All language subtitles for Krew.z.krwi.S03E05.1080p.NF.WEB-DL.DD+5.1.H.264-playWEB_track3_[pol]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Robiliśmy interesy, na których wyszedłem stratny.

Ja cię nie znam.

Miał przyjść towar, dużo wart, i nie przyszedł.

Ja pierdolę…

Jestem stratny półtora miliona złotych.

Janek, szantażują mnie, od kiedy wyszłam z więzienia.

Chcę zobaczyć mojego syna.

Porządny handlarz powinien spróbować własnego towaru.

Niczego nie będę próbował, kurwa!

Trzy strzelaniny, cztery ofiary śmiertelne,

a pani zaledwie tydzień na wolności.

Naprawdę nie widzi pan tego, że ktoś próbuje mnie wrobić.

Co z Pamelą?

- Carmen, minęło siedem lat. - A jak się z kimś dogadała?

Ty będziesz następny, do którego przyjdą.

Carmen się boi sama do mnie przyjść?

Proponuję układ.

Może się wymienimy?

Uwaga, pilna interwencja w rejonie doków na Martwej Wiśle.

Prawdopodobne działania zorganizowanej grupy przestępczej.

Powtarzam: pilna interwencja w rejonie Martwej Wisły.

Chodź, chodź.

Zostaw mnie.

Wszystkie jednostki skierowane do działania

w rejonie doków na Martwej Wiśle.

Natychmiastowa zmiana miejsca operacji.

Nowa lokalizacja: tunele w Babich Dołach. Powtarzam: tunele w Babich Dołach.

O, Franeczku…

Ale mnie zawiodłeś.

Franek! Gdzie jesteś?

Zajebię go.

- Uspokój się. - Cicho.

Uspokój się.

Gdzie ona jest? Szukaj tej kurwy.

Mówiłem ci, Carmen, żeby ją zajebać.

Będzie nam potrzebna.

- Co ty pierdolisz? - Przestań…

Cicho!

Idziemy.

Franek!

Franeczku!

Franek!

Franek!

Wróć do mnie!

Ruchy!

Nie żyje.

Franek!

Chyba poszli w drugą stronę.

Franek!

Franek!

Franek!

Carmen jedzie z Lutherem, ja biorę Pamelę.

- Nigdzie z nią nie jadę. - Jedziesz ze mną.

- Jadę z Bronkiem. - Porozmawiamy w domu.

- Jedziesz ze mną. - Zostaw!

Dobra, Carmen, biorę Franka. Wsiadaj, mały!

Franek!

Muszę ci zrobić opatrunek, chodź.

Szukajcie śladów Majewskiej.

Tu też kogoś trzymali.

Znaleźliśmy jeszcze ciało policjanta z drogówki.

Zaginął dwa dni temu.

No i to.

Czyli mamy trzy ciała…

i głowę.

Fascynujące.

Boli?

Tak.

Nie było mnie siedem lat.

Jak tylko wróciłam, to oni go porwali i zabili mu dziewczynę.

Wszystko moja wina.

To nie jest twoja wina.

Sami sobie nagrabili.

Ale może mogłam coś zrobić.

Nie mogłaś.

Opatrunek musisz zmieniać codziennie.

Czemu nie masz dzieci?

Żeby nie przeżywać tego co ty.

Dziecko.

- Idźcie do domu. - Moje dziecko!

Jan.

- Co z Carmen? - Jest ranna. Luther się nią zajął.

Musieliśmy się rozdzielić dla bezpieczeństwa.

Nie chciała zostać z synem?

Nina nie żyje.

Uparła się, że sama przekaże okup.

Pieniądze, które dałeś Carmen.

Część z nich była fałszywa.

Kurwa, ucięli jej głowę.

Pokazali ją Frankowi, pokazali mnie.

Dla mnie nie wszystkie tematy są jeszcze zamknięte.

Uważajcie na siebie!

Przeszukałeś ją?

Tak.

Kod.

- Bronek… - Kod.

0716.

Działa?

Działa.

Co to był za zjeb?

Nie wiem.

- Nie pierdol. - Nie wiem, Bronek!

