Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Co to? Kolejny chwyt Bluto?
Jestem w z�ym filmie.
/Urocze Sweethaven
/B�g musi nas kocha�
/Jeste�my lud�mi
/Kochaj�cymi Sweethaven
/Hooray, hooray, Sweethaven
/Flagi powiewaj�
/Jeste�my lud�mi znad morza
/Wolni od demokracji
/S�odsi ni� melonowiec
/Chod� tu ty i ja
/Sweethaven
/Urocze Sweethaven
/B�g musi nas kocha�
/Jeste�my lud�mi
/Ze Sweethaven
/B�g musia� tu by�
/Bo czem� /by nas tu zostawi�?
/Gdzie powietrze /jest przyjemne i czyste
/Sweethaven /brzmi podobnie
/jak niebo
/B�g zawsze pob�ogos�awi /Sweethaven
/B�g zawsze pob�ogos�awi /Sweethaven
/B�g zawsze pob�ogos�awi /Sweethaven.
- Przybi�e� do portu? - Tak.
To b�dzie 25 cent�w za dokowanie.
Za co?
Gdzie tw�j statek?
Nie mam statku.
Tylko ��dka, przycumowana.
To tw�j dobytek?
- Tak jest. - Tak?
Jeste� nowy w mie�cie?
Nazywasz to miastem?
Tak.
Wi�c podliczaj�c, 17 cent�w za bycie nowym,
45 cent�w za ��dz wios�ow�,
i jeden dolar za po�o�enie grat�w
w pobli�u �odzi.
Podsumowuj�c, jeste� winny komodorowi
1.87 $.
A kto jest komodorem?
Zadajesz pytanie?
Mamy 5 centowy podatek od pyta�.
Niewa�ne. Widz�, co kombinujesz.
Zobaczmy.
Drobne, prosz�. Przyjmuj� tylko drobne.
Masz dolara.
Jeden cent.
Frank.
Peso.
Gulden.
Przepraszam, �e zabieram czas.
Dziesi�ciocent�wka.
- �wier� dolara. - Podatek za w�cibstwo.
Jeste�my kwita.
Podatek za to, podatek za tamto.
Moje koszmary nie...
Czuj� si� wydymany.
"Zap�aci�e� podatek?"
Mam, mam.
Nie, ja mam.
Mam, mam.
Bez obaw, ja mam.
�wi�ta krowo.
Wygl�da jak moja stara fajka.
Ciekawe co tu robi? Ale fart.
Co to jest?
To nie fosa orkiestrowa.
Sp�jrzmy tylko. Nikt o pani� nie dba.
Tyle pani d�wiga. Mog�?
Niech mnie!
To wiatr i powietrze.
Podw�jnie si� wysil, a niech mnie.
Zaczekaj na mnie!
Siema, kumplu. Mo�e...
A niech mnie.
No niewa�ne, ale...
Sp�jrz, idzie obcy.
Nie chce pan?
�atwo zauwa�y�.
Gdziekolwiek p�jd�...
�adne nogi,
podobaj� mi si�.
Z�e wie�ci!
Nie wierz�.
Co� za uroczy dzie�.
Idealny dzie�, ale...
Mo�e chcia�aby pani...
Niech mnie jeszcze raz.
Pi�kne miejsce. Chyba tu zostan�.
Obcy w mie�cie.
Niech mnie. Kto� nowy w mie�cie?
K�opot, k�opot, k�opot...
Niech mnie. Lokalny ponury klub.
Przyjacielsko tu. Troch� strasznie te�.
Pewnie sp�dz� rok lub dwa, mo�e trzy.
BRAK WOLNYCH MIEJSC
Jestem kim jestem, gdziekolwiek p�jd�.
Pochodz� z morza.
Powinienem mie� numer, ale i tak nikt go nie potrzebuje.
- Dobry dzie� - Dobry dzie�.
Nienawidz� ci�!
Jaki� t�usty dobry dzie�, ale to nie szkodzi.
- P�czek marchewek? - Nie, nie.
Nie masz marchewek? A to co, �liwki?
Olej marchewki!
- We� broku�y. - Mam ochot� na marchewki.
Potrzebuj� witamin.
Olej marchewki!
We� szpinak!
Jakbym chcia� szpinak, to bym prosi� o szpinak.
Czemu tak od razu nie m�wi�e�?
Dla ciebie, dolar.
- Po ile broku�y? - 5, mo�e 10 cent�w.
- A szpinak? - 10, mo�e 25.
- To czemu marchewki s� za dolara? - P�tora dolara.
Sprzedaj� za tyle, ile uwa�am, wi�c dwa dolary.
Dobra, masz.
Ty nierobie, to 10 cent�w.
P�ac� tyle, ile uwa�am.
Targowa�e� si�, co?
Bo je�li si� targowa�e�, to zap�acisz 50 cent�w podatku za targowanie.
Wraca�!
Chyba jak wsz�dzie
Pe�no tu ludzi
A niech mnie
W przeciwie�stwie do mojego ubrania
nie mam...
Uwa�aj troch�.
Sk�d si� wzi�� w mie�cie?
Pewnie wykorzysta� luk� prawn�.
A niech mnie
A niech mnie
Jeste� stroicielem fortepian�w, czy zabawnisiem?
Ma pani pok�j do naj�cia?
Do czego?
Naj�cia, naj�cia. Napisa�a pani, �e s� pokoje do naj�cia.
Moje schody i ogrody!
Zamy�li�am si�.
Wejd�, zanim z�apiesz d�um�.
"D�um�".
"Oylsowie" to du�o wyja�nia. Nieciekawe towarzystwo.
M�ty, znajd� was.
Chod�cie!
Chyba tego nie u�ywaj�.
No dalej.
Przykro mi, mamo, ale to brzydkie.
Widzia�a� kiedykolwiek co� tak brzydkiego?
Nie zar�cz� si� w tym kapeluszu.
S�ysza�em.
Nie my�l, �e nie s�ysza�em.
Jest mi winna przeprosiny.
Brzydki.
Nic innego nie mo�na powiedzie�.
- Jak my�lisz? - Jak chcesz, kochanie.
A ty jak my�lisz? Brzydki.
S�dz�, �e to spisek.
Czemu specjalnie produkuj� brzydot�? �ebym wygl�da�a brzydko?
Je�li si� tego dowiemy, to dowiemy si� wszystkiego.
Tam jest obcy!
Nie mog� si� zar�czy�.
Powiesz Bluto, �e nie mog�.
Musimy odwo�a� jutrzejsze przyj�cie.
Nie moja wina, �e jest taki brzydki.
Czemu s�uchasz prywatnej rozmowy mi�dzy mn�, a moj� matk�?
Mam ochot�, �eby wezwa� policj�.
Olive, poka�esz panu... panu...
Popeye.
Panu Eye pok�j go�cinny?
- Popeye. - Prosze na g�r�, panie Eye.
- Olive poka�e panu pok�j. - Dzi�ki.
W ko�cu jaki� azyl.
Poka� pok�j. Oka� odrobin� grzeczno�ci.
Nie wiem, czemu mam cokolwiek robi� w dzie� przed zar�czynami,
skoro nic nie jest gotowe, szczeg�lnie ja. I co to za nazwisko "Popeye"?
Jakie� obce.
Co to za nazwisko "Olive Oyl"?
Brzmi jak jaki� smar.
Dzi�kuj� pani bardzo.
Nie zagl�daj tutaj, to m�j pok�j.
Brak szacunku.
Brzydki? Jeste� mi winna przeprosiny.
Co?
- Ciekawe kto tak urz�dzi� ojca. - Co powiedzia�e�?
Macie tu pi�kn� pogod�.
Naprawd� nazywacie si� Olives?
Co z tego?
Olives Oyl?
Nie wygl�dasz na greczynk�.
A ty jeste� niski.
Czy tylko udajesz niskiego?
Poka�esz dla mnie pok�j?
Staram si�.
Pozw�l, �e pomog�.
Mo�e trzeba naoliwi�.
�adny pok�j.
Nigdy nie widzia�em tak zdemolowanego pokoju,
ale ten jest m�j.
Ostro�nie z tym ��kiem.
Nie k�ad� nic na nie.
Przepraszam, to tylko...
Uwa�aj na lamp�!
Pomog� pani wsta�.
Prosz� poda� r�k�.
W�a�nie tak.
Jets pani w formie.
Ale tu gor�co. Nadal pani� szanuj�.
Mam z�e oko, nie widzia�em.
Dzi�ki za pomoc.
Panno Oyl, mo�e...
Nie zapomnij wyrzuci� kota.
Nie mamy kota.
Eau de toilette.
Tak, eau de toilette.
Tak.
- Z�oto podro�a�o o 20 cent�w, dwa dolary na uncj�. - Wynocha z kuchni, panie Wimpy.
Wiedzia�em...
- Poczekaj na kolacj�. - Mog�em zbi� fortun�,
gdyby Bluto pozwoli� mi p�j�� do komodora.
Jest zazdrosny, ten Bluto.
- Kto by nie by�? - Ja, nie jestem zazdrosny o Castora.
Jest moim synem.
Jest zazdrosny o swojego syna.
- Jeste� mi winien przeprosiny. - Nie z�oszcz� si�.
