Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Na pewno chciałaby włożyć tę czujankę?
Chyba po to ją kupiła.
A trumna i wszystko sama załatwiła się?
Nie. Zakład pomógł.
Ona nigdy nie wiedziała, kiedy coś zrobić.
Wiecznie spóźniona.
No, to teraz zrobiła nie czujankę. A, umrę sobie.
Przelatujcie wszyscy z Norwegii. Co mnie to obchodzi?
Pewnie musiałaś zwolnić się z pracy, co?
Przypnęłaś.
Bo dużo jem.
A te kwiatki to od kogo?
To ciotki Krysiki.
Pewnie dla siebie trzymała i z żalem wyjęła na tę niespodziewaną okoliczność.
Klara?
To teraz będzie.
Nie wiem.
Zawsze wszystko wiedziałaś.
Byłaś w tylu krajach.
Powiedz mi.
Nie da się bez niej. Trzeba bez niej.
A gdzie oni w ogóle są?
Mają 3 dni naszego życia.
Ta się podpiszyła, a oni się spóźnią. Najlepiej zmienić tę matkę. Ja to też
mała. Nie, nie jestem mała.
Nie było dla ciebie nikogo ważniejszego niż mama, a teraz udajesz, że to nit.
Kwiatki, szmatki, śpieszę się do pracy i co, zakopiemy papa?
Dlaczego ty w ogóle nie płaczesz?
Wypłakałeś po kiełdę samolotu?
Nie muszę płakać.
Nic się nie skończyło.
Ciągle twoja żona nas patrzy.
Choćbyśmy wrzuciły ją w ruch, Mariań.
Zawsze tam jest.
Cześć, fineczko.
Franciszek, Marta, Marta, Franciszek. Moje uszanowanie.
Dzień dobry.
Głodne życie, tylko dlaczego ty nie wziąłeś wczoraj?
Tylko załatwiony, tylko załatwić, pomóc?
Chyba wszystko okej.
A to do kredytów.
Co mogłaś? Już dopiero zapaliłaś.
Podechciało mi się.
Ty nie palisz? Nie.
Paliłaś, ale teraz nie palę. Z tych ciążek?
Nie.
A tak, to tam na remontują tory.
Cześć. Cześć.
Klara, moja siostra.
Cześć. I Franciszek, jej narzeczony.
Chłopak? A to Janek, mój mąż. Twój kto?
Mój mąż.
Żartujesz kiedy?
Rok temu.
I co? Nic mi nie powiedział? Napisałam, miałaś przyjechać. Kiedy?
Najpierw w styczniu, potem w marcu. Byłaś w Londynie, a potem w czerwcu.
Ale co to w ogóle ma za znaczenie, gdzie byli? No przecież mam mail.
Nie będę wysyłać zaczepienia w mailu, bo zresztą każdy adres, który miałam, był
nieaktualny. Nie.
Stała. Nawet spłoniła.
I już dwunata.
I ty już z innymi walizkami.
Pójdź, pokój na ciebie czeka.
A może ty wyłącz to i pospiesz się.
Zaraz przyjdą cyrki klopki. Chyba muszą im pokazać ładnego ciebie.
Myślałem, że już się do mnie nie odezwiesz i że będę oglądał grobowce na
Wilkowery. Poglądaj ze mną grobowiec mamy.
Taa, matki umierają.
Myślałam, że moje nie.
A jaka była w ogóle twoja matka?
Nigdy nikt o niej nie mówił. Spokój, to nie jest rozmowa na teraz.
Masz gdzieś swoją matkę. No przecież.
Wszyscy mają gdzieś swoją matkę, tylko nikt się nie chce do tego przyznać. A
matki mają gdzieś swoje dzieci i też się do tego nie przyznają.
Ale to jeszcze się da wytłumaczyć, bo to nie może być normalna relacja, kiedy ma
się w środku drugiego człowieka. To musi być zatrucie ciążowe na całe życie.
A najgorsze jest to, że potem ludzie dopierają się w pary i też mają się
Nie.
Jestem, czuję to.
Będziemy mieli dziecko.
Jak będzie chłopiec, to damy mu na imię Tomek, a jak dziewczynka, to Julia.
Masz może jakieś inne pomysły?
Albo Mariusz, a jak dziewczynka, to Kasia.
A może Jezus?
Jezus, Sznajder, bałm, ładnie?
Zostanę dla ciebie żydówką.
Urodzę bliźniaczki. Jedno będzie moje, a drugie twoje. Albo urodzę
siedmioraczki. Będą dziećmi wszystkich, z którymi spałam.
Nie mów do mnie było.
Nienawidzę tego.
Panie Franku.
Ja wiem, ja wiem.
Właśnie umarła twoja matka. To było tematem każdej naszej rozmowy od dwóch
Nie będziesz mieć dziecka. Nie możesz mieć dziecka. Nie musisz mieć dziecka.
nie chcę mieć dziecka.
Życie człowieka może się tak potoczyć, że miłość mu się nie przytrafi, a życie
samicy może się tak potoczyć, że nie będzie miała potomstwa.
I poruszyła się pustka w moim łomiku, kiedy się ujrzała.
Nie wejdę za ciebie.
Piotro, nie proszę. Ja jestem za stary, a ty jesteś za dzikinda.
Kochasz mnie?
Pytasz o to, bo nie wiesz, czy chcesz to usłyszeć z moich ust.
Musimy tam wyjechać, nie mogę tu długo siedzieć.
Siedzisz tu dopiero pół godziny. Godzinę i dwanaście na prom.
A, to nie moja wina, że boisz się latać.
Jesteś w ciąży.
Nie idziesz nad typem?
Idę. Chyba.
Nie wiem.
Jak nie wiesz? Przeciwiasz zmarłą matkę twojej żony.
Co?
Porządliście się?
Mam ochotę czasem zabić.
Śniło mi się, że... Nieważne.
No ale mów, jak zawsze. No mów, mów.
Śniło mi się, że podłożyłem pod nią bombę, ale...
Nic jej nie stało, tylko miała buty spalone.
Patrzyła tak na mnie i nie potrafiłem jej spojrzeć w twarz, tylko nawet na te
buty cały czas.
Też mam ochotę czasem zabić Franciszka.
Dlaczego chcesz zabić Franciszka?
Nie wiem.
Chcę się romanać z jakiegoś wolesnego związku bez przyszłości.
Ten jest bez przyszłości, ale już bez woli.
Ty właściwie dlaczego chcesz zabić moją siostrę?
No mów, mów, starsza siostra pyta.
No bo jęcz o tym wpadku, jęczy, jakieś wapiery, jeżdżenie.
