All language subtitles for Krucjata.S01E11

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Przyjdę jak płomień gorący!

W rzeki się rzucę! W krew je obrócę!

W domy zlęknione powpływam.

Chce uderzyć w system, zabija ludzi systemu. Chce podburzyć fundamenty.

Może pan by posiedział przy mnie trochę?

Maria, patrz na mnie.

- Niedługo będzie już widać. - Co będzie widać?

Że jest w czwartym miesiącu ciąży.

- Wezwij to cholerne pogotowie! - Już jej nie pomożesz!

To się nie uda. Rozdzielenie tego śledztwa się nie uda.

A jak się uda, to może i głównym pan zostanie.

Idziemy po ciebie, Mandżaro.

A co z nim będzie? Z selekcjonerem?

Chłopaku, to naprawdę nie jest twoja sprawa.

On wie, że powinieneś siedzieć. Wymyśl coś.

Nad nim przynajmniej pracują, żeby go wyciągnąć,

a o tobie myśli tylko seryjny samobójca.

- Tu jest głowa? - Nie. Tutaj są lepsze skarby.

Możesz się zdziwić.

Mam dwie wiadomości. Dobrą i złą. Zaczynam od złej.

- Lemuel zgubił ogon. - Co?

- Wszedł na dworzec i zgubił ogon. - No ale jak to jest możliwe?

Nie wiemy, gdzie jest, nie wrócił do domu. No nie mamy go.

A dobra wiadomość?

A dobra wiadomość jest taka,

że byłam w telewizorze i proszę bardzo: mam nagranie z rozprawy Łukasza.

Nigdy nieemitowane.

- Ciekawe dlaczego. - Bardzo ciekawe.

Sensacyjnie zakończyła się kolejna odsłona procesu Łukasza Basińskiego

przed sądem okręgowym w Otwocku.

Dziś kara została warunkowo zawieszona.

Poręczenia udzieliła posłanka na Sejm RP Gabriela Pilch.

Pani Poseł, dlaczego poręczyła pani w tej sprawie?

Dziękuję, bez komentarza.

Przecież to jest Stawiski.

Ten nauczyciel, jej były mąż.

Czyli co? Stawiski towarzyszy byłej żonie.

Ona składa poręczenie za Łukasza,

a chłopak morduje ją kilkanaście miesięcy później?

Młodociani często zabijają dobroczyńców.

Stawiski, który wziął kredyt od prezesa Kotarby,

jest jednocześnie byłym mężem kolejnej ofiary – posłanki Pilch.

Kotarba to litera „K”.

- A przy posłance znaleźliśmy literę „R”. - Uhm.

Kontynuujcie, kontynuujcie.

Potem był Tomasz Gajewski, Tommy.

- Przy którym znaleźliście literę… - „A”.

Litera „A”.

Nie wiemy niestety jeszcze, jaki jest związek Stawiskiego

z Pauliną Klejną, ani jaki jest jego związek z Saszą.

Sasza to zabójca Klejny, Aleksander Witwicki.

Przy nim też litera „A”.

Rostowski – „J”.

I ze wszystkich tych liter można ułożyć słowo „karaj”.

Właśnie. A jaki jest i czy jest związek Stawiskiego z Tommym Majewskim?

- Gajewskim. - Gajewskim.

- Eee… I piłkarzem Rostowskim? - Tego nie wiemy.

To jest jednak powszechnie szanowany nauczyciel.

Wiemy za to, że jest wolontariuszem w szpitalu, w którym zajmuje się Marią.

W tym szpitalu ktoś próbował udusić Janinę Tokarską, ofiarę bombera.

Na bloku, w którym podłożono bombę, ktoś napisał literę „U”.

No to teraz można ułożyć z tego słowo „ukaraj”.

No dobrze. Coś za często wyskakuje nam ten Stawiski.

Mamy jakiś twardy dowód na niego?

Coś, co wskazywałoby na jego udział w zbrodniach?

Świetnie się spisałeś, Lemuelu.

Pokazałeś chłopakom, że więzienie to nic takiego.

Że idziesz tam i wychodzisz. Doskonalszy.

- Bo jesteś teraz bogatszy, prawda? - Prawda.

Zapowiedziałeś wielkie czyny i oni zaczęli się bać, prawda?

- Prawda. - Pogrywałeś z nimi.

