Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Poprzednio…
Mam tego dość.
Nie chcę tak żyć.
W twoim mózgu aktywowały się połączenia, których nie było.
Przynieś broń i połóż ją na stoliku.
- Nie. - Jestem pieprzonym potworem!
- Rozumiesz? - Elias!
Ronald Graber zamordował tę rodzinę?
Powiedział, że chce zagrać w grę.
Kazał im poświęcić jedną osobę i dodał, że wtedy odejdzie.
JJ, naprawdę uważam, że jeśli nie potrafisz pomóc…
Sobie, to pomóż komuś innemu.
Na przykład tobie.
Co mam zrobić?
Przypomnisz sobie, gdy go zobaczysz.
Mam wiadomość. Do Sicariusa. Od jego sługi.
Nie trzeba ustalić hasła bezpieczeństwa?
Jak coś, powiem „potwór”.
Jestem Sicarius.
Co to za wiadomość?
Oglądałeś nagrania?
Tak.
Widziałeś, co im zrobiłem?
Tak.
Wiesz, jak mnie nazywają.
Wiem, jak sam się nazywasz.
Powiedz to.
Okrutnik.
Zażądałem Sicariusa.
No i jesteś.
We własnej osobie.
Tak twierdzisz.
Co z tą wiadomością?
Sądziłem, że się domyślisz.
Posłuchaj.
Ułatwię ci to.
Przekażę ci tę wiadomość,
jeśli odpowiesz na jedno pytanie.
Dlaczego tu jestem?
Dlaczego dałem się zatrzymać
i nie leżę w kostnicy jak pozostali?
- Ułatwię ci to. - Okrutnik.
Stacja Gas N’ Gulp.
Beavercreek, Ohio, 2007 rok.
Zatrzymaliście się tam z rodziną.
Ronnie.
Twoja mama poszła do toalety.
Idziesz siusiu?
Albo teraz, albo wcale.
Weź coś słodkiego, siostrze też.
Zaraz wrócę.
Gdy na nią czekałeś…
- Przepraszam. - Jak ci na imię?
Ronnie.
Ronnie.
Wybierz dłoń.
Nie wolno mi rozmawiać z obcymi.
Jestem Lee.
Ty jesteś Ronnie.
No to się znamy.
Wybierz dłoń.
Ułatwię ci to.
Nie ma co odpuszczać deseru.
To byłeś ty.
Rodzinka jak z obrazka.
Mieliście nawet naklejkę na aucie.
Nie wytrzymałem.
Wystarczyło przyłożyć broń do głowy twojej siostry.
Myślałeś, że cię porzucili. Że to twoja wina.
Co zrobiłeś źle?
Nie rozumiałeś.
Pewnie byłeś niegrzeczny, skoro cię zostawili.
Dziadków nie miałeś.
Szukałeś odpowiedzi.
Obserwowałem cię w domu dziecka i poprawczaku.
Taka zagubiona duszyczka.
A potem cię zwerbowałem, RG07.
Mówisz, że ich zabiłeś, bo chciałeś.
Bzdura.
Nie miałeś wyboru.
Widzisz, Ronnie,
to ja cię stworzyłem.
Przekaż tę cholerną wiadomość.
„Piekło jest puste.
Wszystkie diabły są tutaj”.
Trzymajcie go.
Potwór.
ZABÓJCZE UMYSŁY: EWOLUCJA
„Bieda dziwnych daje nieraz człowiekowi kompanów”.
William Szekspir.
Wszystko, co powiedział Voit, pasuje. Grabera porzucono w Beavercreek.
System go mielił, aż skończył w poprawczaku.
Voit wymordował mu rodzinę?
Przypomniał sobie przez silne emocje.
Jak wtedy, gdy zobaczył Ramonę.
Wróciły dobre wspomnienia.
A teraz złe.
Mówił jak dawny on.
Myślicie, że udawał?
Sądzę, że musiał się wczuć w swoje drugie ja.
Miał tam wejść i uzyskać wiadomość.
A zrobił nawet więcej.
Tylko jakim kosztem?
Sprawdzę puls, dobrze?
Eliasie.
Mogę?
Serce mu wali. Nadal jest w szoku.
Możemy tu chwilę zostać?
Oczywiście.
Zostaniesz tu, dopóki nie poczujesz się lepiej.
Dobrze.
Słyszałeś agenta Rossiego?
Graber żyje.
Pożałuje tego.
„Piekło jest puste”.
- Co dalej? - „Wszystkie diabły są tutaj”.
Nie znam. Skąd to?
Z Biblii?
Z Burzy Szekspira. Akt pierwszy, scena druga.
