Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Panno Licata, twoje życie jest zagrożone. Inspektor Paolo zostanie tu z panią.
Gdy poczujesz się lepiej, będę miał kilka pytań.
Proszę się nie bać. To się już nie powtórzy.
Panienko...
Przeżyłaś operację.
Wyzdrowiejesz.
Zajmiemy się wszystkim.
Zostaniesz u nas dwa lub trzy tygodnie.
Potem wrócisz do domu.
Uciekłaś z objęć śmierci.
- Pan Lickata? - Tak.
- Telefon. - Dziękuję.
- Słucham, kto mówi? - To ja.
Właśnie jem kolację z żoną.
- Pogadamy w biurze. - Nie obchodzi mnie, co robicie.
- To nie jest dobra chwila, gdzie jesteś? - Obok restauracji, czekam.
Albo wychodzisz, albo ja wchodzę.
Dobrze, rozumiem. Będę za minutę.
Niestety coś mi wypadło, niedługo wrócę.
Dziękuję, proszę poczekać z jedzeniem.
Paolo!
Gdzie idziesz, jestem tutaj!
Chodź, niech nas nie widzą razem.
- Narobiłaś już dosyć kłopotów. - Czekaj na mnie...
- Co pijesz? - Whisky.
- Dwie whiskey's. - Robi się.
Wydzwanianie na mój prywatny numer nie było częścią umowy.
Do diabła z naszą umową. Kiedy w końcu ją zostawisz?
Wiesz, że to nie jest takie proste. Daj mi czas, a to załatwię.
Firma jest na nią. Pójdę z torbami.
Podejmij decyzję.
Albo wezmę rzeczy w moje ręce.
Przepraszam, ale mam tego dosyć.
Cześć.
Ten idiota zostawił mnie tutaj samą.
Spójrz na tą małą. Gdzie ona idzie o tej porze?
Hej piękna pani, skąd ten pośpiech? Poczekaj sekundę.
Ten jak zwykle idzie na całość.
- Jesteś taka piękna. - Zostaw mnie w spokoju, palancie.
- Może... - Nie denerwuj mnie.
- Dlaczego tak nieuprzejmie? - Spróbuj wymyślić coś lepszego.
Silne kobiety naprawdę mnie podniecają.
Spadaj!
- Nie chcę twojego towarzystwa! - A co ze mną nie tak?
Sprawiasz mi ból, piękna nieznajoma.
- Po prostu mnie wysłuchaj. - Jesteś uparty.
- Tak, gdy mi na czymś zależy. - Jesteś głuchy, dlaczego nadal tu jesteś?
Nie jesteś w moim typie! Teraz znikaj!
Mylisz się co do mnie.
Dłużej nie wytrzymam, zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia.
Jesteś moją królową. Daj się pocałować.
Czujesz, jaki jestem rozgrzany?
Od twoich pocałunków drży całe moje ciało.
Czujesz te wibracje?
To wspaniałe.
Twoje usta są gorące jak wulkan.
A ja trysnę niczym wulkan. Jesteśmy wulkanami.
Nie przestawaj! Doprowadzasz mnie do szaleństwa!
Uwielbiam twoje gorące usta.
Szaleństwo, szaleństwo...
Jesteś spełnieniem moich marzeń.
Widzisz, wiedziałem że się dogadamy.
Masz wspaniałe cycki.
Fantastyczne, wielkie cycki.
Twoja dziurka jest jak krem na torcie.
O tak!
Pieprz mnie!
Teraz jesteś moja.
Połknij to wszystko.
- Dobry wieczór pani. - Witam.
Wszystko w porządku?
- Mała dobrze spała? - Tak.
Więc jej nie budzę.
- Nie było problemów? - Nie, żadnych.
Teraz kolej na zapłatę.
- Dziękuje. - I ja dziękuję.
- Jest mój mąż? - Nie, dzisiaj go nie widziałam.
Dlaczego na mnie nie czekałaś?
- Czekałam wystarczająco długo. - Jesteś zwyczajną tanią dziwką.
Ja dziwką?
To najgorsze, co mogłeś mi powiedzieć.
Wiesz, że jestem wrażliwa. Jesteś dupkiem!
Widziałem, co robiłaś. Poślubiłem zwykła dziwkę!
Mógłbym cię zabić! Nigdy ci tego nie wybaczę!
Mamo!
Wszystko w porządku?
Musiałaś mieć zły sen, coś cię gnębi.
- Zgłupiałeś czy co? - Szef pyta kiedy skończysz.
To wał korbowy, zajmie ze dwie godziny.
To trochę długo.
Chyba chciałeś jechać na wakacje z Concettą?
Muszę to skończyć, bo inaczej stary mnie zabije.
Mam z nią jechać, obiecałem jej, ale kto naprawi ten złom?
Ja to zrobię, nie mam planów. Możesz z nią jechać.
Chyba, że nie masz ochoty?
- Mogę na tobie polegać? - Możesz.
Słuchaj.
Wieczorem mam spotkanie z żoną szefa. Dobra perspektywa.
Cześć Concetta, wskakuj.
Czekam tu od godziny.
Gdzie byłeś? To nie za dobry początek.
- Wynagrodzę ci to, no chodź. - No dobrze.
Papiery nie są w porządku.
- A co z nimi nie tak? - To nie twoje zdjęcie.
- Możemy jechać? - Chwila...
- Papiery, proszę. - Przykro mi, ale zostawiłem w domu.
Zapomniałem o nich. Może ty masz swoje?
Przepraszam, ale ja też nie mam.
- Co z tymi dokumentami? - Pojedziemy na posterunek.
Cholera! Co tam się dzieje?!
Morda w kubeł!
Stój, nie możemy tu tego robić. Mój mąż może przyjść.
Poszedł na kręgle, nie wróci przed 12.
No dalej.
Nie bój się.
Cholera, idźmy stąd!
- Gdzie jest Giovanni? - Nie wiem, miał jechać z przyjaciółką.
Czy prowadzi białe Suzuki o numerach 959328?
Tak, możecie mi powiedzieć o co chodzi?
Zabił dwóch policjantów!
Podjąłem sprawę, wiem że czas jest ważny. Prasa jeszcze nic nie wie.
Mamy już podejrzanego. Będę cię informować na bieżąco.
Oto akta Giovanni Santini. Ma długą kartotekę.
Kradzieże samochodów, potem handel marihuaną.
