All language subtitles for Krucjata.S01E10

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Chce uderzyć w system, dlatego zabija ludzi systemu.

Chce podburzyć jego fundamenty.

Patrz, furia zła!

Przyjdę jak płomień gorący!

My, wywiad, jesteśmy oczami i uszami państwa.

- Ustanowiłam kanał łączności. - Podsłuchujecie policyjne fury?

Może pan by posiedział przy mnie trochę?

To jest śmieszne, jak szybko zacząłeś tańczyć.

Ale dobrze, dobrze. Będziesz krócej się męczył.

Ręce do góry! Rzuć broń! Rzuć broń! Rzuć!

Maria, patrz na mnie!

- Niedługo będzie już widać. - Co będzie widać?

Że jest w czwartym miesiącu ciąży.

- Wezwij to cholerne pogotowie! - Już jej nie pomożesz.

To się nie uda. Rozdzielenie tego śledztwa się nie uda.

A jak się uda, to może i głównym pan zostanie.

Idziemy po ciebie, Mandżaro.

Pamiętasz mnie. Wiesz, kim jestem.

Hm?

Nie wiem.

Już pamiętasz?

Pamiętam panią, pani major.

Wychodzisz warunkowo.

Podpisz tutaj. Decyzja będzie jutro.

Hm?

Spotkasz go.

Kogo?

Już pamiętasz kogo?

Potem ty i reszta możecie do nas wrócić.

„Możecie do nas wrócić”, tak?

Przecież przeszliście selekcję.

- Zapomnimy, co było później. - A co z nim będzie, z selekcjonerem?

Chłopaku, to naprawdę nie jest twoja sprawa.

- Jak go spotkam? - Przypadkiem.

Pamiętaj: on wie, że powinieneś siedzieć.

Wymyśl coś, żeby ci uwierzył, dlaczego wyszedłeś.

Ja mam coś wymyślić, tak?

Nie macie jakichś bajeczek?

Podchorąży, on zna nasze legendy.

I, yyy… tutaj ją położył.

A wtedy ja do niego podbiegłem,

chciałem założyć mu kajdanki, ale się wyrywał, więc…

…obezwładniłem go i za plecami założyłem mu kajdanki.

Prowadziliśmy go tędy.

Czy rozmawialiście z zatrzymanym?

No tak, rozmawialiśmy o tym, że zabił matkę,

i chcieliśmy wykorzystać sytuację szoku, i…

wypytać o jak najwięcej informacji odnośnie zleceniodawcy.

Ewentualnego zleceniodawcy.

Poinformowaliśmy zatrzymanego o jego prawach.

I o zarzutach, które będą mu stawiane.

- Co było dalej? - Dalej już sam go poprowadziłem tędy.

Tutaj się zatrzymaliśmy.

Otworzyłem drzwi,

no i tutaj miał wsiąść, ale oberwał i osunął się na ziemię.

Dostał strzał w głowę.

Pani prokurator?

- Osunął się i co było dalej? - I umarł?

Co zrobiliście potem?

Wtedy zauważyłem samochód terenowy tutaj za drzewami.

Ja wyciągnąłem broń, ale jej nie użyłem,

bo nie byłem pewien, czy to z tego samochodu padł strzał.

No i wtedy samochód odjechał w tamtą stronę.

- I zobaczył pan to z tej odległości? - Tak, widziałem to z tej odległości.

Mam dobry wzrok, nie czytam książek.

Panie komisarzu, pan sobie chyba nie zdaje sprawy z powagi sytuacji.

Ja sobie zdaję sprawę z powagi sytuacji.

O włos uniknąłem śmierci, pani prokurator.

Dopuszcza pani taką opcję, że ten człowiek dostał przypadkiem,

że to my byliśmy celem, znaczy komisarz i ja?

Biorę pod uwagę też taką wersję. Ma pan wrogów, nadkomisarzu?

On nie, ale ja chyba wyłącznie.

Na tym wizję lokalną zakończono.

Matka, co to ma być? Po co to śledztwo?

- Spokojnie, jesteście tylko świadkami. - A co? Mielibyśmy być podejrzanymi?

