All language subtitles for Krucjata.S01E07

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Mamy trzy zabójstwa: bankiera, celebryty i posłanki.

Te sprawy się łączą.

Teraz to już mamy cztery morderstwa. Szymon Klejna to nie ten milioner?

To jej partner miał klucze do mieszkania?

A po co mieliby mieć, jak przychodzili z nią się…

spotkać?

„Zmarła tragicznie 10.02.

Dodane o godzinie 3.42 przez Barta77”.

Siedemdziesiąt siedem?

Przepraszam, możemy zobaczyć ten fragment jeszcze raz?

Na moje oko mówi: „Zniszczę cię, zabiję, ruro”.

Trzy godziny przed zabójstwem. Knychała.

- Jak zmoczymy, to wszyscy. - Teoria o spisku. Ci mordercy literowi.

Idźmy w to.

Przecież wicepremier nie chodził z dresiarzami po kiblach

i nie rysował liter.

A co z tą lampą?

A jaką lampą? Zniknęła jakaś lampa?

Naprawdę pan myśli, że wszystko panu wolno?

Dzień dobry, pani generał. Może coś ciepłego?

Już są.

Zostawiamy telefony.

Proszę.

Bez telefonu jak bez ręki.

No. A dawno temu ludzie tak żyli. Podobno.

- Maria zniknęła. - Co?

Wyszła wieczorem i nie wróciła.

- Ale dzwoniłeś? - Nie wzięła telefonu. Zostawiła.

Jakiś nieznany numer do niej zadzwonił i wyszła.

I co? Nie wróciła na noc?

A co ty tak właściwie o niej wiesz?

- Ufasz im? - Tak, to moi najlepsi ludzie.

Może ona się z kimś innym spotyka.

Ula! Może po prostu ktoś z rodziny poprosił ją o pomoc.

Ale przecież jej rodzina mieszka na Ukrainie.

- No. - Dobra, dawaj go.

Luizjana.

- Dzień dobry. - Potrzymaj to.

I włącz mi to.

Dzięki.

- Co mam z tym zrobić? - Co chcesz.

Tylko tyle mamy?

Mamy jeszcze, jak jej groził w telewizji przed kamerami.

No tak, groził jej przed kamerami.

Wicepremier zamieszany w zabójstwo. Takie zabójstwo.

Tylko tego nam brakowało.

Kryzys rządowy, kompletna kompromitacja.

- Dobra, niech podejdą. - Chodźcie.

Mandaryn, to ty robiłeś przy tym rzeźniku z Bielan?

Mandżaro, yyy… i przy kanibalu.

Ja i komisarz Bończyk.

Możemy porozmawiać na osobności?

Oczywiście.

Wyglądasz mi na przytomnego, Mandżaro.

Dziękuję, pani generał. Staram się.

Zrób tak, żeby to nie był on.

Ale chyba nie rozumiem.

Mamy znaleźć sprawcę, jak zwykle, tak?

Tak jak zwykle.

- Tak jest. - Świetnie.

Słuchajcie.

Żadnych rozmów telefonicznych, żadnych wniosków dowodowych,

żadnych zleceń analiz bez wiedzy i zgody inspektora Parady.

Żadnych rozmów w ogóle z nikim.

Żadnych przesłuchań bez akceptacji inspektora.

Notatki służbowe niszczymy zaraz po przekazaniu inspektorowi.

No i żadnych własnych pomysłów, i zero improwizacji.

Tak. Macie pracować jak szkopy, i to szkopy z DDR-u.

No. Dokładnie.

I módlmy się, żeby to nie był on.

Macie robić wszystko tak,

jak powiedziała pani generał, tylko odwrotnie.

- Kurwa. - Ej, ej. Co jest, Mandżaro?

Pani generał chce, żebyśmy znaleźli innego sprawcę.

Jak innego sprawcę?

Innego niż wicepremiera?

Uhm, właśnie.

No dobra. Co robimy, jeżeli to naprawdę on?

Co, wicepremier lata po mieście, literki rysuje?

- No. - Przymkniemy oczywiście.

Uhm. Oczywiście.

