Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Znaleźli nas. Mieliście mnie chronić,
miałem być bezpieczny. Wtedy będą zeznania.
A ty na wakacjach tu jesteś? Trochę leśnego powietrza
trochę jeziorka i się wczasowy klimat wkręcił?
Nie masz innego wyjścia.
Oj, Rysiu, Rysiu.
Stefan, przecież wiesz, że ja ci oddam wszystko co do grosza.
Wiem, bo ty wiesz, że jak nie oddasz,
to ja cię będę musiał, Rysiu, zapierdolić.
Co tu się stało?
- A co pan tu robi? - To nasz pies.
To znaczy wnuczki. Był.
Tato?
Marek, witamy z powrotem.
Wolisz porozmawiać z sędzią przez Internet
czy jechać od razu do pierdla?
To jest przecież jakaś pomyłka.
Czy jest pan członkiem grupy przestępczej
zwanej Czeskim Kartelem?
Pokaż mi to.
No, najwyższy czas. Macie akt notarialny?
- Nie mamy. - Jak to?
Zaczął uciekać i...
...i szefie musieliśmy go gonić... i on wtedy...
No i chuj no... teraz to nie wiem, co.
Co wyście mu zrobili?
- Opór stawiał. - Jak, Rysio opór?
Zaczęło mu odpierdalać, pieprzył, że jest kimś innym.
Bez aktu notarialnego będzie drożej, tak?
Zrozumiano? No.
A kasa w pralni?
Tak, ale przeliczyliśmy jeszcze raz i brakuje 37 tysięcy.
Aż tyle? Kurwa, zaczyna mnie to wkurwiać.
Ty, mówiłeś, mówiłeś, że w sejfie ma bańkę.
No mówiłem. Na własne oczy widziałem.
Ty, słuchaj.
Najchętniej to bym cię kurwa zostawił w tym jeziorze,
ale kasa jest kasa!
Jeden ruch, jeden fałszywy ruch.
Ja cię nie zabiję, ja cię będę zabijał.
Kawałek po kawałku.
Nie zostanie z ciebie kamień na kamieniu.
A teraz pojedziesz z panem komisarzem do więzienia
i przywieziesz resztę kasy.
Ze mną? Z taką twarzą pokiereszowaną?
- Trzeba go jakoś ogarnąć! - To go ogarnij!
- Co, ja? - A co, ja?
Nie kurwa, ja! Dawajcie go do mnie do samochodu.
Nie mogę uwierzyć.
W co?
Że ktoś się o mnie martwi.
Nie mogę się na was napatrzeć. Tacy jesteście piękni.
Oj tato...
Pomyśleć, że jesteśmy rodziną, to niesamowite.
Mamo, jemu już do reszty odbiło.
- Kajetan... - Przecież on bredzi jak posrany.
Ojciec jest po wypadku, o mało nie zginął.
Kajetan, jesteś na mnie zły.
Ja to rozumiem.
Rozumiesz... tak?
A mi się wydaje, że właśnie gówno rozumiesz.
Byłem dla ciebie niedobry?
Byłem.
No właśnie.
Ale miałem wypadek i przez to może wiele zrozumiałem
i jestem innym człowiekiem.
Lepszym może.
No...
no to...
to trzeba się było rozjebać tym samochodem jakieś 15 lat temu!
Zostaw. Daj spokój.
Ma prawo być zły.
Co robimy?
Nie wiem.
Trzeba by go jakoś kurwa docisnąć. Nie kupuję tej amnezji.
Ja też nie, ale ma papiery od lekarza,
że nie pamięta, to co mu zrobisz?
Mogę tam wejść i mu przypierdolić. Może sobie przypomni.
Wypieprzą cię z roboty zanim zdąży tu dojechać TVN24.
Tu się nie pali.
A czy ja kurwa wyglądam jakbym paliła?
Co to jest za naród? Na każdym kroku ktoś się musi dojebać?
Jeszcze ten pierdoli, że nic nie pamięta,
zaraz mnie, kurwa rozsadzi!
Musi być jakiś sposób, żeby tego pacana dojebać.
Palę, palę... niech pani dzwoni po policję...
A nie! Zapomniałam Witek, że to my jesteśmy z policji!
Aresztuj mnie, Witek!