Nawet nie znam jego nazwiska.

- Pracował dla ojca w Berlinie. - Nigdy o nim nie słyszałem.

Ojciec mówił, że to największy świr, jakiego ma,

a ja takiego potrzebowałam.

No to jesteś w dupie.

Przenocuję cię, jutro wypierdalasz do Berlina.

Możesz mnie od razu zabić, bo inaczej on to zrobi.

Nigdzie nie jadę. Musimy go dorwać razem.

Nie ma żadnych „razem”, Pamela. Dla mnie to ty jesteś martwa.

Powiesz jedno słowo, że pomogłem ci wsadzić Carmen do więzienia,

to zabiję ciebie i twojego syna osobiście!

Tylko na jedną noc.

- No chyba, kurwa, żartujesz! - Porozmawiamy w środku.

Nie wpuszczam jej tu!

To był pomysł Carmen. Franek jest bezpieczny.

Jutro rano ma jej tu nie być. Niech ktoś jej pilnuje w nocy!

- Słuchaj… - Co? Spierdalaj! Już!

Puść mnie, sama przejdę.

Co się gapisz?

Franek.

Bardzo mi przykro.

Wiem, jak ją kochałeś.

Proszę.

To matka wysłała ją do porywaczy z fałszywymi pieniędzmi.

To matka ją zabiła.

Dziecko, twoja matka odchodziła od zmysłów.

Walczyła na wszystkie sposoby, żeby cię ocalić.

- Przecież gdyby nie ona… - Gdyby nie ona, to Nina by żyła.

Nina by żyła, gdybyście oboje nie narobili głupot!

- Wiem, co czujesz. - Serio? Wiesz, co czuję?

A co zrobiłeś, żeby mi pomóc?

Bo że poskąpiłeś kasy, to już wszyscy wiemy.

Wszyscy macie jej krew na rękach.

Luther.

Dziękuję za wszystko.

Carmen.

To mój ulubiony sweter.

Wróciłeś?

Gdzie jest Franek?

Nie chce cię widzieć.

O co ci chodzi?

Nawet nie wiem, od czego zacząć.

O te pieniądze na okup, tak?

- Zwrócę ci. - Ukradłaś je.

Dobra, nie teraz. Jestem zmęczona.

Nie, to nie były twoje pieniądze.

- Nie? - Nie.

Kim ty byś był, gdyby nie pieniądze mojego ojca? Powiedz, kim byś był?

Ciężko na to zapracowałem, kiedy ty siedziałaś w pierdlu.

Aha, to ja mam się teraz wstydzić, że siedziałam?

Każdy przyzwoity człowiek by się wstydził.

- Wal się. - Ty się wal.

Ja jestem dumna z tego, że siedziałam, i nie żałuję niczego, co zrobiłam.

No, porywanie dzieci to naprawdę zajebisty powód do dumy.

Ja umiem walczyć o swoich najbliższych.

Za wszelką cenę.

Brzmisz jak rasowy bandzior.

Bo nim jestem, jestem nim.

I wiesz, czego się nauczyłam? Wiesz, czego?

Że to ja dyktuję warunki w moim życiu.

No i to jest dobry powód, żeby

porozmawiać z prokuratorem z tym Warszawy.

Tylko spróbuj.

Wyjdź.

Okej, porozmawiamy jutro.

Jutro mnie tu nie będzie.

Będziesz.

Zostaniesz tu, aż to wszystko ogarniemy.

Gdzie będziesz?

Halo.

Co robisz?

Wróciłam właśnie do domu.

Hm…

A jesteś może głodna?

Chyba nie mam ochoty na kolację.

A coś się stało?

Nie.

Na pewno?

Wiesz co, chyba za dużo emocji i tyle.

Bo jak chcesz, to mogę przyjść do ciebie z jakimś jedzeniem.

Włączymy sobie jakiś film.

To bardzo kochane, ale chyba pójdę spać, wiesz?

Okej.

To ja wrócę do stalkowania cię w najbliższym czasie.

- No dobra. - Okej.

To do zobaczenia.

Do zobaczenia.

