Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
TYSI膭CE WIWAT脫W
Je艣li zawsze b臋d臋 wolny Chc臋 cieszy膰 si臋 imprez膮 za imprez膮.
Chc臋, by moje 偶ycie by艂o sp臋dzane zawsze na drodze przyjemno艣ci
Niech dzie艅 si臋 narodzi lub umrze Zawsze chc臋 偶y膰 w miejscach
przyjemno艣ci w poszukiwaniu nowych rado艣ci.
Panie i Panowie, nie powinni艣cie oklaskiwa膰 tej m艂odej kobiety
bo nas porzuci.
Tak, stracili艣my go.
Opu艣ci orkiestr臋, opu艣ci ciebie, swoj膮 publiczno艣膰.
I porzuca muzyk臋. A wiesz dlaczego?
Wstydz臋 si臋 to powiedzie膰.
Zamierza uciec z m臋偶czyzn膮.
Panie i Panowie,
byli dla mnie tak mili 偶e je艣li mog臋,
Chcia艂abym przedstawi膰 m臋偶czyzn臋, kt贸rego kocham.
Panie i Panowie,
m贸j ojciec.
Pu艂k mojego ojca zosta艂 przeniesiony do innych koszar.
Tato, mog臋 powiedzie膰 kt贸ry?
W ka偶dym razie to koszary.
My艣l臋, 偶e wszyscy powinni艣my wiedzie膰
co mamy w r臋kach.
Kiedy wygramy, wr贸c臋.
Ale na chwil臋 obecn膮 My艣l臋, 偶e moje miejsce jest z nim
i z dzie膰mi.
Panie i panowie, za waszym pozwolenie, dzi艣 wieczorem,
Chcia艂bym za艣piewa膰 ulubion膮 piosenk臋 mojego ojca ulubion膮 piosenk臋 mojego ojca:
"Wsch贸d s艂o艅ca
艢wit, kolejny dzie艅, nowy dzie艅
Mg艂a prerii znika
Poniewa偶 jest 艣wit
S艂o艅ce jest na niebie
a kwiaty kwitn膮 w kocu kolor贸w
Wschody s艂o艅ca, jakie s膮 pi臋kne,
Widzie膰 je z mojego okna
Niebo pe艂ne marze艅.
Gdy bia艂e chmury p艂yn膮 po b艂臋kitnym niebie
O 艣wicie 艣ni臋 o tobie.
Wschody s艂o艅ca, jakie s膮 pi臋kne,
Widzie膰 je z mojego okna
Niebo pe艂ne marze艅.
Gdy bia艂e chmury p艂yn膮 po b艂臋kitnym niebie
O 艣wicie 艣ni臋 o tobie
Kathryn, prosz臋, wejd藕.
Oto cz艂owiek Z kt贸rym zamierzam uciec, panie Iturbi.
Panie Jones. Pu艂kownik Jones.
Koncert bardzo mi si臋 podoba艂, panie Iturbi.
Dzi臋kuj臋 bardzo.
Mam nadziej臋, 偶e pu艂k b臋dzie dumny z nowego rekruta, pu艂kowniku.
Zobaczy pan, 偶e jestem bardzo zdyscyplinowany, sir.
Tutaj jest to bardzo 偶elazne.
B臋dziesz mia艂 problemy z t膮 dziewczyn膮.
Chcia艂em zosta膰 i sprawia膰 wi臋cej k艂opot贸w.
W rzeczywisto艣ci by艂o cudownie. Przykro mi, 偶e musz臋 wyjecha膰.
Mi te偶 jest przykro, ale to dla dobrej sprawy.
- Wykona dobr膮 robot臋. - Wszystko ju偶 rozgryz艂.
Nada艂 jej nawet nazw臋. To "us艂uga rekreacyjna", prawda?
Tak, zabawia膰 偶o艂nierzy, podnie艣膰 ich morale,
sprawi膰, by ca艂y czas si臋 u艣miechali. To wa偶ne.
- M臋偶czy藕ni tego potrzebuj膮, prawda? - Nie, nie potrzebuj膮.
Ale potrzebuj臋 tego.
Jestem pewna, 偶e Sprawisz, 偶e b臋d膮 bardzo szcz臋艣liwi, Kathryn.
呕egnaj Jos茅 i dzi臋kuj臋 za wszystko.
Kathryn, ja... zamierza艂em mie膰 mow臋 po偶egnaln膮,
co艣 poetyckiego i poruszaj膮cego.
Ale teraz, gdy nadszed艂 czas wszystko, co mog臋 powiedzie膰
B臋dzie mi ciebie bardzo brakowa艂o, Kathryn.
To najbardziej poruszaj膮ca przemowa jak膮 kiedykolwiek s艂ysza艂em.
- Zaopiekuj si臋 ni膮. - Ja si臋 ni膮 zajm臋. Do widzenia.
- Kapitan Avery, m贸j zast臋pca. - Witam.
- Jak to zrobi膰? - Asystent.
Sekretarz odpowiedzialny za prace administracyjne.
-Taks贸wka czeka. - Dzi臋kuj臋, kapitanie.
Widzisz, co mam na my艣li?
- Do zobaczenia jutro, Fred. - Tak jest.
By艂e艣 twardy, prawda?
Chce zosta膰 sekretarzem odpowiedzialn膮 za c贸rk臋 pu艂kownika.
Ale ten dzia艂 Zajm臋 si臋 tym.
Jak mam si臋 do ciebie zwraca膰? Tata, ojciec, tatu艣 czy pu艂kownik Jones?
Nie pami臋tasz, jak Jak mnie nazywa艂e艣, kiedy by艂e艣 ma艂y?
- My艣l臋, 偶e nie. - Dobrze.
Jak to by艂o?
Nie powiem ci za nic.
- Jeste艣 zaskoczony tym, jak wygl膮dam? - Panno Jones, jest pani cudowna...
Mi艂o mi pana pozna膰, pu艂kowniku Jones.
- Co? - Mi艂o mi ci臋 pozna膰.
Bardzo si臋 ciesz臋, 偶e ci臋 widz臋.
Ka偶da dziewczyna powinna pozna膰 kiedy艣 swojego tat臋.
Ciesz臋 si臋, 偶e ci臋 mam mimo 偶e jestem m艂ody.
Poci膮g odje偶d偶a jutro o dziesi膮tej wieczorem.
Mam ci臋 odebra膰 czy spotka膰 si臋 na stacji?
Do zobaczenia.
Bardzo dobrze. Zajmujesz miejsce 124 w przedziale H.
-Zapisz臋 to dla ciebie. - Miejsce 24, przedzia艂 H.
- Zapami臋tam to. - Dobrze.
- Wejdziesz na chwil臋 na g贸r臋, tato? - Nie, nie chc臋.
- Prosz臋. - Tak b臋dzie lepiej.
Do zobaczenia jutro na stacji.
Wi臋c co mam im powiedzie膰?
Nic.
Wi臋c?
- Wysoki, ciemny i przystojny. - Wr贸ci艂e艣 wcze艣nie.
Czego oczekiwa艂e艣 na naszej pierwszej randce?
Nie kupi臋 ci nawet hamburgera?
Tacy jak on dzia艂aj膮 powoli Nie pami臋tasz?
Niech pomy艣l臋...
By艂 wtedy kapitanem. Niewiele si臋 zmieni艂o.
Nikt nie zmienia si臋 zbytnio ...
Mamo, za ka偶dym razem, gdy j膮 zdejmuj臋 znajdujesz go i wk艂adasz z powrotem.
By艂a艣 pi臋kn膮 dziewczyn膮, moja droga.
Nie wiem, dlaczego zawsze tak 藕le na zdj臋ciach.
- M贸j ojciec zawsze by艂 przystojny. - Zawsze.
Odwa偶ny, przystojny, uprzejmy, wszystkie m臋skie cnoty.
Ale bardzo nudne...
- Mamo prosz臋... - Zgadza si臋, dlatego odszed艂em.
- Poprosi艂 mnie, 偶ebym ci co艣 powiedzia艂. - Naprawd臋?
Kaza艂 mi powiedzie膰 偶e bardzo ci臋 kocha
i kt贸ry ma nadziej臋, 偶e pewnego dnia wr贸cisz do niego.
Kitty Kat... gdybym ci臋 nie zna艂...
- Ale wiem, 偶e o tym my艣la艂e艣. - Nonsens.
Mia艂 wiele lat, by si臋 nad tym zastanowi膰.
Gdyby to by艂a prawda, powiedzia艂by o tym.
Ale nie dali sobie nawzajem szansy.
Gdyby ci臋 zobaczy艂, polubi艂by ci臋, a ty polubi艂aby艣 jego...
Pos艂uchaj ... Jedyn膮 rzecz膮, kt贸ra ci臋 interesuje to wojsko Stan贸w Zjednoczonych.
To idealne rozwi膮zanie dla wojska, ale nie dla mnie.
Uda艂o mi si臋 poradzi膰 sobie bardzo dobrze bez niego.
Jestem szcz臋艣liwy, on jest szcz臋艣liwy i armia si臋 raduje.
- Poza tym, to nasza sprawa. -To tak偶e moja sprawa.
Oczywi艣cie, Kitty, co mam na my艣li...
Teraz, gdy masz okazj臋 sp臋dzi膰 z nim czas,
Chc臋, 偶eby艣 zaakceptowa艂 sytuacj臋 i cieszy膰 si臋 ni膮.
I nie pr贸buj nas znowu 艂膮czy膰, prawda?
Tak...
Mamo, pami臋tasz jak go nazwa艂am?
Co masz na my艣li?
Czy nazywa艂 tat臋 jakim艣 konkretnym imieniem? Jakim艣 konkretnym imieniem?
- Tak, mia艂e艣 jedn膮. - Kt贸ry to by艂?
- Paddy Weddy. - Co?
- Paddy Weddy. - "Paddy Weddy"?
Nic dziwnego, 偶e pozwoli nam odej艣膰....
Sko艅czmy z tym nonsensem bo inaczej zaczn臋 p艂aka膰.
Wygl膮da na to, 偶e odejd臋 do ko艅ca 艣wiata.
Nie wyg艂upiaj si臋. B臋d臋 za tob膮 t臋skni膰.
- Nie ujdzie ci to na sucho. - Z czym?
Nie mo偶esz wys艂a膰 mnie na wojn臋 bez kupienia mi czego艣,
co najmniej jeden magazyn.
Jakie to okrutne mie膰 c贸rk臋 najemnika!
Kupi臋 ci magazyn.
Popular Mechanics", Kup mi to.
To m贸j ulubiony magazyn, wiesz? - Nie m贸w mi...
Tato, co ty tu robisz?
- Mamo, tato... - Cze艣膰, Bill.
- Jak si臋 masz, Hillary? - Dobrze, dzi臋kuj臋.
Dobrze wygl膮dasz...
Teraz pami臋tam, 偶e nie da艂em napiwku baga偶owemu. napiwku baga偶owemu.
Zaraz wracam.
Nie, zobaczymy si臋 w poci膮gu. Mo偶esz mu powiedzie膰, gdzie to jest?
Dobra strategia. Jaki ojciec, taki syn!
- M贸wi艂em ci. - Uwa偶aj, kochanie.
I napisz do mnie po przyje藕dzie. Nie zapomnij.
Dobrze, dobrze. Zapami臋tam to.
B臋dzie na ciebie czeka膰.
50 miesi臋cznie? Musisz poprosi膰 o podwy偶k臋.
Nareszcie sama, moja droga.
Do widzenia moja droga i nie zapomnij napisa膰.
W porz膮dku, ch艂opcy, wszyscy na pok艂ad!
Kitty, znalaz艂a艣 ch艂opca?
Wsiadaj do poci膮gu, Kathryn, porozmawiamy p贸藕niej.
-Do widzenia, Hillary, mi艂o by艂o ci臋 widzie膰. - Dbaj o ni膮, Bill.
Powinni si臋 ca艂owa膰 wszyscy to robi膮.
Nawet ... nieznajomych.
My艣l臋, 偶e b臋d臋 musia艂 My艣l臋, 偶e b臋d臋 musia艂 sprawdzi膰 regulamin.
