All language subtitles for Chernobyl.S01E05.720p.WEB.x265-MiNX[eztv]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew Download
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese Download
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian Download
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam Download
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian Download
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

PRYPEĆ, 25 KWIETNIA 1986 R. 12 GODZIN PRZED WYBUCHEM

Słyszałem, że Briuchanow ma szansę na awans.

Był drobny problem z testem bezpieczeństwa...

jeśli test się powiedzie...

Tak, jego awans jest bardzo prawdopodobny.

Kto wie, może nawet Moskwa?

Wtedy oczywiście ja zostanę szefem. Będę potrzebował kogoś na to stanowisko.

Mógłbym wybrać Sitnikowa.

Proszę o rozważenie mojej kandydatury.

Będziemy pamiętać.

Wiktorze Piotrowiczu, przygotowania do testu poszły dobrze.

Tow. Diatłow wykonuje moje instrukcje,

zmniejszyli moc reaktora 4 do 1600 MW.

Jesteśmy gotowi dalej zmniejszać...

Musimy zaczekać.

– Czy... – Spytasz, czy jest problem?

Nie widzisz mojej miny?

Od trzech lat próbuję przeprowadzić ten test!

Dzwonili z dyspozytorni mocy z Kijowa.

Zabraniają zmniejszania mocy przez 10 godzin.

Co dyspozytor ma do tego?

To nie jest jego decyzja, Diatłow.

Kończy się miesiąc.

Trzeba wyrobić normę. Wszyscy pracują w nadgodzinach,

fabrykom trzeba prądu, ktoś naciska z góry. Nigdy nie dowiemy się kto.

Musimy przerwać test?

Nie sądzę.

Każą czekać 10 godzin – czekajmy.

Z połową mocy? Nie będzie problemu ze stabilnością?

– Nie, uważam... – Nie ciebie pytam!

To bezpieczne.

Utrzymajmy 1600 MW. Pójdę do domu, prześpię się,

a wieczorem wrócę. Wznowimy test.

Będę go nadzorował osobiście.

Zostanie ukończony.

Nie będę tu czekał.

Zadzwońcie, kiedy skończycie.

CZARNOBYL

MOSKWA, MARZEC 1987 R.

Jak się czujecie?

Byliście wczoraj u lekarza, jak zdrowie?

Nie wiecie?

Z Wiednia. Czytacie po niemiecku?

Napisali:

„Wreszcie radziecki naukowiec mówi prawdę”.

Ohydna insynuacja,

ale podczas konferencji zrobiliście wspaniałe wrażenie.

– Czyli jesteście w tym dobrzy. – W czym? W kłamstwach?

W dbaniu o interesy państwa.

Zachód myśli z zadowoleniem,

że awaria wynikła tylko z błędu operatora. W gruncie rzeczy tak było.

Wam to zawdzięczamy. I podziękujemy.

Bohater Związku Radzieckiego.

Najwyższe odznaczenie.

Nawet mnie go nie dali.

Awans na dyrektora Instytutu im. Kurczatowa.

To mnie przytłacza.

Nie ma w was krzty pokory, Waleriju Aleksiejewiczu.

A nagrody nie są jeszcze wasze. Najpierw – zeznania przed sądem.

Towarzyszu Szarkow, rozumiem swój obowiązek wobec kraju,

ale wy złożyliście obietnice.

Reaktory miały zostać zabezpieczone.

Minęły miesiące. Nawet nie omówiono zmian!

Najpierw proces.

Gdy się skończy, będziemy mieć zbrodniarzy, bohatera i prawdę.

Potem zajmiemy się reaktorami.

Przyjechałaś pociągiem?

Tak, pociągiem.

Porozmawiajmy o Wiedniu.

Nie zamierzam cię karcić.

Wbrew temu, co mówi Szczerbina, wiem, jak działa świat.

A zatem... dlaczego tu jesteś?

Bo jestem uparta, na co liczyłeś.

Szarkow mówi, że po procesie naprawią reaktory.

Wierzysz mu?

Państwo dobrowolnie nie naprawi reaktorów.

Bo przecież robiąc to, przyznaliby się do kłamstwa. Trzeba ich zmusić.

Podczas procesu

powiedz prawdę.

Przekonaj sędziów.

To będzie pokazówka.

– Sędziowie już wiedzą, co robić. – Nie o nich mówię.

KC zaprosiło członków społeczności naukowej.

Będą obserwować proces.

To nasi koledzy. Z Instytutu Kurczatowa, ze Sriedmaszu, z Ministerstwa Energetyki.

Będą tam siedzieć i słuchać każdego twojego słowa.

Sędziowie, o których wiemy tylko my.

Gdy w zeznaniach dojdziesz do chwili wybuchu...

to ci nasi sędziowie wreszcie poznają prawdę.

– I co z nią zrobią? – Wymuszą reformy.

W całym przemyśle, nie tylko w dziedzinie reaktorów RBMK.

Bez nas nie dadzą rady. Jeśli...

Wiesz, co się stało z Wołkowem?

Autorem artykułu, który znalazłaś?

