All language subtitles for revival.2025.s01e01.1080p.web.h264-nhtfs

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

- Prosz臋 uwa偶a膰 na swoj膮 sz贸stk臋.

Nadchodzi John Doe.

Wiesz, ludzie pytaj膮 mnie ca艂y czas,

czy my艣l臋, 偶e ludzie, kt贸rych umie艣ci艂em w w starym Firebox 5000?

- Ludzie ci臋 o to pytaj膮?

- Opowiadam im o starym Jerrym Bowersie.

Mia艂 t臋 szalon膮 chorob臋. w kt贸rym nie czu艂 b贸lu.

M贸g艂by艣 go d藕gn膮膰.

Nic. Brzmi 艣wietnie, prawda?

Okazuje si臋, 偶e tak naprawd臋 musimy poczu膰 b贸l

aby pozosta膰 przy 偶yciu.

W przeciwnym razie r臋ka mo偶e utkn膮膰 w r臋baku do drewna

i nawet o tym nie wiedzie膰. W ka偶dym razie, uruchommy tego szczeniaka.

Chod藕my.

Bardziej jak John Doughy. Ten kole艣 jest ci臋偶ki.

Wygl膮da dobrze.

A teraz uwaga, panno Toe.

- To Tao.

- Jest pani wegetariank膮, panno Tao?

- Nie. - Bo osobi艣cie,

Lubi臋 kurczaka pieczonego w piekarniku.

Naprawd臋 my艣lisz, 偶e ludzi obchodz膮 o takie rzeczy?

Uwa偶am, 偶e wi臋kszo艣膰 nie kiedy 艂zy wyschn膮, wiesz?

- To segment o nietypowych pracach dla ludzi w mie艣cie, wi臋c...

Powiedzia艂bym, 偶e to si臋 kwalifikuje.

- Co to by艂o?

- Czy to powinno si臋 dzia膰?

- Niech to szlag, Benny!

- O m贸j Bo偶e! O m贸j Bo偶e! Oni 偶yj膮!

Otw贸rz drzwi! Otwiera膰!

- Pr贸buj臋! Musz臋 obej艣膰 system!

Nie mog臋! Nie mog臋 otworzy膰 drzwi.

P艂omienie b臋d膮 strzela膰 wsz臋dzie! - Pospiesz si臋!

- Oh!

- Ah!

- Oh!

- Co si臋 dzieje?

- Oh!

- To nie moja wina.

- C贸偶, to na pewno to nie moja wina.

- Kiedy to w og贸le jest, tato?

- Co to ma oznacza膰?

Oczywi艣cie, 偶e to robisz!

Uciekasz odk膮d spartaczy艂e艣 spraw臋 Blackdeer.

- Robi臋 to, co jest najlepsze dla mnie i Coopera!

Potrzebuj臋 nowego startu. Wszyscy tego potrzebujemy.

- To naprawd臋 mi艂e, dzieciaku.

Bior膮c pod uwag臋 wszystko przez co przesz艂a.

Cholera!

Co si臋 do cholery dzieje?

Po prostu przesta艅.

- Ten jest naprawd臋 fajny, Mamo!

- O tak.

- Czekaj. Co!?

- Nie widzia艂em tego starego reliktu od jakiego艣 czasu.

Jest ku temu pow贸d.

- Nie mog臋. Jestem teraz z c贸rk膮 i wnukiem, dobrze?

Musz臋 i艣膰. Ty si臋 tym zajmij.

- Wci膮偶 u偶ywasz rodzinnej wym贸wki?

Co zamierzasz zrobi膰. kiedy Cooper i ja odejdziemy?

To nie tak, 偶e mo偶na by膰 po prostu szczerym.

- Oh, to bogate pochodz膮ce od ciebie.

Ukrywanie tego wszystkiego. Zabieraj膮c mojego wnuka.

Rezygnuje ze mnie. Na nasze miasto. Na swoj膮 siostr臋!

- M贸wisz powa偶nie? - Ja te偶 jestem twoim szefem!

Czy w og贸le pofatygowa艂e艣 si臋 偶eby mi powiedzie膰?

- Ugh. Cholera!

- Tak, chyba zapomnia艂em jak 艂atwo jest z tob膮 rozmawia膰.

Rozwa偶my to moje dwutygodniowe wypowiedzenie.

- Tak. Randy co zrobi艂?

Co to w og贸le oznacza?

Oh, czekaj. Chwileczk臋!

Co?

Dobra, dobra. Zwolnij.

Tak, s艂uchaj, mam--

Co?

Gdzie oni si臋 podziali?

Sk膮d do cholery Sk膮d mam wiedzie膰?

Tak.

Dobra, zajm臋 si臋 tym. Zosta艅 na miejscu, dobrze?

- Zaczyna si臋 apokalipsa czy co艣? Co si臋 dzieje?

- Poprosz臋 Seeley贸w 偶eby pilnowali Coopera.

Potrzebuj臋 ci臋. - Co?

Co si臋 dzieje, tato?

- Nie wiem dok艂adnie. Id藕 do Randy'ego. Dowiedz si臋

co go tak wkurzy艂o.

Nadal jeste艣 Hrabstwo Mountain Bay

policjant przez nast臋pne dwa tygodnie, prawda?

- Wszystkie jednostki, prosimy o potwierdzenie.

Mamy wiele 10-33 w toku.

Potrzebuj臋 kogo艣 ze wschodu.

Forrest. Innym razem...

Cordova Drive--

- Cholera.

- Jeannie, jeste艣 tam?

Jeannie, wejd藕.

Co do cholery, cz艂owieku?

- Alarm! Ponownie, wiele 10-33.

