Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zeszłego lata stało się coś strasznego,
a ja nie pamiętam, kto mnie skrzywdził.
Nikt nie chce mi powiedzieć.
Jeżeli w ogóle ze mną rozmawiają.
Może boją się, że prawda mnie złamie.
A może najpierw złamie ich?
Ledwo uszłam z życiem, więc domagam się odpowiedzi.
Nie odpuszczę, póki nie poznam prawdy.
LATO SZESNASTE
Nazywam się Cadence Sinclair Eastman.
Kiedyś byłam uosobieniem siły i nadziei, złotą dziewczyną.
Fotograf ma być za godzinę.
Robi się.
Dzięki.
- Babcia każe włożyć… - Błękit i neutralne kolory.
Widziałam torbę od Ralpha Laurena.
Ciocia Carrie pyta, gdzie jest Johnny.
POLICJA
Dzięki. Jesteś najlepszy.
Mój kuzyn Johnny.
Sól, nonszalancja i brawura.
Policyjna eskorta?
Niezły klimacik.
Było super.
Kolesie założyli się,
że nie skręcę wózkiem golfowym z pełną prędkością.
I mieli rację.
Ale kiedy mówię, że odleciałem…
Tak, przez okno sklepowe?
- I to bez zadrapania. - Dzwonili do mnie.
Co gliny mówiły o twojej przygodzie lotniczej?
Nie wiem, byli fajni.
I przywieźli mnie w samą porę.
Babcia i dziadek byliby na mnie źli za spóźnienie.
Na najstarszego wnuka? W życiu.
Uśmiechnij się, Williamie.
Męscy dziedzice muszą wyglądać.
Dam ci fory. Ruszaj.
Moja kuzynka Mirren.
Cukier, oddanie i ciekawość.
Zbierają się.
Ty wyglądasz kultowo, a ja
jakbym nosiła za tobą kije.
Nieprawda.
Ale…
Mama mnie zabije.
Co mam zrobić?
Zamień się ze mną.
- Jesteś pewna? - Tak.
Mnie nic nie zrobi. Jestem Cadence pierwsza.
Mam immunitet.
Dobra.
Dawaj pędzel.
Poważnie?
- Miał być błękit i neutralne kolory. - Tylko…
do zdjęcia grupowego stań za kimś wysokim.
Stajemy w szeregu.
Liberty, przesuń się o kilka centymetrów.
Nie tak dużo.
Koszula, którą ci przygotowałam, ukryłaby twoje kościste ramiona.
Uśmiech.
Kiedy przyjdą Ed i Gat?
Gat będzie po południu.
Ed ma interes w Vineyard.
Ed zawsze robi interesy w dzień zdjęć rodzinnych.
Czemu nie ma go na zdjęciu?
- Bo żyją w grzechu. - Przestań!
Później zrobimy selfie.
I uśmiechnij się, proszę.
Cadence.
Witamy w pięknej rodzinie Sinclairów.
Tak, tych Sinclairów.
Niektórzy nazywają nas amerykańską rodziną królewską.
Latem mieszkamy na Beechwood Island.
To symbol wyspy Martha's Vineyard,
na której zbieramy się co roku, by pływać i opowiadać niestworzone historie.
LATO ÓSME
Cześć, mamo. Cześć, tato.
Jest nasz William. Ale ma włosy.
Chodź do mnie.
- Prawdziwy chłopak Sinclairów. - Mamo, zabraliśmy bratanka Eda, Gata.
Wiem. Jego ojciec zmarł w tym roku.
To bardzo pomoże szwagierce Eda.
Cady! Mirren!
Przywiozłem Gata.
Jakiego Gata? Czekaj.
Wtedy rozpoczęła się moja historia.
Tego lata mieliśmy z kuzynami po osiem lat.
Mówiliśmy na nie „lato ósme”.
Wtedy poznaliśmy chłopca, który wszystko zmienił.
Biedak siedział za fotelem kapitana
przez całą drogę.
Pewnie znalazł jakąś kryjówkę.
Jesteś prawdziwy?