Dopilnuj臋 tego.
Kitty Kat, nie zrobisz nic takiego.
- Do widzenia. - Do widzenia.
- Dbaj o siebie. - Tak...
-Do widzenia, moja droga. - Napisz do mnie.
- Chwileczk臋. - Co si臋 dzieje?
To, 偶e ci臋 poca艂owa艂em nie oznacza, 偶e musisz za mn膮 pod膮偶a膰.
- Nie? - Nie.
Ca艂uj臋 wiele dziewczyn i to nic nie znaczy.
My艣l臋, 偶e tak. Oznacza to. 偶e jeste艣my zaanga偶owani.
Co to jest?
To znaczy, 偶e p贸jd臋 za tob膮 do ko艅ca 艣wiata.
Ale nie mo偶esz, ten poci膮g jest tylko dla 偶o艂nierzy.
Nie m贸w nikomu, 偶e tu jestem.
MAGAZYN MECHANIKA POPULARNA
Do widzenia, kochanie...
呕egnaj, kochanie, moja droga. Zostawiam serce na peronie.
Daj ch艂opcu monet臋.
Je艣li nie wiesz, poci膮g ju偶 odjecha艂.
Jeste艣 detektywem na s艂u偶bie?
呕egnaj kochanie pa, pa, pa...
B臋d臋 pisa艂 do ciebie codziennie, co godzin臋, co minut臋...
Nie obchodzi mnie cena znaczk贸w ...
Do widzenia, moja droga.
- Co my艣lisz? - Co my艣l臋 o czym?
Co przez to rozumiesz? Co my艣lisz o mamie?
Czy偶 nie jest cudowna? - Nie wiem, prawda?
Tato, co ona powiedzia艂a? Co ty powiedzia艂e艣?
W ko艅cu by艂e艣 z ni膮 z ni膮 przez trzy lub cztery minuty,
co艣 musia艂o si臋 sta膰.
Powiedzia艂em mu, 偶e wykona艂em 艣wietn膮 robot臋
i zapyta艂a mnie o wojsko.
Zapyta艂em go o 艣wiat muzyki
i powiedzia艂a mi, 偶e nadal by艂o bardzo harmonijne.
Powiedzia艂 mi, 偶e ostatnio m贸j 艣wiat cz臋sto pojawia艂 si臋 w gazetach.
I wyrazi艂em zaskoczenie czytaj膮c takie rzeczy.
Potem sytuacja si臋 uspokoi艂a.
Zadowolony?
Tato, gdybym mia艂 偶on臋 kt贸rej nie widzia艂em od lat,
zrobi艂by znacznie wi臋cej.
Tak?
Musz臋 co艣 wiedzie膰.
- Co? - Postrada艂e艣 zmys艂y?
A ty?
Zobacz,
Poca艂owa艂em ci臋 tylko na stacji bo wszyscy si臋 ca艂owali.
To jedyny pow贸d. Nic dla mnie nie znaczysz.
M贸wi艂em ci ju偶 wcze艣niej i powt贸rz臋 to jeszcze raz. Nic dla mnie nie znaczysz.
Chwileczk臋, 偶o艂nierzu.
Jak si臋 nazywasz, m艂ody cz艂owieku?
- Szeregowy Marsh, sir. - Jak si臋 pan miewa?
Nie anga偶uj si臋 w to. Nic dla niego nie znaczysz.
Nie?
- Nie, sir. - Nie masz mu nic wi臋cej do powiedzenia?
Nie, prosz臋 pana, z wyj膮tkiem tego, 偶e od dzi艣 b臋d臋 ca艂owa艂 tylko kobiety, kt贸re znam.
To wszystko, Marsh.
Ty i ja jeste艣my sko艅czeni na dobre!
B臋dziemy musieli porozmawia膰 cz艂owiek z cz艂owiekiem.
Pisz膮c na krze艣le do trzech ch艂opc贸w, kt贸rzy tam s膮,
艢ni膮c o po偶egnaniu i 艣wicie
Dla Harry'ego, Dicka i Toma,
Poca艂unek od mamy
Pi臋kny u艣miech na ich twarzach
Trzy listy w skrzynce pocztowej
Kierunek to odleg艂e morza
Dla Toma, Dicka i Harry'ego,
w wojsku, marynarce wojennej i piechocie morskiej.
Z dum膮 robi na drutach trzy swetry.
Dla trzech dzielnych ch艂opc贸w
I m贸wi im w swoich listach
B臋d臋 czeka艂 a偶 stamt膮d wr贸c膮. "
Poniewa偶 szybko dorastali kiedy byli jeszcze mali,
P艂acze wewn膮trz siebie
Teraz tka dla nich jego palce tworz膮 modlitw臋
Aby by艂y chronione przed zimnem.
Trzy listy w skrzynce pocztowej
Teraz wiesz r贸wnie dobrze jak ja
Kt贸re s膮 dla Toma, Dicka i Harry'ego,
w wojsku, marynarce wojennej i piechocie morskiej.
Dla Toma,
dla Dicka,
dla Harry'ego
Trzy listy w skrzynce na listy
Teraz wiesz r贸wnie dobrze jak ja
Kt贸re s膮 dla Toma, Dicka i Harry'ego
w wojsku, marynarce wojennej i piechocie morskiej.
Czy te programy sprawiaj膮, 偶e s膮 szcz臋艣liwsi?
C贸偶...
Panno Jones, mog臋 pani膮 podwie藕膰 do domu? kiedy pota艅c贸wka si臋 sko艅czy?
Gdyby moja matka mog艂a mnie teraz zobaczy膰...
By艂em tylko kowbojem na ranczu w starym Wyoming
A moj膮 ambicj膮 by艂o z tej dziury pewnego dnia
Dlatego spakowa艂em walizki i opu艣ci艂em Wyoming
I s艂uchaj, bo ciesz臋 si臋 ciesz臋 si臋, 偶e odszed艂em.
Wykopa艂em r贸w Wykopa艂em r贸w
Pr贸ba wzbogacenia si臋 w Wichita.
Zrobi艂em to w Wichita.
M贸g艂bym kopa膰 dalej a偶 do znudzenia
Ale teraz czuj臋, 偶e wykopa艂em r贸w
i jest co艣 jeszcze
Mam jedn膮 noc by wykopa膰 r贸w
Chc臋 zn贸w dobrze si臋 bawi膰 zanim si臋 znudz臋
Zanim wykopi臋 r贸w i wzbogac臋 si臋 w Wichita.
B臋d臋 kopa艂, a偶 b臋d臋 bogaty
Czekaj膮c i maj膮c nadziej臋 robi膮c to w Wichita
Kopanie i kopanie by si臋 wzbogaci膰
Aby si臋 wzbogaci膰
Mam jedn膮 noc
wykopa膰 r贸w
PAMI臉TAJ WR脫G S艁UCHA. wykopa膰 r贸w
Chc臋 zn贸w dobrze si臋 bawi膰 zanim si臋 znudz臋
Zanim wykopi臋 r贸w i wzbogac臋 si臋 w Wi... chita.
Wichi...ita
Wichi...ita
Wykopi臋 r贸w
Mo偶esz to zrobi膰 beze mnie?
Nawet lepiej.
Co zamierzasz robi膰 po ta艅cu?
Odprowadzisz mnie do domu?
Je艣li chcesz, nie mam nic przeciwko.
Co wiesz?
Mog臋 ci kupi膰 czekoladowego koktajlu mlecznego?
Czekoladowy koktajl mleczny?
Chuck, to b臋dzie wygl膮da艂o, jakby艣my byli zaanga偶owani.
Ale z drugiej strony, to jest dok艂adnie to, czego potrzebuj臋.
艢wietnie.
Dwa czekoladowe koktajle mleczne, jeden dla szeregowego Jonesa...
- Witam. - Witam.
- Cze艣膰, Eddie. - Cze艣膰, Eddie.
Co si臋 sta艂o, nie lubisz koktajlu mlecznego?
Podoba mi si臋.
- Wi臋c nie podoba ci si臋 impreza? - Nie藕le.
Nie lubisz muzyki?
Nie s艂ysza艂e艣? Nie lubi臋 wojska.
Ale dlaczego?
Kiedy przyjecha艂em, pierwsz膮 rzecz膮, jakiej si臋 dowiedzia艂em Dowiedzia艂em si臋, 偶e 偶o艂nierz
nie powinni miesza膰 si臋 z funkcjonariuszami lub ich rodzinami. i ich rodzinami.
Teraz rozumiem dlaczego.
Dlaczego?
Nie jeste艣my wystarczaj膮co dobrzy.
Nie wiem, gdzie to us艂ysza艂e艣 ale to nieprawda.
Panno Jones, czego pani chce? podnie艣膰 moje morale?
Mam pani膮 uderzy膰, panno Jones?
- Daj spok贸j, Chuck, idziemy. - Tylko troch臋, panno Jones.
Je艣li tego chcesz, panno Jones, zabior臋 ci臋 do domu.
Jak my艣lisz? mamy indywidualist臋.
Nie lubisz kobiet, prawda?
Nie potrzebuj臋 tego, mam swoje plany.
- Chc臋 zdj膮膰 ten mundur. - Zamierzasz odej艣膰 z wojska?
Nie, poprosz臋 o przeniesienie. Do si艂 powietrznych.
Tam w艂a艣nie chc臋 by膰, na g贸rze.
Ona nie ma z tym nic wsp贸lnego.
Co ty sobie my艣lisz? Czy jego ojciec nie jest pu艂kownikiem?
Decyduj膮 si臋 ...
I nigdy nie zaszkodzi by膰 mi艂ym dla c贸rki szefa.
Istniej膮 trudniejsze sposoby p贸j艣cia naprz贸d.
Daj spok贸j Sam, nie warto opowiada膰 o wielkim Marshu
szans臋, kt贸r膮 traci.
Lewa prawa, zaznacz drog臋
Lewa prawa, zaznacz drog臋
Lewa prawa, lewa prawa
By艂em tylko kowbojem na starym ranczu w Wyoming.
A moj膮 ambicj膮 by艂o wydosta膰 si臋 stamt膮d pewnego dnia
Dlatego spakowa艂em walizki i opu艣ci艂em Wyoming.
I s艂uchaj, bo ciesz臋 si臋 ciesz臋 si臋, 偶e odszed艂em.
- Wykopa艂em r贸w - Wykopa艂em r贸w
- Pr贸bowa艂em si臋 wzbogaci膰 - W Wichita.
- I zrobi艂em... -... w Wichita.
By艂em zaj臋ty kopaniem jak nigdy wcze艣niej
- Wykopa艂em r贸w - Wykopa艂em r贸w
Chc臋 zn贸w dobrze si臋 bawi膰 zanim si臋 znudz臋
Zanim wykopi臋 r贸w i wzbogac臋 si臋 w Wichita.
Wichita.
Wichita.
Wykopa艂em r贸w
Aby si臋 wzbogaci膰
W Wichita
Wykopa艂em r贸w
Aby si臋 wzbogaci膰
Chc臋 zn贸w dobrze si臋 bawi膰 zanim si臋 znudz臋
Zanim wykopi臋 r贸w i wzbogac臋 si臋 w Wichita.
Wichita.
Wichita.
Firma, st贸j!
- Pota艅c贸wka w przysz艂ym tygodniu? - Jak dla mnie brzmi nie藕le.
Szeregowy Jones ...
- Lubisz Chop Suey? - Ja lubi臋.
Dlaczego?
Pola艅ski!
Odpoczynek...
Dobry wiecz贸r.
Panno Jones, chcia艂em zapyta膰 co pani robi we wtorek wieczorem.
Ale, sier偶ancie...
Zarejestruj si臋!
P贸艂 okr膮偶enia!
Marzec!
- Dobry wiecz贸r, panno Jones! - Dobry wiecz贸r, panno Jones!
Szeregowy Jones obecny.
- Kapitanie. - Witaj, Kathryn.
- Jak by艂o? - My艣l臋, 偶e bardzo dobrze.
Jakie艣 problemy?
Naprawd臋, dzieci mnie nie potrzebuj膮.
- Kiedy przyjecha艂em, my艣la艂em, 偶e mog臋 ... - Nonsens!
