All language subtitles for A.Horrible.Way.To.Die.2010.1080p.BluRay.H264.AAC-RARBG [Subconverter.com]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Musia艂em... musia艂em przysn膮膰, czy co艣.

Przepraszam. Uwa偶aj na g艂ow臋. Uwa偶aj na... przepraszam.

Gotowa, raz, dwa, idziemy.

- Nic ci nie b臋dzie.

Nic ci nie b臋dzie.

Rozlu藕nij si臋.

Cze艣膰. Mam na imi臋 Craig. Jestem alkoholikiem.

Cze艣膰 Craig.

Dzi艣 jest moja pi膮ta rocznica.

To pi臋膰 lat w trze藕wo艣ci.

Wiem, 偶e kilkoro z was

dopiero z tym zaczyna.

Chc臋 tylko, 偶eby艣cie wiedzieli, 偶e jest coraz 艂atwiej.

To si臋 nigdy nie ko艅czy.

B贸g jeden wie, 偶e to si臋 nie ko艅czy.

Ale, je艣li b臋dziecie si臋 tego trzyma膰, robi si臋 coraz 艂atwiej.

I uwierzcie mi,

je艣li ja mog艂em to zrobi膰, to wy te偶 mo偶ecie.

To wszystko, co chcia艂em powiedzie膰.

Dzi臋kuj臋 Craig. I jeszcze raz gratuluj臋.

A m贸wi膮c o tym, chyba

jest kto艣 jeszcze, kto ma rocznic臋

kt贸r膮 nale偶y dzi艣 uczci膰. Mam racj臋?

Sarah?

Och, um... cze艣膰.

Jestem Sarah. I jestem alkoholiczk膮.

Cze艣膰 Sarah.

To nie jest... tak naprawd臋 nie tak

powa偶na rocznica, jak Craiga.

Mnie tylko min臋艂y dzi艣 trzy miesi膮ce.

Sarah, czy chcia艂aby艣 powiedzie膰 co艣 jeszcze?

Nie, to wszystko.

Nie? OK, c贸偶,

je艣li nikt ju偶 nie ma nic do powiedzenia,

to chyba na dzisiaj ko艅czymy.

OK.

Panie,

u偶ycz mi pogody ducha

by zaakceptowa膰 rzeczy, kt贸rych nie mog臋 zmieni膰,

odwagi, by zmieni膰 rzeczy, kt贸re mog臋 zmieni膰

i m膮dro艣ci, by je rozr贸偶nia膰,

偶yj膮c dniem dzisiejszym,

cieszy膰 si臋 mijaj膮c膮 chwil膮,

przyjmuj膮c znoje

jako drog臋 do pokoju.

Amen.

Dzi臋kuj臋.

- Kurwa.

- Hej Sarah. - Cze艣膰.

- Hej. - Kevin.

- Taa, Kevin. - Kev...

Zgadza si臋.

Chcia艂em tylko z艂o偶y膰 ci gratulacje.

To naprawd臋 du偶a rzecz. Powinna艣 by膰 z siebie dumna.

- Dzi臋kuj臋. - Taa, nie ma za co.

I zastanawia艂em si臋, mo偶e

gdyby艣 chcia艂a to uczci膰

by艂aby to dla mnie przyjemno艣膰.

M贸g艂bym ci臋 gdzie艣 zabra膰, albo...

Uch, nie dzisiaj.

W porz膮dku.

Masz swoje plany.

Na kanapie - film.

S艂usznie.

W porz膮dku, wracaj bezpiecznie do domu.

Dzi臋ki.

- Taa, do zobaczenia. - OK.

Dobrze, gratulacje. To naprawd臋 super.

Dzi臋kuj臋.

Mog艂abym... pasowa艂by mi,

np lunch w czwartek.

Lubisz w艂oskie jedzenie?

Taa.

W porz膮dku, jest 艣wietne miejsce

naprzeciwko mojego biura.

Zr贸bmy tak. Nazywa si臋 D'Amato's.

OK, wi臋c do zobaczenia.

Dobrze. OK, jed藕 bezpiecznie.

Trzymaj si臋.

Wiesz, co robi膰.

Przeczesz palcami w艂osy

i brod臋.

Otw贸rz usta. J臋zyk - zakr臋膰 nim.

Poka偶 pachy.

Unie艣 jaja.

I kutasa.

Obr贸膰 si臋.

W porz膮dku, ubieraj si臋.

Hej. Sp贸藕ni艂em si臋?

Nie, przysz艂am wcze艣niej. W porz膮dku.

艢wietnie wygl膮dasz.

- Dzi臋kuj臋 - Taa, nie ma za co.

Mi艂o ci臋 spotka膰 poza grup膮.

Taa. Ciebie te偶.

Podoba mi si臋 ten sweter.

Dzi臋ki. Ja tylko...

Bardzo pasuje ci do w艂os贸w.

W艂a艣ciwie to dopiero co go kupi艂am.

- Dobry wiecz贸r. - Dobry wiecz贸r.

Chcieliby pa艅stwo zam贸wi膰 drinka podczas przegl膮dania menu?

Nie? Poprosz臋 Col臋.

OK. A dla pani?

Wystarczy mi woda. Dzi臋kuj臋.

- OK, zaraz wracam. - Dzi臋ki.

Nadal dziwnie brzmi膮ce pytanie, co?

''Chcieliby pa艅stwo drinka?''

Owszem, ja bym chcia艂.

Za bardzo nie pomaga fakt,

偶e otaczaj膮 nas butelki win.

Wiem. Nie zdawa艂em sobie sprawy...

dop贸ki nie wszed艂em.

Chcesz p贸j艣膰 gdzie艣 indziej? Nie jest za p贸藕no.

Nie, ja... nie, nie martw si臋 o mnie.