- Tańczyli, jak im zagrałeś. - Prawda.

Świetnie się spisałeś. Jestem z ciebie bardzo dumny.

Przekażesz chłopakom propozycję, którą złożyła im ta pani.

Powiesz im, że każdy ma szansę na powrót do dawnego życia.

Panie selekcjonerze…

Powiesz im, że każdy ma szansę na powrót do dawnego życia.

Ale nikt nie chce…

Pomyśl o Łukaszu.

Szukał swojej drogi, a oni go zabili.

Bez mrugnięcia poświęcili jego młode życie,

żeby uspokoić nastroje.

Chodź.

Podrzucę cię do miasta.

Nie mamy żadnych twardych dowodów.

Nie mamy, ale te sprawy się łączą.

Jego ludzie chodzą w kurtkach z numerami 77.

Działają według planu. Ktoś nimi kieruje. To Stawiski jest tym, którego szukamy.

- On jest ich przywódcą. - Dlaczego miałby to robić?

Może dajmy sobie szansę i zapytajmy go?

Dokładnie. Trzeba przycisnąć trochę tego powszechnie szanowanego nauczyciela.

Uhm. A kto może potwierdzić jego ewentualny udział w zbrodniach?

Ten chłopak, który się przyznał, mmm… wyszedł? Ma dozór?

Miał, ale się urwał. Zgubiliśmy go na Centralnym.

Nie rozumiem, dlaczego człowiek, który ma głowę bankiera na koncie, wyszedł?

Bo nie mamy na niego dowodów.

Prokuratura dysponuje tylko niejednoznacznym filmem z monitoringu

i przyznaniem się, które odwołał.

No dobra, ale prawdopodobnie i tak by nic nie powiedział,

bo jest członkiem sekty i nie wyda swojego szefa.

A właśnie, ten Sasza, zabójca Pauliny Klejny,

mówił, że miał terapeutę, który go nakłonił do zabójstwa.

- Jakiego terapeutę? - To trzeba sprawdzić.

Dlatego wnioskujemy o czynność okazania procesowego.

- Wnioskujecie? - Wnioskujemy.

Wnioskujecie i ja to zatwierdzam.

- Zróbmy to jutro. - Ale dlaczego jutro?

- Nie mamy czasu. - Mamy jeden strzał, nie więcej.

Dobrze, jutro.

- Dlaczego po prostu go nie wylogujemy? - Ale jak ty sobie to wyobrażasz?

Wylogować faceta, który przez siedem lat był z nami, pracował przy selekcji?

Zna wszystkich twardych, wszyscy twardzi znają jego.

Nie wiem, można by pomyśleć.

Myśleć zawsze warto.

Jego żona była posłanką. Nie wiadomo, co mu tam zebrała i na kogo.

- Myślisz, że on jest jak przedszkolak? - Nie, nie, na pewno nie.

No właśnie.

Zostawił coś do odpalenia…

…na wypadek swojej śmierci.

Nie wiesz co, nie wiesz gdzie. Ruchy.

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Jasir Arafat, Nelson Mandela, Józef Piłsudski.

Co waszym zdaniem łączy tych ludzi?

- Koszon. - Wszyscy siedzieli w więzieniu?

Nie wstajemy.

- A siedzieli, bo? - Am… Byli bojownikami?

- Byli terrorystami. - Tak jest.

A powiedzcie mi, ilu ludzi na początku

popierało ich poglądy oraz działalność.

Mniejszość czy może byli reprezentantami większości?

- Jacek. - Znikoma mniejszość.

Ludzie na ogół się nie angażują.

I pytanie ostatnie.

Czy któryś z nich ostatecznie wygrał?

Michalina.

Wszystkie te samce alfa postawiły na swoim.

Tak jest.

Im wszystkim historia przyznała rację.

Hitlerowi nie przyznała.

Ee… Siedział w więzieniu i był terrorystą.

Bardzo dobry przykład.

Gdyby Hitler nie wywołał wojny, byłby jednym z bohaterów XX wieku,

ale nie potrafił się zatrzymać, dlatego skończył tak, jak skończył…

Dzień dobry.

Komisarz Jan Góra, Wydział Zabójstw i Terroru Kryminalnego.

Dziękuję, na dziś to wszystko.

