Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Oczywiście, że się zdarzało, że znikała, ale na pół godziny.
Poza tym nie ma jej szczoteczki do zębów, więc myślałam, że może spała u ciebie.
Nie, ja się nie martwię, tylko...
Dobra to w każdym razie, gdyby się odezwała, to daj znać.
Dzięki. Pa.
- I co? - Nic.
Dobra, mamo, nie martw się. Na pewno jest w szkole.
Na pewno. Dzwonię dalej.
Marek, Stefan i ja podprowadziliśmy towar.
Trzysta kilo.
- Czyje to było? - Antona.
- Kto to jest? - Nieważne, Anton.
Zorganizujesz dla mnie transport.
Jeden? Jeden transport, tak?
To jest zaliczka dla ciebie.
Jak bardzo ci na tym zależy?
Musimy cofnąć transport.
Ty sobie jaja robisz?
Stefan to ryzyko, a ryzyko trzeba eliminować.
Pamiętaj, masz Luthera, zrobi wszystko, o co go poprosisz.
Musimy go zatrzymać, dopóki transport nie będzie bezpieczny.
- A może powinienem go... - Nie.
Ale musi wiedzieć, że nie może nas oszukiwać.
Luther to robi dla ciebie, czy dla starego?
- Bo co? - Bo gówno, chodzi za mną.
Dzień dobry. Carmen Rota Majewska mówi.
Czy może dzisiaj pojawiała się u państwa Natalia?
- Córcia, śpisz? - Odwal się.
Wyjdź stąd.
Nie. Dziękuję bardzo, do widzenia.
Franek masz odprowadzić Borysa pod samą klasę.
Nie zostawiaj go nigdzie. Uważajcie na siebie.
- Pa. - Pa.
Cześć.
Cześć, tata.
Cześć.
Słuchaj, Carmen.
Musimy poważnie porozmawiać.
Mam do ciebie wielkie pretensje.
Do mnie, ale o co?
Umawialiśmy się, że będziesz mi o wszystkim mówiła.
Z jakiej racji kazałaś Lutherowi zabić Stefana?
Ja? Zabić?
Tato, prosiłam go tylko, żeby go zatrzymał...
Słuchaj!
Nie ty tu rządzisz.
Ten dureń chciał go zabić!
Ale mu się nie udało!
No, niestety.
Uciekł.
Teraz Stefan będzie szukał zemsty.
Wystawiłaś siebie i całą naszą rodzinę na wielkie niebezpieczeństwo!
Jesteś kompletnie nieodpowiedzialna.
- Jest Stefan? - Nie, co się stało? Nie wrócił na noc.
- A gdzie jest? - Nie wiem, chodź.
- Dzwonił? - Nie dzwonił.
Co się stało? Chodź...
- Co się stało? - Natalia zniknęła.
Co ty opowiadasz?
Myślę, że to Stefan ją porwał.
Co ty opowiadasz?
Sandra, on to zrobił.
- Co ty... - I powiedz mu, żeby do mnie zadzwonił.
Ma jak najszybciej zadzwonić!
Nagraj wiadomość.
Stefan! Odbierz ten telefon!
Gdzie ty, kurwa, jesteś?
Do Antona.
- Czego chcesz? - Muszę odwołać transport.
Cii...
Czysta.
- No, czego chcesz? - Odwołać transport.
Pamiętasz, co ci mówiłem?
Stefan zniknął.
Myśli, że chce go zabić.
No i?
- Wie o transporcie i... - To nie wchodzi w grę.
Ale jest za duże ryzyko, rozumiesz? Za duże.
- Stefan nie wejdzie nam w drogę. - Ale mi wejdzie.
Myśli, że to normalny transport, nie wie, że to twoje.
Nie, odwołuję wszystko. Odwołuję.
Co tam w domu, Carmen?
Jak córka?
Ty skurwysynu!
Po co te nerwy?
Gdzie ona jest?
Bezpieczna.
To moja gwarancja.
Zadbasz o mój towar.
A ja zadbam o twoją córkę.
Nie mogłem inaczej.
Rozumiesz?
Cicho, cicho...
Co?
Możesz to zdjąć? Bolą mnie ręce.
No zdejmij to.
Zdejmij to!
No zdejmij to! Boże, i tak ci nie ucieknę.