Jednostki s膮 nast臋puj膮ce

- Hej.

Mo偶esz mi pom贸c? - Co si臋 dzieje?

- Halo?

Oficerze? - Gdzie ja do cholery jestem?

- Nie wiem co si臋 dzieje.

- Czy to to jaki艣 偶art?

Dlaczego tu jeste艣my?

- Czekaj! Kt贸ry mamy dzie艅?

- Nie rozumiem.

- Panno Cypress?

- Ty, wiesz co si臋 dzieje?

- Prosz臋 pani? - Czy mo偶e mi pani pom贸c?

- Widzia艂e艣 moj膮 mam臋?

I... Chc臋 do mamy.

- Kto艣 pogrzeba艂 mnie 偶ywcem. - Oficer!

- Min臋艂o 35 dni od Dnia Odrodzenia

i po tygodniach niepewno艣ci

blokada zosta艂a oficjalnie zosta艂a zniesiona.

Niespodziewana decyzja burmistrza Kena Dillischa zaskakuj膮ca decyzja

Nieca艂e 48 godzin temu

pozwala mieszka艅com na opuszczenie swoich dom贸w,

wr贸ci膰 do pracy i ponownie po艂膮czy膰 si臋 z bliskimi.

Jednak w艂adze podkre艣laj膮 偶e kwarantanna

pozostaje w mocy z punktami kontrolnymi CDC

zapewnienie, 偶e nikt nie opu艣ci Wausau podczas dochodze艅

do wydarzenia odrodzenia kontynuowa膰

- Departament Szeryfa Departament nadal utrzymuje

rejestr odrodzonych obywateli

i wzywa obywateli do zg艂aszania wszelkich nowych przypadk贸w.

Do tej pory zidentyfikowano ich 47

wszystkie powi膮zane z okre艣lonym

dwutygodniowy okres...

prowadz膮ce do Dnia Odrodzenia 18 grudnia.

CDC uspokaja opini臋 publiczn膮

nie ma powodu do niepokoju.

- Gubernator Harris

przedstawi艂 bardziej szczeg贸艂owe zasady kwarantanny dzisiaj

na konferencji prasowej

podkre艣laj膮c, 偶e tylko niezb臋dne towary i us艂ugi

mo偶e przekroczy膰 granic臋 i ten proces zatwierdzania

jest wci膮偶 definiowana.

Nie ma potwierdzonej daty dla tej zmiany...

Jezus Chrystus.

- Kay? Jeste艣 w domu?

Kay, co si臋 dzieje?

- Blokada zako艅czona.

Stary, daj spok贸j. Czy ty w og贸le nie wr贸ci艂e艣 do domu?

Czy tw贸j tata nie jest szeryfem? szeryfem?

- Po prostu, uh, mia艂em kilka spraw do za艂atwienia.

- ... 艂膮cznik kt贸ry w艂a艣nie przyby艂

- Wiesz, co jest najgorsze? Tydzie艅, w kt贸rym to wszystko si臋 wydarzy艂o,

Mia艂em odwiedzi膰 mojego brata w Northwestern.

- I? - I mog艂em by膰

w Chicago przez ca艂y ten czas.

Nie, np, poddany kwarantannie w cholernym Wausau

z band膮 kiepskich zombie.

- Przepraszam?

- Wiesz co? Zaj臋cia zaczynaj膮 si臋 jutro

i tak samo podekscytowany jak ja

chodzi膰 do szko艂y z martw膮 osob膮...

Cholerna Shelly powinna by艂a tak pozosta膰.

Niewa偶ne.

Musz臋 zabra膰 reszt臋 rzeczy z samochodu.

I czy my艣lisz, 偶e mo偶e mogliby艣my...

Mo偶e mogliby艣my to troch臋 uporz膮dkowa膰? troch臋?

Potem mogliby艣my obejrze膰 film.

- Ooh. Oh, ooh, ooh. Przepraszam. Whoa, whoa, whoa. Ah!

Czekaj, czekaj, Chyba w艂a艣nie wgnietli艣my tw贸j samoch贸d.

- Nie m贸j. Mm. - Okay. Mm.

Powinni艣my zostawi膰 notatk臋?

- Absolutnie nie.

- Czy to tw贸j pojazd?

- Stary! - Tak?

- Za du偶o gadasz. - Dobra, dobra.

Wow. Dobra.

- O tak.

- W porz膮dku. Oh. - W porz膮dku. Ow!

- Wszystko w porz膮dku? - Tak, tylko uderzy艂em si臋 w stop臋.

- Ok, wi臋c robimy to, co? - Tak.

- To mo偶e nie by膰 dobry pomys艂. - Nie, my艣l臋, 偶e jest dobry.

- Okej. To naprawd臋 du偶y p艂aszcz. Przepraszam.

- Jest taki du偶y. Tak. - Tak, sp贸jrz, to jest--

Ok, tak. To jest 艣wietne.

- Tak. - Jest 艣wietny, ale mo偶e mogliby艣my

mo偶e powinni艣my porozmawia膰 o tym co robi臋 zawodowo...

No dobra. Wow. To si臋 dzieje naprawd臋, co?

- To by艂 z艂y miesi膮c. To m贸j dobry stanik.

Nie zepsuj tego. - W porz膮dku.

Czy to tw贸j telefon? Dobrze.

- G贸wno! G贸wno!

To... opiekunka do dzieci.

- Babysit... - Wszystko w porz膮dku?

- Tak, Coop jest w 艂贸偶ku. A ty?

- Out. Co jest? - Tu Lester.

- Powinienem--?

- Znalaz艂 martwego konia. - I?

- Id藕 to sprawdzi膰. Dowiedz si臋, czyje to jest.

