Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W górę spójrz
Co widzisz tam?
Przyrodę i takie tam
- Skały - I drzewo
Wspaniała Północ!
Tutaj można oddychać pełną piersią
Złowić parę ryb
Popatrzeć na niedźwiedzia
Łał.
Wspaniała Północ!
Mieszkamy tu
Zostaniemy tu
Od najdłuższej nocy po najdłuższy dzień
Na wspaniałej Północy
Oui, monsieur, zostały panu jeszcze trzy godziny.
Hon, hon, hon.
Cieszę się, bo moja żona
pierwszy raz świętuje urodziny w tradycyjny sposób.
Uwielbiamy przychodzić tu na przyjęcia.
Urodziny, ukończenie szkoły,
dzień, w którym Reba retweetowała post Hama.
Nie obchodzi mnie to.
Oczywiście. Hon, hon, hon.
Mam dobre wieści, urodzinowa Bedelio.
Trzy godziny czekania. Już tylko trzy.
Nie mogę się doczekać, by spróbować
najlepszej francuskiej kuchni.
Ślimaki są o wiele lepsze niż te, które jadłem w ogródku.
I nie skąpią na francuszczyźnie.
Na każdym stole kładą miskę darmowych papierosów.
I są tacy wredni.
Jeśli twoja grupa jest za duża lub za mała, gdy cię wywołają,
lub jeśli nie reagujesz w ciągu minuty,
mim fizycznie
usuwa cię z lokalu.
Jest silniejszy, niż wygląda.
Kiedyś rozerwał niewidzialną książkę telefoniczną.
To było wariactwo. Pamiętasz, Judy?
Tak, jasne. Jestem trochę zajęta.
Czy ktoś mi przypomni,
żebym spytała kelnera, czy ma kolorową drukarkę?
Nadal pracuje nad esejem
do programu letniego w Europie, o który się ubiega?
Program Uczelniani Prymusi w Alpach.
Program Uczelniani Prymusi w Alpach? PUPA.
Pupa.
Moon, nie śmiej się.
Pupa w Alpach.
Ciągle pisze eseje ze słownikiem.
Wkurza mnie to. Rozdrażnia. Irytuje.
Musiałem ją tu zaciągnąć
na pierwsze urodziny Honeybee na Alasce.
Powinna słuchać się mnie.
Ocena to tylko cyfra.
- Litera. - Pewnie.
O Boże, tak.
Idę do toalety.
Jaka podekscytowana.
Mam nadzieję, że toaleta spełni jej marzenia.
Hej, jesteś może Judy? Szukam Judy.
Nie wymawiaj za głośno. Moja rodzina świętuje urodziny
- i myślą, że jestem w toalecie. - Jesteśmy na zewnątrz.
Mają jakiś super słuch?
Ja tu zadaję pytania.
Masz towar?
Sama zobacz.
Zgadza się, to łasica. Twoja kasa.
To nie jest legalne,
więc nie mów nikomu, że ci ją sprzedałem.
- Dobrze. - Chyba że też chcą kupić.
Reputacja to podstawa w tym biznesie.
Daj im moją wizytówkę.
W torbie jest kilka. Trochę mokre.
Idę już.
Powiedz, żeby skorzystali z kodu promocyjnego
„ŁASICEŁASICEŁASICE”.
Trzy łasice, wielkie litery, bez odstępów!
Dziesięć procent zniżki!
Wydaje mi się, czy blondyny coś długo nie ma?
Zapomniałem, jak ma na imię.
- Judy? - Możliwe.
Byłem pewien, że Julie.
Trochę już tam siedzi.
Pewnie czyta w kabinie kalendarz wydarzeń.
Muszę tu wrócić na Wieczór Wulgarnej Poezji
i promocję Szturm na Bastylię.
Za dwie i pół godziny nasz stolik będzie gotowy.
Musimy ją znaleźć.
Nie możemy ryzykować utraty rezerwacji.
Nie chcemy znowu darować sobie jedzenia
jak wtedy z powodu „pilnej sprawy” Hama.