Mówi to Ferdinand, gdy statek się rozbija, a potem Ariel w rozmowie z Prosperem.
Scena druga.
Druga runda sieci.
Bez przesady.
Może to po prostu odważne stwierdzenie?
Wiemy jedno.
Voit skrywa w głowie stertę mrocznego syfu.
I zna diabłów, których szukamy.
Musi sobie ich przypomnieć.
Dziwny widok.
Taki bezradny.
Fakt.
Jest wyczerpany, a już późno.
Dawno nie pracowałem całą noc,
ale dziś się nie wykręcam.
Chcesz go gdzieś położyć?
Wystarczy mi obraz mózgu.
Dowiem się, czy znów jest dawnym sobą.
Możesz to zrobić tutaj?
Wiedziałam, co go czeka, więc zabrałam sprzęt.
Udostępnię wam obraz.
Dave.
Zostań, proszę.
No dobrze.
Wiesz, co robić.
Skup się na prezentowanych obrazach.
Myślicie, że potwór wrócił?
Spójrzcie na przednią korę wyspową.
Tęcza.
Ośrodek empatii szaleje.
Jakim cudem? Widzieliście, jak z nim gadał.
Wiedział, co mówić.
Niech zobaczy zdjęcia z miejsc zbrodni.
Spójrzcie na grzbietowo-boczną korę przedczołową. Brak wyrzutu dopaminy.
Nie lubi widoku przemocy?
Witaj w klubie.
Zabójca nadal się nie obudził.
Wiele rzeczy można udawać, ale Voit…
W tym stanie potrafiłby być tylko sobą.
Nie mogę.
Zróbmy przerwę.
Jak sobie życzysz.
Ochoa go zabiera.
Jest spokojny i wyczerpany. Dziś już nam nie pomoże.
Pora się przespać. Rano do tego wrócimy.
Zasmucę was.
Adwokat Voita nie odpuszcza.
Wie o konfrontacji z Graberem.
Wystąpił o zakaz zbliżania się.
Powołał się na precedens,
twierdząc, że osoba z amnezją nie może sama się obciążać.
Co teraz?
Nie mamy czasu na sparingi z obrońcami.
Prawne wojenki zostawmy na jutro.
Departament jest gotów podpisać ugodę, która zapewni,
że śledztwo nie dotyczy Voita.
Adwokat nalega też, by w szpitalu Voita pilnowała policja.
Rozkutego.
Bez znaczenia. Ważne, żeby mówił.
Pamiętajmy, co było tydzień temu.
Chciał się zabić.
Wspomnienia zbrodni prawie go załamały.
Przypomniał sobie, jak zabił Graberów.
Bez mrugnięcia okiem.
Co powtarzamy, odkąd się obudził?
Konfrontacja z przeszłością go rani,
ale też mu pomaga.
Jak sprawić, by przypomniał sobie całą sieć?
Znaleźć coś jeszcze.
Pomówię z nim.
Wcześniej przypomniałem mu o Alison.
Możemy przyhamować?
Każdy tu miał z nim na pieńku.
Nie możemy rozdrapywać twoich ran, żeby razić prądem jego pamięć.
Możemy.
- Byłem w zewnętrznym kręgu sieci. - Co?
Voit prowadził selekcję.
Kto mu zaimponował, wchodził do wewnętrznego kręgu.
Ronald Graber, Clyde Smets i Franklin Fowler
byli w sieci, ale nie otrzymali nigdy zestawu.
Ty go znalazłeś.
Bo zhakowałem kod transmisji.
To muszę być ja.
Sam nie pójdziesz. Nie zaryzykujemy.
Właśnie. Ja to zrobię.
- Nie musisz… - Wiem.
Podjęłam decyzję.
I chcę coś skorygować.
Ty znalazłeś kod. Hakowaniem zajęłam się ja.
Tak że sorki.
Potrzebujesz mnie.
A szefowa ma rację. Pora się przespać.
Przekaż tę cholerną wiadomość.
„Piekło jest puste. Wszystkie diabły są tutaj”.
Szekspir pasuje do jego skłonności do patosu.
I skłonności do masek.
W japońskim teatrze Noh taka maska oznacza dręczonego w piekle ducha.
Tu nie chodzi o jednego ducha,
a o wszystkie diabły.
Sprawcy we wskrzeszonej sieci działają szybko,
a my jesteśmy wyczerpani.
Nawet Voit to wie.
Musimy wypocząć.
Tak?
Tak.
W porządku?
Tak. Wypocznijmy.
Trzech zabójców załatwiliśmy,
ale mam nieodparte wrażenie, że reszta…
dopiero się budzi.
