All language subtitles for Her.Last.Broadcast.The.Abduction.of.Jodi.Huisentruit.S01E01.1080p.HEVC.x265-MeGusta[EZTVx.to]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew Download
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

27 CZERWCA, 1995 ROK

Halo?

Przepraszam, zaraz będę.

Jest to od początku szokujące i nietypowe zaginięcie.

Prezenterka KIMT, Jodi Huisentruit, miała zaledwie 27 lat,

gdy zaginęła.

Niezwykła sprawa, bo dotyczyła lokalnej dziennikarki.

Najbardziej boję się, że jednak umarła.

Czy to był prześladowca?

Czy może szalony fan?

W tej branży taka jest rzeczywistość.

To rzekomo nierozwiązana sprawa.

Ale nie dla nas.

Trzydzieści lat minęło, a o sprawie nadal piszą wszyscy.

Jodi Huisentruit. Ciekawy przypadek.

Policja ma nowe tropy,

które mogą wreszcie doprowadzić do jej zabójcy.

Czy policja znalazła dowody, dzięki którym rozwiążą sprawę Jodi?

Śledczy twierdzą, że mają trop

w sprawie zaginionej reporterki z Iowa.

Jesteśmy tu dlatego,

że program „Gone at Dawn” pojawił się w 20/20.

W trakcie emisji programu filmowcy otrzymali zgłoszenie.

Nowe informacje doprowadziły śledczych do nieruchomości w Minnesocie.

Zasłużyła na lepszy los.

Czas dokończyć sprawę. Wreszcie ją rozwiązać.

Oto News Channel 3.

Wiadomości, pogoda i sport.

Program News Channel 3, DayBreak.

Dzień dobry. Zaczynamy DayBreak.

Jest 26 czerwca. Jestem Jodi Huisentruit.

A ja Kevin Skarupa. Dzień dobry.

Przed nami szalona pogoda w weekend.

Czeka nas sporo deszczu,

którego podobno bardzo wyczekują rolnicy.

Zdziwiłam się.

Byłam w Iowa City w weekend i…

26 czerwca 1995 roku. Ostatnia transmisja Jodi

Dziennikarka śledcza

KIMT, Mason City, Iowa.

- Nie podoba mi się ta prognoza. - Przykro mi.

Niecałe 24 godziny później

kobieta zniknęła.

Około czwartej rano pracownicy News Channel 3

zadzwonili do mieszkania Jodi, bo nie pojawiła się w pracy.

Zadzwoniłam i z nią rozmawiałam.

Była tam. Powiedziałam: „Jest dziesięć po czwartej, przyjdź”.

Była zaniepokojona programem i powiedziała: „Zaraz będę”.

Tamtego ranka nie pojawiła się.

Nikt jej nie widział od 30 lat.

Policja znalazła podejrzane dowody w pobliżu samochodu Jodi.

Były tam buty, kluczyki, suszarka do włosów

oraz inne przedmioty.

Współpracownicy Jodi proszą o państwa pomoc w tej sprawie.

Potrzebujemy pomocy, by ją odnaleźć.

Oto ona, jak była mała.

Miała tam chyba ze cztery lata.

Siostra Jodi

Nie jestem pewna.

To zdjęcie jest świetne.

Zawsze nazywała mnie Noey, kiedy była bardzo mała.

Pamiętam, jak wróciłam do domu ze studiów

i miałam wyjść tamtej nocy ze znajomymi,

to ona się popłakała. Miała dwa lata.

Tak mi było przykro, że źle się potem bawiłam.

Jodi to moja młodsza siostrzyczka.

Miałam 18 lat, kiedy się urodziła.

Moja mama urodziła dziecko w późnym wieku, co było ogromną radością.

Tata ją po prostu wielbił. Mała Sue, tak ją nazywał.

Taki miała pseudonim.

Uwielbiała zawsze coś robić.

Sport, plaża, spotkania ze znajomymi.

Jestem przyjaciółką Jodi z dzieciństwa.

Przyjaciółka Jodi

Latem przed siódmą klasą

wpadła do mnie do domu

i zaprosiła, żeby iść coś porobić.

A ja na to: „Kim ty jesteś?”.

Świetnie się z nią bawiłam.

Od zawsze chciała występować w telewizji.

„Kiedyś będę w telewizji. Zostanę prezenterką wiadomości”.

Często o tym mówiła.

Connie Chung i cała reszta byli dla niej bohaterami.

Ukończyła dziennikarstwo i komunikację.

Dzień dobry…

Dzień dobry…

Wszyscy uwielbiali ją oglądać, bo była takim żartownisiem telewizyjnym.

Zawsze miała jakieś drobne, zabawne uwagi.

Takie tam rzeczy.

Joel, nikogo nie oszukam,

mówiąc, że nasz program dobiega końca.

A ja nie chciałam, żeby była prezenterką.

Dziennikarką.

Ona jednak była z tego zadowolona.

Praca dawała jej satysfakcję.

Cieszyła się nią.

Myślałam, że wszystko będzie dobrze.