Pękł mi wyrostek robaczkowy i przeprosiłem za to.
Wybaczamy, ale nie zapominamy.
Sprawdzę, czy jest dalej w toalecie.
My też się rozejrzymy, gdyby zgubiła się po drodze.
Judy? Judy!
Judy!
Judy Trudy Tobin?
Judy?
Judy!
Może chowa się za jednym z ciastek.
Lepiej sprawdzić.
Zamknięte.
Widzę, że wyciągnęli wnioski z mojej ostatniej wizyty.
Judy? Jesteś tu?
Lód w pisuarze.
- Nie znalazłem jej. - Też.
O, patrzcie.
Napisała w grupie rodzinnej.
Załatwia sprawę
- i mówi, żeby jeść bez niej? - Co?
To tak nie działa.
I wie to.
Podaliśmy naszą listę.
Nie wpuszczą nas, jak nie będzie szóstki.
I to urodziny Honeybee.
Telefon jest w ruchu, ale wciąż jest w New Fork.
Skąd wiesz?
Pamiętasz, jak dzieliliśmy się lokacjami
w trakcie tej zabawnej afery z wyrostkiem Hama?
Patrzenie, jak nie wychodzi ze szpitala, było irytujące.
Miałem wstrząs septyczny.
Boże, Ham, nie zrzucaj wszystkiego na innych.
Chyba kieruje się do kolei w New Fork.
To miasto ma kolej?
Trzy stacje i zostawia cię w polu.
Zatrudniają aktorów,
którzy udają, że całują się na pożegnanie
na stacji. Miły akcent.
Powstrzymam ją. Dwie godziny i 20 minut,
zanim wrócę na mój znak.
Nic nie przeszkodzi mojej żonie w urodzinach.
Zaczekaj na mnie.
Ależ on dramatyzuje.
Podoba mi się to.
KOLEJ NEW FORK
Judy!
Judy, widzę cię.
- Co robisz? - Zostaw mnie.
Muszę wracać do Lone Moose.
Ale wszyscy twoi bliscy są w La Fancy.
Z wyjątkiem mnie, bo cię śledzę.
Nie idź za mną.
Ale to urodziny Honeybee.
Przepraszam, nie zrozumiałbyś.
Do diabła.
Billet, s'il vous plait.
Nie mam… tego, co mówisz.
Muszę tylko odzyskać siostrę.
Bez biletu, bez siostry.
A bientot.
No proszę.
Co my tu mamy?
Muszę złapać ten pociąg na następnej stacji,
by powstrzymać siostrę przed tym, co robi z łasicą,
i zmusić ją do powrotu na urodziny mojej żony.
Tak samo było z moją siostrą.
- Paskudna sprawa. - Naprawdę?
Moja bardzo się angażuje w ten letni program w Europie.
Tak samo było z moją siostrą.
Rodzina mojej żony mieszka daleko, więc zależało nam na tym,
ale Judy zepsuła ten wyjątkowy dzień.
Bracie, jakbym słuchał sam siebie.
Jesteśmy.
Nie zdołałem uratować siostry, ale ty możesz swoją.
Idź do niej, Cham.
Masz na imię Cham?
Nie, Wolf, ale…
Mam na imię Cham,
więc pomyślałem, że ty też,
bo mamy tyle wspólnego.
Cham, co się stało z twoją siostrą?
Nic, zapomnij. Idź!
Dobra. Zaczynamy polowanie.
Jest tam.
Co tu robisz? Po co ci ta łasica?
Nie zrozumiesz.
Wracaj do La Fancy.
Drzwi zamykają się przed odjazdem.
Szlag. Zgubiłem ją.
Le Przekąski
Chwila. Przekąski?
Potrzebuję energii,
żeby złapać własną siostrę.
Spróbuję Nachos Konduktora.
Zostały dwie godziny, czas się odezwać.
Cześć, rodzinko…
Matthewsowie, czteroosobowa rodzina?
Nie ma ich? Nie ma stolika.