- Nie sprz膮tam martwych zwierz膮t dla jakiego艣 starego, bogatego kutasa.

- Cholera, Dana, nie teraz. Nie potrzebuj臋 tego g贸wna od ciebie

Id藕 tam i zajmij si臋 tym

- To by艂a twoja opiekunka? - Nie przejmuj si臋 tym.

- Dobra, p贸jd臋. Tak, w porz膮dku. - Tak, tak, tak, tak.

- Tak, p贸jd臋. Bez obaw.

Przepraszam, p贸jd臋 ju偶. - Dobrze.

- W porz膮dku. P艂aszcz. - P艂aszcz.

- Jest zimno. Nie zapomnij o tym. - Dobrze. Dzi臋ki. Trzymaj si臋.

- Tak. Ty te偶. - W porz膮dku. W porz膮dku.

- Mog臋 kiedy艣 zadzwoni膰?

- W porz膮dku. - Tak.

W porz膮dku. Uh...

Zdob膮d藕 sw贸j numer nast臋pnym razem!

- Co o tym s膮dzisz?

- Co do diab艂a? Lester!

Pr贸bujesz przyprawi膰 mnie atak serca?

- Oczywi艣cie, 偶e nie. Ale je艣li nie odetniesz

t艂uszcze trans tak jak ci m贸wi艂em,

mo偶esz go mie膰 na w艂asn膮 r臋k臋.

Nie czyta艂e艣 moich ksi膮偶ek? - Czy mo偶emy pomin膮膰 wycieczk臋?

w d贸艂 Majak memory lane prosz臋? - Niech pan wie, panie w艂adzo,

偶e nawet w wieku 82 lat,

Wierz臋, 偶e moje najlepsze dni s膮 wci膮偶 przede mn膮.

W mojej bestsellerowej ksi膮偶ce, Silne stulecie...

- Lester.

Ko艅. - Jak my艣lisz, co go zabi艂o?

- Nie wiem. Zagada艂e艣 go na 艣mier膰?

- Ha, ha, ha.

Kojoty?

- Czy przyjecha艂e艣 tu swoj膮 ci臋偶ar贸wk膮?

- Tak. Zaci膮gn膮艂em go za zakr臋t.

Wtedy zacz膮艂em kilka dodatkowych krok贸w.

Co robisz?

Przewr贸ci艂em si臋...

i poczu艂em b贸l strzelaj膮cy w g贸r臋 mojego ramienia...

- Cooper! Chod藕 kolego! - ... potem wszystko si臋 wy艂膮czy艂o.

I wtedy bum! Obudzi艂em si臋. Wszystko wydarzy艂o si臋 w mgnieniu oka.

I na Boga, czuj臋 to samo

I wiem, 偶e nowa grupa zadaniowa szeryfa

ma rejestr ka偶dego odrodzonego obywatela.

Wiem te偶, 偶e bezpiecznie jest opu艣ci膰 nasze domy.

- Sp贸藕nisz si臋. Rusz ty艂ek!

- ...odwiedzaj膮c Manning Meats jeszcze dzi艣

za troch臋 艣wietny mostek.

- C贸偶, nie jestem jednym szkodzi膰 interesom, panie burmistrzu,

ale we藕 to ode mnie: nie przesadzaj z czerwonym mi臋sem.

- Cooper! Musimy i艣膰!

- Przesta艅 krzycze膰, mamo. - Jezu!

Jak d艂ugo tam siedzia艂e艣?

- Naprawd臋 jeste艣 pewien, 偶e 偶eby艣my wr贸cili do szko艂y?

- Tak, s艂ysza艂e艣. Zatwierdzone przez naukowc贸w.

Wiesz, 偶e nic si臋 nie dzieje w tym mie艣cie

bez zgody dziadka, prawda?

W porz膮dku, prosz臋 bardzo.

Oh. Dobrze.

Czekaj, czekaj, czekaj! Poka偶 mi si臋.

Kapelusz. P艂aszcz. Lunch. Dobrze. Dobrze.

呕ycz臋 mi艂ego dnia!

- Dlaczego musimy chodzi膰 do szko艂y z zombie?

My艣lisz, 偶e ona zje艣膰 nasze m贸zgi?

- Eww. - Miejmy nadziej臋, 偶e nie.

- My艣lisz, 偶e 偶e jest mniej inteligentna?

- Super! Sp贸jrz na to.

- Nie s膮dz臋, 偶ebym tak wygl膮da艂.

- Och, wiem. - Tak my艣lisz?

- Ciesz臋 si臋, 偶e wr贸ci艂e艣.

- Funkcjonariusz.

- Dlaczego jeste艣my uwi臋zieni z dziwakami?

- Kasjerka w Richmonds jest jedn膮 z nich.

By艂a ubrana na czarno by艂a bardzo blada i mia艂a te

...szalone ciemne oczy.

- To Tina. Ona po prostu lubi The Cure.

- Co艣 jest w lesie. S艂ysz臋 to.

M贸wi臋 ci.

- S艂ysz臋 ci臋, Pani Shaw, s艂ysz臋.

Ale je艣li odszed艂 przed 4, Nie...

Dzie艅 dobry. Zachowa艂em jedn膮 dla ciebie.

Jeannie, jeste艣 anio艂em.

- Czy na pewno? Zmar艂 dzie艅 wcze艣niej.

Tylko jeden dzie艅.

Mo偶e wr贸ci p贸藕niej? wr贸ci p贸藕niej?

- Po prostu nie wiem, pani Shaw. Tak mi przykro.

- Mm.

- Znalaz艂e艣 ju偶 swojego pogromc臋 Seabiscuita?