Cicho. Już jesteś w domu, Franek.

Zostaw mnie. Zostaw mnie, nie dotykaj mnie.

Idź stąd.

Wyjdę, zaraz wyjdę.

Najpierw ci powiem to, co mam do powiedzenia,

a ty zrobisz z tym, co chcesz.

Nina poszła na układ z psami.

Kłamiesz.

Spytaj Bronka, jeśli mi nie wierzysz.

Naprawdę chciałam przekazać ten okup sama, ale…

Nina miała jakiś inny plan

i odebrała mi go siłą.

Przystawiła mi broń do głowy.

Kłamiesz.

Franek…

Zawsze miałaś do niej problem.

Powiedz mi, ty naprawdę myślisz, że to wszystko jest moja wina?

Franek, chciałeś być gangsterem?

To jest świat, w którym się ginie.

Przypomnij sobie. Twój ojciec…

moja siostra, mój brat…

Teraz Nina.

I niezależnie, co o niej myślałam, doskonale wiesz, że…

że zrobię dla ciebie wszystko.

Wolałbym, żebyś to ty zginęła, a nie ona.

Dałeś Carmen pieniądze na okup?

- Oczywiście. - Bez porozumienia ze mną?

- Bo się na to nie zgodziłeś. - Jesteś złodziejem!

Przepraszam, mogą nas państwo zostawić samych?

Bardzo proszę.

Złodziejem?

Złodziejem?! I kto to mówi? Powiedz mi, kto to mówi!

Pomogłem kobiecie, której mąż po rozwodzie zabrał środki do życia.

- Była jedną z nas, pracowała z nami. - Co ty pierdolisz?

Przepuściłeś pieniądze firmy i wydałeś na kochankę!

To uczciwa kobieta.

Wiesz co?

Myślałem, że praca dla Rotów to była droga przez piekło.

Ale z tobą…

- Chuj. Podaję się do dymisji. - I doskonale!

Idź, kurwa, idź!

Krew na miejscu nie należała do żadnej z ofiar.

- A ta dziewczyna Franciszka Majewskiego? - Nina Jaworska.

Właśnie. Potwierdziła, że został porwany.

Pewnie tam go przetrzymywali.

W każdym razie nie spuszczajcie teraz z oka tej Roty-Majewskiej.

Dwie spośród ofiar to ludzie Bronisława Przybylskiego.

- W tym głowa Jaworskiej. - Była jego prawą ręką.

Nie bawi mnie to. Żywa przydałaby nam się bardziej.

W jej ustach znaleźliśmy fałszywy banknot dwustuzłotowy.

To na pewno musiał być jakiś rodzaj wiadomości.

- A znaleźliście resztę jej ciała? - Jeszcze nie.

Ale przeszukaliśmy jej mieszkanie.

Mamy komputer, namierzamy telefon. Kwestia godzin.

No to na co czekacie? Do roboty.

- Bronek! - Zaraz!

Nie zaraz, tylko Vincent pyta, kiedy zapłacisz czesne za studia.

Tak, jak zwykle wyciąga pieniądze po swoje!

- Ja w jego wieku już dawno pracowałem. - A trzeba się było uczyć.

Synuś, wyślemy przelew zaraz.

Masz coś?

Chyba żartujesz.

Kurwa, załatwcie to wreszcie w końcu same, bo już naprawdę…!

Wykąpana?

Nie fatygowali się za bardzo z ukryciem ciała.

Może morsowała.

Dzięki.

Jest telefon!

Kur…

- Witaj na lądzie. - Cześć.

Masz fajki?

Szefie, mamy jej telefon. Zabiorę od razu do badania.

To ja lecę do laboratorium. W kontakcie.

W nieustającym.

Z drogówki do prokuratury? Nieźle.

Tylko w naszej firmie możesz zrobić tak oszałamiającą karierę.

O! Trzeba będzie zabezpieczyć te śmieci.

On obciąga temu Tarczyńskiemu czy co?

Tarczyńskiemu staje tylko na hasło „Carmen Rota-Majewska”.

„Carmen” to mi się kojarzy z chujowymi fajkami.