Ja nie wierzę.

Ja… chyba odchodzę z policji.

Nie no, błagam, nie zostawiaj mnie z tymi… ludźmi.

Dobra, wstawaj.

Jesteś wolny.

Rozkujcie go.

Załatwiłem. Nie będzie śledztwa wewnętrznego,

przejrzą wasze notatki i się odwalą.

Super, czyli psy nie będą nas ścigać. No, brawo, Jasiu.

Nie przeginaj, Mandżaro. Na razie.

Nie przeginaj, Mandżaro. Na razie.

Chodź, dostałam cynk.

- Co jest? - Wypuszczają Lemuela.

Jak to wypuszczają Lemuela?

Zabierają mu paszport i będzie miał dozór.

Ale co, my będziemy mieli nad nim dozór?

Nie, dzielnicowy.

Przyznanie do zabójstwa wycofał,

a nagrania z monitoringu nie są jednoznaczne.

No ale co z Pauliną Klejną? Przecież mógł ją zabić.

Nieważne. Nie ma dyskusji. Mamy go wypuścić i koniec.

Są plusy: chłopak chwilę sobie pochodzi na wolności, poczuje się, odnowi kontakty.

Wtedy dajemy mu ogon, podpinamy słuchawki,

a potem zdejmujemy ich, jednego po drugim.

Uda się. Zobaczysz.

Co ty? Wierzysz w to?

Zanim go zabili, to powiedział to, co powiedział.

A nie słyszałem. Co?

- Powiedział… Cześć. - Cześć.

„Mandżaro, idziemy po ciebie”.

Aha, widzisz, to dobrze, że ja nie słyszałem,

że to powiedział, bobym musiał to powiedzieć pani prokurator,

a ona by musiała cię odsunąć od śledztwa.

- I ciebie też. - Pewnie tak.

A jacy „my”? Masz jakiś pomysł, kto po ciebie idzie?

Ktoś zadbał o to, żebyśmy się nie domyślili.

Dobra, jadę pogadać z tym kierowcą autobusu.

On wie, że to jego syn podłożył bombę, od której prawie zginął?

Nie no, skąd.

Przecież ci tłumaczę, że to…

Hej.

No przecież ci mówiłem, że tak jest.

- Pani Basińska? - Tak.

Komisarz Jan Góra,

Wydział Zabójstw i Terroru Kryminalnego. Proszę za mną.

Nie mógł tego zostawić?

Zawsze zbierał rzeczy.

Mówił: „Żeby się złodziejowi do rączki nie przyczepiło”.

Pomyślał, że pewnie jakaś staruszka zostawiła torebkę.

Może z dokumentami, toby odniósł. Zawsze tak robił.

Pani Basińska,

tamtędy też chodzą inni ludzie. To nie musiało na niego trafić.

Nie… …nie o tej porze. Tam… Tam nikogo nie ma.

Sama jeżdżę na 135. To jest kurs skoordynowany z SKM.

Zanim przyjedzie pociąg, tam nikogo nie ma, tylko kierowca.

Pani Basińska,

jakie pani mąż miał stosunki z synem z poprzedniego małżeństwa?

Z Łukaszem?

Ot, wstyd powiedzieć, ale jak się dowiedziałam

o tej… o tej bombie, o tym niby wypadku, to…

pomyślałam, że… że on musiał mieć z tym coś wspólnego.

Miał? Bo do ojca do szpitala to nie chciał przyjść.

Krwi mu nawet pożałował.

Dzwoniłam do matki, prosiłam, żeby krew dał.

To on podłożył bombę, tak? Ten czubek?

Będziemy panią informować o wynikach śledztwa. Dziękuję.

Gratuluję, komisarzu.

Czyli?

Uhm. Po prostu.

Jako prokurator nie dopatrzyłam się w działaniu policji zaniedbań.

Coś podobnego.

Słyszysz, Ludwik? Nie zostaniemy oskarżeni.

No, w końcu jakiś sukces.

- Proszę. Herbatka. - Dziękuję, nadkomisarzu.

No. Wszystko dobre, co się dobrze kończy.

Uhm, i żyli długi i szczęśliwie.

