Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
.:: POGARDA ::.
Film na podstawie powieści Alberto Moravii.
Występują: Brigitte Bardot i Michel Piccoli,
a także Jack Palance i Giorgia Moll
oraz Fritz Lang.
Zdjęcia Raoul Coutard.
Muzyka Georges Delerue.
Dźwięk William Sivel.
Montaż Agnes Guillemot.
Producenci wykonawczy Philippe Dussart i Carlo Lastricati.
Reżyseria Jean-Luc Godard.
Film wyprodukowali Georges de Beauregard i Carlo Ponti.
Kino, jak mawiał Andre Bazin, pokazuje nam świat
bardziej zgodny z naszymi pragnieniami.
Pogarda jest opowieścią o tym świecie.
Nie wiem.
Może odwiedzę mamę. Nie wiem, co będę później robić.
Przyjdź po mnie koło czwartej do Cinecitta.
Muszę pogadać z tym Amerykaninem.
Może przyjdę.
Widzisz w lustrze moje stopy?
Tak.
Sadzisz, że są ładne?
Bardzo ładne.
Podobają ci się moje kostki?
Moje kolana także?
Naprawdę bardzo mi się podobają.
A moje uda?
Również.
Widzisz w lustrze moje plecy?
Widzę.
Myślisz, że mam ładna pupę?
Bardzo.
Lubisz moje włosy?
Owszem.
A moje piersi? Podobają ci się?
Ogromnie.
Delikatnie, Paul.
Przepraszam.
Co ci się bardziej podoba?
Moje piersi,
czy same sutki?
Podobają mi się tak samo.
A moje ramiona?
Myślę, że nie są zbyt krągłe.
Moje ręce?
Moja twarz?
Także.
Cała?
Usta, oczy, nos, uszy?
Cała.
Więc kochasz mnie całkowicie.
Kocham cię całkowicie, czule, tragicznie.
Ja ciebie też, Paul.
- Cześć, jak leci? - W porządku.
Co się tu dzieje? Nikogo nie ma.
Jerry prawie wszystkich zwolnił.
We włoskim kinie źle się dzieje.
- Gdzie on jest? - Tam.
Gdzie?
Jerry!
Jerry!
Wczoraj byli tu królowie.
Królowie i królowe. Mężowie i kochankowie!
Wszystkie istoty ludzkie!
I wszystkie emocje.
Wczoraj sprzedałem tę ziemię.
Zbudują tu supermarket.
Tęsknię za moim utraconym królestwem!
"To koniec kina".
Myślę, że kino będzie istnieć zawsze.
Napisał pan świetny scenariusz do "Toto kontra Herkules".
- Owszem. - Bardzo podoba się w Nowym Jorku.
- Względnie. - Niech pan nie będzie taki skromny.
Nie wierzę w skromność, lecz w dumę ...z dobrych filmów.
Zna pan Odyseję?
Robi ja pan z Fritzem Langiem?
Przez niego stracę ostatnia koszulę!
Więc czemu go pan zaangażował?
"Odyseja" wymaga niemieckiego reżysera. Troję odkrył Niemiec.
Czego pan oczekuje ode mnie?
Chcę, by dopisał pan kilka scen do "Odysei". Nie tylko erotycznych, ale bardziej...
Bardziej...
Potrzebne mu nowe sceny. Nie erotyczne, tylko...
Widzę, że nie wie, czego chce.
"Rozumieć swoja niewiedzę, to przywilej wielkich umysłów."
"Nie wiedzieć, ale myśleć, że się wie - to błąd."
"Wiedzieć, że to błąd - to uniknąć go."
- Ja mam tę wiedzę. - Wątpię, żeby Lang się zgodził.
To moje pieniądze!
W '33 roku Goebbels zaproponował mu nakręcenie filmu
i Lang uciekł zagranicę.
Ale teraz jest rok '63 i Lang wyreżyseruje wszystko.
A pan dopisze te sceny.
- Pan Prokosch twierdzi, że pan się zgodzi. - Dlaczego?
Powiem panu w sali projekcyjnej.
Dlaczego więc?
- Bo potrzebuje pan pieniędzy. - Skąd on to wie?
Słyszałem, że ma pan piękną żonę...
- Co dziś zobaczymy, Fritz? - Każdy film musi coś przekazywać.
Tu ważne są zmagania jednostki z okolicznościami.
Odwieczny problem starożytnych Greków.
Nie wiem, czy to jasne, ale mam taka nadzieję.
To walka z Bogami. Walka Prometeusza i Odyseusza.
To Atena, prawda?
Opiekunka Odyseusza.
A to Posejdon, jego śmiertelny wróg.
Druga rolka.
Bogowie!
Lubię bogów. Bardzo.
Dobrze wiem, co czują.
Doskonale.
Pamiętaj, że nie bogowie stworzyli ludzi,
ale ludzie - bogów.
A to Homer.
Nie bogowie stworzyli ludzi, ale ludzie bogów.
- Francesca, co to ma być? - Syrena.
