All language subtitles for A.Brighter.Summer.Day.1991.Criterion.Collection.BluRay.1080p.DTS-HD.MA.1.0.AVC.REMUX-FraMeSToR

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

FILM EDWARDA YANGA

PRODUKCJA - WEI-YEN YU, HUNG-TZE JAN I EDWARD YANG

CHŁOPIEC Z ULICY GULING

Mój syn zawsze był dobry z chińskiej literatury.

Niemożliwe, że uzyskał tylko pięćdziesiąt punktów.

W pozostałych przedmiotach ma blisko sto.

Musiało dojść do nieporozumienia.

Pan Wang to także nasz przyjaciel.

Rozumie nasze procedury.

Dokładnie się przyjrzymy wynikom pańskiego syna.

Ale niestety nie mogę pokazać panu samego testu.

To wbrew naszym zasadom.

Gorąca herbata w taką pogodę? Ogłupiałaś?

Obiecuję przyjrzeć się jego wynikom.

Jeśli komisja egzaminacyjna popełniła jakieś błędy,

wprowadzimy potrzebne poprawki.

Proszę mi zaufać.

Zaoczne zajęcia w liceum Jianguo stoją na wysokim poziomie.

LISA YANG, CHEN CHANG

KUO-CHU CHANG, ELAINE JIN

SCENARIUSZ I DIALOGI - EDWARD YANG, HONG-YA YAN, ALEX YANG, MING-TANG LAI

ZDJĘCIA - HUI-KUNG CHANG, LONG-YU LI

REŻYSERIA - EDWARD YANG

Ming-shen Yeh,

Liang-yu Wang,

Guang-hsi Chang,

Deng-fei Lin.

Wymienieni zdobyli dyplom

wydziału edukacji

Narodowego Uniwersytetu Nauk Politycznych.

Dyplom wydziału nauk politycznych

Narodowego Uniwersytetu Nauk Politycznych

otrzymało następujących dwudziestu ośmiu studentów:

Hsin-liang Hsu, Shi-yeh Wang...

W 1949 R. MILIONY MIESZKAŃCÓW KONTYNENTALNYCH CHIN

ORAZ RZĄD NACJONALISTYCZNY UCIEKŁO NA TAJWAN

PO PRZEGRANEJ WOJNIE DOMOWEJ Z KOMUNISTAMI.

DZIECI UCIEKINIERÓW DORASTAŁY W ATMOSFERZE NIEPEWNOŚCI

DO TEGO, CO PRZYNIESIE PRZYSZŁOŚĆ.

DLA POCZUCIA TOŻSAMOŚCI I WZGLĘDNEGO BEZPIECZEŃSTWA,

WIELE Z TYCH DZIECI ZAKŁADAŁO ULICZNE GANGI.

WRZESIEŃ 1960 ROKU

Dlaczego ten kolor?

Co za różnica, jaki kolor?

To czarno-biały film!

Nie będę nosi czegoś w takim kolorze!

Mówiłem, że jak chcesz, to możesz się przebrać!

Nie ma tutaj garderoby.

Masz się przebrać, nie rozbierać do naga!

Czemu stwarzasz problemy? Ruszaj się.

Omawialiśmy kwestię sukienki!

A teraz wszystko pan zmienia!

Uwaga! To ostatnie ujęcie!

Miejmy to już z głowy!

Ktoś tam jest!

Smarkaczu, złaź stamtąd!

Nigdzie się nie ukryjesz, gówniarzu!

Myślałeś, że cię nie znajdę?

Powinieneś być w szkole! Co tutaj robisz?

Jak się nazywasz?

Liceum zaoczne? Która klasa?

Mam sposoby, żebyś zaczął gadać.

8-6-0-8-9.

Kto to zrobił? Stój!

Zatrzymaj się!

Pieprzone dzieciaki, zabiję was!

Buzi, buzi!

Poleć w ślinę - zalicz dziewczynę!

Czas na bara-bara!

Uwaga!

Baczność.

Siadać.

Bombowiec, podleć no tutaj!

Skąd macie latarkę?

Xiao Si'r zawinął ją ze studia filmowego.

Zamknij się, Majcioch! Nie pytaj już o test!

Majciochy, majciochy, fikuśne i cieniutkie!

Jak się spocisz, to posłużą za chustkę!

Weź parę od mamusi!

Cicho. Idzie Czerwona Fasolka.

Poświeć na nią.

No świeć!

Jak to się włącza?

A wy co, gówniarze?

- Na pewno ma czerwone. - Gówno prawda.

- Zakład? - O ile?

- Dycha. - Nie, dolar.

- Jeden dolar? - Co to za zakład?

Co za skąpiradło.

Nie opłaca się z tobą zakładać.

I tak byś nie zapłacił.

- Coś się kroi. - Pewnie coś niedobrego.

Nie wasza sprawa.

Biją się. Przygwoździli Cwanego koło podstawówki.

- Si'r, zajmę się tym. - Dobra.

- Seksbomba, przyda się twoja pomoc. - Jasne.

- Ja zostaję. - A pytał cię ktoś?

Zostaw go. Idziemy.

- Znowu wpadnie w gazetki porno. - Zboczeniec!

Dawajcie!

Żyjesz, Cwany?

Cholera.

Co tak długo robiłeś?

Nie potrafisz nawet zadbać o własny teren.

Zamierzamy się poddać?

Masz fajki?

Cześć, Dwója.

Cholera, jak ci się to stało?

Naskoczyli na mnie jak byłem sam.

Walczyłem z nimi do teraz.

Nie spóźnijcie się następnym razem.

Nie obwiniam cię.

Co tu w ogóle robiłeś tak późno?

Nie twoja sprawa.

Jak pozwoliliśmy gangowi 217 wtargnąć na nasz teren?

Mówiłem ci, że wszyscy chcą się nas pozbyć.

Jak nie 217, to inni.

Jeśli twój brat niedługo nie wróci, to będzie po nas.

- Miśka tu nie ma, ale ja jestem. - Właśnie widzę!

Proszę, nie bijcie mnie!

Przepraszam. Nie bijcie.

Ja się tylko z nimi zabrałem.

Nie należę do nich. Nie jestem waszym wrogiem.

Obaj chcecie oberwać?

Uciszcie go, bo hałasuje.

Nie bijcie mnie!

Patrzcie uważnie.

Dobrze się przyjrzyjcie.

Nie potrzebni nam tchórze.

Wstawaj.

Wstawaj.

Wracaj i powiedz swojemu bratu,

żeby nie zadzierał z chłopakami Małego Parka!

Dlaczego bawisz się przełącznikiem?

Mam zamglone oczy.

Połóż się dzisiaj wcześniej spać.

Dlaczego tak późno wróciłeś?

Zebraliśmy się po lekcjach porozmawiać o teście.

Nie mogę się zapiąć!

Możesz tak iść. Zaraz będzie autobus.

Lao Er, jeszcze nie wstałeś?

Zawsze muszę cię prosić, żebyś wstał?

Mamo, odpadł guzik!

Nie ma czasu na przyszycie. Użyj spinki.

Co? Kolejne ciuchy, z których wyrosłaś?

Nie mogę znaleźć spinki!

- Wychodzę. - Tak wcześnie? Dokąd?

- Jest sobota. - To i tak wcześnie.

Dzisiaj nasza klasa ma dyżur!

- Nie łaź po domu w butach! - Szukam kompasu!

- Prosto z kąpieli! - Nie uczą was manier?

Kąpiecie się pani rano jak Amerykanka.

- Co ci do tego? - Idziemy.

Good-bye!

W każdą sobotę będę pomagał w szpitalu.

Wszystko, co osiągnąłem,

zawdzięczam mojej szkole oraz dyrektorowi He.

Naprawdę nie zasługuję na takie uznanie.

Uważam udzielanie się w klinice za obowiązek.

Dziękuję.

Uczeń 8-6-0-8-9

ma się natychmiast zgłosić do gabinetu pedagoga!

Wiadomość dla miłośników baseballu.

Uczeń ze szkoły dziennej

uderzył wczoraj pana Chena kijem.

Czy któryś z was o tym słyszał?

Od dzisiaj

każdy niezarejestrowany kij baseballowy

zostanie zarekwirowany.

Zrozumiano?

To był on! Jestem pewny!

Nie zabrałem żadnej latarki.

Gdzie ten drugi?

Który?

- Nie zrobiliśmy nic złego. - On jej nie zabrał.

- Byłeś z nim wczoraj? - Tak.

Stań tutaj.

- To ty wybiłeś mi szybę? - Nie.

Co tu się wyprawia?

Zhen Zhang kręcił się koło studia filmowego

i zginęła latarka.

Z każdym rokiem stają się coraz cwańsi.

Z drugiej strony wasze studio jest tuż obok.

Nie, dziękuję.

Nie rozwiążę tego problemu za pana.

Oczywiście, że nie.

Ostatnio uczeń rozbił nauczycielowi głowę

przy użyciu kija.

To jest problem!

Lepiej się za nich ostro weźcie!

Dyrektorowi zależy na rozwoju ich wolnego ducha.

Nigdy nie zamykamy szkolnej bramy.

Ale wy lepiej zamykajcie na dwa spusty.

Wy macie swoją otwartą, to my też,

żebyśmy mogli swobodnie przechodzić!

Czemu rozpowiadasz plotki na mój temat?

Niby jakie?

Mówiłeś, że tamtego wieczora byłem z dziewczyną.

Nic nie widziałeś, jasne?

- Ja tu siedzę. - Usiądź na moim z tyłu.

Powstań.

Dasz od siebie spisywać.

Pożałujesz, jeśli nie dasz.

- Odpowiedziałeś na czwarte? - Daj spokój. Pograjmy.

Dobra.

Skurwiel!

Nie patrz tak na mnie.

Nie dałeś mi spisywać.

Gap się dalej, twardzielu.

No dawaj.

Dzień dobry.

My tylko się wygłupiamy.

Lubicie wizyty w moim gabinecie?

Jeśli tak, to wiecie, gdzie mnie szukać.

To nie jest jeden z naszych kujonów.

On nie pęka z byle powodu.

Co z moim kijem?

Załatwię ci inny.

Dopiero co go kupiłem.

Za siedem dych!

Proszę to dostarczyć, panie Fat.

Masz w rodzinie mężczyzn. Niech oni to zrobią.

Si'r!

Przestań pić!

Lepiej już idź.

Co ci się stało w twarz?

Dostałem piłką baseballową.

Dostałeś piłką?

Nie bierzmy już na kredyt od pana Fata.

Ostatnio jest bardzo wredny. Nie wiem dlaczego.

Zazdrości, że idziesz na uniwersytet.

Jego córka znowu w tym roku nie przeszła egzaminu.

Znowu ta muzyka ze straganu z owocami!

Codziennie coraz głośniej ją puszczają.

Osiem lat wojny z Japonią,

a teraz mieszkamy w japońskim domu i słuchamy japońskiej muzyki.

Pamiętaj, że w niedzielę idziemy na kolację do Wangów.

Muszę? Tam będą sami dorośli.

- Dlaczego tak mało zjadłeś? - Będą też dzieci.

Najadłem już się.

Przyniesiemy prezent?

Jasne.

DO TEGO DNIA ZAŁATWIĘ SPRAWĘ Z CWANYM

Masz, siedem dych.

Nieźle. Skąd masz?

Nie zadawaj zbyt wielu pytań.

Kennedy ma słabe doświadczenie

w sprawach zagranicznych.

W obawie przed komunizmem,

amerykańskie społeczeństwo nie powierzy prezydentury

tak młodemu i niedoświadczonemu człowiekowi.

Thomas, stań z tyłu.

A ty dziewczynko za swoją mamą.

Wan-wan, nie kryj się. Nie bądź taka nieśmiała.

Wang, zawsze nas zapraszasz, gdy wracasz z podróży służbowej.

„Podróż służbowa”... Dla mnie to przyjemność.

Ameryka jest niesamowita. Te drapacze chmur...

