Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
♪ Łapy, łapy, cztery łapy ♪
♪ A na łapach pies kudłaty ♪
Kto dogoni psa? Kto dogoni psa?
Może ty, może ty, może jednak ja?
Psa, psa, psa, psa!
- Dobry wieczór, zapraszam. - Dobry wieczór.
Zapraszam. Yyy…
Właściciele są bardzo w porządku.
Mieszkają w Belgii, nie wtrącają się.
Mieszkanie, widać: przyjemne, ciche.
Yyy… Blisko metra.
O, tak, ja lubię ciszę.
Jestem dyrygentką w chórze.
O, dyrygentka chóru.
- Mogłem coś słyszeć? - Nie wiem, może.
- Gra pan w golfa? - Nie. To właściciela.
No, jak się tu panu mieszkało?
Dobrze.
Nie będzie panu szkoda się stąd wyprowadzać?
Trochę będzie, ale powiem tak: zmiany.
- Ma pan rację. Zmiany są dobre. - Uhm.
Trzeba wyjść ze strefy komfortu.
Tak się mówi, prawda?
Tak się mówi. Yyy…
Proszę się zastanowić na spokojnie. Nie musi pani od razu decydować.
Podoba mi się tutaj.
Biorę.
- Mogę od razu podpisać umowę? - Pewnie.
Przyjdę jak płomień.
Po ugaszeniu pożaru strażacy znaleźli nadpalone zwłoki.
Były one pozbawione głowy.
Bez głowy? O tym nie mówiłeś. To jakaś chora sprawa.
Mandżaro, nie możesz nie odbierać telefonów przez całą noc.
Wiem, zachowanie niegodne oficera policji.
Chcą panowie spojrzeć czy lepiej sam powiem?
Niech pan mówi, doktorze, ja i tak z tego nic nie wyczytam.
Ofiara już nie żyła, kiedy zaczął się pożar.
Na ciele nie ma obrażeń, które by spowodowały zgon.
Zapewne były to obrażenia głowy, której, jak zapewne panowie wiecie,
nie ma. Ale natomiast jest coś, co powinni panowie zobaczyć.
Na kości udowej prawej i miednicowej liczne nacięcia ostrym narzędziem
właściwe dla myśliwskiej obróbki mięsa.
W zasadzie te nacięcia nie pozostawiają żadnej wątpliwości.
Patelnia?
Tak, na patelni znajdują się liczne ślady ludzkiej krwi
i zwęglone szczątki ludzkie.
Należałoby się przyjrzeć
treści układu pokarmowego sprawcy, nie ofiary.
No, cześć, matka.
Jest to dla nas sprawa absolutnie priorytetowa.
Sprawca dokonał aktu…
Sprawca jest kanibalem.
Główny podejrzany, Kamil Czajewski.
Tak jest. Nigdy nienotowany. Pracuje w bibliotece.
- Z wykształcenia filolog klasyczny. - Dziękuję, Ulu.
- Motyw zbrodni? - Niestety nie wiemy.
Daliśmy zdjęcie do systemu identyfikacji, ale to są setki godzin materiałów.
Dworce, lotniska…
Trafiliśmy go gdzieś?
Może. On albo ktoś podobny do niego
stał w kolejce do kasy biletowej na Dworcu Zachodnim.
- Leszek, rzuć to na ekran. - Robi się.
Stop. To jest on.
Stop. Zajumał jej telefon.
Widzicie? Jego ręka w jej torbie.
A ona zbiera mu te fanty, co je tam wcześniej porozrzucał.
A weź cofnij jeszcze.
Zatrzymaj.
- Wcześniej sprawdził, jaki ma kod. - Czyli co? Ma telefon.
Może się dowolnie komunikować. Chyba że właścicielka zablokuje telefon.
Ula, weź sprawdź wszystkie zgłoszenia utraconych telefonów
z Dworca Zachodniego albo okolicy.
Jasne.
Nie wrócił do kolejki. Bilet kupił u konduktora.
Uhm. Czyli co? Potencjalne kierunki: duże lotniska.
- Budapeszt, Wiedeń, Praga, Berlin. - Może przez Ukrainę lecieć na południe.
Nie no, nie może. Na pewno. Nie przeszedłby przez granicę.
Tak samo i w Polsce nie wsiądzie do samolotu. Wie o tym na pewno.
Słuchajcie, rzeczywiście ktoś zgłosił utratę telefonu, i to u nas, na Zachodnim.
- Kobieta zgłosiła? - Tak, miałeś rację.
- Weź daj jej numer do logowania. - Już.
Niestety. Już zablokowany.