Dla nas to wspaniałe, ale sadzisz, że publiczność to zrozumie?
To sztuka, ale czy publiczność ją zrozumie?
Kto to?
Penelopa.
Mam teorię na temat "Odysei".
Myślę, że Penelopa była niewierna.
"Bracia! Mówiłem, wśród hazardów tylu
zaszli na świata podwieczorne skraje...
Skoro wam jeszcze bodaj jedna chwila
w zmysłów czuwaniu przed śmiercią zostaje."
Zważcie plemienia waszego przymioty.
Nie przeznaczono wam żyć jak zwierzęta,
lecz poszukiwać i wiedzy i cnoty."
Zna pan to?
Oczywiście. To Dante.
"Wszystkie gwiazdy południowa strona były nam widne."
"Z krótkiej uciechy prędko łzy wynikły.
Toń się nad nami wieczyście zawarła."
Jestem Paul Javal. Pan Prokosch powiedział...
Tak, wiem.
To wspaniałe. Naprawdę lubię kino.
Na takim ekranie tylko węże i trumny dobrze wyglądają.
Nie podoba mi się to.
Coś nie tak ze scenariuszem?
Oszukałeś mnie. Tego nie było w tekście.
Było.
Przynieś scenariusz.
Co się dzieje? Kłócą się o tekst?
Tego, co jest w scenariuszu, nie ma na ekranie.
Scenariusz składa się ze słów, a film - z obrazów.
Film to ruchome obrazy.
Mówi, że ekran i papier to nie to samo.
Zrozumiesz kulturę Greków.
Sprawdzę, czy przyszła już moja żona.
Zostań.
Gdy słyszę słowo "kultura", chwytam za książeczkę czekowa.
Kilka lat temu hitlerowcy chwytali za "rewolwer" zamiast "książeczki".
Przerobisz ten scenariusz? "Tak" lub "nie".
Zostawiłam coś.
"Ale człowiek, kiedy trzeba, może nie czuć strachu przed Bogiem.
Jego tarczą jest prostoduszność.
Nie potrzebuje ani broni, ani podstępu,
o ile z pomocą przyjdzie mu nieobecność Boga."
- Świetnie. - To Holderlin, prawda?
Tak, "Powołanie poety".
Ostatni wers jest niejasny. Holderlin napisał najpierw...
"O ile Boga nie ma..."
A następnie...
"O ile Bóg jest przy nas..."
Wersja, która ostatecznie została zapisana, jest w sprzeczności z druga.
Nie mówi już o obecności Boga.
To właśnie nieobecność Boga pomaga człowiekowi.
Dziwne, ale prawdziwe.
Jak będzie "dziwne" po włosku?
Pani Francesca Vanini!
Zaraz wrócę.
Oto pan Prokosch. Moja żona, Camille.
- Moja żona Camille. - Fritz Lang.
To on nakręcił western z Marlena Dietrich.
Wspaniały film!
- Wolę "M". - "M jak morderca"?
Niedawno widzieliśmy go w telewizji. Bardzo mi się podobał.
Dziękuję. To miłe z pani strony.
Mnie zachwycił Mel Ferrer w "Ranczo..."
Dziękuję.
Skoczymy do mnie na drinka? ,, Tak, czy nie?
Nie wiem.
Doskonale pani wie.
Ja?
- Paul? - Chętnie się czegoś napiję.
Mnie nie liczcie, jak mawiał Goldwyn, prawdziwy hollywoodzki producent.
Zadzwonię.
- Jedźmy, jeśli chcesz. - Proszę wsiąść.
Będzie panu niewygodnie. Proszę wziąć taksówkę.
Jasne, dołączę do was.
Wezmę taksówkę.
Niech oni pojada razem, a my weźmiemy taksówkę.
- Jedźmy już. - Zdecydujcie się.
Śmiało, jedź.
Paul!
Camille!
Jaki to adres?!
Cześć, Paul!
Zrobię ci drinka.
Myśleliśmy, że już nie dotrzesz.
Co się z tobą działo?
Co on powiedział?
Też nie znam angielskiego.
Czekaliśmy pół godziny. Co cię zatrzymało?
Nic. Miałem wypadek...
Siedziałem w taksówce i nagle na rogu...
na rogu ulicy...
Dwa samochody, no wiecie...
Cały błotnik pogięty, wyrwany zderzak...
Kierowcy zaczęli się wyzywać, więc ja musiałem złapać drugą taksówkę.
Dlatego...
Dlatego co?
Jak to co? Dlatego się spóźniłem.
Szedłem kawał drogi, żeby złapać taksówkę.
Mam to gdzieś. Twoja opowieść mnie nie interesuje.
Wędrowałem 20 minut.
- Nie wierzysz mi. - Porozmawiamy o tym później.
Idę się przejść.
Niech Paul przyjdzie jutro do biura podpisać kontrakt.
W porządku.
Dlaczego nic nie mówisz?
Jerry, telefon z Londynu!
W piątek kręcimy na Capri. Pojada państwo z nami?