Dobra, Dorota, powiedz, czego potrzebujesz w zamian.

Nic się nie zmieniło.

Chcę głowę ofiary kanibala. Pamiętacie?

Pamiętamy,

ale sama powiedziałaś, że nie ma zgody na widzenie.

Kończy mu się obserwacja w psychiatryku.

Wydobądźcie od niego, gdzie schował głowę ofiary i w ogóle.

- Co robił w nocy po zabójstwie. - Pewnie gdzieś spał.

No i właśnie o to chodzi, żebyśmy wiedzieli, gdzie spał,

z kim się kontaktował.

Udało się wreszcie załatwić zgodę na wizytę u niego w szpitalu.

Masz ją ze sobą?

Koniec wakacji. Wracasz do mamra. Hannibal Lecter z Koziej Wólki.

Ja?

Jest mi obojętne, czy jestem w więzieniu, czy w szpitalu.

Mogę sobie w spokoju pisać swoją autobiografię.

Sprzedam ją do Hollywood.

- I zagra mnie Ryan Gosling. - Hm.

A kto zagra Lemuela?

Lemuel Van Hanegem.

Nie znam.

Nie udawaj, że go nie znasz. On też siedzi.

Nie z…, nie… nie udaję, nie znam.

Dziwne, bo on ciebie zna,

tylko nad nim przynajmniej pracują, żeby go wyciągnąć,

a o tobie myśli tylko seryjny samobójca.

- Kto? - Wiesz kto.

Mówimy o tym, jak uniknąć twojego nagłego zejścia.

Masz szczęście. Pani prokurator cię polubiła.

Jeśli będziesz współpracować,

to może wyjdziesz przed czterdziestką, odpękasz 15 lat i sru.

Takie… handelki to w ogóle mnie to nie interesuje.

Szkoda.

A, taki drobiazg.

Rodzina ofiary chciałaby pochować jej głowę.

Głowę?

Uhm. Może sobie przypomniałeś, co z nią zrobiłeś?

Może sobie przypomnisz.

To żadna tajemnica.

Głowa jest u taty.

U taty?

Twój tata mieszka bardzo daleko.

Ale ja ją zawiozłem do twojego taty, Mandżaro.

Do twojego. Nie odwiedzasz go, co?

- Gdzie schowałeś głowę? - Powiedziałem przed chwilą.

Głowa jest u taty. Odwiedzaj częściej tatę i spadaj.

- Wstawaj. - A ile dostanę za trzy trupy?

- Wyrok w zawieszeniu? - Zabiłeś kogoś jeszcze?

Może ja, może ktoś inny.

- Dobra, to już sobie poradzimy. Dzięki. - Spoko, nie ma sprawy.

Teraz to takie małe nadajniki robią,

że nie wziąłem okularów, to mogę nie dojrzeć.

Dobra, zrozumiałem aluzję.

A skąd ta pewność, że coś nam przyczepili do samochodu?

Pewności nie ma, ale trzeba sprawdzić.

Skąd inaczej by wiedzieli, że jesteśmy w Otwocku i namierzyliśmy bombera?

Ty im powiedziałeś? Bo ja nie.

- Komu? - No zabójcom bombera.

Skądś musieli wiedzieć, że go namierzyliśmy

i że trzeba go zdjąć, zanim zacznie sypać.

Nie wiem, może namierzyli nasze komórki.

- No mogli, ale samochód łatwiej. - No.

Straszne masz to podwozie. W ogóle nie dbasz.

Kanibal powiedział, że zawiózł głowę ofiary do mojego ojca.

- Do Elbląga? - Nie no, co ty. Nie zdążyłby.

Mówiłem, żeby to auto dać do laboratorium.

Oni tam mają sprzęt.

By nam powiedzieli, czy auto daje sygnał, czy nie.

- Czekalibyśmy do usranej śmierci. - No i tak będziemy czekać.

Co z twoim ojcem?

- Rodzonym? - No.

Nie mam pojęcia.

Nic o nim nie wiem.

Nigdy nie szukałem matki, a co dopiero ojca.

- Kurde, jesteśmy idiotami. - Co?

