All language subtitles for Krew.z.krwi.S03E01.1080p.NF.WEB-DL.DD+5.1.H.264-playWEB_track4_[pol]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Carmen Rota-Majewska jest członkiem zorganizowanej grupy przestępczej.

Sandra, strzelałaś kiedyś?

Carmen…

Mama chciała nas chronić, żebyśmy byli bezpieczni,

żeby nikt nas nie zabił, ani jej.

Dlatego od czasu do czasu zdarza jej się zniknąć.

- Nie mogę. Nie mam siły. - Jesteś z nas najsilniejsza.

Wysłuchaj mnie, wiem że twój syn się bał.

Ja taki strach widzę codziennie u moich dzieci.

Nie umiesz się bronić, to atakuj.

- Gdzie jest Pamela? - Gdzie jest Lipski?

- Skąd mam pewność, że mnie nie zabijesz? - Nie masz.

To się nigdy nie skończy.

Już nie żyjesz. Ty i twoje dzieci.

Zgnijesz.

Towar jest twój. Bronek…

Tak, jesteście bezpieczni.

Wiktor Rota. Krew z krwi.

Tu biuro Carmen Roty. Odebraliśmy transport.

Wszystko jest, jak trzeba.

We wtorek pojedzie w dalszą drogę.

Chcesz, żebym zawału dostała?

Spóźniłeś się.

Wiedziałem, że sobie poradzisz.

Gotowe?

No i co, gangsterze?

Paweł ma przygotować odpowiednie dokumenty,

żeby oficjalnie wprowadzić cię do zarządu spółki.

Dobrze.

Oczywiście możemy to zrobić wtedy, kiedy będziesz miała czas i ochotę.

Wiesz, co bym chciała zrobić teraz najbardziej?

No?

Posprzątać w domu i ugotować obiad.

Głupie, nie?

Nie.

Tylko że jest posprzątane.

Nie…

O, zjedź tu, zjedź!

Jesteś głodny?

Zarezerwowałem restaurację w Sopocie.

Super.

Kompot ci wzięłam.

Czekaj, czekaj…

Co?

Nic.

Co?

Co?

Hm?

Ale tu?!

Cześć.

O Boże…

Dobrze cię widzieć.

Nareszcie!

Mamo…

Chodźcie, bo się wszystko spali.

Carmen, głodna jesteś?

- Głodna? Chyba nie. - Oj, bardzo, bardzo.

Tak, bardzo głodna. Chodźcie, chodźcie. Jaka jestem głodna!

Dobra, to tu…

- Sztućce są w tamtej szafce. - Ja się nauczę.

No i wreszcie ktoś mi pomoże zapanować nad tym towarzystwem.

Albo są zajęci, albo im się nie chce.

Chłopcy, Natalka, nakrywamy!

- No już, na pewno, już lecą. - No już.

- Wow, jaki ty masz posłuch! - Widzisz?

Słuchaj, u babci jak w wojsku.

Babcia to by chciała, żebyśmy słoiki wozili do Londynu.

A co? Mówiłeś, że takiego żurku, jak babcia gotuje,

to w Londynie nie znajdziesz.

Kłamałeś?

A gdzie jest Wiktorek?

Zaraz przyjdzie. Szykuje ci niespodziankę.

Kaczka! Kaczka!

Boże, jak mi tego brakowało.

- Ty gotujesz? - Nie, ja nie gotuję.

Borys! Tacka!

Aa! Carmen!

- O nie! - Gdzie ona jest?

Gdzie ona jest?

Matko jedyna!

- Cycki se zrobiłaś? Ja kocham cię! - Głupia idiotko.

- Tęskniłam. - Mamo, Franek z Niną przyjechali!

- Boże… mój syneczek… - Cześć.

Jak ja się za tobą stęskniłam.

- Jakiś duży jesteś. Przypakowałeś. - Mamo… Nina. Mama.

Bardzo mi miło, że w końcu możemy się poznać.

Też się bardzo cieszę.

Widzę, że to coś poważnego.

- Budujemy dom. - Co?

To miała być niespodzianka.

- No jest niespodzianka. - Chciałem ci pokazać.

Powiem ci, że to jest… Łajdaku, jak mogłeś mamusi nie powiedzieć?

Mój kochany.

Nie martw się. Stęskniła się za nim.

Ale jutro będzie normalnie.