Nie sądziłam, że takie coś spotka naszą rodzinę.

Kiedy wyjaśniam ludziom, gdzie leży Mason City,

bo nigdy o mieście nie słyszeli,

to pokazuję, że jesteśmy w połowie drogi między Minneapolis a Des Moines.

Mason City to takie à la przedmieścia.

Jesteśmy dużym miasteczkiem.

Ludzie tutaj dobrze się znają.

KOMENDANT Policja Mason City

Nikt tu nie jest anonimowy.

Te bardziej odległe rejony kraju rzadziej mają celebrytów,

więc istnieje taka naturalna tendencja,

by nawiązywać relacje lub zakładać coś z góry

o ludziach z telewizji.

Jodi Huisentruit stała się częścią policji Mason City.

Mamy dwie szafki wypełnione zeznaniami świadków,

zgłoszeniami, artykułami z gazet, nagraniami wideo.

Stawiam sobie za cel mojej kariery, by odkryć, co spotkało Jodi.

Sprowadzić ją do domu.

Ludzie o tym pamiętają.

Zwracają na to uwagę

ze względu na rozgłos, jaki sprawa robi w mediach.

W tym tygodniu mówimy o sprawie,

która jest w centrum uwagi kraju od dekad.

- Sprawiedliwość musi jeszcze nadejść. - Właśnie.

Nowe informacje mogą pomóc śledczym

rozwiązać sprawę zaginięcia sprzed ponad dwóch dekad.

W pracy funkcjonariusza bywają takie sprawy,

które z różnych powodów zapadają w pamięć.

Gdy nie można odpowiedzieć na pytania rodziny

w sytuacjach tego rodzaju to dla nas wyjątkowo trudna sprawa.

Jodi Huisentruit zniknęła, gdy byłam na studiach.

Wiele o niej rozmawialiśmy na zajęciach.

O zagrożeniach dla kobiet ze świecznika.

Było wiele innych spraw, gdy prezenterki telewizyjne

ktoś prześladował lub nawet gorzej.

Typowa informacja, jaką dziś możemy otrzymać, to hipoteza.

Nie przeczesujemy parkingów i garaży z powodu hipotez.

Potrzebne nam są fakty.

Chcemy przedstawić kilka faktów społeczeństwu

i zabrać was ze sobą na dochodzenie,

które dotyczy konkretnego tropu.

Każdego dnia mam nadzieję, że mój grafik się posypie,

bo coś wypłynie, jakaś dodatkowa informacja,

coś, co wskaże nam drogę do zakończenia sprawy.

TELEWIZJA 3 KIMT

W 1995 byłem szefem Jodi.

Szef wiadomości KIMT-TV

Byłem szefem działu wiadomości KIMT-TV.

Mała stacja komercyjna,

zatrudnialiśmy od 20 do 30 osób.

Obejmowaliśmy chyba 13 hrabstw

w północno-centralnym Iowa i południowej Minnesocie.

Byliśmy rodziną.

Wszyscy świeżo po studiach,

w podobnym wieku.

W okolicy nie działo się zbyt dużo.

Były prezenter KIMT-TV

Sprawy dotyczyły rolnictwa, pogody.

Aby zapełnić godzinne wydanie wiadomości,

trzeba wykazać się osobowością.

Witamy z powrotem w DayBreak. Jest poniedziałek, 7 listopada,

dzień po urodzinach mojej mamy.

Jestem Jodi Huisentruit.

Sto lat, mamo Jodi.

Sto lat, Jane. Nazywam ją Pluszowym Misiem.

- Dobrze. - Sto lat, Pluszowy Misiu.

Zatrudniliśmy ją konkretnie po to,

by prowadziła poranne i południowe wiadomości.

W trakcie rozmowy o pracę

i nawet po obejrzeniu jej nagrania z CV,

stwierdziliśmy, że ma pewien akcent z Minnesoty.

Na tym rynku nie było to coś szkodliwego.

Połowa kierowców ma trudności z torem przeszkód

nawet przy dobrej pogodzie.

Nie pamiętam, kiedy ją poznałam.

Jakoś tak obie byłyśmy w stacji.

Ja świeżo po studiach.

Producentka KIMT-TV

Byłam stażystką. Pracowałam za darmo.

W końcu dostałam ofertę pracy młodszej producentki

i miałam pracować rano z Jodi. Zgodziłam się.

Oglądają państwo poranny program KIMT, DayBreak.

Mamy 6.31.

Mieliśmy poranny program,

więc byliśmy na antenie od 6.00 do 7.00.

Miałam za zadanie być pierwsza w stacji.

Jako jedyna byłam tam o drugiej w nocy.

Zaczynałam pisać, montować.

Przypisywałam tematy,

dzwoniłam do policji, do szeryfa.

Jodi przychodziła jakoś godzinę, półtorej później.

Robiła całą rozpiskę programu.

27 czerwca 1995 roku myślałam, że to zwykły poranek.

Aż nagle nasza mała stacyjka stała się centrum wiadomości.