OK, na pewno? Jest wiele dobrych miejsc

nawet na tej ulicy.

Nie, to... nie. Ja... troch臋 偶artowa艂am.

Um, gar莽on, prosz臋 to usun膮膰.

Albo przykryj je kocami. To...

Mo偶emy umie艣ci膰 jakie艣 艂adne, francuskie plakaty na 艣cianach,

czy co艣 w tym stylu?

Taa, zwyk艂em zamawia膰 piwo, wiesz?

Powiedzia艂bym ''Och, nie wypij臋 tego.

Tylko to zam贸wi臋 i poczuj臋 si臋, jak doros艂y.

Mo偶e sobie tak sta膰.''

To z艂y pomys艂.

To okropny pomys艂. Nigdy nie dzia艂a.

Jestem pewna, 偶e...

偶e zaj臋艂o ci z pi臋膰 minut zanim go obali艂e艣.

Taa, chyba tak.

- Wiesz, czego chcesz? - Nie mam poj臋cia.

Mmm. C贸偶,

wszystko wygl膮da ca艂kiem nie藕le.

- Hej, jak leci? - Dobrze ch艂opie. Jak u ciebie?

Dobrze.

To b臋dzie $30.

W porz膮dku.

A po ile prysznice?

Pi臋膰 dolcy za 30 minut.

Wezm臋 godzin臋.

W porz膮dku. Chcesz na to jak膮艣 torb臋?

Nie, nie, nie trzeba.

Damy ci臋 na stanowisko 7, do g贸ry schodami.

W porz膮dku.

Potrzebujesz myd艂a, albo szamponu?

Mam w torbie. Dzi臋ki.

T臋dy? Na g贸r臋?

- Taa, w g贸r臋 schodami. - Dzi臋ki.

OK, zawi膮偶臋 to panu na szyi, dobrze?

Prosz臋 unie艣膰 g艂ow臋.

I jak wczoraj posz艂o?

Dobrze si臋 czujesz?

Masz na my艣li moj膮 randk臋? O to pytasz?

Tak, chodzi mi o randk臋.

Jest 艣wietny.

To znaczy, by艂o naprawd臋... by艂o naprawd臋...

to dopiero pocz膮tki, wi臋c...

C贸偶, to mo偶e by膰

teraz pozytywne oderwanie si臋, wiesz?

Wiesz, on jest naprawd臋 fajny.

Nie czuj臋 si臋 gotowa na...

co艣 takiego.

Daj temu troch臋 czasu. Wiesz, 偶e...

nie spisuj tego jeszcze na straty.

Boisz si臋?

Troch臋 tak.

Pewnie jestem po prostu paranoiczk膮.

Nie wiem. My艣l臋, 偶e to ca艂kiem naturalne.

Sprzeda偶 dom贸w tu, na 艢rodkowym Zachodzie...

liczby pokazuj膮 ogromny spadek sprzeda偶y od grudnia.

Sprzeda偶 w styczniu spad艂a o 37%,

ale nadal by艂a o 4% wi臋ksza w 2009 w por贸wnaniu do 2008.

Podsumowuj膮c najwa偶niejsze wiadomo艣ci,

trwa ob艂awa na Garricka Turrella,

kt贸ry pozostaje na wolno艣ci po ucieczce z aresztu.

Poszukiwania, kt贸re trwaj膮 ju偶 pi膮ty dzie艅,

anga偶uj膮 organy 艣cigania w ca艂ym kraju koordynuj膮c ich wysi艂ki.

Naczelnik wi臋zienia Clarkton Smith, kt贸rego zak艂ad przetrzymywa艂 Turrella,

wyda艂 dzi艣 po po艂udniu o艣wiadczenie do prasy

odnosz膮c si臋 do trudno艣ci w zlokalizowaniu s艂ynnego, seryjnego mordercy,

kt贸ry m贸g艂 znale藕膰 schronienie u swoich rzekomych fan贸w.

Tak, dok艂adnie.

Garrick Turrell podczas pobytu w areszcie otrzyma艂 wi臋cej list贸w

ni偶 kt贸rykolwiek z osadzonych u nas wi臋藕ni贸w,

kt贸rych by艂o wielu.

I tak, oczywi艣cie w艂膮cznie z kilkoma ofertami ma艂偶e艅stwa.

To ju偶 tutaj.

- Fajne miejsce. - Dzi臋kuj臋.

Masz to wszystko dla siebie, czy masz wsp贸艂lokatorki?

Tylko dla siebie.

Ca艂kiem nie藕le.

- Naprawd臋 dobrze si臋 bawi艂em. - Ja te偶.

Taa, by艂o zabawnie.

Och, zaparujemy szyby.

Do zobaczenia?

Taa. Taa, mo偶e...

Mo偶e w ten weekend? Ja nie...

- Taa. Taa, tak my艣l臋. - W porz膮dku, jasne.

Pozw贸l, 偶e jutro zadzwoni臋, 偶eby si臋 upewni膰.

- Bez presji. W porz膮dku, dobrze. - OK. OK.

- Do zobaczenia. - Taa, pogadamy jutro.

- OK. - Cze艣膰.

Dok艂adnie, jak to sobie wymarzy艂am.

Czy mo偶e nie?

Mo偶e to jest sen.

To ca艂kiem dziwaczne.

Masz ju偶 dosy膰?

Je艣li jeste艣 zm臋czona, mo偶emy wr贸ci膰.

Nie.

Idziemy dalej.

Nie.

Jestem na ciebie z艂a.

- St臋skni艂em si臋 za tob膮. - Nie.

- Naprawd臋. - Nieprawda.

Gdzie by艂e艣?

M贸wi艂em ci.

Mia艂em spotkanie z kolacj膮

z Markiem i TK

偶eby pogada膰 o finansowaniu ich koled偶u i...

Taa, a potem gdzie poszli艣cie? Bo jest jaka艣 11:00.