Oni wcale nas nie śledzili. Oni pilnowali bombera.

To oni nas naprowadzili na Otwock.

Przecież to… to ja nas naprowadziłem na Otwock.

No tak, ale to oni wysłali żądanie okupu z Otwocka. To wszystko było dla picu.

Chcieli mieć pewność, że go namierzymy. A potem to już tylko czekali.

- No ale dlaczego? - No nie mam pojęcia.

Rozwalili go na naszych oczach.

Może dlatego, że chcieli pokazać, że są o krok przed nami.

- No i to im się udało. - No.

Ale jeżeli byli jego kolegami, to znaczy, że są w jego kontaktach w telefonie.

Dzień dobry, komisarz Jan Góra, Wydział Zabójstw i Terroru Kryminalnego

Komendy Stołecznej, yyy… czy zna pani mężczyznę, który nazywał się…

nazywa się Łukasz Basiński?

- Przepraszam, Łukasz jak? - Basiński jak Basia.

Basiński Łukasz… Tak, mamy jego CV w bazie danych.

Aplikował do nas chyba…

Przepraszam.

Sekundkę. Tak, w październiku.

Mieliśmy rekrutację na asystenta sprzedaży.

Uhm.

Bo wie pani, mam tutaj w billingu 2 minuty 40 sekund prawie rozmowy.

Eee… To pani do niego dzwoniła?

To jest taka zwyczajowa formuła powiadamiania

o negatywnym wyniku rekrutacji.

Trochę to trwa, kiedy aplikant ma pytania.

Uhm. No dobrze, dziękuję bardzo. Do widzenia.

- I co? - Nic.

Chłopak miał dwa kontakty: do matki i ojca.

Poza tym kontaktował się tylko z pizzerią albo dzwonił o pracę.

Ja nie znalazłam żadnych kontaktów

na żadnym z dwóch kont, które udało mi się otworzyć.

On dzwonił tylko do matki albo ona do niego.

24 grudnia dzwonił do ojca. Nie, ojciec do niego.

Złożyli sobie życzenia w 24 sekundy.

O, niezbyt wylewnie.

No syn nie musi chcieć rozmawiać z ojcem. Tak bywa.

Musiał mieć inny telefon.

Sprawdziłam. Na siebie miał zarejestrowany tylko jeden numer.

Hmm.

- To może na matkę. - Też sprawdziłam. Matka ma jeden numer.

Zadzwoniłam do wszystkich 12 kontaktów z listy.

Brat, siostra, jacyś ludzie, u których sprzątała. Tyle.

Co? Chłopak miał 21 lat i kontaktował się tylko z matką?

Nie wierzę.

- Ula, idziesz? - Tak, idę, idę, idę.

No to chodź.

Fuj, jebie to.

Oknem weszli, wszystko rozkradli.

Jak było co kraść.

Ej, patrzcie.

- Lazio? - Błagam cię.

To jest twoim zdaniem Biancocelesti? Hammersfield City, ignorancie.

- Garbara tam gra. - Kto?

- Garbara. Karol Garbara. - I skąd on to miał?

No z Hammersfield. Nie wiem, gdzie to jest. Na Wyspach?

No to był tam w robocie albo od kogoś dostał, ktoś mu przysłał.

Tysiące wyjaśnień.

Nic tu po nas.

Ej, czekajcie.

Pokaż.

Panie inspektorze, teraz nie mam wątpliwości.

Zabili swojego.

Może to są konkurencyjne gangi. Zaczęli się wybijać.

Matka, nie ma sensu zaprzeczać rzeczywistości.

- Mamy do czynienia z terrorystami. - To jest namacalny dowód.

No dobra. Dajcie mi chwilę, żebym to ogarnął.

Ale nie mamy chwili!

Łukasz Basiński, niepozorny, zakompleksiony chłopak

zaczyna się zachowywać jak szkolony agent.

Usuwa korespondencję. Z telefonu kontaktuje się tylko ze swoją matką.

Zaciera wszystkie ślady.

- Nie ma kont bankowych. - Nie używa mediów społecznościowych.

Nie używa kart kredytowych.

Może jest dziwakiem po prostu, odludkiem.