Siadajcie, kochani, proszę bardzo. Siadajcie.

Dlaczego wino jeszcze…

Wino jeszcze nie nalane. Siadaj, Sandra.

Białe może być.

Witaj w domu, Carmen.

Nie trafiłem z winem?

Za kratami zostałaś abstynentką?

Masz tupet.

No, mam.

Siedem lat.

Przez siedem lat myślałam, jak ta kokaina znalazła się w moim aucie.

Carmen, myślisz, że jestem taki głupi,

żeby marnować towar za parę baniek, żeby cię wsadzić?

W dupie to mam.

Teraz będziesz sprzątać i gotować w dworku?

Tak.

- Jan cię wciąga w interes? - Wciąga.

I zrobię wszystko, żeby żaden brud się do niego nie przyczepił.

Bronek, jeszcze jedno.

Spierdalaj.

Nie przychodź tu więcej.

No, kochani, proszę bardzo. Kroimy kaczuszkę.

Natalka, gdzie jest nóż? Kto pokroi kaczkę?

- Wszyscy mają wino? - Ja nie mam.

Za radosny powrót.

Za nudne życie. Zasłużyli.

Ja myślę, że za rodzinę.

- I oczywiście za seks. - Yes!

Wiktorek. Wiktorku kochany, chodź.

- Brawo! - Ostrożnie.

Ostatnie poprawki jeszcze są.

- Nie przewróć się tylko. - Uwaga! Jaki wielki statek!

To jest ciocia Carmen.

- Cześć. - Opiekowała się tobą, jak byłeś malutki.

- Opowiadałam ci, pamiętasz? - Chyba mnie nie pamiętasz.

Będziemy lecieć. Mamo, będziemy lecieć.

Już? Boże, tyle wrażeń…

- Ale to jesteśmy w kontakcie. - Bardzo mi było miło poznać.

- Mnie również. - Do zobaczenia, pa.

- Cześć, siemaneczko. - Cześć.

No co, kochanie, usiądziesz tu koło cioci?

Dobra.

Napijesz się wina białego czy czerwonego?

Nie, nie…

O nie, nie słuchaj!

Chodź do cioci, ciocia ci wszystko opowie.

- Ja pierdolę. - O kurwa.

Jak to jest możliwe?

Kurwa mać!

Dobra, znajdziemy to.

Zobacz, to było siedem lat.

Wcale nie tak dużo, a oni wszyscy jacyś tacy… dorośli.

No.

Co wiesz o Ninie?

Jaka jest?

Miła.

Ambitna i bardzo zorganizowana.

Wychowała się w bidulu, więc…

potrafi o siebie zadbać.

Utrzymuje się od osiemnastego roku życia.

- Mhm. - Ma mieszkanie.

No i Franek przy niej bardzo zmężniał.

A gdzie pracuje?

U Bronka.

Carmen, spokojnie, naprawdę. Ogarnia mu biuro.

Nie przypuszczam, że pracuje przy czymś nielegalnym.

- Jesteś pewien? - Tak.

To bardzo fajna dziewczyna, naprawdę.

Franek ma swój rozum, nie martw się.

W nic głupiego by nie wdepnął.

Mhm…

Siema.

Siema.

Musimy pogadać.

A o czym?

O twojej pracy.

Spierdalaj.

Powiedziałem, że musimy, kurwa, pogadać, rozumiesz?

Proszę.

Idź.

Dalej.

Stój.

Mamy problem.

Miałeś wczoraj zmianę na monitoringu, w nocy,

a z kontenera wyparował towar.

Wyobrażasz sobie?

No ale to jest niemożliwe, przecież tam nikogo nie było.

To jakim, kurwa, cudem nagle wyparowała mi zawartość kontenera?

A to była twoja zmiana.

Kurwa, mówię wam, że tam nikogo nie było. To jest niemożliwe, naprawdę.

Niemożliwe…

Masz się dowiedzieć, słyszysz? Pogadamy jutro w porcie.

Tylko żeby ci głupoty do głowy nie przychodziły.

Cześć!

Dzień dobry.

A właśnie, nie ustaliłyśmy tego.

Jestem Carmen.

Czyli tak się Bronek urządził.

Często tu bywa?

Nie. Znaczy… raczej załatwia sprawy na mieście.

Sprawy?

Nie, bo to to jest bardzo fajna przykrywka, bardzo.