Jest pan zatrzymany pod zarzutem sprawstwa kierowniczego

i podżegania do zbrodni zabójstwa Pauliny Klejny,

Gabrieli Pilch i Witolda Kotarby.

Sporo.

Idziemy.

- Do widzenia. - Do widzenia.

Witwicki.

Zrobiłem, o co prosiłeś.

Prosiłem?

Poszedłem do doktora Szymczaka na Sanguszki.

Po lek przeciwpadaczkowy.

- Ale to są tylko dwie tabletki. - Doktor więcej nie miał.

Ponoć znasz dawkowanie.

Dziękuję.

Okazanie masz dzisiaj.

Zapis okazania podejrzanego.

Okazanie podejrzanemu Aleksandrowi Witwickiemu, synowi Macieja,

zatrzymanego Piotra Stawiskiego, syna Krzysztofa.

Komenda Stołeczna Policji, jest godzina 11.55.

W sali znajduje się pani prokurator Dorota Makomaska,

pan inspektor Mateusz Parada oraz, yyy… oficerowie śledczy.

Poproszę o wprowadzenie podejrzanego.

Do sali został wprowadzony podejrzany Aleksander Witwicki.

Pouczam pana, że jest pan całkowicie bezpieczny.

Za chwilę zostanie panu ukazanych pięciu mężczyzn.

Oni pana nie widzą, pan ich widzi.

- Wszystko pan zrozumiał? - Tak, rozumiem.

Mógłby pan głośniej powtórzyć?

- Tak, rozumiem. - Dziękuję bardzo.

No to… Wprowadzić panów do środka.

Czy kogoś pan rozpoznaje?

Spokojnie. Spokojnie, proszę oddychać.

Słyszy mnie pan? Proszę oddychać.

Słyszy mnie pan?

- Kurwa, niech ktoś dzwoni na pogotowie. - Dzwonię.

Natychmiast na Komendę Stołeczną.

- Jest puls? - Mamy atak serca albo wylew.

Odsuń się.

Niepotrzebnie pana fatygowaliśmy.

Wszyscy błądzimy.

Errare humanum est.

Mandżaro.

Słuchaj. Kto za tobą stoi, co?

- Kim ty jesteś? - Zapytaj raczej, kim ty jesteś.

Kto to zrobił?

Bo przecież nie te twoje chłopaczki od mazania po ścianach.

Nie wiem, o czym pan mówi. Do widzenia.

- To on. - Dzwoniła Ula.

Umarł. Wylew albo rozległy zawał.

- Ale wcześniej go rozpoznał. Widziałeś. - No i co z tego, że widziałem?

- Widziałeś. - I co z tego?

Nagranie nie jest jednoznaczne. Żaden sąd nam go nie uzna.

Okazanie nic nie wykazało.

Zesłał na niego seryjnego samobójcę? Do aresztu?

No ale przecież widziałeś to, że go rozpoznał.

Słuchajcie, może go znał, może nie. Pewności nie ma.

Teraz i tak nam nic nie powie.

Ale jak: pewności nie ma? Przecież widzieliście, że go rozpoznał,

tylko komuś zależało na tym, żeby go nie rozpoznał.

Prawda jest taka, że straciliśmy szansę.

Raczej klasyka.

Strychnina, chlorooctan sodu.

Po toksykologii będziemy wiedzieć, co i jak.

Samoistny wylew, zważywszy na okoliczności,

mógł się zdarzyć.

Mamy tu trzech ludzi z Zalewu Zegrzyńskiego.

Byli w wodzie jakieś kilkanaście miesięcy, może dwa lata.

Proszę bardzo. Ryby, węgorze, raki, inni padlinożercy.

A tutaj ułożyliśmy przedmioty,

które znaleźliśmy przy poszczególnych zwłokach.

Karta URSA Bank, paszport ukraiński.

Łoktiew Sergiej.

Karta policyjna.

- Uhm. - Prawie taka jak moja.

Tutaj też paszport ukraiński, URSA Bank, Andriej Pietrenko.

Już nieważna karta.

Legitymacja policyjna.

Paszport ukraiński.

- I blacha z tryzubem. Policjanci. - Uhm.

A tutaj mamy polski dowód osobisty. Facet nazywał się Antoni Kruger.

- Pamiętam takiego gangstera. - Zobacz.

On zaczynał w grupie obcinaczy palców.

