All language subtitles for Jack & Bobby 1x11

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

movie info: XVID 624x352 23.976fps 327.2 MB /SubEdit b.4043 (http://subedit.prv.pl)/

{Y:i}Poprzednio w "Jack & Bobby": Żaden romantyczny związek nie może

{y:i}rozwinąć się między nami.

Sądzę, że tak będzie najlepiej, jeśli ten związek umrze śmiercią naturalną.

{y:i}To jest mój wujek Jimmy.

Zawaliłem wszystko, dlatego że niszczę wszystko co robię.

To cały ja. Potrafię z tym żyć.

Ty też więc możesz.

Chcę, żebyś pozostał czysty.

Jeśli się zgodzę, żebyś zatrzymał się u mnie przez jakiś czas...

Mogę to zrobić.

Rozmawialiśmy o tym, żeby być ze sobą.

Być ze sobą, to znaczy...

{y:i}Być ze sobą.

{Y:i}Nic na to nie poradzę, jeśli ona prześpi się z Jackiem.

Kochasz mnie, prawda?

Oczywiście, kocham cię.

Ponieważ chcę, byś był moim pierwszym.

A więc wchodzimy, chwytamy kilka i lecimy do kasy.

Płacę i dziękuję...

Brązowa papierowa torba... Nic takiego.

Nie ma się czego wstydzić.

Wręcz przeciwnie stary! Powinieneś być dumny.

Kupujesz prezerwatywy, co oznacza, że w końcu uprawiasz seks!

Że zamierzam w końcu uprawiać seks.

Dla mnie to nie robi różnicy.

Nie wierzę, że mnie pobijesz!

To nigdy nie był wyścig, stary!

W porządku, może i był to wyścig!

Właśnie.

Masz plan?

Powiedziała tylko "zarezerwuj sobie sobotę", nie oponowałem.

Dziewczyna wie, czego chce!

{y:i}Myślisz, że to ważne? Jaki rodzaj?

- Te? - Niebieskie... Żółte...

- Bierz. - Chodźmy.

{Y:i}Byliśmy zdenerwowani, ale gotowi.

Po początkowych 9 miesiącach prezydentury Roberta McCallister'a,

miał on wygłosić swoją największą mowę, jak dotychczas.

{C:$00ccff}*{Y:i}NAHUM MAYHEW GŁÓWNY AUTOR PRZEMÓWIEŃ PREZYDENTA McCALLISTER'A

Z okazji 40 rocznicy 11 Września.

Miałem tylko 5 lat, kiedy samoloty uderzyły w Wieże, ale pamiętam o tym.

Nie ma człowieka na świecie, który by nie pamiętał.

Dlatego też wiedzieliśmy, że tym razem...

moglibyśmy uczcić to wydarzenie zupełnie inaczej.

Nasze zadanie było prawie niewykonalne.

Czy uczcić pamięć poległych, tak jak dotychczas to czyniono

podczas każdej rocznicy,

czy też zaplanować coś więcej?

Czy staniemy w Punkcie Zero tyle lat później i ogłosimy,

że zmiażdżony terroryzm przeszedł do Historii?

Prezydent, jak zwykle,

wolał śmielsze rozwiązanie.

Nie!

Nic ze wskaźnikiem glikemicznym wyższym od deficytu narodowego!

Mama Warrena pozwala mu je kupować!

Właśnie dlatego Warren może nigdy nie będzie wyższy

niż 5 stóp 2 cale (ok. 155 cm).

Wiesz co, nawet nie wiem, dlaczego trudziliśmy się, żeby tu przyjść.

Jesteśmy tutaj, ponieważ nie macie w domu żadnego jedzenia.

Nie wiem co z wami, ale od czasu do czasu, lubię coś zjeść.

Och, ciasteczka!

Nie, nie, nie!

Bobby już i tak ma wrażliwy metabolizm,

a tak duża ilość rafinowanego cukru mogłaby doprowadzić go do zapaści!

Ma 12 lat! Grace, dobra?

Jimmy...

Nie, nie rozwinie się u niego cukrzyca II typu,

ponieważ pozwolisz, by owoce poniewierały się po domu, zgadza się?

Pomyśl o tym, że to może być mój ostatni posiłek na wolności, bo od jutra

będę może jadł ciasteczka w centrum resocjalizacyjnym w Boonville.

Nie idziesz do więzienia.

Ale może pójdę do więzienia.

Dostaniesz tylko specjalny ubiór!

W każdym bądź razie, to twoje pierwsze wykroczenie.

Ale...

Tak. Wpisane do akt.

Hej!

Hej!

Hej, Jack!

Cześć!

Ty tutaj? Nigdy nie robisz zakupów. Nienawidzisz zakupów!

Obiecałam twojemu wujkowi, że zdobędę parę rzeczy.

Powinnam była ci powiedzieć, zaoszczędziłbyś drogi!

Nie ma sprawy. Po prostu nie chciałem, żeby znowu zabrakło nam mleka, więc...

Nie wziąłeś żadnego mleka.

Nie ma mleka.

Zamierzałem kupić, ale potrzebowaliśmy najpierw paru materiałów

do naszego projektu, więc...

Super! Do jakiego projektu?

Z matematyki. Potrzebowaliśmy kilku magicznych flamastrów.

Mam dużo magicznych flamastrów. Kilka jest na moim biurku.

Zdasz matmę z wyróżnieniem.

One są moje.

Jack kupował je dla mnie, bo się wstydziłem...

Nie musisz kłamać, Marcus.

Jack!

Kupujesz prezerwatywy.

Nie wiedziałem, że sprzedają je w pudełkach.

Może powinieneś je odłożyć, Bobby.

No cóż, to jest...

- Koszmar. {y:i}- Godne pochwały.