Albo jak chcą innego sprawcę, to znajdziemy.

Nie no, chwila, albo się jest sprawcą, albo się nie jest sprawcą.

Ja nie po to służę w policji,

żeby zamykać niewinnych ludzi za przestępstwa,

które popełnił jakiś polityk.

No przecież Ula, ja nie mówię, że znajdziemy niewinnego.

Znajdziemy innego winnego, którego przyżenimy do tej…

sprawy zabójstwa dziennikarki.

Nie wiem, co się dzieje.

To są jakieś żarty czy nie? Wy sobie drzecie ze mnie łacha?

My tak, ale ona nie.

Co za gówno.

Mam 33 lata, do niczego w życiu nie doszedłem,

a i to, co mam, to mi odbiorą.

Przestań się nad sobą użalać.

Widzisz, Ula? Jesteś młoda, masz jeszcze życie przed sobą.

Może byś poprosiła o przeniesienie?

Jasne. Prosiłam już. Drugi raz nie będę.

Taka karma.

Taka karma.

Nie ma jej samochodu.

Za trzy, cztery godziny powinniśmy to zgłosić Paradzie.

Spokojnie, znajdzie się.

Dzień dobry, panie Mandżaro.

A co się pan tak patrzy? Kobiety w toalecie pan nie widział?

Major Wiktoria Dymińska, służba wywiadu?

Całkiem pan bystry, jak na te swoje 33.

Zna pani na pamięć datę mojego urodzenia?

Mydło jest w tej.

Straszna frustracja w tej pańskiej policji.

„Do niczego w życiu nie doszedłem, a i to, co mam, chcą mi odebrać”.

Podsłuchujecie policyjne fury?

Nie zainstalowałam podsłuchu w samochodzie,

ustanowiłam kanał łączności, bezpośredniej łączności.

- Uhm. - Mówisz – masz.

Nastraszyli pana, co?

Zupełnie niepotrzebnie, ale jakakolwiek jest prawda,

muszę się o niej dowiedzieć pierwsza, capisci?

A to niby dlaczego?

Wie pan, co jest najważniejsze w sprincie?

- Dobra szpryca? Transfuzja krwi? - Czas reakcji.

Czas reakcji jest najważniejszy.

My, wywiad, jesteśmy oczami i uszami państwa.

- Pojechała pani z grubej rury. - Państwo musi wiedzieć pierwsze.

Czy to on, czy nie.

Wicepremier Dariusz Knychała.

Bożyszcze kobiet. Hm.

Ciao, bambino.

Samochód stawiał tam za blokiem.

Na kopercie dla tych kulawych. Rządówce wolno.

- Słucha mnie pan? - Eee… Tak, tak.

Słucham, pani Sawicka.

Czyli tam parkował auto i tam je pani sprzątała?

- No, tak. - Uhm.

Jeżeli była pani tam, to nie widziała pani,

co się dzieje w środku.

No nie, nie, ale tutaj spokojnie jest.

Tutaj nic się nie dzieje poza tym zabójstwem.

Yyy… Kolega mnie prosił, żebym odebrał tego pendrive'a.

- Z nagraniami z monitoringu. - Jasne. Proszę.

- W tej chwileczce daję panu… - Uhm.

Ojej. Przepraszam za bałagan.

A kolega nie przyjechał?

Yyy… Niestety. Obowiązki służbowe.

- O. - No.

Ludzie to całkiem nowe rzeczy wyrzucają.

Nie podoba się, to dawaj na śmietnik.

- Potrzebna? - Potrzebna. Nawet bardzo potrzebna.

Ale to było na śmietniku, to nie jest kradzież.

Jej mąż ją wyrzucił.

- Pendrive. - Dziękuję.

Pani Sawicka, jest pani wspaniałą kobietą. Zabieram.

No. Tylko żarówkę niech pan zostawi, bo moja była.

Oczywiście.

Widzisz?

- Ale co mam widzieć? - Wszystko.

- Ale… …to widzę wszystko. - Pokaż.

Wszystko widać.

Założę się, że w środku była kamera.

- Ale jak była, to co? - Co? Pornole kręcili.

