myślę, że to problem, który Kościół może rozwiązać.
Ale milczy w tej sprawie.
Kongres wciąż zaprzecza zmianie klimatu.
Gdzie byliśmy, kiedy wybierano tych ludzi?
Wiemy, kto mówi w imieniu wielkich, a kto mówi w imieniu Boga?
„Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje, że i ono zostanie wyzwolone
z niewoli zepsucia”.
List do Rzymian 8:23. Rozumiesz?
Powinniśmy więc zanieczyszczać, żeby Bóg mógł odnawiać?
Grzeszyć, żeby Bóg mógł nam wybaczać?
Nie sądzę, aby apostoł to miał na myśli.
Raczej to, że powinniśmy spoglądać oczami Jezusa na każde stworzenie...
Nie żyjesz w prawdziwym świecie.
Jesteś pastorem kościoła dla turystów, do którego nikt nie chodzi.
Masz pojęcie, czego potrzeba, by wypełnić dzieło Boże?
- Staram się. - By utrzymać misję tej wielkości?
Dobór personelu, zasięg,
liczba osób, do których codziennie docieramy.
Jak się nazywał ten twój ulubiony pastor?
Thomas Merton?
- Też był odrealniony. - Nieprawda.
Był mnichem z klasztoru w Kentucky, który pisał książki.
Ktoś musi coś zrobić! Ziemia wisi na włosku.
A może to Jego plan, którego nie dostrzegamy?
Myślisz, że Bóg chciałby zniszczyć swoje stworzenie?
Już raz to zrobił.
Na czterdzieści dni i nocy.
Obfite Życie jest z tobą. Zależy nam.
Naprawdę. I wiem, że to dla ciebie ciężki okres.
Pomożemy ci.
Po rekonsekracji powinieneś udać się na odwyk.
Do jakiejś placówki medycznej.
Może do Nikaragui
głosić Słowo Boże albo budować domy.
Byle robić coś w prawdziwym świecie.
Jeśli nie dasz rady odprawić mszy, zrozumiem to.
Ludzie spodziewają się ciebie, ale powiemy, że zachorowałeś.
Nie chodzi o mszę. Będę tam. Muszę być.
To mój kościół. To 250-lecie.
Chcę tam być. Chcę cię przedstawić.
Ed Balq będzie chciał powiedzieć parę słów.
Przedstawi go gubernator. Masz z tym problem?
Nie, żadnego.
W porządku.
Przejdziemy przez tę rocznicę. Będzie wyjątkowa.
Potem zajmiemy się pozostałymi problemami.
Dziękuję.
250. REKONSEKRACJA PIERWSZEGO KOŚCIOŁA REFORMOWANEGO
Dziękuję.
- Gdzie jest wielebny Toller? - Nie wiem, proszę pani. W środku.
- Widziałaś go? - Nie.
- Gdzie on jest? - Nie wiem.
Toller!
Zaczynajmy.
Ernst?
Fragmenty Pisma Świętego za Biblią Tysiąclecia.
Tekst polski - Altair87 Korekta - Gallegher
facebook.pl/AzjaFilm
facebook.pl/GrupaHatak
.:: Napisy24.pl - Wprost od tłumaczy ::.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.