All language subtitles for Krew.z.krwi.S01E04.1080p.NF.WEB-DL.AAC2.0.H.264-playWEB_track3_[pol]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

- Widzi pani, Marek miał ze mną układ. - Jaki układ?

Marek miał mi przekazać pendrive’a z pewnymi informacjami.

O Wiktorze, o Kozłowskim, może nawet o pani ojcu?

Wie pani, dla mnie to jest wystarczający motyw, żeby go...

Tato... Tato...

Biedny Borys...

Dzieci są silniejsze, niż myślisz, naprawdę.

Prezent, prezent!

Mamo, popatrz, jaki śliczny!

Musisz mu wymyślić imię.

Naprawdę jest mój?

Nawet, kurwa, nie piśnij.

Twój mąż był mi winien kasę, 200 tysięcy. Muszę je dostać z powrotem.

Musisz być teraz bardzo ostrożna, uważaj na dzieci.

Marek, Stefan i ja podprowadziliśmy towar.

- Czyje to było? - Antona.

- Kto to jest? - Nieważne, Anton.

- Masz forsę? - Mam.

Dawaj.

- Jesteś od Antona? - Co?

Lubisz straszyć kobiety i dzieci?

Powiedz, gnoju, swojemu szefowi, że oddam wszystkie długi Marka.

- Ale muszę mieć na to dowód. - Jaki dowód?

- Kwit! - Jaki, kurwa, kwit?!

Będzie kwit, będzie kasa.

Znaliśmy się krótko, ale...

będzie nam ciebie brakować.

Borys, chyba trzeba mu nadać jakieś imię.

Nie! Jemu i tak wszystko jedno.

Nikt go już nie zawoła, bo nie zamknęłaś bramy!

Gdybyś zamknęła, tamten samochód by go nie przejechał.

Przepraszam.

- Może Alex albo Rex? - Nie!

To był Kumpel.

Kumpel...

Chcesz zostać sam?

Borysku, ja muszę wyjść, ty zostaniesz z Natalią i Frankiem.

Dobrze? Tak?

No to fajnie.

Natalia, Franek!

Mamo, ty znowu gdzieś wychodzisz?

Muszę wyjść, ale szybko wrócę!

A wy?

- Franek! - Co?

Bardzo proszę, żebyście dzisiaj zajęli się Borysem i zostali w domu.

Sorry, ja nie mogę.

- Czemu? - Umówiłem się na deskę.

To odwołasz.

- Nie odwołam, bo... - Chyba jednak odwołasz!

Bardzo proszę cię o to, żebyś zajął się dzisiaj młodszym bratem!

Czy to jest takie trudne, żeby mi pomóc? Dzisiaj, szczególnie dzisiaj?

- Jakby tata żył, to... - To co?

To nic.

Zostaniesz dzisiaj w domu, słyszysz?!

Mamo, nie denerwuj się, zostaniemy, przecież wiesz dobrze o tym.

Możesz na nas liczyć, zajmiemy się Borysem.

Wszystko będzie w porządku, naprawdę.

Gdybyś był głodny, to powiedz Natalii.

Gdybyś miał ochotę na coś słodkiego, to powiedz.

Na budyń, kisiel, spokojnie...

- A jest trochę lepiej? - Tak.

Poradzimy sobie. Nie denerwuj się.

- Cześć. - Cześć, to jest to?

- Tak. - Dzięki.

Jedziemy?

Chciałabym, żebyś został z dziećmi.

- Ja z dziećmi? - Poradzisz sobie.

A ty?

Jesteś pewna?

- A reszta? - Nie ma. Muszę pokombinować.

Nie pierdol.

Trasy!

Marek z Wiktorem się tym zajmowali, teraz wszystko jest wstrzymane.

Ta...

Dla taty od Vincenta!

Kocha synka?

Nie chce, żeby mu się coś złego stało?

Jedna z Kaliningradu do Gdyni, druga z Singapuru przez Hamburg.

Bezpieczne?

Bardzo.

