All language subtitles for Krew.z.krwi.S01E02.1080p.NF.WEB-DL.AAC2.0.H.264-playWEB_track3_[pol]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Tato.

Tato.

Tato.

Natalia!

Natalia!

W jednej z Trójmiejskich szklarni

znaleziono ciała dwóch osób zastrzelonych z broni palnej.

To 25-letni mieszkaniec Gdańska i 30-letni obywatel Ukrainy.

Jak wynika...

- Tato, nie ruszaj się! - Wiesz co, ja chyba idę spać.

- Jak to? - Lecę z nóg, wiesz?

- Tato, ale ja jeszcze nie skończyłam. - Skończymy jutro. Dobranoc.

- Przyniosłam ci kawę. - Dzięki.

- Borys, chcesz pić? - Nie.

- Mogę iść do dziadka? - Pewnie, kochanie, możesz, leć.

Biedny Borys.

Dzieci są silniejsze niż myślisz.

Będzie dobrze.

Czy ty wiesz, że nasz najmłodszy syn miał broń w szkole?

Umówiliśmy się, że trzymamy dzieci jak najdalej od tych spraw!

Nie mogę tak po prostu z tego wyjść.

Nikt tego nie kupi, rozumiesz?

Jeżeli teraz się nie wycofasz, to ja to zrobię.

- Co? - Zostawię cię, Marek.

Zrobię tak, jak chcesz. Skończę z tym.

Zostawimy wszystko, zostawimy twoją rodzinę.

Znikniemy, tylko że nigdy nie będziemy mogli tu wrócić.

- Rozumiesz? - Rozumiem.

- Chcesz? - Chcę.

Zajebię cię! Nie żyjesz! Kurwa!

Marek!

Nie, tylko nie ona.

- Cześć. - Cały czas go operują.

- Cześć, kochana. - Słuchaj, weź idź stąd.

- Ale co się dzieje? - Ty to masz tupet.

Muszę przyznać, że masz tupet.

- O co ci chodzi? - Wyjdź.

- O co ci chodzi? - Nie wiesz, o co mi chodzi?

To powiedz swojemu mężowi, że Marek żyje. Powiedz mu, że żyje i będzie żył.

- Jeżeli jeszcze raz go zobaczę... - Co ty pierdolisz?

...obok mojej rodziny, to naślę na niego Luthera.

Myślisz, że Stefan ma coś wspólnego z tym?

A nie ma? Gdzie jest Stefan?

W domu jest, kurwa! Zaraz może przyjść. Ty się kurwa stuknij w łeb!

Czemu na nią krzyczysz? Wiem, że się denerwujesz.

Uspokój się. Wszystko będzie dobrze.

Nie pamiętasz, co było na weselu?

To przecież jakaś pijacka bójka była. Przecież nie ma żadnego związku...

- Magda, idziesz? - Idę.

Zobaczę co z nią. Nie denerwuj się.

Wiktor!

Wiktor!

Tada dam...

Ale żeś to rozcieńczył, tego się pić nie da.

Co się nie da?

Moja siora jedzie, więc bez obciachu.

No jesteście, co tak późno?

Cześć, chłopcy.

Jesteście! Witam, księżniczko.

- Cześć, Stefan. - Sandra.

Szybko, bo zimno jest. Dziewczyny, proszę okrywać się.

Uwaga na schody.

Prosimy, prosimy.

Milusio tu.

- To wasze? - A czyje?

Prosimy, siadajcie. Rozgośćcie się.

Polewamy, polewamy.

Mareczku, proszę bardzo.

A co to? Woda?

Nasza woda, zdrowa woda.

Nie przesadzaj, Stefano, dobra?

Kto tam?

Otwieraj, bo i tak wejdziemy.

Kurwa, Afgan.

Gdzie jest nasza hera?

Ty!

- Gdzie jest nasza hera? - W porcie.

- Gdzie? - W porcie!

No chodź.

- Przynieś dziadkowi wody. - Dobrze.

- A ty myślisz, że to Stefan? - Nie! Ja już nic nie myślę.

- Mamo? - Tak kochanie?

- W porządku? - Tak.

Borys?

Widziałeś, jak to się stało?

Widziałeś...

Jak policja cię zapyta, to opowiedz wszystko, co widziałeś.

Po prostu wszystko.

Ale jak cię zapytają o nas,

o rodzinę...

to powiedz: „nie wiem”.

Rozumiesz?

„Nie wiem”.

To nie ich sprawa.

Mądry chłopak.

- Ta? - Ta.

Gdzie?

Twoja flota?

- W jakim sensie? - No takim.

Nie moja, Marka. Ja mam transport.

No i?

Nie ma.