Szalej膮 za tob膮.
Tak, my艣l臋, 偶e mnie polubili.
- Z wyj膮tkiem Eddiego. - Kim jest Eddie?
Marsh, ten, kt贸rego spotkali艣my w poci膮gu. Ten nieprzyjemny.
Patrz, list!
Kathryn,
kapitan chce si臋 po偶egna膰.
Wybacz mi.
To od mojej mamy. Dobranoc, Fred.
Pyta mnie,
gdybym zdj膮艂 paski 偶eby nie widzieli, 偶e jestem oficerem.
My艣lisz, 偶e m贸g艂bym si臋 z tob膮 um贸wi膰? spotkanie z tob膮?
Nie ma takiej potrzeby.
- Mo偶e jutro wieczorem? - Bardzo dobrze.
Przepraszam. Jutro b臋d臋 z ch艂opakami z zespo艂u.
Widzisz, o czym m贸wi艂em? Dyskryminacja.
- Dobranoc, pu艂kowniku. - Do widzenia, Fred.
- Dobranoc, Kathryn. - Dobranoc, Kathryn.
- Chcesz us艂ysze膰, co m贸wi? - Nie bardzo.
Pozw贸l, 偶e przeczytam ci t臋 cz臋艣膰, jest cudowny!
Dobry wiecz贸r, Kathryn.
My艣lisz, 偶e mamy przed sob膮 przysz艂o艣膰?
My艣l臋, 偶e czeka ci臋 przysz艂o艣膰 w wi臋zieniu je艣li si臋 st膮d nie wydostaniesz.
Przyjdziesz mnie odwiedzi膰?
Eddie, prosz臋, b臋dziesz mia艂 k艂opoty.
Chc臋 ci臋 przeprosi膰.
Dlaczego? Je艣li nie lubisz wojska, przykro mi.
- Zmieni艂em zdanie. - Wi臋c teraz lubisz wojsko?
Podoba mi si臋 bardziej, odk膮d tu jeste艣.
- To nie jest to, co powiedzia艂e艣 wcze艣niej. - To w艂a艣nie sprawia, 偶e jest to dla mnie interesuj膮ce.
Jestem nieprzewidywalny.
Co jest z tob膮 nie tak? Dlaczego jeste艣 taki niemi艂y?
- Nie rozumiem ci臋. - Powiem ci co艣...
Um贸w si臋 ze mn膮 na spotkanie a wszystko ci wyja艣ni臋.
- Nie, nie b臋dzie. - Daj spok贸j, to b臋dzie dobre dla mojego morale.
- Ze mn膮 i moj膮 rodzin膮. - Co ma z tym wsp贸lnego twoja rodzina?
Zobaczymy ich.
- Czy s膮... w pobli偶u? - Oczywi艣cie, 偶e s膮.
Rozmawia艂e艣 z kim艣? Wydawa艂o mi si臋, 偶e s艂ysz臋 g艂osy.
G艂osy? Oh... To by艂em ja.
Kiedy pisz臋, m贸wi臋 do siebie.
Tak, to prawda, sp贸jrz...
''Droga mamo. Otrzyma艂em... ''
Otrzyma艂em... Czy to jest z '' c '' czy z '' s ''?
"Otrzyma艂em tw贸j list..."
C贸偶, je艣li masz zamiar powiedzie膰 mu tajemnice wojskowe, szeptem...
- Oh, Kathryn, ja... - ''Tata jest bardzo popularny''.
Przepraszam za wcze艣niejsze nag艂e zachowanie.
Busco?
Je艣li chcesz przeczyta膰 mi teraz list twojej matki ...
Niewa偶ne.
Naprawd臋 ch臋tnie bym jej pos艂ucha艂.
Nie spodoba艂oby ci si臋, jest zbyt nudne.
Jest bardzo d艂ugi. Ma siedem stron.
Chcesz si臋 na mnie odegra膰, co? W porz膮dku.
Bycie rodzicem to dla mnie nowo艣膰 ale ucz臋 si臋.
Dobry wiecz贸r.
- Eddie, odejd藕. - Dobry facet.
- Wyno艣 si臋 st膮d. - A co z dzisiejszym wieczorem?
- Gdzie mieszkaj膮 twoi rodzice? - W Belford. Kupi臋 samoch贸d.
My艣lisz, 偶e gdybym ich pozna艂, zrozumia艂bym, dlaczego taki jeste艣?
To klucz do mojej osobowo艣ci.
- Kiedy to jest? - W sobot臋 wieczorem.
Mam pozwolenie.
- Dobra, w porz膮dku, to randka. - W porz膮dku, powiem ci co... Powiem ci, co zrobimy...
"A kiedy taniec si臋 sko艅czy艂..."
Wygl膮da na to, 偶e kto艣 zostawi艂 tu but.
Co za absurd! Dlaczego kto艣 mia艂by zostawi艂by tu but?
Ludzie ich potrzebuj膮 ...
Czy偶 nie?
Jeste艣 zwolniony, 偶o艂nierzu.
- To nie by艂a jego wina, ja wszed艂em... - Mo偶esz i艣膰, Marsh.
Wie pan
W ten spos贸b si臋 dosta艂em.
Przykro mi, tato.
To, co najbardziej w tobie podziwia艂am do tej pory, Kathryn,
by艂a twoja zdolno艣膰 do zaprzyja藕niania si臋 przyja藕ni膰 si臋 ze wszystkimi ch艂opakami
bez okazywania faworyzowania.
Ale tato, niekt贸rzy ludzie potrzebuj膮 wi臋cej pomocy ni偶 inni.
- Daj spok贸j, Kathryn... - To prawda...
Eddie jest jedyn膮 osob膮 z niskim morale.
Potrzebuje pomocy.
Kathryn, nie chc臋 wydawa膰 si臋 nierozs膮dna. nierozs膮dna, odwalasz kawa艂 dobrej roboty.
i ufam twojemu os膮dowi.
Wi臋c nie masz nic przeciwko je艣li si臋 z nim um贸wi臋?
Wychodzisz z Marshem?
- Jestem z nim um贸wiony. - Nie jest to sprzeczne z zasadami.
R贸b to, co uwa偶asz za najlepsze.
Dobranoc, kochanie. Mam nadziej臋, 偶e twoja matka o tym nie wie.
Powinienem si臋 tob膮 opiekowa膰.
Gdyby wiedzia艂, przylecia艂by tutaj pierwszym samolotem.
"Droga Mamo, Chyba si臋 zakocha艂em.
Oto on.
Nie sp贸藕nili艣my si臋? Ju偶 prawie koniec.
W sam膮 por臋.
Nie m贸wi艂e艣, 偶e idziemy do twojego domu?
To jest m贸j dom.
I przypuszczam, 偶e wszyscy ci ludzie s膮 twoimi krewnymi.
Nie, oni s膮... tam.
Ten, kt贸ry hu艣ta si臋 na trapezie jest m贸j tata.
A kto jest tym, kt贸ry jest do g贸ry nogami?
To wujek Algy.
To moje siostry, Mary i Ally.
To moja mama.
Podoba ci si臋?
To najbardziej niesamowici akrobaci jakich kiedykolwiek widzia艂em.
Akrobaci? S膮 to "lataj膮ce Corbinos".
- Arty艣ci na trapezie. - Czy jest jaka艣 r贸偶nica?
Oczywi艣cie, 偶e tak. Moi rodzice byli najlepsi.
Czy nie powiedzia艂e艣, 偶e s膮 twoimi rodzicami?
Nie. Moi rodzice zmarli kiedy by艂em ma艂y.
Ale nie martw si臋, bo nigdy Nigdy ich nie zna艂em, nigdy za nimi nie t臋skni艂em.
Corbinos byli dla mnie dobrzy.
Zosta艂em wykszta艂cony i przeszkolony.
Czy wiesz, jak to zrobi膰?
Czy wiem, jak to zrobi膰? By艂em gwiazd膮 tego numeru.
Nazywali艣my si臋 Eddie Marsh and the Flying Corbinos''.
Uwaga, panie i panowie!
Panna Mary Corbino spr贸buje powr贸ci膰 na platform臋 startow膮
w spos贸b nigdy nieosi膮gni臋ty przez 偶adnego innego artyst臋 trapezowego.
Panna Mary Corbino!
Chod藕, zobaczymy si臋 za kulisami.
- Eddie! - Cze艣膰, mamo.
Wygl膮dasz wspaniale!
Eddie! Dobrze ci臋 widzie膰.
Eddie, dobrze ci臋 karmi膮, prawda?
Chwileczk臋. M贸wi Katrhyn Jones.
- Witam wszystkich. - Mi艂o mi was pozna膰.
- Podoba艂 mi si臋 tw贸j wyst臋p. - Dzi臋kuj臋.
- Wygl膮dasz bardzo m膮drze, Eddie. - Jak to jest by膰 w wojsku?
Nie usi膮dziesz?
Nie mo偶emy zosta膰, mamo Musimy wraca膰 do koszar.
- Koszary? Mog膮 poczeka膰. - Tato, prosz臋.
Nie obra偶aj armii.
Kto ci臋 obra偶a?
Eddie jest bardzo wa偶nym bardzo wa偶nym cz艂owiekiem.
Nie jestem taki wa偶ny, mamo.
Jeste艣 teraz skromny, Eddie? Nigdy nie by艂e艣.
Nie. Kiedy艣 m贸wi艂e艣 wszystkim, 偶e jeste艣 najlepszym artyst膮 trapezowym na 艣wiecie. I by艂e艣.
Nie m贸g艂bym by膰 lepszy od ciebie. Nie m贸g艂bym by膰 lepszy od ciebie.
Dziewczyny maj膮 si臋 dobrze ale powiniene艣 zobaczy膰 Eddiego.
C贸偶, musimy wraca膰. To d艂uga podr贸偶 i...
Daj spok贸j, Eddie, nie r贸b tego.
- Dlaczego nie zjesz z nami kolacji? - Nie mo偶emy...
Nie odmawiaj nam. B臋dziemy gotowi za dziesi臋膰 minut i b臋dziemy mogli wyj艣膰.
- Co ty m贸wisz? - Bardzo bym chcia艂.
No dobrze, to wyjd藕 na zewn膮trz i poczekaj na zewn膮trz.
To ju偶 nied艂ugo.
Lubisz moich ludzi?
Uwielbiam je.
- Robi膮 niez艂e numery, prawda? - Sensacyjne.
Ale Eddie, nie po to mnie tu przyprowadzi艂e艣.
A dlaczego nie?
Poniewa偶 chcia艂e艣 mi zaimponowa膰.
Tak...
By艂e艣 tu bardzo wa偶ny, prawda?
Tak, by艂em. Nazywali mnie "kr贸lem wielkiego trapezu".
To dlatego nie lubisz wojska?
Czy uwa偶asz, 偶e byli wobec mnie uczciwi?
Ja tylko pytam.
Kathryn, my艣lisz, 偶e uda艂o mi si臋 na g贸r臋 na jedn膮 noc?
Wiesz, ile lat mnie to kosztowa艂o?
Ca艂e moje 偶ycie, ca艂e moje 偶ycie tam.
A gdzie mnie wysy艂aj膮? Do piechoty.
Facet, kt贸ry sp臋dzi艂 偶ycie w powietrzu.
- Co w tym 艣miesznego? - Jeste艣 wspania艂y.
Wiesz, potrzebujesz tego samego poczucie r贸wnowagi
i precyzj臋 latania samolotem
ni偶 praca na trapezie. I mam do tego talent.
Niekt贸rzy ludzie s膮 szcz臋艣liwi na ziemi Ja jestem szcz臋艣liwy w powietrzu.
M贸j tata mo偶e za艂atwi膰 ci przeniesienie do si艂 powietrznych.
M贸wisz powa偶nie?
Oczywi艣cie, to najbardziej logiczna rzecz na 艣wiecie.
Je艣li to prawda. To znaczy...
mo偶e w艂a艣nie to powiniene艣 zrobi膰. powiniene艣 to zrobi膰.
To chyba naturalne, 偶e 偶e ty rozumiesz to lepiej.
Ty te偶 jeste艣 artyst膮.