Kuźwa, co jest?
Wypuśćcie mnie!
Numer alarmowy, słucham?
Nazywam się Claire Thatcher, porwano mnie.
Gdzie pani jest?
Nie mam pojęcia.
Zamknięto mnie w jakiejś skrzyni. Nie mogę wyjść.
Spróbuj się uspokoić. Namierzymy telefon.
- O Boże. - Co się dzieje?
Chryste.
Wiem, gdzie jestem.
Spokojnie. Podaj jak najwięcej szczegółów.
Jestem pod ziemią.
W trumnie.
Co takiego?
Ja pierdolę.
Zaraz się zawali.
Namierzyliśmy cię.
Pomoc już jedzie.
Nie zdążycie.
Zdążymy.
Nie rozłączaj się.
Mów do mnie, Claire.
Słyszysz mnie?
Claire.
Proszę, Haroldzie.
- Daj Hailey. - Znasz zasady.
Odrabia lekcje, ja mam jej telefon.
Rozmawialiśmy o tym.
Muszę z nią porozmawiać.
Miałaby telefon, gdyby nie zaległości.
Proszę, to nagły wypadek.
Jak zawsze.
Błagam, nie chcę się kłócić.
Chcę ją tylko usłyszeć.
Oddzwoń za godzinę.
- Uszanuj granice. - Nie, proszę…
Wiem, że jest wcześnie. Dzięki.
Wciąż myślę o tym, jak kluczowa jest tu chronologia.
Najpierw Franklin Fowler.
Przesłał nagrania zabójstw.
Otoczony popełnił samobójstwo.
Clyde Smets, to samo.
Treser kontaktował się z Voitem już w pierwszej instancji sieci.
Nagranie wrzucił dopiero po śmierci Fowlera.
Gdy Smets się zabił,
Graber użył BAU-Gate.
Jestem gotów obstawić, że kolejny zabójca pojawi się
po wyeliminowaniu poprzedniego.
Ci goście są w kontakcie.
Wiedzą o zatrzymaniu Grabera.
Czyli kolejny zabójca właśnie się aktywował.
JEDNOSTKA ANALIZ BEHAWIORALNYCH
Szybko poszło.
Przyklepali ugodę Voita.
Pewnie jego nowy adwokat narobił w gacie,
dowiedziawszy się, że Voit przyznał się do zabicia Graberów.
Voit nieźle go przycisnął.
Prawo nie zabrania nam wykorzystywać jego własnych słów.
Voit nadstawia dla nas karku.
Koszmar każdego adwokata.
Klient z wyrzutami sumienia.
Becca.
- Evan, rety. - Cześć.
- Hej. - Cześć.
- Nie mieszkasz w Chicago? - Od dwóch lat w stolicy.
Fuzje potrafią wyssać z człowieka dusze.
- Szukasz szczęścia w stolicy? - Jestem optymistą.
Dostałem fuchę w prokuraturze.
- Evan Delray. - Tara Lewis.
- Skąd się znacie? - Ze studiów.
Ten Evan.
Boże. Co mówiła?
Że bez niej nie skończyłbyś roku.
Co tu robisz?
Po próbie samobójczej Grabera departament jest ostrożny.
Prokuratura z Cleveland chce go z powrotem,
ale musi wyjść ze szpitala.
Ma pękniętą czaszkę.
Tak. Potrzebny jest podpis generalnej.
Masz u niej chody, nie?
Czas ucieka.
Niedługo dam znać.
Miło było cię zobaczyć.
Wzajemnie.
Dajcie znać, jeśli mogę pomóc.
Pa.
Becca.
- Becca. - Nie zaczynaj.
Nienawidzisz tego zdrobnienia,
a jemu wolno tak mówić?
To było dawno temu.
Zapomniałaś wspomnieć, że twój kumpel od zakuwania
to niezłe ciacho.
A ja umieram z głodu, Becks.
- Zabiję cię. - Daj coś przekąsić.
Jak chcesz.
Możemy dla mojego spokoju ustalić, co i jak?
Wiesz, fakty i tak dalej.
Ostatni raz rozmawialiście, gdy poprosił cię o ochronę.
A chciał cię wtedy sprowokować.
Choć reakcja była zrozumiała.
To już nie ten sam Voit.
I nie ten sam Tyler.
Ten ma odznakę.
Wiem, co myślisz.
Że stanę przed facetem, który zabił moją siostrę,
a mnie postrzelił.
Nie o to chodzi.
A o co?
Chcę pomóc zespołowi.
Do dzieła.
No dobra.
Ciebie rozumiem, ale ty nie musisz tu być.