Odpowiedz na pytanie. Czemu nic nie mówisz?
Co robiliście, kiedy mnie nie było?
Nic specjalnego.
Podrywał cię?
- Dlaczego o to pytasz? - Tak sobie.
Umyję ręce.
- Gdzie jest łazienka? - Na górę i w prawo.
Coś się stało? Wygląda pani na przygnębiona.
Nic.
- Płakała pani? - Nie.
Pani szef jest surowy.
Owszem.
Długo go pani zna?
Co robił, zanim zajął się filmem?
Nie chcę o tym mówić.
Tak tylko pytałem.
Jest pani taka ładna i taka smutna.
Nie ma pan nic weselszego do powiedzenia?
Weselszego...
Dowcip.
Ale jaki?
Opowiem o Ramie Krishnie i jego uczniu.
Rama Krishna to hinduski mędrzec.
Miał ucznia, który nie wierzył w jego nauki,
i wolał sam szukać prawdy.
Uczeń odszedł.
Po 15 latach wrócił i mówi: "Już wiem!"
Co wiedział?
Mówi do mędrca: "Chodź, pokażę ci."
Prowadzi go nad brzeg rzeki.
Przeprawia się na drugi brzeg i z powrotem, idąc po wodzie.
Mówi: "Widzisz? Umiem przejść przez rzekę nie mocząc się."
"Teraz wiem."
Rama Krishna na to:
"Idioto! Ja robię to od lat wynajmując łódź za rupie!"
Rozweseliłem panią?
To dobrze.
- Paul... - Co?
Nadal szukasz łazienki?
Widziałaś mnie.
Opowiadałem jej dowcip...
Wierzę.
Zachowujesz się niemądrze.
Gdzie się robi siusiu?
Tam.
Znalazłem album z rzymskimi malowidłami. Pomoże przy "Odysei".
"Odyseja" jest po grecku.
Wiem.
Miałem rację.
Co do czego?
Co do pieniędzy i jego żony.
Zostaniecie na kolacji?
Jestem zmęczona, wolę wrócić.
Powiedz im, że jedziemy.
Jedźmy więc.
Zawiadom mnie, czy będziecie na Capri. Trzeba przygotować willę.
Paul zadzwoni.
A pani?
To mój mąż decyduje.
Co interesuje cię w "Odysei"?
Jeszcze nie wiem.
Nie cierpię nowoczesnych filmów. Może ten będzie inny.
Wrócimy do kina Griffitha i Chaplina.
Do czasów United Artists.
"Mędrzec nie przytłacza innych swoją wyższością."
"Nie stara się ich upokorzyć."
To wariat.
Widziałeś? Kopnął ja!
Szybko zmieniasz zdanie. W poniedziałek ci się podobał.
A teraz myślę, że jest osłem.
Mam prawo zmienić zdanie.
Co ci jest?
Nic.
Cieszę się razem z tobą.
Grają w mieście "Rio Bravo".
I powtarzają "Bigger Than Life" Nicholasa Ray'a.
Co z tego?
- Napisałem scenariusz! - Wiem.
Dzwoniłem do twojej mamy, nikt nie odbierał.
Gdzie jadłyście obiad?
Tutaj. Nie miałam ochoty wychodzić.
Dobrze mi się tu mieszka.
Lepiej niż w hotelu.
Miałem rację.
Ile ci zapłacą za scenariusz?
10 tysięcy dolarów. 6 milionów lirów.
Spłacimy mieszkanie. Czy to nie cudowne?
Owszem.
Kiedy zadzwonisz do tego swojego kolegi, w sprawie zasłon?
Mam już dość!
Jak tylko wróci z Hiszpanii.
Roberto mówił, że w piątek.
Czerwony aksamit. Takie albo żadne.
Dobrze.
Nakryjesz do stołu? A ja się wykapię.
Też chcę wziąć kąpiel!
Dobrze, idź pierwsza. Ja jeszcze popracuję.
Nie, najpierw nastawię kolację.
Znowu faggiolini?
Nie smakują ci?
Mogę nakryć do stołu.
Już zaczęłam.
Kupiłam coś dzisiaj.
Powiedz, co o tym myślisz.
Co to jest?
Co?
Nie patrz jeszcze!
Chcesz jechać na Capri?
Camille...
Co?
Chcesz jechać na Capri?
Może tak, może nie.
To byłyby wakacje.
Nie jestem zaproszona.
Co?
Zaprosił ciebie.
Nie mnie.
Gdzie jest lustro?
Wcale nie. Oboje jesteśmy zaproszeni.
Spójrz.
Ładnie mi?
Wolę cię jako blondynkę.
A ja wolę, kiedy jesteś bez kapelusza i cygara.
Wyglądam jak Dean Martin w "Some Came Running".
- Ale śmieszne! - Co?
Chcesz wyglądać jak Dean Martin,
ale przypominasz osiołka Martina.
Kogo?
- Nie znasz przygód osiołka Martina? - Nie.
Kiedyś pojechał do Bagdadu po latający dywan.