Może jest, ale nie jest. Był jednym z nich.

Zrobił coś, czego nie powinien, dlatego nas na niego naprowadzili.

A kiedy był w naszych rękach, to go zastrzelili.

Nie widzisz? Bawią się z nami.

- Dobra, to dajcie mi trochę czasu. - Ale nie mamy czasu!

To dajcie mi dobę, zanim wprowadzimy stan wojenny,

żeby wyłapać ludzi… …w czarnych kurtkach.

Panie inspektorze, zwracam się z prośbą o pozwolenie na odejście.

- Może pan odejść, komisarzu. - Dziękuję bardzo.

Co?

Cześć.

O, nie może pan spać.

Widzi pan, jakoś mi nie wychodzi odpoczywanie.

Siedzi pan w tych zamachach?

Wiem, bo widziałem w mediach.

Syn terrorysta wysadził ojca.

Takie czasy, że teraz dzieci rodziców mordują.

I to oni są winni.

- Kto? - Nieobecni ojcowie.

Nie wychowują dzieci,

a potem się dziwią, że inni to robią.

Ten syn był dorosły.

Nie można wszystkiego zrzucać na nieudane dzieciństwo.

Tak, wiem, zgoda, ale dzieci zostawione same sobie

szukają kogoś, kto im objaśni świat, rozumie pan.

Kto pokaże, jak dokonać wielkich czynów.

No i potem trafiają, wie pan, na sekty, terrorystów.

Zawsze winni są rodzice.

Mój tatuś na przykład.

No nic. Na razie, dobranoc.

Dobranoc.

Ja nie wiedziałem, że jest tak trudno przyznać komuś rację

i żeby powiedzieć, że się myliłem.

Znaczy dalej to jest bardzo trudne,

ale myślę, że tak nie… no ni… nie można dalej żyć,

że… Wśród ludzi.

No, wszystko dzisiaj chyba.

Yyy… Co? Wstajemy?

Boże, użycz mi pogody ducha,

abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,

odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,

i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

Dziękuję.

- Co tutaj robisz? - Nie odbierasz telefonu.

W kościele raczej nie jesteś, bo czwartek.

Chodzi o Mandżaro.

Hm?

No wiesz, wszyscy jesteśmy oficerami policji kryminalnej.

Jesteśmy.

Więc zajmujmy się tym, co do nas należy, wszyscy.

Jesteś naszym przełożonym, inspektorze Parada.

Chcą, żebym go przeniósł. Nadepnął komuś na ogon.

Komu?

A wiesz co? Jakoś nikt mi tego nie powiedział.

Pilnuj go, Ludwik, bo będę musiał rozparcelować waszą grupę,

rozparcelować śledztwo.

Hm. O co chodzi?

We własnym najlepiej pojętym interesie przestańcie tworzyć te teorie spiskowe.

To nie są teorie i przestań kłamać.

Ja jestem policjantem. Kłamstwo rozpoznaję na kilometr.

Ludwik.

Pan Basiński?

- Zgadza się. - Dobry wieczór.

Komisarz Jan Góra. Lepiej się pan już czuje?

Powiedzmy.

Zadam panu kilka pytań odnośnie Łukasza, dobrze?

Dobrze.

Kojarzy pan może jakichś kolegów Łukasza?

Nie, nie. Nie znałem żadnych kolegów Łukasza,

nawet kiedy mieszkałem z nim i z jego matką.

- Uhm. - Potem dziesięć lat go nie widziałem.

Ale to jak? To mieszkaliście w jednym mieście i się nie widzieliście?

Kilka razy jeździłem pod szkołę.

Potem, jak miał tę sprawę, to byłem w sądzie.

Uhm.

Podpalił klasę szkolną.

Dostał wyrok w więzieniu półotwartym, tak?

Potem była apelacja.

Poręczenie złożyła jakaś parlamentarzystka.

Ale… Posłanka poręczyła za Łukasza? Pamięta pan nazwisko?

Nie, nie, nie. Ja się polityką niespecjalnie…

Yyy… Taka nawet, nawet.

- Uhm. - Był jeszcze facet z nią.