Widzisz, że kierowniczka wkurwiona, aresztuj mnie Witek!
O co tym wszystkim ludziom chodzi?
Nie wiem.
Trzeba go zawinąć na dołek i dobrze dojechać.
- Nie wyjmiesz go z tego szpitala. - To chociaż wariograf mu zróbmy.
Nie przewieziesz go nawet na wariograf.
To go kurwa tu przywieź, ogarnij się Witek,
zapierdalaj na najbliższy komisariat, zgarniaj technika z wariografem
i zapierdalaj z powrotem!
I to nie był, kurwa żart.
No wypierdalaj agencie Sawicki, ale już.
No to idę.
Widzę, że dzisiaj zapierdol na całego.
To pomieszczenie służbowe.
Potrzebuję pomocy i wy mi jej udzielicie.
Proszę pani, tutaj jest szpital, a nie posterunek policji.
Panie doktorze, żebyśmy mieli jasność.
Jestem dzisiaj wkurwiona i szczerze nie życzę nikomu
wkurwić mnie bardziej, kiedy już i tak jestem wkurwiona,
więc zróbmy tak, że ja mam kilka pytań i jedną prośbę
i wy mi ją spełnicie.
I wtedy to będzie dla nas wszystkich bardzo miły dzień!
Tato, jak się czujesz, lepiej ci?
Jeszcze jestem taki jakiś po tym wszystkim...
No widzę, widzę właśnie...
I ty nas tak w ogóle nie pamiętasz?
A te urodziny? Jak Kajetan złamał nogę...
No ale wakacje w Maroku musisz pamiętać...
jak pierwszy raz skakaliśmy na bungee, tata!
Wszyscy jechaliśmy na ten kanion na pustyni,
było tak wcześnie rano, że nawet jeszcze gorąco nie było.
Ty prowadziłeś taki stary biały Land Rover,
mówiłeś, że też na pewno kiedyś to będziesz takiego mieć.
I w końcu kupiliśmy taki, kilka lat później.
No i jak już dojechaliśmy i mieliśmy już skakać,
to cztery razy odpinałeś się z liny, żeby pójść siku.
Myślał, że już nie skoczysz.
Ale jednak, jednak skoczyłeś.
I Kajetan był wtedy taki zazdrosny, że też musiał skoczyć.
Mimo, że bardzo się bał.
I też sikał parę razy przed swoim skokiem.
- Tak, dlaczego? - Bo się bał.
Tato, musisz to pamiętać.
No... tak, jakbym sobie przypominał...
Ale jednak...
przeszłość jest dla mnie wielką czarną dziurą.
No tak...
Bo ja to wszystko wymyśliłam.
Dzień dobry!
- Co się dzieje? - Zrobimy mężowi tomografię.
Chcę się upewnić, że nie ma jakiegoś krwiaka wewnątrzczaszkowego.
Lepiej dmuchać na zimne.
Tata miał już jedną tomografię.
W neurologii trzeba kontrolować zmiany świadomości...
Oczywiście, szczególnie po wypadkach komunikacyjnych.
Ojej, no to idę.
Tatuś, paputki.
- Co to jest? - Dla bezpieczeństwa.
Co się dzieje? Halo! Halo, stop!
Przecież ja mam chyba jakieś prawa, co się dzieje?
Jesteś w szpitalu, czuwa nad tobą lekarz, pielęgniarz, oficer policji,
masz się stary lepiej, niż pączek w maśle, więc stul pysk!
- Ja się poskarżę pani przełożonym. - Nie radzę.
Gdzie my jedziemy?
Boże, co jest? Gdzie my jedziemy?
Spokojnie, niech się pan nie zachowuje jak dziecko.
Na psychiatrię? przecież ja nie zwariowałem,
ja tylko pamięć straciłem!
Strzeżonego... I tak dalej.
Wie pan ile ludzie czekają na takie badania,
a tak rach ciach i po krzyku.
Uwaga, będzie zakręt.
Przecież ja już wam wszystko powiedziałem.
A my chcemy się upewnić,
czy nie zaplątało ci się coś w zakamarkach pamięci.
Doktorze, przecież ja jestem po wypadku. Czego oni chcą?
W przypadku takim, jak pański, nagłej utraty pamięci,
nagłej amnezji, badanie wariografem
może być bardzo pomocne przy dalszej diagnozie.