Chyba tak.
Jestem Cadence.
A ja Gat.
Berek, twoja kolej.
Johnny, Mirren, chodźcie!
Złapię was!
WYSPA BEECHWOOD
Na Beechwood byliśmy z Johnnym, Mirren i Gatem nieustraszeni.
Wyspa była bajką pełną królów, królowych i zamków.
Mogliśmy być, kim tylko chcieliśmy.
Przez nasze wygłupy rodzina nazywała nas „Łgarzami”.
Ale zasłużyliśmy sobie.
Nie ruszaj się.
Na zawsze Łgarze!
Gat pokochał Beechwood tak jak ja.
Nie wyobrażam sobie lata bez niego.
Mój najlepszy przyjaciel.
To lubię najbardziej w moim ulubionym miejscu.
Cadence, czy uśmiech by cię zabił? Proszę cię.
- Uwaga. - Gat!
Uspokójcie się.
Gatwick!
Nie ruszajcie się.
Gat to świetliki, psoty i stare książki.
Ale szesnastego lata wrócił odmieniony.
Berek, twoja kolej.
Tak się to wszystko zaczęło.
Byliśmy szczęśliwi.
Niczego nie chcieliśmy.
Nikt nie był uzależniony, nie był przestępcą,
atencjuszem, porażką.
Przysięgaliśmy, że nic się nie zmieni.
Bomba!
Nie wiedzieliśmy, jak się mylimy.
BYLIŚMY ŁGARZAMI
Dziękuję.
Patrz, co dla ciebie mam.
Podasz mi bułkę?
Opowiedz o swoich przygodach.
Życie poza wyspą jest nudne.
Niemożliwe. Piękni ludzie się nie nudzą.
- To prawda. - No nie?
Gat, powiedz to Cady.
Podobno kobiety mogą być teraz, kim zechcą.
Mogą mieć kilka ról.
Mamo?
Czy Amira może wysłać próbki tkanin? Chcę wyremontować Windemere.
- Cuddledown jest pierwsze. - W przyszłym roku.
Windemere potrzebuje oczyszczenia rozwodowego.
W porządku?
Składamy ofertę. W Tribece jest idealne miejsce,
wchodzi na rynek w sierpniu.
Jest obok mojej galerii, ma pokój dla dziecka, gdy…
Na rogu jest też świetny sklep.
Prawie ich przekonałam, by sprzedawali moją biżuterię.
- Świetnie. - Co to jest?
- Tam, co to jest? - Co?
Imprezowa łódź? Zarąbista.
Zasłania widok.
- Wygląda odlotowo. - To hucpa.
Cady, przykro mi z powodu rozwodu.
Wszechświat bywa do bani, ale cieszę się, że w nim jesteś.
Od Gata.
PS. Znalazłem na promie monetę na szczęście.
Gat jest…
wyższy.
Dołączył do drużyny pływackiej.
W ten weekend jedziemy na imprezową łódź.
To banda pijanych, kiczowatych turystów, chcą tylko zaliczyć.
No właśnie.
Przestań, stary.
Dwie prawdy i kłamstwo o waszym życiu poza wyspą.
Dobrze.
Mirren.
Dobrze.
Uprawiałam sexting ze starszym facetem,
wytatuowałam sobie kwiatek na tyłku i poznałam Taylor Swift.
Mirren i sexting? W życiu. To kłamstwo.
Jaki kwiatek?
- Stokrotkę. - To kłamstwo.
Z kim pisałaś?
Maturzystą, którego poznałam w półfinałach debat.
Jest niesamowity. Ale to katastrofa.
Używa emotki rozprysku?
Nie. Jego rodzina przyjeżdża do Vineyard w sierpniu.
Będzie chciał uprawiać seks, a to niemożliwe…
Nie chcesz?
Pisałam do niego, jakbym miała OnlyFansa.
Nie mam pojęcia, jak to robić.
Nie robię niczego, w czym nie jestem dobra.
Muszę mieć pewność, że to odpowiedni czas, atmosfera,
że nie ma tam nic niezręcznego, dziwnego ani lepkiego.