Dobrze. Wolf pisze, że jest w pociągu, ale nie znalazł jeszcze Judy.
A jeśli nie wrócą?
Potrzebuję mojego creme brulee.
Jestem dorastającym chłopcem.
Ja też dorastam.
Wszyscy dorastamy.
Nie jest dobrze.
Nie chcę nawet wiedzieć, czym mim nas zaatakuje,
gdy nas wezwą, jeśli brakuje nam dwojga.
Czy ja słyszałam, że brakuje wam dwóch członków rodziny?
Jest nas dwoje, bo jesteśmy bliźniaczkami. Tak to działa.
Nie ma trojaczków i nic jej nie zrobiłyśmy.
Oczywiście, że nie.
Przyjechałyśmy długo po was, ale chciałybyśmy zjeść wcześniej.
Chętnie dołączymy do waszej imprezy.
Przepraszam, nas też jest dwóch.
Jesteśmy na liście oczekujących, więc…
My zapytałyśmy pierwsze.
Jasne, byłyście pierwsze,
ale ja i mój syn jesteśmy najzabawniejsi.
- Że co? - Jesteśmy zabawniejsi.
Spójrzcie na moją wesołą koszulkę.
„FBI. Fan Babskiego Intelektu”.
Ta koszulka to szaleństwo.
Naprawdę szukacie pary na imprezę?
- Chcemy być brani pod uwagę. - Chwila. Tobinowie, na słówko.
Wierzę w swojego męża,
ale wierzę też w pyszne francuskie jedzenie na moje urodziny.
Musimy mieć plan B w razie, gdyby nie wrócili na czas.
Zjemy grzybki na pustyni?
Mam lepszy pomysł.
Zróbmy konkurs w stylu Panny do wzięcia
na wolne miejsca.
A ponieważ widziałam każdy odcinek
i niezwykle krótką rolę w opartej na nim klasycznej operze,
mogę być gwiazdą.
To będzie najzabawniejsze.
Witaj, młoda damo.
Jestem Willa, a to mój mąż Will.
Miło państwa poznać.
Nie spytasz nas o nic?
- Jesteśmy bardzo ciekawi. - I to jak.
Podróżujemy do każdego stanu,
zawsze jeździmy pociągiem i odwiedzamy miejscowe muzea.
Nasze następne to Muzeum Krabich Nóg.
Próbujemy zwiedzić cały świat.
Ja też chcę go zwiedzić. A to mój bilet na wolność.
O nie, długi szczur!
- Drzwi otwierają się. - Przepraszam.
- Judy. I łasica. - Nie.
Nie, nie.
Przepraszam, pana odznaka i kajdanki.
Judy.
Wolf, zostaw mnie. Muszę ją wsadzić do torby.
- Co w ciebie wstąpiło? - Nie zrozumiesz.
Judy, musimy wracać do Honeybee.
Mam ważniejsze sprawy niż durna rodzinna tradycja.
- Jak co? - Daj mi skończyć mój interes z łasicami
i obiecuję, że postaram się wrócić na kolację do New Fork.
Judy, zaraz ją wywołają.
Mam cię. Zostaw mnie!
Judy, nie masz gdzie uciec.
Wracaj ze mną do La Fancy.
Au revoir, Wolf.
To po francusku „żegnaj”.
Judy, nie! Nie możesz skoczyć. To szaleństwo.
Nie!
Judy!
Nie!
Pociąg się zatrzymał. Nic się nie stało.
To nasza stacja końcowa.
Dobra. Czas wracać do Lone Moose.
Zaraz. To nie moja torba.
Gdzie moja łasica…
Will? Wheel!
Wheel… czy jak ci na imię.
Masz mojego szczura.
Nie, nie, nie, nie, nie.
To koniec, Judy.
O czym ty mówisz?
O Boże, Wolf, rozkuj mnie, muszę odzyskać łasicę.
Potrzebuję jej. Wiem, że jadą do Muzeum Krabich Nóg.
Znajdę ich tam i odzyskam łasicę. Rozkuj mnie.