Nie wiem, trzeba się zastanowić, co zrobić z domem.
Trzeba go wysadzić, zalać betonem, zamurować.
Idę.
Przychodź szybko i przeniesie twoje ostrze na noże.
Taki dziadek wywalił się dzisiaj przy wejściu do autobusu.
Leżał, a ja popatrzyłam na niego i poszłam usiąść.
Widziałam wcześniej już tego gościa na przystanku.
Niósł taką wytartą reklamówkę i 20 sekund w głowie miałam taką operację
że też brudny, zarazki, nie dotykać, nachlał się i dobrze mu tak.
O papużyni.
Wszyscy planisty.
Rozumiesz?
Boże, temu za tak zrobiłam.
Może tak to jest, jak jest się młodym i płynie.
Ale ja nie jestem głupia.
Może jestem młoda, ale nie jestem głupia.
Jak mnie przechowywa niezwykła młodość, z wyjątkową mądrość.
Mama mnie tego nauczyła.
Gdzie?
Bo usunęła.
I teraz nie może się odłuchać.
Matki.
Pretensje do matek i systemu są głupie. Często masakra.
A pamiętasz taką bajkę o kotku i kogutku?
Zresztą tata mi opowiadał, ale zapomniałam, jak leciał. Pamiętam.
To była taka ładna, smutna bajka, że w życiu nic nie udaje.
A po co ty teraz tego słuchaj?
No bo właśnie średnio się udaje.
A ty myślisz, że każdy może być takim matłowiczem, który lata w biznes class,
żeby gotować zurek na oczach milionów? Ale klarze się udało.
Słuchaj, kotku, co się akurat klarze udało? Oświetl mnie, bo ja nie rozumiem.
Wyjechała, zarabia, ma ciebie.
Nikt nie ma.
Po pierwsze.
a po drugie wyjechała nie znając języka i rozpieprzając sobie studia.
Co?
Przecież dawno nie skończyłam. Tak? Nie mówiła ci?
Nie.
Nie mówiła ci, że wyjechała zmywać gary w tureckiej knajpie, w której każdy mógł
ją łapać za tyłek, że chodziłem tam i dawałem jej duże napiwki.
A potem jeszcze teczka znalazła się w mojej łazience, później ona w mojej
pościeli i w moim rozkładzie dnia.
A po trzecie, nie ma jej od godziny.
Co się tam z tobą na kotku?
A to mnie trochę wkurwia.
Dlaczego ty tak mówisz?
Jak? To nic, nie?
No tak jak prawda.
Ale mówisz zdaniem.
Tak. Coś do prawa.
Gdzie on akurat jest?
Jest tam.
narzeczony z Francji. No, narzeczony, ale nie z Francji. Izraela.
Franciszek. O, Izraela. Miło mi.
Tam są... Tam jest typu. No, w miarę.
Na pewno cieplej niż tutaj.
Była pani tam kiedyś? A nie, nie.
Gdzie my tam na stare lata, jak to mówią, nożycka bolą. My pojedziemy z
Franciszkiem do Izraela w naszą podróż posiągną. A kiedy to będzie?
No, niedługo, niedługo.
Jak Bóg da.
Popatrz, kochana, jacy młodzi, jacy zakochani.
Twoja mama też taka była.
Była, nie była.
Swoje za uszami miała.
Powiem ci, trzeba wiedzieć, kiedy umrze.
Twoja matka miała wyczucie czasu.
Ale co ty taką umarłeś, no? Co było, to było, a kto umarł, ten nie żyje.
No, no przecież ja nic nie mówię, ale że bardzo dobra
kobieta byłam.
Mąż pracowity.
Przecież gdyby mu się nie rozlał ten wyrok w jakiejś tam dani czy sesji, to
by na pewno tutaj z nami teraz siedział.
I Marysia też by się pewnie na to nie pogorowała.
Ale że swoje za uszami
miała, to też wiem.
I też tego świadomym być trzeba.
Nie poszturchuj mnie, dobrze?
Gdybym mogła nie robić tych numerów z domem, to by nie było teraz o czym
Ale z jakim domem? O czym cię sądzę? Człowiek popije i już mu wzory na języku
rosną. Ty się lepiej wody napij. Ale nie rób mi tego, no.
No.
Przecież córką jest.
Powinna wiedzieć.
A ty myślisz, że skąd ten dom? Po babci.
Po babci.
Wiadek umarł w listopadzie, babcia w grudniu. To chyba naturalne.
Żydom przeszedł na mamę.
A co się niby u babci stało, że tak nagle umarła?
Niewydolność serca.
Jasne, jasne, jasne.
Tylko dlaczego jakaś my sypę robiły? To puste opakowanie po preportuzolu
znalazłam.
A kupiła mnie twojej babci tydzień wcześniej.
A starta zaznaczam na dwa miesiące.
Do tej pory to cicho byłam.
Cicho będąc, nic się nie bój.
Ale wiedzieć powinnaś.
Nie mieliście gdzie mieszkać, dwójka dzieci.
Co się człowieki brzydka wchryta?
Nie dobrze mi jest.
Mam leż, mam leż, ty mozora, ma i w tym i chcę, wiesz już. No, ale chwyta się
człowiek brzycew, tylko nie wie, kogo się nadzieje na te brzytwie.
A to prawda, że w tej Jerozolimie są trzy różne kościoły na jednej górze,
innych wiar? Gdzie jest Marta?
A jak by to wyglądało, jakby na naszej jasnej górze podstawić jakieś mineraty?
Franciszek, idź po Marta.
Fran.
to powiedz mi, kochanie, jak będzie z tym spadkiem.
A ciocię by nie poszło sprawdzić, czy ciocię Krysie nic nie jest.
Klara, muszę ci coś powiedzieć.
Siatko, może związały się języki.
Spadł na niedar języków.
Głosy kurwa laje. Klara, jak teraz ci nie powiem, to nigdy nie powiem. Ty
A dlaczego ty nie pijesz w tej świątyni?
Przed chwilą powiedziała mi, że nasza mamusia, rozumiesz, nasza mamusia, ta
mamusia... Zrobiłam mamę.
Chyba.
Bo mama brała takie tabletki na nadciśnienie, wiesz, takie mega mocne i
temu siedzimy przy śniadaniu... Zgadywałyście razem przy śniadaniu? A
zaczęła wcześniej?
Ona zapytała mnie, czy brała tę tabletkę. Ja powiedziałam, że nie.
Skoro brała ją wcześniej, to że nie.
Więc wyciągnęła ją z pudełka i... Płknęła. Mama zmarła na cukrzycę, tak
powiedziałaś. Nie pamiętasz, jak mówiła? Umrę na zawał, wykończycie mnie.