- Uhm. Wymuszenia, yyy… okupy. - No, handel ludźmi przede wszystkim.

A tutaj ułożyliśmy przedmioty,

które znaleźliśmy w kabinie samochodu,

których nie możemy, mm… przypisać żadnej osobie.

Uhm. Paszport ukraiński nieczytelny.

- Czytelny tylko numer perforowany. - Pokaż.

Od razu to wysyłam do straży granicznej.

Poproszę, żeby sprawdzili ten paszport.

Przekroczenie granic.

No z kartami będzie ciężej, bo na Ukrainie obowiązuje tajemnica bankowa.

- No a przy Krugerze nie było kart? - Nie.

Aha.

Spinka do włosów? Była z nimi jakaś kobieta?

Albo była jakaś kobieta w tym samochodzie pół roku wcześniej.

Może. Dobra, słuchajcie. Są trzy paszporty.

Kruger nie potrzebował. To czyj jest trzeci?

Może tego, kto im to zrobił.

Jak oni zginęli?

Przy tym stanie zwłok nic nie jestem w stanie stwierdzić na 100%.

Nie ma żadnych obrażeń.

Zapewne utonęli.

Jest prawdopodobne, żeby się udusili,

zanim woda wtargnęła do kabiny samochodu.

A byli przytomni? Może walczyli, próbowali wybić szybę?

Panie komisarzu, toksykologia trwa kilka dni.

Na cito, doktorze. Na cito. To jest sprawa międzynarodowa.

Pięć dni to jest na cito, komisarzu Bończyk.

O, jest.

- To jest ten? - Tak.

- Tak że na razie. - Dzięki.

Nie było tego, jak wyciągali z zalewu.

Bezczelni. Przecież tu jest monitoring.

Ale oni sobie radzą z monitoringiem.

- Tylko po co to robią? - Pogrywają z nami.

Mają jakieś przesłanie.

Samochód to renault megane z 2008 roku.

Numer serii, numer silnika.

Własność Komendy Obwodowej Policji w Doniecku.

No. I mówiłem – nasi koledzy.

Ale co robiła policja z Doniecka w Zegrzu?

Czyli jak? Mamy kolegów policjantów z Ukrainy i jednego człowieka mafii.

- Nielegalna spluwa. - No i doprowadził nas do nich kanibal.

- Jak to? - No tak to.

Z jakiegoś powodu chciał, żebyśmy odkryli tą tajemnicę.

A w dodatku panowie 77 zostawili na wraku samochodu literę.

Jak to pokleić?

Ale będziemy musieli wyjaśnić,

dlaczego zginęli Sergiej Łoktiew i Andriej Pietrenko.

Numer paszportu odtworzony z perforacji

odpowiada numerowi paszportu Ludmiły Matruch, lat 29 z Doniecka.

Przekroczyła granicę z Polską 5 stycznia 2018 roku.

Przejście w Dorohusku. I uprzedzając twoje pytanie:

nie, nie opuściła terenu UE.

Ludmiła Matruch, tak? Dwadzieścia dziewięć lat.

Donieck.

Masz skan paszportu?

Bądź w kontakcie z Ukrainą

i załatwcie zdjęcia, przede wszystkim tej Ludmiły,

a potem billingi i wyciągi bankowe, numery kont.

- Wiesz, co robisz. - Tak.

- Cześć. Pa. - Pa.

O.

- Pan Mandżaro, tak? - Pani Ola.

- Dobrze mówię? To pan? - Tak.

Maria przysłała zdjęcie, wasze zdjęcie.

Aleksandra Darska.

Jan Góra.

Maria zawsze mówiła o panu „Mandżaro”.

Aha.

Yyy… „Mandżaro powiedział, Mandżaro uśmiechnął się”.

„Mandżaro jest najmądrzejszy

i najprzystojniejszy”.

Mandżaro. Możliwe.

No w sumie, tak jak na pana popatrzeć, to można pana polubić.

- Pani Olu, Maria… - Nigdy nic o mnie nie mówiła?

Nie, nie, mówiła dużo, opowiadała o historii rodziny.

- Też mówiła, że pani jest farmaceutką. - Proszę się częstować. Proszę.

Dziękuję.

Zawsze lubiła smak i zapach mandarynek.

No dobrze.

Pani Olu, proszę.