No… Jakiś inny poseł?

Yyy… Nie, on chyba tak bardziej znał Łukasza. Syn z nim rozmawiał.

- A co to za facet? - Taki zwykły, po czterdziestce.

Ani wysoki, ani niski. Zwykły. Za dobrze go nie pamiętam.

Przepraszam, muszę się położyć.

- Dobra, pomogę panu. - Dziękuję.

To chyba była ta posłanka,

co ją ktoś niedawno, słyszałem, zabił.

Yyy…

- Pilch czy, czy, czy Pich. - Gabriela Pilch?

- Ona poręczyła za Łukasza? - Tak.

Posłanka Pilch.

Na pewno?

Dobrze, niech pan odpoczywa.

Jutro przyjdzie do pana grafik,

sporządzimy portret pamięciowy tego faceta.

Dobrze.

- Dobranoc. - Dobranoc.

- Komisarzu. - Tak?

Cieszę się, że Łukasz już nikogo nie skrzywdzi.

Przepraszam.

Niech pan odpoczywa.

- Z twarzy podobny zupełnie do nikogo. - No nic dziwnego.

Ojciec Łukasza widział go tylko przelotnie,

i to ponad 1,5 roku temu.

No ale musi być inny sposób na znalezienie tego faceta.

Słuchajcie, sprawdziłem papiery w sprawie Łukasza, nie ma śladu po poręczeniu.

Nikt za niego nie poręczył. Po prostu go zwolnili.

A nagranie wideo z rozprawy?

I teraz uwaga: nie ma, nośnik zaginął.

No to co? To temu ojcu się to przyśniło?

Nie, po prostu nie ma śladu po poręczeniu.

Ktoś usunął. Ktoś, komu na tym zależało i kto miał do tego dostęp.

Mandżaro, ja tobie wierzę, ale to sąd musi ci uwierzyć.

Dobra, słuchajcie, gdyby tak przełamać zabezpieczenia,

teoretycznie mówię oczywiście,

no to mogłabym sprawdzić, czy ktoś grzebał w protokole.

No to możemy przesłuchać skład sędziowski.

Nie no, słuchajcie, słuchajcie. Nie ma na to czasu. Po prostu pomyślmy.

Yyy… Posłanka daje poręczenie za ucznia, który podpalił pracownię chemiczną.

- To się w ogóle często zdarza? - No co ty.

Posłowie nie mogą świadczyć w sprawach chuligańskich.

Ale posłanka Pilch była wcześniej kuratorem sądowym dla młodocianych.

No to chyba że był jej podopiecznym. To by wiele wyjaśniało.

Ale to nic nie wyjaśnia, bo ona była kuratorem w Szczecinie czy Gorzowie.

W Gorzowie, a ten facet od zawsze z Otwocka.

Nie mogli się znać.

Słuchajcie, a jakby sprawdzić materiały telewizyjne, prasowe, zdjęcia?

Mandżaro, uspokój się. Nie nakręcaj się.

Idź lepiej do Parady. Chciał cię widzieć.

Tak jest.

Policja, rozumiesz, yyy…

nawet Wydział… mmm… Terroru Kryminalnego i Zabójstw to…

Dobrze, dobrze, panie inspektorze, o co chodzi?

Yyy…

- Jak tam Maria? - Dziękuję za troskę.

- Przyjechał ktoś z rodziny? - Nie, nie było nikogo ze Lwowa.

Nikt z rodziny, nikt z pracy.

Nikt z ukraińskiej policji

nie odpowiedział na naszą informację o postrzale.

- A pisaliście do nich? - No, ze dwa razy pisałem.

Nie interesują się koleżanką. Dziwne.

Dziwne.

- To wszystko? - Tak.

- To okej, dzięki. - Jestem realistą.

Wiem, że tylko ty możesz rozwiązać tę sprawę.

I zabierz ode mnie ten dowód rzeczowy.

Słuchajcie, inspektor Parada daje zielone światło.

Idziemy za szalikiem. Ula, weź napisz do Angoli.

Może Łukasz Basiński jest w bazie kibiców, może uda się go zlokalizować,

yyy… na kamerze monitoringu po miejscu na bilecie.