Jeszcze sto osiemdziesiąt tysięcy, a o trasach pogadamy później.

To też Vincent?

- Nikifor. - Kto?

Nikifor, malarz taki.

- Tysiąc mniej. - Jaki tysiąc? Z pięć.

Tysiąc mniej!

O kurwa!

Też Nikifor?

Nie, to jest moja żona.

Dobra?

Jak się lubi dziewczyny, to dobra.

Zboczusie, kurwa.

- Ej! - Zamknij się!

- Foliówkę! - Co?

Jajco, torebkę dawaj!

Oliwki, lubię. Pakuj.

Flaszkę.

- Którą? - Tamtą drugą. No!

To jest srebrne?

Tamto. Pakuj.

Świeczniki.

Świeczniki!

- Dwa tysiące. - Nie pierdol! Tydzień.

Będziesz za mną tęsknił.

Dzień dobry! Jest Franek?

Jest!

Franek!

- Franek! - Co?

- Hej! - Siema.

- Idziemy? - Nie mogę.

- Muszę zostać w domu. - A co? Masz szlaban?

Muszę opiekować się rodzeństwem, teraz jestem głową rodziny.

A może zaprosisz koleżankę do środka?

Mamy lemoniadę, możecie się poczęstować.

Chcesz?

- Na lemoniadę mogę wpaść. - To chodź.

Dawaj, dawaj.

- I jak? - No całkiem nieźle.

- Nieźle? Zarąbisty, proszę cię! - Nie głupio wam tu mieszkać?

Czemu niby głupio?

No kurde! Ojca ci tu zabili i się pytasz czemu?

- No wbijaj. - Nie ma bata!

- No jak to nie? - No nie.

- To po co my tu przyszliśmy? - Nie!

- Dawaj, rozbieraj się. - Nie...

- Dawaj, nie patrzę. - Zajebiście.

Cześć, Stefan.

- Co ty robisz? - Włamanie było.

Co?

Rozumiesz? I zapamiętaj sobie, włamanie!

- Ktoś ci grozi? - Może, po co przyszłaś?

Masz sprawę, to mów, jak nie, to wyjdź!

Znasz go?

Pierwsze widzę.

Może pracuje dla Antona?

Wiem wszystko, Wiktor mi powiedział.

To szkoda, że mnie nie powiedział. Nie wiem, możliwe.

Ten koleś twierdził, że Marek jest mu winien 200 tysięcy złotych.

- Nie wiem, możliwe. - Co możliwe?!

Po prostu, człowieku, pomóż mi! Muszę się dowiedzieć, kto to jest!

Nie wiem!

Wyjdź stąd!

Dobra, powiedz mi przynajmniej, gdzie znajdę Antona?

- Po co ci to? - Po co mi to?

Chcę, żeby wszyscy zostawili mnie i moje dzieci w spokoju.

Żeby zostawili moją rodzinę w spokoju!

Żeby mi nie grozili, żeby mi nie wieszali psa.

To są wasze sprawy, pomiędzy wami a nim...

W dupie mam twoją rodzinę, tak, jak ty masz moją.

Wyjdź stąd!

Cześć!

Cześć.

- Co się stało? - Nie, nie denerwuj się.

Włamanie było. Wyszedłem na chwilę i...

Co ukradli?

Nie wiem, jakiś pieprzony koneser. Obrazy...

- Obrazy? - No obrazy!

- Byli w moim pokoju? - Nie wiem, idź, sprawdź. Nie wchodziłem.

Nie ogarniam, może jeszcze jakieś pierdoły,

ale posprawdzamy zaraz.

Co wy kombinujecie?

Nic, ja...

wpadłam, bo chciałam się o coś zapytać Stefana.

- O co? - O coś.

Pójdę już, trzymajcie się.

- Dzięki. Cześć. - Cześć.

Posprawdzam zaraz wszystko. Na razie to, co widziałem, to obrazy.

Carmen!

Powiesz mi, co się dzieje?

Sandra, nie pytaj.