Przyswoiłeś sobie potrzebę zachowania ostrożności, odpowiedzialności.

Muszę to uszanować.

Nie, właściwie to bardzo to szanuję. Pozwól, że za nie zapłacę.

- Nie, nie, naprawdę nie trzeba... - Proszę je skasować na mój rachunek.

To będzie mój wkład.

Proszę o osobne torby.

{Y:i}11 września okazał się jednym z tych idealnych,

jesiennych poranków na Manhattanie.

Wystarczająco chłodnym, by nosić rękawiczki.

Słońce właśnie wzeszło, odbijając Wieżę Wolności w naszych oczach,

i można było poczuć natężenie ciszy,

moment zadumy i czci.

Prezydent zajął miejsce na podium o 8:46,

dokładnie co do minuty 40 lat od tamtego dnia.

Spojrzał na prompter,

gotowy zwrócić się do oglądającego go świata.

I kiedy postanowił rozpocząć mowę,

wstrzymałem oddech,

czekając na pierwszy wers...,

który nie nastąpił.

Prompter przepalił się i zgasł.

Dla Prezydenta była to najbardziej wzniosła

i historyczna chwila jego prezydentury,

a stał na mównicy bez tekstu przemówienia.

{y:i}TŁUMACZENIE: LOGAN77

{C:$00ccff}* J A C K I B O B B Y {y:i}ODCINEK 1 x 11

{C:$00ccff}* "TODAY I AM A MAN" {y:i}"DZISIAJ JESTEM MĘŻCZYZNĄ"

{Y:i}"7 grudnia 1941 r. ..." Franklin D. Roosevelt

{Y:i}"Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie..." John F. Kennedy

{Y:i}"Jestem Berlińczykiem." John F. Kennedy

{Y:i}"Panie Gorbaczow, niech pan przewróci ten mur!" Ronald Reagan

{Y:i}"Mamy teraz bardziej zimną wojnę, niż pokój" Harry S. Truman

{Y:i}"...zawsze rozszerzać American Dream" Jimmy Carter

{Y:i}"Musimy podążać dalej jako zjednoczony Naród" William J.Clinton

{Y:i}Panie Przewodniczący, Prezydent Stanów Zjednoczonych!

Jack, chciałabym o tym porozmawiać.

Dobrze. To mów, ja będzę na górze.

Nie wiem dlaczego ten temat miałby być zakazany,

kąpałam cię przecież przez pierwsze 6 lat twojego życia!

Jestem świadoma twojego wyposażenia, i jak sądzę zniosę dyskusję

nad jego wykorzystaniem.

Nie mogę!

Dobra, wiecie, może powinniśmy zadzwonić do prawników,

żeby sprawdzić co sądzą...

Nie zmieniaj tematu. Jack, Jack.

Nie żywię żadnych uprzedzeń wobec seksu!

W rzeczywistości moje nastawienie do niego jest pozytywne!

Seks jest nie tylko nieodłącznym, ale zasadniczym elementem.

Miłości, życia, zdrowia psychicznego...

I podczas, gdy mogę nie być zachwycona całokształtem twojego wyboru,

ty i Missy naprawdę wydajecie się dążyć do zacieśnienia waszego związku.

Tak bardzo, jak tylko ona będzie w stanie to znieść.

Wyśmiewałaś się z Missy, odkąd ją tylko poznałem.

Nie możesz udawać, że jesteś teraz taka pomocna.

Niezależnie od tego, to mój obowiązek, jeśli nie odpowiedzialność,

aby uczyć cię o tym.

Dobra...

Mam wiele wspaniałych książek, większość z nich ilustrowanych.

Będę bardziej niż zadowolona mogąc pożyczyć ci je w każdym czasie.

O mój Boże. Wystarczy. Chce ktoś tosta czosnkowego?

Mógłbym zrobić tosty czosnkowe...

Jimmy! Proszę cię! Prowadzę teraz ważną rozmowę!

Nie prowadzisz rozmowy, wygłaszasz gwałtowną krytykę, o to co robisz!

Zrozum, jeśli nie patrzy na ciebie,

oznacza to, że nie chce z tobą rozmawiać, jasne?

I ciągłe skrzeczenie na niego jak harpia nie zmieni tego.

Dziękuję.

Nie tak szybko, młodzieńcze.

W zamian za ten szczodry gest prosiłbym cię,

żebyś wziął udział w rozmowie,

kiedy się będzie toczyła, gdy będzie to rozmowa, a nie tyrada.

Dlaczego w ogóle powinienem z nią rozmawiać?

Ponieważ...

Ponieważ jestem twoim rodzicem, ponieważ mam prawo wiedzieć...

Ponieważ chodzi o seks, Jack.

A ty nadal jest dzieckiem, w porządku?

A ona, biorąc pod uwagę prawo, jest twoją mamą

i czasami dobrze jest dla dziecka,

by porozmawiało z rodzicem o swoich problemach. Zgadza się?

Jakoś tego nie widzę, ale dobra.

Wspaniale. Załatwione.

Czekaj...

Nie jestem pewna, czy podoba mi się ten nowy system.

Mieszkanie McCallisterów. Nie jestem chłopakiem Grace.

Odczep się. To nie do pana. Co takiego?

O, tak! Nie... Wspaniale, to wspaniale.

Tak, dziękuję. Bardzo dziękuję.

Jestem wolny.

A więc sędzia zatwierdził twoją ugodę sądową?

Zatwierdził ugodę, mogę wyjechać już dziś.

W porządku.

A więc jak sądzę, powinienem się...

pakować.

{y:i}Sądzę, że to brzmi super.

Wiesz, pomyślałem sobie, że przeczytasz wersety z Tory

i staniesz się mężczyzną.

To nabożeństwo! Bar Micwa? Najważniejsze jest przyjęcie.