Nie, mam coś do zrobienia dla ukochanej żony w jej urodziny,
co też powinno cię obchodzić.
Nie wierzę, że to się dzieje.
Robię się bardzo ciężka.
Nie waż się udawać płaszczki.
Zaciągnę cię.
Prędzej czy później.
Wolf, zawrzyjmy umowę. Nie musisz mnie rozkuwać.
Chodź ze mną po łasicę i dokończ mój plan.
Obiecuję, że weźmiemy Ubera
i wrócimy do restauracji na czas.
Zapłacę całymi pieniędzmi na święta.
- Nie. - Dobra. Rozumiem.
Przepraszam panią.
Ten przypadkowy facet mnie porywa.
Nie znam go.
- Nie jest moim bratem. - O Boże!
Umowa stoi?
Dobra. Stoi.
Jednak mnie nie porywa i jest moim bratem.
Mam trzech, więc się gubię.
Cześć.
Chodźmy do tej łasicy.
Panie i panowie, dziś wieczór nasza solenizantka, Honeybee,
pozna każdego z was, zanim ofiaruje tego ceramicznego pudla
gościom, których zechce wybrać.
Powodzenia. Obyście mogli niebawem coś zjeść.
Dziękuję, że wyruszacie ze mną w tę podróż.
Wiem, że w tym pokoju są moi idealni goście
i nie mogę się doczekać, aby spędzić z nimi resztę wieczoru.
Przy nas musisz nauczyć się tylko jednej twarzy,
bo moja twarz to jej twarz, a jej to moja.
I jesteśmy świetnymi rozmówczyniami.
Lubimy rozmawiać o wszystkim.
- O tym, co się dzieje. - Co słychać.
Jestem ciekawa nowinek.
Mogę się na chwilę ukraść?
Już raz zrazili mnie goście, którzy za głośno przeżuwają.
Skąd mam wiedzieć, że mogę wam zaufać?
My przeżuwamy cichutko. Posłuchaj sama.
Nic nie słyszę.
Czuję się z wami bezpieczna.
Skąd mam wiedzieć, że macie właściwą motywację?
Obydwaj chcemy coś zjeść.
Dziękuję za szczerość.
Jest mi tak ciężko bez mojej żony.
Boże, co się jej stało?
Nie lubi francuskiej kuchni.
Masz odwagę, że tu jesteś.
Tego by chciała.
Wiem, kazała mi przyjść.
Przepraszam pana.
Dokąd pan jedzie?
- Palmer. - Super. Podrzuci nas pan?
Jedziemy do Muzeum Krabich Nóg. To po drodze.
Jasne, wskakujcie na pakę.
Ale nie całujcie moich butelek z mlekiem.
Okej.
Jedna to moja żona, a reszta to córki,
więc łapy przy sobie.
Jasne, dobry człowieku.
Koniec żartów.
Czas na poważne przymiarki.
Jako solenizantka skosztuję posiłek każdego z was.
Powiedzcie, co zamówicie?
Zamówię croque monsieur.
A ja croque madame.
Croque'owa rodzina. Ślicznie.
Zamówię francuską zupę cebulową.
Tutaj nazywają ją zupą cebulową,
ale jest prawdziwa.
To nie jest najłatwiejsze danie do tego.
Możesz zjeść cały ser z góry.
Zostaw mi tylko ten wielki,
- mokry chleb. - Zgoda.
Co weźmiesz na danie główne?
Żadnego dania głównego, tylko przystawki.
Same przystawki.
Też o tym myślałam.
Czuję, że jesteśmy sobie pisani.
Życie tych ludzi leży w moich rękach.
Najbliżej mi do ojca z synem,
ale moja chemia z Michaelsonami jest niezaprzeczalna.
Tymczasem bliźniaczki nie są tu dla przyjaźni.
Z kim rozmawiasz?
Udaję, że jest tu kamera do zwierzeń.
Oczywiście.
Wspaniale było patrzeć, jak szukasz gości na kolację.
Cieszę się, że komuś się to podoba, bo się stresuję.