Gotowe.
Czy wie pan, jaki jest dzień tygodnia?
Prawdę mówiąc, nie jestem pewien.
Proszę odpowiadać tak lub nie.
To nie.
Czy w ostatnim czasie
legitymował się pan przybraną tożsamością Marek Nowak.
Nie pamiętam, żebym tak robił. Nie.
Czy pamięta pan swoją datę urodzenia?
- Moją datę urodzenia? - Tak.
Smaży się jak robal na patelni.
Nie... to znaczy tak.
Urodziłem się 21 listopada tysiąc dziewięćset...
siedemdziesiątego drugiego roku.
Dobra, mamy kalibrację. Grilluj go.
Czy był pan kiedykolwiek członkiem zorganizowanej grupy przestępczej?
Nie, skąd! Nie!
Czy uczestniczył pan w przerzucie narkotyków na masowa skalę?
Narkotyków? Nie! Ja brzydzę się narkotykami! Nie!
Ty widzisz to?
Nadal myślisz, że on kłamie?
Oczywiście, że kłamie, tylko jak on to robi?
Czy pamięta pan okoliczności wypadku?
Ścigało mnie dwóch bandytów, którzy chcieli mi zrobić krzywdę.
- Tyle pamiętam. - Tak, czy nie?
Nie.
On to może udawać?
Oszukanie wariografu jest trudne, ale nie niemożliwe.
Natomiast tutaj nie ma śladów pamięciowych, czyli jest szczery.
- Szczery. - Czyli ma amnezję.
Chyba sramnezję!
Dobra, dzięki.
Pani kapitan, jeszcze nie skończyliśmy.
To ja decyduję, kiedy kończymy.
Słuchaj no, chuju, dłużej się w to nie będziemy bawić.
Widzę, że coś niecoś ci się pozapominało,
to ja ci odświeżę pamięć.
Nazywasz się Marek Konieczny
i byłeś członkiem kartelu narkotykowego,
i dopadliśmy cię kutasie na gorącym
jak przewoziłeś dwie tony haszu, za co dostałeś 20 lat więzienia,
poszedłeś po rozum do głowy, postanowiłeś wsypać kolegów
w zamian za wolność.
Więc lepiej, kurwa przypomnij sobie, co masz zeznawać,
albo wracasz do pierdla na 20 lat.
I co, świta w mózgu?
Przepraszam, żebym miał jasność.
Ja byłem w programie ochrony świadków?
Czyli jednak się przypomniało!
No właśnie nie i dlatego chciałbym mieć jasność.
Jestem świadkiem koronnym,
a wy jesteście z zarządu ochrony świadków koronnych, tak?
Tak kurwa, jeszcze jakieś pytania?
Tylko jedno: co te kajdanki robią na moim nadgarstku?
O co ci niedojebie chodzi?
No, skoro jestem w programie ochrony świadków,
to moje zarzuty są zawieszone,
więc nie macie prawa skuwać mnie kajdankami,
więc proszę je zdjąć.
Moja resocjalizacja polega na ułatwieniu śledztwa
w zamian za co obłaskawiony zostaje mój wyrok penitencjarny.
Za bardzo to ty tego śledztwa, skurwielu nie ułatwiasz.
Tak czy siak, wedle prawa jesteśmy po tej samej stronie,
więc proszę mi zdjąć kajdanki.
I skończyć z tymi przekleństwami.
To mnie stresuje.
Ma rację.
Niestety.
I proszę mnie przewieźć w miejsce, gdzie będę się czuł bezpiecznie.
Moje zeznania są uwarunkowane tym poczuciem.
Kiedy będziemy mogli go wypisać?
Najwcześniej jutro rano.
No to jutro wracasz do swojego bezpiecznego kurwidołka.
I talię kart poproszę.
Jakąś wyczesaną markę sobie jaśnie pan życzy?
Royal, Kem, A Plus...
Royal...
Nie, nie. Piatniki wystarczą.
Dziękuję!
Nie no, masz rację Elizka, że ja robię, co mogę, ale...
ale może to jest za mało?
Ami już wszystkich straciła,
a teraz przez moją nieuwagę również Zochę...
Ja wiem, że wypadek, ale co będzie, jak mnie też zabraknie?
Kto jej zostanie?