27 CZERWCA, 1995 ROK godzina 4.10

Jodi nieco się spóźniała,

więc zadzwoniłam do niej.

Jasne było, że ją obudziłam.

Powiedziałam: „Przyjdziesz do pracy?”.

„Wezmę prysznic i zaraz będę”.

Czasami, gdy zaspała do pracy, przyjeżdżała w 20 minut

z mokrymi włosami, suszarką i zestawem do makijażu w torebce.

Trochę się zaniepokoiłam,

kiedy minęła godzina po telefonie,

a ona się nie pojawiła.

Zadzwoniłam ponownie.

Tym razem nie odebrała.

Wtedy zaczęłam się nieco martwić.

Musiałam się upewnić, że będziemy na antenie.

Trzeba było puścić wiadomości.

O 6.00 weszłam na antenę,

a po chwili do studia przyszedł jeden z naszych sprzedawców

i powiedziałam mu, żeby zadzwonił na policję.

Jodi nie ma i nie wiem, co się stało.

Niech dzwoni.

O 7.13 rano

policja Mason City otrzymała telefon z KIMT,

by sprawdzić, co z Jodi.

Wysłaliśmy funkcjonariusza.

Gdy ten przyjechał,

znalazł mnóstwo jej rzeczy na parkingu.

Lusterko na maździe miacie było wygięte do tyłu.

Kluczyki leżały na ziemi, a klucz od domu był wygięty.

Między samochodami było więcej rzeczy.

Suszarka do włosów. Kolczyk.

Dokumenty i czerwone szpilki.

Widać było ślady ciągnięcia.

Mamy problem. Ktoś wywlekł stąd Jodi.

Funkcjonariusz wezwał przełożonego, przyjechały dodatkowe jednostki

i zabezpieczono teren.

Wezwany funkcjonariusz (emerytowany)

W 1995 roku byłem nowy w policji.

Byłem na drugiej zmianie, czyli od 3 w nocy do 11.

27 czerwca rano dostałem telefon,

że mam przyjechać, bo ktoś zaginął.

Byłem zatrudniony na pół etatu w policji Mason City.

Zawsze chodziłem z krótkofalówką, bo chciałem iść na akcję.

Wezwany funkcjonariusz

Lubiłem to.

Był tam taki chaos pod kontrolą.

Pewnie wszyscy policjanci znali Jodi,

bo mieliśmy wtedy dużo kontaktów z mediami.

Ja może znałem ją nieco lepiej.

Moja żona pracowała w telewizji.

Była bardzo towarzyska i zabawna.

Pomyślałem, że musiało…

Że stało się coś być może brutalnego,

bo porozrzucano mnóstwo rzeczy.

Całą zawartość torebki.

Na pewno się broniła. Nie mam wątpliwości…

Wszystko dookoła tak tam wyglądało.

Pomyślałem: „Mam nadzieję, że jakoś sobie z nim poradzi”.

Z nim albo z nią.

Miałem wtedy jechać na pole MacNider,

które jest na zachód od Apartamentów Key.

Miałem przepytać wszystkich ludzi z przyczep

i dowiedzieć się, czy ktoś coś widział lub słyszał.

Komendant powiedział mi tak: „Joe, może pójdziesz tam

i przeszukasz śmietniki, bo a nuż coś znajdziemy?”.

Chcieliśmy ją znaleźć, choć na pewno nie w takim miejscu.

To było… przerażające.

Nie chciałem tego oglądać.

6 czerwca 1995 roku

Nigdy czegoś tak wielkiego nie widziałem.

Pomyślałem: „Kurczę…

To się dzieje naprawdę”.

Ze wszystkich, z którymi rozmawialiśmy,

czworo coś słyszało,

jakiś krzyk albo wysoki odgłos, który ich wystraszył.

Wszyscy koło godziny czwartej.

Każdemu brzmiało to jak kobieta.

Policjanci zaczęli pukać od drzwi do drzwi.

Większość ludzi wciąż spała.

Jeśli nikt nie otwierał mieszkania,

to zarządca miał obowiązek i tak je otworzyć.

Policjanci wchodzili ludziom do sypialni

i kazali się obudzić, bo szukają Jodi.

Przepraszali, no ale nikt nie otwierał.

Niektórzy zaczęli sugerować, że słyszeli krzyki

jakoś koło 4.15, 4.30.

Ktoś usłyszał wrzask z parkingu: „Zostaw mnie”.

Kobiecy głos.

Sprawa przerodziła się z szukania osoby zaginionej

w szukanie osoby porwanej.

Nigdy nie sądziłam, że ktoś mógłby ją porwać.

Moja najgorsza myśl była taka,

że upadła pod prysznicem i potrzebuje pomocy.

Nigdy nie sądziłam, że stanie się coś tak okropnego.

Boję się.

Jeśli zdarzyło się raz, może być i powtórka.

Takie rzeczy nie powinny się dziać w Mason City.

Jodi chciała występować przed kamerami.

Chciała być sławna.

Gdy patrzę na stare zdjęcia, zastanawiam się:

„Co robiłaby dziś?”.