- Żartujesz? - Skądże!

Mają drapacze chmur i Disneyland!

Myszka Miki. Wspaniałe miejsce dla dzieci.

Oprowadzali mnie także po fabryce broni atomowej.

Gdybym był ekspertem,

nauczyłbym się stamtąd jak samemu zrobić atomówkę

i posłałbym komunistów w diabły.

Dobrze, czas na zdjęcie.

Patrzcie wszyscy w moją stronę.

Nie ogłaszaj tego do oficjalnego potwierdzenia.

Dziękuję.

To miła niespodzianka.

Nie ma sprawy. Jesteśmy dobrymi kumplami.

Ale muszę ci o czymś przypomnieć.

Minęło już dwanaście lat,

odkąd przyjechaliśmy tutaj z Szanghaju.

Raczej już nigdy tam nie wrócimy.

Wciąż mamy jeszcze czas,

więc powinniśmy zrobić długoterminowe plany.

Ta twoja stara, szanghajska intelektualna mentalność...

Musisz się jej pozbyć.

Powściągać się.

Nauczyć bycia elastycznym.

Na tę chwilę

pomagam ci awansować,

ale w przyszłości to ty mnie pomożesz.

Jesteśmy starymi kumplami ze szkoły.

Tworzymy zgraną paczkę.

Rozumiesz?

Z moimi obecnymi kontaktami,

przeniesienie Si'ra do szkoły dziennej nie będzie stanowić problemu.

Dzięki.

Wieczorowa szkoła to koszmar.

Boję się, że zejdzie na złą drogę.

Co robisz?

Spadaj.

- Wybrałaś sobie dobre miejsce. - Co?

Nie zasłaniaj mi!

Mamo, nudzę się. Wracajmy już.

Jeszcze trochę.

Wygląda jak nowy.

Prawie go nie używam.

Rzadko mam okazję nosić ten zegarek.

Ale ten czas leci.

Kiedy ci go dawałam...

Dlaczego wspomniałaś przy pani Hsia o profesorze?

Nie wspomniałam.

Zauważyła mój zegarek.

Dlaczego profesor Hsia sam wrócił do Szanghaju?

Może chciał sprowadzić tutaj więcej krewnych.

Od tamtego czasu pani Hsia żyje jak wdowa.

O czym rozmawialiście z Wangiem?

O niczym.

Może pomóc w przeniesieniu Si'ra do szkoły dziennej.

Nie powinno być problemu.

A co z moim certyfikatem nauczania?

Moje problemy jakoś cię nie obchodzą.

Na szczęście w tym roku moja umowa o pracę przyszła wcześniej.

Co roku przechodzę tę samą nerwówkę.

Dobrze wiesz, o czym mówię.

Czyja to wina?

Kazałem ci wziąć swoje papiery, kiedy opuszczaliśmy Szanghaj.

I wzięłam. Schowałam je do puszki po słodyczach.

Nie czytaj w autobusie. Wzrok sobie popsujesz.

Si'r też sobie pewnie psuje wzrok przez tę wieczorową szkołę.

Mówią, że darmowe szczepienia temu zaradzą.

Mam nadzieję, że nie będziemy musieli kupować mu okularów.

On chce pani coś powiedzieć w tajemnicy.

Co takiego?

Mów. Dostaniesz gratisa.

Często tutaj przychodzę, bo mi się pani podoba.

- Biorę to. - Musisz zapłacić! Oddawaj!

- Nie mam pieniędzy. - To musisz oddać.

Nie.

Nie?

Nie otwieraj!

Nie otwieraj tego!

Oddawaj!

Nosi czerwone!

- Wisicie mi dychę! - Wcale nie!

Oszukujesz!

Nie dotykaj tego!

Nie umiecie ustawiać się w kolejce?

Chun-ming Wang.

Bierz cztery razy dziennie. Wróć, jeśli nie pomogą.

Ból brzucha?

Na pewno?

- Nie nabierasz mnie? - Nie.

Tak łatwo cię do domu nie odeślę.

Przyjdź do mojej kliniki na dalsze leczenie.

Panno Ling.

- Dasz radę iść sama? - Chyba tak.

Spróbuj.

Chłopcze, pomóż nam.

Odprowadź ją do jej klasy.

Nie trzeba, sama pójdę.

Nie musisz ze mną iść.

Wracaj do swojej klasy.

Nic mi nie jest.

Nasz doradca wojskowy.

- Paczkę new paradise. - Trzy pięćdziesiąt.

- Jesteś tu nowa. - Tak.

- Skąd pochodzisz? - Z Taizhongu.

Raz mnie przyłapał na wagarowaniu.

Stacjonowałem niedaleko w bazie Ching Chuan Kang.

Tamte tereny przypominały mi Wuhan.

Nie możemy tutaj bez przerwy stać.

Nie możesz mi tu kazać wiecznie czekać.

W przyszłym miesiącu szef zabiera mnie do Hongkongu.

Chcesz coś stamtąd?

Zastanowię się. Wieczorem ci powiem.

Czas na makijaż.

Nie dam rady jutro przyjść.

Marszałek polny Wong zabiera mnie na kolację.

Umówiliśmy się wczo... w zeszłym miesiącu.

Jeśli chcesz odejść, powiedz szefowi i oszczędź nam obojgu problemu.

Nic takiego nie powiedziałam. Nie szukaj wymówek.

Ja szukam wymówek?

Chyba ty!

Ja?

I dlaczego mam nosić mocny makijaż? Odwraca uwagę od całej reszty.

Niby od czego?

Poza tym, że szef cię lubi, co masz do zaoferowania?

Z tobą się nie da gadać!

Mówiłam już coś na temat scenariusza?

Skąd go zerżnąłeś?

Powiem szefowi! Do diabła z tobą!

Wynoś się stąd!

Kto tu jest reżyserem, ty czy ja?

Narzeka na zbyt mocny makijaż!

Niech to diabli wezmą!

Obejrzyj się w lustrze.

Taką twarz trzeba zasłaniać toną makijażu!

Młoda damo.

W której klasie jesteś?

Ósmej.

Asystentka!

Pasowałaby ta dziewczyna. Jak myślisz?

Weź od niej adres.

Do tej roli potrzeba nastolatki.

Ty dobijasz czterdziestki i śmiesz narzekać?

Interesowałyby cię zdjęcia próbne?

Też mieszkasz przy Małym Parku?

Jak wielu moich kolegów.

Pójdziesz na zdjęcia próbne?

Mój chłopak nie byłby zadowolony.

Wracasz do szkoły?

A dokąd miałbym pójść?

Skąd znasz to miejsce?

Kiedyś mieszkałam w pobliżu.

Nie widzę tu żadnych domów.

Gdybym była chłopakiem, cieszyłabym się, że idę do wojska.

Dlaczego tak się tego boicie?

Tego się boimy.

Patrzcie, zakochana para.

Chodzisz z dziewczyną od nas?

To cię będzie słono kosztować!

- Zignoruj go. - Ma mnie zignorować?

Nie odważyłby się.

Gdzie ukryłeś zegarek?

Nie mam zegarka.

Jaki ty małomówny! Mam cię przetrzepać?

Żałosne pióro.

Umawiasz się z dziewczyną i nie masz forsy...

Nie rób tego! Chodźmy stąd!

Wracajmy, Si'r!

Wsiadaj. Podwiozę cię.

Nie masz po drodze. Pojadę autobusem.

Też jadę do Małego Parku!

Nie chcecie się odegrać?

Masz tupet!

Zostaw mnie!

Gdzie się podziewałeś, Nitka?

Co tutaj tak ciemno? Zapalcie światło.

Jesteś winny 2140.

Spłacasz to, czy chcesz się odegrać?

Oczywiście, że odegrać.

A może jemu dasz szansę?

Kujonowi?

- Z liceum Jianguo. - Boisz się, że przegrasz?

Ustaw bile.

Właśnie. Daj mu nabrać doświadczenia.

- Lao Er, chodź tutaj. - Moment.

Lao Er? Znaczy „kutas”?

Tego w spodniach ci zabrakło?

Podejdź tutaj.

Nie przejmuj się nim.

Łysy, ten młody nazywa się „Kutas”.

- Co się stało? - Nic.

Nic? Wyglądasz jak gówno.

Co ostatnimi czasy kombinujesz?

Nic, niewiele się dzieje.

Słyszałem, że przygotowujesz koncert.

Zero z tego zysków. Nie to co tutaj.

Znowu coś się dzieje z tymi rock and rollowcami?

Z nimi zawsze są jakieś problemy.

Znowu te pajace z Małego Parku?

Bila numer pięć, boczna kieszeń.

Siódemka do rogu.

Czwórka do rogu.

Dzieciakowi się pofarciło!

Cholera! Ustawiaj od nowa!

Dawaj, od nowa.

Daliście nam fory.

Nie śpiesz się. Odzyskamy nasze pieniądze.

Graj dalej na luzie.

Nie śpiesz się. Spokojnie.

Czasu mamy mnóstwo. Dwie stówy za partyjkę.

Interesujące.

Nie zawinąłeś się dzisiaj z lekcji?

Tak, ale nie poszedłem do domu.

Pomóż mi.

Za kogo ty mnie, kurwa, masz?

Nie wtrącaj się do moich interesów!

Salą rządzi mój ojciec.

Dzielimy się zyskami z koncertu.

Po co dawać Nitce taką dużą działkę?

- On pomaga! - Jak?

Wykorzystuje nasz gang.

Posłuchaj.

Zabronię mu korzystania z holu.

Pytanie tylko, czy przestaniesz śpiewać?

Co, kurwa?

Puszczajcie!

Puśćcie go.

Pierdol się!

Co, kurwa, powiedziałeś?

Jade, nie mieszaj się do tego! Idź stąd!

Puszczać!

Tym razem przesadziłeś!

Matkojebco!

Nie wchodź tam.

- Ty to zacząłeś. - Ja?

Ty powiedziałeś, że widziałeś Jade z Cwanym.

Teraz zrobił się pierdolnik.

- Nie mówiłem, że widziałem Jade. - A kogo innego mógłbyś widzieć?

Mój skarbek!

Ale bym cię schrupała!

Ślepy już jest o ciebie zazdrosny.

Gdyby Misiek tutaj był,

nie doszłoby do tego.

Nitka by nas wtedy nie lekceważył.

A teraz szefować chcą i Dwója, i Cwany.

Młody, dawaj na scenę!

Co teraz?

Dlaczego powiedziałeś, że widziałeś wtedy Cwanego?

Nie powiedziałem, że z nim byłaś. Było wtedy ciemno.

A to nie byłaś ty?

Byłam.

Przepraszam! Myślałem, że nikogo nie ma w domu!

Jeśli coś zginęło, to cię dorwiemy!

- Gdzie jest Si'r? - Chyba wyszedł.

Czego tu szukasz?

Poproś siostrę, aby przepisała dla mnie testy piosenek.

Pomożesz mu?

Znowu przepisywanie tekstów?

Chcesz śpiewać amerykańskie piosenki nie umiejąc nic po angielsku?

Nie złość się. Nie podglądałem cię.

I tak nic nie widziałem.

Ale muszę przyznać, że niezgorsza ta sukienka!

Nie mam dużo czasu.

Udało się.

Ty to masz gadane.

Zapomniałam pudełka na śniadanie. Mama kazała ci pogrzać jedzenie.

- A gdzie ona jest? - Pilnuje uczniów na teście.

Super! Nowa sukienka!

Dziwne.

Podłączyłeś do prądu?

Tak.

Cholera.

Nie działa.

Co teraz?

Przynieś swoje radio.

Idealnie ją skopiowałaś!

- Co robisz? - Nic. Naprawiam.

- Wychodzę! - Bez jedzenia?

Tylko nie wydawaj pieniędzy na śmieciowe żarcie!

Oszczędzaj!

Może być?

Nie masz mniejszego?

Si'r, chcecie coś zjeść?

