Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Przyjdę jak płomień.
To początek wielkich czynów.
Nie wiem, dlaczego zamordował i się przyznał,
ale to nie jest wariat. Ich jest więcej.
Powiedział, że jest rzecznikiem.
A kiedy byłeś łaskawy wspomnieć o, ee, wielkich czynach,
które się wydarzą, to co miałeś na myśli?
Zobaczy pan.
Selekcjoner panią pozdrawia, pani Gabrielo.
Grupa została przydzielona do sprawy zabójstwa pani poseł Pilich. Co wiemy?
Że pani poseł nazywa się Pilch?
To chyba oni.
- Wygląda na uduszenie garotą. - Te sprawy się łączą.
Jak się łączą?
W obu przypadkach na miejscu zbrodni
sprawcy pozostawili litery w widocznym miejscu: „K” i „R”.
Major Wiktoria Dymińska,
służba wywiadu. Stan wyższej konieczności. Wchodzimy pierwsi.
To ile to by kosztowało tak u pana?
To jest najlepszy moment, żeby zakończyć nasze spotkanie.
- Czekam na pański telefon. - Proszę czekać.
To jest śmieszne, jak szybko zacząłeś tańczyć, panie komisarzu.
Ale dobrze, dobrze, będziesz krócej się męczył.
♪ Los cię w drogę pchnął I ukradkiem, drwiąc, się śmiał ♪
♪ Bo nadzieję dając ci Fałszywy klejnot dał ♪
♪ A ty, idąc w świat ♪
♪ Patrzysz w klejnot ten co dnia ♪
♪ Chociaż rozpacz Już od lat wyziera z jego dna ♪
♪ Tak co dnia ♪
♪ Szczęśliwej drogi już czas ♪
♪ Mapę życia w sercu masz ♪
♪ Jesteś jak młody ptak ♪
♪ Głuchy jest los ♪
♪ Nadaremnie wzywasz go, bo twój głos… ♪
Idziesz wiecznie sam. I już nic nie zmieni się.
Poza tym, że raz jest za,
raz przed tobą jest twój cień.
No dobrze, kochani. Mmm, Tommy.
Peggi, kochanie, zacznij.
Dla mnie jedną rzecz zrobiłaś naprawdę fantastycznie, super i cool.
Przypomniałaś mi moje dzieciństwo.
Tak, kartki na mięso, kiepskie ciuchy w sklepach,
beznadziejne, yyy… kosmetyki, obrzydliwość,
dlatego jestem na „nie”.
Tak, tak.
Kochanie, jest tyle utworów
bardziej pasujących do twojego chociażby wieku czy image'u.
Jestem na „nie”.
No tak, jeżeli chodzi o image, to rzeczywiście jest strasznie,
ale słuchajcie, ja jestem na „tak”.
- O. - Brawo.
Ja jestem na „tak”.
To nie jest moja cup of tea, ale uważam,
że to była konsekwentna, dobra propozycja, tak że sorki.
No jak zwykle wszystko będzie przeze mnie. Ojcze, zabierz ode mnie ten kielich.
Droga Michalino, kochana Michalino, no bo na pewno jesteś przez kogoś kochana,
choć trudno w to uwierzyć,
ta twoja egzaltacja, ta estradowość to jest w bardzo złym stylu.
A melorecytacja na koniec utworu… no to było…
Super.
- Genialne. - Edwardzie, no nie zgodzę się z tobą.
Nie zgodzę się z tobą. To było niedobre jak mortadela po tygodniu.
Szczęśliwej drogi już czas, ale dla ciebie.
Wracaj do domu. Jestem na „nie”.
Życie nie jest dla wszystkich. Sorki.
Koniec przerwy, zapraszam państwa.
Zapraszam.
Proszę się pospieszyć, bo mamy opóźnienie, dobrze?
Mówię ci, Edziu, robota jest robotą.
A ty, Tommy, tak sobie leżysz czy to jakaś akcja społeczna?
O ja pierdzielę.
Tommy? Tommy?
Ratunku!
- Cześć. - Siema.
Cześć.
Spokojnie, to nasi. Wpuść ich.
Dzięki.
- Cześć. - Cześć.
I co jest?
To było w śmietniku.
W kieszeniach ofiary: 200 złotych, dwie torebki strunowe z dropsami.
- Trochę białego proszku. - Na własny użytek? To trochę szeroko.
- Cześć. - Cześć.