Usunęli go ze stanowiska w Instytucie.

Wyrzucili – za zbrodnię wiedzy.

Myślisz, że naukowcy,

specjalnie wybrani na obserwatorów procesu,

pod moim wpływem podejmą działania?

Gdy bohatersko rzucę wyzwanie państwu?

– Tak. – Dlaczego?

Bo jesteś Walerijem Legasowem. Liczysz się.

Chciałabym wierzyć, że moje słowa by coś zmieniły.

Ale wiem, jak funkcjonuje świat.

Oni mnie zastrzelą.

Kazałeś mi ustalić, co się wydarzyło. Rozmawiałam z dziesiątkami ludzi.

Zapisałam każde słowo.

Wszystko tu jest.

Autorzy tych relacji żyją, autorzy tych już zmarli.

Zginęli, ratując się nawzajem,

gasząc pożary, opatrując rannych.

Nie wahali się.

Zrobili to, co należało.

Ja też.

Ja też.

Dobrowolnie zbliżyłem się do odsłoniętego reaktora.

Czyli już oddałem życie.

Czy to nie wystarczy?

Przykro mi, ale nie.

MIASTO CZARNOBYL, LIPIEC 1987 R.

KC KPZR

i prezydium Rady Najwyższej ZSRR zdecydowały,

że w imieniu ludu zostanie wymierzona sprawiedliwość

zgodnie z celem naszej partii,

określonej na XX, XXI i XXII Zjeździe.

To cel leninowski.

To był, jest i będzie jedyny niewzruszony cel w państwie.

Będziemy niezachwianie podążać drogą leninowskich zasad,

wyrażających interesy ludu radzieckiego,

jego nadzieje i ambicje. Tak kierujemy partią i krajem.

Otwieram posiedzenie sądu.

Przewodniczy towarzysz sędzia Milan Kadnikow.

Akt oskarżenia.

Wiktor Briuchanow, Anatolij Diatłow

i Nikołaj Fomin

są oskarżeni o pogwałcenie art. 220 par. 2 Kodeksu Karnego ZSRR.

W efekcie 26 kwietnia 1986 r. doszło do katastrofy jądrowej.

Oskarżenie wzywa na świadków tow. Chomiuk z Białoruskiego Instytutu Jądrowego,

tow. Legasowa z Instytutu Energii Atomowej im. Kurczatowa

i tow. Borysa Jewdokimowicza Szczerbinę,

wiceprzewodniczącego Rady Ministrów

i szefa Biura Paliw i Energii.

Zaczęło się, co niebywałe, od testu bezpieczeństwa.

Dlaczego w ogóle był potrzebny?

Gdy doszło do awarii, reaktor 4 nie był już nowy.

Działał od 20 grudnia 1983 r.

11 dni później, w ostatnim dniu roku,

dyrektor elektrowni Wiktor Briuchanow podpisał ten dokument.

Tym samym poświadczył zakończenie budowy reaktora.

Za ukończenie prac przed końcem roku

tow. Briuchanow otrzymał tytuł Bohatera Pracy Socjalistycznej.

Tow. Fomin dostał medal „Za pracowniczą wybitność”.

Tow. Diatłowa uhonorowano Orderem Czerwonego Sztandaru Pracy.

Ale praca nie została ukończona.

A ten dokument był kłamliwy.

Zaświadczenie można było wystawić

dopiero po pomyślnym ukończeniu wszystkich testów bezpieczeństwa.

Jeden pozostał.

Reaktor jądrowy

generuje ciepło w rdzeniu – tutaj.

Pompy, tu i tu,

zapewniają stały przepływ chłodzącej wody przez rdzeń.

Pod wpływem jego ciepła woda paruje,

para obraca turbinę i powstaje prąd elektryczny.

A co, jeśli elektrownia nie ma mocy?

Jeśli zasilanie elektrowni zostanie przerwane?

Grozi nam zaciemnienie, awaria sprzętów, atak wrogów z zagranicy?

Bez zasilania

pompy nie mogą dostarczać wody do rdzenia.

Bez wody rdzeń się przegrzewa,

paliwo się topi.

Następuje katastrofa jądrowa. Rozwiązanie?

Trzy generatory awaryjne z silnikami Diesla. Tutaj.

Czyli problem rozwiązany? Nie.

Briuchanow wiedział, że problem rozwiązany nie jest.

Generatory awaryjne potrzebowały około minuty,

by wytworzyć moc konieczną do zasilania pomp.

A wtedy byłoby już za późno.

I dochodzimy do testu bezpieczeństwa.

Teoria była taka: w razie spadku mocy

turbina jeszcze przez jakiś czas obracałaby się siłą rozpędu.

A gdyby tak wykorzystać generowaną wciąż elektryczność

i skierować ją do pomp? Gdyby turbina

zasilała pompy przez te 60 sekund,

dopóki nie zaczną działać generatory?

Pytania?

Nie.

Proszę dalej.

Podczas testu

obniża się moc reaktora do 700 MW,

aby odtworzyć warunki zaniku mocy.