Gdybyś czytał maile, które ci wysłałam, tobyś wiedział, że już to zrobiłam.

No i brawo. I co?

No i nie ma go, yyy…

w spisie kibiców ani w bazie posiadaczy karnetów sezonowych.

Ale obiecali, że wyślą mi listę wszystkich Polaków, którzy kupowali bilety

na Hammersfield w interesującym nas okresie, więc czekamy.

Aha, yyy… i Hammersfield grało wtedy w Premier.

Premier League. Uhm.

- A ta nauczycielka? Pamiętasz? - Jaka nauczycielka?

Hodowla nutrii czy norek w Świdrze. On tam pracował.

No. Ona mówiła coś o wyjeździe do Anglii.

Erasmus dla młodocianych więźniów.

Dobra, jadę do niej. Jeszcze nie ma korków.

Może telefon wystarczy?

No, a może nie wystarczy. Chodź, jedziemy.

Słuchajcie, ja normalnie widzę światło w tunelu.

No, tylko że ja widzę pociąg niestety.

Ktoś, kto znał Łukasza, załatwił mu poręczenie posłanki.

Ktoś, komu zależało na tym chłopaku.

- Może to był ktoś ze szkoły? - Raczej nie.

Szkoła nie lubi takich uczniów. Coś o tym wiem.

To panowie byli przy śmierci Łukasza?

Tak. Szkoda młodego życia.

Była pani na jego rozprawie.

Kojarzy pani, yyy… mężczyznę, który stał przy posłance Pilch?

To nie był nikt ze szkoły i raczej nie z rodziny.

Matka Łukasza z nim nie rozmawiała i ten ojciec też nie.

Coś to pani mówi?

Może tak wyglądał, może inaczej.

Prawie dwa lata minęły.

Nawet nie mam pewności, że tam był jakiś mężczyzna.

To… Ale taka…

…pani posłanka to raczej sama nigdzie nie chodzi.

Słuszna uwaga. Yyy… Przepraszam.

- Tak, Ula? - Siema. Napisał do mnie Scotland Yard.

Nie mają imiennej listy kibiców, ale wysłali mi nazwiska Polaków,

którzy kupili bilety na ten mecz.

Są jakieś tam znajome nazwiska?

14 marca 2018 roku Hammersfield grało z Evertonem.

- Było dwa do dwóch. - No i co?

No i na ten mecz sześć biletów kupiła pani poseł Gabriela Pilch.

To znaczy ktoś kupił, używając jej karty,

bo pani poseł była tego dnia na Wiejskiej.

Nawet przemawiała na zebraniu komisji spraw wewnętrznych.

To był poniedziałek.

Tego samego dnia wieczorem wystąpiła na żywo w programie Pauliny Klejny.

Dzięki, Ula.

Czy Łukasz interesował się piłką nożną? Chodził na mecze?

Nie, skąd. Ja mam Ligę Mistrzów, oglądam wszystko, on – nie.

Dobrze, bardzo dziękujemy. Chodź, musimy się zawijać.

Tak, to on. To on był razem ze mną tego wieczora.

Yyy… Oskar.

Panie Franciszku, od początku. To jego wyrwał pan w operze?

Wyrwałem… No, poszedł razem ze mną na Poławiaczy pereł,

a potem ten drugi do nas dołączył.

- Ale to jest Oskar? - Tak.

No, teraz, jak go macie, to bardzo szybko złapiecie Kacpra.

- No chyba że już go macie. - Dziękujemy.

Bo go macie, tak?

- Bardzo nam pan pomógł. Do widzenia. - Do widzenia.

Słuchaj, jak prowadziliśmy sprawę posłanki,

to ile czasu po nas w jej mieszkaniu pojawiła się służba wywiadu?

Nie wiem. Godzinę? Trzy kwadranse po? A co?

I co? I tak po prostu jeżdżą po mieście na miejsca zbrodni?

Wysokiej rangi oficerowie.

To nie, posłanka Pilch była w komisji do spraw służb. Oni się…

No tak, ale dlaczego ktoś korzysta z jej karty kredytowej w Anglii?