Liczne oszustwa, uniewinniony z braku dowodów.
Spędził rok w więzieniu w Rzymie.
Następnie skazany na trzy lata za napad.
- Sądzę, że byłby do tego zdolny. - Przyprowadź dziewczynę.
Tak jest. Proszę pani, proszę wejść.
Dzień dobry, proszę siadać.
Przepraszam za to złe traktowanie, ale dwoje kolegów zostało zamordowanych.
Opowiedz mi, co się stało.
Nie mamy z tym nic wspólnego. To była rutynowa kontrola.
Dwóch mężczyzn już tam było. Zastrzelili tych policjantów.
Ci dwaj mówią, że to twój chłopak zastrzelił policjantów.
Mówią, że gdy odjeżdżali, policjanci wciąż żyli.
To kłamstwo.
Jeden policjant stał z nami, drugi z nimi. Wtedy tamci zaczęli strzelać i oni padli.
Dlaczego was też nie zabili?
Zabójcy gliniarzy nie chcą świadków. To całkowicie nielogiczne!
Mogę tylko powiedzieć, co widziałam. Dlaczego nas podejrzewasz?
Dowody są przeciwko wam.
Chcieliśmy spędzić miło weekend, nie mordować kogoś.
Wykonuję tylko swój obowiązek.
Może mówisz prawdę i jesteś niewinna,
ale twój chłopak jest głównym podejrzanym i nie mogę go puścić.
Zdobądź dobrego prawnika.
- Tak? - Dzień dobry.
- Czy pan Magnioli, prawnik? - Tak, kto pyta?
Nazywam się Concetta Licata.
Dzwonię w imieniu mojego chłopaka, ma wielkie kłopoty.
I z tym do mnie dzwonisz o tej godzinie?
Pracowałem całą noc i teraz jestem w łóżku.
W domu omawiam tylko poważne sprawy.
To jest poważna sprawa.
Mój chłopak jest podejrzany o zabicie dwóch policjantów.
Policjantów? To niedobrze.
Proszę, pomóż mi! Nie wiem co robić.
- Za godzinę u mnie w biurze. - Dziękuję.
Ugość się wygodnie na następne 30 lat.
Cześć siostro.
- Co ci się stało? - Aresztowali Giovanni.
- To nie może być prawda! - Ale jest.
To takie okropne! Kurwa!
Uspokój się, jakoś to wyjaśnią.
Usiądź i powiedz, co się dzieje.
Co z tobą?
Nie wiem, ale nie mogę już tego znieść.
Nie mogą mnie skazać. Nie zrobiłem tego.
Znajdą dwójkę, która to zrobiła i mnie wypuszczą.
Jestem niewinny, co za koszmar.
Tak, większość jest niewinna.
Dopóki nie zostaną skazani.
Jesteś oskarżony o zabójstwo policjantów.
Nie będą się z tobą cackać, to będzie szybki proces.
Sprawy nie wyglądają za dobrze.
W co ty się wpakowałeś? Jak ty wyglądasz?
Zrobię, co w mojej mocy, by ci pomóc.
Najpierw muszę zapoznać się ze sprawą i dowiedzieć się wszystkiego.
Tylko wtedy mogę działać.
Tutaj, od twojej matki. Dla ciebie.
Wysyła uściski, nie mogła przyjść.
- Przestań płakać. - Przestań płakać, siostro.
Ten widok mnie nie pociesza.
Wiem, że tego nie zrobiłeś. Wyciągniemy cię stąd.
Jakoś to wytrzymaj.
Weźmiemy najlepszego prawnika, wyjdziesz stąd.
Czas odwiedzania dobiegł końca.
Nagadaliście się tyle, że wystarczy na następny miesiąc.
- No już! - Jesteś świnią!
Dlaczego nas dręczysz?
Ach tak? Ciekawe jak ci będzie w karcerze.
Zatęsknisz za tymi warunkami. Proszę odprowadzić więźnia do izolatki.
Ty draniu, zabiję cię!
Jeśli udowodnią, że to Giovanni, już nigdy nie wyjdzie na wolność.
On tego nie zrobił. Nie jest zabójcą.
To jakiś przekręt, jest moim przyjacielem i ja mu wierzę.
Gdzie mieszka dziewczyna Giovanniego?!
Co was to interesuje? Co chcecie od Concetty?
Jeśli zezna przeciwko nam, będzie po niej.
Chyba nie tego chcecie? Mów gdzie mieszka.
Tylko szybko, póki jesteś cały.
A może twoja rodzina ma mieć wypadek?
Jaki jest jej numer?
- Tak? - Nic nie mów glinom, jasne?!
Jeśli nie, to ty i twoja rodzina jesteście już historią.
Halo?
Kto to?
Proszę, ulituj się nad moim mężem. On tego nie przeżyje.
Mamy małe dziecko.
Nie jestem potworem.
Twój mąż dostał 4 lata za handel prochami.
Sprzedawał heroinę dzieciakom.
- Prawdziwe ścierwo. - Mam dość problemów, panie dyrektorze.
Co mam zrobić? On ma problemy z sercem, umrze tu.
Lubisz torturować ludzi?
Nie mogę więcej słuchać tych głupot.
Przedłużam mu odsiadkę o trzy miesiące za jego zachowanie.
O trzy miesiące? Nie rób nam tego!
On tego nie zniesie. Nie wystarczy, że jest w więzieniu?
Posłuchaj.
Każdego dnia kobiety opowiadają mi takie łzawe historie.
Zawsze się dobrze sprawował.
Tak, aniołek. Znam te historyjki.
To jest drań, zaatakował mnie.
- Jestem naczelnikiem. - Ale on umrze.
To nie przejdzie, nie licz na moje wyrzuty sumienia.
Potrzebujemy twojej pomocy, eminencjo.
Mamy duży problem.
Jakiego rodzaju?
Mówią, że Giovanni zastrzelił...
dwóch policjantów.
Ale to oczywiste, że Giovanni tego nie zrobił.
Teraz jest w więzieniu, a oni robią z niego kozła ofiarnego.
Jesteś całkiem pewna, że jest niewinny?
W przeciwnym razie by mnie tu nie było.
Szepnij o nim dobre słowo.
- To zła sytuacja. - Tylko ty możesz pomóc.
Twoje słowo się liczy. W przeciwnym już po nim.
A to zabije moją siostrę.