Stefan, to jeszcze raz ja.
Oddzwoń do mnie jak najszybciej, muszę ci coś ważnego powiedzieć.
Jak najszybciej, dobrze?
Słuchaj Anton, nie chcę, żebyś wciągał moją córkę w swój biznes.
Grubas chciał śpiewać i za to zapłacił.
Nie żyje.
To, co z nim miałeś, masz teraz ze mną i z moim synem.
To załatw, żeby ten twój Wiktor... zwrócił mi towar.
Towar zniknął,
ale on cię spłaci. Wszystko.
Zakup i transport.
Na razie garuje.
Biorę to na siebie.
Trzysta tysięcy na koniec miesiąca w gotówce.
Reszta w ratach.
Jestem wzruszony, ale muszę mieć gotówkę i to zaraz.
- Mam w nieruchomościach. - Gotówka.
Chcesz macha?
No masz, matka się nie dowie...
No, no...
- Proszę. - Dziękuję.
- A Natalia nie zje z nami? - Oj nie, jest u przyjaciółki.
- Co? Jakiej przyjaciółki? - U Zuzy.
Dziękuję.
Carmen, musimy ci coś z Januszem powiedzieć... o Natalii.
Ale znalazła się, wszystko jest dobrze. Jest u przyjaciółki.
- Jak to? To ona była zgubiona? - Mama, pokłóciłyśmy się...
Janusz, no to powiedz.
No dobra.
Natalia zadzwoniła do mnie dzisiaj w nocy koło drugiej.
Była zdenerwowana. Powiedziałem jej, żeby szła spać.
No dobra. Natalia zakochała się w Januszu i go pocałowała.
Ona mnie!
Pocałowała? Tak naprawdę?
Tak...
Ej mały!
Jedzcie gulasz, bo wystygnie.
Gulasz musi być gorący.
- Czwórka, stoisz. - No.
Dwójka, trójka, dobierasz. Jopek, dobierasz pięć kart.
Jopek, pięć kart, jasne. No i?
Karty neutralne: piątka, szóstka, siódemka.
- No rozumiem, no i? - As zmienia kolor.
- Gramy. - Tak, dobra. No to zaczynasz.
Nie, nie. Na początku musisz mieć pięć kart.
Więc nie możesz dobrać.
Dobra, to spoko. Jeszcze raz.
Pięć kart, proszę.
Zaczyna neutralna.
- Zaczyna neutralna... napijesz się herbaty? - Yhm.
Zamordowaliście mojego ojca?
Nie ruszaj się!
Twoja matka donosi glinom?
Zamordowaliście go?
Nie ruszaj się!
A twoja matka donosi glinom?
Ty głupia jesteś? Odsuń się!
Co ty sobie myślisz? Żebym zostawił naładowaną broń, kretynko?
Siadaj na dupie, gramy!
Siadaj na dupie, powiedziałem!
Gówniara.
No pięć kart, proszę.
Skończył się dobry wujek, proszę!
Raz, dwa, trzy, cztery, pięć! Masz pięć?
Co się dzieje?
Chodzi o Natalię.
Co ty? Kochana, przecież ja tego pocałunku w ogóle nie biorę na serio!
Luz, totalny luz.
Natalii nie ma u jej przyjaciółki.
A gdzie jest?
Nieważne. Tylko nie mów tacie.
Co jest grane?
Wszystko przez Marka.
Wiktor siedzi i ja się muszę teraz tym wszystkim zajmować.
A co z Natalią?
Jeszcze jeden dzień i ją odzyskam.
Ale ty kręcisz. Ja nie mogę.
W nocy przywiozła go taksówka. Był nieprzytomny, to ciężkie pobicie.
Nic nie powiedział.
Stefan, Stefan... Co?
Koledzy cię opuścili? Co?
Ale poczekaj, poczekaj.
Weź, idź się przejdź.
Poczekaj.
Stefan. Krótka piłka.
Prokurator jest zainteresowany. Rozumiesz, proponuję ci układ.
Twoja rodzina jest bezpieczna. Ty też.
Żyjecie na takim poziomie, do jakiego przywykliście.
Rozumiesz? Tylko musisz nam coś dać.
No co, kurwa, chcesz iść do piachu? Człowieku, układ ci proponuję.
Chcesz zobaczyć swoją rodzinę?
Co?