I umrę na zawał, a ja nawet lekarzom o tym nie powiedziałam, że ona dwa razy
połykała tą tabletkę, bo dopiero potem mi się przypomniało, że naprawdę ją
połykała.
Drugi raz, jak wychodziłam z łazienki.
Ja wyrzuciłam to z pamięci.
To znaczy, ja nawet nie wiem,
No to, że chciałeś zabić matkę.
Przecież to zapomniał, to rany, bo każdy chce zabić matkę.
Mama umarła.
Mama umarła i nie ma mamy. Nie jesteś niczemu winna. Tak, ale wydaje się, że
innego chciałaś Marci powiedzieć, prawda?
A tak.
Chciałabym teraz powiedzieć, że widziałam na lotnisku reklamę.
Wyszli SMS o kwestii Fatum na numer 7368. Ja chyba
wysłał, bo to jest... Nie przeklinaj.
To, co Krysia przed chwilą opowiedziała mi bardzo ciekawą, antyczną fabułę na
temat, wiesz, jak nasza mama wykończyła babcię.
No nie patrz tak.
Tabletką ją, no wiesz, wiesz, wiesz, za dużo jej dała.
O, całe opakowanie za dużo, no.
Pomyliła się, no.
Pociągnęła sznureczek ze spadkiem. Po co czekać, dobrze, że...
No właśnie.
Bo myśleliśmy teraz z Jankiem.
Ciebie tutaj nie ma i trzeba popodpisywać te wszystkie dokumenty.
Kto, co, ile?
Kto, co, ile?
Kto, co, ile?
Kto, co, ile?
Kto, matka, co, umarła, ile?
Raz. Na zawsze.
Mama umarła, mama umarła, umarła
Oto nasz domek.
Mały polski domek.
Są dwie siostry, dwaj narzeczeni.
Mąż. No no.
Jeden mąż.
Jeden mąż i jeden nie mąż.
A dlaczego wy ślubu nie bierzecie?
Boisz się?
Nie.
On się nie boi.
No popatrz na niego.
Siła, witalność.
Jak kot pragnie kotki, to nie pyta, tylko bierze i odgryza jej głowę.
Słyszałaś kiedyś, że w okno takie miłotne pojękiwania kotów?
On tak pojękuje.
On się nie boi, on jest tylko leniwy.
Najpierw kupił sobie kota, a potem już czura, a potem nie przy każdym.
Mądra kolejność.
Nieprawda. Wczoraj kupiłaś ty i nazwałaś go imieniem matki szczur. Maria
zdechła. I matka też zdechła. Chlaba!
No co? Zdechła.
Teraz został już tylko on.
Pan mój, który przyleciałby wszystko, co się ruszy.
Nawet raz w montażu.
Nawet nasze wiejskie kuski.
No co?
Chociaż widziałam, że chciał się wypuścić. Widziałam.
Powiedz mi, czy jakiś facet kiedyś z nią wytrzymał.
A może ja powinna być kobietą?
I spał.
Próbowałaś kiedyś kobietą?
Nie.
Ty próbowałaś?
Próbowałaś kobietą?
Próbowałaś kobietą?
O! O!
O! O! O! O! O! O! O! O! O! O! O!
O! O! O! O! O! O! O! O! O!
O!
To idź do synagogi i uwierz.
Zawitnę tu tę ubierzmyckę. To może zajrzeć.
Farbowany Żyd.
Dawała ogłoszenie do internetu.
Szukam kogoś do towarzystwa. Poznam kobietną kobietę. Jestem wesołą
A jak to jest?
Jakbyś uchowała się samego sobą. Swoim celulitem i ogoloną.
Pomyślałam, że jak zrobię to z tobą, to jutro i tak i tak nie będę nic pamiętać.
Ty nie słyszysz, jakie wielkie pokłady miłości rosną we mnie.
Taka hałda miłości.
Wysypisko miłości. Taki stadion dziesięciolecia wielkiej, rozkierającej,
nieużywanej miłości. Nie wiem, co z nią zrobić. Chcemy trućką rozdać.
Wesprze się ode mnie ktoś. I ona wzięła. Ona wzięła. Po prostu.
W każdym biegu on był pieczny.
Ona miała serce, nie tylko mózg, wiesz?
Zrobiło się jakoś.
Nie wstydzę.
No.
Dobra, to by się bawcie.
A ja idę. Bo jak ktoś się pobawi bez ciebie, to jest źle?
Jaka nowa fureczka jest lepsza, co?
Kogo innego zabierzesz w podróż dookoła świata? Wiesz, jak bym rozmawiał, to
zawsze mi mówi, że chciałabym cię pobawić.
Gnoju, ty.
Mógłbyś być gejem, wtedy nie bałabym się, że cię stracę. Ale wiesz co?
Zawsze znajdzie się koleś, który się mną zaopiekuje.
Wiesz? Mam to w dupie.
Wiesz? Baw się.
Będę.
No pokaż się.
Czekaj, czekaj.
Nie mogę się dopiąć.
Tylko nie zepsuj. Nie zepsuj.
Nie garb się.
Nie oś w butach.
Mówi, że jak ona.
Cało życie staram się nie być jak ona i co? I tak i tak mówię jak ona.
No wylaźniesz wreszcie.
No, no, no, no, no.
Masz figurkę.
Pomógł się.
Ja bym się w tym utopiła.
I co?
Tak wyglądała? No.
Pani ryżem?
Przecież tylko cywilny był.
W kościelnym czekaliśmy.
Na co?
Na ciebie.
Ała! I w ogóle, żeby matką zrobić na złość.
A ty pamiętasz to zdjęcie mamy w tej cukience na takim bordowym tle?
Tata z wąsem.
Szczypiorek taki.
Szczypiorek. No, mama tak mówiła.
Mama była w ciąży ze mną, jak robili to zdjęcie.
Jezu, jak w ogóle można wziąć ślub?
Ty się nie boisz, że to się znudzi?
Że znudzi ci się spanie w jednej pościeli? Nie, skończyłaś? Ja byłam za
wyzwyczajnie pewna. Ale nie można być pewna.
Można. Nie można.
Można. Nie można.
Można! Nie można!
Okej, nie można.
Można. Głupio. No bo można.
Tylko niektórzy nie chcą.
Ile jeszcze mieszkań wynajmiesz? Do ilu krajów polecisz?
Ilu pachnących izraelskim słońcem pięćdziesięciolatków przewieziesz?
I nie pięćdziesięciu, tylko czterdziestolatków.
I żadnego nigdy nie przywiozłam.
Wszyscy byli zawsze otrzymani w zakresie z błogiem do szyi.