- Nie teraz. - Ja już jadłem.

- Dlaczego nie działa? - Powinno.

Dobrze je poskładałeś?

Za kogo mnie masz? Ponumerowałem części.

Coś rozwaliłeś.

Wyluzuj.

Widzisz?

Badziewie. Znajdę ci inne.

Masz forsę?

Nigdy jej nie miałem.

- A ty? - Po co miałbym ci dawać?

Przynieś z domu.

Widzisz?

Co?

W domu jest mój stary.

Co za dzień.

Tygrys.

Co się stało Ming w nogę?

Ponoć zraniła się, kiedy razem graliście w kosza.

Chodź, pogadamy gdzieś indziej.

Tutaj nie możemy?

Tutaj

nie będzie to dla ciebie dobrze wyglądać.

Ciekawe. Dlaczego?

Powinieneś wiedzieć, czyją dziewczyną jest Ming.

- Wiem. - Dobrze.

Misiek nie będzie zadowolony, kiedy się dowie.

Moim zadaniem jest pilnować, by się nie dowiedział.

Nie dowie się.

Oby.

Nie zapominaj.

Czekaj, nie skończyliśmy.

O co ci chodzi?

Co ty robisz?

To sprawa między nami.

Jesteście z jednej klasy. O co poszło?

Pierdol się!

- To sprawa między nami. - I Ming!

On też chodzi z Ming.

Ktoś ich widział razem w klasie.

Co jest grane?

Mów. Chcemy wiedzieć.

Idź naskarż swojemu gangowi.

Znam Miśka od lat.

W każdej chwili was rozwalę, cioty!

Wracaj do szkoły.

Do szkoły!

Mamo, pożyczysz mi kolczyki i zegarek?

Oczywiście, ale uważaj na nie.

Dlaczego zostało tylko 800 dolarów?

Spłaciłem pana Fata,

żeby nie jęczał, gdy będziemy brać na kredyt.

Wang załatwił ci awans,

ale nie podwyżkę.

Co się stało?

Nic.

Czemu radio nie działa?

Co jest?

Widziałam, jak Si'r przy nim grzebał.

Cholera.

Wstań.

Gdzie twoja praca?

Tylko ty mi jej nie oddałeś.

Przepraszam.

To jest Ma, nasz nowy uczeń.

Powitajmy go.

Jak mówiłem,

chiński alfabet jest bardzo logiczny.

Zagraniczne języki nie mają z nim porównania.

To tylko mieszanka dwudziestu sześciu liter.

Monotonia i nuda.

Weźmy na przykład znak „shan” znaczący „góra”.

Przeliterujcie to po angielsku.

M,

O,

U,

N,

T,

A,

I,

N.

Nuda!

Ten gość dźgnął kogoś nożem w liceum Banqiao.

Mao Wang, powstań.

Masz coś do dodania?

Nie.

Więc o czym rozmawiamy?

A co z „ja”?

O czym mówisz? Co z tobą?

Nie, chodzi mi o znak opisujący „ja”.

Wystąp.

Chodź.

Wiesz, że „ja” opisuje znak „wo”.

- Tak. - Zapisz go.

Lubisz to słowo, co?

Zapisz je sto razy.

Zaczynaj!

Tak bardzo ci się podoba.

Pisz!

Mamy już dwa. Dobrze.

Nie przestawaj.

Kto tak syczy?

Zhen Zhang, powstań.

Kto na mnie syczał? Odpowiadaj.

Nie wiem.

Więc na kogo patrzyłeś?

Kto to był?

Nie widziałem.

Dobrze.

Nie chcesz powiedzieć, więc to byłeś ty.

Nie siadaj.

Strona trzydziesta trzecia.

Si'r Xiao!

Si'r Xiao!

- Ma pan jakieś porno? - Mam.

Si'r Xiao!

- Nie słyszałeś mnie? - Nie.

Jutro mam zdjęcia próbne. Przyjdziesz?

Jasne.

Co się stało?

Nic.

Wyglądasz na przestraszonego. Boisz się, że ktoś cię ze mną zobaczy?

Randka?

Lepiej tutaj nie rozmawiajmy.

- Da pan tego pornosa. - Trzymaj.

Myślałem, że zdjęcia próbne nie podobają się twojemu chłopakowi.

Przez niego boisz się, że ktoś nas razem zobaczy?

Nie chcę mieć żadnych problemów.

Wiem, że twoim chłopakiem jest Misiek.

Nie przyznasz, że się mnie boisz?

Śmieszny jesteś.

Z czego się śmiejesz?

To przez ten swój honor nabawisz się problemów.

Dlaczego?

Misiek jest taki jak ty.

Wszyscy się go boją,

ale nie wiedzą o tym, że to porządny człowiek.

Nie znosi niesprawiedliwości.

Sam załatwia swoje sprawy.

Próbowałam mu wytłumaczyć,

że w pojedynkę świata nie zmieni.

Pokłóciliśmy się.

Obwiniał mnie, że go zniechęcam.

Ale teraz, kiedy go nie ma,

bardzo za nim tęsknię.

Ciągle za nim płaczę.

Słyszałem, że to z twojego powodu

Misiek zabił Rudego, byłego szefa 217-tki,

przez co musiał uciekać.

To prawda?

Przyjedziesz jutro na moją próbę?

Jak przyjdę, to będę u góry.

Dostaniesz rolę?

Jest takie miejsce - spokojne i ciche

Na pewno spotkania biblijne i chór

nie wpłyną na twoje oceny?

Dobrze się bawiłaś?

Ostrożnie!

Wasz ojciec i ja poznaliśmy się na potańcówce w Szanghaju.

Chodziłam do koledżu, który przypominał te zachodnie.

Kto by pomyślał, że zwiążę się z wieśniakiem?

Przyjechał do Szanghaju z Kantonu.

Na szczęście przygarnął go Wang i pokazał mu prawdziwy świat.

Był prawdziwym wieśniakiem.

Podobał się wielu dziewczynom, ale nie miał o tym pojęcia.

Uważałam, że był wyjątkowy.

Si'r.

Chodź ze mną.

O co chodzi?

- Gdzie zegarek? - Jaki zegarek?

Mamy. Twój kumpel Kot go zwinął?

W życiu!

Miałam go wcześniej, a wieczorem zniknął.

A Kot był tutaj po południu.

Ja go wziąłem.

Dlaczego? Co w ciebie wstąpiło?

Byłem winny komuś pieniądze.

Byłeś winny pieniądze?

- Ile? - Cztery stówy.

I zastawiłeś zegarek?

Wprowadzisz mnie do grobu!

Mama obedrze cię ze skóry, jeśli się dowie!

U kogo się tak zadłużyłeś?

Nitka zabrał mnie na bilard.

Sporo przegraliśmy.

A teraz zadarł z chłopakami z Małego Parku.

Muszę wyjść na czysto zanim rozpętają piekło.

- Mama i tak go nie nosi. - Masz.

Odzyskaj ten zegarek.

Powiem, że wysłałam cię po książki do angielskiego.

Tylko weź jakąś dla pozorów.

Pani Fang!

Od dawna choruje na astmę?

Miewała już ataki, ale nigdy tak poważne.

Większość dostępnych leków nie pomoże w jej przypadku.

Musi uważać na zmiany w pogodzie.

Niech unika dusznych pomieszczeń i się nie przemęcza.

To pani adres?

Mieszkają ze mną.

Tak drogo?

Nie dostanę zniżki?

Jej córka powiedziała, że zna pana.

Dlatego tutaj jest.

Leczył ją już pan kiedyś, tak?

Cóż... tak.

Ale nie mogę w taki sposób podejmować decyzji.

Myślisz o czymś smutnym?

Opowiesz mi o tym?

Nie wiesz, jak zacząć?

Opowiesz mi?

Dobrze.

Nieźle. Nawet bardzo nieźle.

Co teraz?

Przymierzmy kostium z epoki.

Jest pan pewny?

W porządku.

Szefowa idzie!

Co to za historia z główną aktorką?

Rola wymaga nastolatki,

więc załatwiliśmy nastolatkę.

Gwarantujesz zyski z filmu?

Cóż, ludzie zaciskają pasa...

- To widać jak na dłoni. - Popełniliście te same błędy.

Nie dawałem mu spisywać, po prostu to robił.

Kogo próbujesz nabrać? Macie identyczne błędy.

Kropka w kropkę.

Dostajecie naganę.

Celowo robiłem błędy, a on je ode mnie spisał.

Masz czelność pyskować?

Nie powiedziałem nic złego.

Takim tonem do wychowawcy?

Nie zrobiłem nic złego.

Pyskuj dalej, a dostaniesz kolejną naganę.

Za co?

Który to pyskuje do nauczycielki?

Znowu wasza dwójka.

Zasady są zasadami. Mam związane ręce.

Proszę, dla odmiany inna herbata.

On jest tutaj poszkodowany,

a wy go każecie bez żadnego dochodzenia.

To niesprawiedliwe.

Wysłałem tutaj syna w nadziei,

że stanie się przyzwoitym, uczciwym człowiekiem.

Jeśli popełnia błędy, to go naprostujcie.

Ale taka decyzja...

To niesprawiedliwe!

Co to jest? Lao Fan!

- Co ty przyniosłeś? - Słucham? O co chodzi?

Nie twoja sprawa.

Pański syn i tak miał szczęście, bo tego drugiego wydaliliśmy.

Ale to była wina tamtego! To nieistotne!

Pański syn nie jest przykładnym uczniem.

Sam nieraz go przydybałem.

To nie ma związku z tą sytuacją!

To nie edukacja, tylko dręczenie dobrych uczniów!

Spokojnie.

Takie mamy zasady. Nic nie poradzę.

Ja się tylko domagam sprawiedliwości.

Nie proszę o przysługę czy pomoc.

Skąd w panu taka biurokracyjna postawa?

Nie do wiary!

To moja wina.

Poniosło mnie.

Nie potrafię zachować zimnej głowy.

Kiedy widzę takich biurokratów...

Zasłużył sobie na to.

Ale przyznam, że mnie zaskoczyłeś.

Nie powinieneś był tego oglądać.

Mogłeś przyjąć tę naganę.

Ludzie przyznający się do czynów, których nie popełnili,

są zdolni do różnych okropieństw.

Ale takie rzeczy dzieją się często.

Właśnie.

Celem edukacji jest poszukiwanie prawdy o życiu i wierze.

Jeśli nie masz odwagi wierzyć,

to jaki sens ma życie?

Si'r, masz szczęście.

Mam nadzieję, że ten incydent

wyjdzie ci na dobre.

O twojej przyszłości

decyduje twoja własna ciężka praca.

Wciąż się dąsasz?

Przez to, że dostałeś przeze mnie naganę?

Nie, martwię się tym, co powie mama.

Że tobie się oberwie.

Twoja matka...

Minęło tyle lat, a ona wciąż się o mnie troszczy.

Zapamiętaj,

rzeczy z otworem pośrodku przyprawiają o ból głowy.

Co to znaczy?

Nic. Dowiesz się, gdy podrośniesz.

Czego się uczysz?

- Uczę się w prywatnej szkole. - Nie.

Chodziło mi o książkę, jest taka gruba.

Wszyscy wiemy, że twoja córka

chodzi do najlepszego koledżu.

Nie miałem tego na myśli.

Oczywiście, że nie.

Ale kogo to w sumie obchodzi?

Ważne, że moja córka nie chodzi z chłopcami

za rękę.

Jedną chwilę.

Jesteśmy sąsiadami. Co to za pretensje?

Właśnie. Mówię to dla pana dobra.

Proszę mnie źle nie zrozumieć.

Dzisiejsza młodzież jest inna,

chodzą na randki i zakładają gangi.

Weźmy na przykład jego, wieczorowa szkoła i w ogóle.

Ciężko utrzymać go w ryzach.

Zatem dobra szkoła to nie wszystko.

Niech sobie pan znajdzie coś do roboty.

Może i nie mam ciepłej posadki, jak pan.

