All language subtitles for Holding.Trevor.2007.PROPER.LiMiTED.DVDRip.XviD-HAGGiS

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Holding Trevor.2007.HAGGIS.

Video: Xvid 640x352 23.976fps 696MB

SE 3.2.8

Darrell, proszę!

Otwórz te cholerne drzwi!

Darrell!

Otwórz drzwi, proszę.

Otwórz drzwi!

Darrell!

Otwórz drzwi!

Otwórz te cholerne drzwi!

♫ ["Suburbia Floating" (instrumental)] ♫

[ciche pojękiwanie]

[dzwoni telefon]

[dzwoni telefon]

[dzwonek]

[maszynie] Dodzwoniłeś się do Trevora i Andie.

- Nie ma nas, zostaw nam wiadomość. Andie: Albo cokolwiek.

Przepraszam, automatyczna sekretarko, Gdzie jest Andie?

tzn. od kiedy ona ma swoje życie?

Ale dzwonię by powiadomić was, że dotarłem do NY bezpiecznie.

Jednak niewiele się tutaj dzieje.

O, i miałeś rację. Chłopaki w LA są o wiele ładniejsi niż faceci tutaj.

Zresztą, myślę, że lepiej wyjdę...

... nie wiem, zadzwoń do mnie lub cokolwiek.

Na razie.

♫ [szalona muzyka instrumentalna] ♫

Wszyscy szukają... czegoś... kogoś... wszyscy.

To ciekawe, gdzie właściwie znajdują siebie.

Staram się znaleźć siebie gdzieś w przestrzeni pomiędzy.

Chyba znalazłem religię zanim się obudziłem.

Jeśli nadal nie jesteś pewien, co jest prawdziwe, a co nie jest?

Właśnie tam.

Jest jednak pewna wada...

gówniana część... zawsze trzeba się obudzić.

Hej.

Dobra wiadomość. Twój, um... Darrell, jest stabilny.

Myślę, że będzie dobrze.

- Jesteś krewnym? - Nie bardzo.

Ok... um...

Teraz wciąż jest trochę odurzony od...

- Tak, wiem, co robić.

- OK. Cóż, jeśli chcesz mogę poprosić pielęgniarkę...

technicznie, nie masz wstępu do pokoju... Technicznie.

W porządku. Dzięki.

Um...

- Właściwie, możesz iść tędy. - Nie chcę.

♫ ["Dirty Numbers"] ♫

[głośny krzyk]

Jak długo to potrwa?

Minutę... tydzień... dożywocie?

Wiem, że cierpliwość to wszystko, ale... Co, jeśli ludzi nie da się zmienić?

Głęboko tam, co jeśli jesteśmy zdolni tylko do rozpraszania

tego, co faktycznie leży pod spodem?

[klakson] [szeptem] Jedź! Jedź! - Co?

- Jest zielone, pedale. Jedź. - O kurwa, przepraszam.

- Jaki jest twój problem? - Wow. Nie marnujesz czasu, co?

- Jesteś tutaj co? 15 minut? - Więcej jak 45, jeśli doliczyć odbiór bagażu.

- Jasne... a na pewno masz dużo bagażu, więc... - Och, to miał być żart?

Bo, jeśli w końcu zażartowałeś po tylu latach, i tak nie zapamiętam.

To naprawdę nie było to samo bez ciebie tutaj.

Boże, wiem. I zobacz jak to jest wrócić na stare śmieci.

I to tylko na miesiąc.

- Przepraszam?

- Andie już wygadała się o sytuacji Darrella.

To był miesiąc, prawda? Albo nie umiem liczyć.

Jeśli to ona ci nagadała wiedz, że wszystko jest w porządku.

- Racja.

Jest na metadonie, leczą go ambulatoryjnie, i chodzi na spotkania od wieków.

Oh, wow, super, 30 dni. Więc teraz będzie zupełnie inaczej.

Boże, Jake!

- To jeden z najstarszych przyjaciół... - Nie sądzę, że...

utrata dziewictwa z kimś w wieku 16 lat klasyfikuje go jako starego przyjaciela.

- Dlaczego jesteś takim dupkiem? - Jestem po prostu szczęśliwy, jak sądzę.

Hej.

- Gdzie byłeś? - Pamiętasz, miałem podwieźć Jake'a.

O tak...

[Ziewnięcie]

- Czy właśnie wstałeś? - Mm-hmm. Dostałem jakieś pigułki na sen.

W klinice, kochanie.

Ah.

- I naprawdę spałeś "spałeś"? - Tak, coś w tym stylu.

Jest zimno.

Dlaczego nie pójdziesz pod prysznic?

- Nie, chyba że pójdziesz ze mną. - Już wziąłem jeden.

- Nie ze mną.

Nie...

- Teraz możesz zrobić to ze mną...

Idziesz ze mną.

Aah, biorę prysznic.

Boże, to jest jak, iść naprzód, tzn...

jeśli oni są naprawdę tylko przyjaciółmi powinni poznawać ludzi?

Lub cokolwiek. To żałosne, że on nadal mu ufa.

Tzn. rozumiem pierwszą miłość i wszystko, ale nie całe to gówno...

O, hej.

Ow! Fuck!

- Cholera! - Wow, więc...

Trev, jestem naprawdę zadowolony, że jesteś. Widzisz butelkę wody tam?

- Tak...

Możesz mi podać?

- Boże, mam na myśli, to że jesteście blisko. - Jesteś taki leniwy!

Nie chcę krwawienia wewnętrznego.

Robimy przerwę.

- Więc co dzisiaj robicie?

To samo co każdy zacny człowiek w piątkową noc.

- Chińskie jedzenie i film. - Racja!

- Dołączysz do nas? - Och, nie, Trevor ma inne plany.

- Masz.

Tak, nie...

- Jaki film idziecie oglądać? - Och, coś głupiego, co rozumie Andie.

Och, zamknij się!

Więc, Trevor, prawda, że chcesz iść?

- Tak myślę. - Świetnie! - Tak.

O, ale zanim pójdę, Andie mogę ci coś dać?

Nigdy nie widziałem cię tak późno bez koktajlu w dłoni. -[Sarkastyczny śmiech]

To masz okazję.

Tak, nie jest w jej ręku ponieważ jest na stole.

- Mmm. Wiesz co, nie powinieneś wyjść, żebyśmy mogli obejrzeć?

- Dobrze.

- Wy dwaj majcie piękny wieczór. - Mm-hmm, ty też.

Na razie.