Gdzie? Byli艣my tam do p贸藕na.

Och, ale zaraz. Nie, najpierw poszli艣my na striptease.

To nie... to wcale nie jest 艣mieszne.

- Troch臋 jest. - Mnie si臋 nie podoba.

- Ty mi si臋 podobasz. - Nie podobaj膮 mi si臋 te dowcipy.

To tylko 偶arty.

Masz.

- Kocham ci臋. - Kocham ci臋.

Kurwa.

...zwi膮zane z ucieczk膮

s艂ynnego, seryjnego mordercy Garricka Turrella.

Rzecznik FBl powiedzia艂 tylko,

偶e pewne szczeg贸艂y morderstwa, kt贸rych nie mogli ujawni膰,

艂膮cz膮 morderstwa z modelami ustalonymi

w rzekomych zab贸jstwach Turrella, kt贸re to wszystkie mia艂y miejsce

w Alabamie i Mississippi w ci膮gu ostatnich pi臋ciu lat.

Niepokoj膮ce wie艣ci dla organ贸w 艣cigania m贸wi膮, 偶e poszukiwania Turrella

nie rozpostar艂y si臋 poza Kansas,

wskazuj膮c, 偶e uciekinier

m贸g艂 jako艣 omin膮膰 punkty kontroli policyjnej.

FBl twierdzi, 偶e poszukiwania Turrella,

trwaj膮ce ju偶 siedem dni,

rozszerzono tak, by obj膮膰 ca艂y 艢rodkowy Zach贸d,

lokalnymi agencjami, kt贸re koordynuj膮 ich dzia艂ania.

Szczeg贸艂owe wizerunki Turrella s膮 przekazywane do punkt贸w kontrolnych

wzd艂u偶 granicy meksyka艅skiej i kanadyjskiej.

Pierwszy raz napi艂am si臋

jak mia艂am chyba z osiem lat,

ale w艂a艣ciwie tego nie pami臋tam.

Pierwszy raz si臋 opi艂am, gdy mia艂am 9 lat.

To ju偶 pami臋tam.

Ale nie wiem,

dziwnym jest, 偶e

偶y艂am w trze藕wo艣ci przez prawie rok

a teraz moi przyjaciele

wszyscy popijaj膮

i chodz膮 na imprezki po ca艂ym mie艣cie.

I nie rozumiej膮, czemu nie chc臋 i艣膰 z nimi.

I, nie wiem, czasem czuj臋 si臋

prawie tak, jakby mnie z czego艣 obrabowano,

wiecie, z jakiego艣 do艣wiadczenia

kt贸re powinnam zyska膰, albo cieszy膰 si臋 nim.

Ale, nie wiem,

chyba to tak naprawd臋 niewa偶ne.

I to tyle.

Sarah, zastanawia艂em si臋, czy chcia艂aby艣 nam powiedzie膰

co sprawi艂o, 偶e zdecydowa艂a艣 si臋 w ko艅cu stan膮膰 twarz膮 w twarz z chorob膮.

Uch...

By艂am...

w niezbyt udanym zwi膮zku.

On by艂...

nie bardzo ze mn膮 uczciwy w wielu sprawach.

Po tym, jak...

to odkry艂am...

no, to... to...

gdy to odkry艂am...

zrozumia艂am...

偶e du偶o...

pi艂am,

偶e mo偶e

to by si臋 nie sta艂o...

nie, ja... nie to, 偶e ja...

nic...

偶e mo偶e nie by艂oby tak 藕le

gdybym przez ca艂y czas

nie by艂a pijana.

Wi臋c ja... po tym, jak si臋 tu przeprowadzi艂am

ja...

uch, zacz臋艂am przychodzi膰 na spotkania.

I bardzo dobrze mi to zrobi艂o.

- Hej. - Hej.

- Jak si臋 czujesz?

- To by艂o naprawd臋 艣wietne.

Co?

Wszystko, co powiedzia艂a艣 w grupie, by艂o naprawd臋...

by艂o naprawd臋 czu艂e i wspania艂e.

Bardzo dobrze, 偶e by艂a艣 w stanie to zrobi膰.

My艣l臋, 偶e wszyscy to docenili.

Taa, w tej historii jest du偶o wi臋cej,

co powinnam...

- Taa, na pewno. - Taa.

W mojej historii te偶 jest du偶o wi臋cej i w historii innych te偶,

ale my艣l臋, 偶e powiedzia艂a艣 to, co musia艂a艣

i, umm...

Pewnie powinnam ci jednak o tym powiedzie膰.

To znaczy, powinnam...

to jest ca艂kiem...

niedobre.

Dobrze. Kiedy艣 mi o tym powiesz, OK?

Nie teraz.

Naprawd臋 ci臋 lubi臋. Ja naprawd臋...

lubi臋 z tob膮 wychodzi膰.

I chc臋 us艂ysze膰 t膮 histori臋

i wszystkie inne historie, wiesz?

Ale nie chc臋, 偶eby艣 si臋 czu艂a, jakby艣 musia艂a mi je powiedzie膰.

W ka偶dym razie, musz臋 ju偶 lecie膰,

ale zobaczymy si臋 w 艣rod臋, prawda?

Chcia艂by艣 wpa艣膰 teraz?

Wpa艣膰 do ciebie?

Taa.

Taa, my... taa.

Taa.

Napijemy si臋 herbaty, czy co艣.

Je艣li uwa偶asz, 偶e to dobry pomys艂.

To znaczy, herbata brzmi 艣wietnie.

- Taa. - Taa.

W porz膮dku, wi臋c, spotkamy si臋 na miejscu, OK?

W porz膮dku. Do zobaczenia.

Nie! Nie! Nie!

Dobrze?

Masz kondoma?

Chyba mam jednego w stoliku nocnym.