Pracowałem na kolei.

I odszedłem z własnej woli! Nikt mnie nie wyrzucił!

Gdybyś miał na co wydawać pieniądze,

nie przyłaziłbyś do mnie!

Gdybym nie dawał wam na kredyt, przymieralibyście głodem!

Tato, co w ciebie wstąpiło?

Chcesz dostać kolejnego zawału?

- Znowu piłeś. - Zajmij się swoimi sprawami!

Podczas negocjacji ludzie łagodzą problem.

Przez ciebie on dostanie poważną karę!

Tutaj nie chodzi o karę.

Musi się nauczyć honoru i bycia sprawiedliwym.

Czas przyłożyć uwagę do zasad

i dawać dzieciom dobry przykład.

To nie czas na zasady!

Idę do łazienki.

- Zawsze mieszasz. - Bzdura.

Żyję ze sobą w zgodzie.

Nigdy nie mieszałem.

Co jest? Czytałem.

Daj!

- Wychodzisz tak późno? - Do kolegi po książkę.

Tylko wracaj od razu do domu. Nie włócz się.

Pani Fang była dla nas dobra.

Znowu zmogła mnie astma.

Nie winię jej, że kazała nam odejść.

Ming,

musisz dorosnąć.

Od ciebie zależy moja przyszłość.

W końcu.

Czekaliśmy na ciebie.

Właź do środka.

No już!

Na co się gapisz? Masz problem?

Idź!

Ruchy.

W porządku, czekają na ciebie.

Chodź do środka, Lao Er.

Odstaw jego rower.

Nie możesz winić pani Fang.

Wiesz, że mam astmę.

Nie wiadomo, kiedy zaatakuje.

Co to za problem, że wprowadzamy się z powrotem?

Bo teraz jest inaczej.

Zobacz, ile mam gąb do wykarmienia.

Jesteś naszym jedynym krewnym.

Dokąd miałyśmy pójść?

To przez twoje przeniesienie wylądowaliśmy w Tajwanie.

Jeśli nas tu nie chcesz, kup nam bilet do domu.

Tworzysz problemy.

Zawsze się wyprowadzam, gdy znajdę pracę.

To i tak armijne mieszkanie.

Też tutaj pasożytujesz.

Pasożytuję?

W jej wieku walczyłem z Japończykami i komuchami!

Wiedz jedno - ten kraj to ja.

To armijne mieszkanie, czyli moje.

Dobre sobie!

Powiedzmy, że jesteś winien 350.

To nie moja wina.

Nie? Mówi, że to nie jego wina.

Za kogo nas masz?

Ostatnio krucho u mnie z forsą.

Shandong, ufasz mi, co nie?

Chodź, Rób, co mówię.

Nie bądź tak narwany jak ja.

Ochłoń odrobinę.

Słyszałem,

że dobrze ci idzie sprzedaż biletów.

W ogóle!

Ktoś kopie pode mną dołki.

Źle wyglądamy przez twój koncert

z chłopakami z Małego Parku.

Wolisz się dzielić z innymi.

Co o nas myślisz

pod tymi napomadowanymi włosami?

Skopię ci dupę,

nawet jeśli Shandong ci odpuści.

Cholera, znowu!

Nitka, tylko nie nawiej.

Skąd taki palant jak Cwany ma takie kontakty?

To jego ojciec się liczy, nie on.

Czego ode mnie oczekujecie?

Już mówię.

Odpuszczę ci twój dług.

Pod jednym warunkiem.

Nagrasz spotkanie z Cwanym.

To niemożliwe! Te dwa gangi się nienawidzą!

Gdzie „Dziennik Niezależny”?

Góra go zabroniła.

Znowu idziesz na film? A co z pracą?

Graj.

Dłużą ci się dni odkąd cię wyrzucili, co?

Cholera.

Co tutaj robisz?

Organizuję koncert razem z nimi.

To ja odpadam.

Nie bądź nierozważny.

Dlaczego taka piękna sala miałaby stać pusta?

Spójrz na to tak:

będziemy opływać w gotówkę,

o ile wy dwaj dacie radę ze sobą współpracować.

Zastanów się.

Będziesz miał za sobą gang 217.

Za kim pójdzie Mały Park, jak nie za tobą?

Chcesz, żebym zdradził braci.

Nic z tego.

Wypalcie fajkę pokoju.

Weźcie.

Strugasz Indianina?

Zdaje się, że masz...

problemy z kobietą.

Z Jade?

Żadnych problemów.

Nie mówię o niej.

Trzymałem to w tajemnicy,

inaczej teraz byśmy nie gadali.

Prawda?

Jeśli masz problemy...

mogę je dla ciebie rozwiązać.

Ta nie.

Pierwsza piosenka na stronie A.

Nikt się nie rusza.

Który z was to Tygrys?

Nie wstaniesz, co?

Co za palanty.

- Kiedy ja dostanę tekst? - To zależy od mojej siostry.

Może jutro?

- Będziesz się ukrywał? - Nie jestem Tygrys.

Nie jesteś?

Nie!

To nie ja!

Więc kto był z Ming na strzelnicy?

Złaź.

Dobrze się bawiłeś

z jedną z naszych dziewczyn?

- Stój na baczność. - Baczność!

Nie potrafisz stać na baczność?

Coście za jedni?

Szukasz kłopotów, skurwielu?

Wiecie, czyj to teren?

To syn generała Ma.

Pierdol się! Gdzie twój teren?

Tam, gdzie postawię stopę.

Doszło do nieporozumienia.

A więc sprawa wyjaśniona.

Wracajmy.

Dzięki.

W porządku. Paru z nich mnie poznało.

Myślałem, że jesteś wzorowym uczniem,

ale chadzasz z dziewczynami i wdajesz się w bójki.

To oni zaczęli.

Pakować się w kłopoty przez dziewczynę to czysta głupota.

Rozumiesz?

- Gdzie oni są? - Już po wszystkim.

Co to niby ma być?

Chcieliśmy ci pomóc.

I wy tym się bijecie? Kurde!

Do walki używaj tego.

To prawdziwa broń.

Ja nie mogę! Zarąbisty!

Tym zraniłeś gościa w Banqiao?

- Skąd go masz? - Ze strychu.

Mieszkał tu kiedyś japoński generał.

Też u siebie poszukaj, a może coś znajdziesz.

Raz znalazłem japoński nabój.

Kurde, a to co?

Magnetofon z czasów, kiedy tu był Eisenhower.

Amerykański reporter zostawił go mojemu ojcu.

Nagra szczekanie psa z piętnastu kilometrów.

Co robisz, Kocie?

Rozwalasz dom?

Patrzę za szczurami.

Znowu wróciłyście.

Mówią, że za każdym razem znajdujesz sobie chłopaka.

Może teraz ja nim będę?

Nie rozumiesz, o czym mówię?

Teraz rozumiesz?

Macie tupet wracając w takim czasie.

Pewnie przez was wszyscy będziemy mieli kłopoty.

Cholera! Znowu mina zbitego psa?

Jakieś wieści od Miśka?

- Patrzcie, kto się zjawił! - Był apel?

Nie, podali plan zajęć.

Co tam masz?

Gramofon Kota.

Hej, załatwisz mi bilety?

Na koncert? Pytaj Kota.

Nie ma ani jego, ani Bombowca.

Zapytam go.

- Skąd jesteś? - Z Hualian.

Hualian? Ładne miasto.

Stacjonowałem tam miesiąc.

Co robisz w Tajpej?

Tutaj więcej się dzieje.

Młodych ciągnie do gwaru.

To prawda, że tutaj dużo się dzieje,

ale to nic w porównaniu z moim rodzinnym miastem.

Skoro już o nim mowa...

Pochodzę z Qingdao.

Qingdao jest...

Po krople do oczu?

Skończyły się. Przyjdź za tydzień.

W Qingdao mamy unikalne budynki

spod ręki Niemców.

Godny uwagi system kanalizacyjny,

z dużymi i szerokimi kanałami.

Żadna ulewa mu niestraszna.

Kiedy przestaje padać, nie ma żadnych kałuż.

Nie to co tutaj.

Wszędzie kałuże.

Mówiłeś, że przyjdziesz na moje zdjęcia próbne.

Dlaczego cię nie było?

Nie słyszałaś, że dostałem naganę?

Poza tym widzieli nas na strzelnicy

chłopaki z 217.

Niedawno przyszli po mnie do szkoły.

Ostatnio prześladuje mnie pech.

Kto powiedział, żebyśmy spotkali się w lodziarni.

Był jakiś zdenerwowany, jakby coś się miało stać.

Widziałaś Kota?

To dlatego nie przyszedł dzisiaj do szkoły.

Pójdę z tobą. Mam coś dla niego.

Nie boisz się, że znów będziesz miał kłopoty?

Czego mam się bać? Między nami nic nie ma.

- Co tutaj robisz? - Chciałem ci to oddać.

W środku są teksty.

- Co tutaj robisz? - Co cię to obchodzi?

Spokojnie, przyszedł do mnie.

Jesteś bardziej zadziorny niż ostatnio.

Podobno spędziłeś z nią ostatnią miłe chwile.

O kim mowa?

Potrafisz grać!

Prawdziwy Gregory Peck!

Wdepnąłeś w niezłe gówno.

Dokąd to?

Jesteśmy braćmi. Dajcie spokój.

Twardziel, co?

Od kiedy taki jesteś?

Kurwa, dam ci nauczkę.

Już nie boli, co?

Pewnie tylko swędzi.

Jesteś przykładnym uczniem. Skąd te nerwy?

Żadne nerwy.

Tobie też dać nauczkę?

Straszenie takiego szczyla...

Żałosne.

Chodź ze mną.

Załatwiałem dla ciebie sprawy.

- Wyglądasz na porządnego dzieciaka. - Przyszedłem do Kota.

Nie ma tu nic dla ciebie.

Idź już.

Skończyliście gadać?

Większość chłopaków myśli tak samo.

Tak nie może dalej być.

Ktoś musi objąć dowództwo.

Gang musi funkcjonować nawet pod twoją nieobecność.

Twoje problemy z 217 to osobista sprawa.

Z własnej woli chcieli rozmawiać o pokoju.

Wszyscy chcemy to rozważyć.

Pomyśl nad tym.

I daj nam znać następnym razem.

Cholera!

To najzwyklejszy bunt.

Bracie.

Sprawy nie są tak proste jak ci się to wydaje.

Powiedz Lingowi ze Wschodniej Bramy i Ye z Trójpasmówki,

że wróciłem.

Chcę się z nimi zobaczyć.

Nic więcej im nie mów.

Cholera.

Shandong i Nitka zamienili koncert w poważną sprawę.

Podgrzejmy trochę atmosferę.

Nie możemy po koncercie?

Kurwa, nie dziwota, że nie sięgasz Cwanemu do pięt.

Zależy ci tylko na śpiewaniu.

Dobrze mówię?

Jesteś beznadziejny.

- Nie mówiłeś czasem, że Lao Er wie? - O czym?

Co Nitka kombinuje z 217.

Lao Er.

Wstawaj.

To nie czas na rozmowy. Załatwmy ich!

Po cholerę nam pomoc od Wschodniej Bramy i Trójpasmówki?

Mam wystarczająco ludzi do tej roboty.

- Czego? - Zapałek.

Zabijmy ich!

Skąd znasz Nitkę?

Z klubu bilardowego niedaleko szkoły.

Powiedział, że zna sposób na zgarnięcie forsy.

Brzmiało nieźle, więc...

Byłem na południu kilka miesięcy,

a wam już brakuje forsy.

Życie w Tajpej naprawdę jest takie ciężkie?

Cwany błagał mnie,

żeby go przyjąć do gangu.

Gdyby nie twoje gadanie,

jego stary użyczyłby sali na koncert,

miałbym gdzieś tego dupka.

A teraz pokazuje swoją prawdziwą twarz,

mając za sobą 217.

Wszystko dla garści pieniędzy.