Zobaczył jeden ładny u kupca,
siada na nim, a dywan nie chce lecieć.
Kupiec mówi: "Nic dziwnego."
Słuchasz mnie?
"Nic dziwnego."
"Żeby dywan poleciał, nie wolno myśleć o ośle."
Więc Martin mówi: "Ok, nie będę myślał o ośle."
Ale automatycznie myśli, więc dywan nie odlatuje.
Co to ma wspólnego ze mną?
Właśnie o to mi chodzi.
Nie rozumiem.
Nie szkodzi. Skończyłeś?
Użyj tej samej wody. Nie mydliłem się.
Dziwnie się dzisiaj zachowujesz. O co chodzi?
O nic.
Wiedziałam, że tak powiesz.
Chodzi o tę dziewczynę?
Nie. Po prostu nazwałam cię osłem.
Wydaje różne dźwięki.
Czemu nie chcesz jechać na Capri?
Bo jesteś osłem.
Przerażasz mnie.
I to nie pierwszy raz.
Trzeba było odpowiedzieć na pytanie!
Dlaczego ożeniłem się z 28-letnią sekretarką?
To prawda...
Przepraszam cię.
A ja ciebie.
Jedź na Capri, jeśli chcesz. Ja nie mam ochoty.
Poza tym - nie lubię Prokoscha. Mówiłam ci.
Dlaczego? Coś ci zrobił?
Nie.
To skąd ten zamyślony wyraz twarzy?
Po prostu o czymś myślę.
Tak cię to dziwi?
Co?
Taka możliwość.
Jedź ze mną. Nie chcę jechać sam.
Zmieniłaś się odkąd go poznałaś.
Nie prawda.
Dlaczego tak mówisz?
Rano było dobrze.
A teraz kłócimy się bez powodu.
Co się stało?
Chcę się bawić. Nic się nie dzieje.
Obawiam się, że tam będę się nudzić.
Nie pojadę.
Nie pojadę.
Widziałaś ten dom po drugiej stronie ulicy?
Koszmar.
Jeśli mnie kochasz, nic nie mów.
mąż ma prawo wiedzieć, dlaczego żona się obraża.
Na pewno chodzi o tę dziewczynę.
Wkurzasz mnie!
Nie ma Camille.
Myślałem, że byłyście razem na obiedzie i zakupach.
Właśnie wróciła! Twoja mama.
Zadzwonię jutro.
Oszalałeś!
Dlaczego powiedziałeś, że mnie nie ma?
Nie wiem.
A ja wiem.
Żeby sprawdzić, czy naprawdę jadłam z nią lunch.
Tak.
Jeszcze raz tak zrobisz, a wniosę o rozwód!
Rusz się!
Co ty wyprawiasz?
Będę spać na kanapie.
Kiedy, dzisiaj?
Od tej pory zawsze.
Nie złość się.
Nie mogę spać przy otwartym oknie.
Możemy zamknąć okno.
Zawsze twierdzisz, że ci duszno. Noce będziemy spędzać oddzielnie.
Jak setki innych małżeństw.
Co zrobiłem źle? Powiedz mi.
Przepraszam, że powiedziałem, że cię nie ma.
Przepuść mnie.
To dlatego jesteś w złym nastroju?
Tak, ale już mi przeszło.
Tu będzie mi bardzo wygodnie.
Co ja takiego zrobiłem?
Nagle stałaś się złośliwa!
Ja?
Jestem taka jak zawsze.
To ty się zmieniłeś.
Odkąd poznałeś tych filmowców.
Kiedyś pisałeś kryminały.
Nie mieliśmy zbyt wiele pieniędzy,
ale dobrze nam się układało.
- Co to jest? - Daj mi to.
"Włoska partia komunistyczna".
Nigdy nie mówiłeś, że do niej wstąpiłeś.
Dwa miesiące temu, w Paryżu.
- Daj mi to. - Puść, bo zrobisz mi siniaki!
- Nie mów do mnie w ten sposób! - Ty również!
Przecież pracuję dla ciebie! Dla kogo kupiłem mieszkanie?
Paul, nie chcę się kłócić.
Ja również nie mam ochoty jechać na Capri.
Dlaczego? Nie bądź głupi! Jedź!
Chodź tutaj, Paul.
Ta praca mnie nie interesuje.
Chodź tu, Paul.
Dlaczego nie chcesz poprawić tego scenariusza?
Chciałem to zrobić tylko z miłości do ciebie.
Ale skoro ty mnie nie kochasz, to nie ma sensu.
Co ty mówisz!
Byłem jedynym sędzią w konkursie piękności.
Stanęły przede mną trzy nagie piękności.
Pierwsza była czysta i delikatna jak śnieg.
Druga odkryła przede mną swój aksamitny kwiat.
Trzecia stała bez ruchu jak starożytny posag
emanując delikatna energia swej skóry."
Kiedy skończą się pieniądze, weźmiemy pożyczkę hipoteczna.
Myślisz, że cię nie kocham?
Tak.
Z czego to wnioskujesz?