Kiedyś ci to wszystko opowiem. Teraz nie pytaj!

Urodziny Magdy są niedługo, trzeba coś zorganizować.

Nie wiem, muszę się zająć dziećmi, tym wszystkim...

Co ty chcesz zrobić?

Będzie dobrze.

- Bezie dobrze. - Przyjdź do Magdy. Wyluzujesz się.

- Dzięki, cześć. - Pa.

- Skąd to masz? - Kupiłam.

- Chcesz? - Pewnie.

To wystaw język.

I to już, dziękuję bardzo.

- Dziękuję bardzo, do widzenia. - Dziękuję, zapraszamy ponownie.

Madzia, słuchaj...

Ty kiedyś chodziłaś z takim chłopakiem - Momkiem.

Nie przypominaj mi, to jakaś poracha totalna była.

Dobra, ale on pracował dla takiego Rosjanina.

U Antona?

Nie wiem, czy on pracował.

Coś mu przewiózł, zawiózł, ale nie chce mi się o nim gadać.

A ten Anton to...

Znasz go? Kto to jest?

Jakiś kolejny Rusek, co robi u nas szemrane interesy.

Ale podobno niezły przystojniak.

Muszę z nim pogadać i nie wiem, jak mam do niego dotrzeć.

O Jezu, chyba najlepiej to do Ustafino, do jego knajpy pójść.

- To jest jego? - Nie wiedziałaś? To jak ty go szukasz?

Gdzie reszta?

Natalka na górze, a Franek z tą swoją laską na basenie.

Może zjesz coś?

- Przez ciebie znowu przegrałem. - Z nim?

Wiesz co? Mam pomysł.

You want to fight?

Pokażę ci, jak naprawdę można pokonać takiego głupiego misia.

Ubieraj się i za mną.

- Jola? - Franek?

Chodź do wody.

Franciszek!

No chodź, no chodź.

No Franek, Franek...

Masz maseczkę...

No Franek, daj mi buzi.

No chodź, daj mi buzi.

- Pojebało cię? Co ty robisz? - No chodź.

Pojebało cię?

Ręce wysoko.

Teraz tak, lewa ręka lekko do przodu. Bardzo dobrze.

Teraz uważaj, w prawdziwej walce nigdy nie ma czasu

na przyjęcie ciosu i zadanie ciosu.

To trzeba robić równocześnie. Uderz mnie.

Blokuję i uderzam. Bardzo dobrze, jeszcze raz.

Blokuję i uderzam. Jeszcze raz.

Teraz ja, uważasz! Blokujesz i uderzasz.

Dobrze! Dobrze!

Jak się tego nauczysz, to nikt ci nie podskoczy, nawet twój brat.

Blokujesz, uderzasz i poprawiasz z łokcia.

Fu, fu, fu...

Uderz mnie. Dobrze!

Bardzo dobrze! Dobrze!

Tak!

Ooo... Aaa...

Dostałem, padam, możesz mnie poprawić z kolanka.

Co jest?

- Dzień dobry. - Pani do klubu? Ale jest zamknięte.

Aha...

Mam pieniądze dla Antona!

Cii...

- Czysta? - Czysta.

Otwórz.

Tu masz dwieście tysięcy.

Dokładnie tyle, ile był ci winien mój mąż.

Weź te 200 tysięcy i zostaw mnie i moją rodzinę w spokoju.

Niepotrzebne mi twoje 200 tysięcy.

Po tym, co zrobił twój mąż, straciłem towaru na kilka milionów.

Nie mogę spokojnie chodzić po ulicy bez ochrony.

Siadaj.

W tym interesie są dwie zasady: pieniądze i zaufanie.

I pan Anton powiedział, że pieniądze można zawsze odzyskać.

A bez zaufania daleko nie pojedziesz.

Mogę ci pomóc.

Ja rozwiążę twoje problemy...

ty rozwiążesz moje problemy.

Czego chcesz?