- Domyśl się, gdzie idzie dzisiaj. - Boże, co najmniej jeden z nas ma seks dziś.

Przez "nas" mam na myśli Trevora i mnie. Bóg wie, że nie miałaś seksu.

Hej!

O, nie, mam na myśli, tak z inną osobą.

Zejdź ze mnie!

- Poważnie? - Nie.

D, jest w porządku, nie musimy wychodzić z domu.

Nooo, kochanie, wciąż możemy iść.

Daj mi kilka minut, dobrze?

Jestem po prostu zmęczony.

To dlatego, wiesz...

że mnie złapali...

Nie powinieneś tego brać tylko w razie problemu ze snem?

Kochanie, jest spoko.

Tak, ale nie możesz nawet wstać...

Mówiłem ci... podnieśli mi metadon.

Dlaczego nie pójdziesz do łóżka?

Chodź tu, kochanie.

Chodź...

Chodźmy świętować.

Co świętować?

Nasz związek?

[dzwonek]

Trev, dziękuję że jesteś. Wiesz jak nienawidzę tych imprez...

chyba nawet bardziej niż ty.

Dobrze, nienawidzisz ich bardziej.

Nie pomagasz mi nienawidzić, bo wytwórnia to robi.

- Och, tak jest? - Naprawdę.

Okay, to jest cool...

Naprawdę to jest... Nie ma znaczenia.

Jestem pewien, ci ludzie są super.

Nienawidzę imprez, mmm, mmm, mmm-mmm.

- Nienawidzę tych ludzi. - [Śpiew] Nienawidzę tych ludzi.

- Nienawidzę tej impry. Nienawidzę tych ludzi... - Cholera, to jest Mary C.

Powiedz jej, że idę do łazienki.

- To jej powiedz. - Łazienka. - Łazienka, łazienka...

Poczekaj.

- Hej, Mary C. - Nie ty. Nieważne!

Gdzie jest twój przyjaciel ? Hey!... Ty...

Uh, Jake. Łazienka.

Gdzie?

O, łazienka. Jesteś aktorem, prawda? Muszę poznać twoją opinię. - NIE.

Czekaj, czy właśnie powiedziałeś nie?

- Wypierdalaj mi, Miss Queen of Sheba... - Powiedziałem "nie" jestem aktorem.

- Ohhh. - Nie jestem. Jakie było pytanie?

- O czym?

- Gdybym był aktorem, o co mnie pytasz?

Ohhh.

Nie chciałbyś wiedzieć.

Prawdopodobnie nie.

No, cholera, co tu kurwa robisz? Jeśli nie jesteś aktorem...

Jestem częścią elitarnej organizacji telefonicznych konsultantów...

- Odbieram telefony by przeżyć. - Wow!

Dobrze, to świetnie. Naprawdę.

To jest ciekawe.

Powodzenia z tym. Zaufaj mi, ciężka praca zawsze się opłaca.

Wyglądasz, jakbyś miał zły dzień, jak ja zresztą...

To zależy.

- Widziałeś tę kobietę? - Tak.

- Gadałeś z nią? - Nie.

Dobra, więć wygrałem. Mój dzień jest gorszy.

To jest jak... Cały czas mówiła do mnie... Chciałem tylko uciekać...

Na przykład mieć kolonoskopię...

Zwykle zajmuje mi dłużej, by przejść do kolonoskopii gdy rozmawiam, ale...

ale ty jesteś całkiem do rzeczy.

- Mmm, gra słów? - Zawsze.

- Jestem Trevor. - Ephram.

- Ale tak naprawdę, widzieliśmy się już? - Tak jakby?

Tak, County. Byłem w pracy kiedy byłeś tam u znajomego.

Oh... kurcze.

- I nie oczekuję, że mnie pamiętasz. - No .. Tak.

Właściwie kojarzę.

- Myślę, że wtedy krótko gadaliśmy. - Cóż, skoro już tutaj siedziesz.

Lekarz z poczuciem humoru!

Tak. Cóż jestem wciąż stażystą, więc trochę zajmie nim wezmą mnie poważnie.

No, sorry...

za bycie dupkiem.

- Chcesz stąd iść? - Już teraz?

Wybierz światło.

Co zrobić?

Robię tak z oświetleniem budynków, gwiazd, wszystkim, co widzę.

Zobacz, patrzysz tam i widzisz te zdumiewające światła.

Tylko ogromne kawałki światła.

To jest to, co robisz... Więc wybierz jedno...

I opisz, co się tam dzieje. Śmiało. Spróbuj.

Ok.

- Więc, to światło, tam... - Och, nie pokazuj mi...

Tylko powiedz mi.

Masz instrukcję? To byłoby łatwiejsze z jakimś przewodnikiem.

Jestem twoim przewodnikiem. Zrób to.

Patrzę na to światło...

I widzę...

Młody chłopiec, siedzi w swoim pokoju...

Ma może 12 lat.

Właśnie zaczął walczyć ze swoim ojcem...

i w tej walce okaże się większy niż ktokolwiek sądził...

ale tym razem nie jest pewny, czy to przeżyje...

więc przytula się do kolan, blisko piersi...

i jego marzenia uciekają.

Naprawdę to widzisz? Masz dobry wzrok!

Zamknij się. Gram w twoją grę. Nie śmiej się ze mnie.

Nie śmiałem. Masz dobre oczy. Słowo harcerza.

Tak, nigdy nie byłem harcerzem.

Nie wiem, czy powinienem... zadawać to pytanie, ale...

Właśnie naprawdę zastanawiam się, jak tam twój przyjaciel.

W porządku.

- Czy on nadal... - Nie, ja nie...

Przynajmniej ja nie sądzę, że on... To znaczy, jest na metadonie, więc...

Więc wy chłopaki nadal nie widujecie się?

Tak, nadal jesteśmy przyjaciółmi.

Czy nadal więcej niż przyjaciółmi?

- Uważaj mnie za singla. - Dobrze.

... dla Ciebie.

... i dla mnie.

Ja nie wiem... naprawdę jak zareagować.

♫ ["Stop"] ♫

Mmm... chodź do mnie...

- Fuck! - I nie chce tego robić, ok?

Musisz iść teraz. Chodź... Teraz! Musisz iść.

O, kurwa! O mój Boże.

- Tak, ubierz się. - Jest zbyt wcześnie.

Chodź, ubierz się.

Nie martw się.

Tak mi przykro. Przykro mi za ostatnią noc.

Nie powinno być.