Ze wszystkiego.
Ale na przykład?
Najpierw powiedz, czy to prawda?
Ty powiedz, czemu tak myślisz.
Dlaczego sadzę, że przestałaś mnie kochać?
Dziwnie się zachowujesz.
Rano taka nie byłaś.
Wczoraj też nie.
Dziwnie na mnie patrzysz.
"Problemem jest nasz sposób pojmowania świata.
Pozytywny lub negatywny.
Tragedia antyczna była negatywna.
Czyniła z człowieka ofiarę przeznaczenia, uosabianego przez bogów.
Odbierała mu nadzieję wpływu na własny los."
Nie mów, że chodzi o okno. Jest inny powód.
Tak sadzę.
"Człowiek może buntować się przeciwko temu, co złe, co fałszywe.
Trzeba się buntować, gdy wpadnie się w pułapkę okoliczności i konwenansów.
Ale zabójstwo nie jest rozwiązaniem.
Zbrodnia z miłości niczemu nie służy.
Kocham kobietę, ona mnie zdradza, ja ją zabijam.
Co mi zostaje? Straciłem miłość, bo ona nie żyje.
Jeśli zabiję jej kochanka, ona mnie znienawidzi.
I też stracę jej miłość.
Zabójstwo nigdy nie jest rozwiązaniem."
Camille, posłuchaj...
Nie mogę spać przy otwartym oknie.
Potrzebuję spokoju, ciszy i ciemności.
Przysięgam, że to prawda.
I poza tym strasznie się wiercisz. Cięgle mnie budzisz.
Od tej pory będę spać sama.
Nie chcesz się ze mną kochać?
Głupek z ciebie.
To uśmiech kpiący czy czuły?
Czuły.
Więc odpowiedz mi!
Przecież bym ci powiedziała.
Kobiecie łatwo wymigać się od seksu.
Czasem niezły z ciebie palant.
Nie pasuje do ciebie wulgarny język.
Czyżby?
To posłuchaj!
Dupek.
Dziwka.
Gówno.
Na miłość boska.
Palant.
Skurwiel.
Burdel.
I co?
Nadal nie pasuje?
Dlaczego nie chcesz się ze mną kochać?
Dobrze.
Zróbmy to, byle szybko.
Od pewnego czasu przeczuwałem, że Camille mnie rzuci.
Spodziewałem się katastrofy.
Teraz ja przeżywam.
Wcześniej spowijała nas chmura nieświadomości,
wzajemny zachwyt.
Wszystko działo się spontanicznie, dziko, w oczarowaniu.
Budziłam się w ramionach Paula, nie wiedząc, co się stało.
Ta spontaniczność zniknęła z zachowania Camille, więc i z mojego.
Teraz mogę obserwować ja chłodnym okiem.
Podzieliłam się swoimi spostrzeżeniami z sekretnym poczuciem zemsty.
Chyba wyczuła, że w tym momencie wystarczyłoby jedno kłamstwo,
przynajmniej na jakiś czas zachowalibyśmy pozory.
Wiedziałem, że chciała skłamać,
ale po chwili się rozmyśliła.
Paul tak bardzo mnie zranił.
Dręczyłam go więc, robiąc aluzje do tego, co widziałam,
ale nie mówiąc nic konkretnego.
Myliłem się.
Nie zdradziła mnie, jej niewierność była pozorna,
a swoim zachowaniem chciała mi coś wyjaśnić.
Zauważyłam, że im większe mamy wątpliwości,
tym bardziej wierzymy w przenikliwość umysłu.
Mamy nadzieję wyjaśnić rozumowo to, co zagmatwały i zaciemniły uczucia.
Od pewnego czasu przeczuwałem, że Camille mnie rzuci.
Spodziewałem się katastrofy.
Teraz ja przeżywam.
Wcześniej spowijała nas chmura nieświadomości,
wzajemny zachwyt.
Nie bądź taka.
Jaka?
Dobrze wiesz.
To twoja wina!
Przyglądasz mi się, jakbyś kalkulowała,
jak dalej zachowywać się w stosunku do mnie.
"Prywatny samolot czekał na błękitnym niebie.
Rex zauważył w Pauli coś szczególnego, co już widział.
Rysy Pauli, harmonijne i regularne, w chwilach wahania wydawały się rozpadać.
Rex dobrze znał ten wyraz twarzy,
...bo pojawiał się zawsze...
...gdy Paula musiała podjąć decyzję...
...sprzeczną ze swoją naturą."
Co się dzieje, Paul?
Kocham cię tak samo jak wcześniej.
Co byś zrobił, gdybym przestała cię kochać?
Już mówiłem.
Zapomniałam, co powiedziałeś.
Nie napisałbym scenariusza i sprzedalibyśmy mieszkanie.
Ale cię kocham.
Nie bądź idiota.
Kiedy zadzwoni Prokosch, zgódź się jechać na Capri.
A ty?
Kocham cię. Nie każ mi tego powtarzać.
Zależy mi na mieszkaniu.
