Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
29.97
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
Dzień dobry, tato.
Zrobiłem ci twoje ulubione babeczki z nadzieniem bananowym.
Czyżbyś prosił o zniesienie uziemienia, zanim będzie premiera Robocopa w piątek?
Czy wspomniałem, że sam je zrobiłem?
Niezłe.
- Jakiej recepty użyłeś? - Jakiej recepty?
Nie mogę ci powiedzieć. To sekret.
Sprawdźmy, czy uda mi się odgadnąć jakieś składniki, które użyłeś.
Czy czuję przypadkiem szczyptę cynamonu?
Tak, troszeczkę.
Wyczuwam odrobinę kolendry i... tymianku. Mam rację?
- Wow, tato, niezły jesteś. - Tak, jestem.
Gus, mógłbyś wyjść ze spiżarni?
- Shawn, co ci powtarzałem z 1000 razy? - Nie chowaj Gus'a w spiżarni?
Nie! Kłamstwo zawsze prowadzi do kolejnych kłamstw.
Zamiast okłamywać, że sam je upiekłeś,
a potem kłamać odnośnie sekretnych składników które użyłeś,
powinieneś powiedzieć, że Gus upiekł te babeczki, a może anulowałbym twoją karę.
- Kto powiedział, że Gus je zrobił? - Idź do swojego pokoju.
- Nie wiem gdzie to jest. - Shawn...
Kim jest Shawn?
Parking publiczny, co?
Dobrze wiedzieć, że moja pierwsza wizyta w Santa Barbara
jest wystarczającym powodem, żebyś wyskoczył z kilku dodatkowych dolców na służącego.
Restauracja nie ma parkingu ze służącymi, wujku Burton.
Będę potrzebował żetonów, żeby skorzystać z toalety?
Wszędzie dobrze ją oceniali... dostała "cztery łyżki".
Pęknięte łyżki, na to się zanosi.
- Gus, czekaj. - Shawn?
Wreszcie. Wiesz, że poszedłem do dwóch sklepów z komiksami i
trzy gry z siatkówką kobiet cię szukały. Na szczęście twój telefon ma GPS.
- Namierzyłeś mnie? - Tak, namierzyłem.
Z małą pomocą kumpli z dostawcy twojej osiedlowej sieci.
Przy okazji, mogą zadzwonić. Uważają, że możesz uciekać przed wymiarem sprawiedliwości.
- Uciekać z nim. - Kim on jest, Burton?
Shawn Spencer.
On wie kim jesteś i co robisz. Nic nie mów. Idziemy na obiad. Nie jesteś zaproszony.
- Zwijamy się, wujku Burton. - Jules właśnie dzwoniła...
- Mamy sprawę, powinniśmy jechać. - Wiesz co, Shawn?
Może powinieneś sam się tym zająć. Pierwszy raz jest we wszystkim.
Pierwszy raz... O czym ty mówisz?
Przykro mi, Shawn, nie dam rady.
Na litość Boską, Burton, policja oddaje ci sprawę.
Musisz ją wziąć. Jesteś jedynym detektywem-medium, jakiego mają.
- To bardzo zabawne. - Nic nie mów.
- Przepraszam na moment. - Dobrze.
- Wiem, co sobie myślisz. - Oczywiście, że wiesz, jesteś detektywem-medium.
Kilka miesięcy temu rozmawiałem przez telefon z ciotką, która jest dość przygłucha,
mówiąc szczerze, prawie całkowicie.
Powiedziałem jej, że pracuję na drugi etat w agencji detektywistycznej.
Musiała źle zrozumieć, ponieważ teraz wszyscy w rodzinie po stronie mojej mamy sądzą,
że jestem detektywem-medium... i że ty jesteś...
- Gejem. - Nie.
- Niemcem? - Nie.
- Niewidzialny. - Moim asystentem, Shawn.
- Gus, to... Wow! - Wiem. Niezły burdel.
Dlaczego nie powiesz im, że to było proste nieporozumienie?
Już za późno. Nie mogę się oczyścić, zawsze będą myśleć, że ich okłamałem.
Na dodatek, wujek Burton był dla mnie wredny, zawsze zwracał się do mnie "Gus,"
mimo, że zostałem nazwany po nim. Jeśli dowie się, że nie jestem medium,
jego misją będzie doprowadzić do mojej klęski na oczach wszystkich.
Dobra, nie mów nic więcej. Nie zostaniesz zniszczony przez tego człowieka.
/Zaczynam być głodny./
- Nie martw się, mam plan. - Naprawdę?
Wujku Burton.
Może chciałbyś z nami pójść i zobaczyć swojego bratanka w akcji?
Chodzić za wami podczas prawdziwej sprawy detektywistycznej? Pewnie.
Hej, może to nie będą najnudniejsze wakacje na świecie. Może.
Nie mogę się doczekać, kiedy pokażesz swoją medialną magię.
/{C:$ff80}PSYCH 2x06 - "Mięso to morderstwo.../ ale morderstwo jest także morderstwem"/
/{c:$fd209c}{y:b}Tłumaczenie: Neutrino/ /"I know you know/
/that I'm not telling the truth/
/I know you know/
/they just don't have any proof/
/embrace the deception/
/learn how to bend/
/your worst inhibitions/
/they will psych you out in the end"/
Więc, jak się czujesz, kolego? Zdenerwowany? Jakieś rewolucje w żołądku?
Może powinieneś zrobić kilka oddechów techniką Lamaze.
Nie, wiesz dlaczego, Shawn?
Ponieważ twój mały plan, żeby mnie zawstydzić, nie wypali.
Jak tylko policja zobaczy krzątającego się wokół wujka Burtona, wykopią go stąd.
Niezła próba, Shawn'iku.
- Hej, chłopaki. - Buzz.
Nie jestem pewien, czy pozwolą wam na jakiś gości.
Skoro to miejsce przestępstwa.
- Nieprawda. - Nieprawda?
Nie. Na drzwiach nie ma taśmy z napisem "miejsce przestępstwa",
biegli nie zbierają żadnych dowodów,
wygląda na to, że nie uważacie tego za przestępstwo,
więc mam takie samo prawo na przebywanie tutaj, jak wy.
I nie syp tutaj żadnymi policyjnymi tekstami, proszę.
Oglądałem wystarczającą ilość "Hill Street Blues", żeby wiedzieć co i jak.
Muszę iść.
Hej, dzięki że przyjechaliście tak szybko. Kto to jest?
