All language subtitles for Krucjata.S01E12

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Przyjdę jak płomień gorący!

W rzeki się rzucę, w krew je obrócę!

W domy zlęknione powpływam!

Chce uderzyć w system, zabija ludzi systemu. Chce podburzyć fundamenty.

- Niedługo będzie już widać. - Co będzie widać?

Że jest w czwartym miesiącu ciąży.

- Chcesz być na fejsie? - Chcesz? Dawaj. Masz, masz.

- Wezwij to cholerne pogotowie! - Już jej nie pomożesz!

Idziemy po ciebie, Mandżaro.

Wypierdalaj stąd – powiedziałem!

Piotr?

To dostałam rok temu. To z wakacji.

A co z nim będzie, z selekcjonerem?

Chłopaku, to naprawdę nie jest twoja sprawa.

On wie, że powinieneś siedzieć. Wymyśl coś.

Nad nim przynajmniej pracują, żeby go wyciągnąć,

a o tobie myśli tylko seryjny samobójca.

- Tu jest głowa? - Nie.

Tutaj są lepsze skarby. Możesz się zdziwić.

Wysłaliśmy już próbki DNA do analizy na Ukrainę.

A ten drugi to Sergiej Łoktiew. Kapitan.

Wydział do Spraw Walki z Przestępczością Zorganizowaną w Doniecku.

Może pan by posiedział przy mnie trochę?

- Brakuje tylko „T”. - Gdzie jest to „T”?

No żeby to wszystko tylko dobrze poszło.

- Myślę, że coś matce da, nie? - Podzieli się. Uhm.

No. To do widzenia, panie mecenasie.

W prawo zwrot.

Zmiana – wystąp!

W lewo zwrot.

Za mną marsz!

W tył zwrot.

No co jest?

Nic. Chyba mam alergię na prochy skurwieli.

Nie rozumiem.

Maria miała pod przykryciem rozpracować handlarzy kobietami,

a Łoktiew i Pietrenko ją po prostu im sprzedali. Do burdelu.

Tam poznała Stawiskiego, a on ich zlikwidował.

Człowiek się dla tych skur… przebiera w mundur galowy,

baczność, spocznij, oddaje honory…

Co za…

Taka praca, nie?

Słuchaj.

Na ten samochód w Zegrzu naprowadził cię Kamil.

Teraz mu się kończy obserwacja, zaraz go przeniosą do więzienia.

Może spróbujmy jeszcze raz przesłuchać.

Kamil nam nic nie powie, nie mamy dla niego nic na handel.

Trzeba się dobrać do Stawiskiego.

A jak chcesz się do niego dobrać? Masz jakiś pomysł?

Mamy nagrania z monitoringu, yyy…

Samochód marki Toyota, blachy WK55500.

Podjechał tutaj pod cmentarz i potem wrócił tą samą drogą.

- Jakieś pomysły, dokąd mógł jechać? - Tam nic nie ma.

Ta droga prowadzi tylko na cmentarz.

A jakieś kradzieże zgłaszane w tamtym czasie?

Nie, w naszej gminie nie ma w ogóle kradzieży po cmentarzach.

A nie mogli… nie wiem, jakoś tak zwyczajnie na seks przyjechać?

Gdzie?

Nie, na seks to jeżdżą nad rzekę, na wał.

- No dobra, to dzięki wielkie. - Dzięki.

No zastanawiam się, co Kanibal robił na cmentarzu w noc po zabójstwie.

Spałeś coś dzisiaj?

Niewiele, ale się opłaciło.

- Pamiętasz Janiaka? - No.

No to słuchaj tego.

Dobrze, proszę powiedzieć, co właściwie robili dwaj dyplomaci

na nagraniu jakiegoś, ee… telewizyjnego show?

Nie są panowie na to zbyt zajętymi ludźmi?

Jesteśmy, ale Tommy, yyy… był naszym kolegą ze studiów.

Znamy się z wydziału historii. Wszyscy jesteśmy historykami.