Mam tylko nadzieję, że nie pomieszam nic w modlitwie.

Jest po hebrajsku. Nikt nawet nie zauważy z wyjątkiem rabina, i...

Boga.

Ona się zorientuje.

Deena Greenberg?

Miała swoją Bar Micwę w zeszłym roku. Świetnie zna to wszystko.

I przyjdzie?

Nie wiem. Nie odpowiedziała na zaproszenie.

To już za dwa dni!

Ona musi przyjść. Zamierzam wykonać mój ruch na przyjęciu.

Mój osobisty czar osiągnie swój szczyt.

Mama nawet pozwoliła mi postawić włosy na żelu!

Hej, musisz to załatwić, zapytaj ją czy przyjdzie!

Dlaczego ja ją muszę pytać? Jesteś jedynym, któremu się podoba!

No właśnie! Jeśli ja ją zapytam, domyśli się!

No śmiało, to będzie mój prezent od ciebie!

Tylko porozmawiaj z nią po matematyce.

Dobra. Co powinienem powiedzieć?

Nie wiem. Wymyśl coś. Coś naprawdę dobrego.

Proszę. Jestem winna twojej mamie. Za prezerwatywę.

Marcus mi powiedział. Przeżyłeś to jakoś?

Ledwo!

Możesz to sobie wyobrazić, gdyby to moi rodzice je znaleźli?

Mój tata rozbiłby szafkę ze swoją kolekcją broni i zapolował na ciebie!

Żartowałam!

Spokojnie.

Jedynie ja powinnam się denerwować przed sobotą.

A więc jesteśmy nadal umówieni?

Żartujesz? Myślę tylko o tym.

Nie mów mi, że potrafisz skupić się na czymś innym.

Ostatnio, nie.

To dobrze.

Ponieważ mam dla ciebie niespodziankę.

Znalazłam miejsce. Całkowicie doskonałe, pełna prywatność.

Gdzie?

Gdybym ci powiedziała, to by nie była niespodzianka.

Daj spokój!

Wiesz co się stanie, jak będziesz niegrzeczny?

Powiem Stephanie, żeby nie zabierała mnie po szkole

do sklepu Victoria's Secret.

Niespodzianki są wspaniałe.

Jesteś taki ustępliwy!

Cześć, Jack. Jak leci?

Całkiem dobrze, Mercer!

Posłuchaj, chcę cię o coś zapytać. To trochę dziwne.

O co chodzi?

Jak sprawy stoją z tą dziewczyną Courtney?

Jest wspaniała, a ty kiedyś z nią chodziłeś.

Chciałem sprawdzić, czy wszystko będzie grało, jeśli umówię się z nią.

Nie chciałbym się wcinać między was.

To nic takiego, jesteśmy tylko przyjaciółmi.

Nie będziesz się wcinał.

Nie jestem tylko pewien, jak ona na to zareaguje, ale...

Trzymaj tylko kciuki. To już moje zmartwienie, żeby ją namówić.

To dlatego, że mam tyle prac domowych...

Deena? Jak ci poszło na sprawdzianie?

Zawaliłam matematykę. To już praktycznie stało się normą.

Co robisz w ten weekend?

Muszę pojechać i obejrzeć jak mój brat gra w turnieju tenisowym w St. Louis.

A więc ominie cię sobotnia noc.

Co będzie w sobotę?

Nie słyszałaś o Bar Micwie Warrena?

Chyba słyszałam. To jego zaproszenie przypominało opakowanie po pizzy.

To będzie niesamowite przyjęcie...

No nie wiem, nie znam go zbyt dobrze.

Powinnaś go poznać! To znaczy... On naprawdę jest wspaniały.

Miałem jednak nadzieję, że przyjdziesz.

Sama nie wiem. Nie mam nawet prezentu.

Możesz podpisać się na prezencie ode mnie, jeśli chcesz.

A co masz dla niego?

Nic.

Och! To znaczy jeszcze nic.

Zamierzałem pójść do sklepu jutro po szkole.

Pojawiły się nowe "Simsy" w sklepie komputerowym w centrum handlowym.

Dobrze, a więc chcesz się tam spotkać?

Gdzie?

W centrum handlowym. Aby kupić prezent.

Tak... Dobrze.

Spotkajmy się w "Fudge on a Stick".

Dobra.

Tak, w porządku.

Super.

Proszę.

Dzięki.

Nienawidzę, kiedy jeździsz tą śmiertelną pułapką.

O czym ty mówisz? To właśnie ty zainteresowałaś mnie motocyklami.

Co?! Dałam ci egzemplarz "Zen i sztuka obsługi motocykla"

mając nadzieję, że docenisz filozofię Wschodu,

a nie jako praktyczną instrukcję obsługi!

Wiesz co, mógłbyś zostać jeszcze przez dzień lub dwa.

O nie, muszę wracać. Prowadzę bardzo bogate życie w Bloomington.

Mam swój laptop, fikusa, potrzebują mnie tam.

Właśnie. A także masz dom, z którego zostałeś wyrzucony,

chłopaka, który nie chce cię więcej widzieć,

i pracę, którą mógłby wykonywać nawet lemur.

No widzisz, mam więcej niż mi trzeba.

Naprawdę zamierzasz wrócić do roznoszenia serowych frytek?

Tak, Grace. Kafka był urzędnikiem ubezpieczeniowym,

kiedy napisał "Proces", pamiętaj o tym.

Tak, a Einstein pracował w biurze patentowym, kiedy opisał teorię względności.

Obaj mieli jednak przewagę będąc geniuszami.

Wiesz co, Grace?

Kiedy umrzesz staro i samotnie,

jako jedyna będziesz się zastanawiała dlaczego.

Dokładnie.

Cześć.

Cześć.

Czekaj, zaczekaj...