- Umyj z臋by, McCray. Bo偶e.

Straci艂em apetyt. To dla ciebie.

- Dzi臋ki. - Za艂atwisz mi ten rejestr?

- Nie ust膮pi艂. M贸wi, 偶e tylko grupa zadaniowa.

- Nikt mi nic nie m贸wi tutaj.

Chc臋 tylko prawdziwego przypadku.

- Tak, b臋dziesz musia艂 to za艂atwi膰 z ojcem.

Ale teraz, le偶y na biurku.

Trzyma si臋 tego jak kleszcz na psie.

- Jezu Chryste!

- Moje dziecko by艂o prze艣ladowane w szkole dzi艣 rano.

O wilku mowa.

- O Bo偶e. Siedz膮 w tym od rana.

- Na twoim miejscu trzyma艂bym si臋 z dala od strefy wybuchu, gdybym by艂 tob膮.

- Wsp贸艂czuj臋 nowemu.

- Nowy facet? Jak to nowy?

Sk膮d mamy nowego faceta?

- Ludzie z CDC. Ten jest prawdziwy s艂odziak.

Oh.

- Tak. - Oh.

- Pozw贸l, 偶e si臋 przedstawi臋.

- Och, Dana. Dana.

- Wayne, b膮d藕 rozs膮dny!

- Rozs膮dny? To ty kt贸ry wystawi艂 tego cz艂owieka

w jakim艣 艣miesznym chwyt reklamowy

podczas gdy my siedzimy na beczce prochu!

Sp贸jrz na nich! - Po prostu nie rozumiem

jak panikowanie ludziom pomaga. Je艣li ju偶, to ja pomagam tobie.

- Chcesz mi pom贸c? Zezw贸l na ich usuni臋cie.

- Dlaczego nie widzisz w tym jako szans臋?

- Moim zadaniem jest zatrzyma膰 tych ludzi--

Nasi ludzie s膮 bezpieczni!

- Oh. Dlaczego musisz sprawia膰, 偶e jest to dla ciebie takie trudne?

- Bo kiedy umierasz, Ken, umierasz!

- Nie ode艣l臋 ich. - Zobaczymy.

- Jeste艣 upartym dupkiem!

- B臋dziesz wiedzia艂.

- Dana. - Burmistrz.

- Nie, Dana, nie wchod藕 tam. Chod藕. Nie.

- Tak. - Nie.

- Tak.

Wiesz, je艣li chcesz wys艂a膰 wiadomo艣膰 do Dillisch,

Lester ma martwego konia z g艂ow膮, kt贸r膮 mo偶na wys艂a膰 poczt膮.

- Dana. - Mm-hm?

- M贸wi dr Ibrahim Ramin, nasz nowy 艂膮cznik z CDC.

Tu funkcjonariusz Dana Cypress.

- Cypress. - Tak, to moja c贸rka.

- Dobrze, tak. Mi艂o mi ci臋 pozna膰.

- A tak偶e z tob膮. - Podobnie.

- Tak, w porz膮dku, zako艅czmy to.

- Tak, szybko, sir. Po prostu, Jestem tu dopiero od dw贸ch dni

i potrzebuj臋 odpowiedniego czasu by nadrobi膰 zaleg艂o艣ci

i pom贸c nam dowiedzie膰 si臋 co to spowodowa艂o

wi臋c je艣li mo偶emy po prostu si臋 komunikowa膰,

to by艂oby 艣wietne dla obu stron.

- Jak my艣lisz, co do cholery teraz robimy?

- Tak, to jest komunikacja, prawda?

- Tak. - Mm-hm.

- Tak? - A czy rozwa偶a艂e艣

偶e mo偶e Revivers mog膮 by膰 niebezpieczni?

Prawda?

- Tak, oczywi艣cie brali艣my to pod uwag臋

bior膮c pod uwag臋 nasze, nasze, tak, nasze skrupulatne podej艣cie

i szeroko zakrojone testy, ale 偶eby by艂o jasne,

nie mamy danych potwierdzaj膮cych ten tok my艣lenia.

Uh, wszystkie obiekty reviver do tej pory wydaj膮 si臋 normalne.

- Co si臋 dzieje mi臋dzy wami? Co?

- Co? - Co?

- M贸wi臋 tylko, 偶e potrzebuj臋 odpowiedniego czasu na

szczeg贸艂owe ustalenia, obserwowa膰 je w ich 艣rodowisku

nie tylko dla zachowanie tej spo艂eczno艣ci,

ale dla ogromnego potencja艂u tego odkrycia.

Wi臋c, wiesz, nie nadepn臋 ci na odcisk

i nie nadepniesz na moje. Umowa stoi?

- Mam du偶o wi臋ksze buty ni偶 ty, doktorze.

Na razie to wszystko. Dzi臋kuj臋.

- Dzi臋kuj臋 panu.

Dobrze.

- Spa艂a艣 z nim?

- Co?

Tato!

- W ka偶dym razie, przechodz膮c dalej. Zaj膮艂e艣 si臋 koniem?

- Uh-huh. Randy jest na sekcji zw艂ok.

W艂a艣nie ustalamy sk膮d to si臋 wzi臋艂o.

- Sko艅cz szybko, dobrze?

poniewa偶 jeste艣my do艣膰 cienkie, jak to jest.

- Myles Miller?

Mm.

Helen, jak si臋 masz? Jak tam Bill i reszta?

- Cze艣膰, Dana. S膮 艣wietne. Tak.

Masz chwil臋? - Zawsze, dla ciebie. Tak.