Dzwoń do operatora, niech mu odblokują, zanim się zorientuje, że ma zablokowany.
- Niech dzwoni, gdzie chce, ile chce. - Przedtem dzwonił z Suwałk w podlaskim.
Jechał ekspresem na Litwę. Czy samochodem?
- Krystyna, weź sprawdź, do kogo dzwonił. - Ekspres przekroczył granicę.
Matka, niech Litwini go zwiną na dworcu.
W godzinę zdążył się uwinąć.
No mówię ci: my nie zdążymy.
Uhm.
Kanibal? O tym kejsie będą uczyć w akademiach policyjnych na całym świecie.
Szefie, jest już ten europejski nakaz?
Mam nadzieję, że już poszedł. Sprawdzę.
A Litwini wiedzą, o kogo chodzi, co on zrobił?
I jak?
Sprawdziłam numer, na który dzwonił – numer szwajcarski.
Szwajcarski? No to ta kobieta nieźle zapłaci za rachunek.
Szwajcarski telefon na kartę.
- Połączenia z Tallinnem. - Jedzie do Estonii?
A mamy nagranie tej rozmowy?
Nie mamy pozwolenia. To jest telefon postronnej.
To ci kanibale mają znajomych na całym świecie?
Nie ma jeszcze europejskiego nakazu.
Skład sędziowski się dopiero zapoznaje z materiałem.
Oni są normalni?
Przecież… my musimy dzwonić do Estonii. Niech go zatrzymają do wyjaśnienia.
Słuchajcie, nie ma co czekać. Jedźmy do Tallinna.
Będziemy za nim pięć godzin?
I tak go nie możemy tam zatrzymywać.
W Estonii tylko Estończycy.
- Co jest? - Zalogował się z obcego adresu do banku.
- No i? - Kupił bilet na wieczorny prom.
Z Tallinna do Sankt Petersburga.
Szefie, lećmy na ten prom, nie może nam zwiać.
Może niech go Estończycy chwycą w porcie.
Nakaz dojdzie w końcu.
A jak nie dojdzie? Przecież sędziowie mogą nie zdążyć.
Lećcie.
Do Petersburga zostało im siedem godzin rejsu.
To do Rosji można tak po prostu sobie wjechać?
Trzy dni bez wizy.
Za trzy dni będzie w Wietnamie, Tajlandii czy gdziekolwiek.
Cwaniak.
- Kto normalny ucieka do Rosji? - No właśnie. Kto normalny?
Nie wiem, wymyśl coś. Nam wszystkim będzie lepiej.
Hasło: szukam bezpiecznej sieci.
Mówiłeś, że możesz wszystko.
Czekam. Na razie.
A co, jeśli nam zwieje?
To do końca życia bez premii, bez awansu, bez szans.
- Kocham twój optymizm. - Nie zwieje nam.
Dzięki.
Jan Góra, Ludwik Bończyk. Policja.
Aarne, ochrona.
Płyniemy prawie na pusto. Około setka pasażerów.
Jest jedna impreza, wieczór panieński.
Są rozsiani po całym promie:
sala dyskotekowa, restauracja, kajuty…
Okej, jest, 429. Poproszę o klucz.
Okej.
- Ale muszę iść z wami. - Chwileczkę.
Weź mu powiedz, żeby mundur zdjął.
Proszę zdjąć mundur.
Nie chcemy go przestraszyć.
Przepraszam, ale tutaj ja odpowiadam za prawo i porządek.
Zdejmij go! Proszę.
Okej, ale musicie na mnie poczekać.
OCHRONA
Poczekaj.
Przecież… wpław nam nie ucieknie.
Nie ma go.
Szukam bezpiecznej sieci.
Stój! Policja!
Stój! Policja!
- Dobra, ja biorę dół, ty – górę. - Okej.
Co pan tu robi?
Ręce do góry! Rzuć broń.
Rzuć!
Na ziemię! Na ziemię! Na…
- Stój! Wzywam ochronę! Będziesz sprzątał! - Policja!
Stój – mówię!
Stój, bo strzelam!
Stój, policja!
Jesteś zatrzymany!
Ręce!
Dawaj ręce.
Dawaj.
Wstawaj.
A tych kto tu ściągnął?
Niezłe zoo.
- Dobrze, że się ogoliłeś. - Niestety tego nie zobaczą.
Morderca! Morderca!
Morderca! Morderca!
Ruchy!
Morderca! Morderca!
Morderca! Morderca!
Morderca! Morderca!
Jedź, jedź! Podjeżdżaj!
- Wycofać się! Już! - Pokaż go!
- Cofnąć się. - Pokażcie go!
Morderca! Morderca!
