Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
MIASTO-WYSPA
{y:i}Szósta. Pora wstać.
{y:i}Szósta. Pora wstać.
"Kontakt" na motywach opowiadania Siddhartha Sharmy.
"Komitet ds. zabawy" i "Duch w maszynie" na motywach opowiadań Ruchiki Oberoi.
{y:i}Dzień dobry, wybiła dziewiąta. Wilgotność powietrza wynosi 35%,
{y:i}a temperatura - 32 stopnie.
{y:i}Systematic Statistics - Zabawa, Zachwyt, Zadowolenie.
{y:i}Dzień dobry wszystkim, ogłoszenia na dziś.
{y:i}Kulturalny i kompetentny zarząd Systematic Statistics
{y:i}powziął decyzję o zobowiązaniu pracowników
{y:i}do przyjęcia dziesięcioprocentowej obniżki pensji.
{y:i}Realizując politykę firmy
{y:i} - w odpowiedzi na zażalenia dotyczące jakości wody -
{y:i}z radością oznajmiamy, że filtry wody zostaną usunięte.
{y:i}Od teraz pracownicy mogą cieszyć się czystą wodą
{y:i}przyniesioną z domu.
{y:i}Systematic Statistics - Zabawa, Zachwyt, Zadowolenie.
{y:i}KOMITET DS. ZABAWY INFORMUJE
{y:i}ZOSTAŁEŚ ZWYCIĘZCĄ TYGODNIA
Panie Kalantri!
Co to takiego?
Wykres Weinburta, o który wczoraj pan prosił.
Wolno spytać, jaką metodą pan to wyliczył?
Posłużyłem się różniczkami.
Wiem, że kazał pan...
Panie Kalantri, czy nie zaznaczyłem,
że ma pan posłużyć się całkami?
Tak. Ale kiedy liczyłem tą metodą, wynik się nie zgadzał.
Ma się pan za mądrzejszego. Dobrze.
Skoro tyle pan wie, na pewno zna pan slogan firmy...
Słucham! No, słucham!
Niech ktoś powie, jak brzmi slogan firmowy.
Zabawa, Zachwyt, Zadowolenie.
To nie slogan, a tymczasowe powiedzonko.
- Tymczasowe. - Przepraszam.
Zabawa, Zachwyt, Zadowolenie tak się w was zakorzeniły,
że zapomnieliście, że nasz slogan to Prawomyślność,
Porządek, Posłuszeństwo.
Posłuszeństwo, panie Kalantri, a zatem ma pan mnie słuchać.
- Tak jest. - Jasne?
Chcę to mieć za pięć minut.
Całki. - Tak jest.
{y:i}Mając wzgląd na frustracje wywołane traceniem czasu
{y:i}na przejazdy w godzinach szczytu,
{y:i}oiwany na aiaiog zarząa zaleca zostać w firmie godzinę dłużej
{y:i}i przeczekać okres wzmożonego ruchu.
{y:i}Od dziś autobusy odjeżdżają o 19.00 zamiast o 18.00.
{y:i}Otwarty na dialog zarząd czeka na kolejne propozycje.
{y:i}"Systematic Statistics - Zabawa, Zachwyt, Zadowolenie.
{y:i}Smacznego!
{y:i}PROSIMY O UWAGĘ
{y:i}SUYASH CHATURVEDI
Tak jest.
Tak.
Tak.
Tak.
Tak.
Tak.
Gratuluję, panie Chaturvedi.
Zdobył pan nagrodę Komitetu ds. Zabawy.
Ekscytujące!
Zdaje pan sobie sprawę, że nagroda jest elementem najnowszej inicjatywy: "Frajda".
Ale czy wie pan, co ma ona na celu?
Wie pan czy nie? Wie pan?
Nie. Nie szkodzi.
Chcemy pokazać, że w Systematic Statistics nie wszystko kręci się wokół pracy.
Nie! Dlatego zmieniliśmy firmowy slogan.
Chcemy wam uświadomić, że Systematic Statistics
nie jest światem nudnych wykresów i tabelek,
a firmą, która pozytywnie zaskakuje.
Ciekawi pana, co pan wygrał? Oczywiście, że tak!
Pan trzyma, chodźmy.
Koperta przygotowana przez komitet jest pełna niespodzianek.
Dzień Frajdy dla całej rodziny.
Ale ja nie mam rodziny.
- Nie ma pan? - Nie.
Tym lepiej!
Zabawa w pojedynkę jest ciekawsza!
Szczęściarz. Żyje pan pełnią życia. Tak trzymać.
- A co z terminami? - Terminami?
Jakim terminami?
Kto panu wyznacza terminy? Ja.
Kto panu daje wolne? Ja.
Tak że bez obaw. Pan spojrzy.
Oto wykres wydajności firmy,
która stale spada.
Nasz nowy konsultant twierdzi, że dzieje się tak dlatego,
że za mało się bawicie!