Jodi prowadziła dziennik.

Dużo pisała o wszystkim.

Co robiła w weekend, jakie ma cele.

Żyj pełnią każdego dnia.

Zawsze w to wierzyła.

Nieustannie zastanawiamy się nad Jodi.

Jak bardzo jej nieobecność wpłynęła na całą rodzinę.

Pracujemy dla Jodi i jej rodziny.

Dorastała w Long Prairie w Minnesocie.

Było tam przyjemnie.

Można było zostawić rower na noc czy kluczyki w samochodzie.

Bez przerwy jeździliśmy dużą ekipą na rowerach.

Chodziłyśmy do Gino’s, do Dairy Way,

coś tam zjeść, jakieś burgery,

albo po prostu pogadać.

Zabierałyśmy dyktafon i nagrywałyśmy jakieś reklamy,

a potem śmiałyśmy się do rozpuku.

Dorastałyśmy razem z Jodi.

Byłyśmy sąsiadkami przez płot, odkąd skończyłyśmy trzy lata.

A w liceum najlepszymi przyjaciółkami.

Nauczyciele ją uwielbiali. Zresztą jak wszyscy.

„KLAUNI KLASOWI” Rok 1986

Jak każde dziecko, tak i my dużo marzyłyśmy.

Mówiłyśmy, że odniesiemy sukces, będziemy milionerkami…

Takie zwykłe rozmowy dzieciaków.

Ale ona zawsze była bardzo ambitna względem swojej kariery.

Odbyła staż w okolicach Cedar Rapids w Iowa.

Była bardzo zadowolona.

Wylądowała w Cedar Rapids i została stażystką w KGAN-TV.

Współpracowniczka Jodi z KGAN-TV

Zaczynamy City Cast z Jodi Huisentruit.

Była pełna wigoru, naiwna. Początkująca.

Lecz publiczności się spodobała.

Chciała odnieść sukces w telewizji. Osiągnąć wiele.

Została szefową biura w Iowa City.

Potem przeniosła się do Alexandrii w Minnesocie.

Gdy chodzi się po chodniku w małych miasteczkach jak Wadena,

łatwo poczuć się bezpiecznie.

Fajnie było, bo została jakby gwiazdą filmową z Long Prairie.

Uwielbiałam, gdy tam była. Mogłam ją odwiedzać.

Miałam małą córkę, którą Jodi często zabierała do studia,

gdzie siadały na fotelach, gdy nikogo nie było

i udawały prezenterki.

Jodi bardzo się wykazała w roli ciotki.

Była bardzo zaangażowana.

Miała dla mnie ksywkę. Mały Wafelek.

Tak sobie żartowałyśmy.

Jadłyśmy razem wafelki.

Była jedną z najlepszych osób, jakie spotkałam w życiu.

Jej zaginięcie było z kolei jedną z najtrudniejszych rzeczy…

Siostrzenica Jodi

…przez którą przeszłam.

Do dziś zmagam się z tą stratą.

Wezwany policjant poszedł do zarządcy budynku,

by ten dał mu klucz do mieszkania.

Jej łóżko było pościelone. Kije do golfa na swoim miejscu.

Żadnych śladów walki.

Policjant zapisał, że deska sedesowa była podniesiona.

Spekulowano, że gliniarz miał potrzebę

i musiał skorzystać z toalety, więc ją podniósł,

ale nie.

Policjanci przeszli do kuchni

i znaleźli dwa kieliszki do wina.

Dziwne było, że stały obok siebie.

Podniesiona deska i dwa kieliszki do wina.

Od razu można pomyśleć,

że ktoś był z nią w mieszkaniu.

Niekoniecznie oznacza to, że były z nią dwie osoby.

Choć tego nie wiemy.

Nie wiemy też kiedy.

Trzeba się było skupić na wszystkim, co było w mieszkaniu.

Znaleziono tam nie tylko kieliszki do wina, ale też inne naczynia.

Różne talerze, jakieś jedzenie.

W jej sypialni

było pełno butów, pudeł i innych rzeczy.

Jodi żyła w biegu.

Pobrano odciski palców i zrobiono zdjęcia.

Tak jak należy.

Pobrano odciski zewsząd.

Badania DNA były wtedy nowinką.

Małomiasteczkowa policja w ogóle ich nie znała.

Substancje chemiczne, z których składa się proszek do odcisków,

zawierały bakterie, które zabijają DNA.

Było trochę DNA na tych powierzchniach.

Proszek do odcisków źle na nie działa.

A czy mamy przedmioty, z których nie pobrano odcisków?

Owszem, mamy.

Czy zamierzamy je wykorzystać? Oczywiście.

Pojawiły się wozy transmisyjne.

Miejsce zdarzenia stało się jakąś lokacją z Hollywood,

gdzie było mnóstwo wozów jeden za drugim na Kentucky Avenue.

Na chodniku wyrosły wielkie anteny satelitarne.

Poszukiwania ruszyły z kopyta.