- Mogę do ciebie zadzwonić? - Nie.

O, Boże!

- Dlaczego jesteś tak głośno? - Fuck! Ty dupku! Jak się tu dostałeś?

To jest dobre pytanie... Nie mam odpowiedzi.

♫ ["Stop"] ♫

- Co robisz? - Przygotowuję do pracy.

- Oh.

- Czy chodziłeś po mnie? - Nie.

Boże, dlaczego Twoja kanapa jest taka niewygodna?

Dlaczego wypiłeś tyle, że spędziłeś na niej noc?

Tou...

- Co?

- Boże, mam zamiar powiedzieć "Touche" ale nie mogłem. Teraz mogę.

Boże, jeśli przy okazji, jeśli nie zostawiłbyś mnie na imprezie...

Może nie przyleciałbym z powrotem narąbany jak Messerschmitt.

Gdzie poszedłeś?

Zaraz, jak ty się tutaj dostałeś?

- Dlaczego wszyscy o to pytają? Nie wiem!

Gdzie jest gitara której nigdy nie użyłeś?

Nie mieszkasz tu, wiesz.

Znalazłem!

Wyglądasz dziwnie.

Co robisz? Czy uśmiechasz się z jakiegoś powodu?

- Naprawdę, fantazjujesz znów o jednorożcach? - Tak Jake.

Nie chciałem przeszkadzać. Bądź dalej pedalską królewną.

Dzięki.

I znowu.

Ok, może jestem trochę bardziej... niż wczoraj.

Tak, jesteś... Dziwniejszy niż wczoraj.

Nie gadaj, tylko graj.

- A więc myślałem by zostać wegetarianinem. - Co?

- Bez mięsa. - Wiem, co to znaczy, Jake. Spójrz...

I przykro mi to mówić, ale twoje mięsne nawyki żywieniowe...

są jedyną rzeczą które różnią Cię od lesbijek.

Szczerze mówiąc, jeśli to zrobisz, to jakbyś zrobił minetę.

- To jest obrzydliwe! - To prawda!

Nic przeciwko lesbijkom, wiesz. Mam ciocię, która jest lesbijką.

Boże, kocham ją. To jak nadopiekuńcza matka mówi...

"Poważnie, mam czarnego przyjaciela w pracy."

- Wiesz, ja tylko żartuję o lesbijkach, prawda?

- Całkowicie.

Kocham je.

♫ Jesteście po drugiej stronie stołu, ale jesteśmy częścią świata. ♫

Wracając do wegetarianizmu, wiesz, że białka zwierzęcie nie są dobre...

- Rozmawiałem o tym z Deanna, jest jak wegetarianka...

- Tak, dobrze...

- Ona również jest Wicca? - Och, tak.

Kurwa.

- Jestem pewna, powiedziałam 7. - Boże, on przyjdzie.

Co się stało z moim drinkiem? Jak dostałaś swojego?

- Masz seks? - Co?

- Sex on the Beach. Wiem, że kochasz sukowate drinki, więc wydedukowałem.

- Co ci przyszło do głowy? - Tak mi przykro jest późno.

- Powinno Ci być, skoro jesteś spocony. - Czy wszystko w porządku? - Tak... nie.

Wszystko dobrze. Tylko... małe zamieszanie.

Darrell pożyczył mój samochód i miał mnie odebrać

ale coś go zatrzymało...

- Dlaczego nie mogłeś zadzwonić? - Tak...

... no. Zobacz...

On...

Zapomniał do mnie zadzwonić z wyprzedzeniem...

Nie miał zasięgu, tam gdzie był.

Więc czekałem na wasze telefony.

Tak, jak się tu dostałeś?

- Po prostu przedzedłem się. - Szedłeś? Całą drogę z pracy?

Tak, szedłem.

Jedną stopa przed drugą.

Nie jest to nic wielkiego. Czy możemy po prostu to zostawić?

Ok.

Zostawić to...

Poznałem kogoś wczoraj.

Zobacz, wiedziałem. Kogo dokładnie masz na myśli?

- O Boże, czy mogę to cofnąć? -Nie. - Nie chciałem wam mówić.

Nie ma cofnięć przy tym stole. Więc mów.

Wtedy, gdy zostawiłeś mnie z Mary C...

Więc bierzesz wszystkie swoje... "randki" na parking?

Więc to jest randka?

Nie, nie randka jako taka. Nie chciałem powiedzieć...

Wiem, że to nie jest randka. To znaczy...

Technicznie, dopiero się spotkaliśmy więc to nie będzie... nawet...

Powinienem przestać mówić? - Tak.

- Pod gwiazdami? - O mój Boże! - Więc co to znaczy?

- Co o tym myślisz? Trevor jest znów "zakoffany" - Bardzo śmieszne.

Pocałowaliście się... Jak na Trevora już jesteście małżeństwem.

To nic nie oznacza. To było po prostu... naprawdę urocze.

No, to znaczy, że skończysz z Darellem,

bo szczerze mówiąc, rzygam tą całą pseudo-przyjaźnią.

- To było po prostu złe. - Andie, przekraczasz granicę.

Przepraszam. O czym to mówiliśmy?

Andie, nie będę o tym znów gadać.

Darrell jest czysty, dobrze. To naprawdę nie twoja sprawa.

- Och, nie jest? - Nie.

- Wtrącasz się w moje sprawy od jakiegoś czasu.

- Wtrącam? - Mmhm.

Dobrze, już się nie wtrąca więc możecie przestać?

Hi. Przykro mi. Moi przyjaciele ze sobą walczą.

więc możesz przynieść nam trochę więcej drinków, bo ich przyjaźń od tego zależy.

Zadowoleni? Będzie więcej alkoholu, suki.

- Będzie letnie wesele. - Jake, zamknij się już.

Hej, kto będzie twoją druhną? Ja lub Jake?

- Świetnie! Więc teraz gracie razem? - Mm-hmm.

- Och, daj spokój, Andie. Możesz być dziewczynką z kwiatami.

Tak... rozmowa jest porywająca, ale ostatnio niewiele spałem, więc

możemy już iść?

- Hej, ty. - Oh, hey.

- Chłopaki, to jest, hmmm... - Richard. -... Richard.

- To są moi przyjaciele, uh, Trevor i Andie. - Cześć, miło cię poznać.

Tak, wow, jesteś... Jesteś tutaj. Co ty tu robisz?

Och, zamknij się. Nie bądź głupi.

No cóż, szkoda, że ​​nie wiedziałem, że będziecie.