Dlaczego? Dlaczego się nie bawicie, ludzie?
Proszę mnie nie drażnić i iść się bawić. Naprawdę.
Otworzy pan kopertę i postępuje zgodnie z instrukcjami.
Panie Chaturvedi, ostrzegam.
Radzę się dobrze bawić.
ZDOBYWCA NAGRODY KOMITETU DS. ZABAWY.
{y:i}Panie Chaturvedi, gratulujemy
{y:i}zdobycia nagrody Komitetu ds. Zabawy.
{y:i}Otrzymał pan plik kuponów stworzonych z myślą o zapewnianiu rozrywki.
{y:i}Koniecznie musi pan wykorzystać je wszystkie
{y:i}i wykonywać zawarte polecenia -
{y:i}w przeciwnym razie przełożony postawi w pańskich aktach czarną kropkę.
{y:i}Dzisiejszy dzień jest wynikiem miesięcy badań,
{y:i}mających na celu zapewnić maksimum rozrywki w jak najkrótszym czasie.
{y:i}Zaczynamy zabawę!
Pomóc? - Dostałem taki kupon...
Chodźcie, mamy zwycięzcę! Zdobywca kuponów specjalnych!
Proszę wejść na drabinkę.
Proszę.
Ludzie, oklaski dla zwycięzcy!
{y:i}Muzyka!
Pokażę panu pozostałe wygrane.
Gąbka z luffy.
Jeśli kocha pan siebie, musi pan ją mieć w łazience.
Marzy pan o niej i na nią zasługuje.
Po dniu ciężkiej pracy można wziąć luksusową kąpiel.
Oklaski dla pana Chaturvediego!
Wspaniała nagroda Towarzystwa Ubezpieczeniowego Swabhimaan.
Zwykłe polisy zabezpieczają na wypadek śmierci.
Co jeśli człowiek nie umrze?
A jeśli pan Chaturvedi straci rękę?
Co biedak pocznie?
Rękę, którą salutuje przed flagą.
Którą sieka. Którą je.
Którą oddaje serce żonie, składając obietnice.
Wtedy pan Chaturvedi, na pocieszenie po stracie ręki,
otrzyma 1000 dolarów.
A jeszcze - nie daj Boże - straci drugą rękę!
Proszę schować.
Co pocznie w takim stanie? Pomyślcie.
Będzie mógł biec za autobusem, ale jak do niego wsiądzie?
Jak zawiąże sznurówki? Jak kogoś przytuli?
Wtedy dzięki naszej polisie otrzyma 2000 dolarów.
Dajmy na to, że goniąc autobus, straci obie nogi.
Przyczłapie do nas,
a my zapłacimy po tysiącu za nogę.
W sumie 4000 dolarów!
Jak pan weźmie polisę? Nie ma pan rąk.
Dajcie mi to.
{y:i}OCENA TAŃCA - LAMER
{y:i}Pan Chaturvedi, zdobywca nagrody?
Przy telefonie.
{y:i}Dzwonię z Komitetu ds. Zabaw. Dobrze się pan bawi?
{y:i}O wszystko zadbaliśmy, więc z pewnością.
Tak, bawię się przednio.. Super rozrywka.
Zaliczyłem wszystkie atrakcje.
- Mogę wracać do biura? {y:i}- Nie rozumiem.
{y:i}Chce pan wracać? - Tak.
{y:i}Ale dostał pan dzień wolny. Panie Chaturvedi, źle się pan bawi?
Bawię się świetnie. Z tym że... muszę nadgonić pracę.
{y:i}Panie Chaturvedi, z takim nastawieniem walczy nasz komitet.
{y:i}Ciągle praca, brak zabawy.
{y:i}Dziś pan się bawi, choćby nie wiem co.
{y:i}Radzę wykorzystać kupony.
{y:i}Przypominam, że o 18.00 melduje się pan w Rozrywkowym Vanie.
- Wykorzystałem wszystkie kupony! {y:i}- Nie pojmuję.
{y:i}Program przygotowali naukowcy.
{y:i}Kupony mają wystarczyć do 18.00.
{y:i}Panie Chaturvedi, poinformowano nas, że pominął pan aloesową maseczkę o 13.30
{y:i}i pielęgnację stóp o 14.30.
{y:i}Ale skoro kupony się skończyły, bardzo nam przykro.
{y:i}Przed panem jeszcze kilka godzin zabawy.
{y:i}Proszę się nie martwić, niezwłocznie doślemy kupony.
Wie pan, nie ma potrzeby. {y:i}- Panie Chaturvedi,
{y:i}dziś pański Dzień Frajdy, to ważne, aby bawił się pan cały dzień.
Pan Chaturvedi? Zwycięzca? Proszę.
Tym razem ma pan wykorzystać wszystkie, zgodnie z instrukcją.
To polecenie odgórne.
{y:i}Całe napięcie opuszcza ciało.
{y:i}Odpręż się.
{y:i}Poddaj się spokojnym, kosmicznym wibracjom.