Ale jeśli nie chcesz pisać scenariusza - to nie pisz.
Ale nie kieruj się podejrzeniem, że cię już nie kocham.
Pocałuj mnie.
Właśnie rozmawialiśmy o panu.
O pana filmie.
Tak, o "Odysei".
O tym facecie, który podróżuje.
Czy na Capri można pływać?
Nie wiem.
Jest Paul. Poproszę go do telefonu.
Nie jemy w domu?
Nie chce mi się iść po zakupy.
Dobrze.
Spotkamy się z Prokoschem i Langiem w kinie.
Chcą przesłuchać piosenkarkę.
Potem pójdziemy coś zjeść.
Po filmie? Będzie już bardzo późno.
Film podsunie mi pomysły.
Poszukaj pomysłów w swojej głowie, zamiast kraść cudze.
Dlaczego tak mówisz?
Pospieszmy się!
- Wiedziałem. - Co?
Powiedziałem "tak" Prokoschowi i koniec z czułością!
Racja, koniec z pieszczotami.
O czym rozmawialiście?
- Pytał, czy pojedziemy na Capri. - Co odpowiedziałeś?
Że to zależy od ciebie.
Zwariowałeś?
Przecież to ty decydujesz!
Więc jedź ze mną.
Czy jest coś między tobą a Prokoschem?
Jesteś żałosnym bufonem.
Musimy porozmawiać.
O filmach?
Porozmawiajmy!
Proszę bardzo. Słucham.
Muszę...
...z tobą porozmawiać.
Zanim zadzwonił telefon.
Wyjaśniłem ci, że nie chcę pisać scenariusza,
jeśli nie mogę być pewny twojej miłości.
Powiedziałaś, że mnie kochasz,
i że powinienem przyjąć zlecenie.
Ale sadzę, że kłamałaś.
Dlaczego? Nie wiem.
Z litości, z egoistycznych pobudek...
Z jakich pobudek?
Może po to, by nie stracić mieszkania?
Skąd możesz wiedzieć, co myślę?
W istocie nie zależy mi na tym.
Sprzedaj mieszkanie, nie dbam o to.
Wcześniej stwierdziłaś, że wolisz je od hotelu.
Wcale nie.
Powiedziałam tak, by sprawić ci przyjemność.
To już nieważne.
Chcę wiedzieć, dlaczego skłamałaś.
Kto powiedział, że skłamałam! Przestań!
Sama to stwierdziłaś.
Już mnie nie kochasz.
Jaki pożytek przyjdzie ci z prawdy?
Widzisz? Sama przyznajesz mi rację.
Daj mi spokój!
To prawda. Już cię nie kocham.
Nie ma czego wyjaśniać. Po prostu cię nie kocham.
Dlaczego?
Wczoraj jeszcze mnie kochałaś.
Owszem, bardzo.
Ale teraz to skończone.
Musi być jakiś powód.
Oczywiście.
Jaki?
Nie wiem.
Wiem tylko, że już cię nie kocham.
Od wizyty u Prokoscha?
Bo zobaczyłaś mnie z Francesca?
Powiedzmy, że dlatego.
Nie kocham cię. I przestańmy o tym gadać.
Coś się dziś wydarzyło.
Coś, co zmieniło twój stosunek do mnie, twoja miłość do mnie.
Wariat, ale bystry.
Więc to prawda.
Tego nie powiedziałam.
Zauważyłam tylko, że jesteś bystry.
Zrobiłem lub powiedziałem dziś coś, co ty opacznie odczytałaś?
Możliwe.
Zabraniam ci mówić do mnie w ten sposób!
Camille!
Gardzę tobą!
To właśnie czuję do ciebie!
Dlatego już cię nie kocham. Gardzę tobą!
I brzydzę się, kiedy mnie dotykasz.
Zdecydowanie przesadzasz!
Zapomnij, co powiedziałam. Udawaj, że nic się nie stało.
Pojedzie pani na Capri?
Być może.
Wszystko w porządku?
Wczoraj ponownie przeczytałem "Odyseję".
Znalazłem coś, czego długo szukałem.
Coś niezbędnego w kinie i w życiu.
Poezję.
Pamiętasz, co mówiłem przez telefon?
Wszyscy podkreślają że Odyseusz wraca do Penelopy,
ale może on od niej uciekł?
Dlatego walczył pod Troja
i nie chcąc wracać,
przedłużał podróż tak bardzo, jak to możliwe.
To jego pomysł czy...?
- Dlaczego mną gardzisz? - Puść mnie!
Co myślisz?
O dziewczynie czy o nim?
O dziewczynie.
Spodobałaby się w Australii. Kangurom.
Pojedzie pan z nami na Capri, panie Lang?
"Co rano, żeby zarobić na chleb,
idę na targ, gdzie handluję kłamstwami.
I z nadzieja staję obok innych sprzedawców."
- Co to jest? - Hollywood.
Fragment ballady biednego B.B.
- Bertolta Brechta? - Tak.
Zgodziła się rozebrać. We wtorek rano, na plaży.