Rozumiesz, co do ciebie mówię?
Daj nam coś.
No to jak?
- Wyjdźmy stąd. - Co?
Wyjdźmy stąd.
Jedziemy.
Martwiłem się o ciebie, ale...
wyglądasz bardzo dobrze.
Co słychać?
W porządku.
Spóźniasz się z kasą.
Nie mam dostępu do interesu.
Dlatego grozisz Carmen.
Tak nie nada.
A jak nada? Rozumiesz, kurwa? Nie dopuszcza mnie do interesu.
Stefan, nie rozumiesz, że wasz transport jest mój!
Wasza trasa, mój ładunek, pojmujesz?
Mówiłeś Bronkowi, że wszystko gra.
Gra.
Naprawdę?
Za akcję nie może odpowiadać wdowa, a ty możesz, prawda?
Słuchaj Stefan, któregoś dnia Bronek zajdzie do ciebie i odbierze dług.
Jeśli się nie uda, porozmawia z twoją elegancką żoną,
może Sandra się dołoży.
Wypad.
No wypad.
Siema, z tej strony Franek, brat Natalii.
Jest może u ciebie?
Aha. A nie wiesz, gdzie może być?
No nic, tak chciałem pogadać z nią.
No to cześć. Pa.
Co się stało?
Co się stało? Gdzie byłeś?
Pakuj się!
Głucha jesteś? Pakuj się!
Tu kładłem te...
Kurwa, tu położyłem!
- Nieważne, gdzie są paszporty? - W szufladzie.
Nie ma.
Kurwa, gdzie są te jebane paszporty!!
To jest proste pytanie chyba, prawda?
Pakuj się.
Gdzie jest młody?
Nie ma.
- Gdzie? - Nie wiem.
Uspokój się. Uspokój się, już.
Musimy spierdalać, rozumiesz?
Wyjedziemy gdzieś daleko, nie wiem, kurwa, gdzie!
Ale zaczniemy, wszystko zaczniemy od nowa. Obiecuję ci.
Kurwa! Gdzie są te jebane paszporty? W tej szufladzie ich nie ma.
- Nie ma ich! - To ty się, kurwa, uspokój, znowu ćpasz?
Ćpasz znowu?
Ała!
♪ Sto lat, sto lat, niech żyje nam ♪
- Siema, co tam? - No spoko.
- Co u ciebie? - Spoko.
Spotkamy się?
Nie wiem.
A ja żyję i co?
Żyję, rozumiesz?
Luther miał cię tylko przestraszyć, nic więcej.
Kurwa, kurwa!
A chciał mnie zabić?
Ja musiałam mieć pewność, że ten transport będzie czysty, słyszysz?
Jakoś dziwnie mi zapomniałaś powiedzieć, że jest Antona, tak?
Kurwa, ja też się muszę spłacić, rozumiesz?
Dlatego potrzebuję tej heroiny.
Nie wiem, gdzie ona jest.
Ja pierdolę, ja jej nie potrzebuję dla siebie, tylko dla swojej rodziny!
- Jak się nie spłacę, to mnie zajebie! - Naprawdę nie wiem.
Ta?
To ci powiem, kurwa, jeszcze jedno!
Transport jest spalony.
Pif, pif...
- Co? - Głucha jesteś? Spalony!
- Nie może być spalony. - A jest.
- Nie może być! - Dlaczego?
Anton ma Natalię.
No halo słucham?
Łukasz, posłuchaj, nie możesz wyładować tego kontenera.
Nie dam rady go zatrzymać. Jest w systemie, idzie automatycznie!
- Nie możesz! - Ale jak mam to zrobić?
Po prostu postawić na ziemi?
Nie wiem! Ale zrób coś, załaduj na jakąś inną ciężarówkę!
Po prostu na jakąś inną!
Halo?
- Co jest? - Coś przerwało.
- Kurwa! - Połącz jeszcze raz.
W lewo! W lewo!
Prosto!
Przyjacielu, potrzebuję przechować kontener na pół godziny.
Jaki kontener przechować? Zwariowałeś? Tak nie można!
Pomóż mi, zamieszanie jest straszne, ja to próbuję ogarnąć.
Musisz mi podać numer.
Daj mi 25 minut, za chwilę jestem u ciebie z kwitami,
po 25 zabieram od ciebie kontener. No tak czy nie?
