Afrikaans
Akan
Albanian
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Trafisz z powrotem bez mapy?
Daj spokój.
Przed wyjściem przestudiowałem i zapamiętałem topografię terenu.
Gdybym cię nie znała, pomyślałabym, że chcesz mi zaimponować.
Może chcę?
Założę się o pięć dolców, że Jowisz Dharów jest za wniesieniem.
Od kiedy niby lubię się zakładać?
Przez lata nazbierałoby się trochę zakładów.
To żadne ryzyko, gdy wiem, że mam rację.
Dlatego wiszę ci 340 dolarów.
Liczyłeś?
Czekałem na dzień, w którym się odegram.
Za wzniesieniem.
Słyszę silnik Jowisza. Gdzie moje pięć dolców?
Odlatują?
Nie wiem.
Zezwolenie na odprawę wstępną.
Start rozpocznie się za trzy minuty.
Co się dzieje, Victorze?
Maureen.
Nie wiedziałaś?
Zdarzył się wypadek. Jeden z kolonistów został ranny.
Próbując uratować mu życie,
twoja córka straciła niemal całe paliwo.
Co to znaczy „niemal całe”?
Rozpocząć sekwencję przedstartową.
Prisho, to ważne. Ile dokładnie macie paliwa?
Obiecuję, że przyślemy pomoc.
Mamy 17,3%.
Wyłączcie silniki. Statek jest za ciężki. Nie wyjdziecie z atmosfery.
Zagaduj ich.
Victorze, wysłuchaj mnie!
Posłuchajcie.
Całe paliwo wypali się, zanim osiągniecie prędkość ucieczki.
- Może należy jej posłuchać? - Według komputera wystarczy.
Komputer się myli.
Nie jest dostosowany do tej planety.
Wszyscy zginiecie.
Jesteś skarbnicą informacji.
Ale o tym, że planeta umiera, powiedział mi syn, a jemu - twoja córka.
Wybacz, jeśli ci nie zaufam.
Start rozpocznie się za 30 sekund.
Niech cię, Beckert.
- Teraz ty dowodzisz? - Nie ja.
My.
Wzywam wszystkie Jowisze. Mówi John Robinson.
Proszę zgłosić się do Jowisza 4. Wszystko wyjaśnię na miejscu.
Ludzie zaczynają się zbierać.
Przyniosłem to z naszego statku.
Mogę jakoś pomóc?
Wiesz, w czym problem?
Mamy tylko określoną ilość paliwa, żeby się wzbić.
Jowisz musi być jak najlżejszy.
To lista rzeczy,
których możemy się pozbyć i nie są niezbędne.
Tej wagi nie możemy przekroczyć.
Wciąż jest za ciężki.
Gdyby można było to wszystko rozebrać. Sam kokpit waży pięć ton.
Właściwie to 4323 kilogramy...
Nie da się bez niego sterować.
Oblałem sobie koszulkę?
PROGRAM MERKURY 1962
Pojawiły się nowe okoliczności.
Wygląda na to, że nasza planeta krąży po orbicie,
która zbliża nas niebezpiecznie blisko słońca.
Będzie się robić coraz goręcej...
Aż będzie za gorąco.
Czy planeta umiera?
Nie umiera. Wkracza w fazę zagrażającą ludzkiemu życiu.
Dziękuję za to uściślenie.
To by wyjaśniało wzrost aktywności sejsmicznej.
A także wzrost średniej temperatury.
Widziałaś się z siostrą?
Nie. Ostatnio była chyba u Evansów.
...anomalie atmosferyczne.
Dlaczego?
Chciałam sprawdzić, czy dobrze się czuje.
Chyba nikt z nas nie czuje się dobrze.
Ile mamy czasu?
Wystarczająco.
Wiecie już, że mamy tylko tyle paliwa,
żeby jeden Jowisz doleciał do Śmiałka.
Ktokolwiek poleci, sprowadzi pomoc. Jeśli ma nam się uda wzbić w powietrze,
musimy pozbyć się części sprzętu.