- Ty, to nie jest ten…? - Żartujesz?
- Tommy'ego Gajewskiego nie poznajesz? - Daj spokój, ja nie oglądam telewizji.
On nie reklamował tego energetyka? „Wstań i ożyj”?
Tak, ten.
I co mamy?
Upadek i fatalne uderzenie płatem skroniowym o muszlę klozetową.
Pytanie, dlaczego upadł. Mógł to być wylew, zawał.
Ale nie wykluczałbym też osób trzecich, reszta po sekcji.
Właśnie, à propos udziału osób trzecich, sam sobie tego nie napisał.
No raczej nie.
Przecież tu jest ze 200 osób. Przecież my będziemy trzy dni
tutaj siedzieć.
Dobra, dzwoń po Ulę.
Nie, Ulka nie przyjdzie, jest na jakimś szkoleniu.
- Jakim szkoleniu? - Nie wiem.
A ta czemu płacze?
- Narzeczona ofiary? - Nie sądzę.
A co? Nie w jego typie?
Za młoda. No w końcu.
- Przepraszam. Ymm, jakieś polecenia? - Tak. Zacznij od tamtego skrzydła.
A my się zajmiemy facetami w czerni.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
Dzień dobry. Norbert Janiak, Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Pan konsul i ja naprawdę musimy już jechać.
Naprawdę? Ministerstwo Spraw Zagranicznych?
Nie możemy panów puścić. Doszło do morderstwa, musimy spisać wszystkich.
Konsul czego?
Pan Mateusz Kobza,
konsul Rzeczpospolitej Polskiej w Caracas, Wenezuela.
Proszę zostawić wizytówki.
Kobza.
Luizjana!
Ożeż twoja mać!
- Na ziemię! Ręce za głowę. - Zwariowała pani?
- Przecież zastrzeliłbym panią! - Przepraszam, ja nie chciałam.
Słyszałam, że morderstwo było. To odruch był. Przepraszam.
- Panie… Panów i panią też. - Niech pani wstanie.
- To może ja po apteczkę pójdę. - Prosimy.
Pokaż się.
Widziałem kolesia w kurtce z numerem 77. Był tutaj.
- Stary, nic nie widziałem. - Może ci się wydawało.
Poczekajcie.
No a kto znalazł zwłoki?
Pan Edward, znaczy Edziu. Przez 15 lat go z dworca zawijałem.
Dobra, przesłuchajcie go, a ja muszę jeszcze coś sprawdzić.
Szukasz czegoś?
Kurwa.
Technik!
Dobra, zostaw wszystko i sprawdź mi, czy to to, co myślę.
Sprawdzę tu na miejscu.
Od dwa tysiące…
Nie pamiętam. 15-18 lat temu.
No, Edziu, za dilerkę na dworcu. Pamiętasz?
A teraz się porobiło – celebryta.
Pan wybaczy, ale nie pamiętam, tylu was było.
Co to znaczy: „Tommy, życie nie jest dla wszystkich”?
No Tommy miał w zwyczaju kończyć tym tekstem swoje miazgi.
- Swoje miazgi? - Uhm. No on był od miażdżenia ludzi.
Taką funkcję sobie wybrał, nie?
Na tym polega wasz program? Miażdżycie młodych ludzi i odbieracie im marzenia?
No. Circa about, tylko że my im nie odbieramy marzeń,
my im odbieramy złudzenia, to zupełnie co innego.
- Terapia taka publiczna. - Edziu.
Słuchajcie, ten program nazywa się Zostań gwiazdą, tak?
Gwiazda musi być odporna. Nie może byle kto zostać wybrańcem bogów.
- A ty jesteś wybrańcem bogów? - Uhm.
Tak? Jakbyśmy pojechali do ciebie na kwadrat, to nie znajdziemy tam towaru?
Wypraszam sobie, okej? Spokojnie, nie sprowokuje mnie pan.
I rozmawiajmy jak ludzie na poziomie,
dlatego że napiszę zażalenie i nagłośnię to w mediach.
- Tak to się skończy. - Luizjana.
Znalazłem to w kiblu.
To co, jedziemy na komendę?
- Zawijamy świadków? - Uhm.
- Edziu, jedziesz z nami. - Jasne, nie mam co robić.
Nie pytałem.
- Chętnie odwiedzę stare śmieci, nie? - Ja myślę.
Dołącz to do materiału dowodowego.
Uhm.