Policja ogłosiła też, że próbuje odnaleźć tajemniczego białego vana,

którego widziano w pobliżu mieszkania Jodi

rankiem, gdy zaginęła.

Zgłosiła się pewna osoba.

Facet zobaczył białego forda econoline,

który stał obok mieszkania Jodi o 4.20.

Światła miał włączone. Zaparkował w dziwnym miejscu.

Widziałem go, jak przechodziłem obok.

Stał tam taki biały van.

Zaczęliśmy przeglądać rejestry

wszystkich białych vanów z hrabstwa.

Potem chyba przeszliśmy na okoliczne hrabstwa.

Każdy zespół miał szukać vana.

Gdy jakiś znaleźliśmy, rozmawialiśmy z właścicielem

i sprawdzaliśmy alibi wszystkich znanych przestępców seksualnych.

Sprawdziliśmy ich.

Pamiętam ten dzień.

Byłam w domu z tatą.

Zadzwonił telefon.

Odebrałam go i rozmówca

przedstawił się jako policjant Mason City.

Przekazałam telefon tacie.

Obserwowałam język jego ciała i słuchałam uważnie jego tonu.

Spytałam go, czy z Jodi wszystko dobrze.

Powiedział, że Jodi zaginęła.

Byłam dzieckiem i nie potrafiłam pojąć,

co to tak naprawdę oznacza.

Wiedziałam, że dzieci mogą zaginąć,

ale nie mieściło mi się w głowie,

że dorośli też mogą zaginąć.

Pamiętam, jak siedziałam w fotelu mamy

cała zmrożona.

Nie mogłam się poruszyć.

Myślałam sobie: „O Boże…” i tyle.

Zmroziło mnie. Nie spodziewałam się czegoś takiego.

Bo kto by w ogóle pomyślał?

My na pewno nie.

Następnego dnia poszliśmy tam.

Zaczęliśmy rozumieć, że nie będzie dobrych wieści.

Tak czuliśmy.

Choć wielu mieszkańców północnego Iowa nie znało jej osobiście,

to widzieli ją na swoich telewizorach,

jak występowała w telewizji.

Zniknięcie Jodi odbiło się szerokim echem w regionie.

Aż trudno uwierzyć, że coś takiego mogło kogoś spotkać.

W październiku 1994 roku Jodi złożyła raport policji w Mason City.

Sądziła, że ktoś w białym vanie ją śledzi.

Zarejestrowaliśmy to.

W tamtej chwili nie prosiła o nic więcej.

Powiedziała, że sądzi, iż ktoś ją śledzi.

Zgłosiła to.

Uwierzyłam, że ktoś ją śledził,

ale jednocześnie podkreślałam, że występuje w telewizji,

więc nikt jej nie skrzywdzi.

Może ktoś chciał zobaczyć celebrytkę?

Jodi była bardzo towarzyska,

ale zapewne powinna być ostrożniejsza.

W telewizji zawsze mówiła, gdzie biega i w ogóle.

Wyjawiała nieco zbyt wiele ze swojego życia.

Nie powinna była.

Zdziwiłam się. Spędziłam weekend w Iowa City,

pogoda była piękna.

Woda niewzburzona, dobre warunki na narty wodne.

W Iowa nie mamy profesjonalnych drużyn sportowych.

Kto w latach 90. występował w telewizji, ten był celebrytą.

Zdarzają się tacy nieokrzesani ludzie,

którzy sądzą, że kogoś znają doskonale.

Nie można im ufać, jeśli nie pokazują pełnego oblicza.

Codziennie obawiałam się o własne bezpieczeństwo.

Pewnego razu mężczyzna nieustannie kontaktował się ze mną

i bez zapowiedzi pojawiał się w stacji,

żeby pokazać mi album o Debbie Gibson.

Chciał też zrobić album o mnie.

W końcu wylądował w placówce psychiatrycznej.

Inni świadkowie zeznali, że Jodi powiedziała im

jakoby chodziła na lekcje samoobrony,

bo bała się, że ludzie ją obserwują.

Proponowaliśmy jej,

że wyznaczymy jej ochronę policji w dojazdach do pracy, ale odmówiła.

Na samym początku policja zajęła się tym,

by odtworzyć ostatnie godziny Jodi przed zaginięciem.

W ostatniej audycji dzień przed zniknięciem

zdradziła widzom, jakie ma plany na cały dzień.

Mamy ponury dzień

i znacznie chłodniejszy niż cały ostatni tydzień.

Nie podoba mi się ta prognoza.

Przykro mi. Postaram się ją zmienić w ciągu 20 minut. Co ty na to?

Rano rozgrywamy turniej w golfa z Izbą Mason City…

KLUB MASON CITY

Uwielbiała grać w golfa.

Turniej w golfa odbywa się dorocznie i organizuje go Izba Mason City.

Jodi zaczęła grać w golfa o 11.30 tamtego dnia.

Charytatywna zbiórka

Pogoda nie dopisała. Lunął deszcz.

Padało przez cały turniej.

Jodi z paroma znajomymi poszli do baru w Country Clubie.