Barnej Maduny.
Głupio, że mama umarła.
A ty naprawdę myślisz, że ją zabiłeś?
Chyba tak.
Dobrze wiedzieć.
Takie ciekawe rzeczy opowiadacie.
Masakra. Jakaś masakra.
Ale jesteśmy pijane.
Jesteście.
Zdejmij tę cukienkę, bo zaplamisz. Masakra. No dobrze, to ja pójdę zdjąć.
I słusznie. I spać.
Siusiu Paciorek, i spać.
O co chodzi? O nic.
Człowiek umrze, jeszcze się męczy. O co chodzi? O nic.
Dlaczego ty nigdy nic nie mówisz?
Tylko ciągnij, ciągnij do ten język.
Jak było w szkole, dobrze.
Jak na wycieczce, fajnie.
Dobry obiad, tak. Co chcesz na urodziny, nie wiem.
Skąd jest taka pomora w ziołach?
I tylko w tych ciągach. I co, najeżdżę? Nie będę czytać, nie będę nic mówić.
Nigdy nie powiedziałam jeszcze nic wewnętrznego. Pewnie. I ty się zawiązł w
supeł.
Dziewczyno, to się obudź. To trzeba żyć.
Ja jeździłam do ciotek, na imieniny.
Nie ma sensu.
Tak, że co?
Że... Nie wiem, nic przyjemnego.
No wie ktoś, że co robiłam.
Takie mam to zamazane.
O.
A pracujesz gdzieś, coś robisz? Czy to masz też takie zamazane?
Pracuję. No, gdzie?
W Norwegii.
I co tam robisz?
Nieważne. Czy od martwej matki zawsze dalej się tak trąsają?
No pewnie, to myślałaś.
No to co robisz?
Jesteś sprzątaczką?
Może kelnerką?
Ty myślisz, że będziesz nie wiadomo kim.
Wszyscy tak zaczynają od sztuki, a kończą w sklepie.
Niektóre furtki po prostu są zamknięte.
Co się martwisz, co się smucisz? Ze wsi jesteś, na wieś wrócisz.
Chyba mi się przypomniał ten sen.
Odmazał. Powiedzieć ci?
No mów, bo zapomnisz, jak się używa języka.
Dzieci poczęte w pijaństwie zawsze będą to wiedzieć.
O czym ty mówisz?
Ja masz powiedzieć, co ci się śniło. Właśnie to mi się śniło. Ty pijana.
Nie byliśmy pijani.
Nie. Nie.
Na pewno.
Na pewno.
Nie. To jak to się stało?
Tak. Tak. Ty wieprost.
Przestań! Uspokój się!
Mój znak zodiaku to baran.
Barany to dzieci wakacji.
Poczęte w pijaństwie. W śpiworze pod namiotem.
Zawsze będą to wiedzieć.
Zawsze będą powolne i smutne. Nie będą odzywać się do ciotek.
Będą lać w gacie i życzeć w kościele. Szybko nauczą się czytać, pisać, szybko
zaczną chodzić. Tylko, że ich krok do końca życia będzie koślawy, bo nigdy nie
będą wiedziały, że mają prawo iść. Że to jest tak samo ich ziemia, jak sześciu
miliardów pozostałych, że ktoś chce, żeby na niej żyły. Bo są ważne, mądre i
potrzebne. Dzieci, o których w eskrobaniu się pomyślało, powinny być w
eskrobaniu.
Tylko bajkę o kotku i kogutku zapomniałam.
Pamiętasz ją?
Bo ja zapomniałam.
Nie pamiętam.
Nie wiem, po co żyję.
Ale pamiętam, jak byłaś mała.
Jak zamknęłaś się w rozmrażanej lodówce i nie mogłaś wyjść.
A potem całą noc spałyśmy razem.
Niczyja ręka nie ciążyła na mnie tak, jak wspomnienie twojej nocnej ręki, bez
której nie dało się zasnąć.
Żaden mężczyzna nie miał tak znaczącej ręki. Ani ten z Portugalii, ani ten z
Hiszpanii, ani z Włoch, ani z Ukrainy, ani... No ładnie, a ty wiesz, że jest
takiego jak HIV i AIDS?
Wiesz? Czy może myślisz, że to tylko w telewizji?
Ani z Meksyku, ani z Izraela. Ani z Francji. Jak się cieszę, ci ojciec nie
ruszy.
Ja nie wiem.
Jak zauważyłaś w nocy, że mnie nie ma, to zawsze musiałaś się zdać.
Jezu, ile ja się tych prześcieladeł naprałam.
Dobrze, że dorosłaś.
Śpij ze mną.
Zacznę zyskać palec.
Chyba ty go nie chcesz.
No, mamusiu.
Postaraj się. Zaciśnij zęby.
Weź głęboki oddech. Uda ci się.
Zrób coś.
Nie daj mi tak odejść.
Nie daj mi tak odejść.
Nie daj mi tak odejść.
Przechodzi więcej.
A co ci się śni?
Może strasznie na siebie krzyczę.
Strasznie.
Tak jak nigdy tego nie robimy.
No bo na jaki temat mamy krzyczeć?
Żal.
Bez... Janek.
Jestem ładna.
Jesteś.
No to powiedz to.
Jesteś ładna.
Musimy tu rozmawiać. Ciężka, chłopska uroda.
Uroda do rodzenia dzieci. Wiem o tym.
Wiem, że tak wygląda.
No i mały krecik.
Nie widzi.
Krencik.
Musimy wynająć coś większego i kupić nową pralkę.
Mam w dupie duże miasta.
Mam w dupie duże miasta. Mam w dupie.
Chcesz tutaj zawstać?
I co będziesz robiła? Będziesz paść po owce?
Może się zatrudnisz u tego zbaczonego fryzjera starego?
A umiesz powiedzieć coś miłego?
Będziesz mieszkała w Warszawie.
Schudniesz. Zostaniesz instruktorką fitness, tak jak zawsze chciałaś.
Klara podzieli się z tobą. Z babkiem będziemy kupowali papier toaletowy z
wytłuczonymi małymi motylkami. A nie ten szary, goniony badziew.
Dobrze.
Praca jest w Warszawie, nie na tym zadupiu.
Tutaj mogę ewentualnie naprawić sąsiadom kamerę.
Dobrze, to zamieszkajmy w Warszawie.
Lubię to miasto.
Tylko tam można dostać darmową gazetkę.
Kupuje się kawę w papierowym kubku, żeby wpisać się w ulicę, żeby poczuć się
lepiej. To jest moralne, wydawać 15 zł na kawę.
Właśnie muszę, bo to mi od trzech miesięcy już nie.