No to powodzenia.
Cadence, twoja kolej.
Dobra.
Rozbiłam beemkę od mamy.
Moje opowiadanie opublikowali w Write City Magazine.
Całowałam się z trzema nieistotnymi chłopcami.
Nie rozbiłaś samochodu.
Za dobrze ją znasz. Nie gramy w to…
Ona się zdradza.
Poza tym
czytałem to opowiadanie.
Podobało mi się.
- Dzięki. - Twoja kolej, Gat.
Przyłapali mnie na kradzieży sześciopaku ze spożywczaka.
Zdałem prawo jazdy na motocykle.
Włączyłem alarm przeciwpożarowy
i trafiłem do sobotniej kozy z innymi łobuzami,
którzy okazali się całkiem fajni.
Kłamstwo.
- Widziałam ten film. - Masz motocykl?
To tylko pisemny test w Nowym Jorku.
Ktoś chce loda?
- Tak. Idę z tobą. - Johnny, teraz twoja kolej.
Nie dacie rady z moimi prawdami.
Nie mogę uwierzyć, że je czytałeś.
To dziwne.
Nie, było piękne.
Gdy okazało się, że narrator jest w umyśle księżniczki…
Świetny zwrot akcji.
Ale było też smutne.
Poważnie. Byłem potem załamany.
Co?
Nie, nic takiego.
Moi przyjaciele go nie rozumieli.
Więc okradłeś spożywczak.
Wskoczyłeś na nowy poziom.
Nie wiem, czemu to zrobiłem.
Znam właściciela całe życie.
Dawał mi darmowe M&M-sy.
Ale nie wezwał glin.
Tylko moją mamę.
Wysłała mnie do Indii na ferie.
Myślała, że czas z dziadkami
nauczy mnie szanować starszych.
Opowiedz o tej wycieczce.
To było…
To było naprawdę niesamowite. Ale też trudne.
Nie byłem tam od dziecka. Wszystko było dla mnie nowe.
Cady, jest tam tyle sztuki, tyle kultury.
To mnie zmieniło.
Babcia zabrała mnie na wieś i…
Tamtego dnia coś się zmieniło.
Spojrzałam na niego i nie był tylko Gatem.
Był jak kontemplacja, entuzjazm, ambicja i mocna kawa.
Jakby był mój.
Nie wierzę w bratnie dusze ani w nadprzyrodzone siły,
ale przez chwilę świat wydawał mi się magiczny.
Tego ci trzeba.
- Odmiany. - Nie.
Potrzebuję dekoratora wnętrz.
Nie wiem, co jest trudniejsze.
Użeranie się z dziewczętami, by pogadały z ojcem,
czy utrzymanie go na linii, by porozmawiał z żoną.
Czy wy w ogóle jesteście małżeństwem?
Moje małżeństwo jest w porządku.
Moje też było, a potem przestało być.
Szczerze mówiąc, Penny, jesteś emocjonalnie niedostępna.
- Bess, jesteś… - Jest kurą domową z Beacon Hill.
Pierwsze słyszę.
To niegrzeczne.
Brody może zbudować swoje imperium,
bo prowadzę nasz dom niczym CEO z Fortune 500.
Trzymam trzy gremliny z dala od kłopotów
i co tydzień docieramy na niedzielne obiady u rodziców.
Natomiast ty hodujesz psy i trzymasz się na dystans,
a twoja genialna córka zdobywa świat.
Coś ominęłam?
Nie.
Idealny opis.
Bess, powiedz Penny, że może się zabawić ze Słonym Danem.
Z kim?
Słony Dan. Halo!
Gość z portu?
Jest kowbojem.
Kowbojem siedmiu mórz.
Musisz wrócić do gry.
Dawaj.
Harris.
Masz chwilę?
- Chciałem zapytać… - Znowu tam jest.
Mówisz o łodzi.
Ma całą cieśninę, a musi blokować widok mnie.
Jesteś przedsiębiorczy.
Spróbuj coś z tym zrobić.