Byłem barmanem całą noc. Mógłbym was z kimś poznać.

- Och, naprawdę? - Tak.

Cóż, chciałbym zostać, ale obiecałem kilku znajomym...

Nie ma sprawy. Właśnie wychodziliśmy.

Dobrze, musisz do mnie zadzwonić. Bo chcę wyjść gdzieś w ten weekend.

Było miło was poznać a ty zadzwoń do mnie!

- Wiesz, ja go nienawidzę. - Jesteś, tym który go pieprzył.

Masz rację. Nie nienawidzę go.

Nienawidzę jej.

Jesteś w tarapatach.

Daj mi klucze.

- Przepraszam za wcześniej. - Ja też.

- O mój Boże. - Co?

Znam tego faceta.

Kiedyś był dilerem Darrella. - Więc...

... i to jest mój samochód.

On chyba kurwa żartuje.

Trevor!

Oglądanie i czekanie...

Mówienie rzeczy, opowiadanie kłamstw, półprawd, całych prawd, i tylko prawd.

Nie ma prawdy, przynajmniej ja nie mogę się rozeznać.

Biuro weterynarza... To lubię.

Wypadłem dobrze w tej grze.

Więc teraz zagrajmy w moją.

- Masz grę? - To nie jest prawdziwa gra.

To jest raczej ujawnianie części siebie.

Czekaj, czekaj! Czekaj. Jak co?

Jak przebyte związki?

To jest gra! Dobra, co chcesz wiedzieć?

Daj mi coś wielkiego.

Szczególni chłopcy o których powinieniem wiedzieć?

Nie bardzo.

No, po prostu... Wymyśl coś.

Nie wiem...

Chyba większość moich związków była nic nieznacząca.

Zdaje się, że większość facetów nie szuka tego, co ja.

A co to jest?

Wszystko.

Przeznaczenie.

- Nikt nie zasługuje na to? - Nie.

Nie bardzo. Pytaj dalej.

Ale kiepsko!

Aa-ah!

- Myślisz, że to zabawne, prawda? Myślisz, że to zabawne? - Tak.

Huh, a jak to? Też śmieszne?

Nie, nie bardzo.

- Nie masz łaskotek? - Nie, odkąd mam 5 lat.

Chyba powinienem iść...

Nie... poczekaj.

- Jesteś pewien? - Tak.

- Boże, to było niesamowite. - Nie powiem, było.

Dlaczego?

Ostatnią minutę, brzmiałeś jak cheerleaderka.

Co mogę powiedzieć?

[Śmiech]

Nagimnastykowałem się.

[Śmieje się głośniej]

Miło, że ugotowałeś dziś lunch.

- Skąd to się wzięło? - Nie wiem.

Tylko myślę. To tak, jakbyśmy żyli razem.

- Mm? - Tak. [Śmiech]

Czy kiedykolwiek bawiłeś się w dom jako dziecko?

- O mój Boże, jak 12 latka! - [Śmiech] Zamknij się! Nie.

Myślałem, jak miło byłoby przestać bawić się w "dom".

Kochanie, żadna mała dziewczynka się z tobą w to nie zabawi.

[Żartobliwie] Zamknij się!

[Trevor zaczyna się śmiać]

Czekaj! Co się dzieje? [Westchnienie]

Czy, być może, naprawdę masz łaskotki?

[Chichot] Nie mam.

Stop! Przestań, nie mam.

Wujku!

- Co powiedziałeś do mnie? - "Wujek"

... abyś przestał. - Ale, dlaczego "Wujek"?

Czy jesteś poważny?

- Nie wiesz, co "Wujek" oznacza? - Mm-mm.

- Cóż, nigdy nie słyszałeś o tym? - Nie.

Co ty, Kanadyjczyk? Stary, to jest coś, co dzieci mówią.

- "Koleś"? - Zamknij się.

Kiedy chcą się już poddać, kiedy wujek ich "torturuje".

Myślałem, że tak, nazywa się brat jednego z rodziców.

- [Sarkastycznie] Ha-ha.

- Nie mogę uwierzyć, ze nigdy nie słyszałeś.

Nie mogę uwierzyć, że tak mnie nazywasz!

- O masz jakieś urojenia. Wstańmy już. - To jest... moje łóżko.

I co z tego. Jesteś wygnany z sypialni.

Zajmij się czymś i pościelaj.

Powiedziałem, mówiłeś, że jestem szefem.

- Coza idiotą jestem. - To właśnie mówię.

Mój Boże, jestem taki gruby.

- Tak, chciałem to powiedzieć. - Naprawdę?

Nie myślisz, że powinienem się opalić?

Jake, powtarzam ci, nieumarlaki nie opalają się.

Dobrze, bo nie znoszę brązowej skóry.

- Wiesz, jak twoja? - Aha.

Co robisz?

Czy możesz to oddać?

- Nie, poważnie, co to jest? - Umm .. kartka.

Właśnie zobaczyłeś, więc chyba wiesz?

Czytam, niestety nie czaję tych pierdół które tu piszesz.

- To to wiersz? - Nie.

Ok, być może. Więc?

- Piszesz wiersze dla Ephram? - Nie.

Nie piszę mu poezji, w porządku? Napisałem wiersz. Jeden wiersz.

- Wow, to obrzydliwe. - Zamknij się. Myślałem że to będzie słodkie.

Chyba nie?

Jeśli kiedykolwiek spędziłeś więcej niż kilka godzin z jednym facetem...

może się okazać, że niektórzy z nich piszą poezję.

- Jaki byłby sens w tym? - Kim ty jesteś?

- Kimś bardziej życiowym niż ty. - Spierdalaj.

Ok, więc posłuchaj...

Musze cię zapytać...

O, Boże!

- Będę żałować pytając, co to jest, prawda? - Nie wiem.

Cokolwiek, tylko powiedz mi, co to jest?

- To, jest trochę głupie, ale nic wielkiego.

Jake, dawaj.

Ok.

Więc myślę, że mogę być w ciąży.

O mój Boże, nie mogę uwierzyć, że to wychodzi z moich ust.

Chcę żebyś poszedł ze mną na test HIV.

Nie badałem się ostatnio, więc jestem trochę niespokojny...

i myślałem... wiesz

Tak... Wiem.

- Chyba też powinienem zrobić test. - Tak, to znaczy, kto wie, co dał ci Darrell.

O mój Boże, zamknij się!

Cokolwiek, chodźmy.

- Teraz?

