Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
REDYSTRYBUTORZY
Protesty trwajš trzeci miesišc, premier uparcie wspiera finansistów...
Wadliwy sprzęt łšcznoci stanowił zagrożenie...
Firma LS3R to sprawdzony dostawca armii...
Z maili wynika, że kierownictwo wiedziało o problemach...
Żołnierze zapłacili życiem...
Twój zespół wykonał kawał dobrej roboty, John.
Broszurka wymaga kilku poprawek.
Logo i branding sš trafione w punkt.
Słyszałam o mailach, ale to plotka. Wydamy stanowcze owiadczenie.
Zwykła twitterowa pisanina.
"Jakoć ratuje życie" - wielkimi literami. Jeste super, John!
Maile, które wypłynęły do sieci z firmy, wiadczš o korupcji.
Przedstawiciele LS3R nie komentujš sprawy.
Nathan? Tu Rupert.
Mam doć.
Dzisiaj z tym kończę.
W produkcji każdego sprzętu możliwe sš błędy.
Firma stawia na jakoć i zaprzecza wszelkim zarzutom.
wietnie.
Dziękuję, Paul. Nie potrzebuję już szofera.
- Gotowe? - Chwilkę.
On nie ma czasu!
- To Liz, szefowa piaru. - Miło mi.
Wie pan, co piszš w sieci? Przeciwdziałamy temu
na forach i na Twitterze, ale potrzebne nam owiadczenie.
Czy ci młodzi zaznajš kiedy lepszego wiata?
Kamera!
"W produkcji każdego sprzętu możliwe sš błędy.
Firma LS3R stawia na jakoć
i zaprzecza wszelkim zarzutom..." Nie mogę.
Nie potrafię dalej kłamać.
Wiedzielimy, że wysyłamy wadliwy sprzęt.
Wiedziałem ja i wiedział Nathan.
Nikt nam niczego nie wytknšł, bo Nathan wszystkich uciszył.
Trzeba to powiedzieć.
Odrzwia jasnoperłowe,
a składane stołki wartoci niższej niż kryształowe księżyce.
Schody do Maude i Betty pod Alexandrem.
To nam nie pomoże.
Dobrze się pan czuje? Może po przerwie spróbujemy raz jeszcze?
Nie, nie mogę.
Sam poczštek nada się do czego.
- Uspokój się... - Zastanów się.
Spójrz na siebie.
Kłamiecie jak najęci.
Chcę wyjć!
- Muszę zadzwonić. - A ja mam spotkanie.
- Nie teraz! - Już jestem spóniona.
Znakomite sprawozdanie, Jill.
- Nagralicie Ruperta? - Słabo współpracował.
Ma problemy. Gdzie materiał?
- Liz go ma. - Liz Gill?
- Włanie wyszła. - Niedobrze.
- Dlaczego? - Jest wtyczkš.
Maile wyciekły z jej komputera.
Sprawdzacie w ogóle swoich ludzi?
- Przepraszam. Kłopoty w pracy. - Drobiazg.
Pierwszy raz kupuje pani mieszkanie?
To dobra inwestycja. Okolica cieszy się powodzeniem.
Nikt nam niczego nie wytknšł, bo Nathan wszystkich uciszył.
Trzeba to powiedzieć!
Dzwoń do Liz. Jeli ma kopię, będzie le.
- W pokoju był monitoring? - Tak.
Poproszę kartę.
Kuchnia jest odnowiona. Często miewa pani goci?
Raczej nie.
- Odbierze pani? - Nie.
Wyjd, proszę.
Mam zlecenie. Pilne.
Pięć minut.
Mam tylko 10 minut.
- Też jestem zajęty. - Co właciwie robisz?
Zmieniam wiat.
Jak tu wytrzymujesz? Sto lat!
- Nie mogę tego przyjšć. - Ja zarabiam, Ben.
- Kupuję mieszkanie. - W Londynie? Stać cię?
Mam dobry zawód i posadę.
A ja robię to, w co wierzę - i nie kłamię.
Dzięki.
