Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Tak, wciąż myślę o tym liście.
Źle spałam.
Tak, przeczytałam go.
Podręcznik mówi, że w razie potrzeby kodeks moralny można łamać.
Josefina i Adela by się zgodziły.
- Co było w liście? - Sztubacki błąd.
Co tu robisz?
Chcemy ci pomóc.
Nie.
Nie, to pewnie przez brak snu.
Choć raz zgadzam się z panną sztywniaczką.
Że z kim?
Chcecie mnie upokorzyć?
Chcemy ci pomóc z twoim dylematem.
Podrzyj ten list.
Masz znaleźć jak najlepszego zalotnika. Jest nim Santiago.
Nie. Masz obowiązek przekazać Cristinie prawdę.
A jeśli pomoże ci to z pisarzem…
Adelo!
Mówię to, co myśli Elena. Prawda?
Zależy mi na Santiagu.
Ale liczy się Cristina i jej dziecko.
Nie zazna szczęścia z kimś, kogo nie kocha.
Albo z kłamcą.
Może mówi prawdę.
Możemy się dowiedzieć.
Co planujesz?
Adela ma rację.
Wiem, co muszę zrobić.
Tutaj!
Przepraszam za bałagan. Ciasno tu.
- Spał pan tu? - Odkąd wróciłem.
Nie chcą mnie w domu.
Liczą, że się poddam. Nie poślubię tej żabojadki.
A więc to prawda.
Kocha ją?
Skrzywdziłem Cristinę. Gardzę sobą.
Uległem rodzinie. Byłem dla nich tylko marionetką.
Będę walczył, nawet jeśli nic nie mam.
Żyję tylko nadzieją, że znów zobaczę Cristinę.
To miłość. I to ckliwa.
Co pani tam ma?
Babeczki yemas.
Mogę jedną? Proszę.
Brioszki się do tego nie umywają.
Już nigdy nie opuszczę Cristiny. Naprawdę.
Jeśli myśli pani, że nadal mnie kocha, proszę pomóc.
Dzień dobry.
Panienko Cristino, musimy omówić pewien drażliwy temat.
Nie wiem, który jest gorszy.
Pani?
Czy ten?
Zrobiłam to, czego nikomu się nie chciało.
Poznałam panienki.
Proszę nie próbować się wymigać.
Bardziej panią lubię. Jest pani szpiegiem jak ja.
Jest pani patologiczną kłamczuchą.
Mam chęć panią spoliczkować.
Śmiało.
- Co? - Co?
Biorę odpowiedzialność.
Proszę się wyżyć.
Lepiej?
Żałuję, że panią poznałam.
To zabolało bardziej.
PRZEWODNICZKI MŁODYCH DAM
LEKCJA 8: USZCZĘŚLIWIAJ SWOJĄ PANIĄ
- Precz! - Chciałam pomóc panience.
Straciła pani resztki wiarygodności.
- To panienka jest w ciąży, nie ja. - Jeszcze panią spoliczkować?
Eduardo wrócił.
Szukał panienki, gdy była na polowaniu.
Chce przebaczenia.
Wciąż panią kocha.
Poszłam to sprawdzić. Mówi szczerze.
Stracił wszystko.
- Rodzice wyrzekli się go. - Za to, że zostawił księżną.
Wszystko jest tutaj.
Wysłał go kilka dni temu.
Zawsze kochał panienkę.
Zmuszono go do małżeństwa,
a ja się myliłam.
Jak w wielu sprawach.
- Nie dbam o Eduarda. - Nieprawda.
Jestem z Santiagiem, a ten głupiec nic dla mnie nie znaczy.
Trzeba wybrać tego, którego się kocha. Stawką jest życie panienki.
Dość! Eduardo to przeszłość. Santiago to moja teraźniejszość.
Proszę wyjść.
Proszę nas zostawić same.
Dokonała pani niemożliwego.
W końcu się zgadzają.
Oby nie co do nienawiści do mnie.
Udało się pani to rozwiązać?
Zwolnią mnie, prawda? Za zabranie listu.
Pani praca jest bezpieczna.
Co zrobi?
Zostanie z Santiagiem?
Na to wygląda.
Cóż…
Tak będzie lepiej dla wszystkich.
Dziękuję.
Nie wiem, czy dla wszystkich.
Czemu wróciłyście? Rozwiązałam już dylemat.
Bo jesteś w rozsypce.