Albo po prostu rejestrowali wszystko.

Jakieś tam, nie wiem, wyczyny seksualne w mieszkaniu.

- Ale co? Nagrywała samą siebie? - Słuchaj, różne są fetysze.

- Może to była taka zabawa? - Może kogoś szantażowała?

Szantażowała swoich kochanków.

- Cappuccinko. - Dziękuję.

Słuchaj, Ulka, ty jesteś niezła w te klocki, nie?

W sensie, że w co?

No w sensie włamywanie się do cudzej chmury,

przeszukiwanie komputerów, hakerstwo.

No wiesz, na pewno są lepsi ode mnie.

Słuchaj, bo on nie zabrał lampy bez powodu.

Myślisz, że dałoby się sprawdzić tego pana Szymona?

To o co ty mnie prosisz, Mandżaro? Żebym się włamała?

Oficera policji?

Tak?

Dobra, luz, da się zrobić.

Cześć?

Hej.

Co się stało?

- Później ci wyjaśnię, dobra? Zaufaj mi. - Ale wszystko w porządku?

A ty chyba powinnaś iść się zameldować u dowódcy, prawda?

Już biegnę.

To co teraz?

- Czekamy, aż Ula przeszuka chmurę. - A my musimy zrobić plan śledztwa.

- No i widzisz? Nic jej się nie stało. - Na to wygląda.

Uśmiechnij się. Pierwsza dziewczyna, której skutecznie nie przepłoszyłeś.

I jak?

- Mówiłam ci, że potrzebuję czasu. - Aha.

Ale znajdziesz coś?

Jak będziesz tak stać nade mną, to na pewno nie.

No dobra, po prostu chciałem wiedzieć, czy coś będzie.

Mandżaro, nie denerwuj koleżanki.

Ja nie potrafię tak czekać. Jedziemy do wicepremiera.

- Maria, jedziesz z nami? - Jasne.

Dziękuję, proszę zabrać swoje rzeczy.

Zapraszam.

Dzień dobry.

Co mi się pan tak przygląda?

Ma pan bliznę pod prawym okiem, jest pan wysokim szatynem.

To się zgadza z zeznaniami świadków.

Luizjana, ty powiedz, proszę cię, koledze, kto ja jestem,

bo mi się wydaje, że jemu się coś wydaje.

A mi się wydaje, Czesiu, że nas pomyliłeś ze strażą miejską.

I że chodzi o parkowanie na inwalidzie.

Szef mówi, że tylko pani wchodzi.

Dobrze. Wchodzi tylko pani komisarz. Panom serdecznie dziękujemy.

Panowie też są oficerami policji, a postępowanie dotyczy zabójstwa.

Musimy się zobaczyć z panem wicepremierem.

Wchodzi tylko pani albo nikt.

Premier Knychała jest człowiekiem bardzo zajętym.

Idź. My z komisarzem i tak mamy z panem do porozmawiania.

Proszę za mną.

- Ja jestem na służbie, panowie. - My też.

Woli pan tutaj czy jutro sześć godzin na komisariacie?

Czesiu, jest decyzja na ciebie: dostaniesz osiem lat, odsiedzisz cztery.

Może trzy i pół.

Byłeś w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie.

Przesłuchanie majora Czesława Dołęgi, siedziba Prezesa Rady Ministrów,

komisarz Jan Góra, nadkomisarz Ludwik Bończyk.

No właściwie mamy tylko jedno pytanie.

Dlaczego zabił pan Paulinę Klejnę?

…a to poznaliśmy zdanie pana premiera jako zwykłego zjadacza chleba.

Yyy… Moim i państwa gościem w programie Prosto w oczy: Paulina Klejna

był wiceprezes rady ministrów.

Nasi specjaliści odczytali,

że na tym nagraniu pan, panie premierze,

mówi do Pauliny Klejny: „Zniszczę cię, zabiję, ruro”.

Tak? Dziwne, ale możliwe.

Miesiąc, sześć tygodni później

pani Paulina Klejna zostaje zamordowana.

Dlaczego pan jej groził?