{y:i}Pływamy zanurzeni w tej samej kosmicznej cieczy.
{y:i}Nasze losy są splecione.
ZAJRZYJ POD FOTEL I WEŹ PACZKĘ
WEŹ PACZKĘ SPOD STOLIKA 12
{y:i}Panie Chaturvedi, Komitet się kłania.
Tak? {y:i}- Ă-í ×ŕňóđâĺäč, âĺ÷ĺ ĺ 18 ÷.,
{y:i}Już 18.00, a pan nie zgłosił się do Rozrywkowego Vana.
Zostało mi ostatnie zadanie.
{y:i}Jest 18.00. Proszę iść do auta.
{y:i}Zawieziemy pana na miejsce ostatniej atrakcji.
{y:i}Proszę pamiętać, jeśli nie wykona pan polecenia,
{y:i}nie ukończy pan Dnia Frajdy.
Zbieramy się!
Chodźcie, przerwijcie pracę. Chodźcie wszyscy. Szybko.
Przenikliwi i wymagający członkowie Komitetu
postanowiła dać panu Chaturvediemu tytuł "Pracownika miesiąca".
Wielka chwila! Wielka!
Zaważyło jego oddanie. Lojalność wobec firmy.
Bezwarunkowa realizacja wszystkich celów i naszych założeń.
Stuprocentowa obecność w pracy.
Codziennie jest w biurze punktualnie.
Nigdy nie spóźnił się z raportem.
Dziś te cechy pana Chaturvediego zostały docenione.
Wjeżdżajcie.
I najważniejsze... jego wiara w firmowy slogan.
Prawomyślność, Porządek,
Posłuszeństwo.
Powitajmy najwyżej cenionego kolegę, śpiewając nową piosenkę "Pracownik miesiąca",
której tekst dostaliście.
Jeśli nie starczyło, podzielcie się.
Oto i on!
Dalej, śpiewajcie ze mną. Razem!
Razem.
Raz, dwa, trzy.
Trzymać się tekstu.
STRZELAJ BEZ ROZKAZU
Nikt nie przeżyje. Nikt.
Nasz człowiekidzie siać śmierć i zniszczenie w największym centrum handlowym.
Jest bezwzględny i niezwykle niebezpieczny.
Wasza zmora... wasza zguba.
{y:i}Panie Chaturvedi, komitet się kłania.
{y:i}Gratulacje. Niespodzianka się podobała?
{y:i}Obiecujemy, że jeśli nadal będzie pan równie pracowity i bezgranicznie oddany,
{y:i}zorganizujemy więcej podobnych rozrywek.
Tak. Dziękuję.
DUCH W MASZYNIE
Pani Joshi, na prognozy wciąż za wcześnie.
Usunęliśmy z ciała trzy kule, ale stan jest ciężki.
Przy życiu podtrzymuje go aparatura.
Nie możemy nic przewidzieć z uwagi na śpiączkę,
lecz bądźmy dobrej myśli.
Biedny Joshiji.
Całe życie tylko dom-biuro i biuro-dom.
Kto by pomyślał, że w firmie dojdzie do takiej tragedii?
Dobry z niego człowiek.
Pomocny i odpowiedzialny.
Brakowało nam go na zebraniu wspólnoty.
Tylko on zna przepisy i pilnuje wyliczeń.
Skoro nam jest tak ciężko,
to jak musi być dzieciom?
Pomyślałam, że...
może...
tylko sugeruję - by kupić telewizor?
Ośle! Uważaj! Spodnie mu spadną!
Dwa przecinek pięć i dwa...
Strasznie to zabawne!
Odejdź, Rohit. Daj im pracować. - Dada! Sekundę.
‘Zostawmy akwarium tu, gdzie je zamontował.
Telewizor ustawmy w sypialni.
Tędy. Rohit, odsuń się.
Tędy, proszę.
Zszokowało nas to.
Trudno uwierzyć, że do tego doszło.
Prawda?
Bratowo, macie nowy telewizor?
- Widziałem, jak wczoraj wnosili. - Tak
Kupiłyśmy dzieciom,
- żeby nie myślały o tragedii. - Rozumiem.
Jakiej marki?
- Samsung? - Nie, Sony - była obniżka 25%.
Kupiłaś w promocji!
Pewnie macie teraz większe wydatki.
Ile zapłaciłyście?
45.
Bakłażan - 37,
pomidory - 55, proszek - 125, żel do WC -180.
- Żel Harpie? - 180.
180? Harpic?
Chciałeś. Poprosiłam o małą butelkę, ale nie mieli,
a w domu stała zupełnie pusta.
Nie mogłaś wziąć innego?
Dalej.
Herbata - 66, parasolka - 150.
- Plecak - 350. - Plecak?
- Cukier... - Plecak?
Za 350.
- Dla kogo? - Dla Mohita.
Po co?
Ten, który miał, był kiepski i zepsuł się suwak.