Sam system nawigacyjny waży 1,3 tony...
- Nie można polecieć bez nawigacji. - Jasne, że nie.
Ale nie musimy pilotować z Jowisza.
Podczas pierwszych lotów w kosmos, kapsuły NASA przypominały puszkę.
Kontrola naziemna sterowała całą aparaturą.
Wzbijemy się w powietrze w dawnym stylu.
Jak możemy...
Witajcie w 1962 roku.
NETFLIX — SERIAL ORYGINALNY
Mam to zrobić, bo jestem najlepszym pilotem, prawda?
Jesteś najlepszym pilotem.
Nie tylko dlatego, że ważę 50 kilogramów?
To pomaga.
Leciałabyś na ślepo.
To zbyt niebezpieczne.
Bez radaru.
Bez czujników.
Bez komputera, by pomógł w razie problemów.
Do tego byłam szkolona.
Pomyśl o córce!
Jak podczas misji Mercury-Redstone 3.
Pierwszej misji załogowej NASA.
Pierwsza misja miała numer trzy? Dwie pierwsze nie wypaliły?
Dwie pierwsze były bezzałogowe. Jowiszem ktoś musi sterować.
Ufam jej.
Zgadzam się.
Musimy porozmawiać.
Obiecałeś, że nikomu nie powiesz.
Siedzieliśmy przy wodospadzie. Nieważne, że to była kałuża błota.
Siedzieliśmy tam, a ty obiecałeś, że nie powiesz.
Wiem, że mogło cię przytłoczyć,
że wszyscy tu zginiemy, ale szczerze mówiąc, bałam się.
Nie wiedziałam, co robić.
Zaufałam ci, a często tego nie robię.
Przykro mi.
Tylko tyle?
- Muszę iść. - Naprawdę?
Co robisz?
Nie powinniśmy się spotykać.
Zrywasz ze mną?
Zrywam?
Przecież nie byliśmy razem.
Nie umiesz się całować.
Jak ja nienawidzę tej planety.
Nad czym pracujesz?
Próbuję przełączyć radio UHF, aby była łączność z naszym Jowiszem.
Tak? Posuń się.
Ile ci to zajmie?
Godzinę.
A jeśli bym ci pomógł?
Dwie godziny.
Za dużo przebywasz z Penny.
Co ci się stało w głowę?
Beckert uderzył mnie łomem.
Nic mu nie jest?
Rano będzie go bolało.
Pokażesz mi kiedyś?
Co?
Co zrobić, gdy ktoś zamachnie się na mnie łomem.
Jasne.
Może zaczniemy od czegoś mniej ekstremalnego.
Kiedy skończymy z tym, weźmiemy się za laboratorium.
Muszę wprowadzić kody bezpieczeństwa ze statku Dharów.
Porozmawiam z Victorem.
Potem ktoś musi mnie zawieźć do naszego Jowisza,
żebym zresetował system podtrzymywania życia i nawigację.
- Podwiozę cię. - Mam go zawieźć?
- Jeśli to nie problem. - Tylko przeszkadzam.
Nikt nie omawia, jak się czują, rozbierając statek na części.
Świetnie. Dziękuję.
Potrzebuję kodów bezpieczeństwa.
Czemu nie? Zabrałaś całą resztę.
Też chcę, żeby wszyscy przeżyli.
Naraziłeś moją rodzinę na niebezpieczeństwo.
- Chciałem sprowadzić pomoc. - Nie mówię o dzisiaj.
Broniłam cię. Mówiłam, że nie dałbyś rady.
- O czym mówisz? - O broni.
Dałeś Angeli pistolet.
Wierz mi, gdy coś zagraża twojej rodzinie, ciężko jest trzeźwo myśleć.
Teraz ty nie myślisz trzeźwo.
Nie mam nic wspólnego z tym, co stało się z Robotem.
Szukaj winnych gdzie indziej.
Mamo.
Słyszałam, co zaszło.
Muszę ci coś powiedzieć o doktor Smith.