Chłopaki! Trzeba pomóc pani wyjść z wody.

Może obie zacznijmy od „przepraszam”.

Wal się.

No tak.

Wiesz, że mój syn do tej pory nie podniósł się z tego?

Dobrze wiesz, że nie chciałam go porwać.

A myślisz, że ja planowałam, że ten zjeb odrąbie jej głowę?

Czemu nie siedzisz związana i pobita w piwnicy Bronka?

Zawiedziona?

Przyznałam się bez bicia.

Czyli wystawiłaś swojego wspólnika, żeby uratować swoją dupę?

Nie, Helmut to był błąd.

I myślisz, że ja po tym, co zrobiłaś mojemu dziecku,

rozpocznę z tobą polowanie na niego?

Ty też, Carmen, na moim miejscu chciałabyś się zemścić.

Wyobraź sobie jedną rzecz.

Że to twój syn z mojej winy ma ataki paniki,

stany lękowe, zespół stresu pourazowego,

że przez pięć lat boi się wychodzić z domu,

że się trzęsie nad, kurwa, śniadaniem,

sika do łóżka

i budzi się z krzykiem w nocy.

To ty zaczęłaś, Carmen.

To ty zaczęłaś, Carmen!

Przez ciebie tu jesteśmy.

Wbij to sobie wreszcie do łba!

Przepraszam.

Przepraszam.

Wzruszyłam się normalnie.

Ile to lat minęło,

odkąd spotkałyśmy się w tym samym składzie, osiem?

Mam déjà vu normalnie.

Tylko wtedy, Pamela, miałaś rozwalony ryj i mokre majtki.

A ty, Carmen, dałaś mi pistolet

i powiedziałaś, żebym ją zastrzeliła.

Patrz, jak ten czas leci…

No właśnie, jak ten czas leci. A ty ciągle stoisz w miejscu, wiesz, Sandra?

- Wiesz, jaki jest twój problem? - Uhm?

Że stoisz w miejscu, że tego nie zauważasz.

A do ciebie, Carmen, wszystko jest podobne.

Tak, dla mnie wszystko jest podobne?

Uśmiechniesz się, a jak trzeba, wbijesz nóż w samo serce…

- Przestań, przestań! - …wyruchasz kogoś, jak trzeba.

- Naprawdę, już… - I nigdy…

- Wyście zwariowały? - Zamknij się!

Na jaką Carmen, akurat…

To się orientuj! Nie widzisz, co się stało?

Nie dajesz mi wsparcia! Weź się zastanów, co się stało!

Zamknij się!

Zastanów się teraz, a nie przychodzisz o jakieś ojojo, co było osiem lat temu!

Wynocha z mojego domu.

- Obie. - Wal się, Sandra.

Ty się wal.

Wynocha, powiedziałam.

Coś się stało?

Nie.

Ciężki dzień.

Wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć?

Pytałam paru znajomych o tego twojego Wojtka…

Aha…

…i jego galerię i nikt o nim nie słyszał.

To trochę dziwne, bo środowisko artystyczne

raczej jest małe i wszyscy wszystkich znają.

Wiedziałem, że to pytanie w końcu padnie.

Jego galeria działa od dwóch tygodni.

Prawda jest taka, że

do niedawna Wojtek zbijał fortunę na jakichś

śrubkach, wiesz, jakimś tam gównie…

Znaczy nadal zbija, ale…

ale teraz ma dziewczynę, a ona ma ambicje artystyczno-towarzyskie

i jakkolwiek głupio to nie brzmi,

to ta galeria ma ich wprowadzić na salony.

Co? Chyba słabe nazwisko sobie wybrali na pierwszą galerię.

Nie, jesteś świetną artystką.

Stary! Jestem córką kryminalistki

i wnuczką największego gangstera na Pomorzu, serio?

To jest nawet imponujące.

Znaczy… Chcesz usłyszeć prawdę?

Oczywiście, że tak.

Wojtek ma mentalność biznesmena

i wszystko traktuje w kategoriach zysku.

Tak na przykład to, co dla dyrektora galerii Oliwa jest obciążeniem,

to dla niego jest okazją.