Zastanawiałam się...

Może mógłbyś...

zostać dłużej niż dzień?

To znaczy,

może mógłbyś po prostu zostać?

Naprawdę?

Posłuchaj, jestem całkiem bystrym obserwatorem życia, zgadza się?

Okazałabym niedbałość, gdybym nie zauważyła

zmian w moim domu odkąd się tu pojawiłeś.

Jesteś tu od 2 tygodni i chociaż związane są z nimi pewne...

godne pożałowania konflikty z prawem...

To były całkiem dobre 2 tygodnie.

Złapałam się ostatnio na tym, że rozmyślam,

czy twój stały pobyt tutaj mógłby

pomóc nam stać się bardziej, jak...

Nie waham się nawet użyć tego słowa - jak...

Jak rodzina.

Właśnie.

Jesteście już rodziną, Grace. Tylko dość kiepską.

Będę potrzebował własny pokój.

Kanapa ci w zupełności wystarczy.

Prawdziwy pokój, Grace.

O, Boże. W porządku, możesz wziąć mój gabinet.

Przepraszam, nie usłyszałem dobrze.

Musisz powtórzyć to do magnetofonu. Co dostanę, co?

Możesz wziąć mój gabinet!

Dostanę twój gabinet. Mogę poprzestawiać tam rzeczy?

Powiesz w końcu, że się zgadzasz?!

Dobrze.

Ale z ciebie dzieciuch.

Przyznaję się do winy.

Dziękuję.

Tak, uważam, że Warrenowi naprawdę się to spodoba.

Chciał dostać grę "Krach na Rynku" odkąd wszyscy jego żołnierze

zginęli w "VII Wojnie Światowej".

Tak?

Dokładnie.

Jest bardzo przejęty, ponieważ można tam

zarządzać Systemem Rezerwy Federalnej,

a właśnie to tak naprawdę chce robić w życiu.

Co to takiego System Rezerwy Federalnej?

Nie wiem.

Nadal mamy jakieś 45 minut zanim przyjedzie moja mama.

Może pójdziemy do kawiarni na lody?

Och, widzisz, mam coś do zrobienia...

No chodź.

Stwierdzam to oficjalnie. Jesz więcej burgerów niż inni klienci.

Pracuję na chorobę wieńcową. To część mojego skomplikowanego planu

wymigania się od egzaminów semestralnych.

Chciałem tylko cię ostrzec.

Nie wiem co zrobiłaś, ale zdecydowanie ktoś cię obserwuje.

I może mnie pobije?!

Nie, bardziej poderwie.

Co takiego, chodzi ci o Mercera?

Tak, już mnie zaprosił. Skąd wiedziałeś?

Wypytywał mnie o ciebie.

Chciał wiedzieć, czy jesteś taka super na jaką wyglądasz.

Wyglądam super!

A więc, zgodziłaś się, czy nie?

Tak! Wydaje się w porządku.

Całkiem mądry, właściwie to robi genialne notatki z historii.

A więc... Podoba ci się?

Ledwie go znam.

Ale kiedy mnie zaprosił, przez chwilę czekałam

na ten automatyczny odruch, żeby go odtrącić.

Dobrze to pamiętam.

Ale się nie pojawił. Więc doszłam do wniosku, że się zgodzę.

A co z wami?

Mercer i ja jesteśmy przyjaciółmi.

Z tobą i Missy.

Ostatnio słyszałam o jakichś poważnych rozmowach między wami.

W porządku, jeśli nie chcesz o tym mówić.

To wystarczająco dziwaczne, że rozmawiamy o mojej randce.

Baw się dobrze.

Ty również.

Tak, ale najfajniejszą rzeczą u Warrena jest to,

że zawsze jest przy tobie.

Kiedy na przykład chcesz coś zrobić.

Dlatego jesteście przyjaciółmi?

Nie. Tak naprawdę zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi

na obozie kosmicznym kilka lat temu.

A my byliśmy na wyprawie turystycznej do Kanady, mój tata i ja,

nie spaliśmy całą noc i widzieliśmy zorzę polarną.

Naprawdę?

Tak, była super!

Z pewnością super!

Wszyscy myślą, że zorza wywołana jest przez planety czy gwiazdy,

ale tak naprawdę spowodowana jest przez słońce.

Chcę zostać astronomem.

Ponieważ nie mogę być kosmonautą, z powodu astmy.

Nie bałbyś się?

Żartujesz?

To takie ekscytujące wyruszyć, by odkrywać albo kolonizować nową planetę.

Z wyjątkiem tych wielkich kombinezonów!

Wiem, co tak naprawdę podoba się Warrenowi...

Wiem, że mu się podobam, Bobby.

Wiesz?

Ale...

On mi się nie podoba.

Nie podoba?

Podoba mi się ktoś inny.

Ktoś, z kim on się przyjaźni.

Wielka noc, co?

Nic takiego.

Poprawiasz włosy od 10 minut.

To chyba nie ma związku z filmem.

Po prostu wychodzę, powinnaś też czasem tego spróbować.

Wychodzisz z Missy?

No co? Tylko pytam! Nie mogę zapytać?

Łazienka jest twoja.

Daj spokój. Nie musisz uciekać.

Możesz ją walnąć gazetą lub czymś innym?

Postępuję zgodnie z protokołem uzgodnień!

Nie narzucam swojego zdania, nie polemizuję z twoim.

Ani mnie nie słuchasz.

On dostanie własny pokój?! Dzięki.

Myślałem, że lubisz mieszkać ze mną w pokoju.

Tak, marzę o tym.

Nie rozmawiamy o zwykłych sprawach,

nie będę więc z tobą o tym rozmawiał.

A więc chodzi o to. Nie, nie, w porządku.

Cieszę się, że tak myślisz.