Chętnie wyjaśnię, dlaczego jestem niezbędna.
Szybka przypominajka, dobra?
Wykorzystałeś SOAR,
apkę, którą latami tworzyłam? Tak.
Pochowałeś po kraju zestawy dla zabójców,
przez które musiałam wrócić do FBI
i przestać o siebie dbać? Tak.
Czy zafajdoliłeś mi przestrzeń w biurze tak,
że dwa razy przyjechała straż pożarna,
bo musiałam porozpalać kadzidełka?
Trzy razy tak.
Ale wiem, czego on chce.
To nie pora na tę rozmowę.
Mogłaby dobrze ci zrobić.
Pora…
żebyś powiedział nam, co wiesz o członkach swojej sieci.
- Raczej… - No dobrze.
Powiem delikatnie i metaforycznie.
Pewnych ludzi można nazwać rogatymi demonami.
Zaczęli się pojawiać.
Rozmawiają w cyberkrainie.
Pytanie, kim są i co mówią.
Nie pamiętam nazwisk ani adresów IP.
- A Graber? - Siedział przede mną.
Naprawdę…
- Nie wiem, jak to działa. - Pamięć mięśniowa.
To kogo pamiętasz?
Miałem dziesiątki rozmówców.
Setki. Różnymi kanałami.
W darknecie, komunikatorami.
Nie wiem, od czego zacząć.
Nikt z nas tego nie wie.
Fakt.
Przed nami trudne zadanie.
A gdy przed takim staję,
myślę sobie o czymś antytrudnym.
- Tak się mówi? - Nie wiem.
O czymś, co mnie budzi.
Co sprawia, że czuję, że żyję.
Nie pora na drożdżówki.
Nie wiesz, co dobre.
Boże.
Wiem, co może nam wszystkim pomóc.
Chyba.
Chyba. Wybaczcie.
Poinformowano nas o niejakiej Claire Thatcher.
Wezwała pomoc i się rozłączyła.
Służby nie zdążyły na czas.
Zwykły zabójca czy z sieci?
Pochowano ją żywcem.
Dzwoniła do domu.
Pewnie chciała się pożegnać.
W stylu Voita.
Dave, jedź z Alvezem na miejsce.
Sprawdźcie to połączenie.
- Prokurator się nie obija. - Chociaż w tej sprawie.
Graber tak nawywijał?
Całkiem sporo, ale to jego wspólnik jest koszmarem.
Większość akt utajniono.
To skomplikowane.
Pewnie nadal pracujesz po nocach,
ale coś trzeba jeść.
Zjemy kolację? Robię świetne…
Mieszkam z Tarą.
Serio?
Mieszkacie razem. No to gratuluję.
W takim razie zapraszam was obie.
- Tak? - Tak.
Spytam ją.
- Będzie super. - Świetnie.
Wspaniale.
My to jesteśmy.
Jedni lepią bałwany, drudzy składają komputery.
Oto nasz tajemny składnik. Dysk twardy Grabera.
Jeśli odkryjemy, jak się komunikują, poznamy odpowiedź.
Jeśli podepniemy moduł szyfrujący do płyty głównej, wtedy…
Wezmę lutownicę.
Jasne.
Ja wezmę wkrętak.
Nie dałeś Graberowi zestawu.
Dla wszystkich nie wystarczyło.
Sam musiałem się narobić.
Inni też?
Wiele osób odnalazło ukojenie
w samotnym zakątku dark webu.
Zakopałem 12 zestawów.
Przed pandemią.
Dla siebie?
Tak.
Dlaczego? Po co…
Połączyłem ludzi?
Od tego zacznijmy.
Siedzieliśmy w domu tygodniami.
Potem miesiącami.
Wszyscy zaczęli pracować z domu.
Kto miał…
pewne potrzeby, nie mógł ich już zaspokajać.
Uznałem, że nie jestem jedyny.
Myślałem o pozostałych.
Dlatego założyłem sieć,
z której powstała grupa wsparcia.
Zdziwilibyście się, co ludzie wyznają anonimowo.
Tyler szukał odpowiedzi i znalazł ciebie.
Nie tylko on. Powstały nowe serwery, nowe szyfry.
Dlatego podzieliłem sieć na kręgi. Musiałem to opanować.
Jak ich sprawdzałeś?
Nie wszystko da się ukryć.
Nawet anonimowo.
Na przykład?
Wewnętrzny mrok.
Jak u ciebie.
Ty go tam zasiałeś.
No i proszę! Praca zespołowa, kochani.
Teraz włożymy do środka dysk
i połazimy w cyfrowych mokasynach Grabera.