Nie może jechać szybciej?
Dobrze, Judy, tak między nami a tym bardzo kuszącym mlekiem,
co właściwie robisz z tą łasicą?
Zabieram ją do pani McNamary.
Pedagog szkolnej?
- Nienawidzisz jej. - Owszem.
Ale ostatnio straciła swoją łasicę, więc kupiłam jej nową.
No dobrze. To bardzo miłe.
To nie jest miłe, Wolf.
To łapówka.
- Łapówka? - Tak.
Miała mi dać rekomendację
do letniego programu w Alpach,
ale zawaliłam rozmowę i wystawiła mi negatywną.
Pomyślałam, że jeśli dam jej tę łasicę, może zmieni zdanie.
Podania można składać do jutrzejszego południa, to moja ostatnia szansa.
Śmiało, osądzaj mnie.
Nie osądzam cię za to, że chcesz jechać na ten program,
ale jeśli przekupisz kogoś łasicą,
to może nie było ci to pisane.
Widzisz? Nie rozumiesz.
Nie rozumiesz, że muszę jechać do Europy i zacząć prawdziwe życie.
Byliśmy dziś w New Fork,
to jakbyś już była we francuskich Alpach.
Wolf, New Fork to jakiś żart.
W kanałach są gondole.
Gondole są we Włoszech.
Nie jest idealne, ale to w końcu podróbka Francji.
To fajne miejsce na spędzenie dnia.
Nie chcę spędzić z tobą dnia we Francji.
Chcę spędzić lato w prawdziwej Francji,
a ty mnie powstrzymujesz.
Nie rozumiesz, ile to dla mnie znaczy.
Pobraliście się w wieku 21 lat, tkwiąc w swoim mieście.
Urodziny twojej żony są pewnie dla ciebie fascynujące,
ale nie tego chcę w życiu.
Twoje życie jest takie ograniczone.
Dobrze.
Cieszę się, że tak o mnie myślisz.
- Słuchaj, Wolf… - Wiesz co? Nic tu po mnie.
Kolego, całuję twoje mleko.
I to nie jedno.
Łapy precz od mojej żony!
Miałem na myśli uderzenie w głowę
i to, co o mnie powiedziałaś.
Znajdź sobie własną żonę, zboczeńcu.
Przepraszamy, ma pan uroczą rodzinę.
Słuchaj, Wolf…
Nie musisz nic mówić.
Zostawię cię samą, skoro tego chcesz.
Tylko…
To było łatwiejsze, niż się spodziewałem.
Wiesz, Judy, może troska o swoją żonę i rodzinę
to dla ciebie za mało,
ale mnie to wystarcza,
nawet jeśli moje życie jest ograniczone.
Dlatego postaram się wrócić na czas,
bo tak trzeba,
i tak też zrobię.
Powodzenia z odzyskaniem włochatej łapówki.
Zgadzam się.
Gdyby Kot w butach istniał,
na pewno zostałby najseksowniejszym facetem na świecie.
Powinien, mimo że jest kotem.
Spokojnie, Melissa.
Przepraszam.
Ten konkurs jest trudniejszy, niż się spodziewałam.
Spokojnie, rozumiem. Nie sądziłam, że mnie to spotka,
ale spodobał mi się pomysł wyboru gości na kolację.
Honeybee, już czas.
Hej, Judy. Co ty tu robisz?
Słyszałam, że pani łasica zdechła,
więc… przyniosłam pani nową.
O jej…
Jest słodka.
Tak mi smutno od śmierci Jeremiah.
Był dla mnie wszystkim.
Jak członek rodziny.
Bez niego byłam rozbita.
Cieszę się, że się pani podoba,
ale szczerze mówiąc,
cały dzień biegałam za nią… żeby panią przekupić.
Przekupić? Naprawdę?
Tak, żeby dostać rekomendację do programu w Alpach,
ale za bardzo się w to wkręciłam.
Tak bardzo, że bez powodu wkurzyłam swojego brata,
co było naprawdę słabe.