Chce się po prostu wybić na kontrowersji.

A zaprosił chociaż jednego krytyka?

Nie. Nawet gdyby chciał, to wątpię, żeby wiedział kogo.

Ale zaprosił dziennikarzy tabloidowych.

Dlaczego mi nie powiedziałeś o tym wcześniej?

Nie wiem. Myślałem, że dobra sztuka sama się obroni.

Przepraszam.

Franek?

Franek!

Franek!

Halo, szefie?

Tak.

Kupuje towar. Zdejmować?

Nie, nie.

Ale nie spuszczaj go z oka.

Co cię tak telepie, mordeczko?

Ja z Telegrama.

Musimy teraz docisnąć.

Nie wiem, czy uda mi się odzyskać jej zaufanie.

Uda się.

To tylko mała, zraniona dziewczynka z dysfunkcyjnej rodziny.

Okaż jej odrobinę uczucia, a nie będziesz mógł jej od siebie odkleić.

Spałeś już z nią?

No nie pytam, czy ma fajne cycuszki.

Pytam, czy zbliżyłeś się do niej na tyle, żeby łatwo odzyskać jej zaufanie.

- Tak. - To dobrze.

Kłótnie w związku zdarzają się każdemu.

No! To leć teraz po kwiatki, czekoladki czy co tam na nią działa.

I pamiętaj, że w relacji z inwigilowaną jesteś zawsze na służbie.

Okej.

Słyszałam, że twój syn i ta Nina

organizowali przemyt za plecami Bronka.

Kto to zlecał?

Nie wiem.

Ja miałam umowę z Helmutem, że

będzie mógł przejąć towar pod warunkiem, że wykona dla mnie pewne zadanie.

Czyli porwie mi syna?

A okup gdzie trafił? Do ciebie, do niego?

Podzieliliśmy się.

Oddam ci. Połowę.

- Ale połowę połowy czy połowę? - Oddam ci połowę…

Dobra, Carmen, już.

Podzielicie się spadkiem po Helmucie później, do brzegu.

Na mieście pojawił się trefny towar.

Chrzczony fentanylem. Rozumiem, że to jego sprawka.

No nie będzie chyba tego sprzedawał w Niemczech. Naraziłby się miejscowym.

Poza tym on nie ma doświadczenia, nie ma kontaktów.

- Zawsze był od mokrej roboty. - Skurwiel psuje mi rynek.

No to zostaje nam stara, sprawdzona metoda.

Czyli?

Follow the money.

To ja, jak byłem mały.

O, pani Rota-Majewska. No to mamy prawie komplet.

- Co tu się dzieje? - Małżonek się nie zjawi?

- Odpierdol się. - Udam, że tego nie słyszałem.

Macie nakaz?

Szanowna pani, my działamy wyłącznie zgodnie z prawem.

Na oko pięć gram heroiny, szefie.

No, niestety musimy cię zatrzymać.

Skurwiele, przecież wiadomo, że to podrzuciliście.

Jeśli jeszcze raz obrazisz funkcjonariusza publicznego…

- To co? - …ciebie też zamkniemy.

Tylko na dłużej, bo zdaje się, że jesteś na warunkowym, prawda?

- Skujcie go, jedziemy. - Franek, nic nie mów, słyszysz?

Poczekaj na adwokata, nic nie mów! Ja nie pozwolę nas wrobić.

Doskonale wiem, że te narkotyki nie są twoje.

- Te narkotyki są moje. - Co?

Jestem narkomanem.

Dzięki tobie.

Chłopaki, zwijamy się.

Czujka.

Nie będzie jak w kinie.

W sumie to piękna historia.

Jaka historia?

O tobie i Carmen.

Przyzwoity gość i groźna kryminalistka spotkali się

i pokochali wbrew wszystkiemu.

Tak, a ona potem poszła siedzieć.

Ale to takie romantyczne.

Ja się do tego nie umywam.

Wiesz, to brzmi tylko dobrze na papierze.

W tej historii byłabym nudną mieszczką,

złą żoną, wredną kochanką, która stoi na drodze waszemu przeznaczeniu.