Nie pozw�l mi i�� do komodora.
Komodor jest wzorem roztropno�ci.
- Gdybym mia� u�y� w�a�ciwego s�owa... - "Zamknij si�" to w�a�ciwe s�owa.
"Wst�p" to kolejne s�owo, kt�rego Wimpy nie obejdziesz.
Powinni ci� zabi� na �mier�.
Pisz�, �e komodor zn�w opodatkuje s�l.
Nie wygl�dam tak �adnie jak pachn�, ale ju� za p�no.
Musz� i��.
Panie Eye, pozna� ju� pan Popa?
Pana Wimpy, mojego syna Castora, pana Geezila, mojego m�a Cole'a.
Jeste�my jedn� wielk� rodzin�.
Chocia� niezupe�nie.
Panowie Geezil i Wimpy s�...
Ja jestem rodzin�.
Jeste� moim m�em.
Jeste� mi winna przeprosiny.
Nic nie mog� znale��.
Czego szukasz, Olive?
- Szklanki. - Tutaj jest.
To niska, gruba, brzydka szklanka. Chc� wysok�, �adn�, smuk�� szklank�.
Pot�uk�y si�.
Mog�em zbi� fortun� na rybach.
Rybach?
- Ale musia�bym zainwestowa�. - Ryby pachn� przysz�o�ci�.
Jak� chcesz szklank�, Olive?
Do wina, brandy, czy do wody?
�adn�, nie chc� �adnej.
Apetyczne.
Chc� widelec.
Na prawo od talerza.
Gdyby to by� n�, to bym ci� poci�a.
- I n�. - Usi�dziesz?
Czemu nie mam no�a i sukienki?
Jeste� mi winna przeprosiny.
Prosz� poda� ryb�.
Ryba, �wietny pomys�, panno Oyl.
Ryb� sugeruj� przed ma��e�stwem.
Ryba przed ma��e�stwem.
Wygl�da wspaniale.
Przyda�by si� talerz.
Czwarte zar�czyny to o trzy za du�o.
Nie mo�ecie mi wypomina�. Nie jestem dzieckiem.
Nie jeste� dzieckiem.
- Kto tak powiedzia�? - Sama to powiedzia�a�, a ja przyznaj� racj�.
- Kto ci� o to prosi�? - Nikt nie b�dzie mnie pyta� o zgod�,
- je�li mi si� podoba. - Ja mog�.
K��cicie si� przy moim stole. Jeste�cie mi winni przeprosiny.
Przepraszam, tato.
Co?
Prosz� poda� krewetki, kurczaka i klopsiki.
Sama nie wiem.
Kapitan Bluto ma cierpliw� prac�.
O ile to praca?
Ma bardzo dobr� prac�.
I potrzebuje du�o cierpliwo�ci.
Czemu zarz�dza miastem za komodora, gdy go nie ma?
Komodora nigdy nie ma.
W�a�ciwie, to nigdy go nie widzia�am.
- A ty, Cole? - Co?
Nie pozwol� dziewczynie zepsu� zar�czyn.
Pr�dzej z�ami� jej nos, ni� ona zepsuje zar�czyny.
Lepiej nie sprawdzajcie na mnie tego, co na Bluto, bo nie jestem naiwny.
Jeste� winien siostrze przeprosiny.
Przestaniesz si� wierci�?
Wystarczy wytrze�.
Ten no� jest t�py.
We� m�j.
Od kiedy si� urodzi�am, nie mieli�my w domu ostrego no�a.
Jeste� mi winna przeprosiny.
Nie podobaj� ci si� no�e.
Bluto jest bogaty, kupi ci ich mn�stwo.
Nienawidz� tego sto�u, jest brzydki.
Tylko ja mam odwage, �eby to powiedzie�.
To czemu nie pozwolisz naiwnemu Bluto kupi� ci nowego sto�u?
- Mam racj�, tato? - Tak.
Mam racj�?
- Masz. - Mam.
Nic nie zosta�o?
Bluto, Bluto, Bluto.
Wszyscy si� �miej� z mojego biednego Bluto.
Za�atw now� szklank�, nowy n�.
Teraz chc� st�.
Dlatego zawsze musz� odwo�ywa� zar�czyny.
�eby�cie si� powstrzymali od wykorzystania najwspanialszego m�czyzny na ziemi!
Denerwujecie mnie.
Nigdy nie zaszkodzi by� najedzonym.
Jest 21:00!
Godzina policyjna!
Zgasi� �wiat�a!
Teraz mo�esz mnie poca�owa�.
Tata.
Ju� nied�ugo ja i ty b�dziemy razem.
Tak.
30 lat to nie tak d�ugo.
W t� �rod� jest nasza rocznica rozstania.
Tak.
�yj tylko.
Tylko o to ci� pr�sz�.
Dobranoc, tato.
M�J TATA
Zamiatanie, zamiatanie.
Zamiatanie...
/Wszystkim jest jedzenie, jedzenie, jedzenie
/Wszystkim zale�y na jedzeniu
/Wszystkim jest jedzenie na pewno
/Wszystko co zagnieciesz jest ciastem
/To jedzenie
/Wszystkim jest jedzenie
/Wszystkim jest mi�so, mi�so, mi�so
/Uwa�aj co wk�adasz na ruszt
/Czy �yje, czy nie
/To zale�y od ciebie
/Jakie jedzenie wybierzesz
/Wszystkim jest jedzenie
/Chc� zap�aci� we wtorek /za dzisiejszego hamburgera
/Chce zap�aci� we wtorek /za dzisiejszego hamburgera
/Wszystkim jest �arcie, �arcie, �arcie
/Wszystkim zale�y na jedzeniu
/Wszystkim jest uzale�nienie od jedzenia
/Od cytryny do cukrowej trzciny
/To jedzenie
/Wszystkim jest jedzenie
- Zamawia�e� hamburgera? - Tak, zamawia�em.
- W�a�nie dosta�em hamburgera. - Musz� si� nie zgodzi�.
W Rough House dostaniesz prawdziwego hamburgera.
- Ja tam bior�. - Dzi�ki.
- Kto p�aci? - Ja kupuj�, on p�aci.
Podatek za hamburgera.
Na twoim miejscu bym nie zap�aci�.
To nadu�ycie w�adzy.
Rough House!
/Jedzenie, jedzenie, jedzenie
/Wszystkim jest jedzenie
Hamburgerowy podatek od oszustw.
/Chc� zap�aci� we wtorek
- Co to za paso�yt? /- za dzisiejszego hamburgera
/Chce zap�aci� we wtorek /za dzisiejszego hamburgera
/Wszystko jest do g�ry nogami
/Wszystko jest po s�onecznej stronie
/Zap�aci�e� za to w Ameryce?
/Nie wycyckaj� nas z hot-dog�w
/Wszystkim jest jedzenie, jedzenie, jedzenie
/Wszystkim jest jedzenie.
Laverne!
Zata�cz dla nas!
Musz� z kim� pogada�, bo wydaje mi si�, �e wszyscy w tym mie�cie z g�usi.
Co to?
Jestem tutaj,
bo szukam taty.
Przeszuka�em ju� siedem m�rz
i jeszcze go nie znalaz�em.
Mia�am dwa latka, gdy mnie zostawi�.
Zosta�em sam.
M�j tata...
Przymkniecie si�?
Tata mnie zostawi�.
Jestem bardzo tolerancyjny, chyba �e mam co� komu� za z�e.
Nigdy nie my�la�em, �e przebacz� tacie,
ale siedem lat temu
wyp�yn��em na takiej �odzi, The Gloomy Gus.
Tak si� nazywa.
Z wybrze�y Guam.
Rozbi�a si� o tajfun,
utkn��em na tratwie przez 45 dni bez jedzenia i wody.
Ale po tym prze�yciu,
co� we mnie wst�pi�o.
Jakby duch mojej mamy.
I powiedzia�a: "Tw�j ojciec nadal �yje".
Przepraszam.
Gdy si� uratowa�em,
zrozumia�em, �e musz� przebaczy� tacie.
Boj� si� tylko, �e mo�e ju� nie �y�
i nigdy si� nie dowie, jak� by�em sierot�.
Masz �adn� twarz,
Jednooki.
Jednooki?
Ju� pawian ma grubsze r�ce.
Jeste� oble�ny.
Wiesz, czemu jeste� taki "samotny"?
Sp�jrz w lustro.
Je�li czego� mi brakuje, to tylko poczucia humoru.
Sk�d masz ten akcent?
Oliwka stan�a ci w gardle?
Wr�c� do was.
Tata.
Tatu�.
Ja chc� do taty.
Gdybym by� twoim ojcem, te� bym ci� wyrzuci�.
Jeste� za g�upi, �eby stan�� w progu.
Chucherko.
Za�o�� si�, �e tw�j tata jest tak brzydki jak ty.
Inn� rzecz�, jak� mam, to punkt kulminacyjny.
Mo�e wy popapra�cy wyt�ycie umys�
i mnie przeprosicie.
Butch, czemu nie przeprosisz synalka?
Z przyjemno�ci�, Spike.
Ma�y jednooki szczur chce przeprosin.
Sk�adam najszczersze i najg��bsze przeprosiny.
Za�atwione.