Pójdę już.
Odwied tatę.
- Nie chce mnie widzieć. - Pójd do niego.
- Jestem zaskoczony jak pan. - Bardzo nie w porę.
Microll ma wykupić 50 procent naszych udziałów.
Umowa w pištek.
- Skopiowała materiał? - Kopia jest w biurze.
Szef pyta, czy masz kopię.
Nie.
Podejrzewa cię. Wyciek był z twojego komputera.
- Nie bšd mieszny. Pomówię z nim. - Uważa cię za wtyczkę.
Kto był u mnie.
- Komputer znikł. - Widziała kogo?
- Jakich facetów w furgonetce. - Uciekaj.
Nathan ich nasłał. To bezwzględny łajdak.
- Firma ma sporo na sumieniu... - Wcišż tu sš.
- Dzwonię na policję. - Nie ryzykuj. Wyjed z miasta.
Ja z nim pogadam.
- To jakie nieporozumienie. - Załatwię sprawę.
Między nami nic się nie zmienia.
Idš tu!
Zwiała. Znów kto pójdzie do wora.
Znajd jš i dostarcz. Namierz jej telefon.
- Elizabeth Gill? - Kto mówi?
Nathan Haldane. Rozpowiadasz o nas kłamstwa.
Nie rozumiem.
Wycieki szły od ciebie.
- Nieprawda. - Masz to przy sobie?
- Nagranie z Rupertem? - Nic nie mam!
Zastanów się.
Mogę cię znaleć w pięć minut.
Zabrała naszš własnoć. Dopuciła się kradzieży.
Wiemy, gdzie jeste.
Liz?
Sympatyczna dziewczyna...
z pozoru.
To znakomita specjalistka do spraw klienta.
Czemu uciekła?
Nie wiem.
Sprzedaż udziałów musi dojć do skutku. Mamy straty.
Tylko Microll może uratować twojš posadkę.
Ostatnie, czego nam trzeba, to kłopoty z umowš.
Co poczšć z Rupertem?
Jest w szpitalu. Szkoda że nie w psychiatryku.
Ukierunkujemy opinię. Powiemy, że ma zapalenie płuc.
To nie wpłynie na cenę akcji. Przydałoby się owiadczenie dla prasy.
Nie będę wstawiał kitu! Zresztš nie chcę oglšdać się w gazecie.
Lizzie!
Kto by pomylał?
- Wybaczyła mi? - O tym póniej.
Mogę u ciebie zanocować?
Oczywicie.
- Masz kłopoty? - Nie wiem.
Ben mnie tu przysłał. Co się dzieje?
Nic...
Co tam w piarze? Jak płacš?
- Nie przyszłam się kłócić. - Żartowałem.
Przepraszam.
Twój brat nadal walczy w słusznej sprawie?
Rzadko się myje.
Pracuje z Michaelem Manningiem. Wreszcie majš lidera.
To, co robiš, jest naprawdę ważne.
Usiłujš skruszyć okowy drapieżnego kapitału.
Chciałbym dożyć społecznej sprawiedliwoci.
Nie przyszłam na wykład. Mogę ić do hotelu.
Zostań.
Wszystko na dobrej drodze, Bruce. Prawnicy należycie to przygotujš.
HARRY GILL: KRACH SYSTEMU
Co w Microllu?
ADRES DOMOWY
Niczego nie ruszałem. Przynieć ci co?
Nie trzeba.
"Krówka Betty spojrzała na pole.
Przestało padać, a trawa była zieleńsza niż kiedykolwiek.
Lis siedział obok i lizał swoje łapy.
To moje jedzenie, lisie - powiedziała Betty.
Ten umiechnšł się krzywo. Mógłbym skosztować - rzekł.
Kaczki na pewno by się ucieszyły - dodała".
Zamieszki nie ustajš. Po kolejnej odezwie lidera grupy Redystrybutorów
Michaela Manninga wzrosło nasilenie ataków internetowych.
Mamy narzędzia, by zaprowadzić równoć.