Bo chyba wiesz, czym Bronek się zajmuje naprawdę?

Wiesz.

Mogę?

O! Wow!

Ktoś mocny to zaprojektował.

Moja praca nie ma nic wspólnego z Frankiem.

Kochamy się.

I to jest absolutny przypadek, że znacie się z Bronkiem.

Nie jestem jego wtyką.

No a Franek jest dorosły.

Co masz na myśli?

To jest jego życie.

Rozumiem, że dużo przeszłaś, ale nie wszystko ma z tym związek.

To akurat prawda.

Ma teściowa szansę na kawę?

No pewnie.

Wycięli 40 minut materiału i zrobili loopa.

- Widzisz? - Mhm.

Skurwysyny.

Rozmawiałem z kumplem z IT.

Powiedział, że koło godziny 10 było przeciążenie,

więc mogli wtedy wejść zdalnie do systemu i wrzucić tego loopa,

ale tylko na kamery z waszego terminala, bo reszta szła normalnie.

Dobrze byłoby zgłosić to na policję i zawiadomić zarząd portu.

Tak myślisz?

No właśnie.

Dzień dobry.

- O! - Tu się ukryłeś!

Cześć.

Czemu nie byłeś na obiedzie?

A… Przepraszam, musiałem domknąć jedną transakcję.

Jan mi powiedział.

Tak? Co ci powiedział?

Że to wszystko dzięki tobie.

A… Nie no, bez przesady.

Też coś tam dołożył od siebie.

Dobra. Chodź, oprowadzę cię po majątku.

Ile z tego jest nasze?

Obsługujemy 10 procent ruchu w całym porcie.

No, a w przyszłym roku planujemy przejąć jeszcze dwie małe spółki.

A jak ty się masz?

Dobrze.

Przestałeś pić?

Abstynencja jest przereklamowana. Wciąż mam koszmary.

Bo ty jesteś dobry człowiek.

No. Tacy giną pierwsi na wojnie.

Tęskniłam za tym bardzo.

Dobrze cię widzieć na wolności.

Naprawdę.

Jestem!

Byłam u Franka, ten dom rzeczywiście piękny.

Co tu się stało? Rozsypało się?

Jesteś od Bronka?

Od Bronka? Od jakiego Bronka?

Siadaj.

- Siadaj! - Nie…

Siadaj.

To twój synek?

Podoba mi się.

Robiliśmy interesy, na których wyszedłem stratny.

Ja cię nie znam.

Pośrednik wyraźnie mówił, że pracuje dla Carmen Roty-Majewskiej.

To chyba ty.

Inaczej bym się nie zainteresował.

Opioidy to nie do końca mój konik.

Jakie opioidy?

Jakie opioidy…

Miał przyjść towar,

dużo wart, i nie przyszedł.

Jestem stratny półtora miliona złotych.

Ja nie wiem, o co chodzi.

Posłuchaj.

Ja nie wiem, kto…

Za dwa dni chcę zobaczyć moją przesyłkę albo moje półtora miliona.

Dostaniesz informację, gdzie i kiedy dokładnie.

Nie chcesz, żebym tutaj wrócił.

A myślałem, że się wycofałaś, Carmen.

Mam ci współczuć?

Czego chcesz?

- Carmen, to są twoje brudy. - No właśnie nie moje.

Nie wiem nic o żadnych opioidach.

A może spytaj Jana.

- Zdaje się, on ma firmę w porcie. - Nie rozśmieszaj mnie.

Taką, do której się podobno żadne brudy miały się nie doczepiać.

Kochanie, nie widziałeś moich złotych kolczyków?

Jak mnie to wkurwia, że ja nic nie mogę znaleźć w tym domu.

Mówiłem jej, żeby ci o wszystkim powiedziała.

Przestań.

Ze wszystkich facetów na świecie musiałaś wybrać właśnie jego?

Gówno cię obchodzi, z kim sypiam. Ja ci do łóżka nie zaglądam.

Ja rozumiem, że mieliście z Bronkiem jakieś nieporozumienia.

Dobrze, więcej niż nieporozumienia. Ale to jest moje życie, Carmen.

I twoje złote kolczyki.

Przepraszam.

Skarbie.

Zaproszenie na ślub nie jest plus jeden.

Przestań.

Sandra, zobaczysz, ona cię kiedyś wydyma.

Nie mów tak o niej.