Tak si� wy�ywaj� na niewinnych.
Przepraszasz?
Przepraszasz?
Przepraszam.
Rosie, we� m�j kapelusz. Powinni�my ju� wraca� do mleczarni.
- Przepro�. - Za co?
Wszyscy niewinni.
Prezentuj� ca�� gam� przemocy.
S�uchajcie wszyscy. Wszyscy przepraszamy.
Wszystkim jest przykro.
Wszystkim jest bardzo, bardzo przykro.
Teraz twoja kolej na przeprosiny.
Przykro mi, �e to robi�, ale co za du�o to nie zdrowo.
Chod�.
Chod�.
Przykro mi.
Dzi�ki.
Czy kto� jeszcze chce przeprosin?
Chyba wystarczy na dzisiaj.
Wyzywam ci�.
Jest tam kto�?
Prosz�.
Przepraszam za to.
Zatrzymaj reszt�.
Pami�taj, moja droga, dzisiaj jest moja kolej by� wy�szym.
Wspania�e przyj�cie. Nie mog� pom�c i czuj� si� okropnie.
Chico?
To dla mnie smutny dzie�.
Chico, wynie� te rzeczy.
To najsmutniejszy dzie� w moim �yciu.
Kwiaty.
Zapomnia�em kwiat�w.
Rozczarowanie.
Sp�jrzmy na to.
Ja w niebieskim.
To ulubiony kolor Castora.
Ty i Castor.
Dajcie spok�j.
Witaj, kuzynie.
Czekamy na kapitana Bluto.
Nawet nie wiecie, jaki jestem szcz�liwy,
uczestnicz�c w przyj�ciu panny Oyl.
�adne futro.
Nie pami�tam, kiedy ostatnio si� tak bawi�em i by�em przytomny.
Lepiej ju� sobie p�jd�.
O reservoir.
Nie jest taki fajny.
Ale jest du�y.
Nieprzyzwoite zachowanie.
�eglarz...
Nie chc� i�� na przyj�cie.
To dobrze, bo nie jeste� zaproszony.
Kto tak powiedzia�?
- Ja - A ty kim jeste�?
Dobrze wiesz, tob�.
Nie straci� godno�ci.
Brzydki.
Bluto jest brzydki.
Bluto si� wyr�nia.
Jest inny, ni� my.
Brzydko si� wyr�nia.
Bluto jest wyj�tkowy.
Jest wyj�tkowy.
Wyj�tkowo brzydki.
/Jest wysoki
/Przystojny
/I ogromny
/Jest ogromny
/Ogromny
/Wysoki
/Ogromny
Witaj, kapitanie Bluto.
Raczej dobry wiecz�r, kapitanie Bluto.
/I jest m�j
/Nie jest mandolin�
/O, nie
/Jest harmonijny
/Musz� go przytula� co noc, /by mu by�o ciep�o
/Ciep�o
/O, rety
/Jest m�ny
/I jest silny
/Silny
/Silny
/Jest silny
/Silny
To pewnie Fluto.
Bluto.
Bluto.
Do us�ug, sir.
W gazecie jest fajne zdj�cie.
Wspania�y prezent z lombardu, kapitanie Bluto.
Przyni�s�bym, ale by�o za p�no.
Moge przemalowa� ��d�, kapitanie Bluto.
Matko!
/Ma pieni�dze i szacunek
/To prawda
/Jest lepszy, ni� reszta
/To prawda
/Mo�e nie najlepszy
/Ale jest ogromny
/I jest m�j
Mo�e go mie�.
Tak.
Kocha mnie.
Oczywi�cie.
Nie kocha.
O, nie.
Po�lubi mnie.
/Ogromny
/Ogromny
/Ogromny
/Ogromny
/M�j
/M�j
/M�j
/M�j
Nie po�lubi mnie.
Po�lubi.
Nie po�lubi.
/Mo�e wygl�da zabawnie, /ale nie jest
/O, nie
/Jestem wdzi�czna
/Za to, co mam
/Ja te�
/Mo�e to nie du�o
/Ale jest ogromny.
Po�lubi.
Tak, tak.
Ona...
To z�y kwiatek, kapitanie Bluto.
Pani Oyl, Olive...
Olive co?
Olive si� przygotowuje.
Dobrze.
Na czym stan�li�my?
Nie po�lubi...
Po�lubi!
A nie m�wi�am?
Zi��.
Tak, tak.
Olive!
Cudownie, cudownie.
Nie ma gdzie p�j��.
Nie mog� i�� na przyj�cie bez zaproszenia.
Panna Oyl.
Wystraszy�e� mnie na �mier�.
Tak, o ma�y w�os, a bym ci� zabi�. Przepraszam
Na co si� czaisz w tej ciemno�ci w �rodku nocy i straszysz ludzi?
Ja tylko...
Jak przyj�cie, panno Oyl?
- To g�upie pytanie. - Tak.
A jak my�lisz, dok�d teraz id�?
W tamt� stron�.
Za miasto.
Nie opuszczam miasta.
Nie widzisz, gdzie si� kieruj�?
Idziesz...
Teraz na wsch�d.
Mo�e po�udniowy zach�d.
Zdecyduj si�.
Mo�e ponie�� walizki, panno Oyl?
- Nie. - Nie dotkn��em ci�.
Nie chcia�em ci� zrani�.
Dzi�kuj�.
To mi�e.
Nie, to z�y kierunek.
Nie, to z�y kierunek.
Chc� i��...
T�dy.
To b�dzie 50 cent�w za robienie sztucznego t�umu.
Co?
Przykro mi, panno Oyl.
Nie pozna�em pani od ty�u.
To si� wi�cej nie powt�rzy.
Dlaczego panna Oyl nie musi p�aci� podatk�w?
10 cent�w za pytanie.
Ale odpuszcz� ci tym razem,
bo jeste� z pann� Oyl.
Dobranoc, panno Oyl.
Dlaczego przebywaj�c z pann� Oyl
nie musz� p�aci�
podatk�w?
Nie wiem, o czym m�wisz.
Prosz� fili�ank� herbaty, kapitanie Bluto,
skoro pan czeka.
Gdzie jest Olive?
Olive?
My�lisz, �e wszyscy p�ac� podatki opr�cz mojej rodziny?
- Nie mo�esz si� bardziej myli�. - To czemu mam racj�?
My�lisz, �e to przez zar�czyny z Bluto.
A Bluto zarz�dza miastem dla komodora i mamy przywileje.
To nieprawda.
Olive!
Bluto jest �yczliwy, szczodry i lubi robi� to, co jego ukochana.
A ty chcesz, �ebym zrani�a jego uczucia.
Nie �adnie.
Nawet dobrze nie dbasz o mnie i moj� rodzin�,
bo nie jeste� na zar�czynach.
I co ty w og�le robisz w Sweethaven?
Szukam taty.
Tak.
Je�li to prawda, to gdzie on jest?
Tu mnie masz.
Nie wiem.
Mam przeczucie, �e gdzie� tu jest.
No dobra, zaczekam.
I tak za du�o mamy tu go�ci.
Po�owy nienawidz�.
Jedyne, co pami�tam o tacie
jest to, �e zawsze podrzuca� mnie wysoko do g�ry.
Ale nigdy go nie by�o, gdy spada�em na d�.
Mia� poczucie humoru, co?
Tak, to m�j tata.
Pami�tam, gdy da� mi elektrycznego w�gorza do zabawy.
To by�o �mieszne.
Albo jak ko�ysa� mnie w ko�ysce tak mocno, �e gubi�em butelk� z mlekiem.
A potem m�wi�: "Pewnego dnia zostaniesz �eglarzem".
Teraz nim jestem.
Czasem podrzuca� mnie na kolanie.
Przewa�nie nie trafia�,
bo nie widzia� za dobrze jednym okiem.
M�j tata, tak.
D�u�ej nie czekam.
Przepraszam, panno Oyl.
Pofilozofowa�em.
Troch� si� zamy�li�em o nas...
D�ugie czekanie.
Zaczekaj.
Co robisz z tym koszem?
Nios� go.
To tw�j kosz, prawda?
To nie m�j kosz.
Kto� umy�lnie go pomalowa�, �eby wygl�da� jak m�j.
M�j kosz by� czysty i pi�kny, a ten jest brzydki.
- Grzechotnik! - Panno Oyl, powinni�my chocia� zje�� kolacj�.
Grzechotnik!
Grzechotnik!
Grzechotnik? Gdzie, panno Oyl?
Gdzie? Grzechotnik!
Bez obaw, panno Oyl, ju� sobie radzi�em z dra�stwem.
Przerobi� go na buty.
Grzechotnik!
Wywr�c� go...
- Wywr�c� go do g�ry nogami. - Grzechotnik!
- Ucieknie, gdzie pieprz ro�nie. - Grzechotnik!
Z�api� go.
A niech mnie.
No prosz�.
Oto tw�j w��.
Prosz�.
Co tam masz?
"Do jednookiego �eglarza".
To pewnie do mnie.
Chwileczk�, wytrzymaj.
Nie chc� si� skrzywdzi�.
Cze��.
Przeczytam.
A potem ci oddam.
No ju�.
Nie jestem taki brzydki. Ju� dobrze.
W porz�dku.