- Mają nowy super szybki test, po co czekać?

Ok.

Hey, Andie! Chcesz iść zrobić test na HIV?

Gotowy?

- On jest już gotowy!

Tak, a ja jestem w nowym związku, monogamicznym...

jestem bezpieczny i nie uprawiam seksu z nikim innym.

Wydajesz się być bardzo pewny siebie. Sprawdźmy.

- Och, dzięki Bogu. - Dobrze.

Jakie są twoje sposoby na minimalizowanie ryzyka?

Wstrzemięźliwość.

Nie, zaczekam na analizę krwi.

- Hah, jakby zjadał siebie. - Twój żołądek?

Nie, mój tyłek. Tak, mój żołądek.

- Co tak długo?

- Och, nie wiem. Zaszło nieporozumienie, potem dużo gadania.

... ale możemy iść? Jestem głodna. - Hurra, dziękujemy.

- Więc jesteś pewna, że wszystko w porządku? - O mój Boże, proszę Cię.

Tak, ale miałam moralne wsparcia.

- Rozumiem- - Jeśli ktoś powinien go mieć, niech go ma.

- Cóż, kiedy mogę dostać wyniki drugiego badania?

- To zabierze 7 dni.

Masz 12 wiadomości. Komunikat 1:

- Hey Trev. Tu Darell.

Wiem, że nie chcesz ze mną rozmawiać, ale mam niesamowity... - Wiadomość 2:

Hej, kochanie, to ja jeszcze raz. Wiem, że to jest- - Komunikat 3:

Dlaczego kurwa do mnie nie dzwonisz? Zadzwoń! Ja...

Hmmm, nie zdawałam sobie sprawy że mieliśmy tyle wiadomości.

To dlatego, że nigdy nie sprawdzasz. [Dzwonek dzwoni]

... lub otwierasz drzwi.

- Dobrze wyglądasz. - Oh. Dzięki. Właśnie skończyłam.

Świetnie.

Hej... Party face!

♫ ["Red Queen"] ♫

Wiem. Wiem... Patrzcie!

Jake nadal nie ma HIV!

Naprawdę chciałbym Cię lepiej poznać.

Oh ..

Teraz muszę się upić.

Dobry wieczór, panie.

♫ ["Red Queen"] ♫

Powiedziałem mu, że nie chcesz go widzieć ale jest silny jak krasnoludek.

Co ty, kurwa, robisz?

Musimy porozmawiać.

Dobrze.

Jake, mógłbyś zamknąć drzwi?

Tak... od drugiej strony.

Czego chcesz?

Musimy porozmawiać.

Tak, rozumiem. O czym?

Ty... Trevor...

Ty nie rozumiesz.

Może nie, ale już mnie to nie obchodzi.

Jesteś tak popieprzony!

- Wiem... Wiem o tym. - Nie wiesz.

- Gdybyś wiedział, mógłbyś się zmienić.

- Chciałam, kochanie, ale to nie wystarczy. Potrzebuję pomocy. Musisz mi pomóc!

Nie muszę już nic dla ciebie robić.

Ok... więc proszę cię.

Błagam Cię.

Darrell, przechodziliśmy przez to wiele razy.

Nie byłbym popieprzony, gdyby ktoś tu dla mnie był!

Gdybyś ty dla mnie był. - Nie próbuj mnie winić...

- Nie winię cię! - Ty... to nie moja wina.

Jesteś osobą, która nie radzi sobie z żadnym problemem.

Wiecie co? Każdy ma problemy. Nie masz kurwa na to monopolu.

Myślę, że lubisz być nałogowcem

bo to czyni cie mniej winnym.

Nie możesz wziąć odpowiedzialności, bo nie masz kontroli.

Tak myślisz?

Wiesz co?

Nie zamierzam tu z tobą być, byś znowu upadł.

Więc masz nauczyć się stać na własnych nogach.

Użyj tych nóg i wypierdalaj z mojego do...

Masz faze? Jesteś kurwa naćpany?

Przychodzisz tu po pomoc i jesteś naćpany?

- Wstawaj. - Hej, kochanie, nie... nie!

Wstawaj!

- Nie, Trev, nie. - Wynoś się!

- Pierdol się! - Thank-you!

Buffy, to ja.

W porządku?

Boże, słychać was aż tutaj.

Stałem trochę bliżej do drzwi, ale nadal...

- Nie mogę uwierzyć.

Szczerze mówiąc, w porządku.

W porządku, naprawdę.

Wracajcie do imprezowania.

- Wychodzisz? - Tak.

Dzięki za przybycie.

Zawsze to zabawnie zobaczyć Darrela.

Kto tak robi?

- Naprawde jest OK? - Tak.

Nie rozumiem, jak on mógł być moim przyjacielem.

Moim chłopakiem co najmniej.

Nie wiem.

- Co ze mną? - Co?

- Czy czujesz to do mnie? - Żartujesz?

Dlaczego kurwa tak mówisz?

Zastanawiam się tylko, czy to jest właściwy czas dla nas?

Nie, nie wiem.

Spójrz... dzisiaj sobie coś uświadomiłem.

Czasami nie chodzi o zdobycie kogoś, ale ile ktoś dla ciebie zrobił.

A co przez to rozumiesz?

Można was było usłyszeć.

- Brzmiałeś jak zdenerwowany, skrzywdzony... - Tak, tak?

Tak więc może jesteś na to gotowy?

- I to ty decydujesz. - Nie, ja ..

Wiem, jak się czujesz w stosunku do mnie.

Po prostu chcę dać ci do zrozumienia, że masz innego.

Zrywasz ze mną?

- Nie. - Ani ja.

- Czy rozumiesz o czym mówię? - Tak, rozumiem.

Słuchaj, chcę wejść do środka. Dobranoc.

Trevor...

Jestem pewny, że jest tylko spanikowany, wrzeszczy ale da sobie radę.

To nawet nie to, on myśli że czuję coś do Darrela.

- Naprawdę? - Jak możesz nawet mnie o to pytać?

Po tym co razem przeszliście... Ephram może mieć rację.

Nie rozumiem, to znaczy...

Tyle przeszedłem z powodu Darrella, i teraz, mimo tego, że odszedł...

To nie fair.

- Życie nie jest sprawiedliwe. - Co to ma znaczyć?

- To nie zagadka. Rozgryź to. - Masz jakiś problem?

Czy kiedykolwiek pomyślałeś, że istnieją inne osoby które coś przeszły?

Czy kiedykolwiek myślałeś o tym?