Ola jestem.

My teraz jesteśmy dla siebie jak rodzina.

Dobrze.

- No to Janek. - Ola.

- Po polsku na trzy. - Na trzy?

Na zdrowie.

Dobrze, Olu, mogłabyś mi coś opowiedzieć

o wyjeździe Marii do Polski,

o jej, yyy… pracy w policji?

Ja to w ogóle byłam przeciwna tej jej pracy w policji.

To wiadomo, kto idzie do policji. Wszelka swołota.

Złodzieje i pijacy.

Hm. Nie potwierdzam, nie zaprzeczam.

Ty nie obrażaj się, ja mówię, jak jest w Doniecku.

A Maria dawno temu zaczęła pracę w policji?

No… ze trzy lata będzie.

Jak Maria wyjechała do Polski,

to przyszedł do mnie do domu taki Ludyna,

człowiek z mafii,

i powiedział, że jak dam mu 5000 euro,

to córka wróci cała i zdrowa.

- Jak to? - No tak powiedział.

- „Ludmiła jeszcze może wrócić”. - Ludmiła?

Ludmiła Matruch.

- Matruch? - Właśnie.

- Znasz kogoś takiego? - Nie.

Ja nawet zapytałam Andrieja.

Zadzwoniłam do niego, czy nic się nie dzieje z moją Marią,

bo ona nie wzięła telefonu.

Ale to jak? Wyjechała do Polski bez telefonu?

Też się zdziwiłam.

No ale Andriej powiedział, że nic się nie dzieje. Akurat był w Polsce.

A potem przyjechali z Sergiejem.

- Ale to już to pytali o tego człowieka… - Uhm.

…co chciał pieniądze za Ludmiłę.

Czyli Andrzej, yyy… Andriej i Siergiej to kto to byli?

O nich też ci nie opowiadała?

W sumie to Maria mało o sobie mówiła.

Młodzi nie rozmawiają.

Andriej to był jej dowódca,

a Łoktiew, kacap, rusek,

to był tak jak ty oficerem wywiadowcą.

- Uhm. - Major Andriej Pietrenko.

Yyy… Czyli Andriej Pietrenko to był dowódca Marii w Doniecku?

Był.

I ostatni raz z nim rozmawiałaś, yyy… rok temu

po wyjeździe Marii do Polski?

Nie, to było więcej. To było ponad dwa.

Nie mylisz się? Przecież Maria jest w Polsce od roku.

Może troszeczkę dłużej.

Moja mama zmarła w Święta dwa lata temu ponad.

A Maria wyjechała z Doniecka zaraz potem.

A ten, yyy… Pietrenko? Kiedy się z nim widziałaś ostatnio?

Ponad dwa lata temu.

Zaraz po tym, jak Maria wyjechała do Polski.

Major Andriej Pietrenko. Wysłaliśmy już próbki DNA do analizy na Ukrainę.

A ten drugi to Sergiej Łoktiew, kapitan,

Wydział ds. Walki z Przestępczością Zorganizowaną w Doniecku.

- Zaginęli tego samego dnia. - A co robili w Polsce?

Co ty? Myślisz, że strona ukraińska podzieliłaby się takimi danymi

z jakąś tam podkomisarz Urszulą Lubańską?

- A ten trzeci? - A ten trzeci to Polak.

Kruger. Poszukiwany listem gończym.

Wygląda jak jakiś niemiecki kardiolog.

Ten kardiolog jest poszukiwany

za zmuszanie do nierządu, handel ludźmi

i działalność w zorganizowanej grupie przestępczej, międzynarodowej.

No to teraz uwaga. Tak.

Ten to jest dowódca Marii, a to jest jej kolega.

- Jakiej Marii? Naszej Marii? - Uhm.

- Skąd wiesz? - Od matki Marii.

Powiedziała mi wczoraj. Nagrałem wszystko. Możecie przesłuchać.

Mieli przy sobie paszport Ludmiły Matruch. O niej też wspomniała.

Znajdziemy Ludmiłę, to wyjaśnimy wszystko.

No dobra, chłopaki, ja… muszę wam coś powiedzieć.

Nie wiem, czy pamiętacie,

ale jakiś czas temu miałam takie szkolenie…

Ula, nie teraz. Na temat.

Jasne. Na temat.