Teraz on rządzi Małym Parkiem,

czy to jasne?

Powiedzcie pozostałym gangom,

że nie rozwalimy tego koncertu.

Shandong i Nitka wiedzą, że wróciłem,

więc będą przezorni.

Załatwię tę sprawę innym razem.

W porządku.

Wracasz do Psiny w Tainanie?

Możesz się ukrywać tutaj z nami.

Nie wracam tam.

Z tamtymi dzieciakami nie ma przyszłości.

Tutaj mogę rozmawiać po tajwańsku.

W Tainanie byłem jak niemowa,

nie mówiąc miejscowym dialektem. Dzięki za gościnność.

Nie ma sprawy.

Przyjaciel Psiny to mój przyjaciel.

Dwója.

Możesz wystąpić na koncercie.

O nic się nie martw.

Nie spinaj się i daj popis.

Ej, ty.

Podejdź.

Ming bardzo cię lubi.

Zauważyłem to, kiedy cię poznałem.

Ming czekała na twój powrót.

Kiedy się nudziłem podczas ukrywania się,

czytałem całymi dniami opowieści o sztukach walki.

Kazałem przynosić coraz grubsze książki.

Odkryłem, że w przeszłości

ludzie też zakładali uliczne gangi.

Był kiedyś pewien gość.

Każdy miał go za szaleńca.

Pamiętam,

że mieszkańcy miasta uciekli,

kiedy te stanęło w ogniu.

A on został tam sam, aby zamordować Napoleona.

Ostatecznie mu się to nie udało i został złapany.

„Wojna i pokój”.

Zapomniałem o bohaterach z innych powieści.

Pamiętam tylko o tych.

Wszystko w porządku?

Tak. Chodź usiąść.

To jest Woźnica. A ty nazywasz się...

Si'r Xiao.

Ming zostanie tutaj kilka dni.

Wiedzą, że wróciłem. Będą ją śledzić.

Byłoby jej niezręcznie.

Wiesz, gdybyś odpisał...

do niczego by nie doszło.

Cholera!

Gdybym umiał pisać, napisałbym powieść!

Aby mogli ją przeczytać tacy jak ja.

Teraz za późno.

Nie przykładałem się do nauki.

Si'r, tam jest Cwany.

Spójrz na niego. Kurna.

Cwany, przedstawię cię komuś.

Nie łaź za mną wszędzie.

Panie władzo, to o nim mówiłem.

To syn kierownika sali.

O co chodzi?

Kogo próbujesz nastraszyć strażnikami z poprawczaka?

Wiedziałem, że się zabezpieczycie,

więc zrobiłem to samo.

Chcecie wziąć odpowiedzialność w razie czego?

Uczniowie.

Jak najbardziej aprobujemy

tego typu zajęcia pozaszkolne,

jednak musimy znać umiar w zabawie.

Kłopoty wszystkim ją zepsują.

Czy to jasne?

Tak, proszę pana!

Hymn leci!

Wszyscy na baczność!

Bilet.

A kto cię tutaj wpuścił?

Nie zapytałeś mnie o zgodę,

a mnie prosisz o bilet?

Nie pal, kiedy mówię!

Już to przerabiałem.

Dawaj, jak chcesz oberwać.

Gdzie twój szef? Wezwij Shandonga.

Zaraz wracam.

Chodź tutaj!

Dystyngowany gościu,

zapraszamy, udanego koncertu.

Miło z twojej strony. Słyszałem, że chcesz się dogadać.

No to jestem.

Jeśli chcesz się dogadać, gadaj najpierw ze mną.

To radosny dzień.

Porozmawiamy innym razem.

Między nami nie ma nic radosnego.

Jeśli masz jaja, graj za pieniądze.

Kto ci pozwolił robić koncert na moim terenie?

No to chodź zagrać.

W środku są strażnicy z poprawczaka. Zobaczymy, jak będziesz grał.

Masz się za twardziela, bo jest was więcej?

Dawajcie, wszyscy razem.

Czy pojedynczo?

Puść go.

- Skurwysyn! - Zostaw!

Pogadajmy.

Wy z 217 zawsze tak robicie.

Marynarka wojenna! Gówno prawda!

Znam tę sztuczkę.

Tchórze, zakładacie mundur, żeby oszukać gliniarzy.

Wydam cię marynarce.

Autograf!

Przykro mi, ludzie. Tędy.

Szukasz kogoś? Nie wolno wchodzić na zaplecze.

Ja tylko na chwilę. Co za kłopot?

Kim ty w ogóle jesteś?

Na pewno chcesz wiedzieć?

Dobra, przekażę im.

To prywatna sprawa, żadnego przekazywania.

Wyluzuj. Mów, kogo wołać, to go zawołamy.

Bombowca z Małego Parku.

A więc radzicie sobie, bo macie dużo ludzi?

Jeśli chcecie mnie skopać, w porządku.

To sprawa między nami. Chodźmy tam.

Zostawcie go!

To było za ustawienie koncertu bez mojej zgody.

Teraz możemy zacząć rozmawiać.

To rozmowy pokojowe. Wszyscy jesteście świadkami.

Chodź.

Boję się tylko dwóch typów ludzi,

tych, którzy nie boją się śmierci

i tych, co nie mają wstydu.

Którym ty jesteś?

Nie mówisz?

Nie chcesz czy się boisz?

Nie wyglądasz na takiego, co nie boi się śmierci.

Tak myślałem.

Wydajesz się mroczny i ponury.

Rozchmurz się.

Czego tu się bać?

Schowaj to! Szukasz guza?

Nie ma go.

Weź spierdalaj!

Nie wciskaj mi kitu.

Lepiej się pilnuj.

Co tutaj robisz?

Wracaj do środka.

Następnym razem ja śpiewam Elvisa, jasne?

Kurna, przecież go śpiewasz!

Ja zaśpiewam Connie Francis!

Obejrzyj się w lustrze.

Wybierasz tylko swoich.

Udowodnię, że umiem śpiewać.

To załóż własny zespół.

Rozumiem.

My, lekarze, powinniśmy być wyrozumiali.

Powiedziałem ojcu o kosztach.

Rozumie waszą sytuację finansowa.

Proszę się o nic nie martwić.

- Dziękuję. - Żaden kłopot.

To tylko po części fizyczna dolegliwość.

Niech odpoczywa kilka dni.

Zaopiekuję się nią.

Mówią, że 217 zabili Miśka,

ale w gazetach piszą, że to był wypadek samochodowy.

Jeszcze inni gadają, że zwiał z woja.

Nie wrócił na południe?

Skończ jęczeć! Nie twoja sprawa!

Powiedz, założyłem się, że gazety kłamią.

Jak mógł nawiać z wojska?

Widziałeś to, Ma?

Nie twój interes! Skończ pieprzyć!

Bo ci wpierdolę.

Idziemy na lekcję.

Już?

- Idę się odlać. - Nie mogłeś na przerwie?

Dawno cię nie widziałem. Nie byłaś w szkole.

Chorowałaś?

Myślałam, że wrócił na południe.

Przed opuszczeniem Tajpej

przysłał mi adres swojej kryjówki.

Chciałam go odwiedzić.

Wyśmiał mnie,

że tak się martwię.

To było dziwne.

Tyle dni leżałam chora w łóżku

i nie mogłam przypomnieć sobie twarzy Miśka.

Byłam przerażona i zdezorientowana.

Ming, musisz być dzielna!

Jestem z tobą! Nie bój się!

Zawsze będę twoim przyjacielem!

Ochronię cię.

Nikt nie jest w stanie mi pomóc.

To Ming. Jest sama.

- Masz coś na myśli? - Nie odważyłbym się.

Patrzcie.

Nadal obwiniasz mnie o nogę?

- Tygrys z nią chodził? - Nie odzywa się do niego.

Wraca.

Chodziłeś z nią?

Misiek nie żyje.

Teraz każdy może ją mieć,

ale ty nie masz żadnych szans.

Żywy czy martwy, Misiek to żaden problem.

Na koncercie zachowywał się jak arogancki idiota.

Nie potrącił go samochód. Zatłukli go chłopaki z 217.

Masz coś do powiedzenia?

Cholera!

Szybko, bo spóźnię się na ostatni autobus.

Podwiozę cię.

Drugi raz się na to nie nabiorę.

Rzuć nią we mnie jeszcze raz.

Patrz na niego.

On tak na poważnie?

Chyba tak.

Przemyśl to. Nikt cię do niczego nie zmusza.

Już późno, będę wracał.

Przeniesienie Si'ra do szkoły dziennej

jest skomplikowane.

Myślałem, że uda mi się coś wskórać,

żeby nie pisał egzaminu.

Spróbuję jeszcze porozmawiać z przyjaciółmi w radzie szkoły.

Dziękuję.

Wciąż działam z twoim certyfikatem nauczania.

Trochę to potrwa.

Do widzenia.

Jak śmie prosić mnie o coś takiego?

Zgódź się.

Nie bądź takim pragmatykiem.

I nie bierz tego do siebie.

Postaraj się nie narobić sobie wrogów.

To nie Szanghaj,

gdzie wspierał cię profesor Hsia.

Upór nie przysporzy ci przyjaciół.

Tym razem chodzi o nowe meble do gabinetu.

Następny będzie kontrakt na nowy budynek.

I tak bez końca.

Jeszcze go nie rozgryzłeś?

Jesteś ostatni na jego liście.

Kto wie, ilu jeszcze na niej jest?

Co ty możesz wiedzieć?

Pewnie ma własne problemy. Porozmawiam z nim.

- Zwariowałeś? MING PRZYSZŁA DZIŚ DO SZKOŁY, ALE...

Dlaczego go zaatakowałeś?

Poszukajmy go. Może jest na boisku.

Co to jest?

- Chodźcie ze mną, jak macie jaja. - To samobójstwo!

Samobójstwo? Już ja im pokażę!

To na nic.

To nóż dla bab.

Wyśmialiby cię.

Skąd go masz?

Tak jak całą resztę, ze strychu.

Wyluzuj. Skup się na muzyce.

Mam pomysł. Ma nam pomoże.

Si'r, wy się kolegujecie.

- Po co prosić innych o przysługę? - Musimy się zemścić!

Niech ci pożyczy miecz.

Co jest?

Sam chciałbym to wiedzieć.

Kto mówił, że mnie szukasz.

Nie szukałem.

Co to za smutna mina?

Chodzi o dziewczynę?

Nie.

Mówiłem ci już, że nie.

Przejmowanie się laskami źle wygląda.

Rozumiesz?

Spójrz na Miśka.

Każdy się go bał.

A potem, przez laskę, skończył...

To Tygrys?

Nie.

To dobrze.

Zamknij.

Teraz trzymaj mocno i wymierz.

Dawaj.

Super, co?

Załaduj jeszcze raz.

Idź tam.

Kurna, zapewniłem ci dobrą zabawę.

No i?

Pocałowałeś ją?

Tyle starań i nie dała się pocałować?

Nie pozwoliła?

Idź.

Zaprowadź Jade na tyły.

Szybko.

Na pewno się zgodzi.

Co jest, cholera?

Ja tu się dwoję i troję, a ty...

Mniejsza z tym.

Pyzy i bułeczki!

Si'r, dokąd jedziesz?

Nawet nie odpowie!

Ty gówniarzu, uważaj na drodze!

Cudowna noc...

Bez przerwy zrzędzi!

Nie wytrzymam z nią!

Pieprzona udręka.

Znowu ty? Nadgodziny?

- Dobrze zarabiasz? - Każdy grosz się liczy.

I po co ci tyle forsy? Dla żonki?

Moja przynajmniej pozwala mi napić się w domu.

Co ty wyprawiasz, chuliganie?

Nie podchodź.

Sierżancie Chao!

- Co jest? - Szybko!

Kolejny zawał. Ostrożnie.

Swoje ważysz.

Bałem się, że nie trafisz tutaj.

Xiao Si'r.