Chcesz, 偶ebym przynios艂a?

Chcesz, 偶ebym go za艂o偶y艂?

Taa.

Na pewno?

Na pewno ci to nie przeszkadza?

Taa.

Czekaj. Czekaj.

O cholera. Czekaj.

O cholera.

O cholera.

Nie. Nie.

Wszystko w porz膮dku?

Przepraszam.

Kurwa.

- W porz膮dku. - Przepraszam.

W porz膮dku.

Gdy do niego dojedziemy,

pewnie poprosi ci臋 o prawo jazdy.

Po prostu daj mu je. To nie 偶aden problem.

- Jak si臋 dzisiaj macie? - Dobrze, a pan?

- Dobrze. Przepraszam za utrudnienia. - 呕aden problem.

- Sk膮d jedziecie? - W艂a艣ciwie, to wracamy z lotniska.

- OK. A sk膮d przylecieli艣cie? - Ja dzi艣 wr贸ci艂em z Atlanty.

- OK. A jakie macie tu interesy? - Och, c贸偶, to jest moja siostrzenica.

To c贸rka mojej siostry.

I robimy dla niej niespodziankowe przyj臋cie urodzinowe.

- Och, bardzo dobrze. Bardzo dobrze. - Taa.

Ile lat ma pa艅ska siostra?

Prosz臋 obieca膰, 偶e pan nikomu nie powie. Dzisiaj ko艅czy 40.

- 40 lat? - Taa.

Dobrze.

Je艣li chwilk臋 poczekacie,

zaraz do was wr贸c臋, OK?

- OK, dzi臋kuj臋. 呕aden problem. - Dzi臋kuj臋.

Dobrze ci idzie. Teraz sprawdzi rejestracje.

Upewni si臋, 偶e wszystko gra.

Wiesz, to chyba nie艂atwe,

ale radzisz sobie naprawd臋 dobrze. Przejdziesz przez to.

Przejdziesz przez to bez problemu.

Ju偶 prawie po wszystkim.

Dzi臋kuj臋 za wsp贸艂prac臋.

- Przepraszam za niedogodno艣ci. - 呕aden problem.

- Mo偶ecie jecha膰. - W porz膮dku.

- Dzi臋kuj臋. - Prosz臋 z艂o偶y膰 siostrze 偶yczenia.

Na pewno. Bardzo dzi臋kuj臋.

- Mi艂ego dnia. - Cze艣膰.

Trzymajcie si臋.

Jed藕 dalej.

Jak dojedziesz do rozwidlenia drogi, skr臋膰 w lewo.

Prosz臋.

Dzi臋ki.

M贸wi艂e艣, 偶e potrzebujesz mnie tylko do omini臋cia blokady,

a potem mnie pu艣cisz.

Wiem. Puszcz臋.

Taa, tu w lewo.

Dok膮d jedziemy?

Nadal si臋 zastanawiam.

Rodzina czeka na mnie w domu od p贸艂 godziny.

Je艣li ci臋 tu zostawi臋,

b臋d臋 mia艂 gliny na karku

nim zd膮偶臋 porzuci膰 samoch贸d i znale藕膰 nast臋pny.

W porz膮dku. Nie ma si臋 co martwi膰.

Chc臋 tylko dosta膰 si臋 na drog臋 zanim ci臋 puszcz臋.

Nie wygadam si臋 glinom.

Chc臋 tylko zn贸w zobaczy膰 si臋 z rodzin膮.

M贸wi艂e艣, 偶e mnie nie skrzywdzisz.

M贸wi艂e艣, 偶e mnie pu艣cisz. Prosz臋, tylko...

Co si臋 kurwa z tob膮 dzieje? Nie skrzywdz臋 ci臋.

Staram si臋 pomy艣le膰. Chc臋 tylko dosta膰 si臋 na drog臋.

Podrzuc臋 ci臋, OK? Wyluzuj.

Tutaj, tylko... w sumie zjed藕 tutaj.

Taa, tutaj. Zjed藕.

Ustaw auto na "Park". Zaparkuj.

Co ty robisz?

Och hej.

Przepraszam. Nie mog艂em spa膰.

Pomy艣la艂em, 偶e za艂o偶臋 co艣 na siebie

i przejd臋 si臋, albo przejad臋, czy co艣.

Znasz mnie. Jestem dziwakiem.

Jest naprawd臋 p贸藕no s艂onko.

Taa, wiem.

Czemu wsta艂a艣? Wszystko w porz膮dku?

Nie, g艂owa mnie bardzo boli.

Chcia艂am si臋 napi膰 wody, czy czego艣.

Dobry pomys艂. Powinna艣 si臋 napi膰 wody.

Wiesz, powinna艣 te偶 co艣 zje艣膰.

- Taa. - Kawa艂ek chleba, czy precla, albo co艣.

- To chyba dobry pomys艂. - Taa.

Nie chcesz ze mn膮 wr贸ci膰 do 艂贸偶ka?

Och, daj spok贸j.

Oczywi艣cie, 偶e chc臋.

Mia艂em tylko wra偶enie, 偶e nie 艣pisz przeze mnie.

- Chcesz si臋 ze mn膮 przej艣膰? - Aha.

- Na pewno? - Taa.

- Daj spok贸j. - Nie chc臋 nigdzie i艣膰.

- Kocham ci臋. - Kocham ci臋.

Nied艂ugo si臋 widzimy kochanie, OK?

Zamknij za mn膮 drzwi, OK?

- Cze艣膰. - Hej, dzie艅 dobry.

Nie wiedzia艂am, 偶e nadal tu jeste艣.

Witaj w 艣wiecie jawy.

- Jak leci? - Dobrze.

Zrobi艂em kaw臋.

Och, dzi臋ki.

Zrobi艂bym 艣niadanie, ale nie masz 偶adnego jedzenia.