- O co chodzi? - Gdzie ona jest?
Pomożesz czy będziesz się przyglądał?
Obliczenia się nie zgadzają.
Obliczenia Maureen zawsze się zgadzają.
Jowisze nie zostały zbudowane dokładnie według planów.
Niektóre rzeczy wie tylko mechanik.
Na przykład?
Są przekombinowane. Nawalili niepotrzebnych systemów.
Twoja żona myśli, że jeśli się ich pozbędzie,
pozostałe będą działać.
Błędnie zakłada się, że są bez wad.
Są jak ludzie. Są trochę rozchwiane...
Niektóre nawalają, inne muszą nadrabiać.
Podziwiam kobietę, która potrafi przerobić system chłodzący,
ale potrzebny jest nam w całości. Poza tym jest za ciężki.
- Musimy się pozbyć czego innego. - Nie ma czego.
- Jest system podtrzymywania życia. - Potrzebujemy go.
Jest dość istotny, jeśli chce się żyć.
- Zostań tu. - Uważaj na siebie.
Mamo?
Wzięliśmy trochę zapasów dla pozostałych.
Z pełnym żołądkiem pracuje się lepiej.
Pewnie.
Mam kody.
Są na moim laptopie. W rydwanie z Judy.
- Wróciła? - Tak. Skoczysz po nie?
Dzięki, mamo.
Wydajesz się spięta. Chcesz porozmawiać?
Nie trzeba. Czuję się dobrze, pomijając kilka czynników.
Naprawdę chcesz pomóc?
Oczywiście.
Musimy wziąć z garażu trochę sprzętu.
Co za poranek.
Ludzie robią ze strachu szalone rzeczy.
Strach jest niebezpieczny.
Przynajmniej złapaliśmy go, zanim wyrządził poważne szkody.
Czego szukamy?
Wszystkiego, co się przyda przy rozbieraniu statku.
Wiertarki bezprzewodowe, piły i tak dalej.
Wy, Robinsonowie, jesteście takimi majsterkowiczami.
Przez ostatnie tygodnie nauczyłam się więcej o naprawianiu silników,
wymienianiu instalacji elektrycznych czy naprawianiu radia...
- Co robisz, Maureen? - Kim jesteś?
- Przecież wiesz. - Nie. Mów prawdę.
To skomplikowane.
Dobrze.
Droga do mojego statku została odcięta podczas ewakuacji Śmiałka.
Błagałam ludzi, żeby zabrali mnie ze sobą.
Wtedy zobaczyłam prawdziwego doktora Smitha.
Był ranny,
krwawił.
Chciałam go ratować, ale pomyślałam: „Dlaczego mamy zginąć oboje?”.
Więc wzięłam jego przepustkę.
Wybacz, powinnam wcześniej się przyznać.
Ale byliście tacy dobrzy i życzliwi.
Chciałam, żebyście mnie polubili.
- Chciałaś czegoś więcej. - Przeżyć.
Czemu dałaś Angeli broń?
Dlaczego miałabym chcieć kogoś skrzywdzić?
Nie wiem, ty mi powiedz.
Przepraszam, jeśli się mylę,
ale muszę chronić rodzinę.
Najlepiej będzie trzymać cię z dala od nich.
Jessica Harris.
Tak się nazywam.
Możesz mnie sprawdzić. Jestem fizyczką.
Ty?
Czemu kłamiesz?
Zadajesz złe pytania.
Powinnaś spytać, jak długo byłam dziś na statku,
który szykujecie do lotu.
Co ktoś z moim wykształceniem mógłby mu zrobić?
- Kłamiesz. - Może tak, może nie.
To jedyna szansa na przetrwanie.
Przyjmijmy, że to nieprawda.
Jeśli uszkodziłaś statek...
Zróbmy tak: wypuść mnie, to się przyznam.
Rozejdziemy się i wszyscy będą szczęśliwi.
- Idź do diabła. - Prawie się udało, Maureen.