Poszukamy wiadomości.
To nasza wspólna zasługa.
Pogrzebana żywcem w drewnianej trumnie.
Do tego oświetlonej i z pełną transmisją na żywo.
Pasuje do sieci Voita.
Oni nagrywają zbrodnie.
To nie dwa metry, ale szybko tego dołu nie wykopał.
Zaplanował to.
Skoro jest taki ostrożny, dlaczego Claire miała telefon?
To spore ryzyko.
Ryzyko akurat wykluczył.
Spójrz.
Nie umarła od braku tlenu.
Ziemia wypełniła jej płuca.
Grób się zawalił.
Dzięki temu.
To…
To ładunki wybuchowe.
Sprawca może je zdetonować.
Gdy jechali tu ratownicy…
Trumna się zawaliła.
Claire miała tam umrzeć.
Owszem.
A to…
To odbiornik IoT krótkiego zasięgu.
- IoT? - Tak.
Kojarzysz sterowanie AGD za pomocą aplikacji?
Wykorzystują sygnały IoT do sterowania mechanizmami.
Smarttrumna.
Tak.
Z pełnym szyfrowaniem.
Sygnału nie dało się zablokować.
Nie kręci go samo pogrzebanie,
ale to, że decyduje, kiedy ofiara ginie.
A potem on i reszta świrów mogą to sobie oglądać.
Poszukajmy na dysku
plików poliglotycznych zawierających klucz.
- Na widoku. - Na widoku.
Normalnie jak Goofus i Gallant.
- W porządku? - Tak.
Nie robiłem tego od pobicia.
Na powrót czujesz się sobą?
Powiedzmy.
- Dodałaś tu coś? - A co?
To nie mój kod.
Jest o wiele bardziej złożony.
To znaczy?
Ktoś inny to kontroluje.
Jeśli mamy złamać szyfr,
potrzebujemy obsługi szyfrowania kwantowego.
Czyli mojego procesora SOAR,
który, jak wiesz, mam w laptopie?
Tak. Jeśli to nowy kanał komunikacji, mamy szansę się włamać.
Nie możemy…
Mamy podłączyć wojskowy procesor kwantowy
do jakiegoś kodu z dark webu?
To cyfrowy odpowiednik gry w dwa ognie głowicami jądrowymi.
No to gramy w dwa ognie.
- Nie można… - Pochowałeś kogoś żywcem?
W skrzyni. W trumnie, na przykład.
Nie.
A ktoś z sieci?
Nie, oni woleli mieć swój udział.
Jest kolejny zabójca.
Pogrzebania żywcem nie kojarzę.
A czy ktoś zmusił ofiarę, by przed śmiercią zadzwoniła do bliskich?
Kazałeś Alison zadzwonić do mnie.
Zostawisz nas?
Poradzę sobie.
Dobrze.
Jestem za drzwiami.
O co chodziło?
Z Alison?
Przypominała mi matkę.
- Zabiłeś ją, bo… - Nie. Dlatego się z nią umówiłem.
Pracowała w knajpie na Drugiej.
Zawsze był tam z nią twój siostrzeniec.
- Blake. - Właśnie.
Kołysała go między zamówieniami.
Bił od niej taki spokój. Pomyślałem…
Myślałem, że jeśli mnie pokocha, to już taki nie będę.
Była dobra i cierpliwa.
Spotkaliśmy się tylko kilka razy, zanim…
Zanim demony się rozjuszyły.
Potem zobaczyłem ciebie, zaczęła się paranoja. I…
Jak?
Jak to zrobiłeś?
Możesz mi odpuścić?
Jesteś mi to winien.
Odurzyłem ją.
Zabrałem ją do motelu. Obudziła się związana.
Wiedziała, co się dzieje. Prosiła o jedno.
Chciała cię usłyszeć, by wiedzieć, że Blake jest bezpieczny.
W porządku?
Załatw nam wiadomości Fowlera i Smetsa.
Voit zna zabójcę.
- Wiem, jak mu przypomnieć. - Dobra.
Zdążymy.
Nie rozłączaj się.
Mów do mnie, Claire.
Claire.
Proszę, Haroldzie.
Daj Claire. Muszę z nią porozmawiać.
Znasz zasady.
Odrabia lekcje, ja mam jej telefon. Rozmawialiśmy o tym.
Miałaby telefon, gdyby nie zaległości.
Proszę, to nagły wypadek.
Tato.
Zabroniłem ci tu wchodzić.
Jestem głodna.
Mama zawsze mnie karmi przed treningiem.
No dobrze. Mamusia jest w pracy.
Prawda?
Hailey wie o telefonie od mamy?