Wyłącza się turbiny,

a gdy zwalniają, mierzy się, ile wytwarzają prądu,

by określić, czy wystarczy do zasilenia pomp.

Nauka jest potężna,

ale test jest tylko tak dobry,

jak ludzie, którzy go przeprowadzają.

Pierwsza próba się nie powiodła.

Za drugim razem też się nie udało.

Ani za trzecim.

Czwarty raz spróbowali...

26 kwietnia 1986 r.

Towarzyszka Chomiuk.

Aby zrozumieć, co się stało tamtej nocy, cofniemy się o 10 h,

do 25 kwietnia, gdy miał się odbyć test.

Do 14.00 moc reaktora obniżono o połowę,

z normalnego poziomu 3200 MW do 1600 MW.

Reaktor był stabilny, gotów do obniżenia mocy do poziomu testu: 700 MW.

Ale zanim zaczęli, zadzwonił telefon.

Dyspozytornia mocy z Kijowa

zakazała dalszego obniżania mocy przed północą.

Zażądała 10 h opóźnienia.

To był pierwszy moment krytyczny. Pierwsze ogniwo łańcucha tragedii.

Kompetentne szefostwo kazałoby przerwać test.

Ci trzej ludzie pozwolili, by trwał.

Czemu opóźnienie było groźne?

Stworzyło dwa problemy.

Jeden natury naukowej,

drugi – bardzo ludzki.

Nim zajmiemy się najpierw.

O północy pracę zaczyna nowa zmiana.

– Chodemczuk... – Znajdź innego jelenia!

Toptunow, kupisz motocykl?

Toptunow? Toż to dzieciak!

Więcej ma włosów na twarzy niż na jajach!

To pod nosem to włosy?

Leonidzie Fiodorowiczu, Akimow chce was zaraz widzieć w sterowni.

– Już jest? – Przyszedł wcześniej. Jakiś test.

Widzicie? Desperat!

Sasza...

Ten test, który mieli przeprowadzić...

Wyłączenie turbiny, jak w zeszłym roku.

Nie dali rady na dziennej zmianie, zostawili to nam.

Nam? Nie wiemy...

– Nic nie wiemy. – To proste:

obniżymy moc do 700 MW,

resztę zrobią Stoliarczuk i Kirszenbaum.

Ale nadzorować będzie Diatłow.

Nowe zadanie i jeszcze on?

Nie martw się. Zrobimy to razem. Czytam wytyczne.

Co z tymi punktami?

Tu Akimow z czwórki.

Mam instrukcje do testu.

Przeprowadzaliście go w zeszłym roku.

Wiele punktów wykreślono. Co robić?

Co mam...

Jesteś pewien?

Dobrze. Dziękuję.

Powiedział, żeby wykonać skreślone instrukcje.

To dlaczego są wykreślone?

Mamy zgodę na przeprowadzenie testu.

1600 MW, dobrze.

Czy wiecie, co robicie?

– Cóż... – Tak. Absolutnie.

– Stoliarczuk? – Tak.

– Kirszenbaum?

Nie przejrzałem. Dopiero nam powiedzieli...

Masz, przejrzyj.

Albo rób, co mówię.

Nawet taki dureń jak ty dałby radę.

Do roboty!

Wyłączyć turbinę, gdy reaktor działa? To niedobrze...

Stul pysk i rób, co do ciebie należy!

Toptunow! Obniż moc do 700 MW.

– Nigdy tego nie robiłem. – Spokojnie, jestem z tobą.

Obniżam moc do 700 MW.

Pomyślcie o Juriju Gagarinie.

Wyobraźcie sobie, że nie powiedziano mu nic o misji,

póki nie znalazł się na wyrzutni.

Wyobraźcie sobie,

że miał tylko wytyczne, których nigdy nie widział,

i że część z nich została skreślona.

Dokładnie to działo się w sterowni reaktora 4.

Ludzi z nocnej zmiany nie przeszkolono,

nie uprzedzono, co będzie się działo.

Leonid Toptunow,

operator odpowiedzialny za kontrolę i stabilizację reaktora...

miał 25 lat.

Doświadczenie w pracy?

Cztery miesiące.

To jest problem ludzki wywołany przez opóźnienie.

Ale wewnątrz rdzenia reaktora,

w przestrzeniach między atomami,

powstawało coś znacznie groźniejszego: trucizna.

Było 28 minut po północy.

Towarzysz Legasow.

Miło mi tu widzieć kolegów

z Instytutu im. Kurczatowa i z ministerstwa energetyki.

Nie trzeba jednak być naukowcem, by pojąć, co stało się w Czarnobylu.

Trzeba wiedzieć tylko to:

w reaktorze jądrowym dzieją się dwie rzeczy.

Reaktywność, która generuje moc, albo rośnie, albo spada.

To wszystko.

Operatorzy tylko utrzymują równowagę.

Paliwo uranowe.

Gdy atomy uranu rozszczepiają się i zderzają, reaktywność rośnie.

I jeśli jej nie zrównoważymy, nigdy nie przestanie rosnąć.