To jest moja przyjaciółka.

Tylko jej, kurwa, coś zrób.

Nie przyszedłeś mnie przywitać.

Klientów miałem na połów.

Zjesz ze mną rybę?

Z „kutra Lutra”?

Muszę się poradzić.

No to zjesz.

Może Bronek chce coś ugrać.

A jaki miałby w tym interes?

Powiedziałaś mu, że się wycofujesz.

Nie wiem, może nie uwierzył.

Powinnam zapłacić?

Jednym ruchem ich nie zmierzysz.

Na wojnę iść nie możesz, bo to by oznaczało, że wracasz do interesów,

a wtedy Bronek naprawdę poczułby się zagrożony.

Przemyślałeś to, Jan?

Chłopie, ja w sobotę ślub biorę.

To może najwyższa pora, żeby pozamykać tamte sprawy.

Po weekendzie, okej?

Zaproponuję jakieś rozwiązanie.

Musisz to spłacić.

Zanim zainteresuje się nami skarbówka.

Zabierasz kogoś na ślub?

Nie.

Kogo?

Na razie.

Cześć.

Agatka, rozmawialiśmy o tym.

Myślałem, że rozumiesz.

Dla was. Na nową drogę.

„Dojrzałe wino dla dojrzałej miłości”.

Poznaliśmy się tutaj. Pamiętasz?

- Pamiętam. - Samochód ci się zepsuł, była burza.

- Schowałam się, żeby przeczekać. - Agata…

Wiem, mówiłeś, wiem.

Tyle lat czekałeś na Carmen…

Doczekałeś się.

Idź już.

Dlaczego mi nie powiedziałeś o niej?

Widziałam ją dzisiaj.

Nie mogę tego zrozumieć, jak ona się mogła związać z Bronkiem

po tym wszystkim, co on zrobił.

Przepraszam cię, nie chciałem cię denerwować.

Ile to trwa?

Nie wiem.

Może z rok.

Trzeba na nią uważać.

Daj spokój, przecież ona jest nieszkodliwa.

No tak, ale nigdy nie wiadomo, co i kiedy chlapnie Bronkowi.

- Piłeś? - Nie.

Nie?

Dobra, ściągaj ten golf, wszystko. Chodź.

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Nadinspektor Nowak?

Pod.

A, to też jest awans.

Nie spodziewałam się.

Tak jak ja nie spodziewałem się pani tutaj.

A co z wąsami?

Idź na papierosa.

Potrzebuję pomocy.

Ja już nie pomagam w ten sposób, Carmen.

Czyli to Bronek trzyma cię za jaja?

Przejdźmy się, co?

O, chętnie.

Ty rozbijesz zorganizowaną grupę przestępczą,

będziesz miał sukces,

a ja się uwolnię od psychola, któremu się wydaje, że jestem mu coś winna.

A nie jesteś mu nic winna?

Wchodzisz w to czy nie?

Kiedy będzie coś wiadomo?

Dam ci znać.

I jak?

Sprawdziłam gości, którzy wyszli ostatnio z portu.

Guma i Kowal. Znali procedury, wszystko.

Znajdę ich.

Kurwa, jak się Kanadyjczycy dowiedzą, to nas zajebią.

Wszystko było na moją matkę.

Nie chcesz jej chyba powiedzieć?

Ej.

Ogarniemy to.

Wiem.

Razem.

- Cześć, Guma. - Znamy się?

- Pracowałeś w porcie dla Bronka, nie? - No i?

Zniknęło w chuj towaru.

- Gówno nie to obchodzi. Mam robotę. - A, czyli ty nic o tym nie wiesz?

A, to sorry. Na razie.

Trzy miesiące byłem u siostry w Anglii!

Wróciłem tydzień temu!

Nie chcę mieć nic wspólnego z żadnym towarem, z żadnym portem!

Zostaw.

Ale co to?

Zrobisz mi zdjęcie?

Oczywiście że…

Nie, razem sobie zrobimy. Chodź, ja też chcę mieć.

No, ale dlaczego ty mi nic nie powiedziałaś?

Przecież to jest… Ja jestem w szoku! Głębokim!

No, niespodzianka!

Ale jaka!

Dzień dobry.

- Dzień dobry. - To moja mama.

- Carmen Rota-Majewska. - Bardzo mi miło. Kryński.

Mamy jeszcze bałagan. Ale jak? Podoba się?

