Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Corsican
Czech
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
www.napiprojekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
.::][ GRUPA HATAK ][::. /przedstawia
Tłumaczenie i opracowanie napisów: Grishka Godunov
/Są tacy, którzy sądzą,
/że nasze życie zaczęło się daleko,
/po drugiej stronie wszechświata,
/z udziałem istot rodzaju ludzkiego,
/które mogły być przodkami Egipcjan,
/lub Tolteków czy Majów,
/że właśnie oni mogli być /twórcami wielkich piramid,
/czy zaginionych cywilizacji - Lemurii
/czy też Atlantydy.
/Niektórzy z nich wierzą, że wciąż /jeszcze mogą istnieć nasi ludzcy bracia
/którzy nawet teraz walczą o przetrwanie
/gdzieś w głębinach niebios...
Szanowni Delegaci, niecierpliwicie się by wrócić do Waszych statków
przed naszym spotkaniem z Cylon'ami
ale myślę, że stosowne będzie uczczenie najbardziej znaczącego wydarzenia
w historii ludzkości.
I chciałbym wznieść mój kielich do Was,
nie tylko jako do RADY DWUNASTU,
reprezentującej dwanaście ludzkich kolonii,
ale także jako do moich przyjaciół,
i największych, kiedykolwiek zgromadzonych przywódców.
Jako że wchodzimy w siódme milenium Naszych czasów,
a ludzkość w końcu odnalazła pokój, składam Wam podziękowania.
Za pokój.
Starbuck, on tu idzie co mu powiesz?
Zack, wyluzuj. Coś taki nerwowy?
Ciągle widzi we mnie tylko swego młodszego brata.
Bo nim jesteś. To rutynowy patrol.
Czemu to dla ciebie takie ważne? - Bo jest i już.
Jestem żołnierzem. I chcę mu to udowodnić.
Ej Zack... To nie jest najlepszy czas.
To pokojowa misja! Co złego może się tu wydarzyć?
- Nie oto chodzi... - Starbuck, obiecałeś mi.
Wiem.
Ej Starbuck, co jeszcze robisz? Ruszamy na patrol...
- Ehm... łeł - Nie może. Starbuck kiepsko się czuje.
Oo?
Taa, więc..., to jest... ehm...
A więc, dla ścisłości i wiadomości, erm,
wszystkich tych, którzy nie chcą udać się na ten patrol...
każdy chce świętować rozejm.
Zastanawiam się, kogo zdołam znaleźć w ostatniej chwili?
Er...
Tak, Zack, masz jakieś sugestie?
Przestudiowałem koordynaty stąd aż do centrum Cylon'u.
- Mój statek jest gotowy do lotu! - Co za szczęście, nieprawdaż Starbuck?
Rzeczywiście, to prawdziwy łut szczęścia.
I domyślam się, że tylko Ty zdołasz zastąpić mi Starbuck'a.
ŁAŁ!
- Czy też kiedyś tak to lubiliśmy? - Nie sięgam pamięcią tak daleko.
Słuchaj, może to ja powinienem...
Nie, on jest w porządku. Co innego podczas wojny, racja?
Do zobaczenia.
- Uważaj na żołądek. - Jasne, tak zrobię.
Sekcja 12, dok startowy Alfa, oczekiwanie na gotowość startową.
Potwierdzam połączenie. Wprowadzanie i testy.
/Koordynaty przesłane.
/- Potwierdzenie. - Potwierdzam. Gotowość odpalenia.
Przekazanie kontroli wewnętrznym systemom myśliwca. Odpalaj gdy gotów.
- Tu na zewnątrz jest tak inaczej. - To jeszcze nic.
Kiedy wojna się skończy, powrócimy do badania głębokiej przestrzeni.
To dopiero będzie wyzwanie. Sprawdźmy obszar Wektora Kłamcy.
Baltar, mój przyjacielu,
ta konferencja pokojowa nie była by możliwa
bez twoich usilnych starań.