Nie mówiłem jej.
Nie chcę się kłócić.
- Chcę ją tylko usłyszeć. - Oddzwoń za godzinę.
- Uszanuj granice. - Nie, proszę…
Byliście rozwiedzeni.
Znamy treść akt.
To nie był łatwy rozwód.
Chciała wyłącznej opieki.
No i się porobiło.
Jak bardzo?
Już mówiłem policji.
Pomagałem Hailey w nauce.
- Zadzwonił telefon… - Wiemy.
Widuję ją dwa razy w tygodniu.
Nie chcę tego zepsuć.
Rozumiemy.
Chcemy ustalić, kto jeszcze wiedział, że się „porobiło”.
Hailey wiedziała?
Jasne. Dzieci to wiedzą.
Próbujemy to ukrywać,
ale one wiedzą.
Kto jeszcze?
Nie wiem.
Koledzy z pracy.
Znajomi Hailey ze szkoły.
Rozmówcy Claire.
To niesprawiedliwe.
Co takiego?
To, co spotkało Claire.
To nie był udany związek, ale matką była dobrą.
Byłem okropny.
Nie dałem jej się pożegnać.
Jak ja to wytłumaczę Hailey?
Nigdy mi nie wybaczy.
Bo jak?
Macie inne pytania?
Na razie nie.
Dziękuję.
Co myślisz?
Nie zabił jej.
Czy sprawca wiedział, co się dzieje w tej rodzinie?
- No i skąd? - Właśnie.
Może się z tym utożsamiał?
Albo chciał ich ukarać.
Rozwód, odebranie dziecka.
To generuje olbrzymi stres.
Ale pogrzeb żywcem?
Są łatwiejsze metody zabicia byłej.
Odzyskania dzieci – tym bardziej.
Chyba że nie chodzi o dzieci.
A o zemstę.
Co tu robisz, Kyle?
Dzwoniłem, nie odbierałaś.
Dostałeś przecież zakaz zbliżania się.
Posłuchaj mnie.
Chodzi o Avę.
Co takiego?
Jechała na trening.
Mieli wypadek.
- Nic jej nie jest? - Doznała wstrząsu mózgu.
- Nie mogłeś jej zawieźć? - Pogadamy w drodze do szpitala.
Jest u ciebie jeden weekend w miesiącu.
Mam auto tuż obok.
Sama pojadę.
Evan wciąż tu jest?
W budynku? Wątpię.
Jesteś nakręcona.
Kamień spadł mi z serca.
W jakim sensie?
No dobrze.
Nie powiedziałam ci, jak to się skończyło.
Dawno go nie widziałam.
Ostatnim razem się pokłóciliśmy…
Sama nie wiem.
Nie chciałam zostać z nim sama, bo by się wkurzył albo chciał się umówić…
Na randkę?
Tak, bo…
Dobra, spałam z nim.
Właśnie o to chodzi.
Musiałam się komuś wypłakać.
W poduszkę.
- Nie złość się. - Jesteśmy dorosłe.
Mamy przeszłość.
Zaufaj mi, nie przeszkadza mi to.
Tylko że on chyba wciąż coś do ciebie czuje.
Właśnie, że nie.
Cieszy się i chce zjeść z nami kolację.
Mów. O co chodzi?
Zauważyłaś, jak poprawia krawat?
Owszem.
Uznałam, że to stres.
Jak już złapiemy zabójcę,
czeka nas pogawędka.
Mam się bać?
Nie.
On powinien.
Odkąd cię zamknęliśmy, w twojej sieci panowała cisza.
Aż nagle dwa miesiące temu wybuchła.
Zamknąłem ją bez planu awaryjnego.
Powiedziałbym wam.
Oni byli w sieci, ale nie dostali zestawu.
- Czemu? - Z wielu powodów.
Chrzanisz. Powód był ten sam co u mnie.
Bo wiedziałeś, że to się skończy śmiercią.
Policja by nas w końcu znalazła.
Może mimo zimnego, gadziego serca nie byłeś gotów na pożegnanie.
No dobra.
Po kolei.
Graber i ja. Zabiłeś jego rodziców i moją siostrę.
Fowler zabił swoich bliskich, gdy miał 10 lat. Upozorował wypadek.
W tym wieku zabiłeś swoich rodziców.
Smetsa w dzieciństwie trzymano w klatce.
Wujek zamykał mnie w szafie, czasem na parę dni.
W zewnętrznym kręgu byli ci,
z którymi coś cię łączyło.
No to jak?
O co chodzi z tym grzebaniem żywcem?
Nie wiem. Może chodzi o inny element.