Znajdujemy się właśnie
przed Komendą Stołeczną Policji w Warszawie.
Kamil C., znany jako kanibal z Bielan, wrócił do Polski
i tu stanie przed sądem.
Jest podejrzany o zabójstwo kobiety.
Prokuratura zarzuca mu także bezczeszczenie zwłok.
Został ujęty przez funkcjonariuszy wydziału zabójstw
na promie na Bałtyku.
Mówiła Paulina Klejna, telewizja Max.
Pytanie jest jedno:
kto wam pozwolił działać na promie bez współpracy z miejscową policją?
Panie komendancie, przecież my współpracowaliśmy,
tylko że oni mieli tę, no… przerwę na lunch.
A potem podwieczorek.
Co, mieliśmy czekać, aż sobie zorganizują helikopter?
- To jest dziki kraj. - Z nimi się nie da.
Dobra… …udaję, że kupuję ten wasz kit.
Chodźcie.
Ofiara to najprawdopodobniej Jadwiga Jóżeniec, dyrygentka.
Pracowała w chórze międzyuczelnianym Juventus.
Szukała mieszkania.
Powiedziała, że jedzie na Bielany spotkać się z najemcą,
który zwalniał mieszkanie.
Dwa razy rozmawiała z Kamilem przez telefon. Nie znała go.
Uhm.
Kamil, tak jak już rozmawialiśmy, nigdy niekarany
i, co potwierdziłam, nigdy nieleczony psychiatrycznie.
No, może szkoda.
Co dziwne, facet, 29 lat, żadnych znajomych, żadnych kont
na portalach społecznościowych, randkowych.
Nic. Raz w tygodniu telefon do rodziców.
Ale jednak ukradł telefon i do kogoś zadzwonił.
Nie ma śledztw ważnych i mniej ważnych, ale tak się składa, to jest najważniejsze.
O zatrzymaniu Kamila Czajewskiego poinformowała nawet telewizja Al-Jahida.
- Szefie. - No, ogólnie mówię.
Słuchajcie, dużo na niego mamy, ale tak się składa,
że sąd nie lubi się grzebać w dowodach.
- Świadkowie. - Tak, świadkowie. Przesłuchujemy.
Ale sąsiedzi powiedzieli, że był spokojny.
Jego posłuchajcie. Tak solidnie. Niech wskaże miejsce ukrycia głowy ofiary.
Tak jest. Znaczy jutro go przesłuchamy, noc go zmiękczy.
A kto to robi z prokuratury? Dorotka?
- Dorotka? - No ta twoja.
- Tak, prokurator Makomaska. - Uhm. To kompetentna dziewczyna.
- Dobra, od jutra – do roboty. - Tak jest.
Chłopaki, dziękuję, żeście go złapali.
No, do usług. Lecę.
Na razie.
Dziękuję, chłopaki.
Chłopaki? Chłopaki?
Dziękuję, dobry Luizjana.
- Dobry wieczór, panie Kalina. - Dobry wieczór.
- Co tam u pana? Wszystko dobrze? - Tak, dużo pracy.
Nie przeszkadzam.
Cześć, Dorotko. Co ty? Masz wyłączony telefon?
A ty nie wyłączyłaś telefonu, ty chciałaś mi zrobić niespodziankę, nie?
Przepraszam cię, Mandżaro, to koniec.
Koniec?
Yyy… No to… to może pożegnajmy się jak ludzie.
Weź rzeczy, Mandżaro.
Dlaczego?
Nie budujesz więzi, nie potrafisz.
No tak, nie potrafię.
- No to co? Yyy… Miło było. - Miło.
To twoje trzymanie fasonu w każdej sytuacji.
- A co? Mam się popłakać? - Po prostu nie pasujemy do siebie.
Ale mam nadzieję, że będziemy mogli dalej współpracować.
A, no tak, tak, nie widzę przeszkód.
Wie pan, jak to mówią: tego kwiatu jest pół światu.
Proszę.
Mówiła panu, że ma pan iść do przodu, tak? Że ma się rozwijać.
- Proszę? - Znaczy karierę ma pan robić, tak?
No ta…
Aha. Tak, tak mówiła.
No i to jest właśnie błąd, bo nie wszyscy mogą się rozwijać.
Wie pan, jakby wszyscy się rozwijali,
to na świecie miejsca by dla ludzi zabrakło.
Jak to?
Ten świat jest do wytrzymania tylko dlatego,
że są tacy, którzy stoją w miejscu.
I dobrze im.
Powinniśmy to uszanować.
Panie Kalina, tego, co pan mówi, to już nikt nie mówi.
Cieszę się, że pan się na mnie poznał.