Jeli los dał ci majštek, płać podatki, bo ci go odbierzemy.
W produkcji każdego sprzętu możliwe sš błędy.
Firma LS3R stawia na jakoć
- i zaprzecza wszelkim zarzutom. - Cięcie!
Znakomicie. Ma pan talent.
- Przyszli po mnie. - Dlaczego?
Mylš, że mam nagranie, a nie mam! Kto mnie wrobił. To jaki absurd.
- Kim byli ci ludzie? - Wyglšdali na żołnierzy.
Pewnie z frontu jednej z naszych bezprawnych wojen.
Odwalajš brudnš robotę, eliminujš ludzi.
W tym chaosie to coraz łatwiejsze.
Niedobrze. Uprzedzałem cię, ale uparła się wzišć tę posadę.
Przynajmniej nie doję budżetu jak Ben.
- Możemy co zmienić. - Nie chcę zmian.
Twoje ksišżki niczego nie zmieniły.
Straciłe pracę i żonę.
Wybacz.
Pójdę już.
Nie. Tu jeste bezpieczna.
- Skopiowała to nagranie? - Na komputer w biurze.
- Wskaż im tę kopię. - Uznajš mnie za winnš.
Ważne, by była bezpieczna.
LS3R: ŁĽCZNOĆ NA POLU WALKI
Co się dzieje?
- Gdzie jeste? - Czemu pytasz? Rozmawiałe z nim?
Nie mogę teraz.
Kazałe mi uciec. Wrobiłe mnie.
Tylko ty masz dostęp do mojego komputera. Wysłałe to.
Wybacz. Grozi nam likwidacja działu.
- Ratowałem nasze posady. - Tylko na tym ci zależy?
Muszę kończyć.
To ta dziewczyna.
Nie miałe z niš kontaktu?
W niczym nam nie zagraża.
Chciałe podwoić jej premię. Dawała ci czy cię szantażowała?
Jeste, zdaje się, żonaty.
- Więc nie dzwoniła? - Nie.
Jeli Microll się dowie, odpowiesz za to osobicie.
- Tak? - Pożyczy mi pan telefon?
Mam dychę.
Dzięki.
To tylko złoliwe plotki, Bruce. Znajdziemy tego psotnika.
Ruperta tu nie ma, ale w pełni się zgadzamy.
- Dzwoni Liz Gill. - Mógłby chwilę poczekać?
- Czeć, Liz. - To pomyłka.
Czemu mnie cigacie?
Złamała zasady bezpieczeństwa. Chronię renomę firmy,
- którš postanowiła zniszczyć. - Emmanuel mnie wrobił.
- Zwróć kopię nagrania. - Nie wyniosłam jej poza biuro.
Kto za mnš łazi?
Nie mam czasu. Oddaj plik, a wycofam ludzi.
- Jedzie pan do Londynu? - Podwieć cię? Wsiadaj!
To już 12. w tym roku ofiara starć z policjš.
Tymczasem hakerzy z grupy Redystrybutorów wyłšczyli serwery
operatora telefonii, któremu udowodniono unikanie opodatkowania.
Kierujšcemu atakami w sieci Manningowi grozi ekstradycja do USA...
Zajmiesz się kim jeszcze.
Czeć, Liz!
- Jak leci, Ben? - Co tu robisz?
Potrzebuję pomocy.
- Jestem Liz, siostra Bena. - Jenna.
- Pozwolisz? - Jasne.
Moment.
Jeli zostajesz, pomagasz w sprzštaniu.
Nie zostaję.
Zaczekasz chwilę?
Przekazalimy te kilka milionów funtów na Oxfam,
Amnesty International i Greenpeace.
Dziękuję wam w imieniu wszystkich.
A oto nasze dokonania.
Z radociš zawiadamiam, że ofiarowalimy 200 milionów funtów
pięciu najbiedniejszym krajom Afryki
z kont największych oszustów podatkowych w kraju.
Na pewno się ucieszš.
Co nowego u was?
Znalelimy nieopodatkowane 36 milionów na rachunku Altimo Finance.