W ogóle w jakim świecie będzie wyrastała?
W świecie, w którym rządzi niesprawiedliwość,
w którym zabójcy są bezkarni?
No, no właśnie...
Ja ciebie też kocham.
Ami cię pozdrawia.
Oj, Zocho kochana...
Na zdrowie.
Byłaś wspaniałą suką...
suczką...
duszyczką...
Uwielbiałaś kaczki,
ale najbardziej tę gumową, co tak strasznie piszczała,
że babcia nie mogła zasnąć po nocy,
bo się ciągle bawiłaś tym cholerstwem.
Dzięki tobie, Zocho kochana,
nasze życie było pełne radości i światła.
Byłaś kimś, na kogo zawsze mogliśmy liczyć.
Chcesz coś powiedzieć, Ami?
Dobrze.
Dziadku...
- Czy ten, kto to zrobił... - Zapłaci za to.
Dopadniemy go, obiecuję ci.
Powiedz, co ci odbiło, Rysiu bić się z nimi?
Pełnia tak na ciebie działa?
Pojedziemy spokojnie do więźnia, weźmiesz kasę z sejfu
i Stefanowi wkurw przejdzie.
A ja już po starej znajomości sam mu ją odwiozę.
A coś ty dzisiaj taki sfochowany? Co, na mnie też się obraziłeś?
Tak wejdę i wezmę?
No... przecież dyrektorem więzienia jesteś, to chyba możesz, nie?
Za uchem se wytrzyj.
Krew masz, nie domyłeś się.
Oj Rysiu, Rysiu...
Judyta Snuja, "Sprawy niewyjaśnione".
Jestem w więzieniu w Wielkim Gniewie, którego dyrektor
unikał mnie jak ognia przez wiele ostatnich miesięcy.
Nieodebrane połączenia, odwoływane spotkania,
a jak wiemy ma wiele do wyjaśnienia widzom "Spraw niewyjaśnionych".
O, właśnie wszedł.
Panie dyrektorze, telewizję mamy dzisiaj na zakładzie.
Amadeusz próbował dzwonić, ale ma pan wyłączony.
Jaką znowu telewizję?
Tą wyszczekaną Judytę z lokalnej. "Sprawy niewyjaśnione" robi.
Komendancie, broń musi pan zdać. Taka procedura.
Oczywiście.
- Kto ją tu wpuścił? - Pani Grażynka.
Jaka pani Grażynka?
Pani Grażyna.
Nasza.
Kto skitrał festy od szamki z kowyra?
Ja nie.
Leszek, cholera jasna! Kłamiesz!
Dzień dobry, panie dyrektorze.
Dzień dobry, dziękujemy za wizytę.
Czyżby? Wolne żarty.
Czym był pan tak zajęty,
że odmawiał pan prawa do informacji publicznej?
Jeżeli byłem niedostępny,
to tylko dlatego, że my tu nie próżnujemy.
Prowadzimy najwyższej klasy więzienie,
i nasza praca w jego udoskonalaniu nigdy nie ustaje.
Czy państwo słyszą tą ograną śpiewkę?
My w "Sprawach niewyjaśnionych" nie takie sprawy wyjaśnialiśmy.
Nieoficjalnie wiadomo, że ciężarówka, dzięki której
Sowiński został dyrektorem należała do kartelu narkotykowego.
Jak pan skomentuje ten fakt?
Tak się szczęśliwie składa, że jest z nami komendant policji,
który z przyjemnością wyjaśni wszystkie niewyjaśnione tajemnice.
Dziękuję.
Komendant Mirosław Płoszaj...
Do zbrojowni chcę.
Jedynka, czy dwójka.
- Prowadzić. - Tak jest.
Jak pan skomentuje fakt,
iż dwóch dyrektorów więzienia, poprzedników Sowińskiego,
w ciągu tygodnia przeniosło się na tamten świat.
Cóż... to był nieszczęśliwy zbieg okoliczności.
Niestety ze względu na charakter prowadzonego dochodzenia
nie mogę państwu podać więcej szczegółów.
Oczywiście będziemy na bieżąco informować opinię publiczną
na temat postępów w sprawie śledztwa.
Co, ja tu przyszedłem zwiedzać? Glocka!
Posprzątamy.
Panie dyrektorze.