Cześć, cześć. Siemanko wszystkim.
Słuchajcie, znacie Tommy'ego Gajewskiego?
Właśnie ktoś go zajechał na VIP-owskim kiblu
na śmierć tutaj w studiu nagraniowym.
- No i nie ma chłopa… - Ej, ej, ej, ej! Co to jest?
- Usuń to. - Już poszło.
- Usuwaj to. - Poszło!
Jedziecie ze mną na komendę.
- Co? - Dlaczego?
- Co, mam ci pomóc? - Ale na jakiej podstawie?
- No co zrobiliśmy? - Zapraszam na komendę.
Ale co my zrobiliśmy?
Podałem fakt do wiadomości.
Nikt nie mówił, że chcecie to ukryć.
Chyba że chcieliście.
To niech pan powie wszystko po kolei.
Nagranie zaczęło się o ósmej, zwykle nagrywamy cztery odcinki dziennie,
bo wszyscy jesteśmy bardzo zajętymi ludźmi, okej?
Uhm. A narkotyki? Przecież byłeś dilerem.
Tak się poznaliśmy.
No już, wywalaj wszystko z kieszeni, ja nie mam czasu.
No przepraszam bardzo, ja mam prawa, ja je znam.
- Nie ma pan prawa mnie rewidować, okej? - Uhm, akurat takie prawo mam.
Proszę: regulamin pracy policji.
Znajdź mi tam jeden paragraf, w którym jest napisane,
że nie mam prawa cię rewidować. No znajdź.
Pani oficer, co to ma znaczyć?
Yyy… I Międzynarodowa Karta Praw Człowieka.
Widziałeś kogoś w tej kurtce?
A kogoś, kto wyglądał podobnie?
Nic nie powiesz?
No widzisz, Edziu, my nie traktujemy ludzi,
tak jak ty, yyy… traktujesz tych biedaków w telewizji,
ale przeszukać to akurat cię możemy.
- No, wywalaj wszystko z kieszeni. - Pani inspektor.
No już. Wywalaj.
Panie Wasilewski.
Niniejszym pouczam pana,
że za ujawnianie tajemnicy śledztwa, a co za tym idzie, za utrudnianie go,
może być pan pociągnięty do odpowiedzialności karnej
w wymiarze do trzech lat pozbawienia wolności.
Pan rozumie, że to się nie musi skończyć na pouczeniu
i mogę pana aresztować?
No oczywiście, to jest wszystko rejestrowane i protokołowane,
ale wie pan, sprzęt jest stary, czasami się zacina.
Stare baterie.
Już skończyłeś czy mam sam sprawdzić?
No, i proszę.
- Skąd to masz? - Moje pieniądze.
Uhm. Potrzebujesz tyle gotówki w kieszeni?
Nie słyszałeś o kartach płatniczych,
o elektronicznych pieniądzach, co?
- Widziałeś kogoś w tej kurtce? - Nie, proszę pana.
Uhm. A kogoś, kto mógł wyglądać podobnie?
Nie, proszę pana.
- To co widziałeś? - Za Tommym do kibla wszedł facet.
- Jak wyglądał? - Taki był… w wieku mojego ojca.
Yyy… Czarne włosy, taki nabity był.
Poznasz go?
Nie nagrywaj mnie teraz. Chodź.
- Wyjście jest tam? - Tam.
Po prostu postanowiłem, że zrobię wszystko dla dobra dziecka.
Uhm. Wszystko dla dobra dziecka?
Tak.
- Oczywiście. - Dobry.
- Podkomisarz Maria Darska. - Leon Nowosz.
To… Znaczy co? Mam zaczynać od początku?
Nie, nie, nie trzeba.
Nie, my to sobie rejestrujemy, musimy z tego sporządzić protokół.
- Więc ja sobie poczytam. - Uhm.
No i pomyślałem, że… no że dam parę złotych tym jurorom,
żeby ją… znaczy, żeby Michalinę przepuścili dalej.
No i co?
Ja wiem, że oni lubią pieniążki.
No to dałem kasę takiemu Edkowi.
Ja go znam, bo on kiedyś w mojej firmie
robił taką imprezę dla pracowników.
Totalna żenada…
…zawody wchodzenia na słup na przykład.
Nie?
- Takie rzeczy. - I dał mu pan kasę?
Przecież mówię, że dałem mu pięć tysięcy.
Yy… A Edek mówi do mnie: „Don't worry”.