Tommy i konsul, i Piotrek.

Dawno nie byliśmy w Warsza…

- Słyszałeś? - Co?

Posłuchaj jeszcze raz.

Wszyscy jesteśmy historykami. Tommy i konsul, i Piotrek.

Piotrek to jest Stawiski.

Mieszkał razem z Tommym w akademiku.

Czego my szukamy?

Nie wiem jeszcze.

- Leszek. - Co?

Zobacz.

- Krzysztof Stawiski? - Ojciec Piotra Stawiskiego?

Ten milioner był jego ojcem?

Rysy są. Ktoś to przesuwał.

- Dawaj. - Ulka, dowody pozyskane w ten sposób…

Wiem. Legalnie będzie. Obiecuję.

No nawet nie wiem, czy jest sens składać podanie o przeszukanie grobu.

Kanibal był w nocy na cmentarzu,

mamy nazwisko pojawiające się w przedmiotowej sprawie.

To się łączy. Dawaj.

- Pomóż mi. - Dobra. Szybko.

To oni zabili Tommy'ego. Nie on.

Stawiski był z nimi umówiony tego wieczora.

Z Tommym, konsulem i Janiakiem.

I co, nie ma z zabójstwem nic wspólnego,

a litera na drzwiach toalety pojawiła się następnego dnia przez przypadek?

- Ale kto to namalował? Stawiski? - Któryś z jego ludzi.

Może mieli zginąć wszyscy. Może chciał wyeliminować całą szajkę dilerów.

Ta krucjata to jest jakiś dżihad, jakaś święta wojna

z przestępcami, kłamcami i niewiernymi kobietami.

Ale teraz my musimy ich złapać.

Dobra, idę po kawę.

Tam w środku jest jakaś walizka, widziałam,

a w noc zabójstwa Kamil był na tym cmentarzu.

Myślę, że mógł tam ukryć głowę ofiary.

- Czyj to jest grób? - I teraz uważaj.

Nieboszczyk nazywa się Krzysztof Stawiski.

To ojciec Piotra Stawiskiego, tego Piotra Stawiskiego,

a syn musi być obecny na przeszukaniu grobu ojca.

Znam plotki o tym, że mój ojciec żyje.

Jest na Seszelach, a trumna jest pusta. To będziecie sprawdzać?

Nie, nie mamy nakazu przeszukania trumny. Mamy zgodę na otwarcie grobu.

Czy zna pan pochodzenie tej walizki?

Skąd.

- Widział ją pan kiedykolwiek? - Nie.

Gdzie Kanibal ukrył głowę? Hmm…

Tam, gdzie się wszyscy w końcu spotkamy, ty, ja i wszyscy inni.

Ja ją zawiozłem do twojego taty, Mandżaro. Do twojego.

Nie odwiedzasz go, co?

Nie wiem, co to ma znaczyć.

Wiesz, tylko łżesz.

Fajny kubrak. Chodź, selekcjoner czeka.

Ale naprawdę. I ona normalnie tytułowała mnie „panie podchorąży”.

- Grubo poleciała. - Tak.

No i że co? Że mamy wrócić? A co na to selekcjoner?

Nic. Poprosił, żebym wam przekazał.

Nieźle.

I powiedział, że może ktoś będzie miał ochotę skorzystać z szansy na powrót.

- Na powrót dokąd? - No do starego życia.

Jedzie.

Witam, panowie.

Zaprosiłem was tutaj, żebyśmy razem opracowali plan akcji uwolnienia Kamila.

Jak to?

Której części nie zrozumiałeś, Luty?

Selekcjoner mówi, co mamy robić, a my to robimy.

Kamil idzie na pełną współpracę z policją.

- Cwel. - Zdrajca.

Nigdy go nie lubiłem. Zawsze zadzierał nos za wysoko.

Kamil zna was wszystkich. Policja przenosi go z psychiatryka do więzienia.

To dla nas jedyna szansa na jego… uwolnienie.