[kolejne zdania po rosyjsku}

Droga. Przerzut. Hamburg - Singapur.

Stefan nam o tym powiedział.

Zrobisz jeden przerzut

i pan Anton powiedział, że zostawi cię w spokoju.

Tym zajmował się Wiktor, ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego.

Wiktor niech się cieszy, że jeszcze żyje.

Zastanów się.

Pracuje dla ciebie?

Nie.

Nie?

Zaczekaj.

Zaufanie, Carmen.

- Kto to jest? - Moja dziewczyna.

- Oni połknęli tabletki. - Jakie tabletki?

- Ecstasy. - Ty też?

Ja nic nie brałem, tylko ona!

To...

Spokojnie, wszystko się skończy na płukaniu żołądka.

- A rodzice? - Dzwoniłem do nich. Wiedzą.

A ty gdzie?

- Ja pojadę z nią. - Do domu. Do domu już!!

- Ty też! - Ale ja niczego nie...

Na górę już! Borys!

Mamo, wyluzuj trochę.

Borys...

Niepotrzebnie ją wpuściłem.

Przepraszam bardzo, bo chcieliśmy wyjechać.

Idź, ja wyjadę, idź.

Oj no przepraszam.

Przepraszam.

Opowiadaj.

Wzięliśmy... dwie exstazki,

położyliśmy sobie po jednej na języku.

Zaczęliśmy się całować

i... ona przez przypadek połknęła dwie, a ja żadnej.

Co?

Po dzisiejszym dniu...

chyba wiesz, że...

namiętność... może odebrać rozum.

Mamo, jaka namiętność?

A całowaliście się tylko, czy...

Tak, tylko się całowaliśmy. Nic więcej.

Lubisz tę dziewczynę?

A co ci do tego?

Dobra...

To, co zrobiłeś, mogło się skończyć bardzo źle

i nie powinieneś brać takich świństw,

bo to jest po prostu bez sensu.

- Rozumiesz? - Tak.

- Wiem, jestem głupi. - Tak!

Po dzisiejszym dniu sądząc, jesteś głupi.

Słuchaj, Franek, co byś powiedział, gdybyśmy...

wyjechali z Polski?

Tak na wakacje?

Nie, na stałe.

To zależy, gdzie.

Chciałabym, żebyś sprawdził te adresy, może tam coś jeszcze jest.

A ja teraz potrzebuję pieniędzy, chciałabym wyjechać z dziećmi za granicę.

Jasne.

- Cześć. - Cześć, dzięki.

Aha...

Bawiliśmy się z Borysem na podwórku i...

on się zesikał.

Jak to się zsikał?

Nie wiem, usłyszał motor, stanął jak wryty i się zlał.

Ojej...

Ja już nie mam siły, po prostu, nie mam siły.

Jesteś naprawdę dobrą matką.

Wiesz?

- Nie jestem tego taka pewna. - A ja tak.

Odwalasz kawał świetnej roboty.

Możesz zawsze na mnie liczyć.

Wiem.

Luther, chciałabym, żebyś przechował mi tę torbę z pieniędzmi.

Myślę, że u ciebie będzie bezpieczniejsza.

Cześć.

Cześć. Już wstałaś?

- A ty? Nie idziesz pobiegać? - Nie, dzisiaj sobie odpuszczę.

Pokaż.

Nie, nie chcę.

Natalia?

Słuchaj jakoś...

Zamykasz się w swoim pokoju. To przede mną?

Nie, ja po prostu nie chcę, żeby Borys zabierał mi flamastry.

Zresztą, mamo, ciebie i tak nigdy nie ma w domu.

- Nieprawda. - Prawda.

Jesteś w porcie albo u Sandry.

Nawet nie było cię wtedy z nami w szpitalu, kiedy...

Kiedy tata umierał!

Są pewne sprawy, o których wam nie mówię.

Ledwo sama je rozumiem.

I nie wiesz, jak mi jest ciężko z tym, że nie było mnie wtedy przy tacie.

Nie wiesz...

Tak?