Zabijmy Mao Zedonga! Oskórujmy Zhou Enlaia!

Odbijmy lądowe Chiny!

Woźnica!

- Ile masz wozów? - Sporo.

Lepiej uważaj.

- Ufasz kierowcom? - To nasi ludzie.

Dobrze.

- Co to za jeden? - Jest ze mną.

Dlaczego wyłączyłaś?

Nie wyłączyłam.

Tyle czasu je nastawiałem.

Muszę to zrobić od nowa.

To nie używaj moich komiksów.

Wszędzie ich szukałam.

Wiesz, jak trudno je nastawić?

Może byś je w końcu naprawił?

LODZIARNIA W MAŁYM PARKU

Co robisz?

- Odwal się, Ślepy! - Cholera!

Poszła w diabły!

Egoistyczny skurwiel!

Wykorzystałeś mnie!

Zabieraj swoje płyty!

Nie chcę ich!

Pożałujesz, jak umrę!

Bezwartościowy, bezwstydny skurwielu!

Przeklinam kobietę, która cię tknie!

Krętacz! Dupek! Żaden z ciebie mężczyzna!

Świetna pora na dołączenie do gangu,

akurat w trakcie tajfunu.

Nawet Łysy nie przyszedł.

Ka Wu poszedł po niego. Nie ciskaj się tak.

Dokąd?

Wysrać się.

Tylko nie nawiej.

Dlaczego macie otwarte? Tajfun nadciąga!

Wracaj do domu bić konia, pieprzony staruchu!

Pierdolę cię!

Spokojnie.

Nie ma prądu.

Dlaczego nikogo nie ma?

Wy dwaj pilnujcie tyłów.

Co z nim robimy?

Możemy już wracać?

Odłóż ten tasak!

Jesteś cały?

Za nim!

Zaczyna się inicjacja, a ty sobie śpisz w domu!

- Grałem w madżong. - W gówno grałeś.

Wisisz mi forsę za ostatnią grę!

Po tym możemy zagrać jak chcesz.

Ka Wu!

Ka Wu!

Wiesz, jakie życie potrafi być samotne?

Wiesz, jak to jest

czuć ogromną rozpacz?

Idź się powiesić!

Pieprzona nudziara.

Nikt mnie nie szanuje.

Jaki sens dalej żyć? Lepiej gdybym umarła.

Pożycz mi to, proszę, pomóż...

Chodu!

Crazy...

To ty zabiłeś Miśka?

Shandong!

Crazy...

Shandong!

Wstań, proszę!

No już, wstań.

Shandong!

Przysięgłabym, że śpiewa „letni, słoneczny dzień”.

Ale czy to brzmi poprawnie?

Panie Zhang.

Słucham?

Możemy załatwić to jutro w godzinach pracy?

To dość nietypowa sprawa...

Dobrze.

Założę kurtkę.

Si'r coś zrobił?

Mieszkańcy południowo-zachodniego Tajwanu

powinni przygotować się na powodzie.

Ostrzeżenie dotyczy także statków

cumujących u wybrzeża wyspy...

Idź spać. Zaczekam na mamę.

Mama poszła dwie godziny temu do pana Wanga.

Jacyś ludzie zabrali tatę.

Chyba byli z tajnej policji.

- Jesteś cały przemoczony! - Zapomniałem płaszcza.

Wyglądasz, jakby ci brakowało wewnętrznego spokoju.

Nie wciskaj mi tych religijnych bredni.

Wiodę uczciwe życie.

Nie mam niczego do ukrycia.

Nie wątpimy w to.

Więc mogę wracać?

Muszę iść do pracy.

Lepiej niech pan najpierw odpocznie.

Znowu chodzi o profesora Hsia?

Zeszłej nocy poruszyliśmy tylko jeden temat.

Proszę.

Spokojnie.

Proszę pisać to, co pan czuje.

Studiowałem muzykę. Jestem artystą.

Czyli góruje pan nade mną w tej kwestii.

Wiem, co czują wyedukowani ludzie.

Zostawię pana na chwilę samego.

Jeszcze jedno.

Nie ma tutaj znaku zakazu, ale nie wolno palić.

Przykro mi. Zasady.

Ale...

Zna pan Nan-tien Li?

Tak.

Z koledżu.

Więc dlaczego pan o tym nie napisał?

Nie przypłynął na Tajwan. Straciliśmy kontakt.

Nie przypłynął na Tajwan?

Zna pan Jin-chen Lianga?

Jin-chen Lianga?

Pierwsze słyszę.

Proszę się zastanowić.

Raczej nie znam.

Namyśli się pan.

W lipcu 1939 zaczął pan prace w dziale księgowości.

Kto pana szkolił?

Pan Liang.

Puszysty mężczyzna ze złotymi oprawkami.

Czyli jednak pamięta pan, ale nie napisał o tym.

Nie kłamałem.

Ciężko pracujemy, żeby poznać prawdę.

Pomijanie czegoś, co pan wie, równoznaczne jest kłamstwu.

- Zna pan Nien-lu Chao? - Nie.

Feng-shih Hsun? Li-an Kuo?

Tak.

Chun-chuan Shiha?

Chun-chuan Shiha?

Tak.

Skąd pan go zna?

Był znajomym współpracownika.

Kiedy tutaj dotarliśmy, kupiłem od niego tanio rower,

żeby dzieci mogły jeździć do szkoły. Więcej go nie spotkałem.

Był chyba dziennikarzem.

Zapamiętałem go przez to dziwne nazwisko.

- To tyle? - Tak.

Dlaczego pan o tym nie napisał? Jak nazywał się ten współpracownik?

Pan Tseng.

- Hung-yuan Tseng. - Jak to się zapisuje?

„Hung” jak „łabędź”.

Ożenił się pan potajemnie w Szanghaju w 1940.

- Mieliśmy świadków i kolację... - Ale brak aktu małżeństwa.

Byliśmy w ratuszu...

Profesor Hsia przedstawił panu pańską żonę?

Nie, poznaliśmy się na tańcach.

W czerwcu 1942 pańska żona nauczała w podstawówce.

Dlaczego zrezygnowała?

Urodziła nam się córka.

Wtedy wystarczała nam moja wypłata.

Wolałem, żeby zajmowała się dzieckiem.

To jedyny powód?

Mam tutaj napisane, że w wieku 11 lat zamieszkała w Szanghaju z wujkiem.

A nie ze szwagrem jej ojca?

Cóż...

Chyba brak panu inspiracji.

Wciąż niewiele pan pamięta.

Ale bez obaw, mamy mnóstwo czasu.

Szybko rośniesz. Wstrzymaj oddech.

Przypomnij mi, żebym ją później poszerzyła.

- Co jest z twoim starym? - To znaczy?

Zauważył ktoś, kiedy wróciłeś po walce?

Nie, był z mamą w kinie.

Twoja siostra jest w dechę!

Dzięki.

Suń się.

Znalazłem to zdjęcie razem z nożem.

Pewnie zabiła się z miłości.

Nie gap się tak. Możesz je sobie wziąć.

- Gadałem z Woźnicą. - Po co?

Mówiłem, że się kumplujemy. Pomoże nam.

Stać prosto.

Nie będę się powtarzał.

Dotarło?

Nikogo tu nie ma.

Wiedziałam, że cię tu zastanę.

To, co powiedziałeś mi ostatnio...

Mówiłeś poważnie?

Mam nadzieję, że nie kłamałeś.

Nie zniosłabym tego.

Znowu mamy sobotę.

Zerwiemy się z lekcji?

Nie, czasu mamy pod dostatkiem.

Wiosna odchodzi

Bez śladu

Nic po sobie nie zostawiając...

Na szczepienie? Zapraszam.

Przeproś ich.

No już!

Zmusić cię?

Skurwysynu!

Wystarczy?

Mniejsza o to. Spadamy.

Nie wystarczy!

Lepiej na siebie uważaj.

A ty co taki zadowolony?

Umów mnie z Bombowcem!

Kot jest przystojniejszy.

Ja wolę Bombowca!

Ja też!

Musisz być stanowczy w obronie.

Nie przepuszczaj go. Następna para.

Ręce szeroko. Zaczynamy.

Co pana łączy z Kuo-chengiem Wangiem?

Wangiem?

To...

kolega ze szkoły.

„Wang”?

Zdaje się pan dobrze go znać.

Cóż... niezupełnie.

Widujemy się na zjazdach absolwentów.

Proszę.

Mam napisać więcej?

Wrócę po to przed świtem.

Już kończę.

Proszę dać mi jeszcze chwilę.

Wystarczy. Jest pan wolny.

Szybko.

- Pospiesz się. - Guzik mi znowu odpadł.

Przecież siostra ci go przyszywała.

Pani Zhang.

Dostanę agrafki?

Lepiej już idź, bo się spóźnisz.

Wyprasowałaś mi koszulę?

Muszę iść do pracy.

Tak jest lepiej.

Znaleźli w biurze kogoś na moje miejsce.

Mniej pracy, mniej zmartwień.

Myślisz, że to przez przesłuchanie?

Nie mów czegoś takiego bezpodstawnie.

Zgłupiałeś?

Nie chcieli od ciebie przed zwolnieniem informacji o Wangu?

Myślałam, że próbował nam pomóc.

Według mnie

chciał się od ciebie odciąć.

Jesteś zbyt uczciwy, aby tuszować jego zdeprawowanie.

O czym ty mówisz?

Nie chodziłaś do niego, kiedy go przetrzymywano?

Czy on nie starał się pomagać?

Może udawał. Może stał za tym wszystkim.

I ten twój awans...

Kobieto!

Nic nie wiesz o przyjaźni między mężczyznami!

Do czego się nadajesz poza rzucaniem podejrzeń?

I tak już mieliśmy ciężko.

Nie mam nic poza tobą i dziećmi.

Proszę, nie strasz mnie więcej.

Mamy tylko siebie.

Jeśli się nie boisz, to i ja nie będę się bała.

Co jest, Tygrys?

Gadaj.

Powinnaś z nim chociaż pogadać.

Boisz się, że się do ciebie dobierze?

Nie bój się.

To już koniec.

Zapomnijmy o nim.

Dlaczego nigdy mi o nim nie mówiłaś?

A o czym tu mówić?

Wielu chłopców ma o mnie swoje zdanie.

Za mało się nasłuchałeś?

Weźmy na przykład tego młodego lekarza.

Nie widzisz tego?

Jak się z tym czujesz?

Nie możesz ich ignorować?

Nie możesz kazać innym robić coś tak jak ty tego chcesz.

Ludzie będą tobą gardzić.

Ty będziesz mną gardził.

Kto tam?

Lao Er, Si'r, wstawajcie!

Mamy złodzieja!

Lao Er, szybko, wstawaj!

Lao Er!

Zobacz drzwi frontowe.

- Nikt ich nie ruszał. - Na pewno?

Tak.

Weź to.

Ukrył się.

Już wyszedł.

Niemożliwe! Sprawdź dach!

- Przynieś latarkę. - Gdzie jest?

Szybko!

- Gdzie jest latarka? - W kuchni w szufladzie.

Nie widzę jej.

Nie możesz zapalić światła?

Co to za hałasy? Dajcie się wyspać.

Jest pod łóżkiem.

Stał tutaj i nagle zniknął!

Dopiero co go widziałem!

Nie mógł ot tak zniknąć!

Nie mógł!

Niech teraz odpoczywa. Wszystko jest pod kontrolą.

Na szczęście przyprowadziłaś ją na czas.

Ostrzegałem ją przed dymem z węgla drzewnego.

Od starożytności Chińczycy uwielbiali kamelie

za ich elegancję i wyrafinowane piękno.

Dzieci bawiły się tutaj i zrywały kwiaty.

To mi przypomina o twoim dziadku.

Zakwitające kwiaty przywracają miłe wspomnienia.

Co to za kobieta?

Chodzi ci o Hsiang-li?

We wrześniu bierzemy ślub.

Nie lubię jej.

Jest dziwna.