Pręty kontrolne z boru.

Zmniejszają reaktywność. Działają jak hamulce w samochodzie.

Trzeba też uwzględnić trzeci czynnik: wodę.

Zimna woda odbiera ciepło z systemu.

Zamienia się przy tym w parę, tzw. przestrzeń parową.

W reaktorach RBMK typu używanego w Czarnobylu

jest dodatni współczynnik reaktywności przestrzeni parowych.

Co to znaczy?

Że im więcej w systemie znajduje się pary,

tym wyższa jest reaktywność,

co oznacza więcej ciepła, czyli więcej pary, czyli...

wydaje się, że to błędne koło.

I byłoby tak, gdyby nie...

I byłoby tak, gdyby...

gdyby nie to. Ujemny temperaturowy współczynnik reaktywności.

Ogrzewając się, paliwo jądrowe staje się mniej reaktywne. A zatem...

paliwo podwyższa reaktywność,

a pręty kontrolne i woda ją zmniejszają.

Para wodna ją zwiększa.

Wzrost temperatury – zmniejsza.

To jest...

niewidzialny taniec, który zasila całe miasta bez płomieni ani dymu.

I... jest piękny.

Gdy wszystko jest w normie.

Kiedy uran rozszczepia się, uwalniając energię,

wydziela się inny pierwiastek, ksenon.

Ksenon zmniejsza reaktywność.

Właśnie o zatruciu ksenonowym wspomniała tow. Chomiuk.

Gdy rdzeń działa z pełną mocą,

ksenon zostaje spalony, zanim spowoduje problem, ale...

z powodu opóźnienia czarnobylski reaktor nr 4

przez 10 godzin działał z połową mocy.

Ksenon się nie spalił.

Zbierał się, zatruwając rdzeń.

To zakłóciło równowagę.

28 minut po północy.

Reaktor powinien zwolnić...

a jednak za niecałą godzinę wybuchnie.

Możecie nie rozumieć, jak spowolnienie reaktora

doprowadza do wybuchu.

Przecież nie pracujecie w sterowni elektrowni jądrowej.

Ale jak się okazało,

ludzie, którzy tam pracowali,

nie rozumieli tego również.

Powoli...

zmniejszaj.

– Dobrze, właśnie tak. – To już powinno być skończone!

– Utrzymujemy zalecane tempo redukcji. – Ociągacie się!

Inni już by skończyli!

Dalej, dobrze ci idzie.

Kirszenbaum, przyjdź po mnie, kiedy te baby skończą.

Tak, towarzyszu Diatłow!

Dobrze. Teraz bardzo powoli.

Obniżmy do 700 MW.

– Wolniej! – Nie ruszyłem prętów.

Co się dzieje?

Niczego nie ruszałem.

Wszystko zrobiliśmy dobrze.

– Może rdzeń jest zatruty. – Więc nie zrobiliście dobrze.

Dławicie mój reaktor! Zwiększcie moc.

Może warto wyłączyć lokalny automatyczny system kontroli.

– Zróbcie to. – Przełącz system lokalny na ogólny.

System przełączony.

Coś ty zrobił?

– Jak kazaliście, przełączyłem... – Patrz!

– Nie rozumiem. – Jebani dyletanci!

Zahamowałeś reaktor! Jak dostałeś tę robotę?

– Towarzyszu... – Nie mów, że zrobiłeś dobrze, ośle!

Przepraszam za ten niezadowalający wynik.

– Co robisz? – Trzeba wszystko wyłączyć.

– Nie. – A ksenon?

– Trzeba odczekać dobę. – Robimy test! Zwiększ moc do 700 MW.

– Nie mogę. Przepisy! – Nie mów o przepisach.

– Moc spadła z 80%... – Z 50%.

– To jeszcze gorzej. – Przepisów nie ma!

Towarzyszu Diatłow...

wybaczcie, ale to bez sensu.

– Zwiększ moc. – Nie.

Odmawiam. To niebezpieczne.

Bezpieczeństwo jest najważniejsze. Zawsze.

Powtarzam to od 25 lat.

Od tak dawna pracuję. Dłużej niż ty, Akimow?

– Dużo dłużej? – Tak.

A ty? Ledwie wypuściłeś cycek matki.

Jeśli mówię, że jest bezpiecznie, to jest.

Uważacie inaczej? Nie będziecie tu pracować.

Ani tu, ani w Kursku, ani w Ignalinie,

ani w Leningradzie, ani w Nowoworoneżu. Nigdzie, nigdy. Dopilnuję tego!

Chyba wiesz, że dopilnuję.

Zwiększ moc.

Zapiszcie wasz rozkaz...

Zwiększ moc.

Razem.

Nie było mnie przy tym.

Co?

Nie było mnie w sterowni, gdy zwiększyli moc.

– To gdzie? – Towarzyszu!

Jesteście świadkiem, nie oskarżycielem. Ja zadaję pytania.

Jeśli nie byliście w sterowni, to gdzie?

W toalecie.

W toalecie.

Tow. Chomiuk rozmawiała ze wszystkimi, którzy tam byli. Mówią to samo.