„Don't worry”. No ja nie wiem, kto to teraz tak… tak mówi.
No przecież jakiś debil chyba, nie?
A że… A że Edek, yyy… znał Tommy'ego…
zna, no, i… i… i mówi, że to załatwi, znaczy…
że… że Tommy jest mu coś winien i że…
No i…
No i nie załatwił.
- Nic nie załatwił? - Nie.
Jeszcze ten cały cholerny Tommy mi naobrażał Michalinę.
I widzę, że idzie ch… idzie do kibla, no to poszedłem za nim.
Mył wtedy ręce ten cały Tommy.
I zaczął ze mnie kpić, no to ja mu powiedziałem, że jest świnia.
Wiem, powinienem ostrzej, ale po prostu słów mi zabrakło.
- A jak on zareagował? - Co, no kaza… Kazał mi spieprzać.
Powiedział, że ochronę wezwie.
Jeszcze wyjął ten taki swój niebieski telefonik, zaczął mnie nagrywać.
I mówi do mnie bezczelnie: „No powiedz jakiś oldschoolowy bluzg, no powiedz”.
- Oldschoolowy bluzg? - Uhm. Tak. Oldschoolowy bluzg.
Mówił, że sobie to nagra i że sobie do czegoś wykorzysta.
Uhm. I co? I wtedy pan mu przywalił?
Zapomniał pan, że trenował pan boks.
Bo Leon Nowosz, bokser wagi półciężkiej, to pan.
- To ja. - Hm.
- Co? Lewy prosty, prawy sierpowy? - Nie.
Ja pomyślałem wtedy, że… że dobrze, że Michalina dalej nie przeszła,
że bardzo się z tego cieszę, że moje dziecko nie będzie w tym światku.
Ja wiem, że tam są pieniądze i sława, wiem.
Ale tak mnie olśniło, tak nagle.
Może jeszcze pan go ucałował, co?
Nie, podałem mu rękę i podziękowałem, że mi córkę ocalił.
Aym… I co? On to cały czas filmował?
Nie… Nie wiem.
Nie… To znaczy telefon miał w lewym ręku. Nie wiem, czy nagrywał.
Ee, mm… A gdzie jest telefon?
W spisie dowodów go nie widzę.
Cześć, cześć. Siemanko wszystkim.
Słuchajcie. Znacie Tommy'ego Gajewskiego?
Właśnie ktoś go zajechał na VIP-owskim kiblu
na śmierć tutaj w studio nagraniowym.
- No i nie ma chłopa… - Ej, ej, ej, ej! Co to jest?
- Gratulacje. - Dzięki.
Literkę zostawiłeś?
Nie, nie zdążyłem.
Ale zjebałeś!
Zjebałeś!
Cześć.
Chodź tu.
Luizjana?
Uhm.
Co?
Czekamy.
Wszystko w porządku?
Może pan mnie teraz zostawić?
Niestety nie mogę, jestem z policji.
A ja jestem w ciąży. I co?
Może pan?
- Cześć. - Cześć.
Edi wziął pięć koła od ojca dziewczyny,
która startowała. Mimo to Tommy zagłosował przeciwko niej.
Pewnie zapomniał się podzielić kasą. Oni są na bakier z etyką zawodową.
Aha, pewnie tak.
Myślę, że Tommy i Edi mieli wspólne interesy.
- Jo? - Uhm.
Nie mamy też telefonu ofiary.
- Jak to? - Nie ma go w spisie dowodów.
A Tommy kręcił wszystkie rozmowy.
Telefonem.
Znajdziemy telefon, mamy sprawcę.
No to musimy do niego zadzwonić.
Nowosz dał ci pięć tysięcy za to, żebyś zagłosował na jego córkę.
A potem przekonał Tomasza…
- Zobacz to. - …Gajewskiego.
O!
Łoł.
No, facet…
Panie Edwardzie, powinien pan zadzwonić do adwokata.
Ale ja mu nic nie zrobiłem. Znalazłem go. Leżał. To wszystko.
Hej…
Ostatnie połączenia…
Tommy – 2.37? Dzwoniłeś do nieboszczyka o drugiej w nocy?
Proszę mi oddać mój telefon.
- To może do niego zadzwonimy, co? - No.
Halo.
Cześć. Mamy kasę, spotkajmy się.
Wal się, parówo.
- Poznajesz? - Nie.