Ofiara przeszła ciężki rozwód.
Rozważaliście to z Sydney?
Rozmawialiśmy nawet z prawnikiem.
Było między nami kiepsko, a ona musiała wracać do pracy.
Pandemia przetrzepała nam kieszenie.
Kiedy?
W lipcu 2020 roku.
Wtedy założyłeś sieć?
Tak.
Musiałem się wyładować. Bałem się, że…
Że zranię bliskich.
Mamy przed nosem akta sądowe.
A ty co masz?
Pomóżcie. Przeglądam właśnie rozmowy
między Voitem a członkami sieci z lipca 2020 roku.
Szukam wzmianek o rozwodzie, na próżno.
Wpisz „żona”.
Lepiej. Dziesięć wyników.
A teraz dodaj hasło „zabić”.
Nadal 10.
Zabijanie żony, gorący temat.
Voit im zabraniał, bo od razu byliby podejrzani.
Skoro nie było mowy o grzebaniu żywcem,
to może o ukrywaniu zwłok?
„Nie ma zwłok, nie ma winy”. To im wpajał.
Lepiej, sześć wyników.
Ale to popularna fraza w tym światku.
„Alimenty”.
Śladem pieniędzy.
Mamy go.
Garcia znalazła rozmowę Voita z jednym z popleczników.
Narzekał, że płaci alimenty niejakiej Lainey.
Dopasowaliście jakieś rozwody?
Kilka, ale tylko jeden z wojną.
Lainey Torres i Kyle Mackey.
Lainey przyznano opiekę nad córką Avą.
Kyle dostał widzenia raz w miesiącu.
Claire Thatcher walczyła o opiekę.
Zabił ją w ramach próby generalnej.
Możliwe.
Najbardziej pasuje do profilu.
Mieszka w Warrenton.
Jeśli to on, to w każdej chwili może wysadzić ukrytą w lesie trumnę.
Zdobędę nakaz na adresy IP powiązane z domem.
Co jest?
Co ty wyprawiasz, Kyle?
Rozwiąż mnie!
Ale już!
Zabijesz mnie?
Każdy się domyśli, że to ty.
Uciekniesz? Będziesz się ukrywał?
Mówiłaś, że rozwód mnie pogrzebie. Pamiętasz?
To było trzy lata temu.
Udało ci się.
Odebrałaś mi wszystko.
Teraz zadzwonisz do córki.
- Dzwoń! - Dobrze.
Mama?
Ava.
Mamusiu, pomóż mi.
Pomogę, skarbie. Pomogę.
- Coś ty jej zrobił? - To tata.
Zabrał mnie do lasu.
Gdzie ona jest?
- Mamusiu, pomóż! - Nie.
- Mamo! - Ava.
Na pomoc!
Lainey Torres nie wróciła z pracy.
Kyle już ją porwał.
Claire znaleziono w lesie, osiem kilometrów od domu Kyle’a.
To zapewne zasięg detonatora.
Pogrzebie ją w pobliżu.
Jedziesz, Garcia.
Sprawdzam routery Kyle’a.
Faktycznie, jest sygnał IoT.
To na pewno detonator.
To nie wszystko. Jest też transmisja na ten sam serwer.
Przesyłam do okrągłego stołu.
- O Boże. - Facet pogrzebał córkę.
Jesteś w stanie odciąć ten sygnał?
Staram się. Mam lokalizację.
Przesyłam.
Ratunku!
O nie.
Tylko nie to.
BŁĄD ODSZYFROWYWANIA
Procesor SOAR.
Kurza jego nać.
Wybacz, Francesca.
Postaram się bezboleśnie.
Do dzieła.
France.
Widzisz, do czego mnie zmusiłaś?
To twoja wina.
- Halo? - Błagam cię.
Słyszycie mnie?
- Nie. - Bo co?
Co mi zrobisz? Wezwiesz psy?
Polecisz do mamusi? Zabierzesz Avę?
Zniszczysz rodzinę?
Nie zrobię tego.
Przysięgam.
Czy ty błagasz?
Czy ktoś mnie słyszy?
Na to wygląda.
No to spróbuj na kolanach.
- Pomocy. - Proszę cię.
Przepraszam.
Uwolnij ją.
Co mamy?
- Tutaj. - Tak?
- Tutaj! - Dalej.
Uwolnij ją.
Czy ktoś mnie słyszy? Mamo!
Kyle’u Mackey, FBI.
Odłóż nóż.
Jak to nacisnę, ona zginie.
Już dobrze. Spokojnie.
- Przemyśl to. - Już przemyślałem.
Czekałem na to.
Luke.
Już wykopujemy Avę.