Taa, przez jaki艣 czas nie robi艂am zakup贸w.

- G艂odna? - Troch臋.

- Chcesz i艣膰 na zakupy? - Jasne.

Kawy?

Um, taa, ch臋tnie... jasne, taa.

Umyj臋 tylko szybciutko z臋by.

W porz膮dku. U偶y艂em twojej szczoteczki.

Mam nadziej臋, 偶e ci to nie przeszkadza.

Taa, w porz膮dku.

- Naprawd臋? - Mm-hmm.

Tak naprawd臋, to jej nie u偶y艂em.

Mo偶esz, je艣li chcesz.

Nie, tylko 偶artowa艂em.

OK.

Przynios艂em swoj膮.

OK.

- To te偶 by艂 偶art. - OK.

Zaraz wracam. Wracam za sekund臋.

W porz膮dku.

Hej ch艂opie.

- Co? - Musisz uwa偶a膰.

He?

Widzisz te linie zasilaj膮ce?

Taa.

Maj膮 przeka藕niki. Wiesz, co to przeka藕nik?

Wiem.

Zn贸w je wstawili, tak samo

jak je zbudowali w latach 50

dla komuch贸w.

Nigdy nie musieli ich u偶ywa膰.

Ale ten czarnuch, prezydent w Bia艂ym Domu...

chce nas tu 艣ledzi膰

- nimi... u偶ywaj膮c ich... - Jasne.

...wiesz, 艣ledzi膰 nasze my艣li.

Wiesz, gdy je藕dzi si臋 autem takim, jak ty je藕dzisz...

z plastikowym dachem...

mog膮 przez niego czyta膰 twoje my艣li.

Potrzebujesz

stalowego dachu.

- Taa? - Nie mog膮 przez niego czyta膰 my艣li.

Nie mog膮.

Wi臋c musisz sobie sprawi膰 taki, jak ten.

Musz臋 lecie膰, w porz膮dku?

C贸偶, pomy艣la艂em, 偶e si臋 tym z tob膮 podziel臋.

Dzi臋kuj臋. Dzi臋ki za rad臋.

- Teraz nic ci nie zagrozi. - W porz膮dku, jed藕 ostro偶nie.

- Jasne. - OK.

Jest w Jacksonville uniwersytet, koled偶?

Uniwersytet P贸艂nocnej Florydy.

Staram si臋 przypomnie膰, jaka jest dru偶yna sportowa.

Na pewno jaka艣 jest, jaka, podrz臋dna liga baseball?

- Za bardzo nie interesuj臋 si臋 sportem. - Wiosenny trening?

C贸偶, s膮 Jacksonville Jaguars... futbol.

Na pewno twoja mama ogl膮da wiele meczy Jaguars.

Nie, w艂a艣ciwie, to nic nie robi, ale...

- Naprawd臋? - Nie.

Nie ma wykupionego karnetu?

Nie, tylko praca, dom, telewizja.

Jak leci Kevin?

Dobrze Rusty. Jak si臋 masz kolego?

Dobrze ch艂opie.

- Dobrze ci臋 widzie膰. - Ciebie te偶.

- Cze艣膰. - Hej.

- Jestem Sarah. Przepraszam. - Przepraszam. Sarah... Rusty.

- Cze艣膰 Rusty. - Prosz臋.

- Reed. - Reed. Och, dzi臋kuj臋.

- Chcesz co艣 jeszcze? - Nie, nie trzeba.

Chcecie co艣 zam贸wi膰?

Taa kotku. chcia艂bym kubek mocnej kawy.

艢wietnie.

Nigdy nie widzia艂em ci臋 ch艂opie poza prac膮.

Zaj臋ty kole艣.

A my wszyscy, to nie?

Wi臋c to dlatego nigdy nie idziesz si臋 z nami napi膰?

Gdybym mia艂 tak膮 艣liczn膮, m艂od膮 kobietk臋, nigdy nie wychodzi艂bym z domu.

- Prosz臋. - Och, dzi臋kuj臋 kotku.

Zostawi臋 was samych, dobrze?

Chod藕 Reed, idziemy.

Do zobaczenia w robocie ch艂opie.

Mi艂o mi by艂o pozna膰.

Mili kolesie, co?

Taa. Pracujesz z nimi?

Pracuj臋.

To stare ochlaptusy.

艢mierdzi gorza艂膮.

To ca艂kiem normalne.

Teraz 艂atwiej takich unika膰...

ni偶 stara膰 si臋 wyja艣ni膰 ide臋 trze藕wo艣ci,

kt贸rej ich m贸zgi nie s膮 w stanie w pe艂ni przetworzy膰, wiesz?

Rozumiem to.

- Cze艣膰 Sarah. - Cze艣膰. Przepraszam za sp贸藕nienie.

Hej. Hej. Wiesz, gdzie jest Carla?

Nie. Nie przysz艂a?

Nie. Nie pojawi艂a si臋 dzi艣 rano.

Nie dzwoni艂a, ani nic.

Dr Belton jest zdrowo o to wkurzony.

To dziwne.

Taa. S艂uchaj, gdyby艣 z ni膮 rozmawia艂a,

powiesz jej, 偶eby zabiera艂a tu swoje dupsko?

Jasne.

Hej dziewczyno. Zastanawiam si臋, gdzie jeste艣.

Powinna艣 by膰 w pracy.

Wszyscy s膮 troch臋 wkurzeni.

OK, oddzwo艅, gdy tego wys艂uchasz.

Cze艣膰.

Co mog臋 poda膰?

- Nadal serwujecie jedzenie? - Taa.

- Macie steki? - Jasne.

I poprosz臋 nap贸j.

Agenci FBl poszukuj膮cy

podejrzanego, seryjnego mordercy Garricka Turrella

poprosili obywateli o kontakt w razie

posiadania informacji mog膮cych pom贸c w uj臋ciu podejrzanego,

kt贸ry uciek艂 we wtorek z aresztu stanowego.