Próbowałam naprawić, ale...
Mówiłem: "Nie używaj tej garstki szarych komórek".
Nie masz mózgu. Jeszcze mi pyskujesz?
Nie pracujesz, siedzisz w domu i wydajesz.
Gdybyś cokolwiek zarobiła, poznałabyś wartość pieniądza.
Zarabiała, więc po co kazałeś jej rzucić pracę?
- Mamo. - Tak. Ja kazałem!
- Dalej. - Szczotka - 92. Olej - 115.
Do was mam mówić oddzielnie?!
- Wodór - H. Hel - He... - Dwie trójki dają sześć.
Lit - Li. Beryl - Be.
{y:i}W tych mrocznych czasach, gdy zalewają nas kłamstwa i zło.
{y:i}Kto jest wybrańcem?
{y:i}Kto pokaże światu, że jest człowiekiem doskonałym?
{y:i}Kto jest wybrańcem? Posłusznym synem? Przykładnym mężem? Porządnym ojcem?
Na całym mieście rozwiesili plakaty.
- Trzeba oglądać, będzie dobry. - Daj posłuchać.
{y:i}Czy świat hipokrytów, przepełniony szaleństwem i niemoralnością,
{y:i}pozwoli mu zostać chodzącym ideałem?
Wreszcie dobry serial.
- Mohit, zapisz godzinę. - Dobrze.
Tutaj podpis.
Tu zaznaczamy.
I podpis.
Dokumenty się zgadzają. Od jutra ma pani dostęp do konta męża.
Oto książeczka czekowa, karta płatnicza i PIN.
- Pięknie dziękuję. - Ja również. Przyniosę pełnomocnictwo.
Ciężkie! Wróciłaś.
Noś po jednej.
Ostrożnie.
Rohit!
Chodź tu.
- Przymierz. - Z Doraemonem!
{y:i}Synowe pięknie nakryły do stołu.
{y:i}Bo i czemu nie?
{y:i}Purushottam wraca dziś z pięciodniowej wizyty na rodzinnych ziemiach.
{y:i}Nie mówiłaś.
{y:i}- Jemy? - Poczekaj na tatę, wtedy zjesz.
{y:i}Trudno się powstrzymać.
{y:i}Spróbuję, jeśli pozwolisz, bratowo.
{y:i}- Pamiętaj o manierach. - Nie gadajcie.
{y:i}Poczekaj na starszego brata.
{y:i}Ciociu, wszystko zawsze jest pod niego.
{y:i}Może raz będzie pode mnie.
{y:i}Bratowo, niech je.
{y:i}Shabri też spróbował jagód przed Ramem.
{y:i}To znak miłości do starszego brata.
{y:i}Co robisz? Nie wolno ci dźwigać.
{y:i}Wezmę. Twoje chude nadgarstki nadają się do noszenia biżuterii.
{y:i}Spójrz. Coś dla mojej pięknej księżniczki.
{y:i}Królewski naszyjnik. W takich do twarzy ci najbardziej.
{y:i}Przepiękny. Ale najpiękniejszym klejnotem jesteś ty, bo o mnie dbasz.
{y:i}Szczęściem kobiety jest miłość jej męża.
{y:i}I ja dziękuję losowi, że mam kogoś takiego jak ty.
Złap tę plisę. Na dole. Poczekaj minutę.
Proszę cię, przynieś szpilki od babci.
Teraz druga. Od góry do dołu.
Wyprasowałam ci sari.
Po co przyniosłaś? Już w tym chodziłam. - Co ty mówisz?
Jak możesz w tym wyjść?
Przynieś matce śniadanie.
W tym wyglądasz jak balon.
Nie mogę się spóźnić. Kogo obchodzi, jak wyglądam?
Mnie obchodzi. Dziś twój pierwszy dzień w pracy.
- W tym będziesz wyglądać pięknie. - Jedz.
Ubieram się, postaw. Zostaw talerz. W tym już nie chodzę.
Pójdę w tym. Zresztą to nie pierwszy dzień w pracy.
- Nie wyjadaj. - Dziś mam dzień próbny.
- Nie wiadomo, czy mnie przyjmą. - Przyjmą, nie stresuj się.
Na pewno?
- Ostrożnie. - Upuścicie.
- Którą chcesz? - Mamo, dla mnie ta większa.
Będziecie jeść obiad,
czy tylko napychać brzuchy słodyczami?
- Mohit, chciałbyś grać na tabli? - Tak.
Patrz, jak ten malec pięknie gra.
Zapiszemy Mohita na lekcje.
{y:i}W niedzielę o 12.00
{y:i}oglądajcie odcinek specjalny Purushottama.
Kto może zmienić to, co nam pisane?
Bardzo smutne.
Okropne wydarzenie.
Co ma być, to będzie.
Co robić?
Nie trać nadziei.
{y:i}Spójrz, matko. Twój syn.
Jest luźny dzień, to nikt nie przychodzi.