Groziłem jej, bo… bo mnie o to poprosiła.

Poprosiła pana?

Tak, to był zakład, można powiedzieć.

Taka gra między kochankami.

- No ja wiem, że trudno to zrozumieć. - No rzeczywiście trudno.

Prosiła mnie o różne rzeczy.

Chciała, żebym ją wiązał, kneblował.

Wie pani, lubię seks,

ale z nią to nie było normalne, to było bardzo nienormalne.

Co konkretnie proponowała?

No… Ja bym musiał sięgnąć po jakąś książkę,

encyklopedię sadomasochizmu.

Wie pan co?

Trochę trudno w to wszystko uwierzyć.

Poprosiła pana, żeby zagroził jej śmiercią,

i pan tak po prostu – premier – to zrobił.

Co? Zakład?

Dzwoniła do mnie parę razy dziennie.

- Billingi tego nie wykazują. - Przecież nie macie moich billingów.

W wywiadach sugerowała, że coś nas łączy, chociaż od dawna nic nas nie łączyło.

- Sugerowała. - No nie zaprzeczała.

Wysyłała maile do żony, rozsiewała plotki, że jest ze mną w ciąży.

No niestety, nie mamy śladu tych maili.

Była sprytna, zacierała ślady.

Jak każde biedne, zaszczute dziecko.

Pani Paulina była po trzydziestce.

No, dziecko po trzydziestce…

to też dziecko.

No dobra, no…

Panowie no, chodziłem do niej, bałem się żony, ale… ale chodziłem.

Jej bałem się bardziej.

- Co? Ciągnęła cię za język? - Nie.

Spotykała się ze mną, bo… bo chciała, żebym kogoś dla niej zabił.

Zabił?

Powtarzała jak automat, że dopóki on żyje, ona nie zazna spokoju, i takie tam.

- On to znaczy kto? - Nie wiem. On.

Mówiła, że dorobił sobie klucze do jej mieszkania

i że podczas jej nieobecności on pisze na jej komputerze

i takie tam.

- A mi się wydaje, Czesiu, że ty zmyślasz. - Ale nie zmyślam. Świrowała.

A co jeszcze mówiła o tym człowieku? Skąd go znała?

Że… że prześladuje ją całe życie.

- Całe życie? - Całe życie. I że teraz to wróciło.

Czyli co? Ktoś z rodziny?

- Ojciec, brat, wujek? - Nie wiem, panowie.

Nic więcej nie wiem.

- Ula, masz? - Mam. W chmurze trzyma filmy.

Pan Szymon. Sporo tego jest. Dużo gwiazd u niego zagrało.

- Ja sobie skubnęłam dwa. - To, co myślę?

Ludzie takie rzeczy trzymają w chmurze i myślą, że są bezpieczne.

Czego państwo potrzebują, żeby wsadzić tego, kto to zrobił?

Macie wystarczające środki?

Mamy wszystko, czego nam potrzeba. Dziękujemy.

Wie pani, mmm… tak sobie luźno myślę,

że może mordercy wcale nie zależało na Paulinie.

A może zrobił to, żeby kogoś skompromitować?

- Ktoś panu groził? - Nie, nie, nie.

Tylko jakoś tak szybko trafiło do was to nagranie.

- To moje z pogróżkami. - Uhm.

Też o tym myślałam.

Błyskawicznie trafiło.

No tak, ale z drugiej strony Polska nagraniami stoi, prawda?

- Właśnie. - Właśnie.

Znajdziemy go, kimkolwiek jest. Może pan być pewny.

Komisarz Jan Góra, nadkomisarz Ludwik Bończyk.

Dzień dobry. Chyba wyraźnie zaznaczałem, że będę rozmawiał tylko z panią komisarz.

Panie wicepremierze, bądźmy dorosłymi ludźmi.

Zapewne słyszał pan o równości obywateli wobec prawa.

No tak, słyszałem, ale bez zrozumienia.

Darek.

Chyba powinniśmy z nimi pogadać.

Proszę.

Rozpoczynamy eksperyment śledczy.

To jest film przedstawiający motyw zabójstwa Pauliny.