Szczeg贸lnie podkre艣lono, 偶e obywatele powinni si臋 zg艂osi膰

gdyby wiedzieli o kim艣, kto m贸g艂 pom贸c domniemanemu mordercy w ucieczce.

Rzecznik FBl zauwa偶y艂, 偶e Turrell,

kt贸ry, jak si臋 uwa偶a omin膮艂 blokady policyjne,

ma kilka swoich fanklub贸w w internecie

i stron臋 na Facebook z kilkuset tysi膮cami fan贸w.

Cho膰 pewna tego cz臋艣膰, to jedynie wisielczy humor, rzeczywisto艣膰 pozostaje

co najmniej trzech na艣ladowc贸w rzezi Turrella jest przedmiotem dochodzenia...

Skr贸t.

...pomocy w kontynuowaniu, by unikn膮膰 aresztowania.

Ka偶dy posiadacz informacji, lub podejrzewaj膮cy takowe

jest proszony o natychmiastowy kontakt ze swoimi lokalnymi w艂adzami.

Och, czekaj, czekaj. Zaraz wracam.

Hej. Hej ch艂opie.

- Hej. Hej.

Hej, co...?

Przepraszam.

Jeste艣 gospodarzem Carli, prawda?

Taa.

Taa, widzia艂e艣 j膮 dzisiaj?

Dzi艣 nie.

Ostatni raz widzia艂em j膮 chyba

przedwczoraj.

OK. M贸g艂by艣...

gdyby艣 j膮 widzia艂, m贸g艂by艣 przekaza膰, 偶e szuka jej kole偶anka z pracy?

Jasne. Mo偶esz powt贸rzy膰 imi臋?

Sarah.

Powiedz, 偶eby zadzwoni艂a, gdyby艣...

Nie ma sprawy.

- Prosz臋. - Mm, dzi臋ki.

Taa.

- Chcesz troch臋 tego? - Nie.

Na pewno? Naprawd臋 dobre.

Przepraszam. Jestem rozkojarzona.

Moja... moja przyjaci贸艂ka

nie pokaza艂a si臋 w pracy.

Pr贸bowa艂am do niej dzwoni膰.

- Kt贸ra przyjaci贸艂ka? - Carla.

Posz艂am do jej domu, ale jej nie by艂o.

Ona... ona...

Chcesz i艣膰 z tym na policj臋?

Mo偶emy tam p贸j艣膰 po zaj臋ciach z grup膮

i tylko z nimi przez chwil臋 pogada膰.

Mo偶e kto艣 co艣 s艂ysza艂.

Pewnie nic jej nie jest.

Dziwnie si臋 dzisiaj czuj臋.

Chyba s艂yszeli艣cie ju偶 o morderstwach z wczorajszej nocy.

Nie.

Nie?

OK, wi臋c Smitty's... ten bar przy starej trasie 63...

by艂o tam podw贸jne mor... para facet贸w zosta艂a zamordowana.

Zad藕gano ich na 艣mier膰 na parkingu.

I na pewno powiedz膮 o tym dzi艣 w lokalnych wiadomo艣ciach.

Ale chyba m贸wili, 偶e znikn臋艂y ich portfele,

wi臋c pewnie rabunek 藕le poszed艂, czy co艣.

Ale, nie wiem, jeden z facet贸w p臋dzi艂 bimber,

czy kiedy艣 p臋dzi艂 bimber,

wi臋c mog艂o to mie膰 co艣 z tym wsp贸lnego.

Cz艂owieku, chodzi o to, 偶e

Smitty's by艂 kiedy艣 jednym z moich bar贸w. Zna艂em tam wszystkich, wiecie?

Kiedy艣 z nimi pi艂em.

I widz膮c to, s艂ysz膮c o tym

troch臋 si臋 zastanawiam, wiecie, 偶e mog艂em to by膰 ja.

呕e mog艂em si臋 z nimi dzisiaj w艂贸czy膰, albo noc wcze艣niej.

I wiecie, cokolwiek si臋 im przytrafi艂o...

mog艂o przytrafi膰 si臋 te偶 mnie.

Nie wiem. To troch臋, jakbym skupia艂 si臋

wy艂膮cznie na tym,

jakby nic dobrego nigdy nie wynika艂o z picia, wiecie,

naprawd臋, przenigdy.

Wi臋c chyba jestem szcz臋艣ciarzem,

偶e jestem na, wiecie, 艣cie偶ce trze藕wo艣ci,

a nie diabelskiej 艣cie偶ce.

Dzi臋kujemy Werner.

W porz膮dku, a teraz zm贸wmy kr贸tk膮 modlitw臋.

Panie, u偶ycz mi pogody ducha

by zaakceptowa膰 rzeczy, kt贸rych nie mog臋 zmieni膰,

odwagi, by zmieni膰 rzeczy, kt贸re mog臋 zmieni膰

i m膮dro艣ci, by je rozr贸偶nia膰,

偶yj膮c dniem dzisiejszym,

cieszy膰 si臋 mijaj膮c膮 chwil膮,

przyjmuj膮c znoje

jako drog臋 do pokoju.

Amen.

Carla.

Carla, jeste艣 tam?

To ja... pan Harper.

Je艣li mnie s艂yszysz, wchodz臋 do 艣rodka.

Carla.

O cholera.

- Sarah.

- Sarah.

O cholera.

Tak mi przykro.

Przyszed艂em, jak tylko dosta艂em twoj膮 wiadomo艣膰.

Och, tak mi przykro.

- Wiem, kto zabi艂 Carl臋. - Co?

- Wiem, kto zabi艂 Carl臋. - Co? Z艂apali go?

Nie, to m贸j by艂y ch艂opak. On zabije...