To mój wujek Burton, z New Jersey.
Shawn go zaprosił.
Bardzo miło mi pana poznać, wujku... Burton?
Jego matka nazwała go po mnie. To niezbyt popularne imię,
ale niektórzy nadal je dumnie używają.
Jules, co tam chudzielcu? Co macie?
Vince Wagner, wieloletni krytyk restauracji w rejonie Santa Barbara,
zmarł nagle po zjedzeniu zupy z kurczaka swojej żony.
Wszystko wskazuje na przyczyny naturalne, ale żona zachowuje się trochę podejrzanie.
Chcę mieć pewność, że niczego nie przeoczymy, więc chcielibyśmy żebyś ją odczytał.
- Więc to właśnie zrobimy. - Jest w pokoiku.
Wreszcie szansa, żeby zobaczyć moce medialne Gusa w akcji.
Shawn, mogę z tobą porozmawiać?
- W czym problem? - Przestań grać, Shawn...
- Wiesz, że nie mogę tego zrobić! - Właśnie, że możesz.
- Nie mogę. - Obserwujesz, dochodzisz do konkluzji,
i ujawniasz to wszystkim w niedorzeczny i/lub okrężny sposób.
- O czym ty mówisz? - Pokażę ci.
Surowy kurczak obok warzyw, przypalony garnek i lodówka pełna pojemników na wynos.
- Co ci to mówi o żonie? - Nie wiem. Jest do dupy w gotowaniu.
- Cały płoniesz. - Co?
Wujku Burton, szybko... coś się dzieje!
Shawn, przestań. Przestań się zgrywać!
Przystaw ręce do głowy. to naprawdę pomaga to sprzedać.
Nie zrobię tego, Shawn.
- Lepiej, żeby to było warte pominięcia obiadu. - On jest medialną, dziką bestią.
Widzę coś.
Wyczuwam coś.
Próbuję coś.
Smakuje okropnie.
Ona jest kiepską kucharką!
/Brzmisz jak mój mąż./
Pani Wagner? Proszę wybaczyć mojemu partnerowi.
Jego medialne wizje są czasami strasznie niegrzeczne.
Nie musicie przepraszać. Naprawdę jestem okropną kucharką.
Przykro mi z powodu pani straty.
Wyczuwam, że pogodziła się już pani z odejściem męża.
Cóż, nie do końca, ale niełatwo było być żoną krytyka jedzenia.
- Oceniał wszystko, co zrobiłam. - Z pewnością nie mógł ocenić wszystkiego.
Nigdy nie przebiłam się przez 2 gwiazdki.
Cóż, to...
- strasznie surowe. - Więc dlaczego pani dla niego gotowała?
Z powodów zdrowotnych.
Otrzymał ostatnio od lekarza niepokojącą diagnozę.
Codziennie jadł w pracy i zawsze przynosił do domu resztki,
więc zaczęłam robić mu zdrowe, domowe obiady raz w tygodniu.
Dzisiaj właśnie zjadł taki posiłek.
Dziękujemy za pani czas, pani Wagner. Składamy nasze kondolencje.
Nie zabiła go. Gdyby chciała jego śmierci, nie gotowałaby mu co tydzień zdrowych obiadków.
Świetnie, powiedzmy to policji i zabierzmy stąd wujka Burtona, zanim znowu nas o coś spytają.
/Wujku Burton./
Spójrz na to.
Poszedłem do imperium słodyczy, tym razem z powodu badań.
Jest prawie 100 smaków lizaków na rynku, żaden z nich nie zmienia koloru języka na czarny.
- Uwierzyłbyś? - O czym ty mówisz?
Zanim wyszliśmy, szybko luknąłem na usta krytyka.
Jego język był czarny.
Co innego mogłoby spowodować takie coś?
Salicylan bizmutawy.
Ten koleś, który grał dla "The Mavericks"?
Nie, Shawn, to aktywny składnik w tych różowych tabletkach na żołądek.
Musiał kilka wziąć. Porozmawiajmy o tym później. Mój wujek...
Gus. Krytyk został zamordowany.
Myślałem, że powiedziałeś, że żona go nie zabiła.
Nie zabiła. Narzekał na ból żołądka przed obiadem.
Poprosił o zupę z kurczaka. To ostateczny posiłek, gdy "źle się czuję".
Oczywiście poza wanną tłuszczu po bekonie i wodzie po hot-dogach.
- Ale zazwyczaj... - Shawn, to istny chlew.
Może byś posprzątał od czasu, do czasu, co?
Czy może zapomniałeś, że jesteś asystentem?
Ma pan absolutną rację.
Osoba, która nie jest detektywem-medium powinna zajmować się całym sprzątaniem.
To ma zupełny sens.
W międzyczasie, Gus ma nowe medialne informacje odnośnie wczorajszej sprawy.
- Tak? - Nie, nie mam, Shawn.
To znaczy, nie powinienem spędzać tyle czasu nad pracą, gdy do miasta przyjechała rodzina.
Nie bądź śmieszny, Burton.
Sądzisz, że w "Diagnoza morderstwo" rodzina wchodziła w drogę wykonywanej pracy?
Kolejna doskonała uwaga.
Założę się, że w "Diagnoza morderstwo" nigdy do tego nie doszło. Śmiało, Gus.
Wezwij do pomocy duchy. Spytaj, co się stało z martwym krytykiem.
Dobra.
Duchy zawsze chętne do wyciągnięcia pomocnej dłoni./
- Te medialne sprawy mogą być nieco mięczakowate? - Przynajmniej nie robi tego w spódnicy i pelerynie.
Prosiłem, żebyście pomogły mi w rozwiązaniu sprawy morderstwa Vince'a Wagnera.
Pokażcie mi, co się wydarzyło.
Widzę coś.
Widzę...
widzę...
nie wiem, co widzę. Chwila, chwila.
Staje się wyraźniejsze.
Ktoś wrzucił coś do jego jedzenia...
w restauracji.
Od tego zachorował.
Do takiego stopnia, że miał zawał.
Nie, nie, nie.
To coś zabiło... to coś zabiło jego nos.
Co?
- To coś go zabiło. - Whoo, Gus!
Jesteś niesamowity w te klocki.
Gdyby nie jego medialne talenty, pewnie musiałbym wykonywać jakąś
gównianą robotę w firmie farmaceutycznej.
Tak się składa, że to bardzo ekscytujący przemysł, Shawn.