- No bo on cię poznaje. - Nie mam pojęcia, kto to mówił.
To może zapytam inaczej: czy świadek poznaje głos z nagrania?
- Nie, nie poznaję. - Powiem ci, Edziu, jak było.
Bo narkotyki są fajne, tylko że mają jedną wadę.
- Kosztują. - Ale ja biorę okazjonalnie, sporadycznie.
- Na to mnie stać, okej? - Uhm.
Edziu, bierzesz codziennie.
Nie stać cię na to.
Wziąłeś się za dilerkę.
A swoją drogą, ile jest u ciebie za gram koksu?
A sprzedawałeś też kobiecie w ciąży?
- Jakiej kobiecie w ciąży? - No tej, co mówisz, że jest reżyserką.
O kurde, no to nieboszczyk został ojcem.
- Ona była z Tommym? - A tam, była, nie była.
Pożytkował ją, kiedy nie miał nic lepszego do roboty.
„Pożytkował ją”. Ja tego nie mogę słuchać, Mandżaro.
Tommy wisiał ci kasę i dlatego go zabiłeś, co?
- Dla przykładu? - Jesteś zatrzymany do dyspozycji sądu.
- Sąd zdecyduje o aresztowaniu. - Wstawaj.
Ręce.
Wiesz, na kogo się porywasz?
Tak to się nie skończy.
To to na pewno.
Idziemy.
Tak, ja to napisałam.
I tak byście do tego doszli. Napisałam mu to, żeby zrozumiał.
Powiedziałam mu, że jadę do Czech.
Zapytał się mnie, czy… czy mam pieniądze.
Bo może od kogoś pożyczyć.
Tommy nie miał pieniędzy na aborcję?
No ale to co? Tyle zarabiał i nic mu nie zostawało?
Prawie nic. Żył szeroko.
Może to się teraz wyda głupie, ale…
teraz, kiedy on nie żyje, to…
postanowiłam, że urodzę to dziecko.
Słucham.
Zlokalizowaliście telefon Gajewskiego?
Dawaj.
Dobra.
- To chyba gdzieś tutaj, nie? - No gdzieś pod mostem miało być.
To chyba tu.
Dawaj, dawaj, no.
Chc… Chciałem podziękować panu…
…za to, że uratował życie mojej córce.
Nie chciałem, żeby… żeby się taplała w tym bagnie.
Dobra, ty. Bądźmy na „ty”.
Będzie szybciej. Wrzuć jeszcze słówko mocne,
jakiś oldschoolowy bluzg jeszcze rzuć, no.
Tam są.
- Kończę tę rozmowę. Do widzenia. - Policja!
Proszę mi oddać to, co pan trzyma w ręce.
Oddaj mi ten telefon. Proszę mi oddać telefon.
Chodź, weź sobie.
Nic do was nie mamy. To jest ważny dowód w sprawie o zabójstwo.
- Proszę mi to oddać. - Proszę bardzo.
Jestem aspołeczny.
I wykluczony.
Człowieku, gdybyś wiedział, co właśnie zrobiłeś…
Wspaniale, dziękuję.
Telefonu nie znaleźli.
Dziękujemy.
Dobra, jak to było?
Yyy… No więc tak.
Patrzę, a tu gościu ciach,
wyrzucił telefon z samochodu tak przez okno.
Nowego srajfona dwunastkę.
A skąd pan wie, że to był facet? Widział go pan?
No bo tak, yyy… po męsku rzucił.
Więc myślę, że facet.
A jakie to było auto?
Czarne audi. Zeszłoroczne, jak myślę.
- Zna się pan na samochodach, co? - Tak.
Niech mnie pan takich pytań nie zadaje.
Zeszłoroczne czarne audi.
Numer rejestracyjny:
WI, suma cyfr:
19, 9, 0, 4, 6,
a na końcu „M”. M jak Muniek, czyli kur… ja.
- Dziękujemy. Bardzo nam pan pomógł. - Proszę.
- Smacznego. - Do widzenia.
Pff…
- Zapłacili? - A jak.
No.
Założę się, że to ci kolesie.
No nie wiem, stary.
Mnie się to nie przewidziało, naprawdę.
Zwiał mi koleś w kurtce z numerem 77.
No dobra, to co? Zakład?
O co?
Kto przegrywa, się nagrywa.
Ale ty dzwonisz.
Tak.
Tak, wiesz, mamy problem z miejscami parkingowymi w okolicy,
więc proponuję nasz parking.