- Ale jak to nie ma? - No nie ma.

- Kurwa, niemożliwe. - Co?

Musi być.

Gdzie? Stefek, gdzie?

No, kurwa, musi być.

Posłuchaj historii.

- Gdzie to jest? - Gdzie to, kurwa, jest?

Nie wiem, panowie, przysięgam...

No Stefuś, najbardziej nie lubię, jak ktoś mnie w chuja wali, wiesz?

No dawaj.

Panowie, przysięgam, nie wiem, gdzie jest.

Ktoś musiał zabrać, nie wiem... Gruby.

Gruby zabrał.

Jak ma na imię Gruby?

Marek.

- Jak? - Marek.

Wiesz, że zapłacisz Antonowi za każdy gram hery, która zniknęła?

Wiesz, jaka to jest kasa?

Stefuś...

To nie są żarty.

- Pani Rota Majewska? - Tak to ja.

- Już po operacji. - I?

Jedna z kul przeszła przez płuco, musieliśmy je usunąć.

Proszę się nie denerwować, można żyć z jednym.

Dla pewności zostawimy go w śpiączce farmakologicznej

na kilka godzin.

Potrzebna jest obserwacja, jak organizm reaguje po operacji.

Pielęgniarki powiedzą, kiedy będzie można wejść.

Dziękuję, dziękuję bardzo.

Będzie dobrze.

Tato.

- Cześć. - Hej.

- Gdzie byłeś? - Gdzie byłem? W robocie byłem.

- Cześć, młody. - Cześć.

I nie tym tonem.

- Co oglądasz? - Program o deskorolkach.

Ile było rozmowy? Deskorolki nie kupimy.

- Cze-mu? - Te-mu.

- Czemu nie byłeś u Marka? - Nie wyrobiłem się, jutro wpadnę.

Co ci się stało?

- Gdzie? - No tu.

- W robocie się walnąłem. - Upadłeś?

Nie upadłem, tylko walczyłem z rusztowaniem metalowym,

ciężkim, firmy niemieckiej.

- Która jest godzina? - Nie wiem.

To się dowiedz.

Co o tej godzinie robimy?

Ile mam cię uczyć, co o tej godzinie robimy?

Spać. Mig!

- A jak u niego? - Bez zmian.

Jutro pójdę.

- Ty go kładziesz czy ja? - Ty.

Dobra położę go, a potem położę ciebie ze trzy, cztery razy.

Za co będziemy pić?

Za nas trzech. Żebyśmy zawsze mieli taki fart.

Zdrowie.

- Ojej! - O kurwa, co to jest??

Dobre, co?

Mamy tego w cholerę.

Będziemy bogaci.

Co wy odstawiliście?

Czytaj.

- „Wasz prezydent, nasz premier”. - Niżej.

„Napad w nocy.

Uzbrojona banda ukradła milicji cysternę spirytusu”.

- Wiktor? - Wiktor, Wiktor... od razu na mnie.

♪ Było nas trzech W każdym z nas inna krew ♪

♪ Ale jeden przyświecał nam cel ♪

♪ Za kilka lat mieć u stóp cały świat ♪

♪ Wszystkiego w bród ♪

Zdrówko!

Dobry wieczór.

Dobry wieczór.

Nadkomisarz Paweł Żaryn. Centralne Biuro Śledcze.

Mogę pani zadać kilka pytań?

- Tak, proszę bardzo. - Jak mąż?

Operacja się udała.

- To dobrze. - Tak.

Ja wiem, że to nie jest dobry moment, ale...

- Pani się może domyśla, kto mógł... - Nie mam pojęcia.

Zakładam, że wie pani, czym zajmował się mąż.

- Zajmuje się. - Tak.

- Mamy przystań jachtową. - Jasne.

Wie pani co? Nie utrudniajmy sobie życia.

Pani mąż jest zamieszany w nielegalny handel papierosami.

Razem z pani bratem, Wiktorem, ze Stefanem Kozłowskim...

Ten Kozłowski to jest mąż pani najbliższej przyjaciółki, zgadza się?

Owszem, jest mężem Sandry.

Widzi pani Marek, miał ze mną układ.

- Jaki układ? - Miał mówić.

Mówić co?

Miał mi przekazać pendrive'a z pewnymi informacjami.

O Wiktorze, o Kozłowskim.

Może nawet o pani ojcu.

Wie pani, dla mnie to jest wystarczający motyw, żeby go...

Wie pani?

Nie wiem, o czym pan mówi.

A nie straszyła go pani rozwodem?

Jeśli z tym nie skończy?

- Chcę zajrzeć do sejfu w waszym domu. - Nie, to jest wykluczone.

Mam pozwolenie na rewizję.