Chodźmy powiadomić policję o nowym objawieniu. Wujku Burton, poczekaj tutaj.
Nie ma mowy. Gdybym chciał siedzieć sam w brudnym pokoju, zostałbym w domu z żoną.
Idę z wami.
- "Zabiło jego nos"?! - Zrobiłeś coś takiego.
Jak można zabić nos?!
Shawn, ta odznaka dla zwiedzających nie zatrzyma go na długo.
- Nie mogę być medium na oczach policji. - Nie martw się, mam plan.
Pójdę do biura Vick'a, ty czekaj tutaj.
- Na co? - Na mój sygnał.
To co zrobiłeś w biurze, wszystko było genialne, ale chciałbym żebyś powiedział "trucizna", Gus.
- Trucizna. Tym razem zrób to dobrze. - Tym razem? Shawn, co chcesz...
Nie ma czasu na wyjaśnienia!
Szynkowe ołówki!
Sheila E. Pomidorowe szczekanie! Aksamitne tosty z rekina... tosty z rekina!
Czy coś z panem nie tak, panie Spencer?
Wybrałaś dzisiaj, żeby zadać mu to pytanie?
Chłopie, Lassie, co się stało z twoją ręką?
- Nie chcę o tym rozmawiać. - Nam także nie powiedział.
Co mówiłeś, gdy wszedłeś? Nic nie zrozumiałam.
Jules, to ta sprawa. wizję które mam są takie intensywne.
Nawet nie potrafię ich opisać.
Za każdym razem gdy otwieram usta, wyskakują nie te ryby!
- Masz na myśli "słowa"? - A czy nie to powiedziałem?
O, nie. Gdyby tylko ktoś mógł to przetłumaczyć.
Ktoś, kto znał mnie na tyle długo, żeby zrozumieć co mówię.
Ktoś odrobinkę mniej przystojniejszy niż ja.
Gus! Doskonale... po prostu doskonale.
- Gus, Gus, chodź tutaj. - Co?
Mambo wołowe kałuże! Zawirowane, pokręcone dżunglowe majty!
Szybko, przetłumacz to na nasz normalny język.
Kurka, kazali mi wypełnić sześć stron formularzy, a nawet nie umieścili na tym mojego zdjęcia.
- Przepraszam, kim pan jest? - Nikt o nic nie pyta. Nikt.
Skoncentruj się, Gus. Powiedz nam, co to oznacza.
Zawirowane, pokręcone dżunglowe majty.
Oznacza, że krytyk zjadł coś, czego nie powinien.
- Dwie kości i czaszka. - Dwie kości i czaszka... trucizna.
Tak, krytyk został otruty.
Człowieku, to lepsze niż "Ghost Whisperers".
Chłopaki, sprawdziliśmy zupę żony. Jest czysta. I mam uwierzyć w to, że Guster...
- Karnawałowa ćwiekowa babeczka... co? - Co?
To nie była żona. Krytyk został otruty w restauracji.
To ma już sens.
Wagner był surowy odnośnie jedzenia żony.
Prawdopodobnie był jeszcze surowszy dla restauracji, które oceniał.
W łatwy sposób mógłby zostać otruty przez szefa, którego źle ocenił.
- Tak sądzicie? - Tak. Tak. Tak.
Dobrze...
Zadzwońcie do laboratorium. Chcę jak najszybciej mieć raport toksykologiczny.
Naprawdę tego słuchasz? Dostawaliśmy informacje w dziwniejszy sposób.
Nie zaszkodzi sprawdzić.
Burton, to było fantastyczne. Jak ty to robisz?
Teraz nie może mówić, wujku Burton.
Z powodu takich medialnych epizodów bardzo zasycha mu w gardle.
- Nie, nie, nie, przyniosę ci wody. - Na dół schodami, za rogiem.
Dziękuję. Co teraz zrobimy?
Musimy dowiedzieć się, co zjadł krytyk.
Jeśli został otruty przez szefa, musiało to zostać spożyte 24 godziny przed jego śmiercią.
- Skąd to wiemy? - Żona Wagnera powiedziała,
że przynosił resztki do domu, prawda? Lodówka była pełna pojemników na wynos.
Ten na szczycie był prawdopodobnie najświeższy. Restauracja, z której pochodził to...
- Pochylone "a". - "Pochylone "a""?
To nie brzmi jak miejsce, w którym serwują jedzenie, Shawn.
To nie jest nazwa, to symbol na górze pudełka. Daj spokój, człowieku, ty ciągle coś jesz.
Co za miejsce ma wielkie nurkujące, pochylone "a"?
Nie wiem. Jak to wygląda?
- Antonio. - Uroczo!
- Dlaczego napisałeś to na mojej ręce?! - Dlaczego miałbym pisać na swojej?
- To był trwały pisak. - Co... Shawn!
Zróbmy to szybko, zanim wujek Burton pomyśli, że zostawiliśmy go z rachunkiem.
/Danie główne dla stolika nr 8 gotowe./ Mario, gdzie moje przystawki? Pośpiesz się!
Hej, szefie Antonio. Chcielibyśmy zadać panu kilka pytań.
Przykro mi chłopaki, ale klientom nie wolno wchodzić do kuchni.
Nie jesteśmy klientami.
Jesteśmy z Departamentu Zdrowia, na inspekcję niespodziankę.
Znowu? Mieliśmy inspekcję kilka dni temu.
- Czy jest jakiś problem? - Tak.
- Nie byłeś wystarczająco zaskoczony. - Pośpieszmy się.
Ściany i podłoga jest czysta. System odpływowy czysty.
W miejscu do mycia rąk jest zapas mydła i czystych ręczników.
Suche jedzenie jest tam, wejście do zamrażarki jest tutaj.
Wygląda dobrze.
- Czy nie powinniście sprawdzić temperatury? - Oczywiście. Gus, śmiało, sprawdź temperaturę.
- Ja? Dlaczego ja muszę to robić? - Chłopie, mam krótkie rękawy.
Więc słyszałeś, co niedawno stało się z krytykiem jedzenia?
- To paskudny interes, co? - Pewnie, że słyszałem o Wagnerze.
Nie powiem, że jest mi smutno.
Dziesięć lat pracowałem w tym mieście, a ten krytyk nigdy dobrze nie ocenił mojego jedzenia.