Nie ma między wami chemii. Nie jest panu pisana.

Dzieci nie rozumieją takich spraw.

Nie musi pan nic mówić, jeśli pan nie chce.

Dlaczego uważa pan, że nie rozumiem?

Miłość to nie zabawa.

Wielu chłopców mówiło, że mnie kocha,

ale...

uciekają przy pierwszych problemach.

Jeśli coś cię kłopocze, powiedz mi, żebym mógł pomóc.

Nie powiem.

Pan też by mi nie powiedział.

Nie martw się o koszty leczenia matki.

Zbyt wiele nas łączy, by się o to martwić.

Czyli nie powiesz, co cię dręczy?

Zhen Zhang.

Chodź tu na chwilę.

To dla twojego dobra.

Nie chcę być wścibski,

ale w twoim wieku lepiej wysłuchać miłosnej porady.

Zachowujesz się jak chuligan.

Stój prosto, kiedy doktor mówi!

Co za suka.

A ty co? Z tajnej policji?

Co powiedziałeś? Powtórz!

- No mów! - Że jesteś z tajnej policji.

To wcześniej. Coś o suce.

- Powtórz to! - Jebana suka!

Co tu się dzieje?

Co to ma być?

Pańscy uczniowie zachowują się jak chuligani.

Przeklinają i biją się.

Umawiają się z dziewczynami i niszczą związki.

- Nie twoja, kurwa, sprawa! - Zhen Zhang!

Do pedagoga!

Zwisa mi to!

Ostatnim razem ostro nas skrytykowałeś.

Gdzie są twoi rodzice?

Tak przeklinać! Nawet mnie było wstyd!

Twoi rodzice cię nie wychowują, a potem mają pretensje do nas.

Masz tupet.

- Proszę dać mu kolejną szansę. - Za późno!

Już i tak wystarczająco nabroił. Jeśli nie ukarzemy go jak trzeba,

znowu oskarży nas pan, że nie wykonujemy naszej pracy.

Nie chcę ponosić takiej odpowiedzialności.

To ja zawiniłem.

Dzieci czasami są bezmyślne.

Proszę mu tym razem darować.

Jeśli dostanie kolejną naganę,

nie zda do następnej klasy.

To by było...

niesprawiedliwe.

Niesprawiedliwe? Ostatnim razem też pan tak sądził.

Mówił pan, że ma gdzieś te nagany.

Teraz nagle się pan martwi?

Pracujemy dla tego samego rządu.

Co czyni pana lepszym od nas?

Panie Zhang, kupi pan bułki!

Co jest? Nie w humorze?

Głowa do góry!

Jutro znowu wstanie słońce.

Żwawej duszy nie zdławi byle pierdoła, dobrze mówię?

Kluski i bułki!

Nie martw się, tato. Wydalenie to nie koniec świata.

Dzięki temu tego lata będę mógł pisać test na przeniesienie.

Pójdę dla ciebie do dziennej szkoły.

Nie martw się o mnie, tato.

Pamiętam wszystko, co mówiłeś.

Zawsze będę cię słuchał.

Pamiętam, jak mówiłeś, że o czyjąś przyszłość

determinuje jego ciężka praca.

Uderzyłem go, bo przesadził,

tak jak wtedy, gdy ty...

Jeśli rzucę palenie,

za zaoszczędzone pieniądze

kupimy ci okulary

na raty.

Kiedy znowu się zobaczymy?

Po moich egzaminach.

Zawsze możesz odwiedzić mnie w szkole.

Kiedy znowu przekroczę jej bramy, będę uczniem dziennej szkoły.

Brzmisz, jak Misiek, kiedy mówił, że wraca do Tainanu.

Nie cieszysz się.

Będę się o ciebie martwił.

Nie bądź śmieszny. Skup się na nauce.

Będę cię wspierała.

Nie wychodźmy dzisiaj nigdzie.

Ale wszystko już przygotowane.

Poza tym przyjdą Kot i Bombowiec.

Nasza gosposia się zwolniła.

Wybaczcie, że nie przyszłam się z wami przywitać.

Nic się nie stało. Poradzimy sobie sami.

To twoja koleżanka ze szkoły? Bardzo ładna.

Kiedy byłam z nim w ciąży, marzyłam o dziewczynce.

- Ale dostałam silnego chłopca. - Znowu zaczynasz.

Zdejmij nogi ze stołu.

A gdzie reszta?

- Zasięg? - 700 jardów.

- Siły wroga? - Pluton.

Za daleko.

Rozłóż miny.

Cholera, mają czołgi!

Spokojnie, my mamy granatniki.

Kto idzie? Hasło!

Komunistka! Ręce do góry!

- Co robicie? - To nie babskie sprawy.

Cofnij się!

Weź się rozchmurz.

Moja troska nic dla ciebie nie znaczy?

Wyrzucenie ze szkoły to nie koniec świata.

Nie interesujesz się nawet swoją dziewczyną.

Kariera rządowa twojego ojca legła przez to w gruzach.

I przez znajomość z profesorem Hsia.

Jestem dumna z tego, jak to znosicie.

Zwłaszcza Si'r.

Po tym wszystkim tak bardzo chce wziąć się w garść.

Po ukończeniu szkoły pójdę do pracy, zanim wyjadę za granicę.

Nie, wyjedziesz od razu po otrzymaniu stypendium.

Ale Lao Er idzie do koledżu, do tego są Si'r i siostra.

Będziesz mieć za dużo na głowie.

Jak dotąd dawaliśmy sobie radę.

Ty martw się tylko Ameryką.

Dwa kilo ryżu.

Da nam pan to na kredyt?

W porządku?

Mogę się wtrącić?

Wielu mówi, że jestem wścibski,

ale tak naprawdę jestem jak pani mąż.

Ma pan „stuletnie jaja”?

Tam.

Wasz Si'r ocalił mi życie.

Chyba pora się odwdzięczyć.

Pan Fat powiedział, że pan Lin to rodowity Tajwańczyk.

Bardzo uczciwy człowiek.

Zaczynał od eksportowania owoców.

Potrzebuje wspólnika z wykształceniem.

Początkowo wypłata może nie być wysoka,

ale wybijesz się dzięki ciężkiej pracy.

A jeśli za miesiąc zbankrutuje?

Porozmawiaj z nim najpierw. Wyczujcie się.

Nie powątpiewaj w kogoś, kogo nie znasz.

Całe życie pracowałem dla rządu.

Przyzwyczaiłem się do stabilności i bezpieczeństwa.

Stabilność i bezpieczeństwo? Naprawdę tak uważasz?

Gdybyś nie przyszedł, wysłałbym to na poczcie.

Dałeś koledze laczki?

Po co ja poszedłem?

Dlaczego wyłączyłeś?

Okropnie brzmisz. Do kogo chciałeś to wysłać?

Dowiesz się.

W szkole wszystko gra?

Tam nic się nie zmienia.

Widujesz Ming?

Wygląda nieziemsko.

Ty się skup na książkach, a ja i Bombowiec na niej.

Chiung, chodź mi pomóc.

O siódmej przyjdzie pan Far z rodziną.

Posprzątaj ze stołu.

Gdzie Si'r?

Wysłałam go do kina.

„Do tego dnia załatwię sprawę z Cwanym”.

Cwany?

Dawno tutaj go nie było.

Zniknął po ucieczce z tej masakry.

Przez niego zwolnili jego ojca.

Na sali robili spotkania polityczne,

teraz nikomu innemu jej nie wynajmują.

Ja oberwałam najbardziej.

Biznes szlag trafił.

Bez przerwy złażą się tu gliniarze.

Już zamykasz?

Patrzcie, kogo licho przywiało!

Si'r.

Jade powiedziała, że spotykacie się w bibliotece.

Ciebie też wylali ze szkoły?

Zmieniłeś się.

Nogi.

Przesadzałem wtedy.

Byłem ciągle spięty.

Śmiechu warte.

Nie daj się przytłoczyć przeszłości.

Źle się z tym czuję.

To tylko i wyłącznie moja wina.

Odpuść.

Do jakiej szkoły będziesz szedł?

Pójdę na egzamin do dziennej.

Masz jaja.

A takich gnojków jak ja nie przyjmują nawet w szkole wojskowej.

Byliśmy zaciekłymi wrogami,

teraz jedziemy na tym samym wózku.

Nie mamy też szczęścia do dziewczyn.

O co ci chodzi?

O Ma.

Podstępny drań.

Tak myślałem, że też nic do niego nie będziesz miał.

Odbił mi Jade.

A teraz kręci się przy Ming.

Kiedy zapisujesz się na egzaminy?

Moja matma i angielski...

Si'r.

Spotkajmy się jeszcze kiedyś.

Za co to było? Burdy wszczynasz?

Nie pogrywaj, bo wezwę policję!

- Sukinsyn! - Daj spokój.

- Czego chcesz? - Zastałem Ma?

Zaczekaj.

- Jak się nazywasz? - Si'r.

Cholera! Kupa czasu! Co u ciebie?

O to samo chciałem zapytać ciebie.

U mnie po staremu.

Wiedziałeś, że Ming teraz tutaj mieszka?

Pamiętasz, jak przyszliście,

kiedy nasza gosposia odeszła?

Ming zapytała się, czy jej matka może ją zastąpić.

Moja mama bardzo ją lubi i się zgodziła.

Ming nie jest zła.

Jest w domu. Chcesz wejść?

To prawda co o was słyszałem?

Czyli co?

Z dziewczynami jest łatwo,

nakarm, przyodziej i same się do ciebie kleją.

Nie mam racji?

Wyglądasz na przybitego.

Nie pozwól, żeby głupia laska stanęła między nami.

W porządku.

Kiedy byliście razem, wspominała o Miśku

i mówiła, że nie dajesz jej poczucia bezpieczeństwa?

Co z tobą? Nie nakręcaj się przez dziewczynę.

Wejdź, postrzelamy sobie.

Nie, dzięki, idę do kina.

- Masz pieniądze? - Trochę.

Ile?

Ile potrzebujesz?

Mniejsza z tym.

Odbieraj to jak kolację z przyjaciółmi.

Odpręż się.

Chuan, potrzebuję mojego zegarka.

- Odłożyłam go na miejsce. - Nie widzę go.

Przyszedł pan Fat.

- Też chcę iść. - Kupię ci gumę do żucia.

Po co mi guma?

Ile ugotować?

Si'r uczy się w bibliotece.

A Lao Er?

Nie wiem.

Ostatnio dopisywał mu apetyt.

O co chodzi?

Kiedy mama wychodzi, ciągle siedzisz poza domem.

- Chodź na kolację. - Nie jestem głodny.

- Bo dostaniesz lanie! - Idę już!

- Kradzież zegarka weszła ci w nawyk? - Nie wziąłem go.

Zauważyła jego brak. Co teraz zrobisz?

Czemu się kłócicie?

To sprawy dorosłych. Nie wścibiaj nosa.

Jesteś niedobra!

A ty dokąd?

- Rodzice w domu? - Wyszli na kolację.

- Co jest z Lao Erem? - Nic.

Dawno ich nie widziałem. Powodzi im się?

Poczekam na nich chwilę.

Gdzie zniknęły popielniczki?

Tata rzucił papierosy.

Wciąż macie to radio?

Co za rupieć.

Ja namówiłem waszego ojca na zakup tego radia.

Kupił je w Szanghaju w domu towarowym.

Twoja mama była wtedy młodsza niż ty jesteś teraz.

Powinniście wyrzucić tego grata.

Co robiłeś w kościelnej bibliotece?

Siostra mi o niej powiedziała. A ty?

Był czas na naukę, więc się uczyłam.

A więc Chiung jest twoją siostrą?

Jest religijna.

Kiedyś razem śpiewałyśmy w chórze.

- Co robisz po kinie? - Może pójdziemy do klubu?

Za drogo.

Chcesz być jak Ma? Daruj sobie.

Miałeś już nie grać.

Co powiesz na trzy stówy?