Jestem, jestem, jestem.
W porz�dku.
Ju� dobrze.
Siedzimy w tym razem.
Dobra. "Musz� komu� zaufa�..."
Pisz�, �e jeste� dzieckiem.
"Musz� komu� zaufa� i odda� dziecko,
dop�ki nie uwolni� si� od pewnych finansowych obligacji".
Co zajmie jakie� 25 lat, po czym odbior� dziecko.
Tymczasem, kochaj je jak w�asne.
Podpisano, matka".
Chcesz kartk�?
We�.
Co s�ycha�?
Kocham ci� bardziej, ni� ci si� wydaje.
Olive!
To wina Olive.
/My�le, my�l�, my�l�
/Wiecie, co my�l�
/On jest w�ciek�y
/Wiecie, o czym m�wi�
/On jest w�ciek�y
/Wiecie, co my�l�
/On jest w�ciek�y
/W�ciek�y
/On jest w�ciek�y
/Wiecie, co my�l�
/On jest w�ciek�y
/Jestem w�cieklejszy, ni�...
/Zgadza si�
/My�l�, co m�wi�
/Tak robi
/Jestem taki w�ciek�y, �e mia�em sen
/W kt�rym sam si� pobi�em
/Z�ama�em nos
/Z�ama�em r�k�
/Powali�em si� na ziemi�
/I dusi�em na �mier�
/Przerwa�em duszenie i obudzi�em si�
/Jestem w�ciek�y
/Wiecie, co my�l�
/On jest w�ciek�y
/Je�li wiecie, co my�l�
/To b�dziecie wiedzie�
/Tak, tak, tak
/- Jestem w�ciek�y /- On jest w�ciek�y
/W�cieklejszy, ni�...
/Cholernie w�ciek�y
/Tak, w�ciek�y
/On jest w�ciek�y
/W�cieklejszy, ni� to
Z drogi
/Wiecie, co my�l�
/Tak cholernie w�ciek�y
/Jestem w�ciek�y
Sp�jrz.
Szuka�em taty, a teraz jestem matk�.
Jest taki s�odki.
Ma�e dziecko.
Ma�e dziecko.
Olive, poprowadzi�em twoje radosne przyj�cie.
To znaczy...
Uwa�aj.
Jeszcze tylko dwa.
Nie upuszcz� go.
Ma�e dziecko.
Kiedy wydasz przyj�cie? Wydasz przyj�cie?
Po raz ostatni, gdzie jest Olive?
Kobiety przodem.
Masz.
Wr�c� do ciebie.
Ma�e, ma�e co�, pami�taj, ch�opcze.
Powodzenia.
To si� da logicznie wyt�umaczy�.
Sam pope�ni�em ju� taki b��d.
I wiem, co my�lisz.
Zobacz na ptaszka.
Dobra, powalcz� z tob�.
Dobra, kr�tki,
Oylowie b�d� podw�jnie opodatkowani.
Co on?
Potr�jnie.
Poczw�rnie.
Sp�jrz na to.
Spadam.
Podatek wyr�wnawczy.
Jaki pi�kny odcie� niebieskiego.
Prawny podatek.
Nadmierny podatek.
I podatek od wszystkiego!
Nie my�l, �e ci� obwiniam,
bo tak nie jest.
"Zwa�ywszy na wasze zaleg�o�ci za podatek od wanny,
zajmujemy wasz� wann�.
Zwa�ywszy na wasze zaleg�o�ci za podatek od lod�wki,
zajmujemy wasz� lod�wk�.
Zwa�ywszy na wasze zaleg�o�ci za podatek od gramofonu,
zajmujemy wasz gramofon.
Zwa�ywszy na wasze zaleg�o�ci za podatek rodzinny
zuchwa�o�� i konserwacj�
zajmujemy wasz dom...
lub rodzin� lub inne dobra materialne,
z rozkazu wydanego przez kapitana Bluto
w imieniu komodora..."
Wredny komodor.
Opr�cz Wimpy'ego, najbardziej go nie lubi�.
To bardzo wa�na wiadomo��.
Prosz� o uwag�.
"Suma 12 tysi�cy, 12 setek,
12 dolar�w i 12 cent�w".
Cole, przesta� czyta�!
Plus jeden s�onecznik za podatek od zak�opotania fiskusa.
Wredny!
Podw�jnie wredny!
Zostaw, zostaw.
Uwa�aj, bo j� zranisz.
Tak? Du�o wiesz.
Ona to on. Lubi pali�.
Jeste� szczurem l�dowym?
Tak, jestem kobiet�.
A ja matk�.
Tak?
Chod� tutaj.
- Tata. - Tak?
Chce mnie, on chce mnie.
Musisz mie� IQ p� miliona, co?
Nie gadaj tak do mojego syna.
M�j syn b�dzie m�czyzn�, a nie dzieckiem.
Prawda?
Chod� do taty, m�j ma�y Swee'pea.
Jeste� moim Swee'pea, ma�ym Swee'pea.
Swee'pea?
- Jeste� stukni�ty. - Tak?
Znalaz�em go w Sweethaven. Wi�c nazywa si� Swee'pea.
Nazywam go Swee'pea i to jego imi�.
Prawda?
- Tak? - Tak.
Swee'pea to najgorsze imi�, jakie s�ysza�am u dziecka.
To jak mam go nazywa�? Dziecko Oyl?
Przepraszam.
Przepraszam.
Dzisiaj walka.
Co mo�e mi si� sta�?
Mog� mnie zabi�.
Lepiej da� si� zabi� i pom�c rodzicom.
A co je�li wygram? Jestem szybki i przebieg�y.
A on mo�e dosta� ataku serca.
/Urocze Sweethaven
/B�g musi nas kocha�
Nie ochwalam zabierania mnie na walk�,
moich rodzic�w
i mojego dziecka.
/Sweethaven
Walki s� fajne.
Walki nie s� fajne.
Znasz s�owa tej piosenki, Cole?
Oczywi�cie, �e znam.
To nasz narodowy hymn.
Przepraszam.
To b�d� 62 centy podatku za wst�p na nielegalne walki.
Skoro s� nielegalne, to czemu si� odbywaj�?
Panie i panowie!
Mieszka�cy Sweethaven.
Popcorn!
Uwa�aj.
Ostro�nie na stopie�.
Chwileczk�.
Sprzeczaj� si� przed naszym nosem.
Najniegodniejszy z godnych,
niepochlebny
Wojownik.
Wojownik!
Sp�jrz, czy to nie...
Chwileczk�.
Tam jest Castor.
Castor!
M�j syn! Castor!
Zabierzcie go st�d.
Mamo, tato, b�d� z nim walczy�.
Nie id� tam!
Moje dziecko.
Zabierzcie stamt�d moje dziecko!
Nie dotykaj jego st�p!
B�dzie musia� zata�czy�.
Castor, wracamy do domu.
Olive, zr�b co�.
Powali�o ci�?
Zr�b co�, Olive.
Id� tam i zabierz swojego brata!
Nic na to nie poradz�.
Gdzie moje pigu�ki?
Nie r�b tego!
Panie Geezil, zabierz go stamt�d!
Panowie, znacie zasady:
Nie ma zasad.
Walka jest do ko�ca.
Pierwszy, kt�ry umrze, przegrywa.
Powodzenia.
Widzia�e�, co zrobi�?
- Nie widzia�e�? - Powodzenia.
Nienawidz� ci�!
Dobra, chod� tu.
Nie zabij go.
Poobijaj go troch�.
Prowad� go lew� r�k�.
Castor! Castor, z�a� stamt�d!
Za�atw go, synku.
Chod�, Castor.
Poka� mu si�� Oyl�w, Castor!
Poka� mu si�� Oyl�w!
No ju�, uderz go!
Du� go!
Dalej, Castor.
Powal go.
3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10.
Wstawaj!
Nazywasz si� Castor, a nie Custer.
U��dlij wieloryba!
Nie rozjusz go, Castor.
To nie jest cz�owiek!
Cze��, jestem...
W�a�nie! Tak dalej.
Kopnij go!
Nie widzia�e� tego?
Jeste� palantem.
Naucz� ci� walczy� fair.
To nie jest cz�owiek!
1, 2, 3...
Witaj, bardzo dobrze. Dobra walka.
- 5... - Wstawaj!
Nie umiesz walczy�.
Znam twoje numery!
Ty wielorybie.
Nie!
Popeye!
Uwa�aj, panie Oxmeat!
Ty, ty, ty!
Wkr�tce b�dziesz ca�owa� deski.
Biedne dziecko bez ojca.
Zabij� ci�.
Dobrze, panowie, znacie zasady.
Walczycie do ko�ca.
Podajcie sobie r�kawice i walczcie.
Czego si� boisz? �e mam tam magnes, czy co?
No dalej!
- Ty gnido. Wiem, kim... - To by�o nieuczciwe.
B�dziesz widzia� ma�e ptaszki.
Zaraz wracam, mamo.
Wiem, synku.
Dobra, zaczynamy.
O czym my�leli�my, gdy mierzy�e� si� z nim?
Zadaj mu cios karate!
Bardzo dobrze.
Pi��, ale walka.
Ju� go masz!
Jak mo�esz!
- Twoja matka jest tutaj? - I co?