Na temat: Ludmiła Matruch dwa lata temu w styczniu

przekroczyła granicę w Dorohusku.

Potem ślad po niej zaginął. Może wyjechała.

Może być wszędzie: Francja, Portugalia…

Może, ale nie wyjechała.

Przeczucie.

Przeczucie?

Paszport naszej Ludmiły jest oczywiście biometryczny,

więc o ile jest prawdziwy,

to kopia odcisków palców i zdjęcia są w systemie.

Parada się tym zajmie. Poproszę go.

- Co ty? Przyjechałeś rowerem? - No.

Ludwik, nie poznaję cię.

- Peugeot? - Ta, bydgoski.

W Bydgoszczy kupiłem.

Zawsze, jak patrzę na tą tablicę, to myślę o tym lekarzu.

Skąd ci teraz do głowy przyszedł ten doktor?

Facet kilkadziesiąt lat hoduje w sobie chęć zemsty,

a jak dowiaduje się, że jest śmiertelnie chory, to zabija trzech ludzi

i usiłuje czwartego.

Jeszcze wysyła im zdjęcia, żeby wiedzieli, co ich czeka.

Chciał, żeby się bali.

Bawił się ich strachem.

Nie wiem, może Stawiski też się mści.

Może chce nam przekazać jakąś wiadomość.

No pomyśl.

Ten piłkarz wiedział, jakie mamy ksywy.

Łukasz powiedział: „Mandżaro, idziemy po ciebie”,

a teraz jeszcze Kamil, zamiast doprowadzić nas do głowy ofiary,

to doprowadza nas do zwłok współpracowników Marii.

Ale co kombinujesz? Że te wiadomości są do ciebie?

Albo do nas. Ale myślę, że Kamil jest jednym z nich.

Że jest człowiekiem Stawiskiego, tak samo jak Łukasz, jak Lemuel.

Kamil to wariat. Nic nam nie mówi, śmieje się nam w twarz.

No właśnie, a może powinien się nas bać?

A czym go chcesz straszyć? Karą śmierci?

U nas to zabronione,

a najbliższy kat mieszka na Białorusi.

- Cześć. - Cześć.

Nie wiem, co pan tutaj robi, ale proszę natychmiast stąd wyjść.

Mam takie samo prawo tu być jak pan.

Won.

Wypierdalaj stąd – powiedziałem!

Piotr?

Rzeczywiście mam na imię Piotr,

ale chyba nie miałem przyjemności poznać pani.

Jestem tu wolontariuszem. Przyjdę innym razem.

Przysięgłabym.

Zajrzę do innych pacjentów. Czekają. Do widzenia.

- Proszę zaczekać. - Ola, zostaw go.

To jest niebezpieczny człowiek.

Ale ja go znam.

- Skąd ty go znasz? - Mam zdjęcia.

To dostałam rok temu.

To z wakacji.

O.

Janek?

Wszystko w porządku?

No i dmuchnij.

Dobrze, mocno, właśnie.

I spróbuj.

- No. - O, i weszło.

To następna. Uwaga.

Na mnie?

I po co się tak awanturować?

O Jezu…

No już. I po co się tak awanturować?

No powiercę, powiercę, to przestanę wiercić, nie?

Ona z nim była.

To on ją nam wcisnął do policji. Znał wszystkie nasze ruchy.

To ona była kretem.

Wejdź.

Ale jeszcze raz. Kto był z kim i kto nam kogo wstawił?

- Tylko nie nazywaj mnie paranoikiem. - Tego ci nie mogę obiecać. Mów.

Maria była dziewczyną Piotra Stawiskiego.

Co?

Kurwa, mówiłem ci, że zna każdy nasz ruch.

Widziałem zdjęcie.

Maria była z nim rok temu.

Kilka razy spotykaliśmy Stawiskiego, a ona zawsze udawała, że się nie znają.

Ukrywała to przed nami.

Stary, dorośli ludzie się rozstają i nie chcą się znać.

- A pamiętasz, jak zniknęła? - Jak: zniknęła?

No zniknęła w nocy i pojawiła się dopiero następnego dnia.

No i co? Wyjaśniła ci to?

Coś tam próbowała, ale potem została postrzelona.

To nie był przypadek.

Ulka ma teorię. Chciała ci powiedzieć, ale nie chciałeś słuchać.