Na 99% jeden z was ją zabił.

Jeden uszkodził monitoring na klatce schodowej, a drugi ją zabił.

Albo zrobiliście to razem. Rzeczywiście dużo wiedzą. Wezwij ochronę.

Proszę bardzo, im nas więcej, tym weselej.

Proszę przestać!

A może wezwiemy ochronę?

Wy nie mieliście romansu z Pauliną. Żaden z was.

Paulina udostępniała wam swoje mieszkanie na wasze potrzeby.

Ukryta kamera w lampie i daliście się złapać jak dzieci.

- Szantażowała was. - To nie ona.

Paulina nas nie szantażowała. Była jego ofiarą tak samo ja my.

- Czyją ofiarą? - Taki pan bystry?

Tego bydlaka Szymona Klejny.

Jakim cudem właściciel supermarketu wygrywał przetargi na lotniska

i autostrady, co?

Musiał mieć więcej takich nagrań, dlatego wyniósł lampę.

Koniec eksperymentu śledczego.

Dowiedzieliśmy się przynajmniej, jak to hula.

Koleś nagrywał, kogo trzeba, a potem każdy przetarg miał w kieszeni.

Dowiedziałeś się i co z tego?

Czasem dobrze jest wiedzieć, co i jak, Luizjana.

Proszę bardzo. Tak wygląda kasa.

Tu jest 200 tysięcy funtów,

600 tysięcy złotych, 300 tysięcy euro.

Dwa kilo.

Złoto.

To jest jakiś happening czy próba przekupstwa?

- Widział pan kiedyś tyle forsy? - Oczywiście.

Uhm.

A pani? A pana nie pytam, bo pan to widać, że nie.

Ja nie, nigdy.

Taki skandal, że ludzie wegetujący…

- Mam to panu przeliterować? - Bardzo dobrze słyszę.

To jest taki skandal, że ludzie wegetujący,

którzy ledwo wiążą koniec z końcem,

za parę tysi…

Tacy nieudacznicy jak wy

macie czelność oceniać człowieka takiego jak ja?

Chce pani tego goryla albo podobnego?

- Czyli wariat. - Nie ma pani racji.

Nie ma pani racji. To ja mam rację.

Wystarczy spojrzeć.

No, państwo się częstują i nie do widzenia się z państwem.

Dostanie pan wezwanie na komendę i do prokuratury.

Przyjdę, przyjdę, tylko już potem nie będę miał cukierków.

Do widzenia.

Nikt z szantażowanych nie złożył zawiadomienia.

Nie złożą zeznań, to szantażysta będzie bezkarny.

Poczekajcie. Ale to przecież my piszemy notatkę, którą on musi przekazać do CBA.

Musi to na Rusi.

Znowu wyciągamy kartofle z ogniska, a na imprezę pójdzie kto inny.

Ciągle nie mamy zabójcy Pauliny Klejny.

No. Myślę, że wiceminister był bardziej zajęty swoim ochroniarzem.

Mąż nie zabiłby kury, która składa złote jaja.

Major Czesław Dołęga, oficer z Biura Ochrony Rządu, twierdzi,

że skarżyła się na kogoś, kto ją prześladował całe życie.

No. Mąż mówił, że w dzieciństwie była molestowana.

Ktoś z rodziny?

Ojciec był na emigracji, a przyrodni brat gdzieś studiował.

Nie, myślę, że nikt z rodziny.

Ale jeszcze jest, yyy… szkoła.

Baletowa. Sprawdzimy ją.

No dobra, ale zanim to, to powiedz, gdzie byłaś.

- Wiedziałam, że będziesz dopytywać. - No.

Mogłem cię przycisnąć trochę wcześniej,

zanim sobie wymyślisz jakąś bajkę z mchu i paproci.

Ktoś, komu wiele zawdzię… czam…

zadzwonił.

Ma kłopoty i musiałam mu pomóc.

Ale… …wszystko już jest dobrze i wszystko jest zakończone.

To dobrze.

Okej.

Ale następnym razem, jak będziesz chciała mnie oszukać,

możesz się bardziej postarać.