Dałaś nam postaci swoich przyjaciółek, więc cię pocieszymy.
Nic mi nie jest.
- Spełniłam obowiązek. - Wiesz, że nie możesz nas okłamywać?
Dobrze, czuję się okropnie, ale z innego powodu, niż myślicie.
Pociąg Santiago odjeżdża…
- Nie znoszę cię. - Ja też.
Cristina czuje coś do Eduarda.
Odmówiła. Co jeszcze mogę zrobić?
Nie siedzieć bezczynnie? Jeśli chcesz Santiaga, walcz o niego.
Jesteś taka samolubna. Nie słuchaj jej. Ma okropny wpływ.
- Ale jestem ciekawa. - Dość!
Popełniłam błędy, ale nie postawię się przed Cristiną i jej dzieckiem.
- A nie możesz…? - Mogłabyś…
Nie chcę tego słuchać!
Nie rozumiem, czemu wyglądacie jak Josefina i Adela.
Nie jesteś jak one!
Nie?
Nie. Ty jesteś tą dobrą, a ty tą złą.
Może tak myślisz. Ale jeśli przez „zła” masz na myśli „sprytna”…
Dzień dobry.
Rano chciałam panu podziękować za wczoraj, ale pana nie było.
Miałem pracowity poranek.
Proszę.
Nie chcę jej użyć.
Ten gest pokazuje, jak bardzo pani na mnie zależy.
Jak miło.
Obyśmy znaleźli czas, by wrócić do tego, na czym skończyliśmy.
Oczywiście.
Może pasuje panu
nigdy?
Słucham?
Poszedł pan do lombardu Salgado,
do Ismaela Casado, do wszystkich w mieście.
Chciałam pana sprawdzić i pan zawiódł.
Jest pan bez serca.
- Myślał pan, że się nie dowiem? - Niezła z pani aktorka.
Ale nie kłamczucha.
Adelito, to było niewinne kłamstewko.
Potrzebowałem tych pieniędzy dla nas.
Ale nie dostałem ani grosza.
W życiu nie zależało mi na innej.
Lubi mnie pan, bo jestem urocza, czarująca i szczera…
Pańskie przeciwieństwo.
Sama mi ją pani dała.
- Adelito! - Tylko nie „Adelito”.
Stracił mnie pan na dobre.
Do diabła z panem.
Już złamał ci serce.
Zajęło mu to tylko kilka dni.
Pogorszyło mu się.
Widziałam wasz pocałunek.
Obiecuję…
Zwolni mnie pani?
Tak, jeśli tego nie stłuczesz.
Wyżyj się.
Z całej siły! Dalej!
Rzucaj! Dobrze!
Dobra robota!
Cudownie. Lepiej ci? Spokojniej?
Zobaczmy, czy wymyślę coś, co pomoże ci zapomnieć o tym głupcu.
Dziękuję, donno Paquito.
Za opiekę nade mną i pani charakter.
Ależ nie.
Rozpłaczę się przez ciebie, kochanie.
Jeśli czegokolwiek się nauczyłam, to tego,
że miłość może przyjść z różnych miejsc.
Nie tylko od mężczyzny.
Nie tylko od mężczyzny. Dobrze?
Podobno Don Pedro wyprowadził go z domu na muszce.
Mój Boże. Kto by pomyślał?
Zaufajmy dumie Cristiny. Pewnie go odprawi.
To Santiago powinien nas martwić, a nie pani przyjaciółka.
Jak musi się czuć?
Niepewny siebie.
Zastraszony.
Eduardo to jej pierwsza miłość.
Prawda, Josefino?
Co?
Jest pani bardzo cicha.
Rozważała pani moją propozycję?
Naprawdę chce pan mnie w roli głównej gospodyni?
Biorą mnie za ekscentryka.
Ale lubię myśleć o sobie jako o człowieku o otwartym umyśle.
Normy, które ograniczają nasze społeczeństwo są absurdalne.
Dla panny Cristiny od pana Espinosy.
To już czwarte.
Niech córka ich nie widzi.
Wiem, że Eduardo wrócił.
- Wiem, że rozmawiał z tatą. - Nie wiem, co zyskałeś, ukrywając to.
Nic nie mówiłam.
Nie szukaj winnych, ojcze. Wiem, że chciałeś dobrze.
Ale mi się nie udało.
Nie dbam o Eduarda. To już historia.