Mi�o mi pozna�. Sam jestem matk�.
To jego matka, nie mog�em go uderzy�.
Widzisz?
Pozwalasz jego matce si� rozprasza�.
Nie r�b tak.
To dzieciak z matk�.
Jak si� nie b�dziesz bi�, to ci� zabije.
Dobra.
A teraz s�uchaj. Ta�cz, ta�cz, ta�cz.
Zata�cz nogami.
Ostro�nie.
Dawaj, �eglarzu, walcz!
Uwa�aj!
Na lewo. Na prawo. Uwa�aj.
Spokojnie! Patrz, co robisz.
Popeye!
Ostro�nie.
Ostro�nie.
Mam pro�b�.
Zabierz matk� z ringu.
Oh, oh.
Wiadro.
Uwa�aj! Ona ma wiadro!
Mamusiu, przepraszam.
Przykro mi. Gdzie wys�a� kwiaty?
Dobra, chod�!
Rozegraj na trzy!
To raz.
To dwa. I moje jest trzy.
Leci!
Nic nie widz�.
Jest.
Kapitan Pea.
Zobacz, Olives. Ma moje oczy.
Nie ma twoich oczu.
Ma moje oczy. I twoje usta.
Zakr�cona kobitka.
Pewnego dnia Swee'pea p�jdzie do szko�y i rozniesie starsze dzieci w py�.
Chcesz tego, prawda?
I zamieszkamy w domku poro�ni�tym winoro�l�, przy spokojnej uliczce.
B�dziemy uprawia� ogr�dek i bawi� w domu.
/Przemierzy�em ju� siedem m�rz
/Szukaj�c kogo� do towarzystwa
/�egluj ze mn�
/�egluj ze mn�
/Ja te� czeka�am na takiego jak ty
/Kogo�, kto by mnie kocha� i obiecywa�
/Zosta� ze mn�
/Zosta� ze mn�
/Zosta� ze mn�
/�eglowanie
/�eglowanie
/�eglowanie
/�eglowa�
/Nic nie jest lepsze, /ni� ��d� na morzu
/A ja nie my�l� o czym innym, /tylko by� zosta� ze mn�
/Zosta� ze mn�
/�egluj ze mn�
/Zosta� ze mn�
/�egluj ze mn�
/Zosta� ze mn�
/Zosta� ze mn�
/�egluj ze mn�
Ze mn�.
Popeye.
Co to za papka, kt�r� jesz?
To zupowy burger. Nadesz�y ci�kie czasy.
Burger�w si� nie wybiera.
Praca sprawia, �e serce jest mocniejsze. Chod�.
Pa, mamo.
Zmartwienia...
Mam nadziej�, �e podatki nie urosn�.
W gruncie rzeczy masz racj�.
Ba�a� si�, �e m�g�bym zgin�� lub co� podobnego?
Popeye, nie b�d� g�upi. Wiedzia�am.
Nie by�a� tego pewna.
By�am.
Jasne.
By�am.
- Jak zapyta�am Swee'pea. - Tak, tak.
�mieszne.
Przepad�a�. Zwariowana kobitka.
Zapyta�am Swee'pea, a on mi powiedzia�.
Mam racj�?
Co to ma by�?
Zapyta�am Swee'pea:
"Swee'pea, czy Popeye zginie?"
Nie?
Wi�c zapyta�am:
"Swee'pea, czy Popeye b�dzie powa�nie ranny?"
Nie?
Dwa do dw�ch.
To mog�o si� zdarzy� ka�demu.
Wi�c zapyta�am:
"Swee'pea, czy Popeye prze�yje?"
Tak, prze�y�em.
"Co? Wygra?"
�wietny trik.
Moje dziecko umie przepowiedzie� przysz�o��.
Gdybym nie zobaczy�, to bym nie uwierzy�.
Przepowie wyniki wy�cig�w.
Przypomnij mi, �ebym zapyta� go o z�oto.
Wol� go zapyta� o najbli�sz� przysz�o��.
Popeye?
To cudowne dziecko.
I jest jasnowidzem.
Ale wygl�da na zm�czonego.
Potrzebuje �wie�ego powietrza.
Powietrza? Zobacz, ile go mamy.
Za twoj� zgod�, Popeye, zabior� go na kr�tki spacer.
Czemu nie, Wimpy?
Jeste� jego wujkiem.
Jeste� wujkiem Wimp.
W�a�nie.
Wstajemy.
Nie zapomnij czapeczki. Trzeba go ubra�.
- Oczywi�cie. - Prosz�.
Dzi�kuj�.
No prosz�. Zabiera go na spacer.
Zaraz, chwileczk�.
�arty sobie stroisz? On nie umie chodzi�.
B�d� go ni�s�.
Jak tak, to w porz�dku.
Dop�ki nie opadniesz z si� czy co�.
Ja chc� z nim i�� na spacer.
Zostaw go, Olive.
Wujek Wimps zabiera Swee'pea.
Wimpy mo�e, a ja nie?
Kto powiedzia�, �e nie mo�esz?
Ty powiedzia�e�.
To by�o przedtem.
Przed czym?
Przed tym, jak si� dowiedzia�em, �e si� o mnie martwi�a�.
Czyli teraz mog� go nosi�, dlatego, �e si� o ciebie martwi�am?
Tak.
Wstr�tny.
Wstr�tny?
- Powiedzia�a� na mnie "wstr�tny"? - Powiedzia�am i tak uwa�am.
Wstr�tny.
Powiedzia�a na mnie "wstr�tny".
Wstr�tny.
Mamy Lickety Split, numer jeden.
Numer trzy, Sandcrab.
A mo�e numer sze��?
Wszystko b�dzie dobrze. Jest z wujkiem Wimps
i nie ma ich zaledwie kilka godzin.
Kilka godzin.
Chwileczk�.
To miasto mogli wybudowa� w kilka godzin.
Musz� mie� zaufanie. Wimps jest wiarygodny.
Zaraz, nie wierz� mu na tyle, na ile mog� nim rzuci�.
- Rzuci�? Nie mog� go d�wign��. - Nigdzie ich nie widz�.
Mo�e poszli do Rough House.
Nie, Wimpy ma szlaban na Rough House.
W�a�nie.
Moje gwiazdy i konie!
Dzie� Derby? Ten szczur Wimpy.
Co to ma wsp�lnego z moim Swee'pea?
Poszli na wy�cigi.
Dziecko na wy�cigach.
Gdzie s� te wy�cigi?
Chod�my, za mn�.
Dawaj, dawaj!
Zwyci�zc� jest
Cat's Pajamas.
Uda�o si�.
Ten Wimps.
Demoralizuje mojego Swee'pea.
Tor wy�cig�w konnych to nie ��obek.
Cierpliwo�ci.
- Musz� si� uspokoi�. - W�a�nie.
Przed siebie.
T�skni�e�, pulchny?
Dobra, zobacz.
The Wax Doors and Gardeners?
Nie. Numer dwa, Ed.
Ed?
To ko�.
Dobra. Numer sze��, Holy Moly.
Lubisz Holy Moly?
Holy Moly?
Holy Moly.
Dobra, Holy Moly.
Nie mo�emy przegra�.
Wszystko na Holy Moly.
Dawaj, Holy Moly.
Dawaj, Holy Moly.
Dawaj! Dawaj!
Dawaj!
Dawaj! zaraz wygramy.
Patrz! Hura!
Wygrali�my!
Co to? Dom chorych wd�w?
Kto by przyni�s� moje dziecko do tej nikczemnej nory?
Nie dotykaj. Mo�esz mie� chorob� weneryczn�.
P�jdziemy do ��ka, przystojniaku?
Lepiej sobie daruj tym razem.
Czytaj gazet�, Cole.
Mo�esz...?
Jakby mama mnie tu zobaczy�a, zabi�aby mnie.
Tam jest mama.
Gdzie ten Wimpy?
Przepraszam.
Castor, co tutaj robisz?
Ca�y czas szed�em za wami.
- 110 $, 120 $. - Tam jest.
Wimpy, jestem zniesmaczony. Mo�esz mi da� ma�ego na moment?
Tak, na chwil�.
Nie chc� wiedzie�, co tu zasz�o.
Pa, pa.
Powinienem ci� waln�� w g�b�.
Co to ma by�?
120 baks�w.
Wygra�e� 120 baks�w?
Wiesz, ile to hamburger�w?
W�� oko, tam gdzie twoje ucho.
Ile wy�cig�w?
Dwa.
Poka� mi ten formularz.
Mo�e...
Swee'pea?
Moje dziecko nie wyro�nie na hazardzist�.
Chod�, ma�y.
Zaczekaj.
Co robisz?
Moje dziecko nie b�dzie wykorzystywane do chorych zysk�w.
- Kiedy� b�dziesz prezydentem. - To nie s� chore, tylko dobre zyski.
Te zyski nas ubior�, wy�ywi� i ocal�.
Z�o jest z�e, nawet gdy pomaga.
Konie s� ustawione.
Rodzina jest wa�niejsza, ni� g�upia moralno��.
Zobacz, ma co� w oku.
Poka� mi.
Wiem, co czuje.
Prosz�.
Steven's Wish?
Keep It Going?
Lady Lucy?
Sucking Lemons?