Od ciebie zależy,
czy twojej rodzinie uda się wydostać, zanim spłoną.
Wierzysz jej?
Na pokładzie była Jessica Harris.
To się zgadza.
Jej oznaki życiowe się zgadzają...
Zepsuła coś na statku Victora?
Nie. Powie cokolwiek, byle ocalić skórę.
Nic nam nie będzie.
Co?
Przejrzeliśmy z Donem plany.
Uważa, że Jowisz wciąż jest za ciężki,
nawet po odjęciu wszystkiego z twojej listy.
- Odejmiemy więcej. - Niewiele zostało.
System podtrzymywania życia, układ ciśnieniowy,
system sterowania.
Można bez nich polecieć?
- Teoretycznie. - Teoretycznie?
Jowisz by wytrzymał, ale...
Co?
Możemy przywiązać Naoko do kapsuły,
bo tak będzie się czuła podczas startu.
- Straci przytomność. - Tak.
Zresztą każdy by zemdlał.
Pozostaje pytanie, czy obudzi się w porę, by przejąć stery i wylecieć z atmosfery?
A jeśli nie?
Wyniki testów Naoko są dobre. Pełne odzyskanie świadomość w 54 sekundy.
Wystarczy?
Podczas startu Jowisz leci z prędkością 1,6 km/s.
Aby wylecieć poza atmosferę, trzeba pokonać 113 km.
Siedemdziesiąt sekund.
To ciężkie 70 sekund.
Pilot będzie musiał ręcznie wymijać zagrożenia atmosferyczne,
co jest trudne, i odpowietrzać silniki, żeby się nie przegrzały.
To jak nawlec nitkę na igłę,
gdy ledwo doszło się do siebie po nokaucie.
Nie będzie miała dość czasu.
Raczej nikt nie uzyskał wyniku, który dałby mu szansę.
Oczywiście. Pełne odzyskanie świadomości w 19 sekund.
Musi być ktoś jeszcze.
To 35 sekund szybciej.
Nie jestem właściwą osobą.
Gdy liczy się każda sekunda, 35 sekund to bardzo dużo.
- Szukaj dalej. - Nie muszę.
- Posłuchaj... - John.
Nie zostawię znów ciebie i dzieci.
Dałem słowo.
Więc go dotrzymaj.
Jak?
Wróć bezpiecznie.
Ta decyzja...
nie może należeć tylko do nas.
Wiem, że to niełatwe...
Zrobię to tylko, jeśli to przedyskutujemy.
Zróbmy listę plusów i minusów.
Plus: tylko on jest w stanie to zrobić.
To żaden plus. Może tego nie przeżyć.
Nikt nie przeżyje, jeśli nie poleci.
To też nie jest plus. Widzę same minusy.
Jesteś pewny, że sobie poradzisz? Że wrócisz?
Jeśli komuś ma się udać, to waszemu tacie.
Obiecasz, że wróci?
Gdybym mogła, nie rozmawialibyśmy.
A jeśli się nie zgodzę?
Will.
Porozmawiajmy.
Pozwoliłem umrzeć Robotowi.
Powiedziałem, że może zrobić krok w przepaść.
Teraz mam to samo zrobić tobie?
Nie chcę tego robić.
Ale musisz?
To samo mówiłeś trzy lata temu, gdy wyjechałeś.
Nie powiem, że mi się to podoba.
Daj spokój.
Posłuchaj mnie.
Nie szkodzi.
Mnie też się to nie podoba.
Jeśli tata ma to zrobić, będziemy musieli mu pomóc.
Mówiłaś, że masz dwie wiadomości.
Jaka jest ta druga?
Właśnie.
Macie nie schodzić do garażu.
John?
Nie wiem, co Maureen ci mówiła, ale wydaje mi się, że presja...
Zaczyna do niej docierać.
Ma kliniczne objawy zaburzeń lękowych.
Niepotrzebnie się wysilasz, Jessico.
Jaka Jessico?
Maureen uważa, że nią jestem?
To absurd.