Co? Tw贸j by艂y ch艂opak?

Nikt nie mo偶e wiedzie膰 kim jestem. FBl... dlatego tutaj jestem.

- Przykro mi. - O czym ty m贸wisz?

FBl... dlatego jestem...

- Co? - On mnie zabije.

Musimy si臋 st膮d wynosi膰. On chce mnie dopa艣膰.

- Wie, gdzie mieszkasz? - Nie, nie rozumiesz.

Ciebie te偶 zabije.

Przepraszam. Nie wiedzia艂am do kogo mam zadzwoni膰.

- Tak mi przykro. Przepraszam. - W porz膮dku.

- Nie wiem dok膮d si臋 uda膰. - Zaczekaj chwil臋.

W porz膮dku, moi rodzice maj膮 miejsce...

chatk臋, OK?

Nikt nie b臋dzie w stanie nas znale藕膰.

- Dobrze? - OK.

Je艣li pojedziemy i sp臋dzimy tam noc poczujesz si臋 lepiej?

Taa.

- OK. - Dzi臋ki.

Daj mi tylko zadzwoni膰, 偶ebym si臋 upewni艂, czy mo偶emy.

OK, OK.

W porz膮dku, wrzu膰 troch臋 ciuch贸w do torby, OK?

OK.

Zaraz wracam, OK?

Prosz臋 pani, musimy znale藕膰 w艂a艣ciciela tej szopy.

Nie wiem kto jest w艂a艣cicielem. M贸wi艂am ci Garrick...

by艂 tutaj, ale nie jest w艂a艣cicielem.

Widzia艂a pani, co dok艂adnie jest w 艣rodku?

Wi臋c musi nam pani powiedzie膰, gdzie on jest.

On jest... on nie...

pracuje w biurze przy Crescent 29.

On nie ma z tym nic wsp贸lnego.

Wy艣lij uzbrojone jednostki na ul. Crescent 29... Garrick Turrell.

Chcia艂am udawa膰, 偶e to si臋 nie wydarzy艂o.

Wiesz, pami臋tam,

gdy to wszystko wysz艂o na jaw.

Pami臋tam, jak czyta艂em o tym w gazetach.

I nie przeczyta艂em twojego nazwiska. Nigdy o tobie nie czyta艂em.

To cz臋艣膰 mojej umowy w sprawie zezna艅 przeciw niemu.

- To cz臋艣膰 twojej umowy? - Taa.

Jeste艣 chronionym 艣wiadkiem?

Powinnam by膰.

Jak oni to wyczy艣cili z papier贸w?

To wy偶sza jazda.

Niewa偶ne.

Patrz, ju偶 prawie jeste艣my, OK?

W porz膮dku, zaczekaj sekund臋.

We藕 torb臋, bo reszt臋 drogi b臋dziemy musieli przej艣膰.

Musimy w艂膮czy膰 pr膮d.

W porz膮dku.

Wejd藕.

Co wy tu kurwa ch艂opaki robicie?

Naprawd臋 chcesz ci膮gn膮膰 dalej te pierdo艂y?

Co wy, u偶ywacie go, jako domku letniskowego Rusty?

W porz膮dku ch艂opie. S艂uchaj, mam dosy膰 czekania.

Czas przej艣膰 do interes贸w.

- O czym ty m贸wisz? - Taa, w porz膮dku.

- Sarah, nie 艣pisz? - Taa.

- Taa? - Taa.

- Mog臋 zada膰 ci pytanie? - Taa.

To troch臋 por膮bane pytanie.

OK.

Gdyby艣 mia艂a umrze膰

i wiedzia艂a, 偶e umrzesz i mog艂a wybra膰 jak,

to co by艣 wybra艂a?

Przedawkowanie morfiny.

To by by艂o... Chyba by艂oby przyjemnie.

- Naprawd臋? - Taa.

- Brzmi to troch臋 s艂abo. - S艂abo?

Taa, troch臋 pedalsko.

Nieprawda. W艂a艣nie zapyta艂e艣, czy chcia艂abym umrze膰.

Wi臋c jak chcia艂by艣 umrze膰?

- Jak chcia艂bym umrze膰? - Taa.

Jako艣 hardcorowo.

Na przyk艂ad jak?

Nie wiem. Jak...

- pilot kamikaze.

- Naprawd臋? - Taa.

Nie, nie chcia艂by艣.

- Dobranoc. - Taa.

Obudzi艂a si臋.

- Kevin. - Najwy偶szy czas.

- Kevin.

Chcesz, 偶ebym poda艂 jej co艣, 偶eby nie zemdla艂a?

Kevin, prosz臋, prosz臋. Prosz臋, wypu艣膰 mnie.

Niby co?

Nie wiem. Amf臋, czy co艣.

- Masz amf臋? - Kevin, prosz臋.

Nie, ale mog臋 troch臋 zdoby膰.

Prosz臋, Kevin, prosz臋.

- Co ty robisz? - Co?

Co ty robisz? Co ty robisz?

- Zabawi臋 si臋 z ni膮 troch臋. - Nie, nie.

Jest du偶o gor臋tsza od tej paskudnej suki,

kt贸r膮 rozjeba艂 Reed.

Kevin, nie mam poj臋cia, czemu musia艂e艣 zjeba膰 jej biedn膮 twarz.

Wcze艣niej by艂a ca艂kiem 艂adna.

Odwr贸膰 j膮

i wypierdol w dup臋.

Dzieci臋ce m膮dro艣ci.

- Nikt jej nie b臋dzie pieprzy艂 OK? - Ja bym tak zrobi艂.

- Nikt jej nie b臋dzie pieprzy艂. - Co? A czemu nie?

Bo mamy dziewczyn臋 w pokoju, a wy zapominacie, po co tu jeste艣my.