Pracujesz w show-biznesie, prawda? W showbiznesie, prawda?
Du偶o koncertuj臋.
- Du偶o 艣piewam z Iturbi. - Iturbi?
Tak, dyrygent.
Ach, tak, ten z ligi nowo偶e艅c贸w.
Jeden z tych zespo艂贸w z setk膮 facet贸w kt贸ry gra muzyk臋 klasyczn膮, prawda?
Tak, 艣piewa艂em z nimi.
- I nie zakryli ci臋? - Jak to?
Stu facet贸w gra g艂o艣niej ni偶 jedna 艣piewaj膮ca osoba. ni偶 jedna 艣piewaj膮ca osoba.
Nie, nie kiedy 艣piewam.
Rozumiem, by艂e艣 gwiazd膮.
Kiedy 艣piewa艂e艣 gra艂y cicho.
Nie, nie jest.
Czasami graj膮 g艂o艣no a czasami graj膮 cicho.
Dajemy sobie nawzajem si艂臋.
Wydaje si臋 to bardzo skomplikowane.
Nie, Eddie, nie jest kiedy pracujecie jako zesp贸艂.
Wyobra藕 sobie, 偶e orkiestra jest tutaj a ja jestem tutaj.
Zaczynaj膮 gra膰 oboje.
Liny s膮 zaczepione tutaj ...
I zaczynaj膮 gra膰 g艂o艣niej.
Dmuchaj we francuskie rogi
a teraz reszta metali.
Niech gra muzyka muzyka wsz臋dzie
Muzyka, kt贸ra m贸wi mi
Kwiecie艅 czu膰 w powietrzu.
Pos艂uchaj ryku grzmotu
to piosenka, kt贸ra zadziwia
Niech ta czaruj膮ca muzyka ta czaruj膮ca muzyka
Muzyka, kt贸r膮 moje serce b臋dzie dzieli膰
Niech muzyka gra 艣piew w moich stopach
Muzyka, kt贸ra sprawia wra偶enie jak s艂o艅ce na twarzy
Niech zbli偶a si臋 艣wit i poznaj piosenk臋, kt贸r膮 s艂ysz臋
W moim sercu jest muzyka
Mi艂o艣膰 interpretuje to doskonale.
Nigdy nie s艂ucha艂em swoich skrzyde艂
Trzepotanie na wietrze bez kontroli
To jest muzyka, kt贸rej s艂ucham
Teraz b臋dziesz mnie pami臋ta膰 gdziekolwiek to us艂yszysz
Pos艂uchaj ryku grzmotu to pie艣艅, kt贸ra zadziwia
A on m贸wi: niech gra muzyka
Z ka偶dym oddechem ...
Och, to wspania艂e!
Fantastycznie!
Gratulacje, Eddie!
My艣l臋, 偶e lepiej ju偶 p贸jdziemy.
- Przyjd藕 i zjedz z nami... - Nie mo偶esz odej艣膰...
Napisz臋 do nich list.
- Co masz? - Nic.
Kathryn, my艣la艂em... To nie by艂 tw贸j pomys艂, wiesz?
Czego?
Od rozmowy z tat膮 o moim transferze.
O nie?
Nie, to by艂 m贸j pomys艂, ale dlatego ci臋 przyprowadzi艂em.
A ty si臋 wstydzisz?
Tak, ale...
Nie chc臋, 偶eby艣 my艣la艂. 偶e poca艂owa艂em ci臋 tylko dlatego, 偶e...
Nie my艣l臋 o tym, nie my艣l臋 o tym.
Jeste艣 pewien?
To nie by艂 ten rodzaj poca艂unku.
To by艂o tego rodzaju.
Spocznij, Marsh.
Pu艂kowniku Jones, chcia艂em wyja艣ni膰...
Za p贸藕no na wyja艣nienia, Marsh,
Jutro rano p贸jd臋 do biura.
- Pu艂kowniku, ja... - To wszystko.
Przepraszam, naprawd臋 przepraszam, tato, Nie wiedzia艂em, 偶e jest tak p贸藕no.
- Nie martw si臋. - I to nie by艂a jego wina.
Porozmawiamy o tym jutro.
Ale czy sp臋dzi艂e艣 mi艂y wiecz贸r?
Tak.
Chyba si臋 w nim zakocha艂am.
Jeste艣 na mnie z艂y?
Nie wiem.
Nie s膮dz臋.
Dobranoc, kochanie.
Obieca艂em twojej matce, 偶e si臋 tob膮 zajm臋... Co za trudna obietnica!
Western Union, prosz臋.
Chc臋 wys艂a膰 telegram do pani Hillary Jones,
Grandy House, Nowy Jork.
'' Droga Mamo:
zapomnij o moim li艣cie, Tylko 偶artowa艂em.
- Wygl膮dasz na szcz臋艣liwego, szeregowy Marsh. - Co 艣wi臋tujesz, Eddie?
Czy oni nie wiedz膮? Eddie ma spotkanie z pu艂kownikiem.
Pu艂kownik nie kiwnie palcem bez konsultacji z Eddiem.
Nauczysz go jak dowodzi膰 pu艂kiem?
- Nie, powie ci, dok膮d mamy jecha膰. - Czy to mo偶e by膰 Alaska, Eddie?
- Dlaczego nie Anglia? - A mo偶e Rosja?
Jak leci w powietrzu z wielkim spokojem umys艂u
odwa偶ny cz艂owiek lataj膮cego na trapezie.
Eddie, mam r贸wnie偶 nadziej臋 na rozmow臋 z pu艂kownikiem,
- Wi臋c porozmawiaj z nim przy okazji. - Oczywi艣cie. O czym?
O jego c贸rce i o mnie.
Niewa偶ne, b臋d臋 m贸wi艂 za siebie.
W ko艅cu, ona kocha mnie, a ja kocham j膮.
Porozmawiam z pu艂kownikiem.
Dlaczego nie? Dlaczego nie, oczywi艣cie?
Witam, pu艂kowniku, zna mnie pan, Jestem w wojsku.
Chc臋 porozmawia膰 o twojej c贸rce. Przyszed艂em...
Tak, ju偶 wychodz臋. Tak jest, tak jest...
Nie mo偶esz zamkn膮膰 przede mn膮 drzwi, Mam swoje prawa.
My艣l臋, 偶e powiem ci jasno, co my艣l臋.
Dlaczego nie? Oczywi艣cie, 偶e tak.
Pomi臋dzy.
Nie b臋d臋 przeszkadza艂 je艣li nie jest to pilne.
Tak jest.
Siadaj, Marsh.
- Sprawdzi艂em twoje akta, m艂ody cz艂owieku. - Tak jest.
Nie jeste艣 zbyt dobrym 偶o艂nierzem, prawda?
Nie, sir.
- Przekroczy艂e艣 sw贸j urlop zesz艂ej nocy. - Tak jest.
Moja c贸rka powiedzia艂a mi. 偶e chce zosta膰 przeniesiony.
To zale偶y, sir.
Czego?
Cokolwiek masz do powiedzenia o mnie i pannie Jones.
Je艣li przenosisz mnie tylko po to, by pozby膰 si臋 mojego udzia艂u, nie my艣l臋 o moim udziale, nie s膮dz臋, 偶ebym to zaakceptowa艂.
Czy uwa偶asz, 偶e mam prawo powiedzie膰 cokolwiek o tobie?
Je艣li jeste艣 jednym z tych, kt贸rzy uwa偶aj膮, 偶e 偶o艂nierz nie mo偶e odnosi膰 si臋 do
z c贸rk膮 oficera, to mo偶esz... - Chwileczk臋.
Przykro mi, sir.
Lepiej, 偶eby艣 to ty m贸wi艂.
- Pu艂kowniku Jones, przepraszam. - Niez艂y pomys艂, Marsh.
Usi膮d藕 za sto艂em a ja usi膮d臋 tutaj.
- Pu艂kowniku, ja nie... - Nie martw si臋, Marsh.
Chc臋 wiedzie膰, co by艣 powiedzia艂, gdyby twoja c贸rka pojawi艂a si臋 o 艣wicie. c贸rka przyjecha艂a o 艣wicie.
Oto tw贸j przebieg s艂u偶by, kwalifikacje...
I wszystko inne.
艢mia艂o.
Do dzie艂a!
Marsh, spotyka艂e艣 si臋 z moj膮 c贸rk膮.
S艂ysza艂em, 偶e co艣 do niej czujesz.
Tak jest.
Armia tego nie lubi, a ja nie lubi臋 tego w og贸le.
My艣l臋, 偶e dyscyplina jest lepsza je艣li jest mniej znajomo艣ci.
Czy tak w艂a艣nie my艣lisz?
C贸偶, mo偶e jestem inny
- mo偶e armia si臋 zmienia. - Tak, sir.
Ale chc臋, 偶eby艣 wiedzia艂 偶e nie mo偶e by膰 faworyzowania.
A je艣li dzi艣 oficerowie s膮 bardziej przyja藕ni dla m臋偶czyzn
ni偶 wcze艣niej, musi by膰 dyscyplina.
- Tak, prosz臋 pana. - Nie m贸w do mnie "tak, prosz臋 pana".
A je艣li masz dyscyplin臋 bo si臋 mnie boisz,
nie jest w艂a艣ciwe.
Dyscyplina musi wynika膰 z szacunku.
Tak jest.
Nie mam nic przeciwko temu, 偶eby moja c贸rka umawia si臋 z 偶o艂nierzem,
ale nie chc臋, 偶eby wychodzi艂a z nieudacznikiem.
Tak jest.
Nie ukarz臋 ci臋 za p贸藕ne przyprowadzenie jej do domu,
chocia偶 wiesz, 偶e m贸g艂bym to zrobi膰, nie zapominaj o tym.
Nie, sir.
Ale dam ci szans臋.
My艣l臋, 偶e mo偶na poprawi膰 ten rekord serwisowy.
Je艣li my艣lisz, 偶e mo偶esz nauczy膰 si臋 czym jest dyscyplina,
Nie mam nic przeciwko temu, 偶eby艣 spotyka艂 si臋 z Kathryn, je艣li ona tego chce.
Odno艣nie transferu,
Zostawmy to na razie i zobaczmy, jak si臋 sprawy potocz膮. jak si臋 sprawy potocz膮.
Co ty na to?
Bardzo dobrze, sir. Zrobi臋, co w mojej mocy.
Doskonale. Mam nadziej臋, 偶e jeste艣 bardzo szcz臋艣liwy.
Private Marsh ...
Tak, sir?
Polec臋 twojemu dow贸dcy aby przydzieli艂 ci dodatkow膮 prac臋
za wczorajsze przekroczenie zezwolenia. - Tak jest.
Zadzwo艅 do Nowego Jorku, prosz臋, Chc臋 rozmawia膰 z pani膮 Jones.
Pani Hillary Jones z Grandy House. Szybko.
Zapomnij, anuluj po艂膮czenie.
- Dzie艅 dobry, pu艂kowniku. - Dzie艅 dobry, pu艂kowniku.
Panowie, oboje macie doros艂e c贸rki, prawda?
- Tak jest. - W pa藕dzierniku sko艅czy 21 lat.
C贸偶...
Jak utrzymuj膮 kr贸tk膮 smycz? Jak je kontroluj膮?
My艣l臋, 偶e mog臋 m贸wi膰 za majora Hainesa.
W rzeczywisto艣ci jest to do艣膰 proste.
Najstarszy i ja to tylko kwestia ...
To znaczy... my艣limy...
najlepszym sposobem jest... - Tak?
Dlaczego o tym wspominasz? Pu艂kowniku?
Dzi臋kuj臋 panom.
Kathryn, chc臋 z tob膮 porozmawia膰.
- To wa偶ne, Kathryn. - Pos艂uchaj.
Kathryn ...
A potem, moja droga, nadchodzi koniec Koncertu Zwyci臋stwa.
- A ty b臋dziesz solist膮. - Z przyjemno艣ci膮, Jos茅,
ale moja praca jest tutaj.
Um贸wmy si臋 tak...
Za艣piewam dla ciebie je艣li przyjdziesz i zagrasz dla nas.
Zrobisz to? Fantastycznie!