Wypuść mnie i oboje jej pomożemy.
Wiesz, dlaczego mnie zamknęła? Bo powiedziałam, co myślę.
Że martwię się, że nie myśli trzeźwo,
że wysyła Naoko na pewną śmierć.
Tylko że nie chodzi już o Naoko.
Nie leć, John. Chcę cię chronić.
Wiesz co? Przez lata wiele osób
powierzyło swoje życie w moje ręce.
Jeśli miałbym komuś powierzyć moje życie,
wybrałbym swoją żonę.
Żonę?
Kobietę, która chciała odebrać ci dzieci
i zacząć nowe życie bez ciebie?
Niech zgadnę. Teraz twierdzi,
że tylko ty możesz pokierować Jowiszem?
Jakie to wygodne.
Na twoim miejscu
zacząłbym myśleć, jak się wytłumaczyć.
Bo kiedy dotrzemy na Śmiałka, a na pewno tak się stanie,
będziesz musiała być bardziej przekonująca.
Bezpiecznego lotu. Nasz los w twoich rękach.
Gotowy na próbny lot?
Gotowy.
Dobrze.
Pamiętaj, że podczas prawdziwego lotu
te wszystkie przełączniki
będą do niczego.
- Nie istnieją. - Właściwie...
Czy to konieczne?
Ta próba ma jak najbardziej przypominać rzeczywistość?
Znokautujecie mnie?
Zabawne, że o tym wspomniałeś.
Podarujemy sobie protokoły przedstartowe, bo i tak nie dałbyś rady ich wykonać.
Po prostu siedź, a ja zrobię resztę, aż przyjdzie moment startu.
W górze tylko ty będziesz mógł sterować.
Odpowietrzyć silniki, nim wybuchną.
Pamiętam.
Zrób to, zanim wyjdziesz z atmosfery.
I zawsze z dala od słońca.
Uważaj na zmienne. Coś pójdzie nie tak.
Zawsze coś idzie nie tak.
Trzydzieści sekund do startu.
Ręce do góry.
- Po co? - By imitować siłę grawitacji.
- Jak to ma niby działać? - Dziesięć sekund.
Dziewięć, osiem, siedem, sześć...
Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden, start.
Nie dotykaj. Rakieta cię wyniesie.
- Zbliżasz się do przeciążenia 9G. - Wtedy zemdlejesz.
Odetnę ciśnienie w kombinezonie.
Twój wynik to 19 sekund. Nie wahaj się go poprawić.
Dziewiętnaście sekund.
Jesteś bardzo konsekwentny. Jak głowa?
- Ciężka. - Pokonaj to.
Troposferyczne wiatry na dziesiątej. Skręć w lewo.
Zapanuj nad silnikami.
Nachyl pod kątem 17 stopni. Korekta odrzucona.
Za późno. Nie żyjesz.
O Boże.
Nie szkodzi.
Jeszcze raz.
Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden, start.
Straciłeś sekundę.
Nie w kierunku słońca. Skręt w lewo.
Jowisz wybuchł. Nie żyjesz.
O Boże.
Potrzebuję paru sekund, by dojść do siebie przed odpowietrzaniem.
Nie masz paru sekund. Jeszcze raz.
SYMULACJA 3
Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden, start.
Komplikacje.
Coś się stało. Rozkład wagi został zaburzony.
A razem z nim twoja trajektoria.
Popraw kurs.
Za mocno przycisnąłeś silnik rakietowy.
Mózg uderza o czaszkę, puchnie.
Ale jeszcze żyję, tak?
Tak.
Już nie.
O Boże.
Jeszcze raz.
Awaria systemu. Silniki są za gorące. Co robisz?
Odpowietrz wcześniej. Za późno. Nie żyjesz.
Za późno. Nie żyjesz.
Nie żyjesz. Jeszcze raz.
Nie żyjesz.
Nie żyjesz.
Jeszcze raz.
- Nie żyjesz. - O Boże.
Jeszcze.
Nie żyjesz. Jeszcze.