- Wiesz, jak podekscytowani wszyscy byli podekscytowani

cz臋艣ci膮 zespo艂u bezpiecze艅stwa Paper Street zesp贸艂 bezpiecze艅stwa?

- Tak, tak. Co to znaczy "by艂"?

- Przykro mi, ale nie mo偶emy utrzymywa膰 tej pozycji.

Wiem, 偶e tam utkn膮艂e艣, ale min膮艂 ponad miesi膮c

i nie mo偶emy d艂u偶ej czeka膰. Musimy przej艣膰 do

innego kandydata kt贸ry jest dost臋pny.

Naprawd臋 mi przykro, Dana.

- Helen! Hel--

- Siemanko, funkcjonariuszu Cypress. - Jezu.

- Zapomnia艂e艣 doda膰 troch臋 brokatu do porannej kawy?

- Czego chcesz?

- W porz膮dku, 偶adnych wyg艂up贸w. Uh...

Daj spok贸j! To by艂 偶art. Bo da艂e艣 nam konia do--

- Randy! - Tak, wi臋c ko艅...

Zgubi艂em go.

- Jak to zgubi艂e艣? - W porz膮dku.

Zajmowa艂em si臋 swoimi sprawami, wykonywa艂em swoj膮 prac臋, prawda?

I wtedy ci ludzie z CDC wkroczyli tak szybko jak

i wzi膮艂 to! To by艂o niez艂e g贸wno ET.

Wi臋c tak, mo偶esz chcie膰 zameldowa膰 si臋 u nich

je艣li masz czas.

- Nic poza czasem.

- Wszystko b臋dzie dobrze.

Niestety, to ostatnia osoba

Mog臋 si臋 spotka膰 dzisiaj.

Dzi臋ki.

Przykro mi.

Spiesz臋 si臋 i naprawd臋 nie mam czasu--

Panno Cypress.

Naprawd臋 musz臋 ju偶 i艣膰.

- Nie. Nie.

- Co ty do cholery robisz? - Robi臋 to, co musz臋.

- Prosz臋. - Pisa艂em. Dzwoni臋.

Wysy艂anie e-maili. Sko艅czy艂e艣 z ignorowaniem mnie.

- W porz膮dku. Spotkamy si臋.

Dzi艣 wieczorem. Nasze miejsce.

- Lepiej, 偶eby艣 tam by艂.

- Zrobi臋 to. Obiecuj臋. Ale Em...

Musimy by膰 ostro偶ni.

Robi艂e艣 si臋 troch臋 przera偶aj膮cy.

- Co... Co to znaczy "przera偶aj膮cy"?

- Nie teraz. Nie tutaj.

Dzi艣 o si贸dmej wieczorem.

W porz膮dku?

- Dana?

- Hej. Tutaj jeste艣. - Tak.

Co mog臋, uh, co mog臋 dla ciebie zrobi膰?

- Mo偶emy porozmawia膰? - I... Jasne.

- 艢wietnie. - Tak. Po prostu wejd藕 do mojego...

Moje biuro.

Huh. Prawda?

- Tak, wow. Jest taki du偶y.

Hej.

Musimy, uh, ewakuowa膰 ten obszar. Dzi臋ki.

- Przepraszam. Jest naprawd臋 mi艂a.

Ona po prostu... Jest tu dla mnie.

- Nie r贸bmy z tego nie r贸bmy z tego sprawy.

Utkn膮艂em w 艣rodku przez d艂ugi czas

a lockdown sprawi艂, 偶e...

No wiesz, to mia艂o wp艂yw na moje...

- Libido.

- Brutto.

Tak, czy mo偶emy po prostu zachowa膰 to... profesjonalne?

Zacznij od pocz膮tku, zachowaj profesjonalizm.

Dlaczego wi臋c mia艂by艣 zabra膰 mojego konia?

- Oh, po prostu nie-- Tak. Nie dotykaj tego.

To jest dow贸d. Dzi臋kuj臋.

- Zazwyczaj przechowujesz dowody w torbie.

- Znale藕li艣my anomali臋 wewn膮trz konia.

Znale藕li艣my z臋by. Uh, ludzkie z臋by.

- Znalaz艂e艣 swoje w koniu? Moje by艂y po prostu w 艣niegu.

- Jak to m贸j? Jest ich wi臋cej?

- Eh. Trzymaj je w tej torbie na dowody.

- Um...

Dobrze.

Um...

- Ugh.

- O m贸j Bo偶e.

Te s膮 identyczne. Z臋by

i te z臋by s膮 identyczne.

S膮 to zestawy prawych homologicznych siekaczy bocznych

a te s膮 lepsze prawe k艂y,

wszystko z nieskaziteln膮 dentystycznej przejrzysto艣ci.

I wierz臋, 偶e pochodz膮 z tego samego tematu.

- Co?

- Je艣li...

Dobrze, je艣li co艣 ci poka偶臋,

zachowasz to mi臋dzy nami. Prawda?

- Honor skauta. - Dobra, to...

To... To nie to. Um...

Okay, to jest tkanka reviver, ok?

Sp贸jrz na to.

Widzisz?

- O m贸j Bo偶e. - Tak.

Ok, teraz, to dzia艂a tylko po 艣mierci.

Wszystko, co istnia艂o wcze艣niej w chwili 艣mierci pozostan膮.

Dlatego niekt贸rzy niekt贸rych Reviver贸w z bliznami,

lub niekt贸re z dolegliwo艣ciami i nie tylko, ale nic nowego,

ich struktura kom贸rkowa mo偶e si臋 regenerowa膰.

Zgoda, ci臋偶ko艣膰 rany b臋dzie dyktowa膰

tempo leczenia, ale... - Wi臋c m贸wisz

偶e z臋by si臋 zagoi艂y. C贸偶, odros艂y.