Jest cudownie!

- Mogę nagrać o tym rolkę? - Tak, oczywiście.

Nie codziennie odkrywa się takie talenty.

Pani musi być dumna z córki.

Ach, Boże! Ja jestem przedumna!

Tym bardziej że, wie pan, długo mnie nie było,

więc ja nic o tym nie wiedziałam i…

- O, przepraszam. - Tak, tak.

Przepraszam bardzo.

To tutaj za tydzień odbędzie się wernisaż mojej pierwszej wystawy.

Mam nadzieję, do zobaczenia!

Co, nie podoba ci się?

Jest zachwycający!

Jestem oszołomiona!

Sprawdziłam u Kowala. Też nic.

Kanadyjczycy się odzywali?

Jeszcze nie.

Czyli nie wiedzą.

Ja pierdolę, jak to jest możliwe, że nikt nic nie wie?

Dobra, to co robimy?

Nie wiem.

Znajdziemy ten towar, obiecuję.

Przecież nie będziesz siedziała w domu.

Oczywiście, że nie będę siedziała. Janek poszedł gdzieś z Lipskim, a ja będę…

- Nie! Tak to zorganizowałaś? - Tadam!

Trzeba będzie buty zmienić, nie?

Wow!

Dziękuję!

Jezu, ile lat ja nie byłam na wodzie.

Pamiętaj o tej zasadzie: jedna ręka dla życia, druga dla jachtu.

Przestań. Nie będziesz ojca dzieci uczyć robić.

Już, przepraszam.

Jezus, Carmen! Wyglądasz jak ja.

Czyli zjawiskowo?

Dziewczyny, szampan?

- Tak. - No pewnie.

Ja ogarnę, a wy pogadajcie.

Głupio wyszło z Bronkiem, ale nie chciałam cię denerwować przed ślubem.

No ja wiem. Ja też se zdałam sprawę, że co mnie to obchodzi, z kim ty jesteś?

To jest twoja sprawa, ty decyduj.

Tylko byłam zdziwiona, bo z reguły wolałaś takich bardziej…

Jakich?

Zarośniętych.

Wypiję za to, żeby mu urosły.

Może przyjdziecie na wesele?

Mówiłam mu, ale wiesz, on lubi się obrażać.

Ale dzięki. Jesteś wspaniała.

- Co mnie ominęło? - Owłosienie.

Wypijmy za facetów, żeby im rosło tam, gdzie trzeba!

Przestań, to jest moja córka. Uspokój się!

Ja zaraz twojej córce powiem, jak ty biegałaś goła po plaży i krzyczałaś:

„Popcorn!”.

Co ty…? O nie!

- Dobra. - Za nas.

Jak ja kocham tę dziewczynę bardzo!

Załatwiłaś wszystkie sprawy?

Mam nadzieję.

Ubieraj się.

Gorzko! Gorzko!

Gorzko! Gorzko!

Czego się pan napije? Wódka? Szampan?

Poproszę wodę.

Od dawna pan nie pije?

To aż tak widać?

No, wesele dopiero się zaczyna, a pan już się izoluje.

Albo jest pan kochankiem panny młodej, albo ma pan problem.

Muzyka!

- Sandra… - No co? Tańczymy!

Tańczymy!

Mama idzie tańczyć.

Mamusia, dziękuję bardzo.

- Dbaj o nią. - Oczywiście, będę jak o siebie.

Baby, chodź.

Najgorsze za nami.

A będzie, że żyli długo i szczęśliwie?

No oczywiście.

- Tak? - Przysięgam.

Czysto.

Nie, nie, nie. Proszę bardzo.

Stoicie jak kołki.

Parkiet jest wasz.

Parkiet jest wasz. Zapraszam, proszę bardzo. Chodź.

Czy to mój synek taki czuły?

Bardzo ładnie razem wyglądacie.

Na parkiet! Proszę!

- Chodź, zatańczymy. - Zaraz.

Tonik.

Do toastu.

Będzie wyglądał jak szampan.

Napije się pani ze mną?

Z gościem?

Nie wolno.

A jutro?

Nie jestem dla pana trochę za młoda?

Przypomina mi pani moją pierwszą miłość.

Na dół! Już!

Nie!

Leż!

Tu jest!

Zostaw mnie!

Idziemy! Już!

Jedź! Jedziesz!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.