Nie żyjesz.
W porządku, tato?
Tak, muszę jeszcze tylko parę razy powtórzyć.
- Musisz przestać. - Musi się poprawić.
Jako jego doktor radzę, żeby zrobił sobie przerwę.
To niebezpieczne dla jego serca.
Może wszyscy zróbmy sobie przerwę.
Dobrze. Przyniosę ci wody.
Pomożesz mi zdjąć...
Pójdźcie się przewietrzyć.
Jasne.
Spokojnie.
- Rozdrażniła cię. - Kto?
- Smith. Czy jakkolwiek się nazywa. - Nie o to chodzi.
Martwiłabym się o to, czy ci się uda, nawet gdyby nic nie powiedziała.
Może poczekajmy jeszcze kilka dni?
Niech napięcie opadnie.
Ty popracujesz nad Jowiszem, a ja poćwiczę.
Dobrze.
Mamo.
Włącz radio.
- Co się dzieje? - Śmiałek.
Inżynierowie wykryli promieniowanie Hawkinga,
co sugeruje obecność osobliwości.
Czarna dziura.
Aby chronić życie załogi,
będziemy zmuszeni opuścić obecną orbitę w ciągu 24 godzin.
To była niełatwa decyzja.
Część z was wciąż gdzieś tam przebywa
i chce wrócić. Dlatego pozostali członkowie
24. Grupy Kolonistów ze Śmiałka nadają ten ostatni komunikat
- z ciężkim sercem. - Nie!
24 godziny.
Nie! To za mało czasu!
- Będę gotowy. - Nie ma czasu.
- Będę gotowy. - Na pewno?
Tak.
Dokąd idziesz?
Do Jowisza 4.
Ludzie pracowali tam bez nadzoru.
Chcę wszystko jeszcze raz sprawdzić.
Zacznijcie szykować swój sprzęt, dzieci.
Jutro wrócimy razem na Śmiałka.
Ruszajcie się.
Właśnie. Chodźcie.
Wszystko w porządku.
Co powiedziałaś moim rodzicom?
To ty, Will?
Nie powinniśmy rozmawiać.
To nie rozmawiajmy.
Nie chcę cię w to wplątywać.
W co?
To naprawdę nie moja sprawa.
Tylko...
Niektórzy sądzą, że dzieci nie są dość dojrzałe,
by przyjąć prawdę.
- Jaką prawdę? - Na temat misji.
Czy mama mówiła ci, jak bardzo jest niebezpieczna?
Wszystko nam powiedziała.
Cóż...
Jesteś taki silny.
Ja...
Ja nie pozwoliłabym swojemu tacie poświęcić się,
nawet jeśli dzięki temu udałoby się wszystkich stąd zabrać.
Nie poświęca się.
Uda mu się.
Powiedział, że sobie poradzi.
Byłam w twoim wieku, gdy mój tata trafił do szpitala.
Wszyscy tam byli, pamiętam to. Gdy pytałam, co się dzieje,
kazali mi się nie martwić. Mówili, że z tego wyjdzie.
Okazało się, że mówili tak,
bo nie chcieli, żebym się smuciła.
Jego śmierć
tak bardzo bolała.
Może byłoby łatwiej, gdybym mogła się na to przygotować?
Może.
Czasem rodzice sądzą, że kłamstwami ochronią dzieci.
Ale przyjaciele mogą być ze sobą szczerzy.
Tylko ja mówię teraz prawdę.
Możliwe, że Jowisz dotrze do Śmiałka,
ale ten, kto będzie go pilotował, nie przeżyje lotu.
- Ale mama mówiła... - Jest bardzo inteligentna,
ale nie wie wszystkiego.
Nie wie, że ktoś inny może polecieć.
Twój tata nie musi.
Gdzie jesteś, Will?
Muszę iść.
- Posłuchaj mnie. - Nie mogę.
Ja nie przychodzę do ciebie i nie sprawdzam twojej pracy.
Muszę sprawdzić, czy wszystko gra.