Sucking Lemons!
Kim ja jestem? Jakim� rzepem uczepionym �ycia?
Z �yciem.
Nie jestem lekarzem, ale wiem, �e trac� cierpliwo��.
120 dolar�w na Sucking Lemons.
Kim ja jestem? Jakim� s�dzi� lub prawnikiem?
Mo�e nie, ale wiem, co prawo dla mnie znaczy.
Ostro�nie, nie potargajcie mi w�os�w.
Kim jestem?
Nie jestem fizykiem, ale wiem, co jest wa�ne.
Kim jestem?
Jestem Popeye, �eglarz.
/I jestem kim jestem /Jestem kim jestem
/I tym w�a�nie jestem
/Bo jestem kim jestem
/�apiecie?
/Chyba tak.
/I mam du�e musku�y /I tylko jedno oko
/I nigdy nikogo nie zrani�em /I nigdy nie k�ami�
/Od g�ry do do�u /Od do�u do g�ry
/Tak to wygl�da /do dnia, w kt�rym zgin�
/Kim ja jestem?
/Jestem kim jestem
/Jestem kim jestem /Jestem kim jestem
Biegnie. Dalej, Sucking Lemon.
Dalej, przyspiesz!
/Sam si� zastanawiam.
/By� albo nie by� /A kto pyta?
/Mog� otworzy� ocean /Mog� d�ugo �eglowa�
/Mog� przemierzy� wiele w�d /I nigdy nie nabior� wody
/Przy wybrze�u Madagaskaru /z�apa� wieloryba za ogon
- Chod�my po nagrod�. /- Kim ja jestem?
/Kim ja jestem?
/Jestem kim jestem!
/Jestem Popeye, �eglarz
/Jestem Popeye, �eglarz
/Jestem Popeye, �eglarz
/Jestem kim jestem /I tym w�a�nie jestem
/Jestem kim jestem /Jestem kim jestem
/Jestem Popeye, �eglarz
/R�ce, nie zawied�cie mnie teraz
/Jestem kim jestem /I tym w�a�nie jestem
/Jestem Popeye, �eglarz
Nie lubi� tego robi�, Swee'pea, ale to konieczne.
Czasem trzeba zrobi� co�, czego nie chcesz zrobi�.
To okrutne, panie Eye.
Mo�e teraz to nie ma sensu, ale potem b�dzie.
Panie Pop... Panie Popeye.
Przykro mi pani Oyl, ale obowi�zkiem rodzica jest ochrona dziecka przed wykorzystywaniem.
Ale pomy�l o Olive.
Nie mo�esz zabra� dziecka od Olive.
To nie banialuki, pani Oyl.
M�j umys� pracuje, a jak pracuje, to o niczym nie my�l�.
Jeste� pewny?
Tak my�l�.
Mo�e jeste�my mu winni przeprosiny.
Znajdziemy dla siebie inne miejsce.
Sprawdz� to, dobrze?
W porz�dku? To nie ��ko, co?
To nie Ritz, ale przynajmniej masz opiek�.
Nie jest wspaniale, ale co� mamy.
Nigdy nie widzia�em lepszego.
Tu masz koc.
Masz.
Masz kocyk.
Trzymaj.
Wyprowadzi�e� si� od Oyl?
Nie tw�j interes.
4.25 $ za wyprowadzenie si�.
Odwal si� ze swoimi podatkami.
- Wprowadzi�e� si� tutaj? - A jak my�lisz?
5.25 $ za wprowadzenie si�.
Spadaj podw�jnie.
A sk�d jest to dziecko?
Bocian przyni�s�.
89 cent�w za nielicencjonowane dziecko.
Spadaj st�d! Nie bierz tego osobi�cie.
Widzieli�cie, co zrobi�?
Du�o ludzi.
Dzi�kujemy.
Opodatkuj ryby!
Swee'pea? Swee'pea? Swee'pea?
Gdzie Swee'pea?
Swee'pea!
Gdzie Swee'pea?!
Swee'pea!
Swee'pea!
To przeze mnie Swee'pea zosta� porwany.
Olive mia�a racj�.
Nawet sierota potrzebuje matki i ojca.
Je�li mia�em by� matk� Swee'pea,
powinienem jej pozwoli� by� jego ojcem.
Nie jestem na tyle m�ski, �eby by� matk�.
/Wiedzia�am, �e cho� raz
/Wiedzia�am, �e potrzebowa� mnie
/Do dnia, w kt�rym umr� /nie dowiem si�, dlaczego potrzebowa� mnie
/Mo�e to fantazja
/Albo dlatego, �e
/Potrzebuje mnie, potrzebuje mnie /Potrzebuje mnie, potrzebuje mnie
/Potrzebuje mnie, potrzebuje mnie
/To jak taniec za grosze, /Ale spr�buj�
/Poniewa� potrzebuje mnie
/Nikt wcze�niej nie pyta�
/Bo nigdy nie potrzebowali mnie
/Ale ja potrzebuj�
/Ale on potrzebuje
/Mo�e dlatego, �e jest samotny
/Mo�e dlatego, �e nigdy nie mia� domu
/Potrzebuje mnie, potrzebuje mnie /Potrzebuje mnie, potrzebuje mnie
/Potrzebuje mnie, potrzebuje mnie
/Raz, raz w �yciu
/Poczu�am, �e kto� potrzebuje mnie
/I je�li to prawda
/Mi�o�� zatoczy kr�g
/Bo potrzebuje mnie, /potrzebuje mnie
/Potrzebuje mnie, potrzebuje mnie /Potrzebuje mnie, potrzebuje mnie
Pa, pa.
Drogi
Swee'peas.
/Ka�dy musi mie� kogo�
/Nawet je�li to tylko dure�
/Przesta� p�aka�, Swee'peas
/I spr�buj zasn��
/Nie wiem, jak ci tam jest
/Nie wiem, czy ci dobrze
/Mog�e� przyby� z Niebios
/Lub jakiego� tajfunu
/Ja przyby�em z Niebios /Cuddly Na-La Lagoon
/I powiedzieli mi, /�e mama odda�a mnie tajfunowi
/Wi�c nie p�acz, ma�y Swee'pea
/Ty i ja jeste�my tacy sami
/A najwi�ksz� �z� jak� widzia�em
/Wydoby� z siebie huragan
/Id� spa�, spa�, �piochu, /powiedz mi, co widzisz
/A gdy uro�niesz /opowiem ci wszystko o sobie
"Kochaj�cy Popeye".
Zobaczmy.
"Trzymaj si� z daleka".
"Raj podatkowy".
��d� komodora, ale bez komodora oczywi�cie.
Swee'pea jest wci�� w Sweethaven.
Wimpy!
Do kogo m�wisz?
Co m�wi�e� o Swee'pea?
Nic nie m�wi�em!
A co o Bluto?
Pomocy, pomocy.
Rety.
Panno Olive, pom� mi. Pom� mi.
Zabierz mnie st�d.
Nie dop�ki mi nie powiesz wszystkiego o Swee'pea.
Nic nie wiem!
Gadaj!
Nie!
Powiem, powiem!
Tak my�l�.
Nienawidz� my�le�.
Dzieciak jest wart fortun�, komodorze!
Mam fortun�, ty idioto.
Mam zakopany skarb i nie my�l, �e dowiesz si� gdzie.
Jedz szpinaczek, nie wygl�dasz dobrze.
Jedz.
Jedz!
Jedz!
Nic nie widz�.
Nikogo nie ma. Chod�my.
Wimpy, wracaj tu natychmiast.
Otw�rz te drzwi.
Pewnie s� zamkni�te.
Otw�rz te drzwi!
Komodorze.
Nie nazywaj mnie komodorem w tym porcie.
Mam miliony wrog�w.
A ty stanowisz 10 lub 12 z nich.
Nazw� ci� starym g�upcem.
Mo�emy rozbi� bank na zak�adach.
Ten dzieciak przewiduje przysz�o��.
Nie chc� rozbija� banku na zak�adach, nieokrzesa�cu.
Salon z zak�adami jest m�j, tak jak i ty.
Wi�c nie gadaj nic o przysz�o�ci.
Nienawidz� przysz�o�ci.
I przesz�o�ci.
I tera�niejszo�ci.
Szczeg�lnie ciebie.
Przez tyle lat by�em lojalny
i przez tyle lat m�wi�e� o zakopanym skarbie.
My�lisz, �e to sprawiedliwe?
Nie m�w, �e jest niesprawiedliwy.
Prawdy nie znosz�, sprawiedliwo�ci tak�e
i uczciwo�ci.
Nienawidzenie mnie potrzebuje.
B�d� �y� i umr� w nienawidzeniu.
Nienawidzenie sprawia mi wi�cej satysfakcji, ni� ca�y ten �wiat.
/Nie �atwo mn� by�
/Panem swego przeznaczenia
/Nienawidz� odpowiedzialno�ci
/Nie �atwo mn� by�
Zamknij dziub i otw�rz usta.
/Ci�ko by� oskar�anym
/A ci�ej by� du�ym
/Ale jeste� oskar�any, /gdy sam oskar�asz
/Nie �atwo mn� by�
- Tak ci� nienawidz�! - Co to, bunt?
Bunt!