Co s膮dzisz o nast臋pnej niedzieli? My艣l臋, 偶e jest 艣wietna.
Poczekamy na ciebie? 艢wietnie. Do widzenia.
S艂ysza艂e艣? Iturbe tu przyje偶d偶a. Czy偶 nie jest wspania艂y?
Tak, ale...
Pu艂kowniku, co pan robi w domu w 艣rodku dnia?
Kathryn,
wiesz dlaczego twoja mama i ja zerwali艣my?
Poniewa偶 偶ycie 偶o艂nierza nie nale偶y do niego
i nigdy nie chcia艂a tego zaakceptowa膰.
- Rozmawia艂e艣 z Eddiem? - Tak, rozmawia艂em.
- I co o tym s膮dzisz? Podoba艂o ci si臋? - Tak, podoba艂o mi si臋.
Nie... to znaczy, nie wiem.
Chc臋 si臋 tylko upewni膰. 偶e wiesz, z kim masz do czynienia.
- Nie martw si臋 tak bardzo, tato. - Ale twoja matka...
Moja matka si臋 myli艂a.
Zawsze b臋d臋 dzieli膰 si臋 tob膮 z wojskiem i Eddiem.
Sprawiasz mi wi臋cej k艂opot贸w ni偶 pu艂k.
Zr贸bmy z niego wielkim 偶o艂nierzem, prawda?
Paddy Weddy ...
- Trafi艂em? - Dok艂adnie w 艣rodek.
Widok w prawo!
Oczy do przodu!
- Kathryn? - Tak?
Zepsu艂em dzisiaj transfer.
Co zrobi艂e艣?
Zerwa艂em m贸j transfer do si艂 powietrznych.
Ale tak bardzo j膮 kocha艂e艣...
Nie wiem...
Wol臋 by膰 z tob膮.
Ja te偶 to wol臋.
Katy, wyjdziesz za mnie?
Nie wiem, a ty?
Kiedy wr贸c臋.
B臋d臋 na ciebie czeka艂.
- My艣lisz, 偶e wr贸c臋, prawda? -Jestem tego pewien.
Ja te偶, jak wszyscy ch艂opcy w wojsku.
Mam tak膮 nadziej臋.
Eddie, lepiej ju偶 id藕 Masz du偶o do zrobienia.
Tak, tak, wiem. Lepiej si臋 pospiesz臋.
Kocham ci臋.
Ja te偶.
- Mamusiu! - M贸j kotek Kat...
Mamo, jestem taka szcz臋艣liwa!
Nie ma potrzeby takiego zamieszania.
Jak dobrze ci臋 widzie膰. Kiedy przyjecha艂e艣?
Godzin臋 temu.
Otrzyma艂em tw贸j list i podejrzewa艂em, 偶e 偶e szybko potrzebujesz matki.
- Nie dosta艂e艣 mojego telegramu? - Tak, dosta艂em.
Dlatego tu jestem.
Twoja matka chce ci臋 zabra膰 do domu, Kathryn.
O nie, to niemo偶liwe.
Nie wiem, czy powiedzia艂bym to w ten spos贸b, Bill. w ten spos贸b, Bill.
Nie, zrani艂aby艣 delikatnie jego serce delikatnie.
Tw贸j ojciec wydaje si臋 by膰 przychylny ch艂opcu. 呕yczliwy dla ch艂opca.
Chocia偶 z tego, co mi powiedzia艂, trudno powiedzie膰 dlaczego, trudno wiedzie膰 dlaczego.
Czy nie lepiej go pozna膰 zanim si臋 go os膮dzi?
Nie.
Pos艂uchaj, Kitty Kat, on jest cudowny
jest wspania艂y, inaczej by ci si臋 nie spodoba艂.
Ale teraz jest w wojsku. Jakie 偶ycie mo偶e ci zaoferowa膰?
Jego 偶ycie nie nale偶y nawet do niego.
Dlatego wr贸cisz do domu
zanim sam si臋 o tym przekonasz.
Tato, zgadzasz si臋 z moj膮 mam膮?
Kiedy wyje偶d偶amy?
Jutro rano.
Nie p贸jd臋.
- Nie mo偶esz mnie zmusi膰! - Kitty!
W niedziel臋 odb臋dzie si臋 nasz wyst臋p.
Iturbi nadchodzi i wyst膮pi膮 gwiazdy Hollywood.
Eddie poprosi艂 swoj膮 rodzin臋 o przygotowanie trapezu
by wyst膮pi膰 w moim programie.
Trapez? Rodzice Eddiego s膮 akrobatami?
Arty艣ci na trapezie i ja to uwielbiamy.
Jeste艣my zaanga偶owani i nie obchodzi mnie, co m贸wisz.
Zamierzam za niego wyj艣膰.
To, 偶e zostawi艂e艣 mojego ojca nie oznacza...
Kathryn...
Lepiej pozw贸l mi porozmawia膰 z matk膮 w cztery oczy.
Nie masz nic przeciwko?
Hillary, za d艂ugo czeka艂a艣 na ten program.
Ci臋偶ko pracowa艂.
- Chce, 偶eby to by艂 sukces i... - Przykro mi, Bill.
Im d艂u偶ej b臋dziemy zwleka膰, tym b臋dzie to trudniejsze.
Mo偶esz zmieni膰 zdanie 偶o艂nierze wkr贸tce wyrusz膮.
Kiedy?
Nie mog臋 powiedzie膰 kiedy ale b臋dzie to wkr贸tce.
Czy ty te偶 odejdziesz, Bill?
To m贸j pu艂k.
Pozw贸l mi nazwa膰 ci臋 moj膮 mi艂o艣ci膮...
PAMI臉TAJ WR脫G S艁UCHA
Bardzo dobrze, Eddie, brawo!
Wracaj do pracy! Wracaj do pracy, szybko!
Zamknij si臋!
- Eddie ... - Kathryn.
- Moja mama jest tutaj. - To dobrze czy 藕le?
- To straszne. - Dlaczego jest okropne?
- Chce mnie zabra膰 do domu. - Powiedz mu, 偶e nie chcesz jecha膰.
Nie jestem dla niej dobry...
Nawet nie chc臋 ci臋 pozna膰.
Nie chcesz si臋 ze mn膮 spotka膰?
To nie przez ciebie, kochanie to dlatego, 偶e jeste艣 偶o艂nierzem...
I nie lubi 偶o艂nierzy. Bajecznie!
Czekaj, to nic nie da.
- Jak my艣lisz, dok膮d zmierzasz? - To nie tw贸j problem!
Eddie, b臋dziesz mia艂 k艂opoty!
Hej, Eddie, co tam, stary?
Czy wyszed艂e艣 bez pozwolenia czy uderzy艂e艣 sier偶anta?
-Wszystko. - To powa偶na sprawa.
Znam jednego kt贸ry dosta艂 za to rok.
Zostan膮 oni ukarani rok ci臋偶kich rob贸t,
niehonorowe zwolnienie lub wyrok s膮du wojennego".
Idziemy, idziemy. "Albo wyrok s膮du wojennego".
Nie zapomnij o "O", przyjacielu. M贸g艂 nawet zosta膰 zastrzelony.
Niez艂y pomys艂. I jest ta艅szy.
Chod藕, przejd藕 si臋...
Gdyby艣 zosta艂 postrzelony, wy艣wiadczy艂by艣 mi przys艂ug臋?
Powiedz Kathryn, 偶e chcia艂bym si臋 z ni膮 um贸wi膰. si臋 z ni膮 um贸wi膰.
Tak, tak...
Masz go艣cia.
- Pi臋膰 minut, panno Jones. - Dzi臋kuj臋, sier偶ancie.
Witaj, 偶o艂nierzu.
Witam.
- Eddie, twoja rodzina jest tutaj. - Gdzie oni s膮?
Na placu defilad, przygotowanie sprz臋tu.
- Co im powiedzia艂e艣? - Powiedzia艂em im prawd臋.
呕e jestem w wi臋zieniu? Powiedzia艂e艣 im dlaczego?
- Nie. Dlaczego nie? - A dlaczego nie? Powiedz im.
Powiedz im, co dzieje si臋 z tymi, kt贸rzy m贸wi膮 to, co my艣l膮.
Powiedz im, co si臋 dzieje z ch艂opcem, kt贸ry si臋 zakochuje
c贸rki szefa. Powiedz to wszystko mojej rodzinie.
Powiedz im, co sta艂o si臋 z 偶o艂nierzem
wi臋c powiedzia艂 偶onie pu艂kownika, co o niej my艣li.
Nie, nie rozumiesz. Ty masz problemy.
Wyznaczono dat臋 rozprawy.
Co mam zrobi膰? Chc臋, 偶eby艣 doprowadzi艂 mnie do p艂aczu.
Nie, ale mo偶emy co艣 zrobi膰.
Musisz stan膮膰 w swojej obronie Porozmawiajmy z kim艣...
Zapomnij o tym!
Eddie, pr贸buj臋 ci pom贸c.
- I nie mog臋, je艣li nie uznajesz... - Nie potrzebuj臋 twojej pomocy
ani nikogo innego, zaanga偶owa艂em si臋 w to sam sam i tylko ja b臋d臋 wiedzia艂, jak si臋 z tego wydosta膰.
Eddie, nie m贸w tak, prosz臋...
Zostaw mnie w spokoju.
- Eddie... -Odejd藕, prosz臋, zostaw mnie w spokoju.
- Pu艂kownik Jones, pan Corbino. - Jak si臋 pan miewa, panie Corbino?
Ty... wi臋c to ty wsadzi艂e艣 Eddiego do wi臋zienia, tak? Eddie w wi臋zieniu, tak?
-Algy, chod藕 tutaj. -Ju偶 id臋.
Pope艂ni艂 b艂膮d. Eddie jest dobrym ch艂opcem.
- Oto on, oto cz艂owiek. - Jak m贸g艂 to zrobi膰?
Tato, prosz臋, nie denerwuj si臋.
- Powiedz nam, co zrobi艂 Eddie? - Po to tu przyszed艂em,
Eddie opu艣ci艂 swoje stanowisko.
- Czy zdezerterowa艂 z wojska? - Nie, rzuci艂 prac臋.
Ale dlaczego? Dlaczego Eddie mia艂by to zrobi膰? Eddie jest bardzo odpowiedzialny!
I gwiazda.
Jest jedna rzecz, kt贸rej Eddie kt贸rej Eddie nie rozumie: dyscyplina.
W wojsku konieczne jest pracowa膰 jako zesp贸艂.
Ale nasz numer wymaga pracy zespo艂owej.
Bez pracy zespo艂owej, Lataj膮ce Corbinos nie mog艂yby lata膰.
Nie m贸w mi, 偶e Eddie nie wie czym jest praca zespo艂owa.
Wygl膮da na to, 偶e zapomnia艂.
Ale mo偶na ...
od艣wie偶y膰 mu pami臋膰?
Zapomnia艂e艣 chusteczek.
Obecnie istnieje wiele mo偶liwo艣ci dla kobiet w marynarce wojennej.
A mo偶e chcesz zaci膮gn膮膰 si臋 do Korpusu Piechoty Morskiej?
- Jad臋 do domu. - Ju偶 wychodzisz?
Tak, teraz.
My艣l臋, 偶e jaka艣 dziewczyna pokaz na dzisiejsze popo艂udnie.
Nazywa si臋 Kathryn Jones i m贸wi膮, 偶e b臋dzie bardzo dobra.
Nie obchodzi mnie to, Nie zostan臋 tu ani minuty d艂u偶ej.
Szeregowy Jones ...
- Tak, sir? - To jest twoja misja.
Jest jeszcze pokaz do zrobienia.
- Tak, ale ... - I tak si臋 stanie. To jest rozkaz.
Tak jest.
Dzi臋kuj臋. Jos茅 Iturbi by艂 wspania艂y.
Kathryn, mi艂o艣膰 B臋d臋 ci臋 kocha膰 na zawsze.
Zawsze.
A teraz ch艂opaki, mam wielk膮 niespodziank臋.
Poznaj najbardziej Najbardziej uwielbiany ch艂opiec w Ameryce,
Mickey Rooney.