Pokażcie, na co was stać, Sinclairowie.
Zwycięzca otrzyma mój wieczny szacunek.
Zwycięzca dostanie pół kilo krówek z Murdick's.
- Kto jest sędzią? - A jak myślisz?
Doskonała struktura fundamentów, Maluchy.
- Potrzeba więcej dekoracji. - Tak.
Ona tak mówiła.
To nie fair, Łgarze. Pomaga wam zawodowiec.
Jako obecna mistrzyni
mogę dzielić się swoją magią, z kim chcę.
Może ze mną?
Jasne.
Carrie, potrzeba więcej wody.
- Przez wodę będzie ściekać. - Właśnie tego potrzeba.
Tak to tylko kloc z piasku.
Poszedłem w styl gotycki. Wykończenie będzie niczym tort.
Dobra, już rozumiem tę wizję.
Nie wiem, czy przebijesz
zeszłoroczny spektakl architektoniczny.
Wykresy pływów były mylące.
Uwielbiam, jak się tym co roku stresujesz.
Jestem kuratorem sztuki.
Mogę się podpisać jedynie pod arcydziełem.
Dobra… Imprezowa łódź.
- Boże, ta łódź. - Daj już spokój.
- Zapomnij. - To takie wkurzające.
No co?
Mamy tu wszystko, czego nam trzeba.
W tym cały problem.
Jesteśmy w kwiecie seksualnego wieku, a budujemy zamki z piasku.
- Co to ma być? - Walczymy o krówki.
- Dobra. - To najlepsze krówki. Serio.
- Krówki. - Chcecie krówek. Spoko.
- Zostań. - Johnny, przestań.
Twój tata wypala mi z tyłu głowy dziurę wielkości tej łodzi.
Zignoruj go.
Przywykł do rządzenia całymi korporacjami.
Nie zwolni cię. Nie pozwolę mu, obiecuję.
Próbuję budować.
- Hej! - Przestań!
- Koleś. - Przestań.
Maluchy wygrywają.
Tak!
Cady…
Idziecie?
To chyba mus, o który Harris prosił Lydię na wieczór.
Zawsze jest też ciasto.
Chcesz wypłynąć ze mną łodzią?
- Jesteś gotowy, by stanąć u steru? - Nie.
- Dlaczego? - Sama wiesz. To łódź Sinclairów.
Jesteś honorowym Sinclairem.
Ale nie mam prawa nią sterować.
Dobra. Dokąd chcesz płynąć?
Na trzy?
Trzy.
Dwa.
Jeden.
Ale zimna.
Po co wskoczyliśmy do tej wody?
Wszyscy wiedzą, że na wybrzeżu jest plaga rekinów.
Nie bądź mięczakiem.
Dobra.
Gdy zamorduje mnie rekin,
napiszesz mi mowę pogrzebową.
To nie morderstwo, jesteś zdobyczą.
- No już. - Nie. Dobra.
- Tak lepiej? - Lepiej.
Czemu tak na mnie patrzysz?
Nie patrzę.
Czemu ty tak na mnie patrzysz?
Nie wiem.
Po prostu…
Wydajesz się inny.
W pozytywnym sensie?
W nowym sensie.
Masz jakąś taką
pewność siebie.
Czujesz czasami, że wszystko się zmienia?
W prawdziwym świecie tak.
Ale nie na Beechwood.
Dlatego tak ją uwielbiam.
Bez twojego taty jest inaczej.
Chyba tak.
Ale nie wolno mi o nim mówić, więc…
To dziwne.
To moja matka.
Wszystko w porządku?
Mamy nową kanapę.
To bardzo w stylu Penny.
- To bardzo ładna kanapa. - Jasne.
- Jasne. - No jasne.
Myślisz, że potrzebuję terapii?
Sinclairowie nie chodzą na terapię.
Racja. Wierzą w ćwiczenia na świeżym powietrzu,
trzymanie fasonu i… koktajle?
- Właśnie. - Jasne.
Pomyślałem, że przyda ci się teraz przyjaciel.