- Tylko serial się zacznie, od razu chmary. - Dopiero się zaczęło.
{y:i}Jutro zaczynasz post, więc mam coś wyjątkowego.
{y:i}Śrijantrę.
{y:i}Tylko dla ciebie. - Śrijantra?
{y:i}Święty przedmiot stworzony przez Śiwę.
{y:i}Wiedzę na jego temat przekazuje się z pokolenia na pokolenie.
Wiedzieliście to?
{y:i}Zapewnia dobrobyt i pokój.
{y:i}Domownicy żyją radośni i bezpieczni.
{y:i}Zawsze dbasz o pokoj i szczęście rodziny.
{y:i}- Postawię go w kapliczce. - Poczekaj, matko. Mam dla ciebie coś jeszcze.
{y:i}Bilet na pielgrzymkę do Badrinath z biurem podróży Kailash.
{y:i}Nie odmawiaj.
{y:i}Nie martw się wydatkami. Raz w życiu każdy musi
{y:i}odbyć tę świętą podróż. Pojedziesz, matko. Pojedziesz.
{y:i}Pobłogosław mnie. - To zaszczyt być twoją matką.
Biuro podróży Kailash?
To państwo wysyłają matkę Purushottama do Badrinath?
Tak, też chcę wykupić.
Ile?
Dobrze.
{y:i}- Co tak pachnie? - Słucham?
{y:i}Mam coś dla ciebie. - Naprawdę? Co?
{y:i}Zamknij oczy, wtedy ci pokażę.
{y:i}Twoje ulubione kwiaty.
{y:i}Rany! Naprawdę piękne.
{y:i}A ja włożyłam twój ulubiony kolor.
{y:i}- Jak wyglądam? - Przepięknie.
{y:i}Jak zawsze. Do twarzy ci w nim.
- Kto to, o tej porze? - Mamo, to w telewizji!
{y:i}Otworzę.
Dobry Boże!
{y:i}Co się stało, Purrushotam? Co ci jest?/i>
{y:i}Purrushotam!
{y:i}Bracie!
Czego udajesz niewiniątko?
On go walnął. Wiem to.
- Bracie! - Spłoniesz w piekle, draniu!
{y:i}Bracie.
Mohit, chodź zagrać.
Zostaw go. Jego tata leży w śpiączce.
{y:i}Czy rodzina Purrushotama otrząśnie się po tej tragedii?
{y:i}Oglądaj Purrushotama! Dziś o 21.00.
{y:i}Czym zawiniłam, że spotyka mnie taka kara?
{y:i}Czym cię zawiodłam?
{y:i}Skoro Savitri udało się ubłagać Jamę i wskrzesić męża,
{y:i}dlaczego mnie ma się nie udać?
{y:i}Panie! Zabierz mnie,
{y:i}ale oszczędź Purrushotama.
{y:i}Jestem grzesznicą. Weź mnie.
{y:i}Nie chcę żyć, jeśli mój mąż cierpi.
{y:i}Weź mnie. Jestem grzesznicą.
{y:i}Vaidehi.
Pan wysłuchał moich modlitw.
{y:i}Wiedziałam!
{y:i}Wiedziałam, że nic ci nie będzie.
{y:i}Ostrożnie.
{y:i}Pan mnie wysłuchał.
Kto dzwoni w trakcie serialu?
Halo? Kto mówi?
Doktor Chaddha? Tak, słyszę. Wszystko gra?
- Mohit, ścisz. - Wyjdź na dwór.
Ma pan dobre wieści?
Wróci do domu?
Naprawdę bardzo... bardzo się cieszymy.
Tak. Tak, przyjadę jutro.
Dziękuję, doktorze.
Tata ma się lepiej.
Poruszył ręką i próbował coś powiedzieć.
Ostrożnie.
Mamo! Nie pytał o oceny?
Nie. Nie mówi wiele,
ale lekarze są zdania, że niedługo wróci do domu.
Bądźcie grzeczni i wyłączcie telewizor.
Niedługo egzaminy. - Za ponad miesiąc.
Daj się nacieszyć kilka dni. Gdy tata wróci...
Co? Co powiedziałeś?
Za dużo pyskujesz.
Wyłącz telewizor, nie słyszałeś? Do nauki!
Wstawać!
Chcę zrezygnować.
Zrezygnować. Z wycieczki do Badrinath.
Wyjazd za 15 dni.
Dlaczego? Dlaczego połowę?
Chcę odzyskać całą sumę.
Proszę? Pięknie naciągacie ludzi!
Najpierw proszę anulować.
Postępy... są oszałamiające.
- Jest dobrze - Dziękuję.
Dziękuję, Pinky. Dziękuję.
Bez pośpiechu.
Nie popychamy.
Dziękuję.
Dziś ostatni dzień Sarity, pożegnajmy ją brawami.
Żegnajcie, dzieci. Będę tęsknić.
Dziękuję.