To, o czym rozmawialiśmy, to da się?
To, o czym rozmawialiśmy, to...
jeszcze porozmawiamy i zobaczymy, czy się da.
Dziękuję!
O, jak dobrze pana widzieć, panie dyrektorze.
O Jezu, co się panu stało?
Nic się nie stało. Wracać do roboty.
Martwiliśmy się o pana, nie odbierał pan telefonów,
a pani ta...Grażynka to...
Zajęty jestem. Sprowadzić mi tu komendanta Płoszaja,
jak tylko wywiad skończy. Odmaszerować.
Dla nikogo innego nie jestem dostępny.
Nawet gdyby minister sprawiedliwości przyjechał - nie wpuszczać.
Tak jest. A... pani Grażynka?
Nikt kurwa, tylko komendant powiedziałem. Zrozumiano?
Inaczej się pan żegnasz z robotą.
Tak jest. To znaczy nie... wolałbym nie.
Jak to nie mogę wejść?
- Po prostu nie mogę! - Kto zabronił?
- Pan dyrektor zabronił... - Zejdź mi z drogi już!
- Ten Amadeusz chyba zwariował! - Mówiłem - nie wchodzić!
Panie dyrektorze...
Rysiek...
Chyba że... ma pani klucz od sejfu.
Mam... pan też ma.
Klucz.
Kod?
Przecież pan zmienił. Nikomu pan nie ufa.
I słusznie. Wyjść.
- Rysiek... - Paszła won!
Panie dyrektorze, pan komendant.
Co to kurwa za gierki, co?
Ty jednak chcesz kolejny wpierdol dostać.
Gierka jest taka, że siadasz na dupie i zamykasz pysk.
Co ty kurwa odpierdalasz?
Co ty, straszysz mnie? Bronią? W swoim gabinecie?
No to sprawdź mnie, chuju.
Zamknij drzwi.
Nie ma powodów do nerwów...
Ryszard, przecież wiesz, że ja osobiście...
Drzwi!
Tylko spokojnie.
Siadaj.
Wiesz, z zasady słucham tylko poleceń Stefana.
Siadaj kurwa i zamknij ryj.
Od dzisiaj pracujesz dla mnie.
Mówisz temu całemu Stefanowi, że dalej jesteś jego podchujaszczym,
ale tak naprawdę pracujesz dla mnie. Czy wyrażam się jasno?
Tak.
A miałeś się kurwa nie odzywać.
Ale ja nie jestem takim pojebem, jak Stefan.
Współpraca ze mną dobrze ci się opłaci.
Cokolwiek płacił ci ten zjeb lub cokolwiek na ciebie ma,
ja przebijam to dwukrotnie. Kumasz?
No.
Rysiu, przecież Stefan cię zabije.
Ty w ogóle słyszysz siebie, co ty mówisz?
Rysiu, dojebało prądówki...
Ja będę się martwił Stefanem, a ty się martw tylko o to,
żebym cię nie zajebał.
No i żebyś zarobił na swoją dolę.
Milion w gotówce. Odpowiada ci?
A... co miałbym zrobić?
Co się stało z towarem z płonącej ciężarówki,
która wjebała się w kościół jakiś czas temu?
Nie wiem, pewnie CBŚ to przejęło,
ale musiałbym sprawdzić.
I to jest właśnie ten moment, żebyś wziął telefon
i z niego kurwa skorzystał.
Wspólniku.
Dębica 6 milimetrów... Nie dba...
4 milimetry!
Fulda.
Spójrz na spękanie po boku. Dębica, panowie!
Stasiu! Kopę lat!
Cześć, panowie.
Na wakacje się wybieracie?
Polowanie.
A to jakieś dłuższe, jak kamperkiem.
- No, tak się zapowiada. - A gdzie Zocha? Zocha!
No my właśnie w tej sprawie.
Zagwozdeczka.
No, jakbyście chociaż oponę mieli, to szef by wam wszystko powiedział.
No, z oponami jest jak z butami.
Dobry szewc nie tylko ubytki widzi, ale cały charakter osoby.
O, na przykład patrz, te opony zjechane po boku od razu pokazują,
że koleś jest niecierpliwy,
nerwowy...
przy starcie, hamowaniu, w zakręty wchodzi jak wariat.
Furiat w domu, karierowicz, za wszelką cenę chce być najlepszy.