Dobra no.
Dawaj!
Dzięki.
I w górę! Tak jest. Bliżej siebie łokcie, mówiłem.
Zuch dziewczyna, dobrze.
Sama?
No, no.
No co jest?
Co jest!
O Jezu, niedobrze mi.
Co się stało? Do kibla idź.
Nie o to chodzi, chyba dostałam okres.
Potrzebuje jakiś tampon.
- Nie masz? - Co ty głupi jesteś?
Kurwa.
Złóż go w sektorze cztery Elżbieta, na 26. pole.
Już się robi.
- Piąty rząd, czwarta warstwa. - Dobra, dzięki.
- Cześć, Krzychu. - Cześć.
Kontenery się o mało nie pozamieniały.
- Jakiś jest bałagan? - Nie ma żadnego zamieszania.
- Co? Daj, zerknę sobie tylko. - Proszę cię, to niemożliwe.
Krzysiek no!
Krzychu...
byś poszedł na dół, kawę byś kupił.
Łukasz.
Dużą.
Z cukrem.
- Oj Łukasz, Łukasz, tylko na chwilę. - Dobra, dzięki.
Ci pójdę, kupię te...
Kurwa.
Placowa piętnastka, postaw mi ten kontener na:
Waldemar, Piotr, Irena, 97, Piotr, Grażyna. Okej?
Tak będzie.
Halo? Łukasz?
Masz coś do pisania? To pisz.
Waldemar, Piotr, Irena, dziewięć, siedem, Piotr, Grażyna.
Jedzie do Krakowa. Masz?
Jeszcze raz, podaj jeszcze raz!
WPI dziewięć siedem PG.
- WPI dziewięć siedem PG. - Dobra.
Kurwa, jak piśniesz słowo policji, to wiem, gdzie cię znaleźć.
Policja. Niech pan otworzy, musimy wjechać do portu.
No jak? Nie mam zgłoszenia, nie mogę was wpuścić.
Człowieku, grzecznie idź po swojego szefa.
- Nie mam zgłoszenia. - Co to znaczy: nie masz zgłoszenia?
- Idź grzecznie po swojego szefa. - Jest szef!
O co chodzi?
Żaryn, Centralne Biuro Śledcze. Musimy wjechać na teren portu.
Mariusz, zapowiadali ci kogoś o nazwisku Żaryn?
Chce pan być aresztowany za utrudnianie śledztwa?
Nikt nie wjeżdża na teren terminala bez zgłoszenia.
Policja też.
Panowie, zawijamy stąd.
Otwieraj bramę.
Otwieraj tę bramę!
Skręca! Zjeżdżaj za nim.
Ten? Ten.
Stój! Cofnij.
Idź się nim zajmij. Musisz mi dać 10 minut.
Zobaczę, czy to jest w środku.
Jest!
Policja!
Do Krakowa?
Tak się składa, że tak.
A nie... zabrałby pan autostopowiczki.
A co się stało?
Mam straszny problem, zepsuł mi się samochód,
a muszę być wieczorem w Krakowie.
Bardzo pana proszę.
- Dobrze, zabiorę panią. - Dzięki.
Proszę bardzo.
Dziękuję, do widzenia.
Dzień dobry, słucham.
Kurwa! Kurwa!
- Dziękuję, do widzenia. - Do widzenia.
Dzień dobry, słucham?
- Podpaski proszę. - Jakie?
Ale co jakie? Normalne.
Ale dla kogo?
Dla mnie. Podpaski.
Proszę pana, proszę się nie denerwować.
- Ja tylko pytam, dla kogo te podpaski. - Dla mojej siostry, pasuje?
Podpaski.
- Jakiej firmy? - No żeż kurwa mać! Srakiej!
Niech mi pani da te pierdolone podpaski z tej, kurwa, głupiej apteki!
- Proszę się nie awa... - Zamknij się!
Już!
Rączki!
Te z góry!
- Te? - Tak.
- I te małe, te takie czopki! - Tampony?
Kurwa, tampony, pani to da! I te duże takie.
Ratunku!
No szybciej, kurwa! No ile?
- Siedemdziesiąt dziewięć. - Dobrze... i tę bransoletkę.
A małą kawkę jeszcze zdążę?
- Proszę. - Poczeka pan?