Co mówi?

To szkolenie, na którym była, to było szkolenie dla przykrywkowców.

Co? Ula ma być tajnym agentem?

Ona twierdzi, że to jest operacja specjalna.

Co?

I że Maria może być kimś innym, niż nam się wydaje.

To może być osobista zemsta. Masz rację.

- Brakuje tylko „T”. - I gdzie jest to „T”?

Brakuje, bo jeszcze nie przestali zabijać.

Tu jest cała ikonografia, pani prokurator.

- Proszę to sobie na spokojnie przejrzeć. - Uhm. Dziękuję, pani podkomisarz.

A, i przypominam o poszukiwaniach głowy ofiary kanibala.

Tak, pani prokurator, pamiętamy. Wydział Analiz już się tym zajmuje.

Tylko że to jest olbrzymi obszar.

Wiemy, że ruszył z Bielan, nie wiemy dokąd.

Tysiąc pięćset kamer, materiał z jednej kamery

to jest osiem godzin do przejrzenia.

Uhm.

A może też oprócz sylwetki zadamy do wyszukiwania bryłę auta?

To jest dość charakterystyczny samochód.

Dobra, to idę. Jakby co – dzwoń.

„Krucjata”?

Brakującą literą jest „T”.

Kiedy zabiją ostatnią ofiarę, to co będzie, zakończą krucjatę?

Może wtedy wydarzą się wielkie czyny?

Co?

Myślę o tym, że cały czas jesteśmy krok za nimi.

Z tym nauczycielem Stawiskim to nie wiem.

To… To może być przypadek.

Sama w to nie wierzysz.

Przepraszam.

Zapomniałam telefonu.

Dzień dobry, komisarzu.

Ja do pana.

Czego tutaj chcesz?

Znaleźliście gnoi w zalewie. Cały internet już o tym huczy.

Czemu gnoi?

Pan już wie, że ja dobrze znałem Marię?

Wiem.

I nie zastanawiał się pan dlaczego, skąd?

Maria odkryła układ korupcyjny w policji.

W Doniecku.

Poinformowała dziennikarzy, prokuraturę krajową.

- Tak sama? - W porozumieniu ze swoim dowódcą.

Nawet był tego jakiś efekt.

Zwolnili komendanta obwodowego, ktoś poszedł siedzieć.

Nie nudzę pana?

Proszę mówić.

Proszę sobie wyobrazić,

że właśnie wtedy zaproponowano jej akcję przeciwko handlarzom ludźmi.

Wie pan, co było dalej?

Nie, nie wiem.

Zgłosiła się do misji pod przykryciem.

Postanowiła odpowiedzieć na jedno z tych ogłoszeń:

kelnerowanie w Hiszpanii, opieka w Portugalii.

Postanowiła dać się sprzedać, dać się porwać.

- Nie pozwoliliby jej na to. - Pozwolili jej.

Zmieniła tożsamość i została sprzedana.

Miała zebrać dowody, rozpoznać łańcuch.

Dziewczyny bardzo często przechodzą z rąk do rąk.

To jest łańcuch ludzi bardzo złej woli.

„W pierwszej kolejności mamy zamiar

podjąć następujące czynności śledcze”…

Ej, wolniej trochę. Dwie ręce mam.

- Masz? - Uhm.

„Przesłuchanie mieszkańców okolicznych miejscowości”.

„Wierzbica, Dzierżenin”.

„Wierzbica”.

- Ale to ostatnie w nawiasie. - Aha.

Czekaj.

Jest head z Ukrainy. Kopia paszportu Ludmiły Matruch.

- Przecież to jest Maria. - Mówiłam ci.

Miałam jakieś przeczucie. Ona pracowała pod przykryciem.

Jej dowódca sprzedał ją naprawdę. Trafiła do burdelu.

Tylko ona wie, ile wycierpiała.

Skorumpowani policjanci pozbyli się zagrożenia

i nawet jeszcze na tym zarobili.

A jak ci trzej znaleźli się u nas? W jeziorze?

Moim zadaniem jest znaleźć sprawców i oddać w ręce sprawiedliwości.

To nie będzie miało nic wspólnego ze sprawiedliwością. Pan dobrze o tym wie.

Do widzenia.

Prawo jest prawem.

Wyświechtany komunał. Pana stać na więcej.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.