„Wiedziałem, że rozkaz Diatłowa był błędem.

Ale gdybym go nie wykonał, straciłbym pracę. Leonid Toptunow”.

Dzień przed śmiercią.

Byliście w sterowni. Kazaliście im zwiększyć moc.

Ogłaszam 30 minut przerwy.

Wiesz coś o tym mieście? O Czarnobylu?

Właściwie nie.

Mieszkali tu głównie Żydzi i Polacy.

Żydów zabito w pogromach, Polaków wyrzucił Stalin,

a potem przyszli naziści i wymordowali tych, którzy zostali.

Po wojnie...

ludzie się tu osiedlali.

Wiedzieli, że ziemia pod ich stopami przesiąkła krwią,

ale się tym nie przejmowali.

Zginęli Żydzi, zginęli Polacy,

ale oni nie zginą.

Nikt nie sądzi, że może go to spotkać.

I popatrz.

– Ile masz czasu? – Może rok.

Nazywają to...

długą chorobą. Mnie się długa nie wydaje...

Uprzedziłeś mnie o tym. Uwierzyłem ci.

Ale czas mijał i myślałem...

że mnie to nie spotka.

Zmarnowałem czas. Wszystko na próżno!

Na próżno?

Pamiętasz mój pierwszy telefon?

Nie przejmowałem się.

Niezbyt wierzę Kremlowi,

ale gdy kazali mi pokierować likwidacją następstw

i powiedzieli, że to nic groźnego, uwierzyłem.

Wiesz dlaczego?

Bo postawili cię na czele.

Jestem nieistotny, Walera.

Zawsze byłem.

Miałem nadzieję, że kiedyś będę coś znaczył, ale nie.

Ja tylko stałem obok ludzi, którzy znaczą coś naprawdę.

Jest więcej naukowców podobnych do mnie.

Każdy mógłby zrobić to co ja. Ale ty...

Wszystko, o co prosiliśmy, czego potrzebowaliśmy...

ludzie, sprzęt, łaziki księżycowe!

Kto inny mógłby nam to załatwić?

Słuchali mnie, ale posłuszni byli tobie.

Spośród wszystkich ministrów i wszystkich deputowanych,

z całego zbiorowiska potulnych głupców

omyłkowo wybrali jedynego dobrego człowieka.

Na miłość boską, Borysie...

ty znaczyłeś najwięcej.

Jaka piękna!

Towarzysz Legasow.

Jest 38 minut po północy.

Reaktor prawie wyłączony,

operatorzy są już na prostej drodze do katastrofy.

Nie ma odwrotu.

Jeszcze tego nie wiedzą, ale sprawa jest przesądzona.

Przy 30 MW

ksenon wciąż się wydziela, lecz nie zostaje spalony.

Reaktor tonie w truciźnie.

Co gorsza ta trucizna jest dostatecznie gorąca,

by spowodować wytworzenie dużej ilości pary.

Aby w tej sytuacji bezpiecznie podnieść moc,

trzeba to robić bardzo powoli,

w przeciągu 24 godzin.

Diatłow chce, by zrobiono to natychmiast.

Akimow i Toptunow mają jedyną możliwość:

zaczynają wyciągać pręty kontrolne. Po kilkanaście.

Do połowy, do trzech czwartych długości...

ale moc nie zmienia się ani trochę.

Zaczynają wyciągać pręty do końca.

W reaktorze nr 4 było 211 prętów kontrolnych.

Akimow i Toptunow całkowicie wyciągnęli 205. Pamiętajcie,

że pręty kontrolne to hamulce tego samochodu.

Spośród 211 prętów

w reaktorze zostało tylko sześć.

Paliwo ostygło, więc ujemny współczynnik temperaturowy

nie zmniejsza już reaktywności.

A zatrucie ksenonowe jest tak silne,

że najlepsze, co mogą zrobić, to podnieść moc do 200 MW.

Pręty kontrolne są wyciągnięte,

system awaryjny został wyłączony,

reaktor trzymają w ryzach już tylko woda i ksenon.

Godzina pierwsza w nocy, za parę minut ma się zacząć test.

Przykro mi, tylko tyle uzyskaliśmy.

200 MW. Wyciągnęliśmy prawie wszystkie pręty.

Tyle mamy, ile mamy.

Do testu jest wymagane 700 MW.

– Stoliarczuk, włącz pompę 4. – Zaraz...

Pary ledwo wystarcza. Turbina obraca się za wolno, by test się powiódł.

– Dość! – Jeśli dodamy wody...

Powiedziałem: dość. Wiem, co robię. Stoliarczuk!

Pompa nr 4 włączona. Uprzedźmy Chodemczuka,

– że rury podskoczą. – Nieważne. Kirszenbaum!

Za niskie ciśnienie pary: 5 atmosfer.

Pomóżmy. Zwiększajcie jak najszybciej.

Powinniśmy przerwać.

Wyłącz to cholerstwo!

Macie 15 minut.

15 minut.

Równie dobrze mogli dostać 15 dni.

Problem był nie do rozwiązania.