Przestań. Chodzi mi o to, że znam się na tym, Jack.

Być może jest to wiedza niezbyt aktualna,

ale podstawowe mechanizmy są takie same.

Mogę ci doradzić!

Nie ma tu co doradzać! I tak nic się nie wydarzy!

Czyżby Missy zmieniła zdanie?

Missy nie miała na to wpływu.

Wobec tego... Czujesz teraz do niej coś innego?

Albo czujesz coś do kogoś innego?

Jack?

No śmiało. Zgodziliśmy się na rozmowę, co oznacza konieczność

odpowiedzi na zadane pytanie!

Courtney idzie dzisiaj na randkę z jednym chłopakiem

i to mnie zirytowało.

To głupie, nie powinno mi zależeć.

Ale ci zależy.

Czy Missy wie, że masz te obawy?

Uważa, że jesteśmy idealnie dobrani. Sądzi, że wszystko jest idealne.

Przez cały tydzień mówiła tylko o seksie.

O Boże. Seks jest wystarczająco skomplikowany.

Tym bardziej, jeśli to jest twój pierwszy raz.

Nie czyni cię to dorosłym. Byłoby błędem tak uważać, ale...

To jest pewnego rodzaju test, a zaliczenie go nie oznacza wcale,

że przebrniesz przez to bez poczucia wstydu.

To znaczy,

że bez poznania własnych uczuć,

nie będziesz wiedział, które są prawdziwe, a które nie.

To chyba liczy się jako mowa, prawda?

W porządku. Skończyłaś?

No cóż...

Tak.

- Powinienem już iść. - Dobrze.

{y:i}No, no, no!

Któż tak fajnie wygląda!

Przypomina to bardziej smycz niż krawat.

Próbowałem już wiele razy.

Próbowałeś, tak?

Można stwierdzić, że nigdy nie będziesz gejem.

No, już dobrze.

Wiesz co? Masz teraz ten kłopotliwy wzrost,

że jesteś za wysoki na dziecięce krawaty,

a zbyt niski na te dla dużych chłopców. Wiesz czym jesteś?

Czym?

Ni psem, ni wydrą. Ale spójrz teraz na siebie!

Powalisz ich na kolana, Bobby.

Poważnie, wyglądasz zabójczo.

Nie o to chodzi...

Mam problem z dziewczyną.

Och, problem z dziewczyną.

Uważasz, że twój gejowski wujek nie zrozumie kłopotów z dziewczynami?

Tak nie jest. No dalej. O co chodzi?

Mojemu najlepszemu przyjacielowi podoba się dziewczyna, ale ona lubi mnie...

Czy mogę, no wiesz...

O, to proste. Nie.

Nawet jeśli ona mnie lubi...

Nie!

Tak, ale ona go prawie nie zna!

Nie! To nie ma znaczenia. Dobra, zasada numer 1 - to nie ma znaczenia.

On to źle odbierze, jak atak na siebie, zgadzasz się Bobby?

No wiesz, zasady postępowania, reguły walki. Mocne i niezmienne.

Tak, ale Deena jest naprawdę super.

Słuchaj. Dobrze. Wiesz co, Bobby?

Możesz nadal być takim chudziną, ale się zmieniasz.

Spójrz na siebie, twój głos się załamuje, jesteś o 30 cm wyższy

niż byłeś tydzień temu, już wkrótce twoje "orzeszki" będą jak kokosy.

Zmieniasz się w chłopaka, który podoba się dziewczynom.

To dobrze.

Ale w pewnym momencie, Bobby, będziesz musiał podjąć decyzję,

jakim, lubianym przez dziewczyny chłopakiem, zostaniesz.

I nie rób czegoś takiego przyjacielowi. Dobrze?

Dzięki.

Proszę bardzo.

A to za co?

To tylko...

Nie mogę uwierzyć, że chcesz świadomie tutaj zostać!

Nie masz nic przeciwko?

Żartujesz sobie?

Jesteśmy prawie normalną rodziną, kiedy ty jesteś tutaj.

Nie zastąpię ci ojca, Bobby.

Jesteś od niego lepszy.

Dobra, zmykaj stąd! Baw się dobrze, pokaż im na przyjęciu.

Cześć.

Teraz?

Jeszcze nie.

Już.

Jesteśmy w kościele?!

Ukradłam tacie klucze.

Trzyma dodatkowy komplet z magazynami o strojach kąpielowych z lat 80-tych.

Jesteś szalona.

Daj spokój! Zasłoniłam te wszystkie dziwne obrazy Jezusa.

Chodź, siadaj.

Miss?

O mój Boże. Denerwujesz się?

To najsłodsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałam.

Myślałem o tym. O nas. I...

I co?

Chodzi mi o to, że kiedy to zrobimy, nie będziemy mogli nigdy tego cofnąć.

I po prostu zastanawiałem się, czy...

Tak, ja też.

Naprawdę? Ty też?

Czujesz się przestraszony?

Bo ja jestem bardzo wystraszona!

Nie wiem, czy kiedykolwiek będziemy tego zupełnie pewni.

Pewni siebie nawzajem, czy kogokolwiek innego.

Pamiętam...

kiedy pierwszy raz Nick powiedział Stacey, że wpadłam ci w oko.

Byłam bardzo podekscytowana, ponieważ ty mi się również spodobałeś.

Ale nie mówiłam o tym nikomu, ponieważ właśnie zerwałeś z Kristin Vosburg,

i pomyślałam, że nie ma szans, byś w ogóle na mnie spojrzał.

O mój Boże, nie mogłem skupić się na niczym innym.

Prawie oblałem nasze zajęcia z matematyki.

A kiedy Nick powiedział Stacey podczas lunchu,

a Stacey powiedziała mi o 6 po szkole.

Byłam taka podekscytowana, szłam do autobusu,

i zobaczyłam ciebie.