- Rozumiem, że jest to trudne dla Ephrama. - Źle!

- Przepraszam? - Nie Ephram. Spróbuj jeszcze raz.

Dobrze.

Andie, jeśli coś jest nie tak, powiedz mi.

I kiedy miałabym czas to zrobić?

Tutaj w Trevor SHOW, mamy czas na problemy jednej osoby.

Żartujesz, prawda?

Przegapiłaś dzisiejsze wydarzenia? Mój ex zniszczył moje przyjęcie.

Nasze przyjęcie, faktycznie.

I o to mi chodzi. Wyczerpało się moje współczucie dla ciebie.

Nie wiem z czym masz pieprzony problem.

ale wątpię żebyś miała prawo być głupią cipą.

Co to kurwa było?

Nie powinieneś biec za nim?

- Pieprzeni współlolatorzy - Nawet tu nie mieszkasz!

♫ ["Beautiful Lies"] ♫

Mam wrażenie, że całe życie lunatykowałem.

Pracuję w call center. To nie jest spoko.

Ok, więc, co powinno się zmienić?

- I nie mów "spanie" - Skąd mam wiedzieć?

- Może po prostu się wejdź. - Wejdź?

- Tak, w czyiś tyłek. - Czy masz duszę?

Proszę, pozbyłem się tego dawno temu.

- Chcesz żebym ci kogoś znalazł? - Tak, umawiam się z Ephramem?

Musisz powrócić do rozmów telefonicznych jako randek.

Dlaczego z tobą rozmawiam?

- Tak... I nie widzę. - Zgadnij kto.

- Nie gram w twoje gry, więc... - Myślałem, że lubisz niespodzianki.

- Nie. - Jakey, tęsknię za tobą.

- Jestem zajęty... nagrywaniem...

- Co nie, Trev? - Zajęty.

Musimy się kiedyś spotkać ale nie teraz.

Nie każ mi czekać zbyt długo, nie znoszę tego.

Godziny są jak dni bez ciebie.

Godziny są jak dni bez ciebie? Kto to kurwa był ten facet?

Wystarczy... facet.

- O mój Boże, nie wiem nawet, jak się nazywa. - Oczywiście, wiem, że jego imię, i J...

Nie, też nie wiem.

Jesteś chory!

Myślę, że jestem blisko.

- Cieszę się, że wyciągnąłeś mnie z domu. - Wiem to, prawda?

Więc będziemy rozmawiać o tym, co się wydarzyło?

Nie wiem.

- Myślę, że jeśli chcesz... - To jest po prostu...

Nie mogę chodzić na palcach wokół tego.

Po prostu się wtedy wkurzyłaś, czy to coś głębszego?

- Nie. - Nie?

Słuchaj...

Nie wiem.

Zbyt wiele wypiłam i nie powinnam mówić tego co powiedziałam.

Mówić tego jaki jestem?

Samolubny... egoistyczny, narcystyczny?

- Możesz mnie zawsze zatrzymać. - Nie.

Nie zawsze.

Żartuję.

Trevor, to naprawdę... nie było nawet o tobie.

Po prostu mam dużo... na głowie.

Przykro mi, że nie byłam lepszą przyjaciółką.

To ja przepraszam.

Zamknij się i daj mi przytulić.

Ok, dam wam znać jak coś usłyszę... Ja też was kocham, papa.

Przynoszę dary.

- Jaki jest? - Tajski.

Dzięki.

Wchodź.

- Próbowałem zadzwonić, bez skutku. - Tak.

Przepraszam.

- Kto dzwonił? - Moja mama.

Jak ona się czuje?

W porządku, narzeka na ciepło w Nowym Jorku.

i jak ojciec nie ma kasy na klimatyzację, ona myśli...

Zresztą, nie wiem, dlaczego to mówię. Zjemy?

Tak...

Przyniosłem Pad See-ew...

I...

Parzone małże...

I tę obrzydliwą zupę, co lubisz. - Dzięki.

Więc, jak to było dorastać w nuklearnej rodzinie?

Co masz na myśli?

Nieważne. Głupie pytanie.

Widziałem wystarczająco dużo sitcomów, żeby wiedzieć.

Chyba jestem całkiem szczęśliwy. I naprawdę nie wiem, co bym zrobił bez nich.

Myślę, że ich polubisz.

Przynajmniej mam nadzieję, gdy ich spotkasz.

A spotkam ich niedługo?

- Nie wiedziałem, że są w drodze. - Mam na myśli, w przyszłości...

Jeśli przyjadą.

Tak... Jeśli chodzi o to...

Słuchaj, chcę przeprosić.

Nie chciałem być takim kutasem po przyjęciu.

Wiem, że po prostu starałeś się pomóc.

Nie masz się czym martwić.

Ja naprawdę chcę, żebyśmy byli razem.

Dobrze.

- Nie wiesz, jak się cieszę. - Przepraszam, że musiałeś o to pytać.

- Nie, nie. To jest właśnie to... - Bo wiem, że mam tendencję...

- Wiem. -... być naprawdę neurotyczny. - Wiem, że tak.

- I tylko czasem... - To jest to, co sprawia, że ​​kocham cię, jak...

Co?

Trevor, zakochuję się w Tobie.

[Dźwięk bicia serca Trevora, trwa przez scenę łazience]

Trevor, co jest kurwa?

Nie rozumiem, to znaczy...

W porządku? Czy wszystko w porządku?

Tak...

Mam na myśli... Ja po prostu nie czuję się dobrze.

- Myślę, że to jedzenie. - Nie zaczęliśmy jeść.

- Czuję się tak dziwnie. - Słuchaj, czy to, co powiedziałem...

Nie, to jest...

To jest tak, zapach, czy coś...

- Ok. - Jestem pewien, że to minie.

Po prostu muszę się zatrzymać na kilka minut.

Z dala od żywności.

Och, spójrz, wszystko mówię jest...

Wiesz co? Nie robię tego przez drzwi łazienki.

[Koniec dźwięku bicia serca]

TREVOR: Dobra, słuchaj... Ephram: Nie chciałem cię urazić...

właśnie omawialiśmy sprawy...

i nagle zrzuciłem na ciebie wyznanie miłości.

To po prostu... - To nic.

- To jest nic?

Wiesz co? Nie wiem, czemu przepraszam. Jakbym zrobił coś złego.

Było między nami zdumiewająco.

Pozwoliłeś mi wierzyć, że czujesz to samo...

więc to naturalne wejść na wyższy poziom.