Za mała moc, za dużo wody.

Test już się nie udał. Wyniki byłyby nieprzydatne.

Diatłow o to nie dbał.

Chciał tylko zameldować o ukończeniu testu.

Godzina 1.22.

Zostały niecałe dwie minuty.

Juwczenko, inżynier mechanik, jest w swoim gabinecie.

Inżynier Pierewaczenko znajduje się w hali

nad ważącą tysiąc ton stalową pokrywą reaktora.

Diegtiarienko i Chodemczuk,

operatorzy pomp, są w pompowni.

Żadnemu nie powiedziano o teście.

Żaden nie wie, co się zaraz stanie.

Godzina 1.22 i 30 sekund.

Toptunow czyta wydruk komputerowy z systemu SKALA.

Z powodu niedostatecznej liczby prętów kontrolnych

komputer zaleca wyłączenie reaktora.

Program tak pisze, bo nie wie o teście.

No dobrze, towarzysze.

Za kilka minut będzie po wszystkim.

Kirszenbaum, mów, kiedy będziesz gotów.

Wszystko zrobiliśmy, jak należało.

Oscylograf włączony.

– Zamykam główny zawór turbiny nr 8. – Wirnik generatora zwalnia.

Godzina 1.23 i 4 sekundy.

Każdą decyzją naciągają reaktor jak procę.

Bardziej niż kiedykolwiek.

Zaczyna się test.

Pompy zostają wyłączone.

Pompy przestają przepychać wodę przez reaktor.

Paliwo uranowe nie jest regulowane chłodziwem

ani prętami kontrolnymi.

I natychmiast mamy nierównowagę.

W niecałą sekundę

reaktywność się zwiększa.

Woda pozostała w rdzeniu szybko zmienia się w parę.

Powstaje przestrzeń parowa.

Nie dopływa świeża woda.

Para zwiększa reaktywność,

wydziela się więcej ciepła, jeszcze więcej pary

i dalej rośnie reaktywność.

Pozostały ksenon rozpada się.

Moc rośnie.

Nic już nie może tego zahamować.

Godzina 1.23 i 35 sekund.

Rośnie moc! Sasza!

Coście zrobili?

Godzina 1.23 i 40 sekund.

W każdej sterowni każdego reaktora na świecie jest przycisk o jednej funkcji:

„skram” – natychmiastowego przerwania reakcji.

W reaktorach radzieckich ten przycisk nosi nazwę AZ-5.

Gdy wciskasz AZ-5,

wszystkie pręty kontrolne zostają wsunięte jednocześnie. Reakcja jest zatrzymana.

Ale...

Na co czekacie, Legasow? Mówcie swoje kłamstwa!

– Więcej nie będę ostrzegał. – I co?

Na miłość boską!

Legasow już powiedział...

– Towarzyszu! – że nie można było temu zapobiec.

On coś wie! I ona też!

Wiem, kim jesteś, Waleriju Aleksiejewiczu! Kłamcą!

Wystarczy na dziś.

Oskarżeni pozostaną w areszcie.

– Sąd... – Nie skończyłem.

Mam więcej dowodów.

Nie ma potrzeby. Zeznanie zakończone.

– Wysoki Sądzie... – Zamykam posiedzenie.

– Jutro... – Pozwólcie mu skończyć!

Towarzyszu Szczerbina...

Niech dokończy.

Diatłow złamał wszystkie przepisy.

Doprowadził reaktor do granicy katastrofy.

Robił to, wierząc w zabezpieczenie. AZ-5.

Jeden przycisk, wyłączający wszystko. Ale w warunkach, które stworzył,

nie było szans. System wyłączania awaryjnego miał wadę.

O godzinie 1.23 i 40 sekund

Akimow wciska AZ-5.

Wyciągnięte pręty zaczynają wracać do reaktora.

Są z boru, który zmniejsza reaktywność. Ale nie końcówki!

Końcówki zrobione są z grafitu,

– a on reaktywność zwiększa. – Dlaczego?

Dlaczego?

Z tego powodu, dla którego nasze reaktory nie mają obudowy bezpieczeństwa,

jak te na Zachodzie.

I dla którego w rdzeniach nie używamy odpowiednio wzbogaconego paliwa.

I dla którego jesteśmy jedynym krajem,

gdzie buduje się chłodzone wodą, moderowane grafitem reaktory

o dodatnim współczynniku reaktywności przestrzeni parowych.

Bo tak jest taniej.

Do rdzenia najpierw trafiają więc grafitowe końcówki,

a wtedy reaktywność, która już rosła, gwałtownie skacze w górę.

Cała woda w stanie ciekłym natychmiast zmienia się w parę,

która rozszerzając się, niszczy kanały paliwowe.

Pręty kontrolne nie mogą więc wsunąć się głębiej.

Grafitowe końce zostają unieruchomione

i w nieskończoność przyspieszają reakcję.

Czarnobylski reaktor nr 4 jest teraz bombą jądrową.

Godzina 1.23 i 42 sekundy.