/Nie �atwo mn� by�
/Admira�em �odzi na morzu
By�em zatapiany.
Lepiej powiedzmy Popeye'owi, �e go znale�li�my.
Komu?
/Nie �atwo mn� by�
Wszystkim, chod�.
By�em torpedowany.
/Nie �atwo mn� by�
/Masz problem wielko�ci
/Gdyby� wiedzia�, co mam na my�li
/Jest wielki, jest wielki
/Mam swoje przeznaczenie
/Nie �atwo mn� by�
/Czasem si� co� zdarzy
/i nie wiem dlaczego
/Czasem si� co� zdarzy
/I nie wiem, co dalej
/Nie �atwo mn� by�
/Panem swego przeznaczenia
/I to nie koniec ze mn� jeszcze
/Nadal nie �atwo mn� by�
/Nie �atwo mn� by�
/Moj� lin� te�
/Nie �atwo...
mn� by�...
Krzywdzicie Swee'peas?
Co?
Z�amiesz mu serce.
Tw�j ojciec.
Znale�li�cie ojca?
Nie!
Tak.
Ty mu powiedz.
Nie, ja mu powiem.
Nie, nie m�w mu.
Nie m�wmy mu.
Co znale�li�cie? Swee'pea i mojego ojca?
Nawet wi�cej.
Znale�li�cie mojego ojca i Swee'pea.
- Komodora. - Nie.
Znale�li�cie mojego ojca, Swee'pea i komodora.
I kapitana Bluto.
Rozumiem.
Dobry kawa�.
Tw�j ojciec to szczur!
Oszust i porywacz.
I jest teraz na �odzi komodora z Bluto i Swee'pea.
Tyle mog� powiedzie�.
Nie, nie jest.
Jest!
Nie, nie jest.
I m�j ojciec nie jest porywaczem.
Jest.
To szczur, oszust i porywacz
i z�y ojciec i wi�cej!
Wi�cej?
- Tak. - Tak.
I wygl�da na to, �e tw�j ojciec jest komodorem.
K�amstwa, k�amstwa.
Nie ma �adnego skarbu.
Dzieciaku?
To rozstrzygaj�ce pytanie.
S�uchaj uwa�nie.
Poprowadzisz mnie do ukrytego skarbu tego starca?
Nie m�w mu!
Ty ma�y szczurze.
Nie jest komodorem.
Zadziornym komodorem. Nigdy by nim nie zosta�.
Szczur.
Oszust.
Porywacz i komodor.
Nie s�ucham rad beztroskiej kobiety.
Nie ma ich tam.
I to udowodni�. Gdzie ich nie ma?
- Nie ma ich na �odzi komodora. - Tam ich nie ma?
Je�li tam ich nie ma, to udowodni�, �e tam ich nie ma.
Chod�my.
Popeye, zaczekaj.
Dorwij ich, Popeye!
M�j m�� delegowa� mnie, �eby ci powiedzie�, �e jest za tob�.
P�jd� z tob�, Popeye, a golenie i szampon poczekaj�.
Dorwij ich, Popeye! Kopnij ich w zadek.
Mo�esz na mnie liczy�, panie Popeye, jutro.
Poszed�bym z tob�, ale musz� si� schowa�.
Mam nadziej�, �e nie zostanie ranny.
Poszed�bym z tob�, Popeye, ale zimno nam.
Poszed�bym z tob�.
Poszed�bym, Popeye, ale organista...
Nadchodzi. Rewolucja czeka.
Idziesz?
Podobno to bezstronne.
Ja nie p�jd�, a ty?
- Ja te� nie id�. - Gdybym si� nie ba� wody, to bym poszed�.
- Niech zata�cz�, Popeye. - Prawie przynios�em butelk� Pepsi.
Zr�b porz�dek, Popeye.
Obrzydzenie.
Spokojnie, id� z tob�, ale powodzenia.
To tutaj go nie ma?
No dawaj.
Dawaj.
Wiem, �e was tam nie ma.
Naprawd� was tu nie ma.
Gdzie was nie ma?
Gdzie nie ma Swee'pea?
Co to? Co? Kto?
Tatu�?
Tata?
Tata?
Tata.
Nie jestem tat�.
Ty jednooki, rybi smarkaczu-maminsynku.
Wiedzia�em.
Wiedzia�em.
Znalaz�em ci�.
Nienawidz� uczu�.
Jestem zdegustowany.
Poca�uj mnie gdzie�.
Tak, tak.
Tata.
Tata, tata, tata.
Ojciec.
To ja. To ja.
Tw�j kochany potomek.
Odczep si�, wymoczku.
Tak jest.
Rzucasz cie� na biednego ojca.
Dum� Pacyfiku.
Ojca rekin�w.
Brata piranii.
Kuzyna zab�jczych wieloryb�w.
I wuja o�miornic.
Jestem twoim jedynym potomkiem.
Mamy tak samo nabite r�ce.
Nie podobne.
Mamy to samo przymr�one oko.
Jakie przymr�one oko?
Ci�ko ci b�dzie to zobaczy�.
Mamy takie same fajki, tato.
Ty idioto, nie mo�esz odziedziczy� fajki!
Nie jestem ojcem �adnego faceta.
Ani kobiety, ani dziecka.
�aden s�d mi tego nie udowodni.
Tak.
Jest spos�b, �eby udowodni�, �e nie jestem twoim ojcem.
We� t� puszk� szpinaku.
We� j�!
Daj j� tutaj.
A teraz zjedz.
- Zje��? - Zjedz.
- Surowy? - Zjedz surowy.
- Zjedz ten szpinak. - Nie chc�.
- Jedz szpinak, bachorze. - Nie chc� je�� szpinaku.
Nie chc� je�� szpinaku.
Zjedz szpinak!
Ty niepos�uszny bachorze.
By�e� niepos�uszny ma�y i jeste� niepos�uszny teraz.
Nie chcia�e� je�� szpinaku.
Szpinak, kt�ry trzyma� nasz� rodzin� przy sile przez tysi�ce lat.
I co ja mog� z tym zrobi�?
Mog� splun��.
Jego matka zmar�a, a on nie jad� szpinaku.
Nie lubi�a go.
Ojciec po pracy, a on nie jad� szpinaku.
To nie moja wina.
Ca�y kraj w depresji.
A on nie jad� szpinaku.
To by�o w szkole, tato.
Tata by� g�odny.
Wychodzi� kra��.
Kra�� co?
Szpinak.
�eby jego niewdzi�czny syn ur�s� du�y i silny.
Wiesz, co zrobi�em?
Wiesz, co zrobi�em, gdy federalny wtr�ci� mnie do paki?
Nie.
- Roze�mia�em si�. - Roze�mia�e�?
Przez ca�y rok.
Odetnij mnie od noka rei.
Ten podlec ucieka nam z berbeciem od bociana.
Odci��?
Odci��!
Odci��.
Odci��, odci��.
Odetnij!
Odci��em.
Powa�nie?
Powiedzia�e�, "odci��".
Nie powiedzia�em "odci��".
Powiedzia�em "opu��".
Pu�� mnie, brutalu!
Co robisz?
Co?
Wracaj, Bluto!
I nie podno� nawet no�a.
Bo ka�� ci go zje��.
B�d� na ciebie wo�a� �eglarz po�ykaj�cy miecze.
To m�j tatu�.
To m�j tatu�.
Jak tu jasno?
Nie widz�.
Popeye!
Wszyscy na pok�ad.
�adowa� si�.
S� na nikczemnych wodach.
Pani Oyl, to m�j ojciec.
Nie!
Tw�j tata to komodor?
Za mn�, sp�ywajmy.
Bluto ma Olive i Swee'pea!
Olive?
Pomocy! Popeye!
Olive! Olive! Kto porwa� Olive?
Musz� tam by�, zanim zabierze m�j skarb.
Ka�dy mo�e go zarekwirowa�.
Pomocy, Popeye!
Cuma, cuma rusza.
Zamknij si�, g�upku.
To nie cuma.
To moja ��d�.
Dostaniesz w �eb.
Podnie�� g��wny maszt.
Szybciej, Popeye!
Zostajesz w tyle!
A Bluto ucieka!
Z nami!
Pomocy!
Co to jest?
To ska�a.
Surowe miejsce.
To Wyspa Parch�w.
Mamo.
Bez obaw, Castor.
Ojciec jest z nami.
Wyspa Parch�w!
�wawo!
�wawo, �wawo.
Na miejsca.
Na miejsca bojowe.
Co robisz? Co robisz?
My�lisz, �e jeste� kapitan Arab?
Chc� uratowa� moj� Olive Oyl i Swee'pea.
Olive Oyl? Swee'pea?
Co robisz, sa�atk�?
Chc� sw�j skarb, s�yszysz?
Chc� sw�j skarb!
Jestem komodorem tego statku, wi�c nie dawaj �adnych rozkaz�w!
Tak? Wi�c ja b�d� komodorem przyjaci�.
Ty rozkazuj �ajbie, a ja przyjacio�om.
Umiesz inaczej m�wi� do ojca?
Nie jeste� moim ojcem.
M�j ojciec jest wysoki i wygl�da jak Abraham Lincoln.
Nie m�w mi, kim jestem.
Gdzie on idzie?