Prawda?

Nie potrafisz tej lekcji, o czym mówiłem na imprezie.

Więc powiedz mi, za co do cholery mam przepraszać?

Dzięki za wyjaśnienie.

Hej, nie patrz tak, nie rób tego, nie wiem, co powiedzieć.

Proszę spróbuj coś wymyśleć, bo nie zrobię tego za ciebie!

- Dobrze, jesteś w błędzie! - Co?

Nie w tym jak ty się czujesz, ale jak ja.

Ja tylko... Chcę zrobić to we właściwy sposób.

Chyba po prostu muszę to zaakceptować.

Przykro mi, że to powiedziałem.

[Westchnienie]

Tak, ale...zrobiłeś to.

I w całkiem popieprzony sposób...

było to całkiem romantyczne.

W porządku.

Poważnie.

Poważnie?

Nie rozumiem cię.

Powiedziałeś, że nie wiesz, jak się czuję, więc chcę ci pokazać.

Nie możemy.

Zejdziesz ze mnie?

Proszę.

♫ ["Running from the Sum"] ♫

Jako moją ostatnią piosenkę, chcę zagrać coś innego.

Innego to znaczy podnoszącego na duchu.

To jest dla mojego przyjaciela. Żeby wiedział, że postępuje właściwie.

♫ ["Lower the Gun"] ♫

♫ Jesteśmy po dwóch stronach, ale nasze światy się łączą. ♫

♫ Wcześniej byliśmy niedość mądrzy ♫

♫ ale, znalazłeś miłość ♫

♫ w tym wojowniku, i pośród ciemności także Boga ♫

♫ ♫

♫ Ale to było dawno temu ♫

♫ I wiszę Ci pieniądze ♫

♫ Ale kasa przychodzi powoli ♫

♫ to nawet zabawne. Hej, tu jesteś ♫

♫ nazywasz mnie kochaniem, choć myślę, że wiesz ♫

♫ Nigdy nie zobaczysz mnie ponownie. ♫

♫ W tym samym starym domu, są dwie różne osoby, ♫

♫ te same krople krwi stale widoczna droga... ♫

♫ tego co przeszliśmy trzyma nas... ♫

♫ Teraz tylko strzępy papieru i odłamki szkła. ♫

♫ ♫

♫ Kiedy pękł mur ja stanąłem ♫

♫ Nalałeś wina. Piłem twoje i moje. ♫

♫ Zabrałeś mi oddech, związałeś język. ♫

♫ Tak, byłeś jedynym, opuściłeś mą broń ♫

♫ To ty opuściłeś moją broń ♫

♫ Byłeś jedynym. ♫

♫ Opuściłeś mą broń... ♫

♫ ♫

♫ Ale to było dawno temu ♫

♫ I wiszę ci pieniądze, ale biznes spowolnił ♫

♫ co jest zabawne Hej, tu jesteś ♫

♫ nazywasz mnie kochaniem Choć myślę, że wiesz ♫

♫ Nigdy nie zobaczysz mnie więcej. ♫

♫ ["Far Too Deep"] ♫

♫ zamknę oczy, i wezmę oddech ♫

♫ i westchnę bo nie mogę spać ♫

♫ tysiąc razy w moim umyśle ♫

♫ powiedziałem "do-zobaczenia" ♫

♫ Rozmowy w mojej głowie, słowa niedopowiedziane ♫

♫ Ale ty nie znikniesz jak miałeś ♫

♫ Jesteś zbyt szczery by mi pozwolić Cię odpuścić ♫

♫ Kiedy próbuję odejść, wołasz mnie ♫

♫ Jestem zbyt daleko. ♫

♫ I nie słuchaj, co ci powiedzą. ♫

♫ Że czegoś tu brakuje , ponieważ znam cię. ♫

♫ Gdy próbuję się odwrócić, dotykasz mnie ♫

♫ Jestem zbyt daleko. ♫

♫ Jestem zbyt daleko ♫

♫ Jestem zbyt daleko ♫

♫ Nie możesz mi pomóc. ♫

Co czytasz?

Artykuł o uczeniu się nawyków przez makaków i ludzi.

- To takie małpy, makaki. - Mhmm.

Więc, powiedz mi...

Tak?

- Co myślisz na temat Nowego Jorku? - Do czego zmierzasz?

- Myślę, że powinniśmy tam pojechać. - Dobrze.

Myślałem, że wcześniej niż później.

- Chciałbym wiedzieć czy dostanę wolne. - Trevor...

Wiem, że to jest zły czas... czy może jest idealny czas, nie wiem, ale...

Dostałem propozycję pracy w Nowym Jorku. Chcą mnie za 2 tygodnie...

Ten szpital... - Tak, wiem.

To byłaby dla mnie szansa, i byłbym bliżej moich rodziców, a...

Trevor, wiem, że to nie najlepsza rzecz na dziś, ale...

Nie, to... Brzmi świetnie. To znaczy, to jest to dobra wiadomość, prawda?

Wezmę tę pracę, jeśli ze mną pojedziesz.

Andie: On co? TREVOR: Zapytał mnie czy wyjadę.

Andie: Masz na myśli jechać z nim pomóc mu zamieszkać?

TREVOR: Tak, ale mam na myśli, że to raczej ultimatum.

Nie mogę oddychać.

- Czy moje usta są niebieskie? - Co? Nie.

Te niebieskie lizaki zawsze to robią.

- Co to znaczy przeprowadzka do NY? - Czy muszę odpowiadać?

To znaczy, nie można po prostu wsiąść i wyjechać do NY.

To, że dostał pracę, nie może oznaczać od razu twojej wyprowadzki.

Nie prosił mnie, abym szedł za nim wszędzie, o to właśnie chodzi.

Właśnie do Nowego Jorku.

Cóż, prawo Jake'a. Nie można po prostu...

Porzucić wszystkiego w LA. Ale masz też swoje życie.

Naprawdę? Jeśli jeszcze tego nie widzisz nic się tu nie dzieje.

- Andie, zatrzymaj samochód. - Trevor, nawet nie znasz tego faceta.

Teraz po prostu wymaga od ciebie przeprowadzki?

"Ten facet"? On i ja spotykamy się od miesięcy.

To nie tylko jakiś facet. Przeszedł tak wiele ze mną.

No tak, ale teraz Darrell nie żyje.

Więc nie sądzisz, że ta przeprowadzka to ucieczka?

Andie, daj spokój.