- Garcia. - Działam, szefowo.
- Działamy. - Trzymaj.
Ona mnie zmusiła.
Nie rozumiecie?
Wiemy o sieci, Kyle.
Wiemy, że masz rozkazy.
Dalej.
Wiemy, że masz przypłacić to życiem.
To nie jest konieczne.
- Owszem, jest. - Mamo!
Deszyfruję.
Musi zobaczyć, co zrobiła.
Będzie z tym żyć.
Jesteśmy blisko. Dalej!
Czy ktoś mnie słyszy? Mamo!
No, prędzej.
- Mamy to! - Jazda.
Otwierać!
Mamo, pomóż mi!
Nie!
- Otwieramy. - Na pomoc!
- Już dobrze. - Nic ci nie będzie.
Chodź, Ava.
- W porządku? - Już dobrze.
Jesteś bezpieczna.
- Raportuj. - Cała i zdrowa.
Mamy ją.
O Boże.
To koniec, Kyle.
Rzuć broń.
Rzuć to, już!
Już dobrze. Pomogę ci.
To nie koniec.
Znaleźliśmy Avę.
Nic jej nie grozi.
Dziękuję.
Mamusiu!
Kochanie!
Tak się bałam.
Przepraszam cię.
Nie ma to jak kantyna w bazie Marines.
Helen sama robi te desery.
Dzisiejsze arcydzieło.
Spójrzcie tylko.
Szarlotka.
Esencja Ameryki, co?
Wygląda pysznie.
I tak smakuje. To dla was.
Dzięki.
Co w sprawie Grabera?
Nic nowego. Ale…
Dobra, będzie niezręcznie.
- Tara ma pytanko. - Tak.
Wiesz, czym jest peacocking?
Żartujesz?
Piszą o tym od lat w każdym męskim czasopiśmie.
Każdy lubi zrobić dobre wrażenie.
Oczywiście, to nic złego.
Tylko że…
Wiesz, że tutaj to niepotrzebne?
Rebecca zna cię od lat.
Za późno na pierwsze wrażenie.
Jasne.
Co mi umyka?
Uważam,
że świadomie starasz się rozbudzić uczucie,
które niegdyś was łączyło.
Nic z tego.
Nie, przecież…
Przepraszam, jeśli tak to odebrałyście.
Chcę cię uchronić przed rozczarowaniem.
Pewnie.
Mogłem od razu mówić wprost.
Zaprosiłem was na tę kolację, żeby przedstawić wam narzeczoną.
Ma na imię Michelle.
- Jesteś zaręczony? - Tak.
Poznałem ją tuż po przyjeździe. Ten sam budynek,
inne piętro. Świetna dziewczyna.
Polubisz ją, Becca.
Ale się cieszę.
To urocze.
- Szczeniaczek. - Mamy psa.
Wabi się Oscar.
- Jejku. - Przeuroczo.
- Cała rodzinka. - Cudnie.
No nic.
Wezmę szarlotkę.
Chodźmy.
Pominąłeś najważniejsze.
Nie miałem okazji wspomnieć.
Przywitałaś się i mnie wygoniłaś.
Nieprawda.
Prawda.
Evan.
No więc… przepraszam.
Przesadziłam.
Nie szkodzi.
Cieszę się, że ktoś nad nią czuwa.
- Zasługujesz. - Dzięki.
Zaproponujcie datę, to się umówimy.
Powiem Michelle.
Super.
- Na razie. - Pa.
Peacocking? Serio?
Nie wierzę.
Że się myliłaś?
Zwykle trafnie oceniam ludzi.
Zastanów się.
Znam go od lat, a on ciebie wcale.
Był ostrożny.
A odruchy profilerki się odezwały.
Masz rację.
Każdy ma skłonności do samoprezentacji w nieznanej sytuacji.
Na to zrzucę winę.
Widzimy się w domu?
Tylko skoczę na dziewiąte piętro.
Nigdy mnie tak nie kręciłaś, jak wtedy, gdy się z nim skonfrontowałaś.
Nikt tak o mnie nie walczył.
Czytałam co nieco w męskich czasopismach.
Stąd ich tyle w domu.
No dobra.
Do zobaczenia.
Co miałeś na myśli, mówiąc, że to nie koniec?
Kolejny sługus Voita w kajdankach.
Oby też był taki wygadany.
Powiedz nam, kto będzie następny.
Co?
Kto aktywuje się jako następny?
Następny?
A kto powiedział, że jedna osoba?
Zamknęli budynek.
- Czemu? - Nie wiem.
Przez jakąś paczkę.
Napisy: Konrad Szabowicz
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.