Potrzebuję tylko numeru rejestracyjnego, żeby móc wystawić przepustkę.
Tak.
Wanda, Iwona, 9, 0, 4, 6, M jak Muniek.
Dziękuję. Do widzenia.
- Zwycięstwo. Załatwiłaś ten telefon? - Identyczny.
Nagraj się.
No ale uśmiechnij się.
Witam, jest pan zatrzymany.
Pod zarzutem zabójstwa Tomasza Gajewskiego.
- Łał. - Zjawiskowo.
Gdyby nie kij w dupie. Jeszcze raz.
No, Mandżaro, z uczuciem.
Witam.
Papierologia.
Boże.
Dobrze, proszę powiedzieć, yyy… co właściwie robili dwaj dyplomaci
na nagraniu jakiegoś, eee… telewizyjnego show.
Nie są panowie na to zbyt zajętymi ludźmi?
Jesteśmy, ale Tommy, znaczy Tomasz Gajewski,
eee… był naszym kolegą ze studiów.
O, wykształceni ludzie.
- Znamy się z wydziału historii. - Tommy? Historyk?
Wszyscy jesteśmy historykami: Tommy i konsul, i Piotrek, tak że…
Dawno nie byliśmy w Warszawie i…
umówiliśmy się, że wpadniemy.
I ruszymy w miasto.
- Ja miałem być kierowcą. - To co, to dyplomaci nie mają immunitetu?
- Nie wolno wam jeździć na bańce? - No nie wolno.
Znaczy w Wenezueli owszem, możemy się zasłonić immunitetem,
ale nie tu, nie, nie, tu jesteśmy jak wszyscy.
No tak jak wszyscy. Policjantom też nie wolno.
No dobrze, proszę powiedzieć…
A nie wolno wam też dokonywać, yyy… innych przestępstw?
Zabójstw na przykład?
Żartuje pan teraz? Tego nie wolno robić nigdzie i nikomu.
Tylko się upewniam. Dobrze.
Co robił pan dokładnie w trakcie…
Mandżaro, gdzie są dowody w sprawie Tommy'ego?
Tam, te niebieskie segregatory.
A co z telefonem Gajewskiego?
- Co jest? - Nic, dzisiaj go nie odblokujemy.
- Technik pojechał już do domu. - Jak to: pojechał do domu?
- Mieliśmy to zrobić dzisiaj. - No to zrobimy to jutro.
No ale jak to? Przecież on wszystko tym telefonem nagrywał.
Nic ci na to nie poradzę.
Ale co? Na komendzie nie ma nikogo, kto potrafi odblokować telefon?
A ty potrafisz?
Panowie, ile mam na was czekać?
Mamy podejrzanego do okazania i czekamy tylko na was.
- Komisarzu Bończyk? - Ja jestem do dyspozycji.
Ja mam świadka.
Komisarzu Góra, radziłabym jednak ruszyć dupę i przejść się na okazanie,
bo i tak ma pan przekurwione u komendanta!
Panie konsulu, pan wybaczy. Pani komisarz ma zawsze rację.
- A, może jakąś dobrą kawę panu podam? - A, dziękuję, jestem po kawie.
Dobrze, to zajmie kwadrans, nie więcej.
Dajesz, dajesz, dajesz, dajesz.
Ostra byłaś.
Patrz, jak się czai.
Teraz będzie udawał, że idzie po wodę.
Dalej, dalej, rybko.
Co za debile.
Witam. Jest pan zatrzymany pod zarzutem zabójstwa Tomasza Gajewskiego.
- Witam. - Co jest?
- Zostaje pan zatrzymany. - Co się stało?
I co?
- To jest prowokacja? - Oczywiście.
Uspokoję pana, konsul Kobza został zatrzymany na lotnisku.
- Próbował zwiać, zostawić pana. - Właśnie składa zeznania.
I to bardzo ciekawe zeznania.
Jak na to, że jesteście kumplami jeszcze ze studiów.
Trzeba wiedzieć, z kim się kumplować.
Pan wie, że on nie będzie miał skrupułów, żeby pana pogrążyć.
Tak jak pan skrupułów, żeby zabić kolegę z zimną krwią.
Radzę się przyznać, sąd może to wziąć pod uwagę.
To nie tak.
Kobza kazał. To wszystko przez Kobzę.