Proszę.

- Kto to? - Policja.

Dosyć wcześnie.

Widzi pani, niektórzy o tej porze już pracują.

Proszę bardzo, to jest nakaz rewizji.

Znowu? Dopiero co po was posprzątałam.

Zrobimy, co do nas należy i sobie pójdziemy.

- Gdzie reszta dzieci? - Na górze, przyprowadzę.

Niech pani zaczeka.

Robert pójdziesz po dzieciaki?

Nie, przyprowadzę je sama.

Pani zaczeka na dole!

Franek, weź Borysa i zejdźcie na dół.

Masz dzieci?

Mam, córkę, a co?

Byłoby fajne, gdyby trzech dorosłych facetów

wyciągało ją z łóżka i grzebało jej w rzeczach, fajne?

Robię to, co do mnie należy.

Proszę robić to, co do pana należy, kiedy dzieci są w szkole.

Proszę siąść na kanapie.

Panowie, idźcie na górę i przynieście wszystkie komputery.

Chodź, skarbie. Nie jest ci zimno?

- Wszystko? - Wszystko, co znaleźliśmy.

To dobrze, to zabezpieczyć.

Czy w domu są jeszcze jakieś komputery?

Nie ma.

- Na pewno? - Na pewno.

A to, co to takie jest, co?

- A to jest zabawka Borysa. - Tak?

Zabezpiecz.

Żeby sprawa była jasna.

Jak w tamtych rzeczach nie ma tego, czego szukam,

to będę was odwiedzał częściej.

Pani wie, o co mi chodzi. Prawda?

To miłego dnia.

Zabrali mój komputer z pracami domowymi.

- Mówisz o swojej kolekcji porno? - Zamknij się, dobra?

Byłaś już w świątyni zła?

- Gdzie? - W jej pokoju, świątyni zła, byłaś?

Oj przestańcie.

Czy panowie policjanci przypadkiem nie szukali tego?

Nadal uważasz, że jest głupi?

Wybaczam ci kolekcję porno.

Mogę panią prosić na chwilę?

Dzieci mają zdolność czasowego wymazywania z pamięci tego, co się stało.

Borys ma problemy ze spaniem,

ponieważ jego trauma zaczyna się uzewnętrzniać.

Teraz tak... Istnieje wiele sposobów, żeby pomóc mu z tego wyjść.

Po pierwsze: matka.

Syn panią obserwuje, bo chce wiedzieć, jak się smucić.

Jeżeli pani nie rozpocznie żałoby, to nie będzie wiedział, jak to zrobić.

A po drugie: struktura.

Chodzi o to, żeby...

chodzi o to... czy pani życie wróci do normy.

To jest bardzo ważne.

Ale moje życie wraca do normy.

Sprawdziłem wszystkie adresy.

Żadnego towaru, żadnych pieniędzy.

Ale nic?

Nic.

Mówisz do mnie, jakbym miała jakiś wybór.

- Masz wybór. - Nie mam, już nie mam.

Carmen, to naprawdę niebezpieczne.

Zostaw to, to nie twoja sprawa.

Wiktor, posłuchaj...

Zrobię wszystko, żeby zostawili mnie i moje dzieci w spokoju.

Poza tym chcę się dowiedzieć, kto zabił Marka.

Policja tego nie zrobi. Nie mogę stać z boku.

No a co potem?

Proszę cię... zostaw to.

Sam chciałeś, żebym poprowadziła interes, tak?

Zobacz, jak wyglądasz, nawet tu cię dorwali.

- Nic mi nie jest. - Jeszcze nie.

Jeżeli jeden transport wystarczy,

żeby zostawili mnie w spokoju, to ja to zrobię.

Nie.

Tak, zrobię to.

Nie rozmawiajmy o tym więcej. Już. Koniec.

Kurwa, no!

Dalej!

W prawo.

No, Carmen.

Witam.

Bardzo miło cię znowu widzieć.

Nie mogę powiedzieć tego samego.

Pyskata. Podoba mi się.