Wypili parę piw. Jodi powiedziała znajomym,

że wróci do domu przygotować się na wieczorny bankiet,

który zaczynał się około 17.00.

Bankiet golfowy

Byliśmy na tym turnieju.

Zjadłem kolację i widziałem tam Jodi.

Chyba wciąż obracała się w grupie, z którą grała.

Chwilę porozmawialiśmy o grze.

„Do zobaczenia rano”. „Okej”.

Tyle.

Większość świadków twierdzi,

że wyszła około godziny 20.00.

Jodi opuszcza bankiet

Wiemy, że potem zadzwoniła do Kelly Torguson o 20.24.

Kelly była jej przyjaciółką.

Nie było jej wtedy w domu. Telefon odebrał mąż.

Rozmawiała z nim przez sześć minut.

W tej rozmowie nie było nic dziwnego.

Niecałe 12 godzin później, o 4.10,

Amy Kuns zadzwoniła do Jodi, gdyż ta spóźniała się do pracy.

Amy dzwoni do Jodi

Amy nic o tym nie mówiła, by ktoś inny był wtedy z Jodi.

Żadnych dziwnych dźwięków w tle,

które mogłyby sugerować, że ktoś wywierał na nią presję.

ZAGINIONA

Śledczy wciąż nie wiedzą zbyt wiele

co do miejsca pobytu Jodi Huisentruit.

Trudno utrzymać skupienie,

martwiąc się o koleżankę, przyjaciółkę.

Bardzo bym chciał, żeby do nas wróciła.

Wiem tyle, że gdy tu dotarłem,

od razu napisałem scenariusz.

RAPORT SPECJALNY KANAŁU TRZECIEGO

Wtedy do mnie dotarło.

To był pierwszy raz, gdy napisałem, że zaginęła.

Potem podałem te szczątkowe informacje, które wtedy mieliśmy.

Mijają kolejne godziny dzisiejszego popołudnia,

a mieszkańcy Mason City, w tym i my, nadal nie mogą w to uwierzyć.

Potem ogłosiliśmy: „Zostańcie z KIMT, bo będziemy informować na bieżąco”.

Wtedy to do mnie dotarło.

Wiedziałem, że odwrotu nie będzie.

Były prezenter KIMT-TV

Widziałem scenariusz kilka lat temu.

Zostawiłem go sobie. Nadal był dziwny,

gdy się go czytało.

JEŚLI WIESZ, GDZIE MOŻE PRZEBYWAĆ PREZENTERKA KIMT

Do centrum dowodzenia w Apartamentach Key

przyszła pewna pani i powiedziała,

że od dwóch tygodni wychodzi na dwór

i widzi puste puszki po piwie Coors Light, zwykle od trzech do sześciu, na parkingu,

ale nigdy żadnego samochodu.

Wyglądało na to, że auto było ustawione w kierunku Jodi.

W stronę jej auta i jej mieszkania.

Gdy szła do pracy, ktoś siedział. Gdy wracała, pusto.

Bardzo podejrzana sprawa.

Podszedłem do śmietnika

i zacząłem go przeczesywać. Znalazłem kilka puszek Coors Light.

Zabrałem je jako dowód.

DOWÓD

Puszki po piwie mogą wskazywać,

że ktoś ją obserwował, choć pewności nadal brak.

Policja znalazła też odcisk dłoni na parkingu,

ale nie tam, gdzie się spodziewano.

Niedawno przeczytałem, że na jej aucie był zakrwawiony odcisk dłoni.

Nieprawda.

Nie było żadnego zakrwawionego odcisku. Był jeden odcisk,

który znaleziono na słupie obok jej auta.

W tej sprawie pojawiło się wiele fałszywych doniesień.

Sprawę opisują w wiadomościach, blogach, podcastach, gazetach.

Ona jest wszędzie. Jeśli ktoś powie coś nieprawdziwego,

a ktoś inny powtórzy to nagle wieść trafia w obieg,

choćby była nieprawdą.

Dobrym przykładem są inne puszki po piwie.

Na początku tej sprawy prywatny detektyw doniósł,

że znaleziono puszki w zlewie u Jodi. A to nieprawda.

Kiedy jakaś organizacja zbiera materiały,

które potem trafiają do Internetu albo na żywo do telewizji,

a nie były to materiały sprawdzone, źródła były niepewne,

to ludzie i tak uwierzą.

Nie chcę nikogo obwiniać,

bo to nie jest wina jednej osoby.

My, jako policja, nie możemy informować o wszystkim.

Próbujemy wyprostować zakrzywioną ścieżkę,

która powstała w sprawie Jodi Huisentruit.

Jedna rzecz nie pozostawia wątpliwości.

Pierwsza osoba zamieszana w sprawie pojawiła się w apartamentowcu,

gdy policja sprawdzała okolicę.

Funkcjonariusze wciąż przeczesywali parking, a podjechał pick-up

i jakiś facet wrzasnął w stronę policji,

że on jako ostatni widział Jodi Huisentruit.