Powiedział, że jak nie odzyskamy pieniędzy,
to stracę pracę i w ogóle wszystko, co mam.
Nikogo nie zabiłem.
To był wypadek.
Potwierdzimy tą wersję na wizji lokalnej.
Zapraszam.
Jeden dzień śledztwa i morderca nasz.
Mówcie, co chcecie.
Ja tak lubię.
Uśmiech.
♪ Baba za piecem z cicha Kryjówki sobie szuka ♪
♪ Dziad pod ławę się wpycha A śmierć stoi i puka ♪
♪ I byłaby lat dwieście Pode drzwiami tam stała ♪
♪ Lecz znudzona nareszcie ♪
♪ Kominem wleźć musiała ♪
Do domu!
- Gdzie ty idziesz? - Do toalety.
Co?
Dobrze, to dajcie następnego.
Dyplomaci tu nie pasowali, byli nie na miejscu.
Pasowali. Byli tutaj tylko dlatego, że Tommy dla nich pracował.
Sprzedawał kokainę ściąganą przez konsula Kobzę.
Bagaż dyplomatyczny nie podlega kontroli.
Czyli on sprzedawał, oni to przewozili i interes się kręcił.
No prawda, tylko Tommy brał za dużo dla siebie.
Przyszliśmy, bo Tommy…
znaczy Tomasz Gajewski, wisiał nam pieniądze za towar.
- Co ty pierdolisz, Tommy? - Ja nic nikomu nie jestem winien.
A kim wy w ogóle jesteście, żeby mi coś kazać? Wypierdalać.
- Nie chciał z nami rozmawiać. - Głośniej.
Taki był bardzo pobudzony i gadał jakieś głupoty.
Ja go odwróciłem.
Pożycz od kolegów, zrób składkę, nie obchodzi mnie, skąd weźmiesz.
To ja mam milion sto followersów!
To ja jestem gwiazdą, nie wy! To ja jestem Tommy.
I potem on poszedł tam.
Nie będzie żadnej kasy!
Mam w dupie was i wasz towar, bo ja, kurwa, mogę zrobić wszystko!
Chcesz zobaczyć? No to patrz! No to patrz! No.
Mam to w dupie! Wasz towar!
Chcesz? No, no, no? To chodź, chodź.
Za gruby na was jestem, cienkie chujki.
- Chcesz być na Fejsie? - Chcesz? Dawaj. Masz, masz, masz.
Uderzył się głową o sedes i upadł na ziemię,
ale przecież to był wypadek, no.
W tym momencie zakończono czynności wizji lokalnej
w sprawie zabójstwa Tomasza Gajewskiego.
Tu nie było tej litery. Ktoś ją domalował.
No i co z tego? Przecież sprawcy złapani, sprawa zamknięta.
Jak to: sprawa zamknięta? To samo było na myjni samochodowej.
Nie było to samo.
Jeżeli istnieje jakiś spisek, no to ci notable do niego nie należą.
Jeśli istnieje.
- Tak? A skąd ta pewność? - Bo mieszkają w Caracas?
- Te sprawy się łączą. Nie widzisz tego? - Jedyne, co je łączy, to my.
Tak? To może ja to napisałem?
Mandżaro, ja mam co robić po pracy, wiesz?
Hm.
Chodź.
Mam kolację.
Jedz sobie.
- Dzięki. Dwie. Wodę gazowaną. - Dobra, Ludwik, poradzimy.
Dziękuję.
- Na zdrowie. - Twoje zdrowie.
Na zdrowie.
- Ludwik. - Ludwik!
Dajesz!
♪ Jeden dzień, jedna noc ♪
- ♪ Piękniej ♪ - Dajesz!
♪ Byłem z nią parę chwil ♪
♪ Tak namiętnie ♪
♪ A teraz jestem tu Ludzi tłum, a myśli takie dziwne ♪
Nie boli cię to?
♪ Nie wiem, czy sam tego chcę ♪
♪ Lecz nikt tu nie jest winny ♪
♪ Myślę, że nie stało się nic ♪
♪ Może dziś to będziesz ty ♪
♪ Przecież mama cię nie zbije ♪
♪ Jesteśmy tu, ludzi tłum ♪
♪ A myśli dookoła, jehe ♪
♪ Nie wiem, czy sam tego chcę ♪
♪ Chyba jedź do domu ♪
♪ Myślę, że nie stało się nic ♪
♪ Myślę, że ♪ nie stało się nic.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.