Stąd musi wyprzedzać wszystkich i myśli, że wszyscy go kochają,
a tak naprawdę - nienawidzą.
To wszystko potrafisz wyczytać z opony?
Tak. Tak jak traktujesz opony,
tak traktujesz swoich przyjaciół, żonę.
No to kim jest nasz delikwent?
Continental Contiwintercontact TS810.
A nie Pirelli Sottozero?
Łatwo się pomylić, oba mają asymetryczny bieżnik,
ale patrz na wykończenia.
Racja szefie, no...
Na pewno większy wóz, albo kombi, żeby nadrobić za małego ku...
kurcze...
Czyli co - jakiś jeep? Volvo?
Ciężko powiedzieć po zdjęciu.
Gdybyś miał przynajmniej jakiś odcisk w błocie.
Ami, przynieś nasz dowód rzeczowy.
Oki, dziadku!
Boże drogi, burrito z niej zrobił.
Biedna Zocha! Skurwysyn jeden, widać czarno na białym.
- Raczej czerwone na szarym! - To nie jest śmieszne.
Przepraszam.
O, mamy jeszcze to.
Aaa... Mondo!
Ford Mondeo, wiesz, to bardzo charakterystyczny plastik.
Przedtem były te... przeciwmgłówki okrągłe,
a teraz są prostokątne.
Na bank wyprodukowane przed 2003 rokiem.
Dzięki panowie, no to idziemy szukać tego wozu.
Miłego dnia wam życzę. Tymczasem.
A, panowie, jeszcze tak: macie jakiś pomysł,
gdzie mogli wziąć rannego kierowcę po wypadku na krajowej 58-ce tam,
koło starego lasu?
Wzięło go pogotowie, a policja nie chce nam powiedzieć dokąd.
Zaraz się dowiemy!
Ratownicy z kolejowego i MSW wymieniają u nas opony.
Jeżeli go zgarnęli, to zaraz będziemy wiedzieć!
Proszę bardzo, ósemeczka.
Co to jest?
Próbka.
Widzę, że próbka. Gdzie reszta?
To jest wszystko, co mamy.
Gdzie są pozostałe dwie tony?
My tego tu nie trzymamy.
A kto kurwa trzyma? Prowadzimy śledztwo,
które pan właśnie utrudnia, a na to są paragrafy.
Mówię po raz ostatni: gdzie reszta?
To jest laboratorium i tu mamy próbki.
Reszta... reszta jest zutylizowana.
To jest standardowa procedura.
Ma pan dyrektor jeszcze jakieś pomysły na przyspieszenie śledztwa,
czy mam dzwonić do naszego mocodawcy, że jednak się nie udało?
Utylizacja gdzie? Kto to zniszczył?
Ja nie wiem.....
Nie palimy tego, a... dobrze, moment.
Elektrociepłownia Miechunka.
Tam to zutylizowali!
Bardzo pana przepraszam, ale...
dziękuję bardzo i przepraszam za kolegę,
bo widzi pan, to duża sprawa, a on ma ostatnio ciężkie dni,
problemy w domu...
Dziękujemy!
- Dobra, odwiozę cię do więzienia. - Jedziemy do elektrociepłowni.
A po chuj mamy do tej elektrociepłowni jechać?
Ty się lepiej przygotuj na kolejny wpierdol od Stefana.
O, o wilku mowa. I widzisz jak się te porzekadła sprawdzają?
Co ty odpierdalasz?
Pojebało cię?
Jest też takie przysłowie: nosił wilk razy kilka,
dopóki mu się ucho nie urwało.
Więc jak ty mnie... jak ty masz na imię?
Co ty, w głowę się uderzyłeś? Mirek.
...więc jak ty mnie Mirek wychujasz,
to nawet nie wiesz, jak gorzko tego pożałujesz.
Dobrze kurwa, dobrze.
Można było powiedzieć:
nie odbieraj, a nie od razu wyjebywać.
Co dziś w ciebie dzisiaj wstąpiło? Jak ty masz na imię? Rysiu?
Pięknie, cały ekran popękany, świetna robota, wspólniku.
Co ty robisz?
Żeby nie kusiło.
Jak skończymy robotę, codziennie będziesz mógł se taki nowy kupować.