Zamkniesz się wreszcie?

Nasza historia jest taka banalna.

Nie odbierzesz?

Odbierz.

Nie mogę.

Porwała mnie zła kochanka.

- Uważasz, że jestem złą kochanką? - Niestety.

No?

- Teraz to wszystko odszczekasz. - Sprawdźmy to.

Paweł, potrzebuję adwokata.

Przepraszam, Carmen, ale nie mogę już dla was pracować.

Zatrzymali Franka.

Jakie są zarzuty?

Posiadanie, pięć gramów heroiny. Przyznał się.

- Dobra, przyślę ci kogoś. - Paweł!

Nie dzwoń więcej.

Kurwa!

Dasz mi pięć minut? Wszystko ci wyjaśnię.

- Nie chcę z tobą rozmawiać. - Natalia!

Mogę wejść do domu?

Nie okłamałem cię, chciałem ci pomóc.

Ej.

Ja naprawdę nie chciałem zrobić nic złego.

Pięć minut.

Proszę cię.

Czekaj.

Obiecaj, że mnie nigdy nie okłamiesz.

Obiecaj.

Obiecuję.

Majewski, wstawaj!

Żyje. Bierz go.

Twoja matka przysłała ci adwokata.

- Czeka za drzwiami, zawołać go? - W dupie mam tego adwokata.

Wiesz, że grozi ci więzienie?

Zajebiście.

Czyli nie chcesz adwokata.

W takim razie podpisz tutaj.

To jest twój podpis?

Chyba twój.

Jak na mój to trochę za mały.

Co ci się stało w rękę?

Potknąłem się.

Świetnie.

Czyli co? Możemy zaczynać.

To może sobie darujmy to wszystko. Ja się po prostu przyznam.

Kupowałem narkotyki.

Telefon znalazłem na grupce na Telegramie.

Znam dilera, mogę ci dać numer, jak chcesz.

Napisz, że się przyznaję, i zamykaj tą sprawę.

No ale ja jeszcze nie przedstawiłem ci zarzutów.

Powiedz mi: to porywacze uzależnili cię od narkotyków?

Jacy porywacze?

Podczas twojego zatrzymania pobraliśmy ci próbkę DNA.

Porównujemy ją z krwią znalezioną w bunkrach.

Wyniki będą lada chwila.

To co? Porywacze?

Tak, porywacze.

Wiesz, kto to jest?

Wiem.

- Moja narzeczona Nina. - Nina Jaworska.

Uhm.

Wiesz, kto to zrobił?

Porywacze.

Porywacze…

Nie sądzę.

Była u mnie przed śmiercią.

Co cię rozbawiło, powiedziałem coś śmiesznego?

- Matka miała rację. - W czym?

Że Nina z wami współpracowała.

Chciałbym, to by wiele ułatwiło.

Ale niestety nie, Nina odmówiła współpracy.

Przyszła tutaj, bo chciała cię ratować.

Nie wierzę w żadne twoje słowo, rozumiesz? W żadne.

Widzisz, to jest przesłuchanie. Ja jestem prokuratorem i z zasady nie mogę kłamać.

Okej, dzięki.

No, ale skoro twierdzisz, że twoja matka była przekonana,

że Nina ze mną współpracuje,

to chyba wiesz, co mafia robi konfidentom.

Ninę zabili porywacze.

- Porywacze? - Mhm.

Skoro tak, to może nawet i lepiej, bo strach pomyśleć,

co by było, gdyby wpadła w ręce twojej matki.

Może to tobie kazałaby ją odpalić.

Rozumiem, że chyba na tym możemy zakończyć przesłuchanie.

Wyprowadźcie go.

Kariera, byłe partnerki…

Tu masz wszystko.

Gdzie się zatrzymał?

Hotel Sea View. Pokój 3135.

Ma obstawę?

Nie ma.

Dzięki, Luther.

Dzień dobry, panie prokuratorze.

Pani sobie chyba żartuje. To jest najście.

Odpowie pani za to. Żegnam.

Mam dla pana propozycję nie do odrzucenia.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.