Cholera, aż tak potrzebujesz forsy?

To dla ciebie prawdziwa okazja.

Pan Lin zaimponował mi szczerością i bezpośredniością.

Musisz przestać zwlekać.

Tato, przyszedł pan Wang.

Zapomniałam kupić ci gumę.

Wynagrodzę ci to.

- Czemu się smucisz? - Siostra mnie okrzyczała.

- Byłaś niegrzeczna? - Nie.

To dlaczego cię okrzyczała?

- Gdzie jest Lao Er? - Wyszedł.

Dokąd?

Gówniara! Musiałaś donieść?

Widziałem wczoraj Cwanego.

Całkowicie się zmienił.

Ludzie chyba naprawdę są zmienni.

Ulżyło mi dzięki temu.

Co zrobisz?

Jade, możemy być sobie bliscy?

Pomógłbym ci poczuć tę samą ulgę.

Nie potrzebujesz tego?

Mówisz poważnie, co?

Kiedyś patrzyłeś na mnie z góry.

- Tak naprawdę... - A teraz chcesz mnie zmienić.

Jestem twoim eksperymentem?

Jesteś pełny filozoficznych myśli.

Jestem szczęśliwa taka jaka jestem, a ty?

A jeśli się nie zmienię?

Jeśli nie przypasuję twojej filozofii?

Odejdziesz wtedy?

Jesteś egoistą. Uważasz się za lepszego?

Jade, nie miałem nic złego na myśli.

Przy okazji dzięki za plotki, które rozpuszczałeś.

Jakie plotki? Kiedy?

Udajesz głupiego?

Kiedy chłopaki z 217 otoczyli w szkole Cwanego.

Nie wiedziałeś, że wtedy był z Ming?

Cwany bał się, że Misiek się dowie.

Kazał mi rozpowiadać, że chodzi ze mną.

Byłam taka głupia.

Dlaczego nie zrobisz Ming wykładu z filozofii?

Ona jest ode mnie o niebo lepsza.

Nie masz wstydu! Jesteś do niczego!

Przeproś ojca.

Wystarczy już.

Przestań.

Wystarczy.

Tato, proszę!

Proszę, przestań!

Lepiej wróć później.

Rodzice myślą, że jesteś w bibliotece.

Jeśli dowiedzą się, że zabrałeś zegarek,

będą bardziej rozżaleni.

Lao Er przyszedł z pieniędzmi.

Chciał go dla ciebie odkupić,

ale mama znalazła przy nim forsę.

Nie jesteś sam.

Zawsze będę przy tobie.

Nie odtrącaj mnie znowu.

Pozwól Bogu wypełnić siłą twoje serce.

Ale...

jest tyle cierpienia...

niesprawiedliwości...

Darzysz innych zbyt małym zaufaniem

i myślisz tylko o sobie.

Chrystus oddał życie za nasze grzechy.

Nawet Lao Er przyjął winę za twoje czyny.

Powinieneś być wdzięczny za to, co inni dla ciebie robią.

Czy ty zrobiłeś kiedyś coś dla kogoś innego?

Zastanów się nad tym.

Misiek powiedział mi to samo.

Kto?

Nieważne.

Dobry przyjaciel.

Czytałaś „Wojnę i pokój”?

Może porozmawiasz jutro z pastorem Chenem?

- Co jest? - Jeszcze nie skończyliśmy.

- O co ci chodzi? - Nie rżnij głupa.

Kurwa, ciskasz się o jakąś laskę!

Taki z ciebie kumpel?

Zrzędzisz jak stara baba.

Mówiłeś, że teraz od dziewczyn ważniejsza jest nauka.

A teraz zaczynasz jęczeć.

- Byłem wobec ciebie w porządku. - Stul pysk.

Stul pysk i słuchaj uważnie.

Mam dość twojego chwalenia się forsą.

Od teraz,

jeśli usłyszę, że wciąż zadajesz się z Ming,

będzie po tobie.

Pozwalałem ci być moim kumplem!

Nie zapominaj, z kim zadzierasz!

Będę na ciebie czekał!

Skopię ci dupę!

Wszędzie cię szukałem. Wyluzuj, wszyscy się kumplujemy.

Wyluzuj dla mnie, dobra?

Pogadajmy o tym. Przyprowadzę go do ciebie.

Daj spokój, nie bądź taki.

Źle na tym wychodzimy.

Czekaj w studiu filmowym.

Pogadam z nim i go przyprowadzę.

I ochłoń trochę.

Proszę cię.

Dzisiaj odpuszczamy. Potrzebuję czasu na rozmowę z nim.

Przyniósł do szkoły swój miecz.

Umówmy się na jutro, dobra?

Idź do domu i ochłoń.

Zrób to dla mnie.

Spotkamy się jutro.

Odpowiada ci?

Idę, bo spóźnię się na lekcję.

- Brata jeszcze nie ma? - Niedługo powinien być.

Cóż...

zaczekajmy jeszcze pół godziny.

- Przepraszam, pastorze. - Nic się nie stało.

Wybacz mi na moment.

Zaczekaj.

Nie wiesz, gdzie znajdę dziewczynę, z którą tu kiedyś byłeś?

Wyprowadziła się po zdjęciach próbnych.

Wiesz dokąd?

Jej śmiech i płacz jest taki naturalny!

Naturalny?

Nie odróżnia pan prawdy od fałszu. I pan jest reżyserem?

Wie pan w ogóle, co pan kręci?

Kot jest w szkole.

- Chciałem tylko pożyczyć książkę. - Jaką?

Sam jej poszukam.

Dlaczego jego rower jeszcze tutaj stoi?

Dziwne, zazwyczaj pierwszy wychodzi.

Si'r!

O co chodzi?

Co robisz pod szkołą?

Co tam masz?

Nie bądź taki. Co to?

Czekasz na Ma.

Mów, czekasz na niego?

Jak możesz robić coś takiego?

Nikt nie będzie patrzył na ciebie z góry.

O czym ty mówisz?

Nie powinieneś uczyć się w domu?

Ming, wiem o tobie wszystko.

Ale nie przeszkadza mi to.

Bo tylko ja to wiem.

Tylko ja mogę ci pomóc.

Jestem twoją ostatnią nadzieją.

Tak jak Misiek nią był.

Dlatego nie możesz o nim zapomnieć.

Bo teraz jestem jak on.

Uważasz, że tylko ty możesz pomóc mi się zmienić.

Dlaczego jesteś taki jak wszyscy?

Myliłam się co do ciebie, niczym się od nich nie różnisz.

Jesteś dla mnie miły, żebym ja dla ciebie była.

Żebyś się czuł bezpieczny?

Jesteś egoistą.

Chcesz mnie zmienić?

Ja jestem taka jak ten świat.

A ten świat się nie zmienia. Za kogo się...

Jesteś bezwartościowa!

Bezwstydna i bezwartościowa!

Ming.

Wstawaj.

No już, wstawaj.

Wstań.

Uwierz mi, nie umrzesz.

Szybko, wstawaj.

Dasz radę.

Proszę cię, wstań.

Wstawaj!

Dlaczego nie wstajesz?

Gdzie on jest?

Szukam brata. Zamknęliście złą osobę!

Pomyliliście się!

Zamknęliście złą osobę!

Gdzie jest Si'r?

A więc to on.

Dziwne, nie znam go.

Z jakiego jest gangu?

Znam wszystkich tych dupków.

- „Kochana siostro...” - Miał go w kieszeni.

„Przepraszam.

Wiem, że tylko ty to rozumiesz.

Proszę, wytłumacz to rodzicom,

na wypadek, gdyby cię już nie ujrzał”.

Jak mu na imię?

Nie umie się nawet podpisać, tylko rysuje uśmieszki!

Co jest z nim nie tak?

XIAO SI'R

Wstawaj. Przebierzesz się.

Wstawaj.

Przebieraj się!

Ty gówniarzu!

Ona jest moja!

Nie odbierzesz mi jej!

Nie możesz!

Należy do mojego ojca. Zapytajcie jego, skąd go ma.

Pytam ciebie!

Dlaczego przynosisz miecz do szkoły?

Wiem, że jesteś w to zamieszany.

Znamy twojego ojca.

Nie możesz współpracować?

Co robicie mojemu synowi?

To skandal! Jesteśmy szanowaną rodziną!

To niewinne dziecko!

Właśnie dowiedzieliśmy się, że matka denatki się zabiła.

- Kto tutaj rządzi? - Ja!

A teraz pani wyjdzie!

- Taki tonem do mnie? - Wyjść!

Pańskie nazwisko!

Proszę mi zapisać jego nazwisko!

Był moim jedynym przyjacielem.

A teraz...

Podobno matka dziewczyny targnęła się na własne życie.

Powiedzcie coś więcej.

Pozwólcie nam z nią porozmawiać.

Wszyscy chcą się wiedzieć, jak do tego doszło.

Próbowała udusić się połykając obrączkę.

Nic więcej nie wiem.

- Proszę o wyrozumiałość. - Zna pan tego chłopca?

Matka przeżyła. Nic poważnego się nie stało.

Podobno miał pan romans z tą dziewczyną.

- Skomentuje to pan? - Nasz też doszły takie słuchy.

Nie ma pan krzty przyzwoitości?

Wnoście się!

Za kogo wy się macie? Wynocha!

Sumienie go gryzie.

To już nie wolno zadawać pytań?

Chodźmy jeszcze raz na komisariat.

Jest takie miejsce, pełne spokoju

W bezpiecznym Boga objęciu

W miejscu tym

Na czai się zło

W bezpiecznym Boga objęciu

Z objęcia tego

Powstał Jezus, nasz Zbawca

Z radością wyczekujemy chwili

Gdy spoczniemy w objęciu Boga

LATEM 1961 ROKU

XIAO SI'R ZOSTAŁ SKAZANY NA DOŻYWOCIE

PRZEZ SĄD OKRĘGOWY W TAJPEJ.

BĘDĄC PIERWSZYM PRZYPADKIEM MŁODOCIANEGO MORDERSTWA

POD RZĄDAMI NACJONALISTÓW,

GŁOŚNO DEBATOWANO O TEJ SPRAWIE I WYROKU.

WYROK ZREDUKOWANO DO 15 LAT WIĘZIENIA.

XIAO SI'R ZOSTAŁ ZWOLNIONY TUŻ PRZED TRZYDZIESTYMI URODZINAMI.

DWA MIESIĄCE PO MORDERSTWIE...

Inny pan powiedział, że przyjmujecie kasety.

Jaki pan?

Zmyślasz.

Nigdy nie przyjmowaliśmy kaset.

Chciałem zostawić list,

ale powiedział, że one często gubią się w sortowni.

Wtedy zasugerował mi kasetę.

- Jesteś członkiem rodziny? - Nie.

Nie mówił pan, że przyjmujecie kasety?

Tak czy nie?

- Dla kogo to? - Dla Zhen Zhanga.

Dobra.

Zmykaj już.

Si'r, pamiętasz piosenkę, którą nagrałem?

Zgadnij, komu ją wysłałem.

Elvisowi!

Nawet mi odpisał.

Zdziwił, jak popularna jest jego muzyka

na tej małej, nieznanej wyspie.

Był wzruszony. Przysłał mi nawet prezent.

Szkoda, że go nie zobaczysz.

To sygnet. Codziennie go noszę.

Jest super.

Nie wiem, kiedy będę mógł ci go pokazać.

Co to jest?

Jakieś gówno.

Radio działa!

Nie ruszaj, bo znowu zgaśnie.

Fu-mei Kang, Chao-jen Wang, Hsin-ming Yeh,

Hung Chao, Cheng-chen Chen...

Oto lista kandydatów przyjętych na wydział chińskiej literatury.

A teraz lista osób przyjętych na wydział literatury obcojęzycznej

Narodowego Uniwersytetu Tajwańskiego...

Tekst polski - Altair87

facebook.pl/AzjaFilm

facebook.pl/GrupaHatak

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.