Janek, taka jest prawda.

Jeśli w to nie wierzysz, to to jest twoja sprawa.

No tak, to moja sprawa.

Myślisz, że będziemy szczęśliwi?

Gwarancji nie ma.

No tak.

Ludzie się nie uczą, a zwłaszcza na swoich błędach, nie?

Może trochę się uczymy.

Troszeczkę.

Pojedziemy moim.

- Dlaczego? - Bo jest szybszy.

Ale… …mój jest wygodniejszy.

No witam cię, Mandżaro. Gdzie posiałeś paragona?

- A, jakoś leci. Dzięki. - No chodź.

- Co jest? - Węszą za tobą.

- Kto węszy? - Różni tacy. Nie stąd, nie z dzielni.

- Jak wygląda? - Taki facet…

Dobrze, Mandżaro, może później sobie porozmawiasz z kolegą?

Musimy otworzyć kancelarię.

- Dzięki. - Uważaj.

Jaką kancelarię?

Moi sąsiedzi nie wiedzą, że jestem policjantką.

- Wiedzą nawet, w jakim wydziale. - Nie. Myślą, że jestem notariuszką.

A, myślą, że jesteś notariuszką.

- Co? - Kluczyki.

- Nie. - Dawaj.

Dawaj, dawaj.

- Cześć pracy. - Cześć.

Nawet ja nie mogę stać tak na ulicy.

- Dawajcie, co na niego macie. - A co mamy na kogo?

Wicepremier Knychała, przy okazji Szymon.

Przepraszam, ale ta ulica to chyba nie jest droga służbowa.

Formalista z pana, panie komisarzu.

Przepraszam, ale nie wiem, o co pani chodzi.

No, mogliście zarobić, ale skoro nie wiesz, o co mi chodzi…

Tak?

- Trzeba było jej to dać. - Słucham?

Podpadłeś teraz służbom specjalnym.

Ktoś inny im to da, jeszcze oni za to zapłacą.

Jestem oficerem policji. Nie będę handlował materiałem do szantażu.

No tak, zasady, zasady, zasady.

Maria, o czym ty mówisz?

Nieważne.

Dla mnie to taki powrót do dzieciństwa w sumie.

- Tak? - Uhm.

No to… No to może coś zatańczysz?

- Dziękuję. - Wchodź.

Dzień dobry. Policja.

Siedem, osiem.

Wyżej, Matylda, wyżej.

Raz, dwa, trzy.

Cztery, pięć, sześć.

Głębiej. Głębiej, Aneta. Głębiej.

Raz, dwa, trzy…

Dzień dobry. Pani Danuta Ciok?

Tak, to ja.

Komisarz Jan Góra, Wydział Zabójstw i Terroru Kryminalnego.

- Chcieliśmy z panią porozmawiać. - Ale…

Na osobności. To nie są tematy dla dzieci.

Dobrze. Dziewczęta, proszę wyjść.

Pani też.

Uczyła się tutaj Paulina Rozbratyńska, po mężu Klejna.

- Pamięta ją pani? - Oczywiście, że pamiętam Paulinę.

Przede wszystkim dlatego, że była córką mojej kuzynki.

Wielki talent. Dziś tańczyłaby w Nowym Jorku albo w Paryżu.

Ale nie ukończyła szkoły, prawda? Odeszła czy…?

Matka ją zabrała.

Szkoda. Wielka szkoda.

- A wie pani dlaczego? - Tak, wiem.

To się teraz nazywa molestowanie.

To są skutki tego mówienia o seksie na każdym kroku.

Chyba raczej niemówienia.

Był u nas student…

z akademii muzycznej.

Był akompaniatorem i…

Co było dalej?

Nie wiem, jak daleko się posunął, do czego doszło.

Miała 12-13 lat. Tyle, co te dziewczynki.

Rozumiem, że powiadomili państwo policję, wyciągnęli jakieś konsekwencje?

Tak, tak, oczywiście. Od tej pory zatrudniamy wyłącznie kobiety.

- Uhm. - Pamięta pani, jak się nazywał?

Aleksander…

Aleksander Witwicki.