- Wygląda na to, że nie bardzo go lubiłeś. - Vince Wagner sprawił swymi kretyńskimi opiniami,
że moje życie stało się nędzne. Szczerze, to cieszę się, że ten gnój nie żyje!
Szefie Antonio!
Jesteś aresztowany pod zarzutem morderstwa Vince Wagnera.
- Zabrać go. - Morderstwo?
To jakiś żart?
- Kto wam wydał taki rozkaz? - Jules, co się tutaj dzieje?
Badanie toksykologiczne wypadło pozytywnie.
Najwidoczniej Wagner zjadł zatrutego grzybka zwanego "muchomorem sromotnikowym."
Co macie na myśli?
Muchomorki były w grzybowym risotto, które Wagner zjadł tutaj w przeddzień śmierci.
- Znaleźliśmy resztki w jego lodówce. - Wygląda na to, że miałeś rację, Shawn.. lub Gus.
Albo... kto tam jeszcze.
Co za ulga. Złapaliśmy kolesia, rozwiązaliśmy sprawę i co najważniejsze,
nie muszę być już medium.
Co?
Mamy złego kolesia.
Chłopaki, to nie jest skomplikowane. Gdy tylko krytyk je w jego restauracji,
- Antonio sam przygotowuje posiłki. - Nie tym razem.
Grzybki w pojemnikach na wynos były pokrojone w kostkę.
Antonio kroi swoje grzybki w paski. Lassie, mam silne przeczucie, że tego nie zrobił.
Słuchaj, wiemy, że Antonio nienawidził Wagnera.
Wagner zmarł od zjedzenia jego risotto. Mamy to risotto.
Mamy także notatki Wagnera dowodzące, że je zjadł. To koniec.
/"Risotto. ... Letnie..."/
To notatnik Wagnera. Pisze, że risotto było zimne.
- Więc? - Więc...
- Papier ścierny z bananową plamą! - Chyba sądzi, że risotto było zimne.
- Dziękuję, Gus. - Nie ma za co.
Dlaczego mieliby serwować zimne jedzenie w 5-gwiazdkowej restauracji, chyba że...
chyba że zatrute jedzenie zostało przyrządzone gdzie indziej?
Wiesz, co myślę?
Sprawa jest zamknięta.
Hej, chłopaki. Chciałbym ci podziękować za niesamowity dzień, Burton.
Jesteś zawodowym "Rockford Files".
Czy wujek podziękował mi za niesamowity dzień?
Mam ważniejsze pytanie, jak często ogląda on telewizję?
Mówię poważnie, Shawn. Mój kuzyn zabrał go na Super Bowl helikopterem,
- a on nigdy mu za to nie podziękował. - Ja także mówię poważnie.
On jest jak szalona o kształcie czołgu encyklopedia o serialach detektywistycznych.
Założę się, że widział nawet "Manimal".
- Masz rację. - Odnośnie "Manimal"?
Shawn, musimy rozwiązać sprawę zanim wyjedzie.
- Dlaczego? - Ponieważ, chyba wreszcie wymyśliłem sposób,
żeby wrócić na jego dobrą stronę. Całe życie szukałem aprobaty wujka Burtona.
Jest wredny dla wszystkich. Ale odkąd zaczął chodzić za nami przy sprawie,
był dla mnie nawet dość miły. Wiesz dlaczego?
- Nie masz już warkoczy. - Lubi seriale detektywistyczne.
Jeśli rozwiążę tą sprawę zanim wyjedzie, może wreszcie skończy z tym całym "Gus Burton".
- Ale będę potrzebował twojej pomocy. - Dobra, w porządku, panie Detektywie-medium.
Powiedz mi, skoro Antonio nie zabił krytyka, to kto?
Nie wiem.
Może powinniśmy znaleźć jeszcze kogoś, kto go nienawidził.
Sprawdzić, czy ktoś jeszcze miał motyw.
Co?
Taką gadką możesz zapoczątkować jakąś rewolucję w systemie zwalczania przestępczości.
Shawn, cały czas mówisz takie rzeczy!
Phil Pritikin, główny edytor.
Shawn Spencer... wieloletni czytelnik, gość po raz pierwszy.
- Co jest z rozkładem na niedzielę? - Graficy czekają na twoje zatwierdzenie próbki.
"Próbka" zabawne słowo. Jak mówiłem...
- Gdzie historia Salazara Aldermana? - Przepisuje ją.
- Chcesz najpierw przeczytać kopię? - Nie, wyślijcie to bezpośrednio tutaj.
Coś jeszcze?
Wiesz, Phil, skoro o tym wspomniałeś, bardzo chciałbym...
- Czy on tutaj pracuje? - Nie sądzę, sir.
Synu, jestem zajętym człowiekiem. Jeśli dla mnie nie pracujesz, nie mam czasu.
- Mam pytanie odnośnie Vince Wagnera. - Cooper, ci kolesie mają pytania.
Mam także pomysł na mały zwrot akcji, gdzie Dilbert wreszcie spotyka Marmaduke'a.
Potrzebujecie czegoś?
Cześć, jestem Burton Guster z Policji Santa Barbara.
Prowadzimy śledztwo w sprawie morderstwa Vince Wagnera.
Jestem Cooper. Byłem asystentem pana Wagnera.
Świetnie. Może mógłbyś nam pomóc.
Znasz kogoś, kto mógłby żywić jakąś urazę do pana szefa?
Mówisz poważnie?
Nazywamy to listami złości szefów.
Każdy szef, który został źle oceniony pisał list do pana Wagnera w tej sprawie.
Więc chcesz powiedzieć, że to "poczta nienawiści"?
Nie sądzę, że nazwałbym to "pocztą nienawiści".
To obejmuje pocztę od "łagodnej niechęci" do "ekstremalnej nienawiści".
- A co z pocztą "Pragnę twojej śmierci"? - Mamy takie dwa, z tyłu.
Każdy z tych szefów mógł ugotować zatrute risotto i podrzucić je do restauracji Antonio.
Masz rację. Powinniśmy porozmawiać ze wszystkimi szefami, zanim znowu otworzą.
Zadzwoń do restauracji i złóż rezerwacje. Dla sprawiedliwości.
Czy sprawiedliwość to czas, czy liczba ludzi na naszym przyjęciu?
Po prostu zadzwoń do nich. Niech będzie dla trzech. Przyjdzie wujek Burton.
W porządku.
- Więc, co sądzisz o Vincie Wagnerze? - Wiecie co, był palantem.