Wiesz, że moja praca polega
na sprawdzaniu, czy wszystko działa?
Rok 1967, Sojuz 1, awaria spadochronu.
Rok 1971, Sojuz 2, zawór odpowietrzający kabiny.
Rok 1986, Challenger, wadliwy pierścień uszczelniający.
Rok 2003, Columbia, uszkodzona osłona termiczna.
W każdym z tych wypadków wszyscy zginęli. Wiesz, co je łączyło?
Mechanik dał zielone światło do startu.
Wiesz, co jeszcze je łączyło? Don West jeszcze się nie narodził.
Może to dokładność, może szczęście, ale na mojej zmianie wszystko się udaje.
Więc nie pracowałeś przy Śmiałku?
- Zaatakowano nas. - Na twojej zmianie.
Wybacz.
To nasza ostatnia szansa.
A mój mąż...
Mój mąż będzie nim sterował, a ja nie wiem, czy da radę...
Nie tylko tobie zależy na powodzeniu tej misji.
Może jest coś, w czym mógłbyś nam pomóc.
W końcu wziął się za czytanie instrukcji.
Zwykle się tak nie poniżam, ale...
Udało ci się zmniejszyć wagę?
Jak każdy dobry wojownik musiał zrzucić parę kilo.
Nie uwierzysz, ale waży 90 kilo mniej, niż założyliśmy.
Pomogło nam odjęcie spektrometra cząstek. Teraz potrzebny jest tylko dobry pilot.
John ma świetny czas, ale biorąc pod uwagę zmienne,
nie może sterować i odpowietrzać jednocześnie.
- W jakich odstępach odpowietrzacie? - Co 20 sekund.
- Wystarczy co 30. - Ale standardowa iteracja...
Sprawdza się w standardowych sytuacjach.
Jeśli odpowietrzy się za szybko
przy niskim ciśnieniu paliwa, nie wzbije się na orbitę.
Wystarczy odpowietrzać co 30 sekund.
Może zamontujemy spektrometr...
To prawie 320 kg. W zapasie mamy tylko 90.
- Ciekawe. Ile ważysz? - Słucham?
Około 80 kilogramów?
Chwileczkę. Nie. Wiem, co robisz.
Znasz te statki. Kto lepszy, jeśli coś pójdzie źle?
Nie, przestań.
Nie jestem odpowiednią osobą. Powodzenia.
Wyślijcie mi kartkę. Pa!
Don, zaczekaj.
- Chodzi o życie mojego taty. - O moje też.
Sam nie da rady.
Jeśli mu się nie uda, wszyscy umrzemy.
Zbastuj.
Znów chodzi o pieniądze?
Myślałam, że już odpuściłeś.
Ciężko odpuścić pieniądze, ale nie o to chodzi.
Jak cię przekonać, byś postąpił właściwie?
Wiesz, jak kończyło się dla mnie „właściwe postępowanie”?
Uratowałem kobietę. Zostawiła mnie na śmierć.
Wywróciłem dla ciebie cysternę, straciłem dobrą emeryturę.
Więc ta akcja nie wydaje się być okazją życia.
Nie zrobię tego.
Nie.
Niech to...
Jeśli ktoś spyta, dostałem za to kupę kasy.
Chcę też medal.
- Dziesięć... - Nie. Paradę.
- Nie. Urlop. - ...dziewięć, osiem...
- Dzień uwielbienia Dona Westa. - ...siedem, sześć...
- Dzień uratowania kolonii. - ...pięć,
- cztery, trzy... - Znaczki z moją podobizną.
...dwa, jeden, start.
Co za narzędzia tortur tu trzymacie?
Dobranoc.
Połykam...
Obudziłeś się trochę wolniej, ale to nic.
Obróć statek o 15 stopni w lewo.
Dobrze. Silniki sterujące.
Kąt nachylenia 23 stopnie.
Świetnie. Tak trzymaj.
Don, odpowietrz silniki.
Don!
- Jaki miał czas wybudzenia? - Nie znalazłem jego wyników.