Wtedy wszystko się zmieniło.

Gdy ktoś, choćby nawet dobrowolnie,

powie, że widział kogoś po raz ostatni, a ten ktoś albo nie żyje, albo zaginął,

to u mnie staje się głównym podejrzanym.

Policjanci do niego podeszli. Nazywał się John Vansice.

Wyjawił od razu,

że ma nagranie z imprezy urodzinowej.

Na początku policjanci byli zdziwieni. Napisali o tym.

„Co to ma z tym wspólnego? Jakie nagranie?”

A on powiedział tak: „Przyjaźnię się z Jodi

i wczoraj oglądałem z nią nagranie”.

John Vansice urządził jej przyjęcie urodzinowe.

Był jednym z tej sporej grupy przyjaciół.

Film urodzinowy nagrano w barze Sully’s kilka tygodni wcześniej.

Policjanci poprosili o nagranie z tej imprezy.

Zauważyłem na tym nagraniu, że John…

Przez większość wieczoru miał ją na oku, a ona też była blisko niego.

Gdy tylko gdzieś odeszła, nagle obok pojawiał się John.

Dużo było Johna Vansice’a na tym filmie.

Często trzymał Jodi pod rękę,

tańczyli, kręcili się i tak dalej.

To był pierwszy raz,

gdy spotkaliśmy kogoś, kto znał Jodi, poza jej współpracownikami.

John Vansice mieszkał w Mason City.

W tamtych czasach sprzedawał kukurydzę

i był takim energicznym człowiekiem w typie playboya.

Jeśli kręciłeś się po barach, kojarzyłeś Johna Vansice’a.

Jodi dużo mówiła o Johnie.

Uwielbiała narty wodne, a John miał łódź,

więc zabierał ją na narty.

Był od niej starszy. Mówiłam jej, że to dziwne.

Pytałam, dlaczego się z nim zadaje.

A ona, że on ma łódź i jest miły.

Nazwałem po niej swoją łódź, bo to Jodi,

która ostatnio była dla mnie bardzo ważna

i dzięki której świetnie się czułem.

Odkryłam, że nazwał po niej łódź.

Jego zachowanie to były same sygnały ostrzegawcze.

Strasznie dziwne.

Co nie znaczy, że był winny.

Nie mówię, że jestem tego pewna.

Jodi powtarzała mi, że są tylko przyjaciółmi.

Pytałam, czy na pewno.

Bo wydawało mi się, że on jest nią zainteresowany.

Że nie chce być tylko przyjacielem.

Zalecałam jej ostrożność.

Wiele razy wyrażałam taką opinię

w ciągu tych paru tygodni przed zaginięciem.

Miałam złe przeczucie.

John Vansice zrobił wiele rzeczy rano po tym, jak zaginęła Jodi,

ale jeszcze zanim przyjechał na parking.

Policja musiała to sprawdzić.

Wiemy, że John Vansice tamtego ranka zadzwonił do KIMT.

Właśnie miałam wejść na antenę.

Rzadko się zdarzało, by wtedy dzwonił telefon.

Odebrałam. „Halo, czy Jodi tam jest?”

„Nie, Jodi dziś nie ma. W czym mogę pomóc?”

„Mówi John”.

Ja na to: „John?”.

Nie podał nazwiska.

„Gdzie ona jest? Czemu nie przyszła do pracy?”

Odparłam, że nie wiem. Nie ma jej i już.

Zapamiętałam to zdarzenie, bo było dziwne.

Nie pamiętam, by dzwonił kiedykolwiek wcześniej.

Ten telefon odebrałam jeszcze zanim dowiedziałam się,

że coś jest bardzo nie tak.

Zanim policja wpadła do stacji,

by powiedzieć nam, że podejrzewają porwanie.

Staram się zachować spokój w całej tej sytuacji,

ale jestem bardzo zły. Zły jestem na winnego.

Jeśli go znajdą, to lepiej, żebym go nie widział.

W początkowych etapach śledztwa

John Vansice współpracował, wydawał się aż zbyt chętny do współpracy.

Sprawy przybrały inny obrót później,

gdy parę faktów się nie zgadzało.

Aż w pewnym momencie

John Vansice przestał rozmawiać ze śledczymi.

Jodi Huisentruit zabójstwo – uprowadzenie – 27.06.1995

Jeszcze parę lat temu myślałem, że dobrze wiem, kto jest winny.

Wiedziałem, kto porwał Jodi Huisentruit.

Dzisiaj jednak nie mam bladego pojęcia.

W dni zniknięcia Jodi

John Vansice stał się pierwszą osobą zamieszaną w sprawę.

Pierwszą, ale na pewno nie ostatnią.

Razem z policją Mason City przyjrzymy się całej czwórce,

która przykuła uwagę.

Osoba zamieszana to ktoś, kto może posiadać pewne dowody,

KOMENDANT

które wskazują, że może być zamieszany w sprawę.

Nie oznacza to jednak, że mamy coś, co wiązałoby tę osobę

z danym miejscem i czasem, by określić ją podejrzaną.