Wiecie jak nazwał moją zwycięską "Jambalayę" (potrawa z ryżu i warzyw?
"Jamba-ohydna!"
Powiedźcie mi, czy to nie najlepsza cholerna Jambalaya jaką w życiu jedliście.
Wiecie, co napisał w recenzji odnośnie mojej sławnej roladzie z ogonkami "Miso"?
"Miso rozczarowany."
Nie śmiejcie się. To nie jest zabawne.
Nie, nie jest.
Ujmę to w taki sposób.
Raz odniósł się do mojego ciasta Tiramisu z białą czekoladą jako "dupnego ciasta".
To dopiero złośliwe.
Nie zabiłem go. Tego wieczoru tutaj gotowałem.
Miałem sporo ludzi do obsługi. Nigdy nie wyszedłem z kuchni.
Byłem albo w kuchni, albo rozmawiałem tutaj z klientami.
Jestem właścicielem. Muszę wszystkiego pilnować.
Każdej miski, każdego makaronu, każdej pałeczki...
Nie zabiłam go. Zdecydowanie myślałam o tym kilka razy.
Nie miałam pojęcia, dlaczego ten koleś był taki zły.
Zawsze jadł w luksusowych restauracjach za darmo, a mimo to potrafił tylko narzekać.
Zapytaj ją o coś jeszcze. Może da nam trochę ciasteczek.
Pogubiłem się... dlaczego tutaj jesteście? Wagner nigdy nie oceniał mojej restauracji.
Przygotuj się. Nadchodzi.
To bezapelacyjnie był najsmaczniejszy ślepy zaułek w jaki się wbiliśmy.
Przynajmniej to nie było kompletne marnowanie czasu.
Wygląda na to, że ci szefowie byli zbyt zajęci, żeby zabić krytyka.
Matlock nigdy tak dobrze sobie nie pojadł. Wracam do samochodu i rozpinam spodnie.
Wiesz... myślałem nad tym, co powiedział szef od deserów.
Wagner musiał jeść w luksusowych restauracjach każdego dnia za pieniądze gazety.
Gdybym był nim, byłbym szczęśliwy. Kto nie chciałby mieć takiej pracy?
To dobra uwaga.
To naprawdę dobra uwaga, Gus. Sądzę, że masz rację...
Myliliśmy się odnośnie szefów. Może to nie była zemsta.
Może chodziło o to, że ktoś chciał pracy krytyka.
- Ktoś, kto pracuje dla gazety. - Dokładnie.
Musimy się tam udać i porozmawiać z edytorem.
Czekaj, Shawn, on z nami nie porozmawia.
On nie rozmawia z nikim, kto dla niego nie pracuje.
Nie sądzę, żeby to był problem.
Dobra, chyba coś mam.
Pan jest leworęczny.
Ty masz małe dziecko w domu.
Ty pisałaś niedawno artykuł na bliskim wschodzie,
a ty... musisz naprawdę, naprawdę pójść się wysikać.
Po prostu idź.
Dobra, przekonałeś mnie.
Gratuluję, jesteś nowym astrologicznym przepowiadaczem.
Teraz wynocha stąd, masz robotę do wykonania, terminy cię gonią.
- Hej, chłopie. Czytałeś moje horoskopy? - Tak. Są okropne.
Horoskopy powinny być niejasne, żeby ludzie mogli je zinterpretować, jak tylko chcą.
- Twoje są zbyt bardzo szczegółowe. - Napisałem je mając na uwadze szczególnych ludzi.
"Baran: wapń jest teraz dla ciebie bardzo ważny, panie z włosami "Sól i Pieprz" w bordowym aucie.
W przyszłości może czekać na ciebie awans.
Spróbuj przechodzić tyłem przez drzwi, tak na szczęście."
- Carlton, spodziewasz się awansu? - Nie.
Daj spokój, O'Hara, nie bądź naiwna. To horoskop...
- To nonsens. - Detektywie Lassiter, możemy zamienić słówko?
Oczywiście.
Zobaczmy, co u mnie?
"Waga: Twoja miłość będzie nosić tenisówki i koszulkę "Apple Jacks"."
To dość dziwny szczegół.
Phil! Hejka.
Zastanawiałem się, czy mogę zadać ci kilka pytań odnośnie pracy krytyka.
- Wspaniale, ty także. - Słucham?
Każdy, od rzecznika praw obywatelskich do chłopca na posyłki chce być nowym krytykiem.
Wiem, że to najbardziej intratna posadka w całym dziennikarstwie,
ale wynająłem cię, żebyś pisał horoskopy i tego od ciebie oczekuję.
Chwila, Phil, chyba mnie źle zrozumiałeś.
Po prostu wyczułem, że jesteś po uszy w robocie.
Pomyślałem, że podejdę i zaoferuję moje zaiście wróżbiarskie usługi...
- Zaiste usługi? - Wróżbiarskie usługi.
Wróżbiarskie usługi... żeby pomóc znaleźć panu najlepszego kandydata.
Niezły jesteś.
Podania są tam. Jednak utrzymuj to w tajemnicy.
Każda pracująca tutaj osoba kombinuje jak tylko może, żeby dostać pracę krytyka.
Sir, spotkanie za pięć minut.
Wiesz, te Cheetos są takie chrupiące, a jednak przewiewne.
A ich subtelny smak jest wspaniałym kontrastem do przykuwającego oczy koloru.
Kapuję!
Każdy dzień z Cheetos'ami.
Shawn...
Tutaj jest ze 100 podań. To 100 podejrzanych.
Mój wujek dzisiaj ma samolot. Nie mamy czasu, żeby porozmawiać z 100 ludzi, Shawn.
Nie musimy. Wystarczy porozmawiać z jednym kolesiem,
który może powiązać jednego z nich z narzędziem zbrodni.
A kto to taki?
Przepyszne.
Jesteś pewien, co do niego?
Jest jedynym uprawiaczem grzybów w trzech hrabstwach.
Jeśli ktokolwiek może nam pomóc, jest to on.
Panie Mooney, dziękujemy, że znalazł pan czas na rozmowę z nami.
Więc ile gatunków grzybów pan tutaj uprawia?
Kilkaset, zależy od sezonu.
Czy uprawa obejmuje także grzybka zwanego "muchomorem sromotnikowym"?
Muchomor sromotnikowy? Nie, człowieku, te są trujące.
- Poza tym, one rosną tylko w dziczy. - Powiedzmy, że szukamy muchomorka.