{y:i}Wiem, że to radosny czas,
{y:i}ale musicie pozwolić pacjentowi wypoczywać.
{y:i}Bracie...
{y:i}jak myślisz? Zachowasz ziemie dla siebie?
{y:i}Nie, dopóki ja tu jestem.
Purrushotam!
Uważaj. On coś knuje.
{y:i}Wyślę cię w inne strony.
Uważaj.
{y:i}Szerokiej drogi.
{y:i}Doktorze, co z nim?
{y:i}Z żalem informuję, że doznał poważnego urazu mózgu
{y:i}i znów zapadł w śpiączkę.
{y:i}Szanse na wyzdrowienie są bliskie zeru.
{y:i}Możemy podtrzymywać go przy życiu, ale to kosztowne wyjście.
{y:i}Mowa o 10-20 latach czekania.
{y:i}Decyzja należy do państwa.
Co jest?
Znowu miał udar.
Jego stan... jest poważny.
Lekarze... nie robią nadziei.
Będzie trzeba podjąć decyzję.
{y:i}Mam pozwolić uśmiercić syna na własnych oczach?!
{y:i}Nigdy, doktorze! Nigdy!
{y:i}Boże, zrób coś... ale nam go nie odbieraj.
{y:i}Bez ojca nie przeżyjemy. Ratuj go, wujku doktorze!
{y:i}Żona żyje dla męża.
{y:i}Bez niego moje życie nie ma sensu.
{y:i}Panie, jakim próbom nas poddajesz?!
Rohit, mama i babcia wołają.
- Babciu, naprawdę wyzdrowiał? - Tak.
Mohit!
Serio wraca do domu? - Na serio! Wraca!
Mohit! Rohit! Szybko!
Nie mówiłam, że wydobrzeje?
Wspaniały dzień!
Zaczyna się! Chodźcie, chodźcie.
Wrócił!
Tyle dni, a tak pięknie wygląda.
{y:i}Spójrzcie, Purrushottam wrócił! - Wrócił?
{y:i}Powrót w święto światła!
{y:i}Świetnie wyglądasz.
{y:i}Tato!
KONTAKT
Mamo, gdzie mój zeszyt do hindi? - Przy kapliczce.
Śniadanie.
Zbierajcie się, riksza pewnie czeka.
Pa, mamo.
- Puppy! - Co?
Sprawdź.
Dać głośniej?
Coś ty powiedział? Fiucie, chcesz mnie pouczać?
Chuju, wpierdolę ci. Skopię ci dupę.
Dopierdolę ci i wydymam twoją matkę.
Wstawiłem głośniki 1200 watów, spytaj go.
1200 i 1600.
Twierdzisz, że kłamię? Przyjadę i cię skopię.
Pomyślałem, że cię podrzucę.
Nie do ciebie. Jadę do ciebie, chuju.
Przyjadę i cię połamię.
Cwiercmözgu jeden. Wsiadaj.
Harish zamontował tu klakson samochodowy.
Jak zatrąbisz, koleś z przodu zacznie krzyczeć.
Słyszałaś ten kawałek z nowego filmu?
Cały dzień próbuję ściągnąć, żeby ustawić jako dzwonek.
3G nigdy nie działa.
Muszę wejść do Pradeepa.
Siema, Pradeep!
Cześć, Jignesh. Czekałem na ciebie.
Daj spokój. Naprawdę się z nią ożenisz?
Spójrz na nią. Jest bez życia. Wszystko pozałatwiane. Co zrobić?
Czasem się wkurzam.
Wiecznie chodzi zasępiona.
Jakby uśmiech był opodatkowany.
Nieważne.
Pokaż sprzęt.
Pradeep wystawia motocykl.
Chodź.
Zajebisty.
Cudo. Skąd go masz?
- Piękność. - Niezły, co?
- Mogę wsiąść? - Jasne.
Dawaj, kochana.
Miód na serce.
Chodź, pocałuję cię.
Przepiękna, przepiękna.
Jadąc czymś takim, srasz na innych kierowców.
Bratowej się nie podoba.
Nieważne. Dziewczyn takie tematy nie kręcą.
Ożenisz się, to zrozumiesz.
Ja? Najpierw muszę znaleźć właściwą dziewczynę, potem ślub.
Myślisz, że wyjdzie do ciebie z ekranu?
Olej piękno i inne takie, i się ustatkuj.
Cały ten romantyzm to bzdet.
Twój ojciec to niezły wesołek. Poważnie, cała rodzina wesołków.
Fajnie spędza się z wami czas. Ale pańska córka...
dlaczego zawsze chodzi smutna? - Nie, nie. To nie tak...
Kumple mówią: "Jignesh,
jesteś wesoły, dużo żartujesz,
ale twoja przyszła żona zawsze jest poważna".
Koledzy lubią sobie pogadać, więc im mówię:
"Kto ma czas szukać kobiet?".
Mam dbać o interes czy szukać?
Zresztą czy mógłbym odrzucić córkę Bhaiego?