Dzi臋kuj臋 bardzo, panno Jones. Witam pa艅stwa. Jak si臋 macie?
Cze艣膰, Mickey!
Przygotowano dla nich wspania艂e widowisko.
Za t膮 kurtyn膮 kryje si臋 wi臋cej talent贸w ni偶 kiedykolwiek widzia艂e艣,
czekaj膮c, a偶 wyjdzie, aby to pokaza膰.
Po pierwsze, chcia艂bym przedstawi膰 ci dziewczyn臋
kto jest najwi臋kszy w ta艅cu, dziewczyna z trzema "B".
Balet, pi臋kno... i "Boogie Boogie".
Najlepsza tancerka w Stanach Zjednoczonych Panna Eleanor Powell.
Eleanor! to ciebie naprawd臋 kocham!
Dzi臋kuj臋 bardzo, pani Powell.
A teraz przedstawiamy Virgini臋 O'Brien, dziewczyn臋 z jednym wyrazem twarzy.
W towarzystwie dw贸ch dziewczynek bardzo szcz臋艣liwy z powrotu do domu,
Gloria DeHaven i June Allyson, z Bobem Crosbym i jego zespo艂em.
Wszyscy znaj膮 Boba Crosby'ego, ma brata, kt贸ry sprzedaje ser.
Wiele niebios sta艂o si臋 szarych poniewa偶 jeste艣my rozdzieleni
Min臋艂o wiele ksi臋偶yc贸w a ty wci膮偶 jeste艣 w moim sercu
Z艂o偶yli艣my obietnic臋
I przypiecz臋tujemy to poca艂unkiem
By艂o to w ma艂ej hiszpa艅skiej wiosce
W noc tak膮 jak ta
To by艂o w ma艂ej hiszpa艅skiej wiosce w noc tak膮 jak ta
Gwiazdy zerkn臋艂y poni偶ej
W noc tak膮 jak ta
Wyszepta艂em "B膮d藕 mi wierny".
i westchn膮艂 "tak, tak...".
Wiele niebios sta艂o si臋 szarych poniewa偶 jeste艣my rozdzieleni
Min臋艂o wiele ksi臋偶yc贸w a ty wci膮偶 jeste艣 w moim sercu
Z艂o偶yli艣my obietnic臋
I przypiecz臋tujemy to poca艂unkiem
By艂o to w ma艂ej hiszpa艅skiej wiosce
W noc tak膮 jak ta
Za艣piewam w ma艂ej hiszpa艅skiej wiosce ...
W tak膮 noc jak ta...
Gwiazdy zerkn臋艂y poni偶ej
W tak膮 noc jak ta...
Wyszepta艂em "B膮d藕 mi wierny".
westchn膮艂em i powiedzia艂em .... "tak, tak..."
Wiele niebios sta艂o si臋 szarych poniewa偶 jeste艣my rozdzieleni
Min臋艂o wiele ksi臋偶yc贸w a ty wci膮偶 jeste艣 w moim sercu
Z艂o偶yli艣my obietnic臋
I przypiecz臋tujemy to poca艂unkiem
Marz臋 o d偶inie, kt贸ry da mi
Powr贸t do starego, starego, starej Wirginii
Zata艅czymy, kochanie pod drzewami
W noc tak膮 jak ta
To by艂o w ma艂ej hiszpa艅skiej wiosce W noc tak膮 jak ta
To by艂o w ma艂ej hiszpa艅skiej wiosce W noc tak膮 jak ta
To by艂a Virginia O'Brien. Za艂o偶臋 si臋, 偶e ta dziewczyna ta dziewczyna nigdy si臋 nie u艣miecha.
A teraz, w nast臋pnym numerze, przedstawi臋 wam trzy kobiety
z najbardziej fantastycznych w Hollywood.
Ann Sothern, Lucille Ball i Marsha Hunt.
A tak, zapomnia艂em wspomnie膰, 偶e w tym numerze jest te偶 m臋偶czyzna. w tym numerze jest r贸wnie偶 m臋偶czyzna.
Poniewa偶 nikt z was spojrzy na to
z tymi trzema pi臋kno艣ciami na scenie,
lepiej powiedzie膰 im teraz jak si臋 nazywa. Frank Morgan.
Bierz si臋 do roboty, Rooney.
Jak wida膰, nie mo偶e czeka膰. Ty te偶 nie mo偶esz.
Ja te偶 nie? Wi臋c na co czekamy? na co czekamy?
Ju偶 wychodz臋, doktorze. Nowa piel臋gniarka b臋dzie tu za kilka minut.
Ja te偶 wkr贸tce wyje偶d偶am.
Czekam tylko na przybycie fryzjera. kt贸ry ogoli kapitana.
- W porz膮dku, do widzenia doktorze. - Do widzenia.
Dzi臋kuj臋, moja droga. Nie dzwoni艂em, sk膮d wiedzia艂e艣, 偶e przyjd臋?
Zgad艂e艣!
Jaka 艂adna dziewczyna!
To jak dzika uprzejmo艣膰.
- Jeste艣 fryzjerem? - Jestem konsultantem ds. w艂os贸w.
Doradca ds. w艂os贸w?
Tak, wizyty odbywaj膮 si臋 po wcze艣niejszym um贸wieniu.
Ponadto, robi臋 wyceny z wyg贸rowanymi cenami.
Powiedz mi, do kogo mam w膮tpliw膮 przyjemno艣膰 adresowania?
Jestem dr Conte, asystent medyczny.
Doktorze, jestem profesor Frank Morgan.
Mi艂o pozna膰 koleg臋.
- Kolega z pracy? - Tak.
To znaczy, 偶e jeste艣 r贸wnie偶 lekarzem?
Drogi przyjacielu, nie jest niczym niezwyk艂ym zacz膮膰 od klienta
gol膮c go, obcinaj膮c mu w艂osy, i masa偶 twarzy
i sko艅czy艂o si臋 na operowaniu go nawet jego wyrostek robaczkowy.
Wi臋c nie zarabiasz na 偶ycie jako fryzjer.
O tak.
Co z operacjami wyrostka robaczkowego? Operacje wyrostka robaczkowego?
- Po prostu robi臋 je tylko z jednej cz臋艣ci... -Z jednej cz臋艣ci...
M臋偶czy藕ni z mojej rodziny z艂o偶yli przysi臋g臋 Hipokratesa
od pokole艅. Studiuj臋 medycyn臋 odk膮d przesta艂em nosi膰 pieluchy.
A w amfiteatrze operacji w Saint John
Przeprowadzi艂em pierwsz膮 heteroplastyk臋 w anna艂ach medycyny.
- Heteroplastyka? - Tak. Heteroplastyka, jak wiadomo,
to przeszczepianie sk贸ry od jednej osoby do drugiej.
Tak, wiem, co to jest, tylko 偶e by艂em zaskoczony s艂ysz膮c, 偶e to zrobi艂em
takich przeszczep贸w.
C贸偶, po prostu moja pensja by艂a niewielka i mia艂em 偶on臋 i...
Mam na my艣li sk贸r臋... Przeszczepy sk贸ry...
- Tak, przeszczepy sk贸ry. - To by艂 ciekawy przypadek.
Przypadkowo, podczas golenia, odci膮艂em kominiarzowi nos, Odci膮艂em nos kominiarzowi.
- Nos? - Tak.
W zdenerwowaniu upu艣ci艂em n贸偶 i odci膮艂em mu du偶y palec u nogi.
Potem, podczas operacji, w po艣piechu, w艂o偶y艂em palec w zag艂臋bienie jego nosa.
i odwrotnie.
- Co za zamieszanie! - Tak, to by艂o straszne!
Ilekro膰 kichn膮艂em but podskakiwa艂.
Biedak z艂apa艂 katar sienny i wyda艂 mn贸stwo pieni臋dzy na buty.
Tak czy inaczej, moja operacja go uratowa艂a.
Przypuszczam, 偶e u偶y艂bym poprzecznego naci臋cia Barkera poprzeczne naci臋cie Barkera
ze 艣rednim kana艂em aby unikn膮膰 odrzucenia.
Na ... na ... oczywi艣cie.
Nie, nie, u偶y艂em przednich przednie kieszenie
na plecach za pomoc膮 paska.
Z paskiem ...
To ta sama technika, kt贸rej u偶y艂em podczas podw贸jnej kardiotomii.
Podw贸jna kardiotomia? Co to jest?
- Dwa serca. -Trzy miecze.
O czym my m贸wimy?
C贸偶, id臋 na lunch. Pakuj swoje rzeczy
Kapitan powinien by膰 tu lada chwila. - Oczywi艣cie, doktorze.
B臋d臋 gotowy.
- Dzie艅 dobry, doktorze. - Dzie艅 dobry.
Och, doktorze...
Rekruci s膮 tutaj do wgl膮du.
- Rekruci? - Tak jest.
Czy mam je wys艂a膰 w kolejno艣ci alfabetycznej?
- Nie potrzebuj臋 偶adnych rekrut贸w? - Ale trzeba ich sprawdza膰.
- A dziewczyny s膮 szczeg贸lnie... - Nie chc臋 wiedzie膰... dziewczyny?
Dlaczego tego nie powiedzia艂e艣?
- Po co zostali zwerbowani? - Chyba pan 偶artuje, doktorze.
- S膮 wzorowymi wolontariuszami. - Modelowi?
Daj mi m贸j aparat i wy艣lij pierwszego rekruta.
Tak, doktorze.
Jak si臋 masz, doktorze?
C贸偶...
- Usi膮dziesz, kochanie? - Dzi臋kuj臋.
- Jak si臋 nazywasz? - Nazywam si臋 Ann Sothern.
Numer telefonu?
- Przepraszam, doktorze? - To tylko formalno艣膰.
Marynarka chcia艂aby wiedzie膰 gdzie mo偶e j膮 zlokalizowa膰.
Chcia艂bym r贸wnie偶 ...
- Jest pan 偶onaty? - Nie, doktorze.
Wspaniale. I jest w doskona艂ej formie fizycznej.
- Tak my艣l臋, doktorze. - Tak, widz臋 to. Doskonale.
I dlaczego chcesz do艂膮czy膰 do marynarki, moja droga?
Mam siostr臋 w piechocie, jedn膮 w lotnictwie
a kuzyn jest odpowiedzialny za latarni臋 morsk膮.
Czy zawsze si臋 艣wieci?
Nie, doktorze, ale jej narzeczony uwa偶a j膮 za gwiazd臋.
Zawsze chcia艂em s艂u偶y膰 w marynarce, wiesz?
Powiedziano mi, 偶e mam dobre nogi do morza.
Tak...
C贸偶, my艣l臋, 偶e lepiej Lepiej p贸jd臋 do szatni.
Piel臋gniarka przygotuje przygotuje Ci臋 do egzaminu.
Dzi臋kuj臋, doktorze.
T臋dy. Witamy.
C贸偶, do widzenia.
Do zobaczenia...
M贸j Bo偶e!
Nast臋pny, prosz臋.
Och, doktorze, mam nadziej臋 偶e przejd臋 to badanie,
Nie mog臋 si臋 doczeka膰, a偶 do艂膮cz臋 do marynarki wojennej.
My r贸wnie偶 pragniemy mie膰 ci臋, m贸j ma艂y kwiatuszku.
- Prosz臋. - Mierz臋 tylko puls.
Jest bardzo nieregularny i szybki!
Trzyma palce na moim zegarku!
Tak, to prawda.
To niesamowite, jak nieostro偶ny staje si臋 cz艂owiek nieostro偶ny w miar臋 up艂ywu czasu.
Czy jest jaki艣 problem, doktorze? Martwi臋 si臋 o klatk臋 piersiow膮.
Nie ma si臋 czym martwi膰.
Najlepiej jest uda膰 si臋 do przebieralni, aby piel臋gniarka przygotowa艂a Ci臋 do badania.
Doktorze, je艣li go zdam b臋d臋 najszcz臋艣liwsz膮 dziewczyn膮 na 艣wiecie.
Wiesz, odrzuci艂o mnie ju偶 dw贸ch lekarzy.
Co za 艂ajdaki!