Pierewaczenko patrzy na olbrzymią stalową pokrywę reaktora

i widzi to, co jest niemożliwe:

pokrywy kanałów paliwowych, ważące po 350 kg, podskakują.

Pierewaczenko biegnie do sterowni,

ale nie zatrzyma toku zdarzeń.

Godzina 1.23 i 44 sekundy.

Para rozsadza więcej kanałów paliwowych.

Nie wiemy, jak zmieniała się moc. Znamy tylko ostatni odczyt.

Reaktor nr 4, który miał działać z mocą 3200 MW,

przekroczył 33 000 MW.

Ciśnienia w rdzeniu nie można już opanować.

Wreszcie dotarliśmy...

do godziny 1.23 i 45 sekund.

Do wybuchu.

W momencie wysadzenia pokrywy do reaktora dostaje się tlen.

Łączy się z wodorem i przegrzanym grafitem.

Katastrofa osiąga apogeum.

Towarzyszu Diatłow!

Tamtej nocy nikt w sterowni nie wiedział,

że przycisk wyłączania może zadziałać jak zapalnik.

Nie wiedzieli tego.

Bo to przed nimi zatajono.

Towarzyszu, to sprzeczne z waszym oświadczeniem wygłoszonym w Wiedniu.

Tamto oświadczenie było kłamliwe.

Okłamałem świat.

Nie tylko ja trzymałem to w tajemnicy. Było nas wielu.

Wykonywaliśmy rozkazy.

KGB i KC.

A teraz w ZSRR jest 16 reaktorów z tą samą wadą!

Trzy wciąż działają.

Niecałe 20 km stąd, w Czarnobylu!

Profesorze Legasow, jeśli sugerujecie,

że odpowiedzialność ponosi państwo, to uprzedzam -

narażacie się.

Nie pierwszy raz. W tej chwili wszyscy jesteśmy narażeni.

Z powodu naszych tajemnic i kłamstw!

One nas definiują!

Gdy prawda jest niewygodna, kłamiemy i kłamiemy,

aż nie pamiętamy, że ona istnieje - ale istnieje!

Każde nasze kłamstwo to dług zaciągnięty wobec prawdy.

Prędzej czy później ten dług będzie spłacony.

Właśnie tak...

wybucha rdzeń reaktora RBMK.

Kłamstwa.

Walerij Aleksiejewicz Legasow.

Syn Aleksieja Legasowa,

szefa komórki ds. ideologii w KC.

– Wiecie, co robił wasz ojciec? – Tak.

Jako student piastowaliście wysokie stanowisko w Komsomole. Zgadza się?

– Przecież wiecie. – Odpowiadać!

Tak.

W Instytucie byliście sekretarzem zakładowej organizacji partyjnej.

I nie dopuszczaliście do awansu żydowskich naukowców.

Tak.

By przypodobać się kremlowskim urzędnikom.

Jesteś jednym z nas, Legasow.

Mogę z tobą zrobić, co zechcę.

A najbardziej chcę, abyś wiedział, że ja wiem.

Nie jesteś dzielny.

Nie jesteś bohaterem.

Tylko umierającym człowiekiem, który się zapomniał.

Wiem, kim jestem i co zrobiłem.

W sprawiedliwym świecie zastrzelono by mnie za kłamstwa.

Ale nie za to. Nie za prawdę.

Naukowcy!

Ta wasza durna obsesja na punkcie powodów.

Gdy kula trafia cię w głowę,

czy to ważne dlaczego?

Nikt nie zostanie zastrzelony.

Świat widział cię w Wiedniu. Źle byłoby cię teraz zabić.

I za co?

Państwo nie zaakceptuje twoich zeznań.

Nie zostaną opublikowane w prasie.

Jakbyś ich nie złożył.

Dożyjesz do końca swoich dni.

Ale już nie jako naukowiec.

Zachowasz tytuł i gabinet,

ale nie będziesz miał obowiązków, władzy ani przyjaciół.

Nikt nie będzie z tobą rozmawiał, nikt nie będzie cię słuchał.

Inni ludzie,

gorsi,

otrzymają nagrody za to, co ty zrobiłeś.

Twoja spuścizna staje się ich spuścizną. Pożyjesz dość długo, by to zobaczyć.

Jaką rolę odegrał Szczerbina?

Żadnej. Nie wiedział, co powiem.

Jaką rolę odegrała Chomiuk?

Żadnej. Ona też nie wiedziała.

Po wszystkim, co dziś powiedziałeś i zrobiłeś, byłoby... ciekawe,

gdybyś wybrał tę chwilę na kłamstwo.

Człowiek o waszym doświadczeniu powinien rozpoznawać kłamstwa.

Z żadnym z nich już się nie spotkasz ani nie skontaktujesz.

Już nigdy z nikim nie będziesz rozmawiał o Czarnobylu.

Staniesz się tak nieistotny dla świata, że gdy w końcu umrzesz,

trudno będzie odkryć, że w ogóle żyłeś.

A jeśli odmówię?

Po co martwić się o coś, co się nie stanie?

Po co martwić się o coś, co się nie stanie?