Dzień dobry.
Santiago! Miło cię widzieć!
Tak. Piękny dzień.
Ciepły i słoneczny.
Co w ciebie wstąpiło?
Mój przyjaciel Sebastián Carvajal bawił się na mieście.
I zaspał.
Mój szef był na niego tak zły,
że kto pojedzie na Światowe Targi w Lizbonie?
Naprawdę będziesz o tym pisać?
Brawo. Zabierz mnie ze sobą.
Carloto…
To wspaniała okazja.
Delikatnie mówiąc. Mój portugalski nieco zaśniedział.
Mam czas, żeby go odkurzyć.
Przez dwa miesiące, gdy tam będę, mam codziennie pisać raporty…
Dwa miesiące?
Tak.
Wszystko na nic!
Dwa miesiące!
Wiesz, jaki będzie mój brzuch?
Tylko o to ci chodzi?
A o co jeszcze?
Gdzie list?
Znam cię. Wiem, że kłamiesz. Gdzie go schowałaś?
Wyrzuciłam go.
Jasne.
Nie czytałaś?
Nie czytałam.
Daj mi ten list, Cristino.
Próbowałam się go pozbyć.
Widzę. Nic nie widać. Dałaś radę to przeczytać?
Znam go na pamięć.
Miałam rację. Wciąż coś do niego czujesz.
I co? Tylko dlatego, że wysłał list, mam mu wybaczyć?
To sugerujesz?
To dziecko. Nie mogę założyć z nim rodziny.
A jeśli znowu odejdzie?
I nie mogę tego zrobić Santiagowi. Jest…
Jest wspaniały.
To prawda.
Ale to na całe życie. Zgadzam się z Eleną.
Nie mów o tej zdrajczyni. Co ty byś zrobiła?
Ja?
Nauka nas oświeci.
Przeanalizujmy dane empiryczne. Eduardo jest przystojny.
Z dobrej rodziny, ma doskonałe wykształcenie.
Dane wskazują, że to świetny zalotnik.
Był twoim pierwszym, więc…
Saro!
Nie zgrywaj świętoszki. Takie fakty. Zaszłaś w ciążę.
A on odszedł. Porzucił mnie.
Był ofiarą i walczył.
Za późno zaczął walczyć.
Z kolei Santiago jest… inny.
Ale też atrakcyjny. Wyedukowany i…
To mój przyjaciel. Był przy mnie i zawsze mnie kochał.
Poza chwilami słabości z tą drugą.
To prawda.
Nauka nam nie pomoże!
Miłość nie jest racjonalna!
Cristino, zajrzyj w swoje serce. Kogo kochasz?
Nie wiem.
Nie wiedziałem, że Cristina tak źle zniesie mój wyjazd.
Cieszy się twoim szczęściem.
Czuję, że co innego wywołało jej łzy.
Eduardo wrócił. Wiedziałeś?
Nie.
Martwi się pan?
Moja córka udaje, że jest obojętna, ale nikt z dumą by tego nie zniósł.
Rozumiem.
Potrzeba drastycznego rozwiązania.
Zmiany scenerii. Lizbona to piękne miasto.
To niestosowne, z całym szacunkiem, ale…
- Nawet z panną Biandą… - Nie.
Nie pozwolę, by Cristina ci towarzyszyła bez ślubu. Nawet tobie.
Don Pedro, nie chciałem się spieszyć.
Nie pęka ci serce, gdy widzisz ją taką?
Tak.
Nie skrzywdziłbym Cristiny.
Nie darowałbym sobie.
Przekazują go sobie kobiety w mojej rodzinie.
Nie spiesz się.
Znajdź właściwe słowa.
Jesteś w tym ekspertem.
Panno Biando.
Nie widziałem dziś pani.
To był gorączkowy poranek.
Przepraszam,
pójdę już.
Mam dużo pracy.
Dziękuję.
Dałem mu pierścień mojej żony.
Wkrótce odniesie pani swój pierwszy sukces tutaj.
Gratuluję.
Przepraszam pana.
Co?
Z radości też można płakać.
Cieszę się szczęściem Cristiny.
Panno Biando.
Panienka ze mną rozmawia?
To rozejm. Potrzebuję pani pomocy. Pojawiły się komplikacje i…
Czyli oświadczyny.
Że co?
- Dał Santiagowi pierścień rodowy. - Co?