Nie czuję się w Warszawie ani ładna.
Ani dobra, ani potrzebna.
My zawsze będziemy ze wsi, rozumiesz?
Lampka wina. Za dwadzieścia złotych w alternatywnej knajpie pełnej człowieka
gatunku. Pół gej nie jest dla nas, Janek.
My zawsze będziemy mieć wujków ze wsi, co chodzą w dreznach i mówią, albo tego,
albo poszłem, no.
Dokładnie tak.
Zostań się, Krzysiu.
No, pozostanę.
A ty jedź i nie wracaj.
Nie wyzywaj tego imienia i scherź się bardziej.
Nie mogę bardziej.
No to włóż tam rękę. Gdzie włóż to włóż? Niech to kredyt płaci. Tym bardziej
włóż. Włóż i będzie spokój. Od rana stara żydowska śpiewka. Co to, że ty
nie masz?
Z tym się zgadzam.
Nie.
Dzień dobry.
Dzień dobry, kochani. Lodówka jest w stanie krytycznym. Już sporo tu
do jakiejś radioaktywnej pieczy, ale stamtąd dalej ciepło. Nie no, super.
A dobra, widzisz, tak była stara.
Ciekawe, ze co kupimy nowe. Mamusia ci da?
Zarobimy? Ja na ulotkach?
Czy ty na klepanii układów staranych? Ale że dzieci... Nie kłóżcie się.
Franciszek z przyjemnością zbyt nie groszą na tak ważnej sprawie. Tak?
Tak.
Obywa ci tyle pieniędzy. Dzieci nie masz, to grobunik nie pojedziesz. No to
grobunik pójdę. Potmierdź się, zamienię cię w diament i ten diament ktoś
dostanie bez uwagi.
Jak diament?
Taki szwajcarski patent.
Popielają Cię, robią z tego diament, a potem ktoś robi sobie pierścionek albo
kolczyki. A właśnie, dajcie, że kupiłem Ci kolczyki w Szwajcarii. Czemu nie,
Narcisz? Nie lubię kolczyków. A ja wiem, że lubisz. A ja nie lubię, jak mi dęda.
Może Ty lubisz dęda, nie? Ale ja nie lubię dęda. Jest zabawa z tą lodówką. A
jeszcze dzisiaj muszę jechać po odpis karty zgonu.
Narciszow Cię podwieje. O! Tak? Tak, bądź tak miło ją podwieź. A my tu z
Janeczkiem zostaniemy i podprzątamy ten butel.
Trzeba by było kupić... Co właściwie trzeba by było kupić? Silikon. O.
Silikonem można zalepić.
Kupcie silikon. Dobra, kupimy.
Ale dzisiaj wieczorem wyjeżdżam, bo muszę być w centrali. Wieczorem?
Exakt.
Chodź, mała, kupię ci jakieś kulczyki.
Miło patrzeć, jak to robisz. Co?
Naprawiasz. Robisz to tak uprawiedliwie, całą sobą.
A co Pani Pani naprawia?
Przechodzi Pan od naprawiania.
Możesz tej widnej Pani od sprzątania?
Gdy masz do Pani od sprzątania, Pani rozumie?
Powinien sam prać swoje skarpety i mieć jedną kobietę, na którą patrzy jeden
mężczyzna.
Wiesz, że Marta nikogo przede mną nie miała?
Cudownie.
A jak się podnaliście? Chodziliśmy do szkoły razem.
Zresztą ciebie pamiętam.
Nie. Nie?
Ale czekaj, czekaj, czekaj, czekaj. To byłaś ty z takim dziewicznym masiekiem.
Ja... Daj szmatę, szmatę daj.
Czekaj.
A wy jak się poznaliście?
W tureckiej snajpie.
Był wieczór. Myślałam akurat, jak bardzo żałuję, że nie mam żadnych problemów
podkłopcowych. Wszyscy podkłopcy byli pod tym chłopcem, a ja marzę o chłopcu
Żydówką, o jakimś porządnym problemie i dramacie.
No i nagle wchodzi on.
Al Pacino plus Jeremy Irons plus Javier Bardem.
Atmosfera zaczęła się zagęszczać, bo kilku Turków zaczęło krzyczeć coś do
ich języku.
No ale nagle wstał on.
Mój święty Franciszek. I wystarczyło jego jedno spojrzenie z dwóch metrów na
każde metr pięćdziesiąt Turka, żeby sobie poszło.
Ej, a widziałaś tureckiej pornosy?
A to było straszne, felice po prostu.
A potem zamieszkałam w hyper, hyper nowoczesnym apartamencie z widokiem na
wyspy.
Na które niegdyś opalał się mąk.
Ja zawsze miałem decyzyjny plan.
Cały liceum musiałem iść do wojska.
Wszyscy z mojego rocznika uciekali, robili wszystko, żeby się wywinąć.
papiery, kondowanie pedałów. Geju.
Pedałów. A ja nie. Ja twardo będę wojskowym.
Stanąłem przed komisją. I nic u chuja. Jedna blondyna wraca u stanu fartuchu.
Jeden gra w wężyka, drugi obgryza łówek. Jak oglądają? Garp żybrowy, skoliozę,
udębienie. Proszę wziąć bokserki, proszę założyć.
Wydaje nam się, że przejawia pan tendencje chocjopatyczne.
Chocjopatyczne na podstawie tego? No na podstawie pana zachowania. Bardzo nam
przykro.
No i wiesz, ja mam poczucie humoru i honoru, ale wtedy miałem akurat tylko
honoru i powiedziałem, bardzo dobrze.
Macie intuicy.
Bo jestem ostatnim pedałem gejem i na dodatek lubię małych chłopsów.
To się wam udało. I wyszedłem. No i co?
Wyskałem się z tej komisji poborowej obok kucharu na Podłowie, żeby sobie
w kancu walili.
No i jedyne, co zdążyłem zrobić, to złożyć teczkę na aktorstwo.
Moja mama zawsze mówiła, że powinienem być księdzem albo aktorem. No i?
To samo.
Dwóch amantów.
Serialu emitowanego w telewizji regionalnej, przeemerytowane
splechniało dziadek.
Proszę pokazać zęby. Nie no, z takim uzębieniem to pan może być protetykiem.
Czy pan wie, że aktor powinien być sprawny fizycznie?
Wie pan?
Bardzo dobrze.
Aktorem pan raczej nie będzie.
No i... Nie jestem aktorem, jestem technikiem.
Cieknie. Jak to w ogóle jest, że lodówka jest ciepła, chłodzi?
Ciepło przenosi się z ciała zimniejszego do cieplejszego.