- Tak. Tak.

- Jasna cholera. To ma sens.

- Czy tak jest w twoim przypadku?

- Dana.

- Lester, jak膮 ci臋偶ar贸wk膮 je藕dzisz?

- No c贸偶, mam F-150 3-litrowy Power Stroke V6.

Diesel, oczywi艣cie. Kiedy艣 mia艂em 350 7-li--.

- O cholera. - To niegrzeczne.

- Okay, 艣lady na miejscu zdarzenia nie pochodzi艂y z ci臋偶ar贸wki Lestera.

A kojoty kt贸re rozszarpa艂y konia?

By艂 ju偶 wtedy martwy. Nie poszliby za nim

偶ywego konia. Nie! Nie ma mowy.

- Kto艣 ukrywa艂 konia?

- Kto艣 zostawi艂 konia wiedz膮c, 偶e zwierz臋ta go dopadn膮

i zatuszowa膰 co naprawd臋 si臋 sta艂o.

Pomy艣l o tym. To jest kto艣 wystarczaj膮co silny

przegry藕膰 konia! Zabi膰 konia!

A teraz m贸wisz. mog膮 leczy膰.

- Tak. - Jasna cholera!

Nie wiem, ile do艣wiadczenia w przenoszeniu koni,

ale to jak 1000 funt贸w!

Wi臋c kto艣 zada艂 sobie wiele trudu, aby to zrobi膰.

Ale nie dlatego, 偶e ukrywali konia.

Ukrywali Revivera.

- Oh. Dobrze.

Je艣li to prawda, je艣li jest jaki艣 艂otr,

super silny, nienawidz膮cy zwierz膮t Reviver na naszych r臋kach

- Ciii. - Je艣li to--

Je艣li to prawda, Musz臋 to zobaczy膰.

- To samo. - Tak. Dobrze.

- W porz膮dku. Zajm臋 si臋 tym.

- Cokolwiek je wyr贸偶nia mo偶e by膰 kluczem

do odblokowania wszystkiego o tym, co si臋 tutaj wydarzy艂o.

- Zrozumia艂em. - Oh. Dana, prosz臋.

To wci膮偶 jest dow贸d. - Co to w og贸le jest?

- To jest kolec kolejowy.

To cz臋艣膰 pu艂apki na zwierz臋ta kt贸ra z艂apa艂a kojota.

To znaczy, wszystko zosta艂o wykonane r臋cznie.

To by艂 ca艂kiem pomys艂owy projekt.

Ale to? Nie wiem. W膮tpi臋, 偶eby to by艂o od

ka偶da aktywna 艣cie偶ka na podstawie jej wieku.

- Nie, prawdopodobnie z naprawd臋 starego.

- Tak. - Musz臋 z艂apa膰 poci膮g!

- Dobrze.

Co?

- S艂uchaj, ja tylko...

- Przykro mi, sir. Nie ma wyj膮tk贸w.

- Oh, teraz, To jest strza艂 w dziesi膮tk臋, Dana.

- By艂o kilka takich ma艂ych pu艂apek D-I-Y niedaleko

gdzie znalaz艂em konia. - Tak?

- A teraz zagadka:

jest 47 nazwisk w rejestrze reviver贸w, prawda?

- Czekaj. Jak zdoby艂e艣...

Wiesz co? Nie chc臋 wiedzie膰. Nie chc臋 wiedzie膰.

- Sk膮d wiemy, 偶e 偶e to wszystkie?

To znaczy, strefa kwarantanny to oko艂o 45 000 os贸b.

To znaczy, kto艣 m贸g艂 umrze膰 we 艣nie

obudzili si臋 i nawet nie wiedzieli 偶e s膮 Reviverami.

- Tak przypuszczam. Tak.

- A co z Mylesem Millerem?

- My艣lisz, 偶e 偶e to tw贸j konik?

- Jest jedynym Reviverem kt贸rego znamy

z brutaln膮 histori膮. Jak zgin膮艂?

- By艂 skazany na do偶ywocie

i zmar艂 na udar chyba w wi臋zieniu.

- A teraz wyszed艂 i nie mo偶na go znale藕膰.

- Je艣li to tw贸j facet, Dana, prosz臋, b膮d藕 ostro偶na.

Jest niebezpieczny.

- O Bo偶e.

- Niech to szlag, Ken. - Tato?

- Martha? - Nikt ju偶 nie nazywa mnie Marth膮.

- Czy wszystko w porz膮dku?

- Tak, nic mi nie jest.

Po prostu...

Ja tylko...

- Gdzie by艂e艣?

Dzwoni艂em do ciebie, ze trzy razy.

Dlaczego mnie ignorujesz?

Czy co艣 si臋 sta艂o? - Tato!

- Mieli艣my umow臋, pami臋tasz?

Nie mo偶esz biega膰 dziko w swoim stanie.

- To nic takiego.

Nic mi nie jest.

Chcia艂em tylko zadzwoni膰 da膰 ci zna膰, 偶e wszystko w porz膮dku

i 偶e b臋d臋 lepszy dzwoni膰, dobrze?

Musz臋 ko艅czy膰.

- M贸wi profesor Weimer.

Pozostawi膰 ba艂agan.

- Halo! Myles Miller?

Halo?

- Nie wr贸c臋, s艂yszysz mnie!?

Nie zabierzesz mnie znowu! - Ah!

- Ah!

Ah. - Jezu Chryste, pani!

- Kto jest tutaj z tob膮?

Masz ci臋偶ar贸wk臋? Jak przewie藕li艣cie konia?

- Ko艅?