Aby określić kogoś podejrzanym, musi na nim ciążyć więcej dowodów.

Dopiero wtedy będzie to podejrzany.

Zbieranie dowodów jest bardzo ważne,

by rozdzielić jednych od drugich.

To gros naszej pracy.

Program specjalny 20/20 z 2022 roku w wyczerpujący sposób

opisywał całą sprawę.

Stał się również katalizatorem,

dzięki któremu na jaw wyszedł największy dotychczasowy trop.

28 STYCZNIA, 2022 ROK

Mamy kilka dobrych rzeczy, ale potrzebujemy jakiegoś tropu,

by ruszyć z kopyta.

Kiedy oglądaliśmy z mężem program 20/20,

dowiedziałam się wielu nowości,

których wcześniej nie znałam.

Wtedy pomyślałam…

Przyjaciółka Jodi

…że moje informacje aż za dobrze tam pasują.

W 2017 roku napisałam maila do policji Mason City,

ale nic z niego nie wynikło.

Pomyślałam, że odpuszczę.

Dałam sprawie odpocząć, ale jakiś czas później

poczułam takie palące przeczucie, którego nie mogłam się pozbyć.

Gdy oglądaliśmy program z mężem,

postanowiłam znów wysłać maila.

Gdy dostaliśmy cynk, zauważyłem, że Patty już pisała

z informacją o swoim byłym mężu.

Zapisaliśmy te informacje w jego kartotece,

żeby w razie czego wrócić do sprawy.

Patty ujawniła coś więcej.

Napisała, że była najlepszą przyjaciółką Jodi.

Podesłała kilka zdjęć z Jodi.

To coś więcej, niż przeciętny trop od obywatela.

Pojawił się ktoś, kto znał Jodi,

był z nią, dorastał z nią.

Ktoś, kto najpewniej nie skłamie, niczego nie wymyśli.

Dlatego jej cynk był ważniejszy od innych.

Patty odezwała się do mnie w tym samym czasie co do policji.

Pisała, żeby przyjrzeć się jej byłemu mężowi, Bradowi Millerberndowi.

Przypomniałam sobie, że zadzwonił w 10. rocznicę zaginięcia Jodi

i spytał: „Wiesz, jaki dziś dzień?”.

Ja na to: „Co masz na myśli?”.

A on powiedział tak: „Minęło dziesięć lat od jej zniknięcia”.

J. Huisentruit Na zawsze w pamięci

Zapytałam go, po co dzwoni.

Przestraszyłam się.

Od czasu naszej separacji, aż do tamtego telefonu,

nigdy się nie odzywał.

W 1995 roku mieszkał w Winsted, w Minnesocie.

Niecałe trzy godziny drogi od Mason City,

dokąd czasami się wybierał.

Witamy w Mason City

Jestem przekonana,

że pojechał do Mason City i spotkał się z Jodi.

Jestem pewna na sto procent.

Brad wiecznie mówił o Jodi.

Ciągle pytał, co robi, gdzie jest.

Czemu ona tak go obchodziła?

Zawsze się zastanawiałam. Ale chyba byłam naiwna,

bo nic sobie z tego nie robiłam.

Policja miała inne zdanie co do Brada.

Wielu świadków twierdziło, że był biały van ford econoline.

Jeden świadek umiejscowił vana już konkretnie

na parkingu przed mieszkaniem o czwartej.

Pamiętam, że miał białego vana econoline z pracy.

UPROWADZONA

Doskonale pamiętam.

Przypominam sobie, że ją odwiedzał.

Miał białego vana. Miał problem z piciem.

Nie panował nad sobą.

Wszystko zaczęło się składać w całość.

Jedna z najlepszych przyjaciółek Jodi.

Musiałem to sprawdzić.

Skontaktowałem się z producentami 20/20

i powiedziałem: „Zajmę się tym.

Zobaczymy”.

Wtedy odkryłem,

że mamy szkic podejrzanego mężczyzny

sprzed Apartamentów Key.

Niektórzy widzieli mężczyznę obok mostu

przy Apartamentach Key

dwa dni przed jej zaginięciem.

Opisali, że miał ze sobą jakąś torbę,

dziwnie się zachowywał, gapił się w stronę Apartamentów Key.

Śledczy postanowili zatrudnić rysownika,

by posiedział z każdym świadkiem i narysował twarz.

Te informacje były do tej pory w naszych aktach.

Od początku je mieliśmy,

ale wcześniej nie było osoby, której twarz przypominała szkic.

Skontaktowałem się z najlepszą przyjaciółką Jodi

i powiedziałem: „Jadę do ciebie”.

Terrance podzielił się ze mną szkicem.

To chyba są te szkice.

Gdy na nie patrzysz,

to co widzisz?

Widzę Brada Millerbernda.

Brad Millerbernd odmówił udziału w tym odcinku.

Do czerwca 2025 roku nie usłyszał żadnych zarzutów,

podobnie jak żadna inna osoba zamieszana przedstawiona w programie.

Napisy: Cezary Kucharski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.