Panie selekcjonerze, może nie będzie sypał.

Ja byłem w więzieniu i nie sypałem.

Nigdy nie podważaj moich słów.

Przepraszam.

Pan w moich skromnych progach?

Pan Kalina?

Co ja, adres pomyliłem? Ja pana Góry szukam.

Nie, nie, nie. Nie pomylił pan. To mój lokator.

Ale to pan pokoje wynajmuje, panie ministrze?

- Możemy się nie tytułować? - Zmienili panu na obrożę.

I co? Lepsze to niż siedzenie w kryminale, nie?

- O! Dzień dobry, panie Janie. - Dzień dobry.

Rozmawialiśmy przez telefon.

A! Yyy… Wie pan, ja teraz jestem na służbie. Spieszę się.

Ale mnie wystarczą trzy minuty.

Wie pan, to i tak nie ma sensu,

bo ja nie mam rodziny, mnie sprawy spadkowe nie dotyczą.

Dotyczą, dotyczą. Każdego dotyczą. Może jednak znajdzie pan?

Naprawdę, to musi być pomyłka.

A to ja zapraszam do siebie. Mam to i owo do pana. Pogadamy sobie.

Wie pan, ale ja wolałbym…

- To jest dobry pomysł. - Do pana przyjechałem.

To jest dobry pomysł. Pan powie z grubsza wszystko panu Andrzejowi,

a ja potem do pana się odezwę.

Myślę, że gdyby wiedział pan, o czym mówimy,

to traktowałby pan tę sprawę dojrzalej, że tak powiem.

Dobrze, panie Jamroży, ja traktuję tę sprawę dojrzale,

dlatego chowam pana wizytówkę, a nie wyrzucam.

- Do widzenia. - Do widzenia.

Z całym szacunkiem, panie ministrze, ale panu niewiele mogę powiedzieć.

- Tajemnica adwokacka. - Zapraszam.

Łukasza nam zabili, następnego nie możemy oddać.

Matka przygotował full obstawę.

Gotowi? Idziemy.

Na twoim miejscu bym się tak nie cieszył.

Chłopaki w więzieniu tylko czekają na kogoś takiego jak ty.

Padnij! Padnij!

Stój!

Stój, bo strzelam!

Wio!

- Kumple go trafili? - Żywczyk. Dostał w kamizelkę.

I co, Kamil, kretynie? Kumple nie chcieli cię odbić, co?

Mi się podobało.

- Prostackie, ale mocne. - Albo ty, albo oni.

Dorwą cię i gówno będzie z tego twojego filmu z Goslingiem.

Wstawaj.

Czekali, kryli gnoja, wiedzieli o nas!

Nie pierdol. To normalne procedury policyjne. Po prostu zjebaliśmy.

- Przecież trafiłem go. - W kamizelkę go trafiłeś!

- A może ty się psom sprzedałeś? - Powiedziałem, jaki jest układ.

Powiedziałem wszystko selekcjonerowi.

- Nie rozmawiam z psami. - Dobra, uspokój się, Holender.

Nikt cię nie podejrzewa. Jest jak jest.

Zapomniałeś o najważniejszym szczególe:

mieliśmy go sprzątnąć. I nie wyszło.

Teraz się spruje i wszyscy pójdziemy siedzieć,

a ja nie wrócę do pierdla.

- Dobra, stul ryj. - Nie wrócę!

- Selekcjoner ma plan. - Plan? Skąd wiesz?

Tak. Selekcjoner ma plan. A ty nie zadawaj więcej pytań.

- Tak, panie Andrzeju? - Mecenas niewiele powiedział.

- No ale coś powiedział? - Chodzi o pańskiego brata.

Pańska matka sądzi, że będzie chciał wyeliminować pana z procesu spadkowego.

Ale ja nie mam brata.

Dziękuję bardzo.

- Szukałeś mnie? - Tak.

Gdyby pojawił się Stawiski, ten wasz wolontariusz Piotr,

wyślij mi esemesa, dobra?