- Zobaczę, co mogę zrobić, moje dziecko. - Dziękuję.
Jedzcie!
Nie dyskutujcie, tylko jedzcie!
Moja niewinność zostanie dowiedziona i to się skończy.
Wczoraj rozmawiałem z twoją żoną. Masz dobry gust.
Zaprosiłem ją na kolejne spotkanie w twojej sprawie.
Ale jestem dżentelmenem, więc pytam o twoje pozwolenie.
Jeśli coś zrobi Rosie, zabiję go. Przysięgam na moją matkę!
Proszę o wydanie nakazu aresztowania.
To ci podejrzani o zabicie policjantów.
Santino jest niewinny. Przesłuchiwałem go kilka razy.
Nie jest zdolny do takiego aktu. Dziewczyna potwierdza jego słowa.
Trzeba go puścić.
Proszę traktować sprawę ostrożnie. To wszystko nie jest takie proste.
Co pan chce powiedzieć?
Ta sprawa nabrała wymiarów politycznych.
Naszą rolą jest niezaszkodzenie pewnym osobom,
musimy uniknąć kłopotów z tym związanych.
Spełniam tylko swój obowiązek i wiem, że jestem na właściwym tropie.
Proszę mi nie mówić jak mam pracować.
Pan nie zrozumiał komisarzu, mam związane ręce w tym przypadku.
Sprawa dotyczy ludzi, których tożsamość nie może być ujawniona.
Tych dwóch nie może zostać schwytanych i skazanych.
Mamy już podejrzanego, nim się zajmijmy.
Upewnię się, że dostanie sprawiedliwą karę.
Wymagam twojej najwyższej dyskrecji.
Dobrze, ale nadal chcę aresztować tych dwoje.
To nie jest konieczne.
Dowody na nich są niewystarczające, a tego jednego już mamy.
Minister sprawiedliwości jest po naszej stronie.
Kurwa.
Dlaczego wróciłaś? Nie zmienię zdania.
Tak jak mówiłem, trzy dodatkowe miesiące.
Jak mogę wpłynąć na twoje zdanie?
Zrobię wszystko.
No dobrze, dlaczego mam takie wielkie serce?
Teraz trzeba zostać dłużej, by usuń incydent z plików.
- Ale on to zrobi, chodź tu. - Chętnie pani pomogę.
Dzieckiem też się zajmę.
Chodź do mnie!
Dyrektor chce, żebyś coś wiedział.
Właśnie jest z twoja żonką.
I czeka ją tam mała niespodziankla.
Rosalia!
Wejdź, może to nie luksusy,
ale robi co trzeba.
Pozbądź się tych szmat!
Podoba mi się to. Doskonale.
Chcę zobaczyć więcej. Spódnica też.
Wyglądasz świetnie, w moim guście.
Głaszcz się.
Jesteś cholernie podniecająca. Chcę zobaczyć więcej.
Rosalia! Zostaw moją żonę w spokoju, gnoju!
Pocałuj mnie.
Daj temu kutasowi dobre trzepanko.
Ssij tego chuja.
Kawał kutasa, co?
Zasłużyłaś sobie.
Wyjebię cię tak, jak na to zasłużyłaś.
No i masz nagrodę.
Co jest? Coś ty zrobił? Bacaccio nie żyje!
Patrzcie co jest w gazetach!
Piszą, że dziwka zeznaje przeciw wam.
Rzeczywiście, musimy coś zrobić.
Kurewka nas nie posłuchała. Musimy jej złożyć małą wizytę!
Jakieś wiadomości?
Nie chcą ścigać tej dwójki.
Pomimo moich zeznań.
Nie trać nadziei kochanie. Sąd na pewno ci uwierzy.
Jesteś ważnym świadkiem.
- Niech ten koszmar się skończy. - Trzeba działać, nie wytrzymam tu.
Wiem.
- Co tam, idioto? - Jakieś efekty?
Cierpliwości, przygotowuję go.
Powiedz mu, że jestem w grze. Zapamiętasz?
Palant!
Czytałem akta, po co ta rozmowa?
Panie dyrektorze, mój Giovanni jest niewinny.
Przyszłam spytać, czy nie można go wypuścić za kaucją?
Dobrze rozumiem? Kaucja? To zależy od sędziego nie ode mnie.
Ale pan jest dyrektorem.
Może uda nam się to rozwiązać w jakiś inny sposób.
To zostanie między nami. Giovanni musi wyjść.
Jest zbyt wrażliwy.
Nie, nie.
Nikt nie wychodzi stąd bez specjalnego wypisu.
Jeśli wszyscy by zapłacili, to wszyscy byliby wolni.
- Nie chciałam cię przekupić. - Inaczej to zrozumiałem.
Ujmę to tak, była to zwykła próba dania łapówki.
Mówisz o dogadaniu się, czyli ja biorę pieniądze, a on wychodzi.
Ale ja jestem nieprzekupny.
Jestem tu od 15 lat, gdybym brał pieniądze, już dawno by mnie tu nie było.
Chciałaś mnie kupić.
Wiesz co? Za próbę przekupstwa trafia się za kraty.
Na rok albo dwa lata. To zależy od sędziego.
Udam, że nic nie słyszałem.
Mnie uczyli, że ty właśnie popełniłaś przestępstwo.
Ale ja mam wielkie serce. Zwłaszcza dla tak ładnej dziewczyny.
Znam cię, mój synu.
Mam to gdzieś. Musimy porozmawiać.
Co ci powiedziała ta wywłoka?
Pewnie wszystko. I nie chodziło tu o spowiedź.
Grozisz mi, mój synu?
Wcale nie, chcę tylko wiedzieć, co powiedziała.
Lepiej mów. Chyba nie chcesz, żeby coś się jej stało?
- Chcesz ją skrzywdzić? - Myśl, co chcesz.
I nie obchodzi mnie to, czy jesteś księdzem czy nie.
Powiedz, co wiesz, albo... Giovanni na tym źle wyjdzie.
To właśnie zrobię. Więzienie to wredne miejsce.
Co wiesz? Nie mam za dużo czasu czasu.
Giovanni równie dobrze może mieć wypadek.
Czujesz tą odpowiedzialność? Byłbyś winny.
Tego chcesz?
- Milcz! - Dopiero zaczynam.
Przejmiemy twój kościół, jeśli nie zaczniesz gadać.
Nie wierzysz mi? Nienawidzę kościoła.