Traktujesz mnie jak wroga, a ja mam dla ciebie prezent.

Strzelałaś kiedyś?

Nie.

Będziesz miała...

okazję.

Dlaczego mam strzelać?

Zaufanie Carmen, zaufanie.

Zaufanie, Carmen.

Anton powiedział, że jeśli chcesz z nami pracować,

musimy zobaczyć, czy możemy ci zaufać.

Proszę cię, nie zabijaj mnie.

Trzymaj.

Proszę cię.

Bierz.

Ty rozwiążesz mój problem, ja twój.

Nie chciałem cię skrzywdzić, nie chciałem.

Proszę cię!

Proszę cię, nie rób tego. Nie rób tego...

Dla kogo pracujesz?

Proszę cię, proszę!

- Mów! - Proszę cię!

Proszę cię!

Dla kogo pracujesz?

Nie zabijaj mnie! Proszę cię, proszę cię.

Mów, dla kogo pracujesz!!

Raz! Dwa! Trzy! Mów!

- Mów! - Stefan!

- Stefan Kozłowski! - Kłamiesz!

Mówił, że zapłacisz.

Mówił, że to i tak są jego pieniądze.

Że i tak je od ciebie wyciągnie.

Proszę cię, nie rób tego.

Proszę cię!

Jeżeli jeszcze raz...

zobaczę cię w pobliżu mojej rodziny...

Zabiję cię.

Tak.

Słyszysz?

Chcę do domu.

Zorganizujesz dla mnie transport waszą trasą z Singapuru.

Ja załatwię ładunek.

A potem zostawiam ciebie i twoją rodzinę w spokoju.

To będzie sprawa między Wiktorem, Stefanem, a mną.

Jeden?

Jeden transport, tak? Jeden?

Zaufanie, Carmen.

Jedź do domu, do dzieci jedź.

No i co? Udała się wycieczka?

Tak. Mierzyłam do gościa z pistoletu, widziałam trupa.

Pasuje?

- A dowiedziałaś się, kto to zrobił? - Ale co?

Kto zabił twojego męża, się pytam!

Nie dowiedziałam się.

- Nie dowiedziałaś się? - Nie.

To po co to robisz? Po co? Nie widzisz, że ludzie giną?

Carmen! Nie ufaj nikomu.

Nie możesz nikomu ufać. Rozumiesz?

Niespodzianka!

- Co wy tu robicie? - To był jej pomysł.

Nie chciałaś przyjść do towarzystwa, to przyszło do ciebie.

- To niespodzianka. - Martwimy się o ciebie.

Nie ma się o co martwić, wszystko jest dobrze.

Oj, Franek, przestań już.

Dobra, słuchajcie, to ja szybki prysznic i schodzę.

A wy jedzcie, pijcie.

Szybko to ściągaj i wracaj tu.

Ok, to ja proszę winko.

Dlaczego cię nie ma na Wikipedii?

- Proszę, dla ciebie. - Nie, dzięki.

No właśnie, dlaczego mnie nie ma na Wikipedii?

Może dlatego, że nie jestem znany?

To wszystko przed tobą. Mogę założyć ci stronę?

Powoli, najpierw muszę sprzedać jakiś obraz w ogóle.

Nie sprzedałeś jeszcze żadnego?

Nie, to znaczy, przepraszam. Raz byłem blisko.

Był jeden facet, który się zachwycił moim obrazem, ale potem się nie pokazał.

Nie martw się, na pewno jeszcze będziesz sławny.

Ale grób, ale grób!

Oj tam, oj tam spóźniłem...

Zaraz przyjdzie.

Witamy. Strzałka.

A gdzie nasza... Carmen!

Nie...

Na osłodę od nas.

Świetnie wyglądasz.

Dzięki.

Gadałaś z Wiktorem?

Dzisiaj.

I?

I... dobre wieści.

Czyli?

Ruszamy z interesem.

Można? Cieszę się.

Bardzo.

Dziękuję.

Twoje.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.