A to zgodnie z drugą zasadą termodynamiki wymaga wykonania pracy.
Z ciała zimniejszego do cieplejszego?
Ale to znaczy, że...
To cało ciepłe mogłoby ogrzać to cało zimne?
Nie wiem.
I ciebie też.
A co ty mnie tak?
No to czego nie potrafisz powiedzieć.
Palisz? Palę.
Przez dziewczynę ze starszej klasy palę.
Ja palę przez chłopaka z Meksyku.
Pal z Izraela.
Meksyku.
Franciszek jest z Izraela.
Ale ja palę przez chłopaka z Meksyku.
Chciałabym teraz zrobić scenę filmową.
Spróbuj.
Chciałabym wyciągnąć ci papierosy z ust.
Powiedzieć.
Już nigdy nie będziesz musiał palić. Chodźcie w tym do starszej klasy.
A masz tak, że czasem poszedłbyś sobie do kina?
Popkon, wiesz, kinogatunku.
Masz? Mam.
Bo są nieraz takie momenty.
Co duże, słuchasz Beatę Kozidrak i wydaje ci się, że to, co śpiewa,
jest najświętszą prawdą. Opisa jakąś wielką twoją
tęsknotę, a potem się wstydzisz i mówisz kolegom, że bardzo polecasz im operę
Halka, bo wywarła na tobie duże wrażenie nocą. Nie jest tak?
Jest tak.
A chodziliście z Klarą na jakieś głupoty?
Czasami chciała do teatru.
No, no, myślisz, że jestem.
debilem. Wiem, że tak myślę.
A masz takie dziury czasoprzestrzenne w głowie, no że idziesz, idziesz, idziesz
i nagle stajesz i wiesz, że w ogóle po drodze nic nie widziałeś. Nic.
Masz tak?
No, mam.
A masz takie momenty, że ci się składa?
Wszystko w całość. Takie momenty, że ogarniasz. Ogarniasz całą tą wojnę
Zjednoczonych z Arabami, migrację Syryjczyków do Europy. Ogarniasz
swoje uczucia.
Masz tak?
Czekasz na moją odpowiedź?
W sumie nie.
Chcę sobie pogadać. A dobrze się do ciebie gada.
Czasami jak mówię, to wydaje mi się, że to nie ja mówię, tylko samo się mówi.
Coś za mnie, przeze mnie.
Albo coś mi się tak samo płacze.
Aż tak.
Czemu nie poszłaś na studia?
Bałam się, że zacznę mówić jakby, po prostu, de facto i że pomyślę, że
już wiem i że wszystko jest w książce.
Żartuję.
Po prostu nie było pieniędzy.
Pamiętam jak...
Mama mówiła, klasa zanim się wyniosła.
Jak ktoś nie ma nogi, uczy się żyć bez nogi. Jak ktoś nie ma pieniędzy, musi
przystosować.
Ja sobie odmawiam Coca -Coli, a ty rozbijasz w internecie.
Czytasz? No pewnie.
Pół zrozumiem, pół nie zrozumiem, ale próbuję rozkminiać.
Fajnie się z tobą ugada.
Do ciała, do rany przyłóż.
Zapalisz?
Ja? Dzięki.
Bo jesteś w ciąży. Jestem.
Ale pijesz.
Ale w pierwszym trymetrze to nie szkodzi. W sensie, co to jem, to nie
z dzieckiem.
Albo najwyżej urody brzydzkiej, upośledzonej.
To wykręcamy.
Boję się, że dziecko będzie niezadowolone ze swojej matki.
Dlaczego tak mówisz?
Rozdaję ulotki, robię ankiety i narzekam.
Nad sekundy, nad minut, nad godzinę.
Wiesz, chcę mieć taką pracę, bez której runąłby świat.
No zawaliłby się.
A co się zawali bez rozdawania ulotek?
To dziecko będzie moją historią.
Moim porządkiem.
I zakończeniem.
Klara pewnie się pijemy.
Jak kocha, to poczeka. Tak, kocha, to poczeka.
Silikon. O, dziękuję.
Ustawiła sobie w dupę. Co?
Nic.
O, nie.
Marniutko widzę, marniutko.
I to ma być stypa.
Odgrzewany ten styp. Stypa była przed starym.
Nigdy nie miałaś wyczucia czasu.
A co to za staruszek?
To jest Franciszek.
Chudy taki.
Portki mu lecą. On też niedługo umrze, jak nie będzie jadł.
Ma się sprzątaczkę w domu?
Pewnie z Gnatemali. A, z Konga.
Z Mołdawii, dokładnie z Republiki Naddniestrzańskiej.
Lubisz, jak obca baba pierze ci gacie? Lubię ubrania, świeża węgla z pralki,
pracujecie czyste.
W tej Norwegii pewnie tak macie.
Norweska skała daje poczucie stabilności.
Najlepiej się z niej rzucić.
Jak się nie pasuje do ludzi, studiuj dalej teologię i może nie pij teraz.
Ja nie pij, ty nie pij. Nowych nie ma ani gramy jakichś historycznych brudów.
Wiele widziałem w moich podróżach i więcej rozumiem niż by powiedzieć
Ogarniasz ten świat?
Nie, nie ogarniam.
Trzeba sobie upraszczać.
Pożądaj.
Pożądaj tego godziny nowego, by tego nikt nie osiągnął.
Bo na początku była żądza jak Mario Zinder.
A nie słowo przypadkiem? Nie, żądza.
Trzeba sobie postanowić, że każda rzeczywistość nam dana jest tą najlepszą
zbukać w tym sensu.
Trzeba spawać codziennie o 6, golić się, jechać do pracy.
Nie mam samochodu.
Na piechotę.
Wiesz, kto to był?
Marlena Dietrich.
Wstawała codziennie o 5 rano. Dwie godziny czytała po angielsku. Trzy po
francusku.
Odkąd to wiesz?
Bo Janek chciał być aktorem. Nawet dostał się do szkoły.
Zrezygnowałem. Nieważne.
Błatkarze się kurwią?
Wszyscy się kurwią.
Ja się kurwię tak czy inaczej.
Aktorką być nie muszę.
A wy chcecie osiąść Bosną na stałe? To mieszkanie to być twoje?
Tak.
Kiedyś byłem panem... Kim byłeś?
Akwizytorem, operatorem, pielęgniarem.
Dla Gierka.
Gierek, Gierek, Gierek. Kim w ogóle był Gierek?
Zawsze mi się to myli z Gomułką i Orselskim. Nie pamiętam.
Mi się w ogóle wydaje, że historia świata zaczęła się wraz ze mną.
Albo z babcią.
Wcześniej zdecydowanie nie było nic.