Zniszczysz życie tych ludzi.
Sram na tą organizację.
Grzeszniku! Zostaw natychmiast to miejsce kultu!
Powstrzymaj zapędy.
Daję ci dobrą radę, odpuść sobie.
No tak, jesteś bohaterem,
męczennikiem, tak?
Sprawę Concetty zostaw nam, rozumiesz?
Inaczej wkrótce przywitasz się ze swoim szefem.
Potraktuj to poważnie, przyjacielu.
Giovanni zostanie skazany,
a ty lepiej siedź cicho albo będziesz miał niewinnych ludzi na sumieniu.
Potem będziesz mógł ich pochować.
Cześć Concetta.
- Byłam u kapłana. - I co powiedział?
Mafia grozi mu śmiercią.
Giovanni jest w niebezpieczeństwie, a ksiądz nas nie ochroni.
Nie możemy oczekiwać, że pomoże.
- Może go jednak wypuszczą? - Chcą, żeby został skazany, jest kozłem.
Rozumiem, ale uwierz, że się boję.
To są metody mafii.
To mordercy.
Chodź, muszę z tobą porozmawiać.
Za chwilę wrócę.
Po co przyszedłeś? Czego ode mnie chcesz?
Chcę, abyś zeznała, że Giovanni przyznał się
przed twoim mężem do morderstwa tych policjantów.
To po prostu nieludzkie. Zostaw nas w spokoju.
Jeśli tak zeznasz, to zostawię.
Radzę ci to zrobić. Chyba nie chcesz problemów?
To mafia.
Rozumiesz?
Zrób to, a rodzina się tobą zaopiekuje.
Wiem, że to dla ciebie ciężkie chwile, moje dziecko.
Pewnie czujesz się opuszczona przez wszystkich.
Zakładam, że chłopak ma dobrego prawnika.
Bez obrońcy po prostu go zniszczą.
Ci ludzie są niebezpieczni. Mają duże wpływy.
Babciu tak mi źle, czuję że jestem z tym sama.
Czuję, że on do mnie nie wróci. Tracę już nadzieję.
Po mnie chyba też idą. Boję się.
Co chcesz dalej robić?
Nie mam pojęcia, to wszystko takie trudne.
Nie mogę nikomu zaufać.
Mam wrażenie, że wszyscy pracują dla mafii.
A jeśli tak jest, Giovanni nie ma szans, załatwią go.
Santino?
- Co jest? - Wieści.
Szef jest dziś w dobrym nastroju.
Ma u siebie bardzo oczekiwanego gościa.
Co on miał na myśli?
Są dwie możliwości.
Po pierwsze, może sobie stroić żarty, żeby cię wkurzyć,
po drugie, i to jest gorsze, twoja kobieta tam jest.
Wspaniałe.
Tak, ssij kutasa.
Całkiem niezły zaganiacz, co?
Nie ma to jak ciasna cipka.
Za chwilę się spuszczę.
To było dobre.
Prawdopodobnie mi nie uwierzysz, ale nie wiem gdzie ona jest.
Wraz z chłopakiem niby zastrzeliła policjantów?
Wiesz co myślę? Że teraz ktoś próbuje pozbyć się świadka tego zajścia.
- I zamknęli niewinnego. - Dobrze wiedzieć.
Naprawdę szkoda mi tego faceta.
Spartaczyli i aresztowali nie tego, co trzeba.
Czy zatem wyjdę z tego cało?
Przykro mi, że Concetta wciąż trzyma się swojej narracji.
Byłoby dużo lepiej, gdyby zmieniła zeznania.
Ona kocha tego mężczyznę.
Sprawiedliwość w końcu wygra.
To zależy od punktu widzenia.
Dla mnie Concetta jest po wrogiej stronie i nie pożyje długo!
Masz nóż.
Chodź tutaj, dupku! Dostaniesz to, na co zasługujesz!
- Cześć, wszystko w porządku? - Jakieś wiadomości?
Same dobre, Giovanni załatwił dyrektora więzienia.
Gino podał mu nóż akurat we właściwym momencie.
Co się teraz z nim stanie po tej zagrywce?
O niego nie musimy się już martwić.
Co myślisz o jego suce?
Moim zdaniem wciąż jest naocznym świadkiem.
Muszę cię poinformować, że Giovanni zabił dyrektora zakładu.
- Nie wierzę w to. - Dźgnął go nożem.
- Tylko nie to. - Niestety.
Źle to wygląda.
Nie mogę przewidzieć, ale to co najmniej 15 lat.
Działał pod wpływem emocji, ale teraz nie odpuszczą tych policjantów.
Można wnioskować o niepoczytalność.
Skończy się to w psychiatryku.
Matka Giovanniego również nie żyje.
Tyle katastrof w jednej rodzinie.
Musiała to wszystko bardzo przeżywać.
Taka tragedia.
Giovanni!
Kocham cię.
Po co to wszystko...
Dobrze cię widzieć.
Obiecaj, że będziesz chronić Concettę przed tymi świniami.
Jesteś moim jedynym przyjacielem, ufam ci.
- Spędzimy tu całą noc? - Nie mam pojęcia.
Proszę o uwagę.
Musicie państwo uzbroić się w cierpliwość.
Mamy poważny problem z silnikiem.
Spróbujemy naprawić.
Możliwe, że będziemy tu nocować.
To oburzające, chce jechać dalej!
Dokąd jedziesz przyjacielu?
Często jeżdżę tą trasą, ale ciebie nie widziałem.
Powiem tylko, że to nie twoja sprawa.
Tylko pytam, nie musisz się unosić.
Lubię rozmawiać z innymi pasażerami.
- To przestępstwo? - Chyba nie.
A co z tobą, kim jesteś?
To w sumie nieistotne.
Wczoraj mnie wypuścili.
Oczywiście byłem niewinny.
Ale mój przyjaciel, Giovanni Santino, ma naprawdę przesrane.
- Czytałeś o jego sprawie? - Tak i myślę, że jest niewinny
Dobry jesteś.
Zadźgał dyrektora, a dodatkowo ma proces o podwójne morderstwo.
Dostanie dożywocie.
- Jesteś jego przyjacielem? - Jasne.
- Nie wierzę ci. - Dlaczego?
Źle ci z oczu patrzy.
Ten autokar ma tu stać całą noc, nie naprawiaj go.
To w nagrodę.