- Gdzie moglibyśmy go znaleźć? - Cóż, znam kilka miejsc na wzgórzach.
- Dlaczego pytacie? - Dlaczego pytasz, dlaczego pytamy?
Dlaczego pytacie, dlaczego pytam, dlaczego pytacie?
Dlaczego pytasz, dlaczego pytamy, dlaczego pytasz, dlaczego...
- Shawn! - Jestem tylko ciekawy.
Cóż, kilka tygodni temu przyszedł tutaj jakiś koleś i miał dokładnie takie samo pytanie.
Pamiętasz jego imię?
Tego raczej nie, ale pamiętam dokładnie jak wyglądał.
- Możesz podać nam opis? - Tak, dobrze, człowieku.
Koleś miał jakieś 270cm wzrostu. Z jego ust wydobywało się słoneczko,
a jako rękę miał hipopotama.
- Chyba nie mamy już więcej pytań. - Tak, to nam wystarczy.
Dobrze, wujku Burton, daj znać gdy będziesz spakowany,
a podjadę po ciebie i zawiozę na lotnisko. Dobrze.
Zmarnowaliśmy dwie godziny na farmę grzybków i jesteśmy tam gdzie zaczynaliśmy.
Nie bądź taki posępny, Gus. Spójrz na dobrą stronę tego.
- Teraz wiemy, że zabójca to On. - I że zamiast ręki ma hipopotama?
To naprawdę nam pomoże.
Tato, co tutaj robisz?
"Strzelec: Proszę zwróć BB Gun, które skonfiskowałeś swojemu synowi w drugiej klasie.
P.S., jesteś drażliwe gacie."
To niesamowity zbieg okoliczności. Czy skonfiskowałeś mi BB gun w drugiej klasie?
Słuchaj, Shawn, oto twoje graty.
Następnym razem, gdy będziesz coś ode mnie chciał, bądź na tyle dorosły, żeby o to poprosić.
Uważanie siebie za medium, to wystarczające zło.
Ale horoskopy... Shawn, Shawn!
Co jeśli jakiś idiota przeczyta te bzdury i potraktuje je poważnie?
Tato, jest wyraźnie napisane, że astrologiczne przepowiednie są tylko dla celów rozrywkowych.
Poza tym, wziąłem tą robotę z powodu sprawy.
Prowadzimy śledztwo w sprawie morderstwa krytyka restauracji.
Policja ma podejrzanego, ale jesteśmy prawie pewni, że szef Antonio został wrobiony.
Więc zakładam, że wiecie wszystko o incydencie z wegetariańskimi burgerami.
Oczywiście, że wiemy wszystko o incydencie z wegetariańskimi burgerami, tato.
Jesteśmy profesjonalnymi detektywami.
- Gus... - Wygoogluję to.
Shawn, może zamiast marnować czas na pisane tych bzdur dla gazety,
powinieneś poczytać ją od czasu do czasu.
Kilka miesięcy temu, wegetariańscy klienci w restauracji Antonio
zaczęli narzekać na mdłe wegetariańskie burgery.
Według mojej opinii, skoro jesz burgera bez wołowiny,
straciłeś prawo, żeby wygłaszać opinie o smaku.
Słyszałem już tą mowę. Nazwij kogoś hipisem i przejdź do sedna.
Chodzi o to, że Antonio zdecydował się poprawić smak burgerów dodając wołowy bulion do przepisu.
Świetnie, wszystkie skargi ustały, dopóki jakaś szurnięta wegetarianka...
- o nazwisku Dwyer(Karzeł). - ... dowiedziała się o tym i
zaczęła organizować bojówki przeciwko restauracji Antonio.
Od tamtego czasu są zwaśnieni.
Ten koleś po kryjomu karmił wołowinką wegetarianów?
- Dlaczego chcemy wyciągnąć go z więzienia? - Ponieważ nie zabił krytyka.
Spójrz na ten artykuł, Shawn.
Przedsięwzięła wszelkie środki, żeby wywalić szefa Antonio z interesu
za incydent z wegetariańskimi burgerami. Nazywa siebie "strażnikiem wegetarianizmu".
Jak bardzo nikczemnie z jej strony.
Myślisz, że mogła wrobić Antonio w śmierć Wagnera?
Jest jeden sposób, żeby się przekonać. Wiesz, gdzie może być ta "karzełkowata" paniusia?
Pewnie, widziałem ją kilka dni temu przy okienku do obsługi kierowców.
To bardzo pomocne, tato. Dlaczego sądzisz, że będzie tam dzisiaj?
Mięso to morderstwo!
Przestańcie jeść towarzyszące wam stworzenia! / Wszystkie zwierzęta mają prawo do życia!/
/- Mięso to morderstwo!/ - Nie cierpię kiedy mój ojciec ma rację.
/Przestańcie jeść towarzyszące wam stworzenia!/ Wszystkie zwierzęta mają prawo do życia!
Strażniczko wegetarianizmu.
- Jak długo tutaj jesteś? - Trzy dni.
Słyszeliśmy, że żywiłaś urazę do szefa Antonio.
Czy byłaś ostatnio w pobliżu jego restauracji?
Tak, prowadziłam protest na zewnątrz jego restauracji we wtorkowy wieczór.
Wtorkowy wieczór?
Wybacz nam.
To ten sam wieczór, w który został otruty krytyk.
Chłopie, chyba właśnie znaleźliśmy mordercę.
Detektyw Lassiter, Policja Santa Barbara!
- Kto odpowiada za ten festiwal świrów? - Chłopaki, dostaliśmy waszą wiadomość.
Moglibyście powiedzieć nam, co to ma wspólnego ze...
Sprawą?
- Fajna koszulka. - Dzięki.
Czy nie kupiłeś jej przypadkiem dzisiaj?
Ten stary szmatławiec? Nie. Można by powiedzieć, że mam ją od zawsze.
Pamiętasz, jak wysłałem kupony z płatków, żeby ją zdobyć?
- Nie zrobiłeś tego. - Pewnie, że zrobiłem.
Nie zrobiłeś.
To było tego samego roku, w którym zdobyłeś laleczkę "Cabbage Patch"...
- Zamknij się! Pamiętam. - Dlaczego pytasz, Jules?
Ta idiotka pogwałciła przynajmniej 6 różnych miejskich przepisów,
na dodatek śmierdzi jak smażone chrupki. Proponuję ją rozkuć i zabrać.