Tak mnie to sparaliżowało, że zawróciłam i poszłam inną drogą!

Nie zrobiłaś tego!

Całkowicie spanikowałam!

A później umówiłeś się ze mną.

Uważam, że pierwszy raz zawsze jest trochę straszny.

Ale myślę, że mamy szczęście.

Ponieważ mamy siebie.

A skoro muszę się bać,

chcę się bać razem z tobą.

Czujesz się już jak mężczyzna?

- Tu jesteś młodzieńcze! - Dziękuję!

O tak, ale jestem nadziany!

Pełno tu czeków i obligacji.

Jeśli nawet nie jestem mężczyzną, to jestem bogatym dzieciakiem.

Co ty powiesz.

Dziękuję panu, dzięki.

Muszę iść z nią porozmawiać. Jak wyglądam? Wyglądam odlotowo?

Wyglądasz świetnie! Tylko...

Warren! Potrzebujemy cię do rodzinnego zdjęcia, kochanie,

a potem zdmuchniesz świeczki.

Czy to musi być teraz, mamo?

Pospiesz się!

Muszę iść, Bobby.

Do zobaczenia później.

Hej, Bobby! Dobrze wyglądasz.

Dziękuję!

Warren właśnie cię szukał.

Chcesz zatańczyć, dopóki on nie wróci?

O nie, nie, dziękuję. Nie umiem tańczyć.

Dobrze. Chodźmy więc gdzieś porozmawiać.

Gdzieś, gdzie jest trochę ciszej.

No chodź. Muszę ci coś powiedzieć.

Nie mogę uwierzyć, że zabiera ci to tyle czasu!

Tak, staram się przebrnąć przez te wszystkie książki.

Te wszystkie książki, Grace.

Gdybyś nie była taka pretensjonalna, mógłbym teraz oglądać mecz.

Och, nie mamy telewizora, więc...

No wiesz, przyniosłem mój.

Pomyślałem, że możemy ustawić go w...

A gdzie do diabła jest... A tak!

Czekaj chwilę.

Poczekaj, spójrz na mnie.

Chodź tutaj, pokaż się. No chodź.

O mój Boże.

Co?

Naćpałeś się, prawda? Brałeś kokę, tutaj w moim domu, prawda?

Musiałem, Grace. Wzięłaś samochód.

O mój Boże.

Nie wściekaj się, dobra.

Potrzebowałem tylko małego doładowania,

które pomogłyby mi przenieść twoje szpargały.

Wspaniale, a więc skombinowałeś prochy.

Nie, nie. Nie kupiłem żadnych prochów, Grace.

No dobra, zostało mi trochę, więc...

Nie martw się, zaczekałem dopóki dzieci nie wyjdą

i zużyłem wszystko co miałem.

No co? Boże, kiedy stałaś się taka jak Nancy Reagan?

Paliłaś marychę jak chory na raka odkąd skończyłaś 13 lat.

Ale rzuciłam.

Na jakiś miesiąc.

Ale przynajmniej próbuję. Nie jesteś tutaj nawet przez cały dzień.

Wylądowałeś za to prawie w więzieniu, pamiętasz?

Wiem!

I nie mogłeś wytrzymać 24 godzin, zanim się znowu nie naćpałeś?

Myślałam, że chcesz się zmienić.

Chcę, Grace. Chcę, naprawdę.

To dlaczego to robisz?

Ponieważ ja...

Dlaczego?

Nie wiem.

Wcześniej byłem z Bobby'm, rozmawialiśmy, no wiesz o niczym, naprawdę, i...

I co? Potrzebował cię, a to cię przeraziło? O to chodzi?

Dobrze, w porządku. Zrozumiałem. Przestanę, dobra?

Żadnej kokainy, żadnej marihuany.

I wiesz co? Nie wezmę nawet witaminy C, Grace,

zanim wcześniej tego nie sprawdzisz, zgoda?

Przestanę brać.

Nie, nie przestaniesz.

Przekonujesz każdego. W kółko mi to obiecujesz.

Mówisz, że przestaniesz, a potem...

Nie.

Robisz dokładnie te same rzeczy, które ja zawsze robiłam.

Nie.

Wybacz.

Wyrzucasz mnie?

Tak.

O Boże.

Grace, tak dużo zrobiłem. Przewróciłem do góry nogami całe moje życie

ponieważ błagałaś mnie, żebym został, a teraz mnie wyrzucasz.

Nie, wyrzuciłeś się sam. Chciałam, żebyś tu był.

Myślałam, że mogę ci zaufać powierzając moje dzieci.

Jestem jedynym, komu twoje dzieci mogą zaufać!

Wiesz, że nigdy nie byli szczęśliwsi odkąd tu jestem, a ponadto,

tylko dzięki mnie możesz z nimi nadal rozmawiać.

Wiesz co, powinnaś być mi wdzięczna.

Możesz powiedzieć wiele o mnie i o moim życiu, i będziesz miał rację.

Ale przynajmniej ja się staram.

"Udawaj cnotę, jeśli jej nie masz" {y:i}(W. Szekspir "Hamlet").

Masz problem, Jimmy! A ja go nie chcę tutaj! Dobrze?

Powinienem był lepiej wiedzieć i nie przyjeżdżać do ciebie, Grace.

Powinienem lepiej wiedzieć i nie przyjeżdżać do ciebie!

Nie możesz znieść niczego, co zakłóca twoją delikatną równowagę. A ty co?

Depczesz wszystko, co ma posmak szczęścia.

A potem zastanawiasz się dlaczego nie byłaś w żadnym związku,

odkąd ten skurczybyk cię opuścił!

Jestem ciekaw, jak dużo czasu zajmie twoim chłopcom,

żeby zrobili dokładnie to samo!