- I masz siedzieć cicho, bo inaczej... - Rozumiem.
Czy mogę prosić o uwagę? Mam wiadomość.
Mamy problem z silnikiem i albo zostaniemy na noc tu,
albo pójdziemy do pewnego domu, który jest tam niedaleko.
- Poprowadzę was. - Nie chciałaś mi wierzyć.
Chodź, idziemy.
Nie zamierzam nigdzie iść. Ten gość jest dziwny.
- Jest nieszkodliwy. - Ja posłucham mojego instynktu.
Proszę do środka.
Nie chce pani iść do domu?
- Nie, zostaję tutaj. - Rozumiem, ja również zostanę.
- Dokąd zmierzasz? - Mediolan.
Znalazłam tam pracę jako sekretarka.
Na szczęście zaczynam od przyszłego tygodnia.
Inaczej miałabym duży problem.
No ale wypadki się zdarzają.
Mógłbym cię ogrzać dziś wieczorem.
Jest mi dostatecznie ciepło.
Ja muszę siedzieć tu z przodu, ale możesz do mnie dołączyć.
Oczywiście jeśli chcesz.
Ej, facet.
Możesz się posunąć? Potrzebuję trochę miejsca.
Tam się lepiej wyśpisz.
No cóż, dlaczego nie.
Jak mówiłem, wpadła prosto do pralki.
Mam tu dla nas do picia. Ogrzej się od środku.
Spróbuj jakie dobre.
Jeszcze, to ci dobrze zrobi.
Tak, trzep go.
Szybciej.
Nie tak głośno!
Ej, co powiesz na małe pieprzonko?
Chodź, zaprowadzę cię do niej.
Ta kobieta wie, czego chłopu trzeba.
Hej przystojniaku, jak leci?
Możecie spędzić razem ze sobą długą, upojną noc.
Nawet mam coś dla was do picia.
- Ty też się napij. - Jasne.
Jest i pokój. Nie za piękny, ale jest.
Jeszcze?
Jesteś piękną kobietą.
Nie mogę w to uwierzyć.
Jesteś naprawdę wyjątkowa.
Dokładnie w moim typie.
Działamy?
Chcesz się rżnąć?
To chyba nie dobry pomysł, wracam do ludzi.
- Ale tam jest nudno. - Przestań.
- Zostańmy tu. - Nie.
To wielka okazja na miłość.
Pocałuj mnie.
Gdzie on jest?
Z tego co wiem, to tam w pokoju.
Jesteś dobrym kochankiem.
Kurwa, ale tu jest zimno.
- Co się stało? - Nic.
Widziałem w życiu lepsze pokoje.
Wejdź, jest nawet łóżko.
Niech będzie.
Możesz się tam położyć, to znaczy usiąść.
Wiesz co myślę? Że potrzebujesz prawdziwego mężczyzny.
Mogę się tobą zaopiekować.
Mylisz się co do mnie. Nic mi nie jest.
Jakoś sobie radzę.
Poza tym i tak nie możesz rozwiązać mojego problemu.
To czego doświadczyłam to tylko moja sprawa.
Muszę jakoś rozpocząć nowe życie.
Tęsknię za moim Giovannim.
Rozumiem co czujesz, utrata ukochanej osoby jest dość bolesna.
Wiem co czujesz.
Wiemy oboje o co chodzi. Śledzisz mnie cały czas.
To z autobusem to była sztuczka. Czego naprawdę chcesz?
Bądź szczery.
Co mam zrobić?
Zapomnij o nim.
Rozpocznij nowe życie.
Wiem dobrze, co to więzienie.
Ale ty jesteś wolna.
Wyjście z tego niestety trochę potrwa, ale uda ci się.
Musisz być teraz dzielna.
Słuchaj, ty masz przed sobą życie na wolności.
Giovanni prawdopodobnie będzie musiał spędzić resztę życia w więzieniu.
Nie ma ani chwili, żebym o tym wszystkim nie myślała.
Więzienie nie jest takie złe.
Ja się przyzwyczaiłem, on też to zrobi.
To kwestia czasu.
Myśl o sobie.
Jak mogę to zrobić, gdy on tam siedzi,
Byłeś tam i wiesz, że to miejsce jest okrutne.
To wszystko jest nie w porządku.
Powiedz mi, czy siedziałeś bo masz coś wspólnego z tą sprawą?
Byłeś z nim w jednej celi czy nie?
Tak ale czemu mnie podejrzewasz?
Ja tylko jadę autobusem.
Dobrze, siedziałem.
Ale mnie wypuścili, nic ci przy mnie nie grozi.
Chcę ci pomóc zapomnieć o chłopaku.
Zdrowie Giovanniego.
To naprawdę dobre wino.
Pij za przyjaciela.
Jest na tyle, pij do dna.
- Ty po prostu chcesz mnie upić. - Nie, to na zdrowie, no dalej.
- Za kogo ty mnie masz? - Właściwie to za drania.
Jesteś cała mokra.
Miłe uczucie.
Chcę cię pocałować.
Doprowadzasz mnie do szaleństwa, jesteś taka delikatna.
I już głowa spokojna, co?
W jednym tempie, o tak.
Zaraz dojdę, brudna dziwko. Dam ci mój krem.
Gdzie się tyle podziewałeś. Mam ją tutaj.
Szybko ci poszło, brawo.
Dla mnie to normalka, teraz ty bierz się do roboty.
Czas zamknąć sprawę.
Cześć kotku.
Rozpoznajesz tą twarz?
Nie? To bardzo dobrze.
Dziękuję ci i jestem zobowiązany.
Ale zdradziłaś moje imię,
a nie mogę pozwolić, żeby mnie dopadli.
Dlatego właśnie wyślę cię w bardzo daleką podróż.
Nie wkopiesz mnie!
- Dzień dobry, jak się trzymasz? - Dobrze, dzięki.
Mam dla ciebie list od Giovanniego.
Złe wieści, został wczoraj skazany.
Nie udało mi się pomóc.
Przykro mi.
Jestem ci wdzięczna.
Mamy jeszcze małą szansę na odwołanie się.
Ale źle to wygląda. Miałem groźby ze strony mafii.
Nie pomyśl sobie, że jestem tchórzem, ale boję się.
Wczoraj próbowali mnie zabić, ale miałem szczęście.
Dlaczego los nas tak testuje?