WYSPA BEECHWOOD
Nie rozumiałam, co czuję,
dopóki nie zobaczyłam, jak pisze do mnie list
z kwiatem z plaży, który wysuszył.
Światło na werandzie,
kosmyk włosów opadający mu na czoło.
Pomyślałam: „to mój Gat”.
I wtedy zrozumiałam.
Zrozumiałam, co czuję.
Obejrzymy dziś deszcz meteorów?
Johnny'emu nie wystarczy cierpliwości na gapienie się w gwiazdy.
Możemy iść sami.
Pewnie. Tak.
Pójdziemy sami.
Nawet o tym nie myśl.
- Daj spokój. - Boże.
- Potrzebuję rozrywki. - Proszę.
Śmiało.
To zakładka.
Chyba inaczej rozumiemy to słowo.
Zagramy w tenisa?
Pewnie.
Bez urazy, nie spełniacie moich standardów.
To jakiś absurd.
- Daj spokój. - Nie jesteśmy tacy źli.
Przyznaję, że jestem kiepski.
W tym roku potrzebuję nowego partnera do debla.
Mistrzostwa Wschodniego Connecticut już nigdy nie będą takie same.
Był bajzel i zaczęliśmy przegrywać.
Jaki bajzel?
Mieliśmy mecze wyjazdowe.
Wiecie, jak to jest.
Pokoje hotelowe i opiekunowie, którzy nikogo nie pilnują.
Jasne.
Mówimy o Jacksonie, tak? Nie o twoim partnerze z debla.
Chwila, to twój coming out? Stary, gratulacje.
Jak chcesz. Tylko nie rób z tego wielkiego halo.
Wciąż to rozgryzam.
Pewnej nocy poszliśmy na całość
i zrobiło się dziwnie. Wszystko się zmieniło.
Atmosfera była do kitu.
Żadnego rytmu na korcie.
Nie jesteśmy już nawet kumplami.
Słabe.
To pewnie pokomplikowało relacje w całej drużynie.
Na stówę.
Obejrzyjmy film. Powrót do przyszłości II czy Romeo i Julia?
Ja będę czytała książkę.
Tak, ja też.
Pożyczyłeś perfumy Johnny'ego?
Nie.
Mocne są.
Co robisz?
Czytam o zarządzeniu morskim w Vineyard.
Gramy z Harrisem w szachy.
Niestety, nawet jeśli wygram, przegram. To zasady tego domu.
Dlaczego w ogóle grasz?
Gdy kochasz się w kimś z Sinclairów,
zgadzasz się brać udział w rodzinnej olimpiadzie manipulacji.
Więksi łamali się już pod presją, ale ja przetrwałem.
A właśnie, dostałeś list.
Myślałem, że to pokolenie
komunikuje się tylko SMS-ami bez interpunkcji.
Gat, brachu, udało mi się.
Przeszedłem samego siebie.
- Chcę wiedzieć? - A ja?
Ty nie chcesz. A ty idziesz ze mną.
Stary. Co znowu?
- Tylko się przebierz. - Czemu?
Do zobaczenia, Ed.
Cady, łódź imprezowa. Mój człowiek załatwił mi wejście.
Nie steruję.
Co tu robisz? Myślałam, że dziś czytasz.
Deszcz meteorów.
Imprezowa łódź!
Miłej zabawy.
Sorki, ten jest już zajęty.
Dobra, pijemy tequilę?
Gat?
O co ci chodzi?
- Co? - Gapisz się na Cadence.
Nie gapię się na nią. Jak to?
To na co się gapisz?
Na nic.
Cadence wygląda dziś pięknie. Mogę pożyczyć tę szminkę?
Od kiedy malujesz się na Beechwood?
- Dość już o tej szmince. - Zauważyłeś szminkę, Gat?
Dlatego na nią patrzysz? Pięknie dziś wygląda?
Nie patrzyłem…
Wygląda tak samo jak zawsze. Czego ode mnie chcecie?
Dobra. Poszukamy baru.
Mirren, chodź na shota.
Dalej, Gat.