A, i mylą mi się też te wszystkie teorie.
Marks z Weberem.
Słowa, słowa, słowa.
A ty co?
Co nic nie mówisz?
Co widzimy, ale na jaki temat?
Jest sylwester, fajerberki, ale w domku ciche dni.
Mama ma wyczucie dramaturgii i zrobiła z niego użytek.
Cały rok krzyków, wrzasków, a teraz cisza.
Od kiedy trzasnęły drzwi dziecko wyobraża sobie, że mama nie wróci.
Poszła zrobić sobie coś złego, żeby wszyscy po niej płakali.
Dziecko już płacze.
Korki od szampanów wybijają dwunastą.
Tata każe kłaść się spać, bo jest już nowy rok. A jaki nowy rok? Taki cały
A w nowy rok nie można przecież chodzić spać o pierwszej w nocy.
W drodze do łazienki dziecko staje się duże.
Ogromne.
W łazience długo puszcza wodę.
Puszczam matkę do kanalizacji.
A potem służy tylko klucze w zamku, a potem cisza, która przeszła z mamą,
nie umarła.
I dziecko wraca do dziecka, i dom wraca do domu.
I wszystko wcześniej to było tylko niepotrzebne.
Po co to powiedziałaś?
Bo mi się przypomniało.
Dobra, to wy się tu bawcie w życie, a ja płynę.
Pomodlę się do was na grobie Henryka i Szyna.
Dzwonił ten facet od kredytów. Jak chcesz, to mogę go spłacić.
To mogę spłacać.
Tak, tylko że wtedy odsetki będą dwadzieścia razy większe.
Janek, możesz mnie odwieźć na prąd, bo mam ochotę z... rozkaz.
To oręła.
Brateńku, pamiętaj, że bardzo, bardzo cię kocham. Żyd.
Randol.
Żyd.
Zadowolony.
Co?
Kocham cię.
Jako mężczyzna. A nienawidzę, jak pożydam.
A może na odwrót.
Tu są wszystkie papiery z urzędu.
Musimy je przejrzeć i zastanowić się co z domem.
No i jeszcze te rzeczy dotyczące zasiłku pogrzebowego.
Co, głośno piję?
W sensie, głośno przełykam? Nie.
Dużo rzeczy robisz dziwnie, ale to akurat w całkiem normalnie.
Mama mówiła zawsze, że głośno.
Przestań o tej mamie. Weź się w gardło. Co, tak jak ty? Na przykład.
Ale ty po prostu uciekłaś.
Tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, do pociągu i heja.
Zostawiłaś mnie z nią. A ty nie mieszkasz przypadkiem z Jankiem?
Nie trzeba mieszkać tam, skąd się pochodzi.
No tak, ale nie można żyć nigdzie.
Taka strategia.
Udaję, że jestem na Islandii. Wtedy nikt do mnie nie dzwoni i nie może mnie
wstydzić.
Gniewasz się?
Ale ja podjęłam już decyzję.
Janek.
Janek, dom, dzieci.
To jest moje marzenie.
Dlaczego to nie może być moje marzenie? Dlaczego ja muszę chcieć gdzieś
wyjechać? Ja chcę siedzieć na miejscu i patrzeć, jak rośnie człowiek.
Chcę być gruba, chcę być bez makijażu. Chcę.
Tylko tyle.
Chcę mieszkać w urządzonym z siebie mieszkaniu. W swoich rzeczach.
Wiedzieć, że to krzesło stoi tutaj, że jest moje i że zawsze będzie stało w tym
samym miejscu.
Chcę podpisywać książki i wkurzać się, jak ktoś nie odda mi ich na czas.
Chcę.
Dobra.
Co z tym domem?
Ja go nie znoszę.
Ty możesz sobie wszystko wziąć.
Ja od matki nic nie chcę.
Nic.
I tak, i tak mu ładniej.
Zdecydowanie za dużo.
Chcę ci coś powiedzieć.
Jestem w ciąży.
Żartujesz? Nie, serio.
Żartujesz?
i znowu uciekła.
Chciałabym ją użyć.
Tęskniłaś? Trochę.
A twoja siostra znowu uciekła.
Tak już jej chyba zostanie.
Czy mogłabyś powiedzieć twojej siostrze? Nie, już nic jej nie będę mówić. Sama
jej powiedz, co chcesz. Ja już nie mam sześciu lat, że będę chodzić z pokoju do
pokoju mówić. Klara, mama kazała ci powiedzieć, żebyś to zjadła. Klara
powiedziała, żebyś sama sobie to zjadła. Moja siostra powinna mnie za to
wszystko natychmiast przeprosić. Jesteście takie same.
A w ogóle ta truna, którą dla mnie wybrałaś... I obie nie możecie żyć bez
tematu.
Chciałabym, żeby życie ułożyło ci się lepiej.
Ale ułożyło się tak.
I trzeba złożyć.
Albo nie żyć.
Dziękujemy.
Jak ono?
Nie.
O,
jaki jesteś opalony.
Bo byłem w Israelu.
I co?
Czułeś, że tak powiem, korzenie?
Kochanie, ja nie mam korzeni.
Nie wiem, ona tam po prostu siedzi od tamtego dnia. Nie dozwała się ani
Nic.
Kilka dni po jej powrocie...
Kupiłem bilety do kina, napisałem karteczkę, chodźmy się rozerwać. Pisała,
chodźmy, rozerwijmy się na trzępy. A może mi się nie chce oglądać tych
wszystkich filmów, może chce mi się leżeć z tobą cały dzień w łóżku i nie
się zdecydować.
To wszystko to jest burdel na kółkach, a ja jestem burdel na nogach. Tyle.
Przez trzy miesiące tyle.
A może faktycznie tak jest, że ona chciałaby z tobą leżeć w łóżku?
Dlaczego nic nie mówi?
Jak jej zaproponowałem weekend w Maroku, tam zdecydowanie mogłaby leżeć ze mną w
łóżku, to powiedziała, że nie. Jak kobieta mówi nie, to znaczy tak.
Tak? Nie.
Pokaż ten krank.
Nie. Czyli tak.
Wiesz, pachnę tu u was inaczej.
Czuję się siebie dziwnie.
Ten zapach, bo jeśli ktoś lubi mój zapach, to znaczy, że chce mnie
Nie mam dla niego mózgu i to mnie od człowiecza.
A jeśli nie lubi mojego zapachu, w sensie nie czuje mnie nosem, to przecież
ma mowy o żadnym porządku.
Ej!
O kurwa, kurwa, kurwa.
Kurwizm, dupizm, chujzm.
Ulżyło.
Ulżyło.