M�wi�, �e jestem twoim ojcem.
Powinienem wiedzie� jakim jestem ojcem, a jakim nie.
Kto m�wi?
Ja m�wi�.
Zamilcz, t�usty szczurze, zanim u�yj� ci� jako kotwicy.
T�usty szczur?
Bunt, bunt!
Jestem twoim jedynym ojcem.
Patrz.
Mamy tak samo nabite r�ce.
Nie podobne.
To samo przymr�one oko.
- Jakie oko? - Przymr�one.
Pomocy, Popeye!
Mamy nawet takie same fajki.
To nie moja fajka.
Wzi�� przyn�t�.
Nigdy nie widzia�em czego� takiego w ca�ym moim �yciu.
W taki spos�b m�wisz do swojego ojca.
Ty niepos�uszny bachorze.
Jeste� rozpieszczony. W�a�nie, rozpieszczony.
Dzieci, dzieci.
Dajesz im wszystko, czego chc� i co dostajesz w zamian?
Nic, nic.
Tylko cierpienie.
Cierpienie, smutek i sk�pstwo.
I czasem zdenerwowanie, gdy chcesz je wyk�pa�, a one nie chc�.
A gdy chcesz co� zrobi�, a one chc� co� ca�kiem innego.
Gdyby ich ma�e serduszka by�y zrobione ze z�ota,
sprzeda�bym je na targu.
Zbi�bym fortun�.
- Ja mog�em zbi� fortun�. - Dzieci!
Nie wiedz�, co robi�.
Dzieci, a niech je!
Mog� ci� zrujnowa�.
To w�a�nie zrobi�. Zrujnuj� ci�.
P�acz� na ciebie, gdy s� m�ode,
krzycz�, gdy s� starsze,
po�yczaj� od ciebie, gdy s� doros�e
i zostawiaj� ci� na �mier�
bez oddania ci wszystkiego!
Dzieci.
Dajesz im wszystko, czego chc� i co dostajesz w zamian?
Nic!
Z�ap go jak wielkiegi, t�ustego homara.
S� tylko mniejsz� wersj� nas.
Nie mam bzika na swoim punkcie.
Wi�c czemu chc� je mie�?
Pytam ci�. Dzieci.
Dzieci, ma�e dzieci.
Otwierasz przed nimi serce, dajesz im to, czego chc�,
Dajesz cukierki i mn�stwo zabawek, i co dostajesz w zamian?
Mn�stwo ha�asu.
M�j tata to wredny staruch!
Mam dosy� dzieci. Mam dosy� bachor�w.
Ju� wszystkiego z nimi pr�bowa�em.
Tam jest, tato. S� osaczeni.
A niech to tego t�ustego szczura!
Ty, z t� �mieszn� brod�, chod� tu z tym grubasem.
Chod�cie na g�r�.
Na g�r�.
Pomocy!
Jest tam!
�wawo, �wawo.
Przenie�cie tu dzia�o.
Szybciej, z �yciem.
Przenie�cie tu dzia�o.
Na odpowiedni� pozycj�.
Co robisz? Nie mo�esz tego odpali�.
Na pok�adzie jest kobieta z dzieckiem.
Przesta� si� ba�.
Oddam strza� ostrzegawczy prosto w po�wiat�.
My�lisz, �e nie wiem, co robi�?
Blisko, blisko.
Troch� za blisko.
Za blisko?
Prze�adowa�.
Nie mo�esz.
A niech to! Spud�owa�em!
Ca�a naprz�d.
Zwolnij, tato, �eby�my mogli wej�� na pok�ad.
Nie wejdziemy na pok�ad.
Staranuj� go.
Nie ucieknie z moim skarbem.
Moja Olive i Swee'pea s� na pok�adzie!
Piracka Zatoczka.
Mog�em si� domy�le�.
Dobra, panie W�ciek�y.
Od dzisiaj to b�dzie twoje nowe imi�!
Podnios�e� nam podatki i my�la�e�, �e ponownie si� z tob� zar�cz�?
Nigdy wi�cej.
Nigdy wi�cej!
Wybiera� wod� ze statku!
Opu�ci� statek. Kobiety przodem.
Wybiera� wod� ze statku!
T�dzy faceci przodem!
Cholera!
S�uchaj, dzieciaku, to najwa�niejsze.
Czy skarb jest pod wod�?
Tak, tak, tak.
Lepiej mnie wypu��.
Dobra, dzieciaku, uwa�aj na ��d�, a ja wskocz�.
Chwileczk�! Gdzie si� wybierasz?
Prawie jeste�my!
Prawie gdzie?
Wydosta� mnie st�d.
Jestem ca�a mokra!
Tu jest ryba.
Popeye, pomocy!
Olives! Tam jest.
Pomocy!
Bierz go, synu.
Jest �odzi� podwodn�. My�li, �e jest �odzi� podwodn�.
Popeye!
Babcia?
Piraci. Tam s� piraci.
Bluto!
To m�j skarb, szkapo.
Co p�jdzie na dno...
musi wyp�yn��.
Bluto!
Teraz masz k�opoty!
Mimo, �e jeste� wi�kszy ode mnie, nie wygrasz, bo jeste� z�y.
A dobro zawsze wygrywa ze z�em.
Doprawdy?
Tak!
Raz, dwa, trzy!
Pomocy.
Pomocy! Popeye!
Kto, co, gdzie, czemu, kiedy? Co to ma by�?
Gdzie...
Jeste�my mu winni przeprosiny.
Mieli�cie dobre intencje.
Dobranoc, Irene.
�wawo, �wawo!
Musz� odzyska� ten skarb.
Gdzie on jest?
Musi by� tam na dole...
Tam jest! Wy, obiboki.
Obiboki, chod�cie tutaj.
Chod�cie tutaj.
�apcie za lin�.
Ten ma�y berbe� patrzy na m�j skarb.
Patrzcie.
Ci�gnijcie.
Piracki skarb.
Nie dostanie go.
Nie dostanie go.
Tak mi si� wydaje!
Uwa�aj! Popeye!
Mocno!
Odsu� si�!
Pomocy!
Nic nie widz�!
Pomocy! Pomocy!
Popeye!
Dzi�ki!
Potrzebujesz miecza, szkapo?
Tak.
Nie b�dziesz tego potrzebowa�.
Obserwuj go, Popeye.
Popeye!
Ba�ka.
O�miornica, o�miornica!
Pomocy! Pomocy!
Popeye!
To o�miornica.
Pomocy! Pomocy!
Ocal� tego dzieciaka.
Ocal� go.
Zostaw go! Zostaw dzieciaka!
Pomocy! Popeye!
Pomocy! Pomocy!
Zaczep go.
Swee'pea!
Kto jest tam na dole?
Nie b�d� bezczelny.
Poka�� ci skrzyni� ze skarbem, ma�y.
Otwieramy.
Patrz!
Tak, tak.
Malutki.
Czy to nie s�odkie?
Popeye!
Ta�cz, ta�cz.
Rusz g�ow�!
Uwa�aj!
M�J SYN
Pomocy!
Pomocy!
Popeye!
Ty smarkaty maminsynku!
Gdyby� jad� szpinak, jak ci m�wi�em,
nie przegrywa�by� tej walki.
Nie b�d� jad� szpinaku.
Nie przegrywam.
Pomocy!
Ty niepos�uszny bachorze.
Masz, zjedz szpinak.
W dziesi�tk�!
Pomocy!
Tak?
Tak.
Nie lubisz szpinaku?
Nienawidz�.
Tak.
Jedz szpianczek. Jedz, jedz.
Do zobaczenia w schowku Davy Jonesa.
Teraz m�j skarb!
Zatr�b, synu.
Pomocy!
Pomocy!
Patrzcie na Bluto!
Sp�jrzcie na to!
Bluto zrobi� si� ��ty!
Strachaj�o, strachaj�o!
Krzy�yk na drog�.
Popeye!
/- To Popeye, nasz �eglarz. - M�j bohater!
/To Popeye, nasz �eglarz
/Jest silny jak dialbli, /bo je sw�j szpinak
/To Popeye, nasz �eglarz
/Jestem Popeye, wasz �eglarz
/Jestem Popeye, wasz �eglarz,
/Jestem silny jak dialbli, /bo jem sw�j szpinak
/Jestem Popeye, wasz �eglarz,
/To Popeye, nasz �eglarz, /To Popeye, nasz �eglarz
/Jest silny jak dialbli, /bo je sw�j szpinak
/To Popeye, nasz �eglarz
/Jestem najtwardszy z osi�k�w, /kt�ry nienawidzi patafian�w
/Cho� jest ich wci�� sporo
/Daj� im fang�, /jedn� po drugiej
/I �aden nie ucieknie
/Je�li kto� zaryzykuje swoj� szcz�k�
/Dostaje w pysk, zrozumiano?
/Wi�c zachowuj si� dobrze, /to tw�j jedyny ratunek
/Przed Popeyem, �eglarzem
/To Popeye, nasz �eglarz, /To Popeye, nasz �eglarz
Cykor wszelkich w�d.
/Jest silny jak dialbli, /bo je sw�j szpinak
/To Popeye, nasz �eglarz
/Popeye
/Popeye, nasz �eglarz.
Popeye.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.