To ta suka,

kt贸ra wsadzi艂a Garricka Turrella za kraty...

Nie.

...najwi臋kszego zab贸jc臋 naszej generacji

i mojego osobistego, pieprzonego bohatera.

Po tym ca艂ym, jebanym czasie, kt贸ry stracili艣my

na znalezienie jej,

ca艂ym czekaniu na miejscu,

w ko艅cu j膮 mamy.

- Jak zrobi艂by to Garrick? - Prosz臋.

- Stopy. - Czemu?

- 艁amie ducha. - S艂uchasz?

Je艣li okaleczysz im stopy, nie mog膮 ucieka膰.

Wi臋c nawet, je艣li uda si臋 jej uwolni膰,

- wie, 偶e nigdzie nie p贸jdzie. - Prosz臋.

Bo jak mo偶esz biec, skoro nie mo偶esz nawet chodzi膰?

- Prosz臋, prosz臋. - Szz, on teraz m贸wi. Szz.

Kevin.

- Nie, nie, nie!

Taa Reed. Taa, taa, ucisz j膮.

- Ucisz j膮.

No ju偶.

No ju偶 Reed, ucisz j膮.

Chcesz to zrobi膰?

Kto to kurwa jest?

Musicie si臋 uspokoi膰.

Dzi臋ki za przyj艣cie. Dzi臋ki za przyj艣cie.

Hej ch艂opie, dzi臋ki za zaproszenie, szczerze.

Garrick.

To ty wysy艂a艂e艣 mi te wszystkie listy?

C贸偶, wszyscy je wysy艂ali艣my.

- Powiedzia艂em ci, jak si臋 tu dosta膰.

Wys艂a艂 mi kod, 偶ebym m贸g艂 was znale藕膰.

To ma sens. To znaczy wiedzia艂em, 偶e mieszka艂 tu tw贸j przyjaciel.

To by艂o bardzo m膮dre.

- Dzi臋kuj臋. - Nikt inny tego nie widzia艂.

Naprawd臋 to doceniam. Dzi臋kuj臋.

Taa. Cho膰 jestem troch臋 ciekawy

um, co dok艂adnie

jej tam robicie.

Ko艅czymy twoj膮 robot臋.

- Moj膮 robot臋? - Taa ch艂opie.

Zabijemy suk臋, kt贸ra ci臋 wystawi艂a.

To przez ni膮 zosta艂e艣 z艂apany.

Chcemy tylko ci kurwa pom贸c.

Czemu mia艂bym chcie膰 j膮 zabi膰?

Bo to... jej wina.

Tak. Taa.

Nasz zwi膮zek... m贸j i Sary...

opiera艂 si臋 na wzajemnym zrozumieniu

i wierze...

wierze, 偶e b臋d臋 normalnym cz艂owiekiem

i 偶e b臋dziemy mieli szcz臋艣liwy,

normalny zwi膮zek

razem.

Po prostu ja... ja to spieprzy艂em.

- Nie wini臋 Sary...

...za wezwanie policji, gdy si臋 dowiedzia艂a, 偶e jej nigdy tego nie dam.

I do kurwy n臋dzy,

b贸g wie, 偶e zrobi艂bym to samo na jej miejscu.

Poza tym podoba艂o mi si臋 w wi臋zieniu.

OK, on si臋 z nami droczy.

- By艂e艣 kiedy艣 w wi臋zieniu? - Taa.

Taa? OK, c贸偶, wi臋c wiesz, jak trudno tam kogo艣 skrzywdzi膰,

szczeg贸lnie, je艣li jeste艣 w izolatce,

w kt贸rej by艂em ja.

Wiesz, 偶adnej broni,

stra偶nicy, wsz臋dzie kamery.

Ka偶dy jest 艣wiadomy w艂asnej przestrzeni.

A czemu mia艂by艣 to lubi膰?

By艂em tam szcz臋艣liwy.

By艂em spokojny.

Wiesz... wiesz co?

Prawda jest taka... nigdy bym stamt膮d nie uciek艂

gdyby nie te wszystkie listy od was dupki.

Nie rozumiecie, o co mi chodzi prawda?

- Nie, nie rozumiem. - OK. OK.

Wyja艣ni臋 to.

Potrzebuj臋 tylko przyk艂adu.

Mog臋 zobaczy膰 na chwil臋 twoj膮 bro艅?

呕arty sobie kurwa robisz?

Nie cz艂owieku, tylko na sekund臋. Zaraz ci oddam.

Rusty, po prostu daj mu bro艅.

Pojeba艂o ci臋 Reed?

Nie, s艂uchaj, je艣li ci to pomo偶e,

to wyci膮gnij kule zanim mi go dasz.

To moja, jebana bro艅. Nikt jej nie dostanie pr贸cz mnie ch艂opie.

W porz膮dku. To te偶 dzia艂a.

- Ty skurwysynu! - Nie!

Nie! Nie!

Garrick, tak mi przykro.

Garrick, nie chcia艂em, 偶eby tak si臋 sta艂o.

Jeste艣 moim bohaterem.

Kotku, musisz mnie rozwi膮za膰.

Prosz臋, m贸g艂by艣? Prosz臋.

Prosz臋.

- Wiem. - M贸g艂by艣? M贸g艂by艣?

M贸g艂by艣? No dalej. No dalej.

Kotku, kotku, kotku.

No dalej.

Hej. Hej.

No dalej, no dalej, no dalej.

- St臋skni艂em si臋 za tob膮. - Kotku, no dalej.

No dalej kotku. Prosz臋 kotku.

OK. OK.

Ju偶 prawie.

Prosz臋, prosz臋.

NAPRAWD臉 STRASZNA 艢MIER膯

T艂umaczenie: UNDERROOF (2012)

.:: Napisy24 - Nowy Wymiar Napis贸w ::. Napisy24.pl

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.