- To jest bardzo ważne. - Jasne.

Dzięki.

Cześć.

Piotr Stawiski, urodzony 31 lipca 1975 roku w Warszawie,

od '86 mieszka w Gorzowie Wielkopolskim.

Magister historii i resocjalizacji.

Na historii poznał Tommy'ego Gajewskiego i wicekonsula Janiaka.

Tak jest, od 2008 roku, po wyborach parlamentarnych,

wraz z żoną, świeżo upieczoną posłanką Gabrielą Pilch,

przenosi się do Warszawy, w 2012 biorą rozwód.

Współpracuje z resortem sprawiedliwości

i ma powiązania z zakładem karnym dla młodocianych,

tym samym, w którym przebywał Łukasz.

Niestety te dane są tajne i nie mamy do nich dostępu.

I od 2017 jest nauczycielem

w liceum króla Kazimierza Wielkiego w Warszawie.

No i co?

Stawiski znał prawie wszystkie ofiary. Niepowiązane ze sobą.

Jedyny łącznik.

Ofiarą, której nie znał, była najprawdopodobniej Paulina Klejna.

Chyba. W każdym razie nie znaleźliśmy powiązań.

Za to znał Marię.

Komisarz Marię Darską, członka grupy śledczej.

Znał, można powiedzieć, bardzo blisko.

Co ty sugerujesz?

Że ja pozwoliłem przestępcy wprowadzić wtykę do własnej grupy?

Panie inspektorze, ja nic nie sugeruję. Ja mówię, jakie są fakty.

Dosyć. Komisarzu Góra, ja ci teraz zrobię „maszeruj albo giń”.

- Proszę bardzo. - To teraz będzie tak.

Albo mi dajesz dowody, na stół, albo zejdź mi z oczu.

- Masz 24 godziny. - To potrzebuję ludzi i sprzętu.

Dajesz mi Mutantów, dziewczyny i tego młodego od komputerów, Leszka,

i dostaję wolną rękę. Ja, Ula i Luizjana.

To znaczy?

To znaczy: nie musimy się meldować ani pytać o pozwolenie.

I jeżeli powiemy dowolnemu funkcjonariuszowi,

że ma coś zrobić, to to robi. Cześć.

No co, szefie? Planeta umiera, trzeba segregować.

A, tak, tak.

Dane figuranta macie na poczcie.

- Leszek: billingi, kontakty, rodzina. - Tak jest.

Szukamy związanych z nim młodych mężczyzn. To są te twarze.

Ikonografie Ula prześle wam na maila.

Mutanci, bierzecie jego dawnych uczniów i ludzi z więzienia w Gorzowie.

I przyglądamy się wszystkim. Ale to naprawdę wszystkim.

- Krysia – billingi, sąsiedzi. - Robi się.

Szukamy też jego innego telefonu, czyli KRS.

Zresztą, co ja wam będę mówił. Czy miał firmę, fundację… Wiecie, co robić.

- No. - To do roboty.

Okej, okej.

Dobra. Ula, ty jedziesz ze mną.

Myślę, że Kanibal teraz będzie chętniej gadał.

Ula, pilnuj go.

Nic innego nie rób, tylko go pilnuj.

Jasne.

Mandżaro będzie się próbował urwać. Znam go.

Nie ma opcji.

Olu. Olu, spokojnie, co chwilę się słyszy o kimś,

kto wybudza się ze śpiączki.

No. Lekarze. Co oni mogą wiedzieć?

Słuchaj, ja teraz jestem na czynnościach. Nie mogę rozmawiać.

Zadzwonię do ciebie, jak będę miał chwilę. Spokojnie. Pa.

Co jest?

Mama Marii płacze mi do słuchawki.

Zwariujesz, jak będziesz wchodzić w cudze emocje.

Masz dość swoich. Chodź.

Dzieńdoberek.

Wejść.

Siadaj.

Twoi koledzy chcieli cię zabić.