Co myślisz o nim?
Świat Homera jest prawdziwy.
Poeta należał do kultury, która rozwijała się
zgodnie z natura a nie w opozycji do niej.
Piękno "Odysei" polega właśnie na tej wierze w rzeczywistość.
W rzeczywistość obiektywna.
Właśnie
oraz w formę, która się nie rozpada i pozostaje tym, czym jest.
Można ja przyjąć lub odrzucić.
Dlaczego nic nie mówisz?
Bo nie mam nic do powiedzenia.
Nie wiem, czy pojadę na Capri. Gdzie będziemy mieszkać?
W mojej willi.
Z pani mężem.
I z panem Langiem?
Jeśli będzie chciał.
Z łatwością obywam się bez towarzystwa producentów.
Dobranoc.
Nie jedź, jeśli nie chcesz. Do niczego cię nie zmuszam.
To nie ty mnie zmuszasz.
Tylko życie.
- Co teraz kręcicie? - Scenę z cyklopem.
Co robisz?
Co robisz?
Patrzę.
Dołącz do nas.
- O czym rozmawiacie? - O "Odysei".
Zgadzam się z teoria Prokoscha.
Jaka?
Że Odyseusz kocha żonę, ale bez wzajemności.
Naprawdę tak myślisz?
Na pewno nie.
Cisza na planie!
Proszę wyjść z kadru.
Wszyscy na miejsca!
Rozbiorą się?
Oczywiście.
Czyż kino nie jest cudowne!
Pokaż kobiecie kamerę, a od razu obnaży tyłek.
Joe Levine dzwoni z Nowego Jorku.
Chodź ze mną do willi. Niech sobie rozmawiają.
Niedługo wrócę z mężem.
Jesteś z nim cały dzień.
Czy twoja żona może ze mną płynąć?
Oczywiście. Płyń, Camille.
Śmiało.
Nie mam nic przeciwko temu.
Ja wrócę z panem Langiem. Pomówimy o "Odysei".
Dziewczyny są już w wodzie.
Pierwsza scena, w której widzimy naradę bogów dyskutujących o losie człowieka.
Producent może być przyjacielem reżysera,
ale Prokosch nie jest producentem, tylko dyktatorem.
To głupie - zmieniać charakter Odyseusza.
Odyseusz to nie żaden współczesny neurotyk,
tylko prosty, odważny i przebiegły człowiek.
Ale jego teoria jest ciekawa!
Powrót do domu zajmuje Odyseuszowi aż 10 lat,
bo tak naprawdę nie chce wrócić. To logiczne.
Logiczne, ale i nielogiczne zarazem.
Corneille napisał to w przedmowie do Sureny.
Odyseuszowi nie spieszy się do Itaki,
bo był nieszczęśliwy z Penelopa.
Trudności zaczęły się przed jego wyjazdem do Troi.
Gdyby był szczęśliwy - nie wyjechałby.
Skorzystał z wojny trojańskiej, by uciec od żony.
Ale zabił zalotników.
Można to wytłumaczyć...
Wyjeżdżając Odyseusz powiedział Penelopie,
by pozwoliła się adorować i przyjmowała prezenty.
Nie traktował zalotników jako poważnego zmartwienia.
Nie chciał ich przepędzać, by uniknąć skandalu.
Był pewny wierności Penelopy,
więc kazał, żeby była dla nich miła.
W tym momencie Penelopa, która jest prosta kobieta
zaczyna nim gardzić.
Przestaje kochać Odyseusza z powodu jego zachowania
i mówi mu o tym.
Odyseusz zbyt późno uświadamia sobie, że stracił miłość żony.
Z powodu swojej nadmiernej ostrożności.
By ja odzyskać, musi zabić zalotników.
Ale śmierć nie jest rozwiązaniem.
- Ładnie pani w żółtym. - Dziękuję.
Znalazłam to na łódce.
Dzieci nie powinny bawić się bronią.
Czego się napijesz?
Niczego.
Chodź, pokażę ci coś.
Jak tu pięknie! Morze, drzewa, skały!
Nie napiszę tego scenariusza.
Dlaczego?
Szczerze?
Zawsze możesz być ze mną szczery.
Jestem dramaturgiem, nie scenarzysta.
Nawet gdybym napisał dobry scenariusz,
napisałbym go wyłącznie dla pieniędzy!
Dlatego jestem zirytowany.
Marzę o pisaniu sztuk teatralnych. Nie wiem, dlaczego to mi się nie udaje.
W dzisiejszym świecie musimy akceptować to, czego inni chcą.
Dlaczego pieniądze odgrywają tak wielka rolę w naszych poczynaniach?
W tym, kim jesteśmy, kim się stajemy?
Nawet w związkach z tymi, których kochamy.
Lang ma rację!
Albo kręcimy "Odyseję" Homera, albo nic!
Pan Prokosch już to mówił: Myli się pan, szukając świata podobnego do homeryckiego.
Pragnie pan, by taki istniał, ale niestety go nie ma.