A teraz zamiast świrować pawiana, zapierdalajmy do elektrociepłowni.
Dzisiaj jest już za późno, pojedziemy tam jutro rano.
Teraz odwiozę cię do tego więzienia. Czy do domu?
Gdzie ty w ogóle teraz mieszkasz?
A gdzie kurwa myślisz?
Ciągle z mamą?
A co, to takie dziwne jest?
Witamy w cotygodniowym teleturnieju "Dance Macabre".
Proszę państwa, dobrnęliśmy do końca naszego finału,
w którym pozostało dwoje uczestników:
pani Bernadetta z Bartoszyc oraz Pan Piotr z Pszczyny.
Witamy serdecznie.
Zgodnie z regulaminem naszego teleturnieju,
to pani Bernadetta wybierze teraz z naszej dziedziny
kategorię makabry dla pana Piotra.
Słynne trupy w malarstwie.
Panie Piotrze, ma pan do wyboru: topielcy i wisielcy
lub obcięte głowy.
Mam nadzieję, że nie będzie to marzenie obciętej głowy
pana Piotra.
Poproszę te głowy.
Doskonale, w takim razie zadaję pytanie.
Proszę wymienić trzy legendarne obcięte głowy na obrazie.
Jednocześnie przypominam zasady naszego konkursu:
jeżeli pan Piotr nie wymieni żadnej głowy,
albo wymieni tylko jedną, lub dwie,
to pani Bernadetta automatycznie przejmuje to pytanie
i może je uzupełnić zdobywając całe trzy punkty
czy to jest jasne? Zaczynamy.
Panie Piotrze - trzy legendarne ścięte głowy na obrazie.
Jestem w więzieniu w Wielkim Gniewie, którego dyrektor
unikał mnie jak ognia przez wiele ostatnich miesięcy.
Nieodebrane połączenia, odwoływane spotkania,
a jak wiemy - dyrektor ma wiele do wyjaśnienia
widzom "Spraw niewyjaśnionych".
Czym był pan tak zajęty,
że odmawiał pan prawa do informacji publicznej?
Jeżeli byłem niedostępny,
to tylko dlatego,
że my tu nie próżnujemy.
Prowadzimy najwyższej klasy więzienie,
i nasza praca w jego udoskonalaniu nigdy nie ustaje.
Czy państwo słyszą tą ograną śpiewkę?
My w "Sprawach niewyjaśnionych" nie takie sprawy wyjaśnialiśmy.
Wiadomo, że ciężarówka, dzięki której Sowiński został dyrektorem
należała do kartelu narkotykowego. Jak pan skometuje ten fakt?
Tak się szczęśliwie składa, że jest tu pan komendant policji,
który z przyjemnością wyjaśni telewidzom...
Danton...
Przypominam, że chodzi o legendarne głowy,
a Danton był postacią historyczną, a więc realną.
Proszę, jeszcze dwie ścięty głowy, ma pan 25 sekund.
Święci Pańscy, co za debil!
Holofernes, Goliat, Jan Chrzciciel...
Orfeusz...
Jeździec bez głowy.
No właśnie, ale to był film.
Film, picture, obraz, to tak się mówi.
W terminologii anglosaskiej ma pan absolutną rację,
ale niestety, czas minął,
a nam chodziło o głowy uwiecznione na płótnie.
Pytanie przechodzi do pani Bernadetty,
wymieni pani jeszcze dwie głowy i zdobywa pani całe trzy punkty.
O, Rysio!
Święty Jan Chrzciciel, Goliat i Holofernes.
A gdzieś ty się podziewał?
Nie uwierzę, jak powiesz, że w pracy byłeś tak długo.
...jest jeszcze Gorgona, jest Orfeusz i wiele, wiele innych.
Cześć, mamo.
Cześć, cześć.
Kolację chcesz?
Tak.
To sobie zrób.
Idę spać.
Mógłbyś mi pomóc?
Jasne.
Halo, przepraszam...
- Co pan tu robi? - Ja do brata.
Halo?
Mamo... to ja, Ryszard.
Mamo, to ważne - skup się proszę.
Czy ja wróciłem dzisiaj do domu?
Przyszedłeś przed chwilą.
Aha.
Obudzić cię?
Nie nie, to niech sobie pośpię.
Dobranoc.
O Boże!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.