- Poczekam. - Dziękuję.
- Małą czarną poproszę. - Proszę bardzo.
Mam szczęście.
To ja jadę, Aniu.
- Do zobaczenia. - Do zobaczenia.
A skąd pani wiedziała, że jadę do Krakowa?
Instynkt.
Proszę bardzo i reszty nie trzeba.
Kurwa ty...
- Halo? - I gdzie ty jesteś? Miałeś tu być.
- Nie ma mnie. - Kontener jest pusty, rozumiesz?
- Spieprzyło się, rozumiesz? - Co się spieprzyło?
- O czym ty mówisz, co się... - Wiesz, gdzie mam twój układ?
W dupie, kurwa, i to głęboko. Rozumiesz? Czy mam ci to powtórzyć?
Co jest? Kurwa, otwieraj!
Nigdy nie jechałam tirem.
- Nie? - Nie.
Ja też nie.
- Nie? - Nie.
- A czym pan jeździ? - A tym.
Poczeka pan chwilę, to ja skoczę po torbę, wrócę, dopiję kawę i pojedziemy.
- Dobra. - Bardzo szybko. Dzięki.
Otwieraj!
Na psy pojedziemy.
- Otwieraj! - Zaraz! O co chodzi?
Otwieraj!
Co jest, kurwa, misiu? Chodź, pogadamy.
Jest, tylko musimy przegrzebać tira. Jedź za mną.
Dobra.
No i?
Gdzie moja córka?
Najpierw interesy, potem przyjemności.
Nie, najpierw Natalia. Inaczej nie dostaniesz towaru.
Wyluzuj, daj mi towar, pojedziemy do twojej córeczki.
Pojedziemy teraz.
Najpierw Natalia, potem towar.
Jeżeli nie odezwę się w ciągu pięciu minut,
Stefan dzwoni po gliniarzy.
Dobra, siadaj.
Natalia?
No? Gdzie ona jest?
Ja nie znaju.
- Gdzie ona jest? - Carmen...
Co? Gdzie ona jest?
Gdzie ona jest? Mów! Gdzie ona jest?
Ja nie znaju.
Pusti!
Natalia!
Gdzie był, twoja mać?
- Anton... - Gdzie ty był?
Do widzenia.
- Wiesz, że twoja mamusia handluje herą? - Natalka, do domu.
Idź kochanie, idź kochanie.
Łukasz szef? Łukasz szef, mówi ci to coś?
Nie, nie mówi nic.
To szkoda, bo on jakoś ciebie kojarzy.
Kojarzy sobie ciebie, a ja znam sposoby, żeby faceta przycisnąć.
- Idź stąd! - Co idź stąd?
Córeczka tatusia, tak?
Pociągasz za sznureczki, kręci cię to? Pociągać za sznureczki?
No co udajesz głupią?
Udajesz głupią teraz!
Ciekawe tylko, że nagle Stefan też nabrał wody w usta.
Ciekawe, co? Stefan nagle nabiera wody w usta.
Co się patrzysz?
Nic nie wiedziałaś? Nic nie wiedziałaś?
Tak?
Skończyłeś?
- Nie, nie skończyłem. - Do domu! Idź stąd.
Nie skończyłem, będę tutaj siedział 24 na dobę!
Będę na ciebie patrzył, rozumiesz, cały czas!
Siedem dni w tygodniu.
Masz przechlapane!
Natalia... ja...
Mamo, odpuść sobie.
Mamy coś, to znaczy...
czy ja mam...
Nie mamy, właśnie na tym cały problem... polega.
To trzeba oddać Antonowi.
Ale ja nie chciałem was narazić.
Ja to teraz dla was wszystko odkręcę, obiecuję. Ja...
Ja zrobię wszystko, żebyście byli bezpieczni.
Przepraszam, przepraszam, kurwa, przepraszam.
Ty i Vini jesteście dla mnie najważniejsi.
- Już, już. - Nie chciałem.
Stefan Kozłowski, nagraj wiadomość.
Stefan? To ja. Wystawiłeś mnie.
Wystawiłeś mnie, ty zasrany kapusiu, ty frajerze jeden!
Nie dostaniesz ani złotówki z interesu, rozumiesz?
Ani złotówki! Ani ode mnie, ani od Wiktora!
Mogę wyjść?
Możesz...
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.