Nie martw si臋 laleczko je艣li marynarka ci臋 nie chce,
Tak. - To wspania艂e!
I pomy艣le膰 o tych wszystkich latach kt贸re straci艂em jako fryzjer.
C贸偶, "c'est la guerre".
Nast臋pny, prosz臋.
Prosz臋 wej艣膰.
Och... to zbyt pi臋kne 偶eby by艂o prawdziwe.
Troch臋 bli偶ej, moja droga.
Ty te偶 chcesz wst膮pi膰 do marynarki?
Tak, doktorze, oddaj臋 si臋 ca艂kowicie w pa艅skie r臋ce.
Nie...
To znaczy, jestem u twoich st贸p.
To znaczy, jestem tu 偶eby to zbada膰.
Jakie s膮 twoje kwalifikacje?
Lubi臋 marynarzy.
Idealnie.
- Wysoko艣膰? - 1,65 m.
- Waga? - 52 kilogramy.
Oczywi艣cie nago.
Oczywi艣cie...
- Talia? - 58.
- Hip? - 83.
- Ciasto? -Czasami.
Wspaniale!
Jeste艣 akceptowana, moja droga.
- Ale czy nie musz臋 bra膰...? - Nie, nie, nie...
Nie jest to konieczne, b臋dzie doskona艂ym 偶eglarzem.
Teraz id藕 do garderoby i poczekaj z innymi dziewczynami.
Dzi臋kuj臋, mon ch锚r docteur.
Do zobaczenia p贸藕niej.
Halo? Joe? Natychmiast sprzedaj salon.
Zamierzam kupi膰 salon kosmetyczny.
Tak, teraz musz臋 du偶o 膰wiczy膰 du偶o trwa艂ej ondulacji.
Do widzenia.
- C贸偶 za pi臋kna rzymska powie艣膰...! - Chwileczk臋.
Co ty tu robisz?
- O co chodzi, synu? - Dok膮d si臋 wybierasz?
Dok膮d? Wiesz, co jest w tym pokoju?
Trzy z najpi臋kniejszych 偶e艅skich okaz贸w
偶e pewnego razu mia艂em szcz臋艣cie spojrze膰 na niego.
- A teraz... - Wiesz, kim jestem?
- Nie, nie, kim ty jeste艣? - Jestem kapitanem.
Capi... capi... capitaine...
- Czy wiesz, kim jestem? - Nie. A ty wiesz, kim ja jestem?
Dobrze!
Dzie艅 dobry.
Podobaj膮 mi si臋 wszystkie!
Taki pokaz nie by艂by kompletny kompletny bez nast臋puj膮cego artysty.
Jest ju偶 aktywny w praktycznie koszarach w ca艂ym kraju.
Jest typem, kt贸ry zawsze m贸wi ...
Cze艣膰 uczniowie, jak si臋 macie?
Czas porzuci膰 ksi膮偶ki by p贸j艣膰 pota艅czy膰...
Wiesz, o kim m贸wi臋, stary profesor Kay Kyser.
Witajcie przyjaciele, jak si臋 macie?
Najpierw chc臋 podzi臋kowa膰 tym, kt贸rzy dla nas kopi膮.
Teraz chcemy troch臋 troch臋 dla ciebie.
Wykopiemy pi臋kny r贸w. Gotowi? Kopmy!
Kop, kop, kop, kop ...
Wykopa艂em r贸w Wykopa艂em r贸w
I wzbogaci艂em si臋 w Wichita.
- Zaprzyja藕ni艂em si臋 w Wichita. - W Wichita
By艂em zaj臋ty kopaniem jak nigdy dot膮d
Ale teraz jestem zm臋czony I chc臋 czego艣 wi臋cej
Przykro mi opuszcza膰 t臋 dziur臋
Chc臋 wr贸ci膰 do Marie Susie, Ethel, Mary i ...
- Ta ma艂a 艣winka posz艂a na targ... - Trzymaj si臋 scenariusza, kopiemy.
Znam faceta, kt贸ry kopie do艂y Dziury warte 250 000 dolar贸w.
- 呕artujesz? - Nie. Zacz膮艂 kopa膰
ma艂e dziury za 25 cent贸w, i piwnice za dolara,
baseny na trzy i p贸艂, i szyb贸w naftowych na 45 ...
I w ten spos贸b zarabiam 250 000 dolar贸w?
O nie, jego te艣ciowa zmar艂a i zostawi艂a jej pieni膮dze.
A teraz od ostrego rytmu do romansu.
Z urocz膮 dam膮, Georgia Carroll.
- Czy musz臋 powtarza膰... - Wykopa艂em d贸艂...
jak dok艂adnie si臋 czuj臋?
Czy powinienem wyzna膰, 偶e ci臋 kocham?
Je艣li lubisz.
Czy mam recytowa膰 w bladym 艣wietle ksi臋偶yca
przysi臋gaj膮c na gwiazdy kt贸re s膮 w tobie?
Wykopa艂em r贸w Wykopa艂em r贸w
I wzbogaci艂em si臋 w Wichita.
Zaprzyja藕ni艂em si臋 w Wichita.
By艂em zaj臋ty kopaniem jak nigdy wcze艣niej
Ale teraz jestem zm臋czony I chc臋 czego艣 wi臋cej
Wykopa艂em r贸w.
R贸w, r贸w
Wykopa艂em r贸w w Wichita.
Wykopa艂em r贸w w Wichita.
Zrobi艂em to w Wichita.
Zrobi艂em to w Wichita.
Zaprzyja藕ni艂em si臋 w Wichita.
I wzbogacili艣my si臋, tak w Wichita.
Dzi臋kuj臋 bardzo, przyjaciele. Dzi臋kuj臋 bardzo.
A teraz, je艣li chcesz zobaczy膰 pi臋kne pi臋kne ... A kto nie lubi?
Sp贸jrz na t臋 grup臋 pi臋knych tancerek
i Don Loper z Maxine Barrat.
Wiesz, ja te偶 chc臋 to zobaczy膰,
wi臋c 偶egnaj ...
C贸偶, znowu tu jestem.
Teraz musz臋 przedstawi膰 dw贸ch wspania艂ych facet贸w,
Kapitan Clark Gable i Lionel Barrymore.
Niestety, miejsce pobytu kapitana Gable'a kapitana Gable'a jest tajemnic膮 wojskow膮
a Barrymore zosta艂 zaplanowany na operacj臋.
Ale wyobra偶am sobie, 偶e gdyby przyszli odegraliby scen臋
"Test Pilot", ten, w kt贸rym kapitan Gable
m贸wi Lionelowi Barrymore'owi 偶e jest zm臋czony lataniem
poniewa偶 w艂a艣nie si臋 o偶eni艂 z urocz膮 dziewczyn膮
o imieniu Myrna Loy. Przesta艂bym te偶 lata膰 ...
Oto kawa艂ek Clarka Gable'a.
Pos艂uchaj mnie, Jim,
Jestem zm臋czony lataniem.
To ostateczne, sko艅czy艂em na dobre.
Jestem 偶onaty z urocz膮 dziewczyn膮
i nie chce, 偶ebym dzieli膰 si臋 z chmurami.
Chwileczk臋!
M贸wisz mi, 偶e 偶e masz do艣膰 latania?
Przykro mi, ale przestaniesz lata膰 dopiero wtedy. kiedy ptaki przestan膮 lata膰.
Musisz wr贸ci膰 do domu i pomy艣le膰 o tym, co mi powiedzia艂e艣
i porozmawiamy jutro. OK?
Jestem zm臋czony lataniem. Zdecydowanie sko艅czy艂em!
Nie, chwileczk臋!
Zmusisz mnie do powiedzenia czego艣 co jest dla mnie bardzo trudne do powiedzenia,
ale nie mam innego wyj艣cia. Wygl膮da to nast臋puj膮co:
Wyno艣 si臋 st膮d, wyno艣 si臋 st膮d, szybko, zanim ci臋 wyrzuc臋! zanim ci臋 wyrzuc臋!
Dzi臋kuj臋 bardzo, przyjaciele. Dzi臋kuj臋.
Teraz chcia艂bym przedstawi膰 wielkiego artyst臋.
Mo偶esz j膮 pami臋ta膰 jako pann臋 Georgia Brown w filmie "Domek na niebie".
Niesamowita Lena Horne, z Benem Carterem i jego zespo艂em.
Ka偶da pszczo艂a staje si臋 zazdrosna kiedy widz膮 mnie z tob膮
Nie wini臋 ich, B贸g jeden wie
Wiciokrzew r贸偶owy ...
Kwiaty opadaj膮 i wzdychaj膮, gdy przechodzisz obok
I znam pow贸d, dla kt贸rego
jeste艣 s艂odszy, B贸g wie
Wiciokrzew r贸偶owy ...
Nie potrzebuj臋 cukru
Po prostu dotknij mojego kubka
Jeste艣 moim cukrem
To takie s艂odkie, kiedy si臋 nim potrz膮sa
Kiedy bior臋 艂yk z twoich s艂odkich ust
Mi贸d wydaje si臋 rozprzestrzenia膰
Dla twojego s艂odkiego cia艂a... B贸g jeden wie.
Wiciokrzew r贸偶owy ...
Ka偶da pszczo艂a staje si臋 zazdrosna kiedy widz膮 mnie z tob膮
Nie wini臋 ich, B贸g jeden wie
Jeste艣 moim r贸偶owym wiciokrzewem
Kwiaty opadaj膮 i wzdychaj膮, gdy przechodzisz obok
I znam pow贸d, dla kt贸rego
jeste艣 s艂odszy, B贸g wie
Jeste艣 moim r贸偶owym wiciokrzewem
Nie potrzebuj臋 cukru
Po prostu dotknij mojego kubka
Jeste艣 moim cukrem
To takie s艂odkie, kiedy si臋 nim potrz膮sa
Kiedy bior臋 艂yk z twoich s艂odkich ust
Mi贸d wydaje si臋 rozprzestrzenia膰
Dla twojego s艂odkiego cia艂a... B贸g jeden wie.
Jeste艣 moim r贸偶owym wiciokrzewem
Jeste艣 moim r贸偶owym wiciokrzewem
Odmawiam wzi臋cia odpowiedzialno艣ci za nast臋pn膮 osob臋.
W rzeczywisto艣ci nie chcieli艣my 偶eby przyjecha艂 i wyst膮pi艂, ale on nalega艂.
Zrobi艂 to ju偶 wcze艣niej i zrobi to ponownie.
Dziki lis, dziki ch艂opiec, Red Skelton.
Nie, nie mog臋 tego zrobi膰. Nie zrobi臋 tego.
Zrobi臋 wszystko, tylko nie to. Prosz臋,
nie zmuszaj mnie do tego, Jestem dobrym ch艂opcem.
Nie mog臋 tego znie艣膰, Nie mog臋 tego znie艣膰!
Po co mnie tak torturowa膰?
Daj spok贸j, Red.
- Prosz臋... - Nie, nigdy bym sobie tego nie wybaczy艂!
- Daj spok贸j. - Nie, zdecydowanie nie.
Nie id臋 p艂ywa膰.
Wczoraj by艂em na tej pla偶y i by艂em tak spalony s艂o艅cem
podszed艂 do mnie homar i powiedzia艂: "Sam, gdzie by艂e艣?".
Dziewczyny, za艂贸偶cie co艣 Sprawiacie, 偶e czuj臋 si臋 jak podgl膮dacz.
Je艣li zawsze b臋d膮 tak ubrani odstrasz膮 wszystkich 偶o艂nierzy.
Red, to niedorzeczne i dobrze o tym wiesz.
Poniewa偶 wszyscy 偶o艂nierze maj膮 plakaty z atrakcyjnymi dziewczynami.
Jakich pin贸w u偶ywali?
Chod藕, kochanie, dlaczego? Nie pop艂ywasz z nami?
C贸偶...
Wol臋 zosta膰 tutaj i wyczy艣ci膰 zamra偶ark臋.
Redzy, co mo偶esz mi da膰 za to, co mam w oku?
To nie jest apteka, ale, czy czekoladowy koktajl mleczny zadzia艂a?