- Gdzie jest kierownik restauracji? - Prawdopodobnie kieruje restauracją.
Zrozumiano.
Cierpliwości. Cierpliwości...
- Czy jest jakiś problem? - Nie, nie, ja tylko...
upewniam się, czy nikt mnie nie śledzi.
Dobry glina zawsze kontroluje całe otoczenie.
Lepiej pójdę mu pomóc.
Wujek Burton.
Burton, przyjechałem najszybciej, jak tylko mogłem.
Kim są ci wszyscy dziwni ludzie?
To część śledztwa. Musieliśmy sprawdzić trop.
- Dzięki, za spotkanie się z nami tutaj. - Żaden problem.
Podczas wycieczki taksówką miałem czas na wypełnienie kartki pocztowej,
dzięki której wszyscy w rodzinie dowiedzą się o naszym detektywie-medium.
Mam nadzieję, że zostawiłeś trochę miejsca...
- ponieważ właśnie rozwiązałem sprawę. - Tak?
Kilka miesięcy temu, szef Antonio dodawał wołowe buliony
do wegetariańskich burgerów, w swojej restauracji,
denerwując tym wszystkich wegetarianów w całym Santa Barbara.
Ta kobieta próbowała wygryźć szefa z interesu.
Nic nie skutkowało, więc otruła krytyka i wrobiła w to szefa Antonio.
O czym ty mówisz? Nigdy nikogo nie otrułam.
Jesteście walnięci.
Hej, uważaj jak zwracasz się do mojego bratanka, ponieważ potrafi zajrzeć w głąb twojej duszy.
Byłaś tam tego wieczoru i jestem pewien, że cieszysz się widząc szefa za kratkami.
Oczywiście, że mnie to cieszy. Nie szanował praw zwierząt.
- Mięso to morderstwo. - Ale morderstwo to także morderstwo, panno Dwyer!
Zaraz będziemy.
Chłopaki, jest postęp w waszej sprawie.
Ktoś zmarł od zjedzenia muchomorków, wyrzuconych wczoraj w centrum.
- Wczoraj? - Wczoraj?
Chłopie, to nie może być ona. Była przykuta do słupa od trzech dni.
- Na dodatek, nie jesteśmy w pobliżu centrum. - Nadal mogła to zrobić. Mogła w łatwy sposób
wymknąć się i zrobić to, gdy nikogo nie było w pobliżu.
Właściwie, to nie mogła tego zrobić. Mamy wystarczający opis osoby, która wyrzuciła grzybki.
To był mężczyzna, ok 180cm wzrostu.
Medium... gówno prawda.
Naszą drugą ofiara był bezdomny mężczyzna.
Zjadł torbę muchomorków, które zostały wyrzucone wczoraj do śmietnika.
Potem z bólem brzucha udał się do ośrodka zdrowia.
Zmarł kilka godzin temu.
Co wiemy o osobie, która je wyrzuciła?
Niewiele. Ofiara zmarła zanim była w stanie udzielić nam dokładnego opisu.
Szef Antonio był w areszcie, więc wszystko wskazuje na to, że jest niewinny.
Nie, jeśli miał wspólnika.
Skoro mamy szefa, jego partner próbował pozbyć się dowodów.
Chodźmy do aresztu porozmawiać z tym szefem.
Dzięki.
Do zobaczenia.
- Gdzie jest ten śmietnik? - Na rogu "Laguna i Vista".
Shawn, byliśmy na dobrym tropie.
"Laguna i Vista" jest po drugiej stronie gazety.
Ktokolwiek wyrzucił grzybki, pracuje w gazecie.
Musimy tam wrócić.
- Wujek Burton wylatuje za godzinę. - Wszystko mi jedno.
Wiesz co leży na szali, Shawn? Moja cała przyszłość w rodzinie.
Tak, dwa morderstwa i niewinny człowiek w więzieniu.
Ale twoja rodzina także. Chłopie, nadal nie mamy pojęcia kim jest morderca.
To potrwa dłużej, niż godzinę, żeby się tego dowiedzieć.
Dobra, jedźmy na to głupie lotnisko.
Słuchaj, Burton, może nie powinienem winić tylko ciebie za zwalenie sprawy.
Nie mogę oprzeć się myśleniu, że byłbyś znacznie lepszym detektywem, gdyby nie obciążał cię Shawn.
Nie widzę, co on wnosi do całej operacji. Ty jesteś medium, a nie on.
- Po jakiego grzyba ci on? - Wiesz, Gus, twój wujek ma rację.
Próbuję powiedzieć, że to było morderstwo, które ona opisała, nie morderstwo, które oni opisali.
- To prawda. - Po prostu cudownie.
Zostawiłem ubrania w hotelu.
Może gdyby mnie nikt nie gonił do stoiska z burgerami,
nie zapomniałbym spakować mojej nowej żółtej koszulki z hipciem.
- Masz na myśli koszulki modnisia? - Nie, mam na myśli koszulki z hipciem.
Kupiłem parę na ulicy State.
Normalnie nie jestem za nowoczesną modą, ale te koszulki z hipciem, sprawiają,
że moje ręce wyglądają na olbrzymie.
Mają małe logo hipcia na rękawie... widzisz?
Ładne.
/Z jego ust wydobywało się słoneczko./
/Jako rękę miał hipopotama./
Gus, właśnie to rozgryzłem.
Kto miał najlepszy dostęp do osób, z których miał zostać wybrany następny krytyk?
Pomyśl o tym.
Wujku Burton, możesz się trochę spóźnić na samolot.
Chciałbym dumnie ogłosić, że następnym krytykiem restauracji będzie...
mój ciężko pracujący asystent Nick.
Dziękuję bardzo, sir.
Jestem taki zaskoczony. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się dostać tą pracę.
To nie do końca prawda, czyż nie?!
- Chwila, Gus... - Nie martw się, zajmę się tym.
Wiedziałeś, że Phil Pritikin da ci tą pracę. Dlatego zamordowałeś Vince'a Wagnera.
- Czekaj... - Mówiłem, że się tym zajmę.
Chwileczkę. Chcesz powiedzieć, że on jest zabójcą?
Tak. Powiem wam dokładnie, jak to zrobił... za momencik.
- Nie powiedziałeś mi jak to zrobił. - A myślisz, że dlaczego próbuję cię powstrzymać?