Przykro mi, jeżeli cię zraniłam.

Nie wyrzucaj mnie, Grace.

Nie wiem, co mam dalej robić.

Ja również.

Uważasz, że te wszystkie prezenty są tym, o co prosił?

Zawsze może je zwrócić.

Zostawiłam cukierki miętowe w płaszczu.

Chcesz miętówkę?

Co chciałaś mi wcześniej powiedzieć?

Naprawdę cię lubię.

A ty w ogóle mnie lubisz?

Nie, nie. Nie lubię cię.

Nie lubisz.

Chcesz wiedzieć, kto naprawdę cię lubi?

To Warren.

A skoro to jest jego wielki dzień, może mogłabyś, no wiesz...

Ale...

Nie lubię Warrena.

To naprawdę nie ma znaczenia, ponieważ ja cię nie lubię.

Nie wierzę ci.

Pocałuj mnie.

Co?

Pocałuj mnie, a będę wiedziała.

Skąd?

Ponieważ, jeśli nie będziesz chciał mnie pocałować ponownie,

wtedy okaże sie, że rzeczywiście mnie nie lubisz.

No chodź, tylko raz.

A potem, kiedy to zrobię, pójdziesz zatańczyć z Warrenem?

Nie, nie, Warren! Warren, to tylko...

Och, przepraszam...

Nie, w porządku. Wejdź.

Wszystko dobrze?

Nie, nie jest dobrze.

Nie jestem pewna jak jest, ale z całą pewnością nie jest dobrze.

Potrzebowałam z kimś porozmawiać.

Ale nie miałam z kim.

Sądzisz zapewne, że powinnam do tego przywyknąć.

Hej, to nieprawda.

Mówiłem ci, że jeśli czegoś potrzebujesz możesz tu przyjść.

Tak mi brakowało rozmów z tobą.

Za każdym razem, gdy coś się działo zamierzałam ci o tym opowiedzieć,

ale nie mogłam, nie potrafiłam.

Ależ możesz. Zawsze mogłaś.

Tak się cieszę, że to zrobiliśmy.

Ja też.

Było gorzej niż źle. To była katastrofa.

Prompter się psuje.

Nie wiem dlaczego, nie wiem kogo mam za to zabić.

Wiem tylko, że kamery pracują, a Prezydent nie ma przemówienia.

Rzucam się po moją kopię.

Nie udaje mi się nawet otworzyć teczki,

kiedy Prezydent rozpoczyna przemowę do tłumu.

Mija kolejna sekunda zanim uświadamiam sobie, że to co mówi,

nie ma nic wspólnego z tym, nad czym pracowałem z nim przez miesiąc.

Przemawia z głowy.

{Y:i}W pamięci pozostają na zawsze obrazy chwil, takich jak ta.

Chyba nie chrapałem, prawda?

Nie, tylko jest już późno.

Musisz już iść.

Tak, myślę, że tak będzie najlepiej.

Może nie tak od razu.

Nie, nie, nie. Naprawdę muszę już iść. Przykro mi.

To nie musi stać się czymś niezręcznym.

Myślę, że tak się już stało. To był...

Przykro mi, ale to był błąd.

Grace.

Tak?

Nie możesz ze mną zerwać.

Ponieważ dopiero zaczęliśmy sypiać ze sobą 90 minut temu.

Nie sypiamy razem. Dobra?

A gdyby nawet, to byłby koniec. Więc...

Nie jestem pewien, czy się na to zgadzam.

Na szczęście nie potrzebuję twojego pozwolenia.

Zerwania są jednostronne.

Posłuchaj, przykro mi..

To znaczy, jesteś bardzo, bardzo słodki, i niepokojąco atrakcyjny,

ale ja mam, mam...

Grace, wiem, że jeśli będziesz nadal mówiła to będzie nasza ostatnia rozmowa.

Zgadza się?

A mam tylko minutę zanim przegryziesz mi rękę, a więc zrobię to szybko.

Mam trzy rzeczy do powiedzenia. Nie czuj się tym zawstydzona.

Widzę obraz sytuacji, właściwie pełen obraz.

Może jest to nieodpowiedni czas,

ale przerosłaś wszelkie moje wyobrażenia.

Dwa - nie musisz przed tym wszystkim zatrzaskiwać drzwi.

Wiem, że spróbujesz to zrobić,

ale mam szczerą nadzieję, że tego nie zrobisz,

ponieważ nie jestem jeszcze gotowy, by zakończyć ten związek z tobą.

I trzy...

Dobra nie ma trzeciego punktu, ale dwa pozostałe wyszły bardzo dobrze.

A więc zabiorę teraz rękę, podam ci buty i możesz iść.

Ale najpierw cię pocałuję.

A potem odejdziesz, po cichu.

Mogę to zrobić?

Nie ugryź mnie. Cichutko. Dobrze?

Po cichutku.

Hej, Warren! Warren, jesteś tutaj?

Hej. Twoi rodzice wszędzie cię szukają, chcą cię podnieść na krześle i...

Nie obchodzi mnie to. Całe przyjęcie do niczego.

Posłuchaj, przepraszam.

Ja tylko z nią rozmawiałem o tobie, i wtedy my...

O tym, jak głęboko sięgnie twój język do jej gardła?!

Nie możesz pozwolić, żeby ta jedna głupia rzecz

zrujnowała całą twoją Bar Micwę.

Nadal jest wspaniała zabawa, i wszyscy mówią,

że to najlepsze przyjęcie w szkole!

Co z tego?!

Zależało mi wyłącznie na pocałowaniu Deeny Greenberg!

I ty musiałeś to zrobić!

Wiesz o co prosiłem Boga, kiedy zdmuchiwałem świeczki na moim torcie?

Prosiłem Go, by Deena Greenberg została moją dziewczyną!