Nie mam kolegów.

Tutaj nie ma „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.

W jakiej sprawie?

Złożymy wniosek o wznowienie badań psychiatrycznych

i załatwimy ci niepoczytalność.

Tym razem skutecznie.

Ty mi to załatwisz?

Zwykły pies?

Tak, a prokurator podpisze.

No nie wiem.

Stawiski to selekcjoner.

Selekcjoner?

Tak będzie lepiej?

Piotr.

Piotr Stawiski.

Wyszukiwał ludzi…

do sekcji twardych służb specjalnych.

- Czyli? - Czyli…

Mówiąc najogólniej, chodzi o działania nieodwracalne.

- Rozumiecie? - Seryjny samobójca.

Brawo.

Stawiski wyszukiwał do służb ludzi po więzieniach,

innych miejscach dla socjopatów.

Dla naszych służb specjalnych?

A myślałeś, że dla jakich?

Potem były treningi, selekcja.

Miałem mu w tym pomagać.

Pewnego dnia wszystko się zawaliło, w Anglii.

Nie mogłem spać.

Nie mogłem spać, mam słaby sen.

Wyskoczyłem przez okno.

Nie wiem.

Kto podłożył ogień?

- Kto? - Zgaduj, zgadula.

Chłopaki ze strychu mieli gorzej.

- Luty, Maks, Łukasz, Holender. - Lemuel.

Płomienie odcięły im schody.

Powrócę ja.

Patrz, furia zła.

Przyjdę jak płomień gorący.

W rzeki się rzucę, w krew je obrócę. W domy zlęknione…

- …powpływam. - …powpływam

Powrócę ja. Patrz, furia zła.

Przyjdę jak płomień gorący.

W rzeki się rzucę, w krew je obrócę.

W domy zlęknione powpływam!

- Powrócę ja! - …ja!

Patrz, furia zła!

Mnie nie uratował.

Nie zawdzięczam mu życia. Nigdy się z tym nie pogodził.

Byłeś, yyy… asystentem Stawiskiego?

Kto przerywa jedno życie, ten zabija cały świat.

To jest prawdziwe święto, a Stawiski to jest prostak.

On zabija z zemsty.

Zaczął dorabiać tę swoją symbolikę, te harcerskie psikusy.

Psikusy? Wysadzenie rurociągu to psikus?

Szambo zalewające nasz piękny kraj.

Chodziło o zaszokowanie opinii publicznej?

Taka symbolika do was nie przemawia?

To jest porządny chłop i chce, żeby świat też był porządny.

Chce go pozbawić chwastów i bękartów.

- Co go łączy z tą Ukrainką? - Pytamy o Marię Darską.

Ta ukraińs… ukraińska niedojda to jest jakaś obyczajówka.

On się zakochał. Wziął tych swoich człowieczków.

Potem oni ich…

- Gdzie oni są? - …potopili, tych Ukraińców, czy zabili.

Gdzie oni są?! Lemuel, Maks i Luty.

Jak się komunikują?

Usłyszałem pytanie, ale nie odpowiadam, gdyż nie chcę.

- Nazwiska. - To jest niebezpieczna wiedza.

Jemu to, zdaje się, jest wszystko jedno,

ale ty masz jeszcze szansę przeżyć.

Ula, zostaw nas samych.

- Nie. - Wyjdź.

Proszę.

Nie macie z nimi szans.

Dzięki.

Wygląda na to, że to psychopaci zwerbowani do wywiadu.

Tak, Luizjana, dobrze słyszysz. Wyrwali się spod kontroli.

Jakie zadanie wyznaczył tobie?

Pan słucha, żeby pan wiedział, komu panu przyjdzie powiesić.

Nikt tu nikogo nie będzie wieszał.

I spokój, bo przerwę widzenie.

To nie jest widzenie, tylko przesłuchanie.

I nic pan nie będzie przerywał.

Z testu wyszło, że Tokarska jest matką?