Nie możemy na to pozwolić. Cristina ma wątpliwości.
Cristina mówiła, że chce być z Santiagiem.
Ale ciągle czyta list Eduarda! Nie.
To może być prawdziwa grecka tragedia.
A jeśli odmówi?
Biedny Santiago! Wygłupi się! Nie możemy na to pozwolić.
Cristina musi podjąć decyzję wcześniej.
Panno Biando, proszę mi pomóc.
Co możemy zrobić, żeby… była pewna?
Siostra panienki mną gardzi. Lepiej, żebym się nie mieszała.
- Jesteś tchórzem. - Próbuje nie być hipokrytką.
Biedak na to nie zasługuje.
W tym ma rację. Zachęcałaś go, by zrobił pierwszy krok.
To niesprawiedliwe wobec niego.
Biedak, Eleno.
Tego mi jeszcze było trzeba! Zgadzacie się ze sobą.
Eleno! Nie odpowiedziała pani.
- Co? - Czemu pani ucieka?
W ten sposób mogłaby pani naprawić swoje błędy.
Mam pomysł.
Dość ekstremalny.
Ale może się udać.
Panie Torres!
Panie Torres! Dziękuję, José!
Panie Torres, jest pan nieuchwytny. Kopę lat.
A jednak zbyt mało.
Napijemy się?
Idealne popołudnie, by zjeść beczkę dziegciu.
- Soli. - Słucham?
Je się z kimś beczkę soli, a nie dziegciu.
Spieszę się. Muszę jechać. Przepraszam.
To chyba znak.
Pomogę panu.
Proszę.
Panie Torres.
Voilà. Absynt.
Mam też tytoń i fajkę.
Zna pan stereotypy o pisarzach.
Piękny dzień.
Przebił pan oponę, prawda?
Nie! Martwię się o pana, odkąd pan Espinosa wrócił.
Nie ma żadnych szans.
Wspaniałe wieści.
Jeszcze nie zdecydowałem.
Ma pan absynt, tak?
Co tu robisz?
Muszę z tobą porozmawiać.
Widzę po twojej minie.
Camilo, tak?
Podoba ci się.
Powiedzmy, że zaczęłam dostrzegać jego zalety,
których wcześniej nie widziałam.
Kto by pomyślał?
Obu nam doskwiera miłość.
Czemu doskwiera?
Mówiłaś, że na mnie patrzy.
To prawda.
Twój związek jest tak skomplikowany, że mój to przy nim pestka.
Panienko Saro, ma pani chwilę?
- Co tu robisz? - Cristino, wyglądasz cudownie.
Wy żmije! Saro!
Cristino, możemy porozmawiać?
Cristino, przestań na chwilę. Posłuchaj mnie.
Posłuchaj mnie!
- To wina rodziny. - Czytałam list.
Porzuciłem dla ciebie wszystko. Pal sześć! Widzę nas razem!
Nie mam domu ani rodziny. Proszę!
- Otwieraj! - Kocham cię, Cristino. Umrę bez ciebie!
- Jednego szczura mniej. - Złość cię zaślepia.
Wyjdę za Santiaga.
Wyjdziesz za niego? Kochasz mnie!
Nie! Co sobie myślałeś?
Że będę latami płakać?
Że możesz tu wrócić, jakby nic się nie stało?
Przepraszam.
- Za późno. - Nie.
Czekaj. Spójrz na mnie.
Cristino.
Wciąż widzę trochę tamtej miłości.
Pokażę ci, jak bardzo tego żałuję.
Dam ci szczęście.
A ty daj mi szansę.
Proszę.
Pocałuj mnie.
Pocałować?
Udowodnię, że nie zależy mi na tobie.
Zrób to!
Widzisz? Żadnych motylków. Wynocha!
Zaskoczyłaś mnie! To nie był dobry pocałunek.
To zrób poprawkę.
Nic.
Ostatni raz? Jeśli się nie uda, pójdę sobie.
To na nic.
Oczywiście muszę ci coś powiedzieć.
Wiem, że masz wątpliwości. Wiem też, dlaczego masz wątpliwości.
Boisz się małżeństwa.
Bo Mencíowie…
to twoja rodzina.
Jeśli coś pójdzie nie tak,
stracisz ją.
To ma sens.
To ma sens.
To libretto?
Nie! Jeszcze nie jest skończone.
Ale o czym jest?
Nie mogę teraz powiedzieć.