O czym ty do cholery O czym ty m贸wisz, paniusiu?

Nie ma tu nikogo opr贸cz mnie!

Zdejmij to ze mnie, prosz臋!

Jezu. Ah. Ah!.

Zr贸b to na lito艣膰 bosk膮!

- Myles Miller?

- Nie.

Nie, nie jestem nim. - My艣l臋, 偶e mo偶esz nim by膰.

Nie. Niech to szlag!

Dlaczego nie mo偶ecie mnie zostawi膰 w spokoju, co?

- Dwa dni temu... - Odsiedzia艂em swoje.

- By艂e艣 w lesie. - Zrobi艂em to.

- Dok艂adnie tam. Tam, gdzie przeniesiono konia.

- Co? Pani, nie wiem co do diab艂a

O czym ty m贸wisz? Nie jestem z 偶adnym koniem.

- Pomoc przy koniu. - 呕adnych ludzi. Nic.

- Przenios艂em konia. - Masz co艣 do koni?

Tak. Wy, ludzie od koni jeste艣cie cholernie dziwni.

- Z臋by.

Twoje z臋by odrastaj膮 od...

- Co?

Wygl膮daj膮, jakby odros艂y?

Co?

- Nie. Daj spok贸j.

- Hej, hej! Czekaj, czekaj. Czekaj, czekaj.

Szukasz ci臋偶ar贸wki, prawda?

Widzia艂em ci臋偶ar贸wk臋; S艂ysza艂em ci臋偶ar贸wk臋.

Poszed艂em vroom-vroom kilka nocy temu tak jak powiedzia艂e艣.

To by艂a czerwona ci臋偶ar贸wka, z czterema ko艂ami

i tak dalej. Tak, i mieli na nim plandek臋.

Za艂o偶臋 si臋, 偶e przenie艣li twojego konia. Za艂o偶臋 si臋, 偶e... Hej, czekaj.

Szukasz konia? Za艂atwi臋 ci konia, dobrze?

Jestem naprawd臋 dobrym tropicielem, dobrym my艣liwym. Tak.

Niewa偶ne, co ci臋 kr臋ci, mam ci臋.

- 艢wietnie. Jeste艣 aresztowany.

- Niech to szlag!

Tato?

- Gdzie jest m贸j facet? - Papa!

- Oto i on! Dawaj. No dalej.

Mi艂o ci臋 widzie膰, kolego.

Co jest z tob膮 nie tak?

Hej, wci膮偶 nie jeste艣 zwolniony za ten wyczyn

co zrobi艂e艣 zesz艂ej nocy, przy okazji.

- Masz na my艣li z艂apanie przest臋pcy kt贸rego nawet nie mog艂e艣 znale藕膰?

Ten wyczyn?

- Tak. Wi臋c jak d艂ugo zamierzasz by膰?

- Kilka gospodarstw znajduje si臋 na obrze偶ach

strefy obj臋tej kwarantann膮, ale nie powinno to zaj膮膰 zbyt d艂ugo.

- W porz膮dku.

- Baw si臋 dobrze i mo偶e nie obci膮偶a膰 go

na cukier tym razem? - Naprawd臋?

- Tak. - M贸wi osoba, kt贸ra zamierza

prosto do Friedman's na czekoladow膮 glazur臋.

- Nie znasz mnie.

- Mm.

Mm.

Em!

Em. - Dana?

- Co do diab艂a?

- Czekaj.

- Co ty tu robisz? Co ty tu robisz?

Wiesz, jakie to ryzykowne by膰 tutaj w ten spos贸b!

- Po prostu zasn膮艂em. - Zasn膮艂e艣?

- M贸g艂by艣 zabra膰 mnie do domu?

- Wi臋c...

nie b臋dziemy rozmawia膰 o przyj臋ciu jakiego艣 rodzaju

w艂贸cz臋gowski styl 偶ycia, hm?

Czy powinienem zawr贸ci膰 i poszuka膰 wi膮zania?

- Co to jest bindle?

- Em, nikt ci臋 nie widzia艂 od tygodni.

Tacie odbi艂o.

Umarli powr贸cili do 偶ycia! Nie mog臋 ci臋 tu znale藕膰

spanie na 艂awce, cz艂owieku.

Czy co艣 si臋 sta艂o, mo偶e z facetem?

Mo偶esz mi powiedzie膰. - Jezu, Dana, prosz臋. To...

- Wystarczy tych pyta艅. Ja tylko...

Nic mi nie jest.

- Dobrze.

Bo wiesz, 偶e twoja starsza siostra ma paralizator i bro艅.

I niska poprzeczka moralna.

- Co ty w og贸le tam na zewn膮trz?

- Pracowa艂em nad spraw膮. C贸偶, pr贸bowa艂em.

- Co艣 fajnego?

- Przez chwil臋, Tak my艣la艂em,

ale teraz wszystko co mam to zdech艂y ko艅 i 艣lepy zau艂ek.

- Chcesz towarzystwa?

- Nie, musz臋 ci臋 zabra膰 z powrotem do akademika

zanim z艂amiesz ko艣膰 udow膮, czy co艣.

Przepraszam.

- Mog臋?

- Tak.

- Mm.

Pami臋tasz weekend zerwa艂a艣 z Derekiem?

Mama kupi艂a nam ich ca艂e pude艂ko a potem zachorowali艣my.

- To by艂 pierwszy raz, kiedy obejrza艂em Evil Dead 2.

- Oh!

Nie, tak, pami臋tam to.

To by艂 pierwszy raz przy艂apa艂am Dereka na zdradzie.

- Dupek.

- Przysi臋ga艂em, 偶e opuszczam Wausau na dobre.