- Chcę go znowu zobaczyć. - Zapomnij o nim, jest skazany.
Musisz zrozumieć, że nie mogę ci dalej pomagać.
Ta sprawa jest zbyt niebezpieczna.
Musimy to po prostu zostawić jak jest.
Rozumiem.
Proszę, zostaw mnie w spokoju.
Ten idiota jej nie zabił nawet z tak bliskiej odległości.
Przestań już pieprzyć. Ona żyje ale już nie długo.
Ty za to ją tylko przeruchałeś.
To było moje zadanie, ty miałeś ją zabić.
Zjebałeś i musisz to naprawić, bo będziesz miał kłopoty.
- Don Rafaello nie będzie zadowolony. - Mam dość!
Uspokój się, siądziemy przy stole i wszystko sobie omówimy.
Myślę że mam rozwiązanie.
Jutro zaczynamy fizjoterapię.
To dobra wiadomość.
Wkrótce będziesz biegać.
- Profesor mówi, że robisz postępy. - Czy to znaczy, że wyzdrowieję?
Myślę, że z twoją silną wolą, tak.
- To chyba dobrze. - Musisz tylko uwierzyć.
Ta pani też z każdym dniem czuje się lepiej.
Dobranoc.
Droga Concetto, kocham cię.
Tęsknię za tobą i cierpię.
Może nigdy więcej cię nie zobaczę. Przykro mi z powodu tego wszystkiego.
Los obszedł się z nami okrutnie.
Dostałem dożywocie. Musisz o mnie zapomnieć.
Dlaczego nie zostawisz mnie w spokoju?
Skąd te słowa?
Chyba nie wymagam od ciebie zbyt wiele?
Martwię się o ciebie.
Nie wyglądasz zbyt dobrze.
Jakby cię to obchodziło, jak sobie radzę.
Nie myśl tak, to nieprawda.
Jesteś niewdzięczna, a to sprawia, że rodzina jest zaniepokojona.
Dowiedz się gdzie jest Concetta.
Jak możesz tego ode mnie wymagać.
Mówisz o lojalności do swojej rodziny, a ze mnie chcesz zrobić zdrajcę.
Nie mogę tego słuchać. Ty mówisz o zdradzie?
Po prostu rób co ci każę.
Nie chcę być dla ciebie niemiły.
To proste.
Dowiedz się, w której leży sali.
A potem dasz mi znać, ok?
Gino, czy ty masz sumienie?
Nie, a co?
Inni je mają.
Ja go nie potrzebuję.
Sumienie to dla mnie tylko przeszkoda.
Chodź i ciesz się wspólnie spędzonym czasem.
Szybciej.
Nie przestawaj.
Posłuchaj.
Nie mam pojęcia, jak mogłeś nas wpakować w takie gówno.
Przepraszam i obiecuję naprawić swoje błędy.
Obiecujesz naprawić. Możesz powiedzieć jak?
Słysze śmiech całej rodziny.
Jak mogłeś kurwa nie załatwić tej dziwki z odległości dwóch metrów.
Jak można być takim idiotą?
Coś takiego jeszcze się nie wydarzyło, lepiej już kurwa palnij sobie w łeb.
Ja tego też nie rozumiem. Ona powinna być już martwa.
Nigdy nie chybiam.
Ja też nigdy w życiu nie chybiłem.
Jeśli tego nie rozwiążesz, to cię odstrzelę.
Nie sprawi mi to przyjemności, bo jesteś dobrym podwładnym.
Ale popełniłeś błąd, nienawidzę błędów.
Może laska wycofa swoje zeznanie?
Słyszycie tego idiotę?
Prasa o tym pisze, wszyscy o tym mówią.
Doprowadź to do porządku albo jesteś martwy.
A szkoda by cię było. Lubię cię.
Cześć Concetta.
Co tu robisz?
Usiądź tu przede mną.
Po co przyszłaś?
Moje zdrowie cię nie obchodzi.
Będzie lepiej jak wycofasz zeznania.
Nie dasz rady tym ludziom.
Zeznaj na korzyść mafii.
Nie.
Powiem co się naprawdę wydarzyło, dla Giovanniego.
On nie ma szans, zwłaszcza po zabójstwie dyrektora.
Co tam znowu?
Rosalie chce coś powiedzieć.
- Czy muszę być? - Tak.
Kurwa, jestem w ubikacji.
Masz sraczkę?
- Zwariowałeś? - Chyba ty, Rosa jest tutaj.
Przepraszam. Nie to miałem na myśli.
- Jakieś wieści? - Dobry wieczór.
Poczekaj na zewnątrz.
Czego się dowiedziałaś?
Co z nią?
Dzieli pokój z pięcioma kobietami.
- Dobrze wiedzieć. - Policja pilnuje jej całą dobę.
Z wyjątkiem sytuacji, gdy ma wizytację.
- Jest w Matki Bożej? - Na drugim piętrze.
Pokój 234 na drugim piętrze.
Wykonałaś kawał roboty.
Jestem z ciebie zadowolony.
Przekazałaś cenne informacje.
Wykorzystamy to.
Ostrożnie.
Idziesz do innej sali.
Policja dalej będzie przy tobie.
Sytuacja może się pogorszyć, ale zajmiemy się tobą.
O nic się nie martw.
Dobry z ciebie chłopiec.
Masz tu coś ode mnie.
Mogę dostać papierosa?
To chyba dla ciebie nic dobrego.
Potrzebuję się zaciągnąć.
Normalnie bym się nie zgodził, ale niech ci będzie.
Wydajesz się miły. Co tutaj robisz?
Jestem zwykłym gliniarzem. Mam cię ochraniać.
Wszystko jest pod kontrolą, o nic się nie martw.
Lekarze są dobrej myśli.
Miejmy nadzieję.
- Hej przyjacielu. - Co słychać?
- Potrzebuję małej przysługi. - Niby jakiej?
Chodzi o Don Rafaelo.
Chce, abyśmy rozwiązali dla niego pewien problem.
Jaki to problem?
Nie chcę cię w to zagłębiać.
- Co mam zrobić? - To proste zadanie.
O 22.00 odwrócić uwagę policjantów.
Reszta potoczy się sama.
A co jeśli gliniarzy tam nie będzie?
Ryzykuje własnym tyłkiem. To będzie mój problem.
O nic się nie martw. Mam wszystko zaplanowane.
Przychodzi czas, że trzeba pomóc.