Ale ona chce być twoją dziewczyną.

Masz tyle innych rzeczy. Dostałeś milion prezentów,

cała twoja rodzina jest tutaj, i masz gigantyczne przyjęcie

z tobą w stroju Supermana na plakacie.

Zrozum, Deena Greenberg może cię nie lubić. Ale wszyscy inni tutaj?

Oni cię kochają.

Jest tu 300 ludzi.

Wiesz, że nie mam licznej rodziny.

I gdybym musiał urządzić Bar Micwę, nie wiedziałbym nawet kogo zaprosić.

Nikt nie chce podnosić mnie na krześle, robić mi zdjęć, dawać prezentów.

To nie chodzi o to wszystko.

Naprawdę bardzo mi przykro, że zniszczyłem ci przyjęcie.

W porządku.

Widziałeś Jane Cleary? Poprosiła mnie do tańca!

Naprawdę?

Tak, naprawdę.

Hej, jeśli chcesz, możesz pomóc napisać mi podziękowania

i wpadnij jutro, zobaczysz jak otwieram prezenty.

Czekasz do późna?

O, nie.

Bobby'ego jeszcze nie ma, jest świadkiem wkroczenia Warrena w wiek męski.

Boże, którykolwiek rabin zdecydował o uznaniu za dorosłego 13-latka,

widocznie nigdy nie wychowywał takiego.

Nie spodziewałam się, że tak wcześnie wrócisz do domu.

Czy wszystko w porządku?

Tak.

Czy, było...

Czy u Missy wszystko w porządku?

U niej wszystko dobrze.

A u ciebie?

Ja...

Sam nie wiem.

A więc...

Tak, zrobiliśmy to.

Nie jestem pewien, czy postąpiliśmy słusznie.

Za wcześnie?

Najgorsze jest to, że wiedziałem, że to błąd.

Nie mogłem po prostu przestać.

Wiem, że nie jesteś dobry w robieniu złych rzeczy.

Może być ciężko, by się powstrzymać.

Nawet, jeśli wiesz, że tak będzie lepiej.

Właśnie.

Tak.

Hej, Bobby.

Jak było na przyjęciu? Bawiłeś się dobrze?

O, tak. Gdzie jest wujek Jimmy?

Muszę z nim szybko porozmawiać.

Właściwie to muszę wam obu coś powiedzieć.

Wasz wujek Jimmy wyjechał.

Co takiego? Kiedy wraca?

Nie wraca.

Dlaczego?

Ponieważ poprosiłam go, by nie wracał.

Dlaczego?

Dlaczego kazałaś mu odejść?

Ponieważ pomyślałam, że tak będzie najlepiej.

Dla was obu, i dla mnie.

To się mylisz! Było lepiej, kiedy tu był.

Było tak jakbyśmy byli prawdziwą rodziną.

Nadal możemy być prawdziwą rodziną, Bobby.

Nie, nie możemy! Nie możemy!

Dlaczego wszystko musi być tak, jak ty tego chcesz?

Dlaczego zawsze musisz wszystko zniszczyć?

{Y:i}"Zajmuje nam zbyt dużo czasu odzyskanie naszej niewinności".

"Musieliśmy zapomnieć, musieliśmy przypomnieć sobie".

"Tutaj w cieniu nowej panoramy miasta",

"jego blizny są źródłem naszej dumy".

"Pytam was, co powinniśmy zrobić z tym darem, który otrzymaliśmy?"

"Jak duży wysiłek warto poświęcić"

"dla odrodzenia niewinności?"

Prompter włączył się gdzieś w środku przemowy,

ale on zwyczajnie mówił dalej.

Siedzę tam...

urzeczony jak każdy, nie przez słowa,

ale z powodu całkowitego niedowierzania.

Niedzielna kolacja dla trojga?

Niedzielna kolacja dla dwójki, mój tata jest na konferencji.

Jak poszło na wielkiej randce?

Właściwie to nie było tak strasznie.

To dobrze. Mercer to dobry chłopak.

Nie idź wybierać prezentu ślubnego ani nic podobnego,

nie sądzę, żeby była druga randka.

Ujmę to w ten sposób: Mercer i ja nie jesteśmy do końca bratnimi duszami.

Nie uważam, żeby interesowała go akurat twoja dusza!

Mimo wszystko to miło, gdzieś wyjść.

Robić to, co zwykle robią normalne dzieciaki.

Czuję, że zawdzięczam to tobie.

Kiedy tutaj przyjechałam z pewnością nie dawałam po sobie znać,

że szukam przyjaciół, ale ty nie zostawiłeś mnie samej.

W jakiś sposób znajomość z tobą wszystko mi ułatwiła.

Sądzę, że powinnam ci po prostu podziękować!

Nie wiem, czy cokolwiek zrobiłem, ale...

Zrobiłeś. Uwierz mi.

Wobec tego, proszę bardzo.

Powinnam iść, frytki mi stygną.

Do zobaczenia.

{Y:i}Miałem na nowo wielki szacunek dla tego człowieka.

Podczas każdej prezydentury pojawia się istotny moment,

kiedy to człowiek zostaje utożsamiony z zajmowanym urzędem.

Dojrzewa do tego.

Myślałem, że przemowa będzie dla niego tym właśnie momentem.

Jakże się myliłem.

Mniej niż 24 godziny później, 12 września o godzinie 7.08 rano,

czterech członków Rewolucyjnego Ruchu Fundamentalistycznego

załadowało do furgonetki skradzioną bombę atomową,

przekroczyło granicę Stanów Zjednoczonych,

i zdetonowało ją w samym centrum Chicago.

Przewróćcie go!

Dobra, bierz jego portfel!

{Y:i}W ogóle się tego nie spodziewał.

{Y:i}I nigdy już nie był taki sam.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.