Nigdy nie mówiłem, że pojadę. Tylko mówię wam, że zapytał.

Pytając mnie o przeprowadzkę podjął dobry temat.

Niewiele tutaj mam. Żadnej kariery, rodziny, oprócz was.

Zasadniczo, jeśli chodzi o LA, Nie jestem nawet na mapie.

Powiedział tak o tobie?

Stwierdził tylko, że nic mnie tutaj nie trzyma.

Ja tylko dopowiedziałem resztę.

Ale to prawda. Wiecie jak to jest.

Dobrze.

Masz rację.

Wiesz, że tam jest naprawdę zimno? Jak w zimie?

O mój Boże.

Hey, mogę z tobą o czymś porozmawiać?

Nie, jestem bardzo zajęty... Oczywiście, mów.

Andie, co jest nie tak?

Wiesz, chyba nie powinnam ci tego teraz mówić, to nie fair.

Zamknij się! Co to jest?

I nawet nie wiem, jak to powiedzieć...

O, Boże.

Miałam pozytywny wynik testu na HIV, kiedy byliśmy w klinice.

[Płacz] Jestem nosicielem.

Ja...

To nie ma sensu.

Jak... Jak go złapałaś?

Od kogo?

Był taki facet...

- Jaki facet, Andie? - Jakiś.

Byłam pijana i spaliśmy ze sobą.

I nawet kurwa nie pamiętam...

I myślę, że nie miał prezerwatyw lub...

może pękła.

[Płacz] Nie wiem.

Dlaczego nie wiem?

Nie wyjeżdżaj, Trevor!

[Płacz Andie]

[wrzask]

To musi być najlepsze danie jakie kiedykolwiek jadłem.

Myślisz, że wszystko w twoich ustach jest zadziwiające.

Zamknij się!

Dzięki.

Poważnie, z wyjątkiem języka jest ogień.

Przepraszam, zapomniałem ci powiedzieć, zrobiłem, to dla prawdziwego mężczyzny.

Chyba wiesz, że jestem prawdziwym mężczyzną.

Hej Trevor...

- Czy mogę być szczery? - O więc jednak. Mogę być "Walter"?

- Trevor... - Przepraszam.

- Naprawdę? Walter? - Tak, ja nie wiem.

Nie tak bardzo.

Śmiało, bądź szczery.

Cholera, powinienem powiedzieć "pieczona fasola"."Szczera fasola".

- Skończyłeś? - Przepraszam.

- Kontynuuj. - Poważnie.

Dla ciebie.

Z Nowym Jorkiem, nie próbuje wywrzeć na tobie presji.

Chcę się tylko upewnić, że tego chcesz. - Jaki numer? - Cholera, Trevor, proszę.

Przepraszam. To chyba wino, nie wiem.

I będę poważny. Słowo.

To jest tak...

Musisz zrozumieć, że Nowy Jork to nie mój kaprys...

Prawda jest taka, że ​​przed tym jak zaproponowali mi stanowisko...

już myślałem o reszcie mojego życia z tobą.

Więc kiedy zdarzył się Nowy Jork...

To nie było pytanie.

Nie mogłem wyobrazić sobie siebie tam bez ciebie.

Nie widzę siebie, bez Ciebie.

Ale Ephram...

Hipotetycznie... Jeśli miałbym się nie zdecydować...

Nie możesz zostać tu ze mną.

Nie, wiem to.

Już wziąłem tę pracę, jedyne czego chcę to żebyś pojechał...

nie chcę dyktować ci decyzji.

nie chcę żeby to była tylko moja decyzja.

Chcę cię ze mną.

Wiesz, że cię kocham.

TREVOR: To uczucie, że życie się toczy, po prostu...

ale nie jesteś jego częścią...

Marzymy o różnych możliwościach w naszym życiu...

ale co, jeśli rzeczywistość staje się bardziej jak sen?

Widzisz swoje życie...

i jesteś bezradny...

Nie możesz zrobić nic, aby to zmienić.

Nawetz wiedzą, że nie jesteś sam nie jesteś radosny.

Faktem jest...

że nie jest dobrze lunatykować całe życie.

Co się stało? Jakieś kłopoty?

- Nie, rzuciłem. - Nie może być!

Tak.

TREVOR: Jako dziecko...

zawsze uważałem jazdę autem jako emocjonalne przeżycie.

Ja i mój ojciec nigdy się nie dogadywaliśmy.

Kiedy chciał mnie odebrać skądś, zabrać mnie do domu...

Zawsze czułem się jakby zabierał mnie z miejsc, gdzie chciałbym być.

Jakby zmuszał mnie do zostawienia czegoś daleko.

Części mnie, być może.

Wolałbym spędzić całą jazdę w domu, lub siedząc na tylnym siedzeniu.

Oglądająć moje szczęście w oddali.

Chyba powinienem wysiąść?

Dzięki, przyjaciele.

Ja...

TREVOR: muszę... Andie: Oczywiście.

Idź i weź go, tygrysie.

- To nie jest czas na ten tekst? - Nie Jake, nie jest.

Nienawidzę was.

Cześć Ci.

Chodź.

Nienawidzisz mnie?

Co? Za spóźnienie? Oczywiście że nie!

Zamknij się.

Nigdy nie mógłbym cię nienawidzić. Za nic.

- To tylko... - Hej...

To, co robimy jest dobre. Wiem to.

Wiem, że jest w porządku.

Czy to nie powinno czegoś ułatwić?

Najlepsza decyzja jest trudna, nigdy łatwa.

Ale wszystko staje się łatwiejsze, na koniec.

Musi być.

Kocham cię tak bardzo.

- Może... - Nie...

Po prostu musisz to wiedzieć...

Ok.

TREVOR: To było wszystko, co mogłem zrobić by nie wyskoczyć z samochodu.

Jeśli nie mogłem już być tam gdzie byłem...

przynajmniej mogłem odwrócić zły los...

Tak było odkąd pamiętam...

aż do pewnego dnia, kiedy ojciec w końcu coś powiedział.

Mówił: "Synu...

ruszanie naprzód nie zawsze oznacza zostawiania czegoś za sobą"

To chyba najgłębsza rzecz jaką kiedykolwiek powiedział.

Tyle że zbyt długo zajęło mi zrozumienie tego.

Wtedy było tak samo, jak dziś.

Nie mogę już zawrócić...

I pierwszy raz w życiu...

czuję, że jadę we właściwym kierunku.

Wersja polska: myluciuss

2012 r.

♫ ["Rewind"] ♫

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.