Nie zrobię tego. Już to zrobiłaś.
Ale to ty mnie pocałowałeś. A ty się bardzo opierałaś.
Całe to wasze pokolenie jest takie. To źle, tamto niedobrze, za dużo promocji
liniach lotniczych, nie wiadomo gdzie jechać, zbieraj cytryny.
Wsiadacie na Wikipedię, odpalacie 25 haseł, ale rany już nic nie pamiętacie.
nie pamiętam, bo mi wóda zawiła synapsę. Ale co jest z wami? Co, z dwoje wam się
podkręcały?
Brzykać się chcecie od niechcenia.
Przejdzie też dzień, że cały ten internet się zjebie i trzeba będzie
między dwiema racjami. Złą i gorszą. I wy bałszycie oczy i nie powiecie im.
Królestwo za zdecydowanie.
Chyć, to tam te matki zrobiły.
Normalnie równa się źle, a ja mówię, że normalnie równa się dobrze!
Już tak najgorsze... Najgorsze jest to zgorzknienie.
Skąd uła to wgrzknienie?
Klara.
Jesteś.
Bałam się, że nie wyjdziesz.
Pamiętasz, jak zamknęłam się w lodówce?
Jak ja mogę pamiętać?
Jesteś 8 lat starsza.
Miałam wtedy 3, może 4 lata.
Babcia jeszcze żyła.
Babcia Cieszyń pamięta.
Rozmrażała się lodówka.
W domu nigdzie nie można było być samemu. Nawet do łazienki wchodzili
czy się nie utopiłam.
Siedziałam i patrzyłam na tę lodówkę i myślałam sobie, to będzie teraz mój
pokój. Tylko mój.
Będę tam siedzieć, a oni będą mnie szukać i się o mnie martwić.
Mama zacznie płakać, tata zaknie, że jak to się dziecka pilnuje.
Babcia i dziadek zechcą zadzwonić na policję i kiedy już podniosą słuchawkę,
wtedy ja wyskoczę z lodówki i powiem, tu jestem.
Wszyscy się ucieszą, wyściskają mnie, zrobią tort.
Tylko, że jak już chciałam wyjść, to okazało się, że nie wyjdę.
Zacięło się.
Umrę. Umrę z głodu. Bo to co prawda lodówka, ale pusta.
Zabije mnie prąd.
Więc zaczęłam krzyczeć.
Mamo! Tato! Babciu!
Dziadek!
Nic.
Cisza.
Siedzą w najlepszej, oglądają dynastię. A ja tu się duszę. Umieram.
Zaczyna brakować mi powietrza.
Mamo!
Mamo! Mamo.
Otworzyła lodówkę i powiedziała, myślałam, że to kot, a to ty.
Najpierw dała mi klapsa, a potem mnie przytuliła.
I tak już mi zostało.
Najpierw chcę klapsa, a potem żeby się mnie przytuliło.
Chciałam, bo już nie chcę.
Zawsze wybieram sobie takich strasznych chujów. Chujów i prostaków.
Odobraziłaś się już na świat, Katku.
Poszło po rozum do głowy.
Myślałam o tym kredycie i chciałam cię bardzo poprosić, żebyś go jednak
Będzie mi lżej, nie będzie zakrętał mi głowy. O, jasne. Od razu mówię, że
zrobić.
Chłopiec? Dziewczynka?
Ach, nie wiem.
Jak ty mnie trzymałaś te miesiące bez mówienia?
Mówiłam.
Przemówiłam.
Jak o to mam krzyczeć, to szanuję.
Ale teraz pokrzyczę.
Tylko... Teraz będzie już.
No mam.
No. To Gamak, jak mówią. Nie wiem, czy on to... Chciałam ci powiedzieć, o czym
jeszcze myślałam.
Bardzo jestem ciekaw.
Chciałabym kogoś związać ze mną na zawsze.
Żeby zawsze był.
Ciebie się nie da.
Musimy... Musimy... się rozstać.
Możesz chwilę pomilczeć, tak?
Więc na koniec jeszcze posłuchaj, posiądź wiedzę, a do słów moich klucz
sercem.
Bądź zadowolona, czy masz mało, czy dużo.
No to masz ripostę, teologu?
Teolożku.
Mam.
To się udać nie może.
Mój mózg ma jeszcze strukturę i pojemność mózgów słodków, którzy
tołówki.
Chłopsko, preletariackie ten.
Twoje środowisko jest dla mnie na wstyd.
Pamiętaj, że bardzo, bardzo, bardzo się kocham.
Klara, nie pozwól mu.
Zawołaj go.
Franciszek.
Ona coś od ciebie chciała.
Ja?
Przecież powiedziałaś, żebym go zawołała.
No i na co nam to wszystko?
Będzie co dzieciom pokazywać.
Nekrologii chcesz dzieciom pokazywać?
Niech raz ja będę starszą siostrą. Rób to, mówię.
O nie.
Czy ty nie możesz umrzeć raz, a dobrze?
To się wszystkiego nie nauczyłyście.
Jak się nauczycie, to sobie pójdę.
A gdzie tata?
Dlaczego jego tutaj nie ma?
Pewnie się smaży w piekle.
Bo to tatuś zabił wam babcię. Co? Ja nie chcę tego słuchać. Nie obchodzi mnie
to.
A ty jakaś dziwna jesteś.
Nie jesteś przypadkiem w ciąży?
Ja?
Na pewno nie.
Ona jest.
Lepiej nie mieć dzieci.
Wiem, mamo.
Bo gdybym je miała, to zamiast mówić... Dobrze jest żyć, dobrze jest być małą
dziewczynką, dobrze jest być na świecie. Mówiłabym tylko, nie możesz, nie teraz,
nie pójdziesz.
Zobaczysz, przyjdzie taki dzień, że wrócisz do mnie na kolanach.
Och, Klaruś, Klaruś.
To jak tata zabił babcię?
Zapomniałam.
Idź już.
A pamiętasz bajkę o kotku i kogutku?
Nie pamiętam.
Ale już nigdy więcej się nie zobaczymy.
Nigdy więcej nie będzie szansy powiedzenia sobie niczego.
Ale no już wszystko wiem, mamo.
Idź. Nie wracaj.
Ała!
Marta? Klara!
Chyba rodzę.
No a gdzie masz rzeczy?
Klara!
Chodź. Zadzwonię do Jankę, tak?
a ja wezmę wszystko.
Przytańczę nos, uwierzy w coś, dosięgnę
zna, obiegnę świat, popełnię błąd,
wykrzyczę złość.
Wiem czego chcę i będę szła, przed siebie szła.
Obejrzę cię, poszukam cię.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.