Fantastycznie. Zajmiemy się tym.
Jeli używacie naszej sieci i narzędzi, zgadzacie się z nami co do celu.
Wracajmy do pracy.
Do zobaczenia.
Nie powinno cię tu być. Nikomu nie mów.
- Pożyczysz mi telefon? - Zaczekaj.
Pewnie ci chłodno.
Dzięki.
Maile znajdujš się na zewnętrznym serwerze.
Przydałby się pożar.
Już rozmawiałem z naszym łšcznikiem w Ministerstwie Obrony.
- Do czego jestem ci potrzebny? - Pomożesz mi tam wejć.
- A po co? - Muszę co zabrać.
Mam kartę wejciowš, ale lepiej, żeby wywabił ochronę.
Możemy spalić tę budę.
Jed na górę.
Spadaj! Kto idzie.
Zostań w windzie.
- Znasz mnie. - Nigdzie nie pójdziesz!
Jej brat należy do Redystrybutorów. Jest powišzany z Manningiem.
Ja pierdolę!
O co chodzi? Nie wracasz do domu?
Na razie nie mogę, ale dziękuję za pomoc.
- Pożyczysz mi laptop? - Leży w namiocie pod poduszkš.
Nie mogę.
Nie potrafię dalej kłamać.
Czeć!
Mam to, czego pan chce. Jedynš kopię.
- I nikt o tym nie wie. - Wiedziałem, że jeste rozsšdna.
- Wylę po ciebie kogo. - Potrzebuję gwarancji.
Masz moje słowo.
Nie masz się czego bać, póki współpracujesz.
Niech pan odwoła ludzi.
Załatwione. Czekam w biurze.
Za godzinę.
Martwię się.
Mam trudnš sytuację w pracy, ale poradzę sobie sama.
- Poważnie? - Muszę to załatwić.
Dziękuję.
Zadzwoń do ojca.
Oddaj plik.
- Mam go przekazać szefowi. - Zmiana planów.
Muszę z nim mówić...
- Mamy to. - To pan Nathan? Daj mi go!
- Zrozumiałem. - Pućcie mnie.
Poczekamy na zakończenie sprawy.
Przecież wam to oddałam!
Liz!
Otwórz!
- Odsuńcie się! - Niech wyjdzie!
Zostań!
Gówniara należy do Redystrybutorów.
Podaję numer do namierzenia.
Ogrzej się.
Powiedz prawdę.
Co to za jedni? Co wyniosła z biura?
W produkcji każdego sprzętu możliwe sš błędy.
Firma LS3R stawia na jakoć
i zaprzecza wszelkim zarzutom... Nie mogę.
Nie potrafię dalej kłamać.
Wiedzielimy, że wysyłamy wadliwy sprzęt...
Rewelacja!
Odrzwia jasnoperłowe, a składane stołki
wartoci niższej niż kryształowe księżyce.
- Rozumiesz co z tego? - Nie.
- Kto to jest? - Rupert Betteridge, twórca firmy.
- Trafił do szpitala z zapaleniem płuc. - Prędzej się załamał.
Schody do Maude i Betty pod Alexandrem.
To jaki szyfr.
Może klucz dostępu do serwerów.
Nikomu nie mów.
Jak mnie znaleli?
Masz mój telefon?
Jak ty to znosisz?
Jak możesz tak żyć? Znudziłoby mi się.
To jest wojna.
Mielimy umowę.
Skšd o tym wiesz?
Umiem zadbać o porzšdek...
Bruce, to już przesada!
Jak skorzystasz na tym, że mnie pominiesz.
Daj mi 24 godziny.
Załatwię to.
Uprzedzałem cię, ale uparła się wzišć tę posadę.
To, co robiš, jest naprawdę ważne.
Usiłujš skruszyć okowy drapieżnego kapitału.
Chciałbym dożyć społecznej sprawiedliwoci.
Zabierzesz mnie do Manninga?
- Dzień dobry. - Witam. Co nowego?