Co zrobimy? Mój wujek myśli, że ja jestem medium, a gazeta myśli, że ty jesteś medium,
- a policja myśli, że tłumaczę twoje wizje. - Daj mi chwilę pomyśleć.
- Pośpiesz się. - Dobra, mam plan.
- Wyrzuć z siebie coś bezsensownego... zrób to. - Klawia-wadła, sznuro-tura, ananasy!
O nie. Wizje stały się zbyt skomplikowane, żeby rozszyfrowała je jedna osoba.
- Gus, czy mogę zaoferować pomoc? - Tak, Shawn...
Magiczna Głowa.
Dwie głowy pracujące jako jedna.
Ty! Chciałeś najbardziej pożądaną pracę w gazecie,
a to był jedyny człowiek, który mógł ci ją dać,
ale był problem. Jaki to był problem?
Problem był taki, że Wagner nie chciał iść na emeryturę.
Więc, co zrobiłeś?
Uknułeś plan przymusowego odciągnięcia Wagnera od pracy.
Najpierw potrzebowałeś kozła ofiarnego. Niestety Lee Majors nie był dostępny.
Najwidoczniej, był dostępny. Mieszka w tym mieście.
Ale był poza twoimi możliwościami finansowymi, więc przeleciałeś przez "pocztę nienawiści"
Wagnera i odkryłeś, że szef Antonio był doskonałym kandydatem.
Wiedziałeś, że jego daniem rozpoznawczym było grzybowe risotto, więc co zrobiłeś?
Namierzyłeś muchomorki sromotnikowe i wrzuciłeś do risotto przypominającego risotto Antoniego.
Ale popełniłeś dwa błędy. Po pierwsze... pokroiłeś grzybki w kostkę, zamiast w paski.
Po drugie...
Wagner zauważył, że jego risotto było zimne.
Dlaczego mieliby serwować zimne jedzenie w 5-gwiazdkowej restauracji?
Ponieważ... Antonio tego nie ugotował. Ty to podstawiłeś.
/Mieliśmy inspekcję kilka dni temu./
Telefon do hrabstwa potwierdziłby, że w restauracji Antonio
nie było prawdziwych inspektorów sanitarnych tego wieczoru.
Podałeś się za niego.
/To była dobra przykrywka, żeby mieć czas na/ / podmiankę risotto na twoją zatrutą porcję./
Przestań!
Wagner zmarł, Antonio został aresztowany,
ale nikt nie podejrzewał ciebie, jako prawdziwego mordercy.
To... to niedorzeczne!
Nie możecie tutaj wchodzić i oskarżać kogoś o morderstwo!
Cóż, właściwie, to możemy.
Pewnie, że możemy.
Koleś do którego poszedłeś w sprawie grzybków dokładnie pamiętał jak wyglądasz.
Po stonowaniu wyolbrzymień wywołanych grzybkami halucynogennymi.
Wysoki facet... pomarańczowy serowy proszek naokoło ust...
- i logo hipcia na rękawie. - Al Mooney jest szalony!
- Nikt nie uwierzy w to, co mówisz. - Chwileczkę.
Nie sądzę, żeby ktoś wypowiedział imię świadka.
Jesteś aresztowany.
- Skujcie go, chłopaki. - Przyskrzyniony.
Chcę porozmawiać z prawnikiem.
Wygląda na to, że znowu możesz przekazywać swoje wizje.
Dobrze jest wrócić, Jules.
Prawdę mówiąc, miałem właśnie koleją wizję.
Ty i ja świętujący przy kolacji, drinkach.
Wygląda na to, że nadal jesteś trochę zakręcony.
- Kolejna sprawa rozwiązana. - Tak.
- Pozwól, że zawiozę cię teraz na lotnisko. - Po co? Mój samolot odleciał 5 minut temu.
Jesteś wkurzony?
Nie... dlaczego miałbym się na ciebie wkurzać, Gus, co?
Chłopaki, w centrum był napad na bank. Szefowa Vick pyta o was.
Napad na bank. Kurczę, to brzmi ekscytująco.
Nie macie nic przeciwko, że się do was doczepię, prawda?
- Cóż... - Oczywiście, że nie. Poczekajcie na mnie.
Nie martw się, mam plan.
Gus, trzymaj się. Shawn, nie zapomnij odkurzać biura, co wieczór.
Zajmę się tym, wujku Burton.
Prawdę mówiąc, może chciałbyś zerknąć na ten świstek, zanim pojedziesz.
Co to jest?
Cóż, Gus, nauczyłem się od twojego wujka, że muszę być lepszym asystentem.
Więc pozwoliłem sobie sporządzić nowy kontrakt zatrudnienia,
który objaśnia obowiązki nie-medialnego wspólnika detektywa-medium.
- Asystenta. - Asystenta.
Rzeczy takich jak sprzątanie, wynoszenie śmieci, zmywanie naczyń...
Dziękuję, Shawn. Podpiszę to później.
Nie. Podpisz to, zanim się rozmyśli.
- Tak, Gus, zanim się rozmyślę. - Nie podpiszę tego, Shawn.
- A czemuż do diabła nie? - Ponieważ...
Posłuchaj, wujku Burton.
Muszę ci coś powiedzieć i wiem, że będziesz zawiedziony.
Wiem, wiem. Jesteś zakłopotany z mojego powodu.
Nie wiesz, czy podpisać "Burton", czy "Gus".
Pozwól, że coś ci powiem, synu.
Twoje medialne umiejętności pomagają rozwiązywać sprawy morderstw, świat staje się lepszy.
Dzięki tobie, dziedzictwo Burton'ów będzie żyło nadal.
Więc podpisz to, jak tylko chcesz. Masz moje błogosławieństwo.
Czy to chciałeś mi powiedzieć?
- W większości. - Tak. Tak. Dobra.
Trzymajcie się, chłopaki.
Do zobaczenia.
Proszę bardzo. Możesz to podpisać, jak tylko chcesz.
- Nie podpiszę tego, Shawn. - Chłopie, możesz podpisać, jak tylko chcesz.
Tak powiedział.
- Możesz podpisać "Don Cheadle." - Nie podpiszę tego.
D'brickashaw Fillington.
Delroy Lindo!
...daniem rozpoznawczym Antonio było grzybowe risotto, więc co zrobiłeś?
- ??? - Jestem zmieszany.
- Co mam zrobić? - Kopnąć mnie w tyłek.
Właściwie, to możemy. Możemy.
- ??? - To jedna z najzabawniejszych prac.
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.