- Może to jej mąż albo partner. - Ale ona nikogo nie miała.

Była rozwiedziona z tym nauczycielem Stawiskim.

Kupuje bilet na mecz Łukaszowi Basińskiemu,

potem daje za niego poręczenie,

a on wychodzi z więzienia i…

I co? I ją zabija? Mandżaro, przecież to się kupy nie trzyma.

Słuchaj, a posłom wolno współpracować ze służbami wywiadu?

Nie mam pojęcia. Na pewno mają zniżki na kolej.

Wiesz, że to pismo nic nie znaczy?

Prokurator nie może niczego obiecać mordercy.

Wiem, ale liczę, że Kamil tego nie wie.

Nie wiem, może dzięki temu pismu powie nam,

gdzie jest głowa i te trzy ciała.

Jakie trzy ciała? Pewnie coś wymyślił, żeby przewlekać postępowanie.

Może tak, a może nie.

Dzięki.

To pismo nie ma żadnego znaczenia.

I te wszystkie stempelki.

Pokaż telefon.

Przecież wiesz, że mi nie wolno.

- Słaby zasięg. - No w końcu to jest psychiatryk.

O. To tu.

- Tu jest głowa? - Nie, głowa jest u taty. Mówiłem ci.

Odwiedź tatę.

Tutaj są lepsze skarby. Możesz się zdziwić.

Jezioro Zegrzyńskie?

Nie przeszkadzaj mi. Mam kolację.

Smacznego.

- I jak? - Dalej nic.

Znaleźliście coś?

Szukajcie dalej.

Chcesz?

Wiedziałeś, że zostawiłam cię dla Mateusza?

Dla Parady?

Oczywiście, w końcu jestem psem.

Rozstałam się z nim.

- Bywa, ludzie się rozstają. - Schodzą się też.

Szukaj. Macie coś?

Mamy coś!

Mamy coś.

Zaspawane. Nie mieli szans się wydostać.

Mamy trupy.

W co on z nami gra?

Co to jest za wata? Dawaj no, walcz jak z facetem.

Sama tego chciałaś. Pozycja.

Garda. Lewy. Cofaj.

Lewy, prawy. Dobrze. Lewy.

Lewy. Mocno! Lewy, prawy!

Dobrze! Lewy, prawy!

Traktuję cię jak dziewczynę, bo wyobraź sobie, jesteś…

- …dziewczyną. - Dziewczyną.

Gratuluję.

Mandżaro nie mówi nam wszystkiego.

No, nie mówi.

Bomber powiedział: „Idziemy po ciebie, Mandżaro”.

Jacyś pseudodziennikarze wypytują o niego

i jego rodziców zastępczych.

Nie, dzięki.

Śledzą go, znają jego nawyki, adres.

- To może być coś w jego przeszłości. - Dobra, ale jak to sprawdzić?

Metryki nie znikają, więc powinny być jakieś dane matki,

no chyba że jest z „okna życia”, to wtedy nie.

Może byś sprawdziła tę dozorczynię? Janina Góra-Tokarska.

- Co? - To może być jego…

Jego matka.

Naprawdę mi się należy jakieś odszkodowanie, panie mecenasie?

No oczywiście, i to nie ma nic wspólnego z ubezpieczeniem.

Pani poniosła trwały uszczerbek podczas wykonywania obowiązków.

I skutkiem wykonywania obowiązków.

- Dzień dobry, panie komisarzu. - Dzień dobry.

Dobrze pani wygląda już.

Cześć, Janek, właśnie miałam dzwonić do ciebie. Piotr jest u Marii.

- Piotr? - No ten nasz wolontariusz.

A w sumie to jest dobra okazja, żebyście się dogadali,

który z was kiedy będzie ją gimnastykował.

Yyy… Poznać cię z nim?

Yyy… Nie, nie trzeba.

Dzień dobry.

Pan, yyy… Stawiski.

Co za niespodzianka.

Pan komisarz. Wiedziałem, że skądś znam panią Marię.

Yyy… To ja już, yyy… zajmę się dzisiaj Marią.

- Dziękuję. - Oczywiście.

- Do widzenia. - Do widzenia.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.