Dobre wieci. W "Timesie" ukaże się tekst o Dniu Dobroczynnoci.
O akcji rowerowej w Twitterze aż huczy.
- W tej drugiej sprawie cisza. - Dobrze by było...
ale, niestety...
- Wcišż tu sš! - Uciekaj.
Nathan ich nasłał. To bezwzględny łajdak.
- Pomówię z nim. - Firma ma sporo na sumieniu.
Wyjed z miasta!
To nieporozumienie.
Twój komputer służbowy został zabezpieczony.
- Poniosło mnie... - Straciłe moje zaufanie.
- Masz milczeć. - Oczywicie.
Bez obaw. Naprawię to.
Szofer odwiezie cię do domu.
Jak mogła tam pracować?
W LS3R sš normalni ludzie.
Nie interesuje ich polityka, tylko kto z kim sypia.
- Michael cię ochroni. - Jak?
Przy nim cię nie znajdš.
Powinnimy tu skręcić.
Jest cigany i doć nerwowy, ale on naprawdę może zmienić co w kraju.
To on.
Michael?
Miło cię poznać, Liz.
Masz co dla mnie.
Potrzebuję pomocy.
Jest tutaj.
Chyba to ma.
Chod!
Dokšd idziemy?
Zanim zaatakujemy jakš firmę, sprawdzamy, czy na to zasługuje.
Redystrybutorzy nie działajš w oparciu o plotki.
Nie chcę, by wzięto nas za kolejnych sfiksowanych hakerów.
To nagranie nie pozostawia wštpliwoci.
Pokaż, co masz.
Nikt nam niczego nie wytknšł, bo Nathan wszystkich uciszył...
To wystarczy za dowód.
Na dodatek mamy trop, dotyczšcy systemu szyfrowania.
Załatwicie ich?
Sprawdzimy to jeszcze.
Oni chcš mnie zabić.
Musimy mieć mocne podstawy.
Wierzę ci, ale nie możemy zaatakować, polegajšc na słowie jednej osoby.
Zostaw mi to. Do jutra wszystko się wyjani.
Cierpliwoci! Będziesz bezpieczna w obozie.
Obroniš cię.
Zostaw nas.
Rupert się ocknšł.
Trzeba co z nim zrobić.
Dziękuję. Dobrze zrobiła. Ojciec byłby z ciebie dumny.
Jenna wie, gdzie mnie znaleć.
Harry Gill. Nie mogę rozmawiać. Proszę zostawić wiadomoć.
To ja, tato. Powiniene wiedzieć, że postšpiłam, jak należy.
Chcę się z tobš spotkać. Przepraszam cię za tamto.
Nie rozłšczaj się.
- Kto to? - Nic nie mów!
Przekonało cię to, Elizabeth?
Tata jest stary i chory.
Północna strona London Bridge za 15 minut.
- Ben? - Co tam?
Uwięzili ojca.
Wzięli go na zakładnika. A plik przekazałam Manningowi.
Sš w jego domu.
- Jedziemy. - Muszę odzyskać plik.
- Przecież go oddała. - To odbiorę!
Jadę na farmę ojca.
Będę uważał. Znam to miejsce.
Nie do tego cię wyszkolono.
Miałe walczyć za kraj i bronić bezbronnych.
Ubique quo fas et gloria ducunt -
"tam, dokšd zawiodš obowišzek i chwała".
Rupert Betteridge?
Gdzie jest?
Jak tylko skończę.
Nie twoja wina. Jeste ofiarš systemu.
Wsiadaj!
Gdy usiłujesz zmieniać wiat, twoje rojenia niszczš wielu ludzi;
także kolegów z pracy, którzy ci ufali.
- Gdzie nagranie? - Już go nie mam.
Wrzuciła to do sieci? Skopiowała?
- Oddałam Manningowi. - Fatalny pomysł. Co z nim zrobi?
- Nic. Zaczeka do jutra. - Nie wierzę.
Wymyl co lepszego.
Tylko pamiętaj o swoim ojcu!