Sprawa kanibala stanowi dowód na to,
jak wielkie są zaniedbania ekipy rządowej w zakresie bezpieczeństwa.
Jestem głęboko zaniepokojona brakiem ochrony zwykłego obywatela.
Proszę państwa, co to za kraj, w którym po ulicach chodzą kanib…
…powiedzieć, jak długo Kamil C. odbywał praktyki w pańskim wydawnictwie?
Dwa, trzy miesiące. I on mi wtedy powiedział,
że za kilka lat w Hollywood nakręcą jego historię i zagra go Ryan Gosling.
Łał, to faktycznie intrygująca postać.
A już za chwilę
dowiemy się, czy faktycznie policja zatrzymała krwiożerczego kanibala
i czy to koniec tej przerażającej historii.
Zapraszam, Pauli…
Ludzie nie wierzą w to, co tam idzie.
Dzisiaj kanibal, jutro, nie wiem, dzieciobójczyni.
No to się musi kręcić cały czas.
Może.
- Coś się stało? - Nie, wszystko w porządku.
Najważniejsze, że masz to za sobą.
Piątek, 25 października 2019 roku, godzina dziewiąta, minut trzy,
przesłuchanie Kamila Czajewskiego, syna Tomasza,
podejrzanego o czyny z artykułu 148. Kodeksu karnego,
paragraf 2., punkt 1.,
to jest zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem,
oraz art. 262. Kodeksu karnego, to jest zbezczeszczenie zwłok.
Obecni: prokurator Prokuratury Okręgowej Dorota Makomaska,
nadkomisarz Ludwik Bończyk, podkomisarz Urszula Lubańska,
komisarz Jan Góra.
- Czy podejrzany zrozumiał… - „Nadzieja”.
„Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy, że ziemia nie jest snem,
ale żywym ciałem
i że wzrok, dotyk… …ani słuch nie kłamie.
A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem, są…
niby ogród, kiedy stoisz w bramie”.
Czesław Miłosz.
Ludzi w dobie obecnej nie stać na wielkie czyny.
Prowadzą swoją mierną… …przyziemną egzystencję
i są, co najdziwniejsze, swoim życiem zachwyceni.
A życie jest przecież po to, żeby realizować czyny wielkie.
Hm. Dobra, to… czy podejrzany zrozumiał zarzuty?
O…
- Podejrzany przyznaje się do winy? - Co podejrzany zrobił z głową ofiary?
A…
O…
To wszystko. Żegnam.
Co podejrzany zrobił z głową ofiary?
Godzina 9, minut 37, przesłuchanie zawieszono.
To… Facet walczy o posadę naczelnego świra Rzeczpospolitej.
Będzie rżnął głupa.
Szczerze mówiąc, wolałbym odsiedzieć ćwiarę w więzieniu niż w psychiatryku.
A kto ci powiedział, że będzie tyle siedzieć?
Wyleczą go i wypuszczą. Dwa, trzy lata maks.
Jeszcze napisze książkę, zostanie celebrytą.
To co robimy?
Nic, no. Nie nasza działka,
tylko biegłych psychiatrów i sądu.
No to super, no to idziemy do domu, nie? Sprawa zamknięta.
Mandżaro, co jest?
Nie obchodzi cię to?
Swoją robotę zrobiliśmy doskonale.
- Nic więcej nie możemy. - Możemy choćby szukać głowy ofiary.
Woli pani dostać wezwanie na komisariat?
Tak naprawdę to ja go nie znam. Kolega ze studiów, znajomy bardziej.
Z naszych informacji wynika co innego.
- Bardziej chłopak, partner. - Nie no.
Chłopak to nie, nie.
Woli pani rozmawiać z prokuraturą?
Dwa, trzy razy się z nim spotkałam. To było dawno temu.
Nie pamiętam. Jak pan chce, to niech pan wyśle to wezwanie.
Ale może pamięta pani coś charakterystycznego?
Nie.
On był beznadziejny.
Nie słuchał, wszystko wiedział najlepiej,
o wszystkim chciał decydować.
Nie dało się z nim nawiązać głębszej relacji. Przepraszam.
On nie jest wariatem.
Udaje.
Jest sprytny, ale nie jest wariatem.
To czemu zjadł kawałek kobiety?
Chce się wyróżnić.
To trzeba było włosy pofarbować na seledynowo.
Dzień dobry.
Yyy… Podkomisarz Maria Darska. Szukam gabinetu inspektora Parady.
Cześć. Dwa pokoje dalej i przez sekretariat.
Dzięki.
Spoko.
- Co? - Nic. Fajna.
- Serio? - Ty też jesteś fajna.