Dostałem szóstkę z plusem.
Osiągnęliście prędkość ucieczki.
Witamy w kosmosie!
Hurra!
Udało ci się.
Świetna robota, tato.
Ja też tu jestem, odważny i wspaniały. Postępuję właściwie, czy jakoś tak.
Nikogo to nie obchodzi.
Wieczorem zrobimy to naprawdę.
Może spróbujmy jeszcze raz?
Nie mamy więcej czasu.
Doktor Robinson, mam coś dla pani.
Tylko spokojnie.
To nie prezent.
Nie chcę twojej kury.
A ja nie chcę lecieć w kosmos w termosie, ale tak wyszło.
Zostawiłem wskazówki, czym i kiedy ją karmić.
Jeśli chcesz ją położyć spać,
musisz ją odwrócić i pogłaskać po brzuchu.
Zobaczę, co da się zrobić.
Pa, Debbie.
Nic mu nie będzie.
Wracam do środka. Trzeba rozpocząć protokół przedstartowy.
- Chodźmy. - Tak, wracajmy.
Myślisz, że stąd będzie widać?
Powinno.
Gdzie Will?
Chyba boi się oglądać.
Mówiłaś, że ktoś inny może polecieć Jowiszem.
Zbliż się, to ci pokażę.
Moglibyśmy go razem naprawić.
Nie mogę.
Postąpił źle, bo mu kazałeś, pamiętasz?
A gdyby tak zacząć od początku
i kazać mu być dobrym?
Mógłby pokierować statkiem.
Wystarczy, że otworzysz drzwi,
a twój tata wróci do domu.
Po powrocie do domu, Akiyama Toyohiro, pierwszy Japończyk w kosmosie, rzekł...
Co to znaczy?
Jestem głodny.
Bezpiecznego lotu, Johnie Robinsonie.
Jowisz 4, tu Jowisz 2. Czy mnie słyszycie?
Tu Jowisz 4. Przyjąłem.
Ostatni protokół przedstartowy.
Grodzie, są.
Zasilanie, jest.
Ciśnienie paliwa, jest.
Wszystkie systemy gotowe.
Przyjąłem. Pozwolenie na start?
Pozwolenie udzielone.
Start rozpocznie się za 60 sekund.
Potwierdzam.
- Maureen? - Tak?
Kocham cię.
Ja ciebie też.
Ja też.
Do zobaczenia wkrótce.
Możecie startować.
Odliczanie. Dziesięć,
dziewięć, osiem, siedem
sześć, pięć,
cztery, trzy, dwa,
Start.
No dalej. Uda się.
Słyszysz mnie, John?
John?
Zgłoś się.
Jestem tu.
Jesteśmy. Trochę tu ciemno.
Nie szkodzi. Mam was.
Troposferyczne wiatry na ósmej. Tym razem prawdziwe.
Wieją z prędkością ponad 800 km/h.
Don?
Don?
Co?
Tak, jasne.
To nic. Potrzebuję chwilę.
Don, silniki są gorące. Trzeba je odpowietrzyć.
Kadłub jest zwrócony w stronę przeciwną słońcu. W porządku?
TEMPERATURA - CIŚNIENIE PALIWA
John, musisz go zastąpić.
Nie, chwilę.
Jeśli zrobimy to za wcześnie, nie wylecimy.
Trzeba to zrobić teraz.
Wytrzyma. Daj mi jeszcze pięć sekund.
Teraz!
Dobra robota.
Prawie się udało.
Szczęściarz z ciebie.
Zabrałem coś na szczęście.
Obłoki srebrzyste.
Utrzymaj pozycję.
Zaczyna trochę telepać.
Jeszcze tylko kilka sekund. Utrzymajcie pozycję.
Utrzymuję.
Powoli.
Obniż moc silnika do 25% i skręć o 48 stopni...
Maureen? Gdzie mam skręcić?
Skręcić o 48 stopni w lewo czy w prawo?
Napisy: Gabriela Deryło
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.