Nic mi nie będzie. Nie martw się.
Uderz!
Jeli nagranie pójdzie w wiat, on umrze.
Odzyskam je. Przestańcie!
Zaczynasz myleć. Gdzie jest Manning?
- Nie wiem, ale ludzie w obozie wiedzš. - Jazda!
Wpakowała mnie w kłopoty i zamieniła dobrš pracę na konszachty z terrorystami.
- Nie sš terrorystami. - Nie mam czasu na jałowe rozmowy.
Zatrzymaj!
Masz czas do północy. I lepiej nie zgub telefonu.
Spóniłe się na lunch. Podwieczorek dopiero o szóstej.
- Jak poszło z Michaelem? - Dobrze. Gdzie on jest?
- Nie mogę powiedzieć. - To ważne.
- Co noc pi gdzie indziej. - A dzi?
- Czemu pytasz? - Mam sprawę.
- Nie mogę go narażać. Jest cigany. - Czyli wiesz!
Nie znam cię. Zjawiła się tu wczoraj!
To, co robisz - czymkolwiek się zajmujesz -
przynosi ogromne zyski,
a płacš ci tylko ułamek tego, co jeste dla nich wart.
Skosztuj dżemu. Domowy.
Musisz dać mi tabletkę.
Mam słabe serce. Martwy wam się nie przydam.
W szafce nad blatem, po prawej.
Podaj mi tabletkę warfaryny.
Nie.
- O co chodzi? - Jest Michael?
- Jaki Michael? - Dobrze wiesz.
- Nazywam się Liz Gill. - Zaczekaj.
wietna robota.
Co tu robisz?
Chcę pogadać.
- Masz chwilę? - Chodmy na górę.
Jest wino w lodówce?
Cholera!
Sprzęt LS3R spowodował poważne incydenty w Iraku i Afganistanie.
W prowincji Helmand zginęło dziesięciu żołnierzy,
bo GPS pomylił pozycję o 5 kilometrów
i zaprowadził ich do obozu Talibów.
Pokaż się!
Opowiedz o sobie.
Różnicie się z bratem.
- Jest podobny do ojca. - Wiem.
Znam waszego ojca.
Od lat mnie inspiruje.
Nie wiedziałam.
Cel uciekł.
Złapiesz go?
Jest blisko.
Zrób z nim, co chcesz. Widział cię.
Po co to mówić? Zna pan Richiego.
Chcesz premię w gotówce?
Jak trafiła do firmy?
Chciałam zostać dziennikarkš,
ale jedynš dobrze płatnš pracę znalazłam w dziale piaru w LS3R.
Słabo się na tym znałam.
- Mogłam być uważniejsza. - Potrzebni nam tacy jak ty.
- Zaczynasz rozumieć. - Co?
Przepraszam. Zaczynamy transmisję.
Niedługo wrócę.
SKASOWAĆ PLIKI?
Londyn wyrósł na kradzieżach,
łapówkach, wymuszeniach i unikaniu opodatkowania.
Wymierzymy złoczyńcom sprawiedliwoć...
Zrób, co musisz. Wybaczam ci.
Nie strzelaj!
- Tato! - Mój synu...
Wykorzenimy korupcję i oszustwa podatkowe,
i wymierzymy sprawiedliwoć tym, którzy majš się za lepszych.
Naszym celem jest obalenie kapitalizmu...
- Zaraz północ. - Co z ojcem?
- Masz plik? - Tak.
- Gdzie Manning? - Gdzie za cianš.
Wyjd z budynku!
Dokšd idziesz?
- Nie odbierzesz? - Mam nagłš sprawę.
Co się dzieje?
Chodzi o ojca.
Zabijš go...
Przyszła po nagranie?
Już tu sš.
Oddamy im. Gdzie je masz?
- Nie potrzebujesz go? - Mam je w głowie.
Sš ważniejsze sprawy niż ten filmik. Dokonamy wymiany.
Ja z nim pogadam.
- Przychodzę po Liz. - Jest moim gociem.
Wiem.