Mogę to zrobić w każdej chwili i nie pytać pani o zdanie.

To co?

To po co ta gadka?

- Bo jestem miły. - Aha...

No to co?

Teraz?

Słuchajcie, ja muszę pojechać z panem do nas do domu,

Ale wrócę szybko, najszybciej jak się da.

Zostańcie tu. Nie wiem, zadzwonić po dziadka?

Zajmiesz się Franek, tak? To pa.

Dzięki.

Czemu nie byłeś u Marka?

Zacięłaś się?

Zrobiłeś to?

Dzisiaj jeszcze nie, ale zaraz to zrobię.

Chciałeś go zabić?

Co ty powiedziałaś?

Pytam, czy chciałeś go zabić?

Nie masz prawa tak mówić, rozumiesz?

Ani myśleć.

Ani myśleć...

Tak czy nie?

A może tak...

a może nie...

a może czekoladkę, a może cukiereczka,

a może kocham ciebie, a może mnie to...

Poprosiłem sąsiadkę na świadka przeszukania.

Bardzo panią przepraszam, ogromnie mi przykro,

ale proszę zrozumieć, policja prosiła.

Proszę się nie przejmować. Bardzo pani dziękuję.

Proszę iść do domu, zadzwonię do mamy.

Nie musi pani w tym uczestniczyć, wystarczy mi kod do sejfu.

A mogę sama?

Wolałabym jednak zatrzymać kod dla siebie.

O tak! No już, już...

Pusto.

Pusto.

Chciałabym się przebrać.

To niemożliwe, myśmy jeszcze u góry nie sprawdzili.

Ale ja chcę się tylko przebrać!

Pójdziesz z panią?

Potrafię się sama rozebrać.

Do cholery jasnej!

Sprytnie, bardzo sprytnie.

Miałeś jej pilnować, nie?

Może pani podejść?

Ręce? Ręce!

Ej!

To zaczyna przypominać molestowanie seksualne,

a chyba nie ma pan do tego prawa.

Mogę się ubrać?

I co?

Mogę już iść? Wrócić do szpitala? Mogę?

Proszę.

Eksport, import, Finlandia wódka, Szwecja meble, owoce...

owoce morza.

- Sama jesteś jak owoc, wiesz? - Yhmm.

Napijesz się?

- Chodź, coś ci pokażę. - Co?

Wiktor?

Magda?

Świntuchy...

- Chodź. - A gdzie ty mnie prowadzisz?

Podobasz mi się.

- A ty mi nie. - W ogóle?

- Ani trochę? - Nie podoba mi się to, co zrobiliście.

- A co zrobiliśmy? - Zakosiliście towar mojemu ojcu?

Aaa...

Wiesz, że mój brat to debil i sprowadzi na was kłopoty.

Ja lubię ryzyko.

Głupi jesteś.

Wiesz co?

Powiedz ojcu, że jak chce spirytus, to niech nam zapłaci.

Idiota.

- Franek, daj pograć. - Spadówa, nie widzisz, że gram.

Borys, gram! Spadówa.

Dawaj, no daj! Ty już grałeś.

Chcesz zagrać?

Jak przejdziesz pod krzesłami, to ci dam!

- Tablecik... - Daj!

Franek, daj mu zagrać.

Spokój tam, gnoje.

A gdzie jest wasza mama?

Musiała wyjść, ale w razie czego, mamy do niej zadzwonić.

Chodźcie ze mną, wasz tata się obudził.

Tato?

- Cześć tato. - Cześć.

Cześć, dzieciaki.

Cześć, kumplu.

Sorry.

No co?

Dobrze będzie.

Nagraj wiadomość.

Mamo, przyjedź szybko, tata się obudził.

Gdzie ten pendrive?

Carmen...

Co u Marka?

Co tu robisz?

Przyszedłem zabrać towar, zanim go gliny znajdą, ale nie ma go,

Pewnie myślisz, że po tym...

co na weselu...

że to ja?

Nie.

Rozumiesz? To nie ja.

Ja jebię...

Trzeba było się zatrzymać już wtedy...

dwadzieścia lat temu, jak zajumaliśmy towar twojego ojca.

Tak...

Sandrze nie mów, że tu byłem. Dobra?

Panie doktorze!

Tato? Wszystko w porządku?

Co się dzieje, tato?

Odsuń się, odsuń się!

- Zabierz dzieciaki. - Co mu jest?

Zabierz dzieciaki stąd! Zawołaj chłopaków.

- Chłopaków zawołaj! - Już wołam.

Migotanie, będziemy strzelać.

Odsuńcie się.

Masaż.

Masz jedną wiadomość.

Mamo, przyjedź szybko, tata się obudził.