Doskonałe motto.

Powinno widnieć na naszych banknotach.

Być naukowcem – to być naiwnym.

Skupieni na poszukiwaniu prawdy,

nie widzimy, jak niewielu chce, byśmy ją znaleźli.

Ale ona zawsze gdzieś jest.

Czy ją widzimy czy nie; czy chcemy ją zobaczyć czy nie.

Prawda nie dba o nasze chęci ani potrzeby

Nie dba o rządy, ideologie ani religie.

Będzie czekać po wsze czasy.

I to jest dar od Czarnobyla.

Kiedyś bałem się ceny prawdy. Teraz pytam tylko...

Jaka jest cena kłamstw?

Walerij Legasow odebrał sobie życie w wieku 51 lat,

26 kwietnia 1988 r., dokładnie 2 lata po wybuchu w Czarnobylu.

Kasety z jego wspomnieniami krążyły wśród radzieckiej społeczności naukowej.

Po jego samobójstwie nie można było ich zignorować.

W następstwie jego śmierci radzieccy urzędnicy wreszcie przyznali,

że reaktory jądrowe RBMK zostały wadliwie zaprojektowane.

Reaktory udoskonalono,

aby katastrofa taka jak w Czarnobylu nie zdarzyła się już nigdy.

Legasowowi pomagało kilkudziesięciu naukowców.

Wraz z nim niestrudzenie pracowali w Czarnobylu.

Niektórzy głośno podważali oficjalną wersję zdarzeń.

Skutkiem tego bywały donosy, aresztowania i więzienie.

Postać Uliany Chomiuk symbolizuje ich wszystkich;

powstała w hołdzie dla ich oddania i służby prawdzie i ludziom.

Borys Szczerbina zmarł 22 sierpnia 1990 r.

Cztery lata i cztery miesiące po tym,

jak wysłano go do Czarnobyla.

Za współodpowiedzialność za katastrofę

Wiktor Briuchanow, Anatolij Diatłow i Nikołaj Fomin

zostali skazani na 10 lat w kolonii karnej.

Po wyjściu na wolność Nikołaj Fomin wrócił do pracy...

w Elektrowni Jądrowej Kalinin w Rosji.

A. Diatłow zmarł w 1995 r. na chorobę związaną z napromieniowaniem.

Miał 64 lata.

Ciała Walerija Chodemczuka nie odnaleziono.

Spoczął na zawsze pod reaktorem nr 4.

Ubrania strażaków wciąż leżą w piwnicy szpitala w Prypeci.

Poziom ich skażenia promieniotwórczego jest groźny do dziś.

Po śmierci męża i córki Ludmiła Ignatienko przeżyła kilka udarów.

Lekarze powiedzieli, że już nigdy nie będzie mieć dzieci.

Mylili się.

Ludmiła mieszka z synem w Kijowie.

Według doniesień, spośród ludzi, którzy patrzyli na wybuch z mostu,

nie przeżył nikt.

Most jest dziś nazywany Mostem Śmierci.

400 górników przez miesiąc pracowało 24 h na dobę,

by zapobiec całkowitemu stopieniu rdzenia.

Szacuje się, że co najmniej stu z nich nie dożyło czterdziestki.

Rozpowszechniono informację, że trzej nurkowie,

którzy opróżniali zbiorniki, swoje bohaterstwo okupili życiem.

W rzeczywistości wszyscy trzej wyszli ze szpitala.

Dwaj żyją do dziś.

Do pracy w Strefie Wykluczenia wysłano ponad 600 000 ludzi.

Mimo licznych doniesień o chorobach i zgonach wskutek promieniowania,

rząd radziecki oficjalnie nie zbierał informacji o ich losie.

Skażony obszar na Ukrainie i Białorusi, znany jako Strefa Wykluczenia,

ostatecznie objął powierzchnię 2600 kilometrów kwadratowych.

Około 300 000 ludzi musiało opuścić domy.

Powiedziano im, że to tymczasowe.

Wciąż nie wolno tam wracać.

Michaił Gorbaczow rządził ZSRR do jego rozwiązania w 1991 r.

W 2006 r. napisał: „Awaria elektrowni jądrowej w Czarnobylu

mogła być prawdziwą przyczyną upadku ZSRR”.

W 2017 r. ukończono nowy Sarkofag Elektrowni Jądrowej w Czarnobylu.

Koszt sięgał 2 mld dolarów.

Sarkofag ma przetrwać 100 lat.

Po wybuchu odnotowano olbrzymi wzrost liczby zachorowań na raka

na Ukrainie i Białorusi.

W najwyższym stopniu dotyczyło to dzieci.

Nigdy nie poznamy prawdziwej liczby ofiar Czarnobyla.

Według danych szacunkowych to od 4000 do 93 000 ofiar śmiertelnych.

Oficjalna liczba, od 1987 r. podawana przez władze...

to 31 osób.

Pamięci wszystkich, którzy cierpieli i którzy się poświęcali.

REŻYSERIA

SCENARIUSZ

WYSTĄPILI

ZDJĘCIA

MUZYKA

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.