- Mógłbym? - Nie.
I wszyscy są... zadowoleni.
My najbardziej. Taki dobry chłopak z naszej społeczności...
Aarti ma szczęście, że znalazła tak zaradnego partnera.
O której się zaczyna?
21.30? Właśnie wyjeżdżam.
Nie chcę za niego wychodzić.
Nie lubię go.
Spójrz tylko na siebie.
Przyjedzie po ciebie książę na rumaku?
Co cię gryzie, Aarti?
Nie umiesz się cieszyć?
Od przyszłego miesiąca będzie 500 rupii mniej.
Weszło ubezpieczenie grupowe.
Przytrzymaj syreny. Trzymaj.
Za całość dałem 2000 dolców. Dwie syreny za darmo.
To się nazywa interes.
Tam jest! Celuj dokładnie.
Dokąd spacerujesz, księżniczko?
Księżniczko?
Ty, chłopczyca!
Chodź, porządni z nas ludzie.
Pokazać ci dowód osobisty?
Aarti, zanieś ryż.
{y:i}Najdroższa Aarti,
{y:i}odkąd cię ujrzałem, nie mogę się skupić.
{y:i}Nie mam odwagi do ciebie podejść,
{y:i}dlatego muszę opisać uczucia słowami,
{y:i}abyś może się we mnie zakochała.
Aarti, podgrzałaś jedzenie?
{y:i}Śledzę cię od tygodni,
{y:i}ale często widuję cię z mężczyzną.
{y:i}Nie wiem, czy wypada podejść.
{y:i}Codziennie zżera mnie niepewność... czy jesteś czyjąś kobietą?
{y:i}Po wnikliwej obserwacji doszedłem do wniosku,
{y:i}że twój mężczyzna jest egoistą. Nie interesuje się tobą.
{y:i}Nie rozumie twojej cichej acz niespokojnej duszy.
{y:i}Nie dostrzega piękna prostoty.
{y:i}Umyka mu burza szalejąca w twoich oczach.
{y:i}Nie słyszy cichego buntu twojego serca.
{y:i}Odkąd cię ujrzałem, wiem, że Bóg chciał, aby nasze drogi się zeszły
{y:i}i żebyśmy byli kochankami.
{y:i}Wiem, że spełni moje życzenie.
{y:i}Odpisz na adres skrytki 2882, czekam z niecierpliwością.
{y:i}Skąd tyle o mnie wiesz?
{y:i}Nie jestem ani piękna, ani wyjątkowa.
{y:i}Co więc we mnie kochasz?
{y:i}Jak mam zaufać komuś kogo nie widziałam?
Patrz, znowu syn szefa.
Przystojniak, nie? Nieziemsko wygląda.
Dlaczego co chwila przyjeżdża? - Obserwujesz go czy co?
Na pewno nie przyjeżdża codziennie oglądać maszyn.
Zobacz.
Patrzy prosto na nas.
Centralnie.
Co się dzieje? Coś taka spięta?
Przepraszam.
Szal ci się wciął.
{y:i}Przyjaciele, którzy słuchacie, mówi wasz jedyny Doktor Miłości.
{y:i}Otwieramy Miłosną Linię.
{y:i}Jest i pierwsza rozmówczyni, Shaheen. Jak się masz?
{y:i}Witaj, doktorze. Świetnie, a ty? - Jak zwykle, zakochany.
{y:i}Słyszę podniecenie w twoim głosie.
{y:i}Dostałam wczoraj list.
{y:i}To ja pisałem do ciebie i w twoich marzeniach.
{y:i}To był list miłosny, tylko że autor się nie podpisał.
{y:i}Nie miał odwagi? Mógł przyjść do mnie.
{y:i}A ty nie powarkuj, bo nawet ja ucieknę.
{y:i}Wydajesz się bardzo zasadnicza, zmień styl.
{y:i}Uśmiechnij się trochę.
{y:i}Musisz się bardziej otworzyć.
{y:i}Niech zobaczy iskierki w twoich oczach.
{y:i}Najwyższa pora wysłać mu odpowiednią wiadomość.
{y:i}Może być wszędzie.
{y:i}Ale kto to taki?
{y:i}Może ktoś z twojego budynku?
{y:i}Otwórz oczy, a znajdziesz swojego kochanka.
Ostrożnie.
{y:i}Najdroższa Aarti,
{y:i}na widok twojej odpowiedzi poczułem bezgraniczne szczęście.
{y:i}Jak rozumiem, wyczułaś szczerość zawartą w liście
{y:i}Dziękuję, że mi uwierzyłaś.
{y:i}Muszę cię ostrzec. To nie jest zwykły list miłosny.
{y:i}To połowa duszy woła drugą, lepszą połowę.
{y:i}Bez ciebie jestem wybrakowany. Widzę, że tobie też doskwiera samotność.
{y:i}Świat pełen przepychu nie jest dla ciebie.