Ty pomagasz im, oni pomogą tobie.
Dobrze.
Mów kurwa gdzie jest Concetta.
Nie mamy czasu, gadaj.
Ktoś strzela!
Wkrótce się dowiemy.
Ochronię cię, panienko. Niech tylko spróbują.
Zamierzają mnie zabić.
Kurwa!
Dali ci ochronę policji, ale to i tak nas nie powstrzyma.
Chcesz umrzeć za tą tanią dziwkę?
- Proszę, nie! - Niestety nie zostawiamy świadków.
Przepraszam, mogę prosić na chwilę?
Dlaczego spisujesz moje numery?
Parkowanie w tym miejscu jest niedozwolone.
Naprawdę? Wydaje mi się, że ktoś tu jest w błędzie.
Ja tylko wypełniam swój obowiązek.
Znam to, sam umarłem podczas wykonywania obowiązków, ale przeżyłem.
- Wiesz, kim jestem? - Wy piraci jesteście tacy sami.
Nie wiem czy się rozumiemy. Tu mam swoją legitymację.
Byłem dyrektorem miejskiego więzienia. Zapytaj się z swojego szefa.
Mieszkam tu niedaleko, możesz do mnie wpaść.
Przywitam cię lampką wina.
Don Massimo, nie mogę już dłużej uciszać tej sprawy.
Siedzą mi na głowie.
To niedobrze, myślałem, że dasz sobie z tym radę.
To chyba nie przekracza twojego kompetencji?
Sam sobie nie poradzę.
Nie mogę tego załatwić trzymając się litery prawa.
Nie bądź śmieszny.
To my ustalamy co jest zgodne z prawem.
W tym wypadku musimy użyć siły, by ratować rodzinę.
Ta sprawa musi w końcu zostać rozwiązana.
Chłopak stracił zimną krew, ale zrobił wcześniej wiele dobrego.
Teraz się pomylił.
Gdy byliśmy młodzi również popełnialiśmy błędy.
Będę stał za moimi chłopcami.
Do tej pory wykonywali dobrą robotę i zawsze się słuchali.
Są teraz w szpitalu by wykończyć tę dziwkę.
Rozumiem, że podlegają mi, więc akceptuję odpowiedzialność.
Rozumiem, że to się już nie powtórzy Don Rafaello,
ale to ma wpływ na całą rodzinę.
- Nawet minister się zaangażował. - Tak, wiem że minister się zaangażował.
Ale kto nie popełnia błędów?
Ty straciłeś statek heroiny.
Po co to przedstawienie?
Musisz coś z tym zrobić, bo się do nas dobiorą.
A wtedy nie gwarantuję, że nasze rodziny nie staną przeciw sobie.
- Co tam? - Są wieści, rozmawiałem z sędzią.
Sprawa zostanie rozpatrywana zgodnie z naszymi życzeniami.
Musisz tylko zlikwidować osoby zaangażowane w sprawę, rozumiesz?
Mamo, mogę iść na disco?
Nie chcę byś chodziła po dyskotekach z tymi osobami.
To kryminaliści.
Dla ciebie oni wszyscy są kryminalistami, nawet moi przyjaciele.
To mogę?
Nie idziesz, bo ja tak mówię. Zostajesz z nami w domu.
Czy w zeszłym tygodniu dyrektor więzienia nie został zamordowany?
Tak, tak przynajmniej piszą gazety.
- To wszystko było tylko... - Przepraszam.
Tato, chcę iść na dyskotekę ze znajomymi.
Czy mogę wziąć samochód?
Jasne tylko żebyś nie pił jak będziesz prowadził.
- To twój syn? - Tak, podobny do mnie, czyż nie?
Tak, podobny.
Nie chcę być wścibska,
ale rzeczywiście wyglądasz jak zamordowany dyrektor.
Musieliśmy to zrobić.
Nóż był sztuczny.
Może pomówimy o czymś innym?
Wiedz tylko tyle, że chodziło o pozbycie się kogoś.
- Co tu się dzieje? - Proszę przechodzić dalej.
- Niech pan stąd idzie! - Dobrze, już sobie idę.
Przepraszam, tak tylko pytałem.
Jesteś całkiem niezła, kotku.
Cieszę się, że wpadłaś.
Podnieciłem się, mogłabyś mi pomóc.
Lubię sobie popatrzeć.
No dalej, pokaż mi coś.
Pokaż jak jesteś napalona.
Biorę to za dobry znak.
Jestem taki nagrzany.
Masz niezłe cycki.
Baw się cipką.
Pocieraj ją, no dalej.
Rób tak dalej. To takie seksowne.
Ssij tego chuja.
To się nazywa kutas, co?
Patrz na mnie gdy to robisz, pocałuj mnie.
Wychodzi ci to lepiej niż wlepianie mandatów.
Piękna, mokra cipka.
Potem spuszczę ci się na twarz.
Masz świetną dupę, baw się dalej cyckami.
To mnie podnieca.
Weź wszystko na siebie.
Otwórz usta.
Było miło, zadzwoń jeszcze.
Problem z rodzicami?
Ojciec nie chce, żebym szła na dyskotekę.
Twój ojciec mnie nie lubi, przeze mnie masz problemy.
Jest problem, ale nie z tobą.
Moi rodzice nie chcą zrozumieć, że ich córka jest dorosła.
- Twoi rodzice są chyba jacyś głupi. - Nie, nie są.
- Postaw się. - Mój tata jest szczególnie surowy.
Pewnie dlatego, że jest sędzią.
Jeśli się nie postawisz, nigdy nie wydoroślejesz.
Nie znasz ich, jestem bez szans.
- Chyba muszę ci coś pokazać. - Co takiego?
Pokażę ci, jak wygląda dojrzały mężczyzna.
Tak, pokaż mi te cycki.
Baw się nimi.
Daj rękę.
Kurwa!
Musicie wstawać wcześniej, jeśli chcecie mnie wykończyć!
Zorganizuj obławę, niech to będzie dla policji priorytetem.
- Halo. - Kochanie... - A to ty kotku.
Skąd ten telefon?
Chcę po południu gdzieś wyskoczyć, na przykład do kina.
Do którego kina?
W Rexie grają dobry film.
Mauricio będzie cię chronić, to jeden z policjantów.
- Dobrze. - Jestem trochę zajęty, baw się w kinie.
Masz zajęcie na wieczór, będziesz towarzyszył mojej żonie.