Santiago, jesteś moim najlepszym przyjacielem.
Nie jestem twoim najlepszym przyjacielem.
Santiago, dzieliliśmy się osobistymi sprawami.
Dobrej nocy.
Nie chcesz przyznać, bo to prawda.
To nie moje słowa. Espronceda powiedział,
że gdy się boisz tego, co piszesz,
to pochodzi to z serca.
Los chce, żebyśmy się zaprzyjaźnili.
- Naprawdę? - Nie.
Dobranoc, Santiago.
José, jedziemy.
Santiago?
Co tu robisz?
Chcę pograć na pianinie.
- Nie możesz iść na górę. - Mogę. To nadzwyczaj ważne.
- Nie! - Wielkiej wagi!
Cristina śpi.
Odpoczywa.
Śpi?
- Santiago, proszę. - Stój!
- Cristino. - Jesteś taki uparty.
Stój, proszę.
- Trzeba to naprawić. Zepsuło się. - Cristino.
- Muszę z tobą pomówić. - Śpi jak suseł.
Cristino? Muszę ci coś powiedzieć.
Nie mogę cię poślubić.
Naprawdę?
Bo ja cię kocham, a ty mnie.
Ale czy to miłość przez duże M?
Czy… Eduardo jest pod łóżkiem?
- Nie. - Nie.
- Santiago… - Czy wy właśnie…?
Do niczego nie doszło!
To ich wina!
Powstrzymam ją, zanim powie za dużo.
To była pułapka. Nie była pewna swoich uczuć. Chciałyśmy jej pomóc.
Nie byłam pewna jego intencji, ale czuję to samo, co ty.
To nie taka miłość.
Naprawdę?
Zależy mi na Eduardzie i nie powinieneś opiekować się mną i dzieckiem…
Dzieckiem?
Co mówiłam?
Co? Ty i ja… Nigdy…
Jesteś w ciąży?
Płaczesz?
Jestem taki szczęśliwy!
Nie wyobrażam sobie, co czułaś. Obawy, co ludzie powiedzą. Wybacz!
Od kiedy…?
Od kiedy…?
Przykro mi.
Santiago.
Santiago, czekaj!
Nie ma na to usprawiedliwienia,
ale byłeś w niej zakochany. Zaczęła coś do ciebie czuć.
Nie udźwignęłaby skandalu bycia samotną matką.
Nie ma pan pojęcia, jak bardzo chciałam powiedzieć mu prawdę.
Ale teraz może być inaczej.
Proszę wybaczyć.
Mówiła pani,
że mnie skrzywdzi, ale…
nie sądziłem, że tak.
Zabije mnie.
Mnie też będzie musiał zabić.
Chciałabym, żeby mnie zabił.
Co dokładnie słyszałaś?
Nic, o czym nie wiem od dawna.
Poza tym
kiedy ostatnio robiłyśmy coś razem?
Tak?
- Cristina chce coś powiedzieć. - Lepiej nie wstawaj.
Chcę tacie powiedzieć, że nie wyjdę za Santiaga.
Wie o tym i też tego nie chce.
Usiądź. To jeszcze nie koniec.
Poślubię Eduarda.
Nie kochamy się z Santiagiem.
- Ale z Eduardo jest inaczej. - Nie wyjdziesz za tego osła.
Ślub musi się odbyć, ojcze.
- Dlaczego? - Może usiądź?
Nie! Co się stało, Cristino?
Noszę dziecko Eduarda.
SZEŚĆ DNI PÓŹNIEJ
Panienko, dziś jest twój wielki dzień.
WIELKI DZIEŃ
CRISTINA I EDUARDO MAJĄ PRZYJEMNOŚĆ ZAPROSIĆ NA SWÓJ ŚLUB
Proszę.
I co uważasz?
Że jestem okropnym ojcem.
Z moim charakterem, moimi podróżami…
Twoja mama była uosobieniem słodyczy.
Po co się starać?
Jeśli własne córki cię okłamują, bo się ciebie boją,
to jesteś okropnym ojcem.
Naprawdę tak sądzisz?
Sara studiuje medycynę.
Carlota ma pająka.
A ja…
Nie musisz brać ślubu.
Jeśli go nie kochasz.
Możemy pojechać daleko.
Zrobisz, co zechcesz.
Nie przestaniesz być moją idealną damą przez pomyłkę.
Rozumiesz, prawda?