Dzwoniłam do ciebie, gdzie ty byłaś?

No pytam, mamo, gdzie byłaś?

Prawdopodobnie nastąpił krwotok.

Nawet nie mieliśmy szans przewieźć go na salę operacyjną.

Przykro mi.

Ubierajcie się, idziemy.

Pani Carmen...

Jeszcze rzeczy pani męża.

Dziękuję.

Do widzenia.

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Carmen Rota- Majewska.

- Proszę. - Dziękuję.

Wiktor Rota, syn Andrzeja.

Przykro mi, nie będę na pogrzebie.

Nie dadzą mi przepustki.

Jak się czujesz?

Kto go zabił?

Nie wiem, jeszcze nie wiem.

Ja po prostu...

nie mogę tego zrozumieć.

- Nie rozumiem, jak to się mogło stać. - Carmen, spokojnie.

Wszystko będzie dobrze, obiecuję ci.

Jak tylko stąd wyjdę, wszystko naprawię.

Wiktor...

Wiktor, co ty chcesz naprawiać?

Chcę się wszystkiego pozbyć, rozumiesz? Nie chcę przystani, żadnych kont...

Poczekaj! Carmen jesteś w szoku...

- Nie możesz tego zrobić. - Dlaczego nie?

- Marina należy do interesu. - To go zamknij.

No nie.

- Dlaczego nie? - Bo nie chcę!

Carmen, zrozum, musisz mi pomóc.

Zajmij się interesem, dopóki stąd nie wyjdę.

Zwariowałeś?

Ufam tylko tobie.

A Stefan?

Stefan się do tego nie nadaje.

Wiktor, czy ty myślisz, że on...

Że on co?

Marka?

Bzdura! Kto ci nagadał takich głupot?

Oni się pobili na tym weselu. I on mu groził...

Dobrze, Carmen, nie denerwuj się.

Nic nie rób, żadnych nerwowych ruchów. Zajmij się interesem.

- To długo nie potrwa. - Nie.

Ojciec mnie stąd wyciągnie. Zajmij się interesem.

Proszę cię, Carmen.

„Jeśli mam tyle pytań,

dlaczego muszę być cicho?

Dlaczego muszę płakać,

skoro nie mam łez?

Dlaczego...

Dlaczego muszę żyć...

Skoro tak strasznie boli?”

„Dlaczego muszę żyć,

jeśli chcę być przy tobie?”

„Dlaczego muszę żyć...

skoro chcę być przy tobie?”

Módlmy się.

Panie Jezu Chryste,

ty jesteś dobrym pasterzem i troszczysz się o nas.

Nie opuszczasz nas nawet w śmierci.

Prosimy cię, zaprowadź naszego brata Marka

do wiekuistej światłości i pozwól mu zamieszkać w domu Ojca Niebieskiego.

Na wieki wieków, amen.

Trzymaj się, córciu.

Carmen, kocham cię.

Muszę iść zapalić.

Carmen, to był mój przyjaciel.

Trzymaj się.

I załatw mi widzenie z Wiktorem, co?

- Ciasto dla pana? - Tak, poproszę.

Mógłbyś coś powiedzieć.

Carmen nie chciała.

To jest Anna.

- Twoja poprzedniczka. - Klaudia.

Było ich bardzo wiele.

W każdym razie matka jego dzieci.

Podasz mi kawę?

Już idę.

Przepraszam.

- Kawy? Herbaty? - Kawy.

Cześć.

Siema, co ty tutaj robisz?

Lubię stypy, więc wpadłam.

Współczuję ci, serio.

Spoko, dzięki.

A tak właściwie to jak masz na imię.

Przecież ci mówiłem, Franek jestem.

Jola.

Pamiętam.

Masz tę kawę?

- Proszę. - Dzięki.

Można kawę?

Ładny wiersz.

Dzięki.

Zwariujemy, jak będziemy tak robić.

Proszę cię.

Sandra...

A może ty wiesz, czym zajmował się mój ojciec?

Nie wiem i nie chcę mieć z tym nic wspólnego.

Z czym?

Z tym. Po prostu z tym.

Nie pytaj mnie o to już.

Chodź, napijemy się herbaty.

Dwie herbaty.

Tato?

Przepraszam, że musisz to oglądać...

Dobrze, o co tutaj chodzi? Co się dzieje?

Ten pan gówniarz chciał cię o coś spytać.

No?

No mów!

Carmen, oddam wszystko, tylko zostań moją żoną.

Co?

Proszę.

Proszę. Zgadzasz się?

Tak?

Wyjdziesz za mnie? Zgadzasz się?

Zgadzasz się? Proszę.

Proszę.

Zgadzam się.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.