Luizjana,

jeżeli Stawiski rzeczywiście jest jego bratem,

to my nie robimy tej sprawy przypadkowo.

Tak, pilnuję go.

Zabicie dyrygentki.

To był twój egzamin?

A no, ona rzeczywiście coś…

coś mówiła o… o pracy w chórze.

Ja miałem zabić jako pierwszy, żeby pokazać młodym,

że zabijanie to nic trudnego, żeby poszli za mną.

I to się udało.

- Na kogo czekałeś na promie? - Na łącznika ze służb.

Miał mnie zabrać w bezpieczne miejsce.

- Ze służb? - Uhm.

Mieli mnie schować.

Ale nie zdążyli albo nie chcie… …nie chcieli zdążyć.

A potem pojawiły się psy, to znaczy ty, to znaczy dno.

- Zdradził nam wszystkie swoje tajemnice. - Jeżeli to w ogóle prawda.

Kamil walczy o miano największego świra Rzeczypospolitej.

Konkurencja jest duża, więc będzie wygadywał coraz większe głupoty.

Też racja.

Musimy dorwać tych chłopaków Stawiskiego.

Lemuel… On mieszka z matką?

Mówiła, że nie widziała go od czasu aresztowania.

Chodźmy.

Sprawdziłam, kim jest ta sprzątaczka.

- Co? - Janina Tokarska, z domu Góra.

Nie udawaj, że się nie domyślałeś.

Czyli to prawda? Naprawdę jest moją matką?

Nie próbowali jej zabić bez powodu. Chodź.

Czekaj, coś centralny nie działa. Otworzę ci od środka.

Kurwa, Mandżaro!

Nie rób mi tego.

Luizjana? Zwiał mi.

No po prostu mi zwiał.

Co jest, kurwa?!

Wysiadaj.

Kuj się!

Kajdanki! Kuj się! Raz!

Zapraszam.

- Worek. Zakładaj. - Spierdalaj.

Dawaj, dawaj, dawaj, dawaj.

Tę matkę jego to trzeba było od razu…

Cwana gapa.

Chce kupić dom w Anglii i na Lazurowym Wybrzeżu.

Wszystko posprawdzałem.

Co to był za problem…

…sprzątnąć sprzątaczkę?

- Gdzie jest Piotrek? - Na górze.

- Kipiszuje pokój brata. - Brata.

Miałeś rację. Miał zapasową klamkę. W tapczanie.

Przede mną nic się nie da ukryć.

Trafisz go? Z metra?

Między nami teraz jest metr.

Trafi.

Pozostaje jeszcze sprawa żywego inkubatora.

Nie zabiję jej. To będzie chłopak i on będzie mój.

Dlaczego nie zrobisz sobie swojego?

Po co ci bękart, syn bękarta?

Nie pozwolę zabić tego dziecka.

Dlaczego ten debil Stawiski nie napisał testamentu?

- Teraz musimy się tachlować z takimi… - A ty napisałeś testament?

Co? Mam się bać?

Piotr wylogował twoją żonę Paulinę na twoją wyraźną prośbę.

Jeśli to wypłynie, wypadniesz z listy.

- Z listy najbogatszych? - Nie, nie.

Z listy… listy.

Pieniądze zmieniły cię na lepsze,

więc tego nie zmarnuj.

Obserwując naszego przyjaciela Piotra, tak się zastanawiam,

czy ten drugi nie byłby lepszy.

Ten drugi?

Tak.

Poznałem go.

Jest stabilniejszy, bardziej przewidywalny.

Taki drobiazg, Andrzej: ten drugi jest policjantem.

Gliną.

Ale to nie jest nieuleczalne. Dzisiaj jesteś policjantem, jutro…

Przekomarzam się tylko.

Uważam, że każdy ma prawo zrobić ze swoim życiem to,

co mu się podoba.

Nie tylko zresztą ze swoim.

To jest krucjata, a ty jesteś wisienką na torcie,

mój mały braciszku,

bękarcie.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.