Jak na okropnego ojca, świetnie ci idzie.
Naprawdę kochasz tego ciemięgę?
Chodź tu.
Kochanie, wyglądasz pięknie.
Zejdziemy na dół?
Wyświadczysz mi przysługę?
Co panią tak zajmuje?
Śluby.
Zawsze mnie wzruszają.
Ryzyko zawodowe.
To było trudne zadanie, ale przyznam, że dobrze się pani spisała.
Rety!
Bo zemdleję!
To był komplement?
Proszę wstawać.
Moja córka wzywa panią przed pójściem do kościoła.
Dzień dobry, koleżanko.
Ponoć lilie przynoszą szczęście.
Otrząsnęłyśmy się ze zła.
- Cristino… - Zatrudniamy nową przyzwoitkę.
Pani była tą drugą.
Santiago zostawił to tutaj.
Dopiero dziś otworzyłam.
Kolejne pani kłamstwo.
Za wiele muszę wybaczyć.
Przepraszam, Cristino.
Bardzo przepraszam.
Nasza przyjaźń jest skończona,
ale jeśli czujesz coś do Santiaga, przeczytaj to.
PRZEWODNICZKI MŁODYCH DAM
Nienawidzi mnie panienka.
Jestem w rozsypce.
Proszę przeczytać.
Eleno!
Scena pierwsza. Otoczenie, ulica.
Na scenie pojawia się przyzwoitka.
Jest kobietą, która wyprzedza swoje czasy.
Złożoną, fascynującą.
Elokwentną. Przypomina mężczyznom, ile jeszcze musimy się nauczyć.
Nie wolno jej się zakochiwać, ale nie wyobraża sobie,
co budzi w tych, którzy odważyli się ją poznać.
Zwłaszcza w nim.
Dopóki jej nie poznał,
nie wiedział, co „miłość” przez duże M.
I co teraz?
Po usłyszeniu najpiękniejszego wyznania miłości w życiu?
Biegnij.
Dalej!
Jazda!
Biegnij, Eleno!
Santiago jest twój! Dalej!
Dalej!
Santiago!
Brawa dla młodej pary!
Hura!
Zatrzymam go. Będzie jak we wszystkich romansach.
Zatrzyma się. Musi.
Stój!
Stój!
Czekaj!
Santiago, wyjdź!
Tak będzie lepiej.
No dobrze…
Wiem, że się myliłam.
Bo jestem uparta, arogancka, wyniosła
i wiele innych rzeczy. Jeśli zacznę je wymieniać,
nigdy nie skończę tego wyznania.
Bo tak, to wyznanie miłości.
Wiem, że okłamałam innych i siebie.
I wiem, że mówiłam, że to tylko zauroczenie.
Ale to nieprawda.
To miłość.
I wiem, że obiecałam jej się wyrzec,
ale ludzie zasługują na drugą szansę w życiu.
Tylko ty mnie uszczęśliwiasz.
Nie odpowiesz?
Wybaczyłabym ci, kochana.
Cudownie, złotko.
Co pani robi? Spieszę się.
Zanim pan wyjechał, przeczytałam pańskie libretto.
Jeszcze nie skończyłem. Nie wiem, czy dokończę.
Przyzwoitki to dość skomplikowane postacie.
To nieprawda.
Łatwiej nam znaleźć miłość dla innych niż dla siebie.
Zwłaszcza, gdy serce źle nam radzi.
Dobrze. Też tak mam.
Zawsze możemy założyć klub złamanych serc.
Da mi pan drugą szansę?
Daj jej drugą szansę!
Drugą szansę?
To znaczy, że musiała być pierwsza szansa.
Może nie tylko ja pocałowałem panią.
Może to nie tylko ja oddałem pocałunek.
Może był obustronny, więc pani też…
Piękne, prawda?
Smutne jest to, że to się wydarzyło w wyobraźni panny Biandy.
W rzeczywistości…
Zatrzyma się.
Nie zatrzymał się.
Odjechał.
Co to za historia miłosna?
Taka jak w prawdziwym życiu, panno Biando.
Więc teraz nie mam pracy
ani domu.
Straciłam wszystko.
To bez wątpienia porażka.
Ale jeśli mogę coś doradzić, nie rezygnowałbym z miłości.
CIĄG DALSZY NASTĄPI
Napisy: Katarzyna Błachnio-Sitkiewicz
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.