Sko艅czy艂em. Sko艅czy艂em!

Dziesi臋膰 lat p贸藕niej Wci膮偶 tu jestem.

- Tak. Zawsze m贸wi艂e艣, 偶e 偶e zostaniesz w Myrtle Beach.

- Wiesz, 偶e chcia艂em pojecha膰 na t臋 wycieczk臋 z tob膮, prawda?

- W porz膮dku. Zasz艂a艣 w ci膮偶臋 z Cooperem i...

偶ycie mia艂o inne plany.

- S艂uchaj, wiem, 偶e nie byli艣my tak blisko ostatnio i...

C贸偶, mo偶esz powiedzie膰 "nie",

ale co je艣li,

kiedy ca艂e to szale艅stwo si臋 sko艅czy i znios膮 kwarantann臋--

- Czekaj. i艣膰 na pla偶臋?

Bo wci膮偶 nigdy tam nie by艂em.

- Wyruszmy na przygod臋 razem.

- Bardzo mi si臋 to podoba.

- W porz膮dku. C贸偶, zaplanujmy to.

- Na przyk艂ad teraz? - Tak. Dlaczego nie?

- A co z twoj膮 prac膮?

- Kogo to obchodzi? Farmy nigdzie si臋 nie wybieraj膮.

Tata obserwuje Coopera. Zr贸bmy to!

- Idealnie. - Mama zwykle pozwala mi go odwr贸ci膰.

- Tak, w moim domu,

Wtedy ja zajmuj臋 si臋 gotowaniem Nie ko艅cz臋 z wielkim ba艂aganem.

- Ale w naszej kuchni ju偶 jest ba艂agan.

- Czy to fakt?

Lepiej, 偶eby stacja w p艂omieniach.

- Nie ma tu p艂omieni, ale mam ogie艅

kt贸ry trzeba zgasi膰 w domu Opal Shaw.

S膮siedzi s艂yszeli krzyki i wygl膮da na to, 偶e

nie otwiera drzwi ani telefonu.

Tak, mia艂a ci臋偶k膮 przepraw臋.

- Spal膮 si臋, dziadku!

- ...przyda艂aby si臋 znajoma twarz, wiesz?

- Zosta艅 w samochodzie.

- Dzie艅 dobry, panie w艂adzo!

- Dzie艅 dobry, panie w艂adzo.

Jestem pani Dittman. To jest pan Dittman.

Jak mo偶emy ci pom贸c? - Oficer Cypress.

Szukam konia.

- Ko艅?

- Ju偶 teraz mog臋 powiedzie膰 nie mamy tu 偶adnego zaginionego konia.

- Tak. Wszystko si臋 zgadza. Tak. - Tak. Rozliczone.

- To nic takiego.

To tylko zwierz臋ta pukaj膮, to wszystko.

- Uh, czekaj! Oficer.

- Tak, panie w艂adzo? - Panie w艂adzo!

Funkcjonariuszu!

Trzymaj si臋 mocno. Zaczekaj tutaj. Zaraz wracam.

Pani Shaw! To szeryf. Czy mog艂aby pani otworzy膰 drzwi?

- To du偶a sie膰.

- Przepraszam, szeryfie.

Nie s艂ysza艂em ci臋.

- Jasne. - O co to ca艂e zamieszanie?

- Dzie艅 dobry, Opal. W艂a艣nie sprawdzam stan zdrowia.

Otrzymali艣my kilka telefon贸w o zak艂贸ceniach porz膮dku.

G艂o艣ne d藕wi臋ki i krzyki.

- St膮d? Och, nie, nie, nie, nie. Musisz si臋 myli膰.

- To nie to, co my艣lisz. Ona nie jest ca艂a.

Ci膮gle ucieka艂a. To dla jej w艂asnego bezpiecze艅stwa!

- W porz膮dku. Zosta艅 z ty艂u.

- M贸g艂bym wej艣膰 i si臋 rozejrze膰? wej艣膰 i si臋 rozejrze膰?

- Nie ma takiej potrzeby, szeryfie.

W tej chwili nie jestem przyzwoity,

ale poza tym wszystko jest w porz膮dku. Po prostu w porz膮dku.

- Je艣li nie masz nic przeciwko Nalegam, prosz臋.

- Nie! Nie rozumiesz.

Prosz臋? Prosz臋?

W porz膮dku.

Jeste艣my, jeste艣my, jeste艣my, pracujemy nad tym!

- My?

- Dobry Chryste!

- On, on, on wraca.

- Mm-hm. - Tak jak inni.

- Tylko, 偶e on jest...

on jest uparty jak, oh, uparty.

Wstawaj! Poka偶 mu!

On...

Zmar艂 dzie艅 wcze艣niej.

Ale ty go zna艂e艣!

Nigdy si臋 nie sp贸藕nia艂! Zawsze by艂 wcze艣nie. Zawsze!

Prawda, Eddie?

- B臋d臋 potrzebowa艂 koronera w domu Shaw.

Tak. S艂uchaj, mamy--

- Szeryfie? Szeryfie, jest pan tam?

- Coop? - Szeryf?

Cooper?

- One po prostu odrastaj膮!

- Mamo!

- Potrzebuj臋 wsparcia na farmie Dittmana.

- Przesta艅! Wszystko jest w porz膮dku! Wszystko b臋dzie dobrze.

- Nie, nie, nie! Nie zbli偶aj si臋 do niej!

- Jasna cholera!

- Zostaw j膮!

Pudding... Ho!

- Em! Ruchy! Nie!

Nie!

Em! Em! Em!

- Pom贸偶 mi. - Nie, nie!

Cholera!

- Nie m贸w tacie.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.