Zrozumiałam to podczas długiej, samotnej podróży Uberem.
Niezupełnie, bo miałam łasicę, ale w sumie samotnej.
Zrobię to, co zrobiłby mój brat.
Oddam ci tę łasicę
z głębi serca.
Bez zobowiązań.
Dobrze. Rany, dziękuję.
Zmieści się w starym smokingu Jeremiah.
Mówiłam, że nie będzie zobowiązań,
ale ukradnę ci maszynę do śniegu, a potem oddam.
No spoko.
Co za ciekawa interakcja.
Dlaczego jest tu tyle mokrych wizytówek?
Jeśli wywołamy wasze nazwiska,
podejdźcie do nas i przyjmijcie tę ceramiczną statuetkę pudla
jako symbol objęcia dwóch wolnych miejsc.
Honeybee.
Macie tyle do zaoferowania.
To trudniejsze niż w Kawalerze do wzięcia,
Pannie do wzięcia, Złotym kawalerze,
Kawalerze w Raju i Kawalerze w Nowym Jorku.
Ale wybrałam…
Musisz coś wiedzieć.
- Co jest, Lloyd? - Ta para, Michaelsonowie.
Już jedli dziś. Hostessa mówiła.
To prawda?
- Szlag! - Tak, jedliśmy,
ale musisz zrozumieć…
- Umieramy. - Oboje?
Mamy raka par. Jest bardzo groźny.
Mój syn został zamordowany.
Przecież siedzi za tobą.
Bonjour and bonsoir, Honeybee.
Twój urodzinowy mąż powrócił.
Hura! Zdążyłeś. Zaraz, gdzie jest Judy?
Pewnie daje łasicę nauczycielce,
żeby dostać bilet do Alp.
Czyli potrzebujesz teraz jednej osoby?
Wybierz mnie, zabiję drugiego trojaczka, mam to gdzieś.
Wybierz mnie, ja zabiję ją. Zabiję obie z nich.
Chyba mamy jeszcze jedno miejsce,
więc wybiorę… ciebie.
Zaczekaj na mnie w samochodzie.
Czas na les Tobin,
sześć osób.
Czekajcie.
- Judy! - Czy mamy… komplet?
Nie wiem, może dla niej jest „ograniczony”.
Wolf, naprawdę przepraszam.
Nie powinnam mówić, że masz ograniczone życie, bo tak nie jest.
Po prostu… przeniosłam to z siebie, bo ostatnio
czuję się jak ograniczony frajer.
O czym ty mówisz?
Broszura o Alpach
jest pełna dzieciaków, które wyglądają,
jakby były już w Europie tysiące razy
i mają imiona jak Mason i Grunt.
A ja nawet nie wyjechałam poza Alaskę.
Hon, hon, hon.
Judy, oto i mim.
Pardonnez-moi, monsieur.
Nikt nie docenia pana sztuki bardziej niż ja.
Ale przepraszam moją rodzinę, więc odczep się pan.
Chodzi o to, że czuję się gorsza,
więc trochę mi odbiło.
Przepraszam.
Czy załapię się na tę PUPĘ czy nie,
mam już teraz wspaniałe życie
dzięki wam.
Dzięki, a dzieciaki z tej broszury nie umywają się do ciebie.
Pewnie nie mają pojęcia o kupowaniu ulicznych łasic.
Dobrze, że się pogodziliście, ale musimy iść.
Mim prawie wyłamał niewidzialne drzwi.
Jesteśmy. Tobinowie w komplecie.
Przykro mi, Melissa. Odpadasz.
Nie!
Hon-hon-hon, hon, hon
Hon-hon, hon, hon, hon, hon, hon
Hon-hon-hon, hon, hon, Honeybee
Hon-hon-hon, hon, hon, hon
Hon-hon-hon, hon, hon, hon
Hon-hon-hon, hon, hon, hon
Hon-hon-hon, hon, hon, Honeybee
Hon-hon-hon, hon, hon, hon
Napisy: Piotr Leszczyński
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.