{y:i}Tu nikt cię nie rozumie.
{y:i}Tylko ja widzę piękno twojej duszy.
{y:i}W tym sztucznym, pędzącym świecie
{y:i}ludzie nie szanują niewinności i prostoty.
{y:i}Ale dla mnie jesteś bezcenna.
{y:i}Przemierzasz ten zniszczony świat w poszukiwaniu sensu życia.
{y:i}Sensu, który znaleźć można... tylko razem. List miłosny. List z głębi serca.
{y:i}Kim jesteś?
{y:i}Męczy mnie to dniami i nocami.
{y:i}Powiedz, że to nie wygłupy.
{y:i}Nikt nie dotarł do mojej duszy i nie rozumie mnie tak, jak ty.
{y:i}Trapi mnie myśl, że jesteś gdzieś blisko.
{y:i}Tuż obok.
{y:i}Znasz mnie... a ja o tym nie wiem.
{y:i}Nie masz pojęcia, jak blisko jestem.
{y:i}Widziałem twoje dłonie.
{y:i}Dostrzegłem w tobie artystkę.
{y:i}Poczułem twoje współczucie.
{y:i}Widziałem twoje oczy, płonące jasnym ogniem.
{y:i}Dowodzą, że w tym mechanicznym świecie można mieć duszę.
{y:i}Podejdź, wysłuchaj przepowiedni mistrza astrologii.
{y:i}Robo-przepowiedni.
{y:i}Podejdź, wysłuchaj przepowiedni mistrza astrologii.
{y:i}Robo-przepowiedni.
{y:i}Twoją planetą jest Mars,
{y:i}który zapewnia szczęście wprost z gwiazd.
{y:i}Ten, na którego tyle czekasz, twój książę z bajki,
{y:i}przybędzie wytwornym rydwanem
{y:i}i wypełni twoje życie miłością,
{y:i}wyłącznie miłością.
{y:i}Rozumiem, że pielęgnowałaś swe wnętrze...
{y:i}W nadziei, że odnajdziesz bratnią duszę,
{y:i}której nie będziesz musiała nic tłumaczyć,
{y:i}która zrozumie cię bez słów.
{y:i}Ja nią jestem i nadchodzę.
Za godzinę. Moment.
Czekaj.
Skurwiel. Halo?
Chwileczkę, tak, panie Agarwal!
Za godzinę, rozmawiałem z Pappu. Proszę dać mi godzinę.
Wsiadaj.
- Będę za... - Jignesh.
- Nie jadę. - 40 minut. Tak jest.
Chuju, za co ci płacę?!
- Klienci czekają! - Nie jadę.
- Dlaczego cię nie ma?! Jestem. - Nie jadę dziś z tobą.
- Nie jadę dziś ani nigdy więcej. - O co się wściekasz?
Nie mam czasu na twoje fochy!
Pummy, poczekaj.
Bez przerwy gadasz.
- Panie Agrawal, proszę wybaczyć. - Nie rozumiesz mnie...
- Proszę pana, sklep mi zamkną. - Nawet nie chcesz zrozumieć. Zamknij się!
Co w ciebie wstąpiło? Czego chcesz?
Wsiadaj. Nie mam czasu na sceny.
Halo?
Nie jadę z tobą. Jest ktoś inny.
Oddzwonię do pana. Na razie.
Co? Coś ty powiedziała?
Żegnaj.
Lura, nie herbata.
Człowiek nie może się napić porządnej herbaty po całym dniu pracy.
Zaparzę świeżą.
Poproś królową, żeby się spakowała.
Jak chce żyć po swojemu, to proszę. Ale nie pod tym dachem.
Nie musisz krzyczeć. I tak się wyprowadzam.
Aarti, tak się mówi do ojca? Przeproś natychmiast.
I Jignesha też.
Siostrzyczko, list do ciebie. Wyjęłam.
Co jest?
Zmykaj.
{y:i}Pani Patel, w imieniu Systematic Statistics
{y:i}chcielibyśmy podziękować
{y:i}za nadesłanie odpowiedzi na list.
{y:i}Nie tylko pomogła zgłębić tajniki ludzkiego umysłu,
{y:i}ale i dowiodła, że nasz system sztucznej inteligencji
{y:i}jest w stanie napisać wiarygodny list miłosny.
{y:i}Eksperyment przerwano z powodu niefortunnego zajścia.
{y:i}Z przykrością informujemy o zakończeniu programu.
Taka moja praca. Nigdy nie obniżam stawek.
Dotrzymałem słowa.
Twoi asystenci to dupki, nie słuchają.
Mówią, że nie ma tysiąc sześćsetek.
Robię to od 10 lat.
Tak, każę nadać. Pa.
Widzę, że paranoja minęła. Co to miało być? "Jest ktoś inny".
Pomyślałem sobie. Kurwa, gdzie ona by kogoś znalazła?
Podziękuj losowi, że jakimś cudem w tym ugrzęzłem.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.