Stary, no dajesz.
Dobra!
Jesteśmy na imprezie.
Muszę się przygotować.
Brody przyleci ostatnim lotem.
Kochanie, to wspaniale.
Jak go przekonałaś?
Przypomniałem mu, że w małżeństwie nie chodzi tylko o utrzymanie.
Obiecałaś mu loda.
Dziewczyny, pokażcie trochę klasy.
My chociaż uprawiamy seks.
Gdyby to mnie raziło, nadal byłabym mężatką.
Te twoje żarty o rozwodzie, Pen…
Wiem.
Sinclairom nie wolno o tym wspominać.
To niesprawiedliwe.
Wysłucham cię, jeśli chcesz się podzielić.
Nie martw się o mnie.
Nic mi nie jest.
Naprawdę.
Nie tęsknię za Samem.
Osiemnaście lat małżeństwa i nawet o nim nie myślę.
Co to mówi o mnie?
Sinclairowie patrzą w przyszłość.
Choć rozwód musi być wyczerpujący.
Główne dla konta bankowego.
Chce zabrać mi wszystko.
Dom w Burlington i to, co zostało z funduszu.
Zostawia cię dla innej kobiety i myśli, że na to zasługuje? Bezczelność.
To nie takie proste.
Zatrudnił prywatnego detektywa.
- Wezmę… - Nie.
Gdzie reszta Łgarzy?
Robią… co chcą.
To dość nietypowe. Gdzie?
Rejs z gorzałą, oczywiście.
Nie. Nie byliśmy tam.
Dzieciaki. Myślicie, że nie wiem?
Jakbym nie miała fałszywego dowodu z tego samego zapyziałego baru
w Edgartown, gdy byłam w waszym wieku.
Czemu nie zabroniłaś mu iść?
Bo chciałby iść jeszcze bardziej.
Ludzie zawsze chcą tego, czego nie mogą mieć.
Czekaj.
Serwowano wam alkohol?
Jesteśmy nieletni.
Zgadza się.
Świetnie. Dziękuję.
Lecę zagrozić właścicielowi małej firmy.
- Hej. - Co?
Życie nie kończy się na Beechwood.
Mimo najszczerszych chęci.
Pooglądaj meteoryty ze mną i dziećmi.
Będą pianki.
Dawno, dawno temu
była sobie zaczarowana wyspa z czterema pięknymi zamkami.
Na tej wyspie młoda panna poznała szarmanckiego księcia.
Ale nie potrzebowała tak trywialnych rzeczy.
Bystra młoda panna wiedziała, że książęta będą przychodzić i odchodzić.
- Meteor, Williamie? - Nie, rekin.
- Tu nie ma rekinów. - Rekiny.
To pewnie wieloryb.
To noktowizor.
- Cady? - Dokąd wszyscy idą?
Chcę zobaczyć rekina.
Dlaczego jesteś w wodzie?
Pływałem.
Ale masz na sobie ciuchy.
Wiem.
Chciałam być tu z wami.
Zamiast tam.
Berek, twoja kolej.
Dlaczego uciekłaś?
Żeby sprawdzić, czy będziesz mnie gonić.
Gonię za tobą całe życie.
Zawsze będę cię gonić.
Przez ciebie czuję się jak idiotka.
Wiem.
Przepraszam.
Johnny chciał, żebyśmy wszyscy poszli, a ja się wystraszyłem.
Czego?
Bomba!
Wskakujcie tu natychmiast, uciekinierzy.
Wskakujcie.
Bomba!
Gdzie jest taksówka?
Mąż miał przylecieć ostatnim lotem.
Wszyscy z tego samolotu dotarli już tam, gdzie trzeba.
To ja jestem spóźniony.
Powiedz mamie, że przywiozłem jej małże, które lubi.
Co jest ze mną nie tak?
Urodziłam trójkę dzieci, jasne,
ale dbam o siebie.
Piszę podziękowania na czas,
nie wpadam w furię. W łóżku nie leżę jak kłoda.
Jestem ładniejsza od moich sióstr.