Uhm, tak, jakoś wybrnąłeś.
Awaria oczyszczalni ścieków. Pękła rura.
Czyli tysiące litrów gówna wlewa się do Wisły.
No nie radziłabym ci pić dzisiaj wody z kranu.
Mam pomysł.
Jaki?
Mam pomysł na niego.
To znowu jakaś twoja oryginalna koncepcja?
Powiedzmy.
Zmieniamy pokój przesłuchań, zostawiacie mnie z nim samego.
Zamykamy kamerę, zabieramy dyktafon,
a i tak wszystko rejestrujemy.
- Ja znajdę ci tę głowę. - Jak?
Wiesz, ile on musi mieć żalu do kobiet?
- One musiały go strasznie skrzywdzić. - To się dogadacie.
Dokładnie. Kumasz, o co mi chodzi?
Daj mi z nim tylko chwilę.
Sam na sam. Jak facet z facetem. Albo ja, albo on.
- Po prostu… - Mandżaro, mam kogoś.
Dostaniesz tę chwilę.
Stój.
Przepraszamy za dyskomfort.
Eee… Też przepraszam
za wczorajsze zachowanie.
Zapraszam.
- W porządku? - Tak.
Piątek, 25 października 2019 roku,
godzina 15, minut 8,
wznowienie przesłuchania.
Czy podejrzany zrozumiał zarzuty?
Godzina 15, minut 10,
przybyła prokurator Prokuratury Okręgowej Dorota Makomaska.
Przed przesłuchaniem chciałam zapoznać się i państwa
z nowym materiałem dowodowym otrzymanym przed chwilą.
- Ale to znaczy, że teraz? - Tak, teraz.
Komisarz Góra nie jest konieczny.
W końcu to on dostarczył te nowe ekspertyzy.
Witam na pokładzie, pani Mario.
Cieszę się, że pani doświadczenie w pracy w innym kraju…
Nasze dwa narody, ukraiński i polski…
Nasz jeden naród. Ja jestem Polką, panie inspektorze.
W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie.
No tak, jasne. Pięknie.
Jutro pozna pani kolegów, yyy… z wydziału, przydział obowiązków.
Dziękuję.
Cieszę się, że będę mogła służyć pod pana komendą, panie inspektorze.
Do widzenia.
Ryan Gosling.
Jej też się podobał.
Komu?
Miała do mnie żal, że nie jestem do niego podobny.
Ta moja.
To znaczy już nie moja.
To… To jest takie…
uwłaczające – być do kogoś podobnym.
One nie są zdolne do…
krytycznej refleksji na własny temat. Zauważył pan?
Uhm.
Ja spotkałem na swojej drodze istotę idealną,
której po prostu nie potrafiłem docenić.
Przynajmniej tak mi powiedziała.
Człowiek jest istotą drapieżną.
Poluje, hoduje zwierzynę istotniejszego rzędu,
aby zaspokoić swój głód.
I to… to też są istoty niższego rzędu.
Kobiety.
To co? Ile czasu mu dajemy?
Zobaczymy.
O!
Dziękuję.
Kawalerskie.
Kawalerski stan wyśpi się jak pan.
A po nim posłanie jak po psie gniazdo zos…
gniazdo zostanie.
Hmm.
Gratulacje – jesteś na pierwszej stronie.
Dzielisz okładkę razem ze ściekami w Wiśle.
„Historia jak z horroru. Gdzie kanibal ukrył głowę?”
Tam, gdzie jej miejsce.
Czyli gdzie?
Tam, gdzie się wszyscy w końcu spotkamy.
Ty, ja i wszyscy inni.
Co masz na myśli?
No, tutaj też pierwsza strona.
Dużo o tobie. Chcesz zobaczyć?
Wiesz, co chcę?
Chcę posmakować panią prokurator Dorotę Makomaską.
Ta suka jest pierwsza na mojej liście.
Wiem, gdzie mieszka, przyjdę po nią.
Ty już ją smakowałeś, co?
Nie bądź taki nieśmiały.
- Przecież się zaprzyjaźniliśmy. - Nie rób tego.
Opowiedz coś o tej swojej,
znaczy już nie swojej.
Och, rozkładała tu nogi? Hę?
Chyba nie tylko przed tobą.
Ludwik! Ludwik!
Mandżaro! Mandżaro!
- Spokój, spokój. - Lekarza!
- Coś ty zrobił, Mandżaro? - Lekarza do kanibala!
Jest pan zatrzymany do dyspozycji sądu pod zarzutem usiłowania zabójstwa.
Komisarzu Bończyk, proszę nałożyć kajdanki.
Proszę nałożyć kajdanki.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.