Chyba chodzi wam o to, ale najpierw chcemy zobaczyć jej ojca.
Chwileczkę.
Wsiadaj!
Jazda!
Mam plik.
Nie szarp się!
- Gdzie jest mój ojciec?! - Zabierz jš!
Tata jest ze mnš. Wiozę go do szpitala.
- Czemu nie odbierała? - Wszystko spieprzyłam.
Zabili Manninga.
Wykorzystali mnie, by go namierzyć.
Powiedz szczerze: zapłacili ci?
Jak możesz?!
Notowania producenta sprzętu dla wojska LS3R wzrosły
po ogłoszeniu wykupu udziałów przez amerykańskiego giganta,
firmę Microll, za łšcznš sumę 230 milionów funtów...
Jeste cała.
Tak mi przykro. Jak się czujesz?
Jeszcze ich dopadniemy. Nie ujdzie im na sucho.
Odpoczywaj.
Zostawił list...
Stan się pogorszył. Proszę wyjć.
- Wyjdzie z tego? - Musi odpoczšć.
HARRY GILL, "CIEŻKA POKOJOWEGO PROTESTU".
Nie za póno na tę lekturę?
Ponoć idee sš niemiertelne.
To nie jest pismo ojca.
Kod pocztowy?
Jaka klinika.
Tam może być Betteridge. Wstawaj!
Wejdę sama. Czekaj.
- Jeste pewna? - Bšd czujny.
- Do pana Betteridge'a. - Teraz nie ma odwiedzin.
- Kim pani jest? - Bratanicš.
- W której sali leży? - Nie teraz.
Wuj ma myli samobójcze.
Może pani mieć kłopoty.
- Która sala? - 205.
Proszę!
Witaj.
My się znamy.
Liz z piaru! Mam pamięć do twarzy.
Wycišgniesz mnie stšd? Jestem najzupełniej zdrów.
Chcę wyjć. Od tych tabletek czułem się tylko gorzej.
Pamięta pan nasze nagranie?
Oczywicie. Pewnie narobiło zamieszania.
- Można tak powiedzieć. - Otwarcie przyznałem się do winy.
Odbierz!
Zmarnowałem sobie życie.
Chciałem zgłębiać piękno wszechwiata,
- a skończyłem grzebišc się w brudzie. - Firma przejęła nagranie
i nikt go nie obejrzy, ale jeszcze można co zdziałać.
Gdzie leży pan Betteridge?
Nie stawiaj się. Id!
Wystarczy. Jedcie.
Na maskę! Ręce!
Dlaczego to robisz? Tyle ci płacš?
Służyłe w wojsku.
Twoi koledzy ginęli przez wadliwy sprzęt.
Nathan o tym wiedział i to zatuszował.
Nie mam z tym nic wspólnego.
Ależ tak!
Masz wybór.
Odwalasz brudnš robotę, tak jak wczeniej ja.
Ale nie musisz.
Wysługujš się tobš.
Nie musisz.
Wysiadać!
Naprzód!
- Zastanów się... - Milcz!
- Co mam z nimi zrobić? - Dobrze wiesz!
Na kolana!
Proszę cię...
Wiesz, co robić.
Do roboty!
Zrób to!
No już! Wykonaj zadanie!
Oddaj broń!
Zadbamy o ciebie.
Pomóż nam!
Radcie sobie sami.
Patrz!
Chcielimy się nachapać i bronilimy swojej pozycji.
Wiedzielimy, że nasze produkty sš niesprawne.
Urzędnicy też wiedzieli, ale kupilimy ich milczenie.
Po emisji nagrania ceny akcji LS3R pikujš.
Grupa Manninga wszczęła działania przeciwko firmie...
Odkšd była mała...
- wiedziałem... - Tak, tato.
Muszę wyjć.
Poradzę sobie.
Londyn sparaliżowany...
Awaria systemu komputerowego w centrum finansowym...
- Indeks giełdowy spada... - Za atakami stojš Redystrybutorzy...
To koniec kapitalizmu w obecnej postaci...
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.