Carrie ma lepszy podbródek,
ale tylko dlatego, że ojciec jej go kupił.
Nie widzę, by było ze mną coś nie tak,
poza tym, że wyszłam za faceta,
który nie może zdążyć na ten ostatni jebany lot.
Masz papierosy?
- Ognia? - Tak.
To cię zabije.
Skoro pytasz,
odpowiedź brzmi…
Nie ma w tobie nic nie tak.
Przynajmniej ja tak to widzę.
Patrzcie. Jeszcze jeden.
Mogliście nam powiedzieć, że chcecie być gdzie indziej.
Zamiast nas olać.
Przepraszam.
Ja też.
Dobra. Wybaczamy wam.
I zamarzam.
Chcecie zagrać w Codenames w Red Gate?
Tak.
Tak. Już idziemy.
Zaraz przyjdziemy.
Zgarnę moje rzeczy.
A ty mi wybaczysz?
Bo chciałem spędzić wieczór z tobą.
Ale się zdenerwowałem,
a Johnny był tak nastawiony na imprezę, że nie umiałem wyjaśnić…
Naprawdę mi przykro.
No cóż…
mogę ci wybaczyć,
ale najpierw musisz się nauczyć sterować.
Poczekajmy z tym, aż będzie mnie stać na naprawę, jak coś zepsuję.
Przestań tak na mnie patrzeć.
Nie patrzę na ciebie.
Kłamałem.
Na łodzi też kłamałem.
Dlatego tu przypłynąłem.
By powiedzieć ci, że patrzyłem.
Oczywiście, że patrzyłem.
Jesteś bardzo ładna.
Strasznie mnie to rozprasza.
Nie chcę już kłamać.
Całowaliśmy się,
a gwiazdy jakby spadały wokół nas.
I przez długi czas
ta noc była ostatnią rzeczą, jaką pamiętam z szesnastego lata.
Gat i ja w idylli naszej własnej, idealnej bajki,
na Beechwood Island,
gdzie lato to zamki z piasku i lemoniada.
Nikt nie był przestępcą.
Nikt nie był uzależniony.
Nikt nie był atencjuszem.
I nikt nie był porażką.
Byliśmy szczęśliwi.
Niczego nie chcieliśmy.
DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ
Ale ważne, by wiedzieć, że…
NIE ULEGAJ
SWOJSKIEMU ZŁU
byliśmy Łgarzami.
W tym sezonie…
Pamiętaj, kim jesteś.
O Boże. Cady.
Przez cały rok nie byliście w szpitalu ani nie dzwoniliście.
Dlaczego zabroniłaś im rozmawiać ze mną o moim własnym życiu?
Lekarze powiedzieli, że lepiej cię nie przytłaczać.
Zaiskrzyło.
Wiedziałam, że coś was łączy.
Uważaj, młodzieńcze. Bo coś ci się stanie.
Gdy dwie rodziny się łączą, ktoś zawsze czuje się jak outsider.
Wszystko jest popaprane.
- Sam się jeb. - Przestań.
Może się mylę i wcale nie było tak idealnie.
Ale nie każda bajka kończy się szczęśliwie.
Niektóre historie nie mają bohatera.
Czasami zamek się wali.
Johnny!
Masz mnie, kurwa, za idiotkę.
Nie próbuj mydlić mi oczu.
Sama wybrałaś bycie matką.
Nie prosiłam, żebyś zmarnowała dla mnie swoje życie.
Bądźmy szczere. Żadna z nas nie będzie jego ulubioną córką.
Zawsze wierzyłam, że kobiety mają prawo do tajemnic.
Chcesz znać prawdę?
Jestem okropną osobą. Chcesz w to wierzyć?
Potrzebuję odpowiedzi.
Muszę sprawdzić, czy te kłamstwa prowadzą do tego, że byłam na tej plaży sama.
Co zrobiłeś?
BYLIŚMY ŁGARZAMI
Napisy: Anna Kurzajczyk
Nadzór kreatywny nad tłumaczeniem Maciej Kowalski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.