Istnieje!
Może ma pan rację,
ale kiedy chodzi o kręcenie filmów, marzenie nie wystarcza.
Kiedy będziemy jeść?
Za godzinę.
Przejdę się.
Pan Prokosch chce z panem porozmawiać.
Przynieś mi buty.
- Rozkazuje mi czy prosi? - Prosi.
Trzeba cierpieć.
Trzeba.
Camille!
To ja, Paul.
Patrzę na ciebie i odnoszę wrażenie, jakbym widział cię pierwszy raz.
Mogę zostać?
Jeśli chcesz.
Dlaczego nic nie powiedziałaś?
Nie rozumiem. Mówiłeś, że podoba ci się ten scenariusz.
Teraz mówisz producentowi, że robisz to tylko dla pieniędzy,
a twoja pasją jest teatr.
On nie jest głupcem. Następnym razem już cię nie poprosi.
Jak możesz nie rozumieć czegoś tak prostego?
Na pewno napiszesz ten scenariusz.
Zobaczysz.
Znam cię.
Znam cię.
Jeśli go napiszę, to tylko dla ciebie i żeby spłacić mieszkanie.
Ty zadecyduj, czy mam napisać, czy nie.
Jeśli powiesz nie - wyjedziemy.
Bardzo sprytne!
Nie, dlaczego?
W razie czego winę zrzucisz na mnie!
Wcale nie! Proszę cię, byś podjęła decyzję.
Naprawdę mam postanowić?
Tak.
Więc napisz scenariusz!
Podpisałeś kontrakt. A poza tym - nudzisz mnie.
Widziałem, jak się z nim całowałaś.
Wiem.
Dlaczego mnie już nie kochasz?
Takie jest życie.
Dlaczego mną gardzisz?
Nigdy ci nie powiem.
- Mów albo zrobię ci krzywdę. - Chcesz mnie skrzywdzić?
Muszę wiedzieć, dlaczego mną gardzisz!
To idiotyczne! Dlaczego chcesz, bym napisał scenariusz?
Potrzebujemy pieniędzy na mieszkanie.
Nie mam zamiaru znów być sekretarka!
Nie napiszę scenariusza po tym, co zaszło.
Teraz, kiedy mną gardzisz!
Mimo, że widziałeś jak go całowałam, byłeś skłonny zmienić zdanie.
Zmieniłem je dla ciebie. Abyś ty mogła zmienić zdanie o mnie.
Nie dotykaj mnie! Już cię nie kocham.
I nigdy już nie pokocham.
Nawet jeśli nie napiszę scenariusza?
- Tak. - Dlaczego?
Musi być jakiś powód.
Ty jesteś powodem.
Co masz na myśli?
Nie wiem. Po prostu nie jesteś mężczyzna.
Zresztą - i tak jest za późno.
Zmieniłam zdanie na twój temat.
Wiem, dlaczego mną gardzisz.
Kiedy tamtego dnia wziąłem taksówkę,
pomyślałaś, że specjalnie cię zostawiam z Prokoschem.
Tak samo na łódce! Nie bądź głupia.
Mam wiele wad, ale nie tę.
Nigdy ci nie wybaczę.
Bardzo cię kochałam.
Teraz już nie mogę.
Nienawidzę cię, bo już nie potrafisz mnie wzruszyć.
Przecież jesteś bliska łez.
Wyjedźmy. Spakujmy się i jedźmy.
Ja zostaję. Ty jedź, jeśli chcesz.
Camille, proszę cię!
Więc ja też zostanę.
Ale Prokosch i tak nas wyrzuci.
Nie zaczynaj!
Drogi Paul,
znalazłam twój pistolet i wyjęłam naboje.
Skoro ty nie chcesz wyjechać, ja to zrobię.
Ponieważ Prokosch wraca do Rzymu,
zabieram się z nim.
Później zapewne zamieszkam w hotelu. Sama.
Całuję i żegnaj.
Camille.
Do pełna.
Co będziesz robić w Rzymie?
Będę sekretarka.
Zwariowałaś. Jesteś szalona!
Ja?
Nie...
Sekretarka.
Co sadzisz...
...o mnie?
Wsiadaj do swojej Alfy, Romeo! Potem zobaczymy!
Całuję,
"Żegnaj".
Był telefon z Rzymu. Oboje nie żyją. Do widzenia pani.
Przyszedłem się pożegnać.
Do widzenia. Co pan zamierza robić?
Wrócę do Rzymu, skończę moja sztukę.
A pan?
Skończę film. Trzeba kończyć to, co się zaczęło.
Która scenę pan kręci?
Reakcję Odyseusza, gdy po latach po raz pierwszy widzi swoja ojczyznę.
Itakę.
Do widzenia, panie Lang.
Mam nadzieję, że wkrótce się spotkamy.
Jesteśmy gotowi, panie Lang.
Cisza na planie! Zaczynamy.
Kamera.
"Odyseja", scena 1472, ujęcie pierwsze.
Akcja!
Cisza.
Koniec.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.