Budynek ma trzy wyjścia. Przy tamtych dwóch stoją nasi,

my – tu. Tędy powinien wychodzić.

Proszę.

- Ale co ty? Kawa? Teraz? - A kiedy? Jutro?

Może skupmy się na realizacji? Mamy w końcu możliwość połączenia tych spraw.

Pokłóciliście się. No, chodźcie.

- Proszę. - Dzięki.

Ty, Mandżaro, skup się na zakładaniu kamizelki.

Oni już wiedzą. Idą po mnie.

Za ile będziesz?

Kiedy będzie?

Jestem spokojny.

Halo!

Halo?

To on przekazał tą płytę z groźbami wicepremiera.

- Maria zwróciła na niego uwagę. - Przecież wiem, przecież tam byłem.

Gdyby był niewinny, toby nie rzucał podejrzeń na kogoś innego,

bo po co.

Oż w mordę.

O, to nasz kolega znalazł czwarte wyjście z budynku.

Teraz potrzebny nam negocjator.

Równie dobrze możemy wracać na chatę.

Jak pedofil, to od razu wołają psychologów i negocjatorów.

Po co się z nim cackać? Niech skacze. Dawcy organów są potrzebni. Nawet bardzo.

Chcesz go przesłuchać czy zeskrobać z asfaltu?

- No chłopie. - Walić to. Weźmiesz?

Janek!

Skoczę! Nie zbliżaj się!

Nie zbliżaj się. Słyszysz?

- Gdzie ten negocjator? - Zaraz tu będzie.

Musimy na nią poczekać.

- Idę z nim pogadać. - Poczekaj.

Zostań tam, gdzie jesteś.

- Delikwent zabił Paulinę Klejnę. - Wiem.

Był jej akompaniatorem, jak była w szkole baletowej.

- Wiecie, dlaczego ją zabił? - Tego chcemy się dowiedzieć.

Miała 12 lat, jak ją uwiódł.

Miała 12 lat, to ją zgwałcił, a nie uwiódł.

Niech pani mu powie, że dostanie 15 lat,

po apelacji – osiem, a wyjdzie po czterech.

- Nie chcę, żeby wyszedł po czterech. - Ale poczekajmy, zaraz się znudzi.

Facet, który gwałcił nastolatkę, nie popełni samobójstwa.

Za bardzo kocha samego siebie.

Macie ogień? Chciałem zapalić ostatniego.

- Masz ognia? - Nie.

- Palenie zabija! - Zabija? W takim razie zaraz skoczę!

- No to skacz! - Nie! Stop.

Spokojnie, spokojnie.

Ja mam zapalniczkę. Niech pan nie skacze.

Mam zapalniczkę. Niech pan nie skacze.

- Podchodzę powoli. Dam panu zapalniczkę. - Stój!

- Stój, bo skoczę. - Spokojnie…

Rzucaj.

Nikt pana nie chce zabić.

Nazywam się Katarzyna Brocka. Mam doktorat z psychologii.

W policji pracuję jako negocjator.

Mamy dla pana propozycję.

- Pójdzie pan do szpitala na jakiś czas. - Wolę zginąć.

Ale to pan zawsze zdąży.

- Dlaczego zabiłeś Paulinę? - Mandżaro.

Nie odzywaj się.

Pokazałem jej, czym jest miłość.

Była moja.

Rozumiesz? Była moja!

Była moja!

Teraz zawracamy, żeby stracił poczucie kontroli.

Zawracamy. Raz.

- Gdzie idziecie? - Ma broń! Padnij!

Rzuć broń! Ręce do góry!

Rzuć broń! Rzuć!

Nie ruszaj się! Rzuć broń!

Ręce szeroko! Szeroko ręce!

Trafił w poduchy. Będzie żył.

No wstawać, dziewczyny.

Maria?

Maria.

Maria.

Maria, patrz na mnie.

- Maria! - Ej, spokojnie, pan nie.

- Panowie, to nie ja. - Dobra, zamknij go.

- To nie ja strzelałem. - Zabierzcie go.

To nie ja, panowie!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.