Chod藕, chod藕 i pop艂ywaj, dlaczego chcesz zosta膰 tutaj w aptece? zosta膰 tutaj w aptece?
Tutaj nigdy nic si臋 nie dzieje.
Co masz na my艣li m贸wi膮c nic si臋 tu nigdy nie dzieje?
- To wszystko dzieje si臋 w aptekach. - Jak to si臋 dzieje?
Na przyk艂ad wczoraj rano przyszed艂 bardzo nie艣mia艂y facet.
Czy widzia艂e艣 kiedy艣 nie艣mia艂e dziecko wchodz膮cego do apteki?
Podszed艂 do lady...
- Dzie艅 dobry. - Jak si臋 masz, panienko?
- W czym mog臋 pom贸c? - Dzisiaj jest bardzo gor膮co.
Tak, jest gor膮co, ale czego chcesz?
Musi tu by膰 kto艣 inny 偶eby si臋 mn膮 zaj膮艂, nie s膮dzisz?
Jestem jedynym sprzedawc膮.
- Mo偶esz mnie zapyta膰. - Nie mog臋!
Mo偶esz mnie zapyta膰, nie ma problemu.
- Daj spok贸j... - Nie. Prosz臋...
- Nie b膮d藕 艣mieszny. - Wstydz臋 si臋.
Powiedz mi, czego chcesz.
- Nikomu nie powiem. - Nie powiesz?
- Nie. - Obiecujesz?
Z g艂臋bi serca.
- Czego chcesz? - Butelk臋 wody liliowej.
To tylko po to, by da膰 ci wyobra偶enie.
Co jeszcze si臋 dzieje?
To, co najbardziej lubi臋 w tych sklepach jest to, 偶e w ten spos贸b ludzie si臋 poznaj膮.
Nie pami臋taj膮, gdzie si臋 poznali ani jak si臋 nazywaj膮.
Wczoraj przysz艂a dziewczyna ...
Cze艣膰, jak si臋 masz?
Witam ... dawno si臋 nie widzieli艣my...
Jak to jest?
- Nie widzia艂em jej od... - Od tamtej pory nie wr贸ci艂em.
Nie wr贸ci艂e艣?
- Gdzie by艂e艣? - Tu i tam.
- Czy pracujesz? - Sporadycznie.
- A co to robi? - Tego i tamtego ...
Tak jak zawsze.
- Czy tw贸j brat nadal jest w wi臋zieniu? - Naprawd臋 si臋 znamy, prawda?
Chcia艂bym j膮 jeszcze zobaczy膰. Gdzie ona teraz mieszka?
- W tym samym miejscu. - Tak, tam...
Tak, zgadza si臋.
Czy mog臋 do ciebie zadzwoni膰? Czy mog臋 dosta膰 tw贸j numer?
Jestem w ksi膮偶ce telefonicznej.
- Tak, obok twojego imienia, prawda? - Oczywi艣cie, 偶e tak.
Dobrze zn贸w pani膮 widzie膰, panno ...
- Co b臋dziesz mia艂? - To co zwykle.
Przepraszamy, to koniec!
Je艣li klienci tak bardzo ci przeszkadzaj膮, dlaczego nie odejdziesz?
Prawie to zrobi艂em dzi艣 rano. Jestem uczulony na lody.
Alergia na lody?
Nie mog臋 ich znie艣膰. Robi mi si臋 niedobrze.
Dzi艣 rano przysz艂a ma艂a dziewczynka...
- Czego sobie 偶yczysz, panienko? - Bardzo du偶e lody.
Tak, panienko...
Bardzo du偶e lody. Jakie masz smaki?
Dowolny rodzaj. Mamy...
Wanilia...
Nie lubi臋 wanilii.
Mamy tutti-frutti.
Nie lubi臋 tutti-frutti.
Ale to bardziej "tutti" ni偶 "frutti".
Co jeszcze ma?
- Dlaczego nie zjesz 艣nie偶ki? - Nie lubi臋 艣nie偶nych kul.
Ja te偶 ci臋 nie lubi臋.
A co jeszcze ma?
Mamy pistacje ...
Co jeszcze ma?
Cz臋stuj si臋, zaraz wracam.
Dzi臋kuj臋 bardzo, Red.
Nie podzi臋kowa艂e艣 mi...
Przepraszam. Dzi臋kuj臋, Margaret.
Nie ma za co, panie Rooney.
A teraz us艂yszysz Jos茅 Iturbi graj膮cy na fortepianie
jak tylko on potrafi.
Towarzyszy mu m艂oda kobieta,
m艂od膮 kobiet臋, kt贸r膮 od dawna chcia艂em spotka膰 przez d艂ugi czas.
Jest taka pi臋kna, taka s艂odka... I potrafi tak dobrze 艣piewa膰...
Nazywa si臋 Judy Garland.
Mo偶e to by艂o co艣 co mnie uderzy艂o
Mo偶e to co艣, co zjad艂em
Ale ni st膮d ni zow膮d 艢ni艂o mi si臋, 偶e ci臋 znam
A ty powiedzia艂e艣: "Witaj, Gate".
Miliony s艂ysza艂y ci臋 gra膰 Chopina
Krytycy ci臋 oklaskiwali i uznali ci臋
Ale miliony wi臋cej po prostu kocha艂o
Us艂ysze膰, jak grasz rytm.
Us艂ysze膰, jak grasz rytm.
Chcia艂em us艂ysze膰, jak grasz ten rytm
Nie uwierzysz w to, b臋dziesz my艣la艂, 偶e to sen
S艂uchanie, jak graj膮 muzyk臋 z tym rytmem
Ale kiedy s艂yszysz tr膮by, wiesz
Grupa gra w Carnegie Hall.
Zamiast Straussa zagraj Irvinga Berlina.
Zamiast Brahmsa jest Begin the Begin.
Wszystkie te klasyki wysz艂y z mody
Grupa gra w Carnegie Hall.
Graj膮 ta-tlee-a-ti, z Szostakowiczem.
Ta-tlee-a-ti z Mozartem i Bachem
Ta-tlee-a-ti i nie wiem dlaczego
Poniewa偶 wszystko mo偶e si臋 zdarzy膰 kiedy zaczyna si臋 rock
Filharmonia by艂a tak dostojna
Ale teraz jest rytm i jest gotowy do pracy
Haydn i Handel znajduj膮 si臋 przed 艣cian膮
Poniewa偶 zesp贸艂 wyst臋puje w Carnegie Hall.
Wymachuj膮 wszystkim z Ding Dong
A kiedy re偶yser daje rytm
To rytm, kt贸ry ich wci膮ga i sprawia, 偶e kt贸ry sprawia, 偶e
D藕wi臋k z rykiem na najwy偶szych obrotach, jak dobrze jest
Nawet Jos茅 Iturbi zaczyna si臋 rusza膰, rusza膰 ...
O m贸j Bo偶e!
Tschai-Tschai-Tschai-Tschaikoswky mo偶e zerka膰 na zewn膮trz
S艂uchanie, jak gra jego koncert fortepianowy
Beethoven ma szcz臋艣cie, w og贸le jest g艂uchy
poniewa偶 gra zesp贸艂
poniewa偶 gra zesp贸艂
poniewa偶 zesp贸艂 gra w Carnegie Hall.
Judy ...
- Wiesz co? - Jestem tego pewien. Lubisz j膮.
Dzi臋kuj臋.
A teraz Lataj膮cy Corbinos. niezwykli arty艣ci trapezu,
A wraz z nimi jego przyjaciel Eddie Marsh.
Chcia艂bym tam by膰.
Ciesz臋 si臋, 偶e nie jeste艣. Spad艂by艣 z trapezu.
By艂oby bardzo trudno zrobi膰 to samemu, nie s膮dzisz?
- Co przez to rozumiesz? - Wyobra藕 sobie, 偶e.
To dobrze, prawda?
Co艣 mi m贸wi, 偶e b臋dzie jeszcze lepiej.
Uwa偶aj, kiedy mnie mijasz prawda, Eddie?
Czy nie zawsze to robi艂em?
Zawsze to robi艂e艣, ale ostatnio pracujecie zbyt ma艂o zespo艂owo...
My艣l臋, 偶e to dzia艂a!
To by艂by du偶y spadek, prawda?
Ciesz臋 si臋, 偶e jestem na swoim miejscu.
Ten m艂ody cz艂owiek jest wspania艂ym akrobat膮.
Artysta na trapezie.
Powiedz im, 偶eby og艂osili dwa i p贸艂!
- Eddie! - Eddie, nie r贸b tego.
Tato, min臋艂o du偶o czasu odk膮d to zrobi艂.
By膰 mo偶e posun臋li si臋 za daleko.
Powiedz im dwa i p贸艂!
Uwaga, teraz pokaz lotniczych umiej臋tno艣ci i zr臋czno艣ci. powietrznych umiej臋tno艣ci i zr臋czno艣ci.
Eddie Marsh, kr贸l wielkiego trapezu spr贸buje teraz rzuci膰 wyzwanie
wszystkie granice tego, co jest mo偶liwe.
Zajmie to dwa i p贸艂 obrotu w powietrzu bez pomocy siatki.
Eddie Marsh!
Nie powiniene艣 tego robi膰!
Jestem winny i wiem o tym
i jest mi wstyd.
Mog膮 robi膰 ze mn膮, co chc膮
ale chc臋, 偶eby艣 wiedzia艂 偶e dosta艂em nauczk臋
I nie by艂o to dok艂adnie w wi臋zieniu.
Jak wiesz, m贸j pu艂k wkr贸tce wyruszy i chcia艂bym pojecha膰 z nimi.
Chc臋 mie膰 mo偶liwo艣膰 bycia ... najwa偶niejszym cz艂owiekiem na 艣wiecie,
偶o艂nierz armii ameryka艅skiej US Army.
Czy ty, adwokat obrony ma pan co艣 do dodania?
Szeregowy Marsh by艂 wa偶nym cz艂owiekiem w swoim zawodzie. wa偶nym w swoim zawodzie.
By膰 mo偶e o nim s艂ysza艂e艣. Eddie Marsh.
By艂 nazywany Kr贸lem Wielkiego Trapezu.
- Prawda, Marsh? - Tak, sir.
Trudno jest kr贸lowi sta膰 si臋 偶o艂nierzem.
Ale pokaza艂 swoj膮 m臋sko艣膰.
Czuj臋 i jestem pewien, 偶e dow贸dcy pu艂ku czuj膮 to samo. pu艂ku czuj膮 to samo,
偶e Private Marsh m贸wi powa偶nie.
Chcieliby艣my zobaczy膰, jak odchodzisz z reszt膮 pu艂ku.
Firma, st贸j!
Skr臋膰 w prawo!
Odpocznij.
Eddie!
Kathryn!
Tak si臋 ba艂em 偶e nie b臋d臋 m贸g艂 ci臋 zobaczy膰...
Mam ci tyle do powiedzenia...
Nic nie m贸w. Po prostu wr贸膰.
Musz臋 wraca膰.
B臋dzie tu dziewczyna kt贸ra ma m贸j pier艣cionek, prawda?
Odwr贸膰cie si臋, podgl膮dacze. No dalej...
Wszyscy na pok艂ad!
Do widzenia.
呕egnaj, 偶o艂nierzu.
My艣l臋, 偶e ju偶 czas.
Tak, jak zawsze, Bill.
Nasze 偶ycie sk艂ada艂o si臋 z po偶egna艅.
Ale innym czego艣 brakowa艂o.
Co艣 takiego.
- 呕egnaj, Hillary. - 呕egnaj, Bill.
S艂uchajcie, s艂uchajcie, nadchodzi nowa parada
Pos艂uchaj, g艂osy modlitwy
Z dowolnego miejsca Gdziekolwiek zechcesz
Wszyscy przyjd膮 za艣piewa膰 nasz膮 now膮 piosenk臋
Zr贸b miejsce dla dnia jak nazywaj膮 jutro
Zr贸b miejsce dla nowego 艣wiata
Czekam na 艣wit jutra
Razem przez to przejdziemy
Organizacja Narod贸w Zjednoczonych w ruchu
Z flagami na wietrze
Razem walczymy o zwyci臋stwo
W kierunku nowego 艣wiata
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.