Może pan na mnie liczyć.
Będę ją chronił przez cały pobyt w kinie.
Mogę jej nawet wyjaśnić fabułę filmu.
Nie będzie łatwo cię chronić, mój chłopcze.
Bycie cynglem niesie ze sobą ryzyko.
Nie było cię tu od wieków. Proszę, usiądź.
Nie, dziękuję. Dlaczego chcą mnie zabić?
To nie moja wina, że facet nawalił.
Zrobiłem wszystko, o co mnie prosili.
Tak, wiem.
Ale myślę, że przeciągnąłeś strunę.
Jest zasada, bez naszej zgody żadnego mordowania na boku.
Przecież nic nie zrobiłem.
Próbowałem tylko uratować to, co można uratować.
Tak chłopcze, ale są ludzie, którzy myślą inaczej.
Próbowałem cię oszczędzić, znam cię od dziecka.
Czy to mi pomoże? Wątpię czy zostanę przy życiu.
A jestem do niego przywiązany.
A może po prostu sam się zabiję?
Bez żartów, chłopcze.
To nie żarty, ktoś próbował mnie odstrzelić.
Ktoś z naszej rodziny. Ale byłem szybszy.
Oto mój człowiek, dlatego cię lubię.
Nie możesz się poddawać! Broń się przed nimi!
Zawsze tak robiłeś. Inaczej tylko mnie rozczarujesz.
Nie mogę ci pomóc. Nie jestem już przy władzy.
- Ale może istnieje inna opcja. - Niby jaka inna opcja?
Słuchaj...
możesz zrobić operacje plastyczną.
To nie będzie łatwe.
Ale do wykonania.
Załatwię ci paszport i zabiorę z kraju.
- Dziękuję ci bardzo. - To mogę zrobić.
Czyżby film ci się nie podobał? Chcesz wyjść?
Czuję się jak w porno kinie. Co oni wyrabiają.
Widzisz to?
Dobrze wiedziałaś, dokąd jedziemy.
Kiedy dostanę paszport i co z tą operacją?
Nie mam za wiele czasu.
Wydarzyło się coś, czego nie przewidzieliśmy.
Wiedzą, że dyrektor przeżył zamach i zarzuty zostaną odrzucone,
a prokuratorzy zajmą się teraz naszą rodziną.
Co się tyczy ciebie, to Don Rafaello jest gotów ci wybaczyć tą sprawę.
Dlaczego mafia zmieniła zdanie co do mnie?
Don Rafaello mówi, że możesz odpłacić swój błąd drobną pomocą.
Ma dla ciebie robotę.
Może nie będzie to łatwe...
ale jeśli ci się to uda, będziesz całkowicie zrehabilitowany.
Dyrektor wie o wszystkich powiązaniach w sądownictwie.
Grozi, że wszystko wyśpiewa.
Don Rafaello życzy sobie, abyś go szybko zlikwidował.
Zrób to, by uratować honor rodziny.
Uważam, że to bardzo wspaniałomyślne z jego strony
i powinieneś podziękować Don Rafaello.
Rozumiem, zabiję tą świnię.
I wtedy wrócę w kręgi rodziny, dobrze słyszałem?
Jeśli mogę na to liczyć, to to zrobię.
Przygotowałem pewną niespodziankę.
Oto i ona.
Pocałuj mnie, moja piękna.
To było to? Nie chcesz dać nic więcej?
No dalej, nie bądź taka delikatna.
Tak lepiej.
Tak, malutka.
Ale dobrze!
Starczy dla was dwóch.
Wsadź go z powrotem.
Jeszcze trochę i trysnę!
Jeszcze!
Proszę, usiądź.
Czego chcesz od mojego ojca?
Gdzie on jest? Wolałbym mu powiedzieć osobiście.
- Czego od nas chcesz? - Mów gdzie on jest.
Muszę z nim porozmawiać.
A może mam ci odświeżyć pamięć?
Po raz ostatni, gdzie on jest?
Nie chcę zabijać jego syna.
Byłoby szkoda zabijać takiego młokosa.
Mów gdzie ta świnia.
- Jesteś tym zdrajcą. - Dokładnie.
I muszę naprawić pewne sprawy.
Gdzie byłeś? Czekałam na ciebie.
Mam pewne problemy.
Dziś nici z randki, szukają mojego ojca.
- Do jutra. - Co się dzieje?
Nie mogę powiedzieć.
Mój tata jest w niebezpieczeństwie, idź już lepiej do domu.
Zaufaj mi.
Powiedz co się dzieje, bo nie zasnę.
Nie mogę tego zrobić, do zobaczenia.
O co chodzi? Jakiś problem? Wyglądasz jak po narkotykach.
Nie, wszystko jest w porządku.
Coś jest na rzeczy, nie mówisz mi prawdy.
Jeśli coś wiesz, to mów!
Coś mi tu śmierdzi! Czy oni mnie szukają?
- Dlaczego zniszczyłeś naszą rodzinę? - Sama się zniszczyła.
Ja tylko wykonuję rozkazy.
Dlaczego nie zostawisz nas w spokoju?
Co tobą kieruje? Czerpiesz z tego radość?
Oczywiście, że nie. Zabijam tylko na zlecenie.
Bez względu na to, kto to jest.
- Powiedz, dlaczego my? - To wasza kolej.
To sprawa rodziny.
Chcesz mnie zamordować z zimną krwią.
Jesteś nędznym zdrajcą.
Wolałbym się ruchać, a nie gadać.
Jesteś po prostu głupia.
To za mojego męża.
Oszalałaś?
A to za to, co zrobiłeś Concett'cie.
I to, by się upewnić, że nie wrócisz.
Rosalio, nie rób tego.
To mnie nie wróci.
Musisz nadal żyć dla prawdy.
Nie chcę być pochowana na próżno.
Dobrze, że go zastrzeliłaś.
Odpuszczam ci twoje winy.
Musisz żyć ze względu na sprawiedliwość. Opowiedz im wszystko.
Ku pamięci mojej i Giovanniego.
Potem daj odpocząć przeszłości i żyj w pokoju.
Kocham cię, Rosalio.
- Rzygam takim gównem. - Nie mów tak o naszym maestro.
Salieri jest największym reżyserem i wie co robi.
No chyba że myślisz, że ktoś z Neapolu nie może zrobić dobrego filmu?
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.