Zapewniłeś sobie miejsce w podręcznikach historii.
To że Cylon'i wybrali mnie jako swój kontakt z RADĄ DWUNASTU...
było dziełem Opatrzności, nie wiedzy.
Widzę, że ta uroczystość nie jest wielkim sukcesem dla wszystkich moich dzieci.
Coś tam na zewnątrz nie daje mi spokoju.
Czy aby nie przesadzasz ze swoimi podejrzeniami co do Cylon'ów?
To oni prosili o rozejm...
...chcą pokoju. - Pan wybaczy, Panie Prezydencie,
ale oni nienawidzą nas każdą cząstką swojej egzystencji.
My kochamy wolność, niepodległość -
czujemy, pytamy, stawiamy opór uciskowi.
Dla nich, jest to zupełnie obce nigdy tego nie zaakceptują.
Ale zgodzili się... dzięki Baltar'owi.
Poprosili o pokój.
Tak. Oczywiście, ma Pan rację.
Apollo, mam dwa obiekty na skanerze powyżej księżyca Cimtar.
To może być burza. Podejdziemy bliżej by się przyjrzeć.
Utrzymuj pozycję i osłaniaj mnie kiedy będę dokonywał obserwacji.
/- Czy to widzisz? /- Co to jest?
Dam Ci to na ekran.
Komputer identyfikuje Cylon'ski tankowiec. Skanery twierdzą, że pusty.
Apollo, mam niewesołe przeczucia.
Cóż, przylecieliśmy na zwiad...
Jest i następny statek bardzo sprytnie ukryty.
Zastanawiam się co tu robią?
Zagłuszają nas. /- Komputer wykrywa transportowiec.
Jeśli zakłócają, mogli ukryć cokolwiek. Zrobię rundkę dookoła.
Nic, tylko nieszkodliwa mgła. Miejscami dość gęsta.
Nic nie widzę, bo wysyłają te wszystkie elektroniczne zakłócenia.
- Spadamy stąd! - Czemu?
/Wytłumaczę ci potem.
Kolonialni zdrajcy w kwadrancie. Przechwytywanie w toku.
Widzę o co ci chodziło.
To zasadzka. Wystarczająca siła ognia, by zniszczyć całą flotę.
Nie damy rady, mając ich na ogonie.
- Ilu możesz załatwić? - Czterech.
Na trzy, daj pełny ciąg wsteczny i klapy na maksimum.
Zrobimy im małą niespodziankę. /Raz, dwa, trzy...
Turbo, pełny ciąg naprzód. Teraz.
Taak... tutaj, ty gnido.
No nieźle, braciszku. Jesteś teraz prawdziwym facetem.
- Iichaa! - Apollo, ten jest mój.
/- Zack, uważaj! Za tobą!
/- Spaprałem, mam go na ogonie
/- Czekaj, nadchodzę
Spokojnie... /- Szybciej, Apollo
Spokojnie...
Świetny strzał, ale zdążył uszkodzić mi górny silnik.
/- Będzie dobrze dostaliśmy ich.
/Potrzebują dziesięciu /na jednego marines...
Apollo, lepiej spójrz na swój skaner.
Ale 1000 do jednego, to nie fair. /- Co o tym myślisz? '
Oni nie chcą żadnego pokoju -
na niewiele się to wszystko zda jeśli nie ostrzeżemy floty.
Zrób to. Ja nie będę w stanie nadążyć za tobą.
Zack, nie zostawię Cię. /- Musisz!
Dam sobie radę. Teraz ruszaj by ostrzec flotę. Nic mi nie będzie.
Zawsze możesz latać ze mną, braciszku.
Powodzenia.
/Do kontroli BS Galaktyka Tu komandor Adama wracający z Atlantii.
Proszę o zgodę na lądowanie. /- Zezwalam.
- Coś jest nie tak. - Co to jest?
Nie wiem. Właśnie postawili statek w stan gotowości.
/Atlantia tu BS Galaktyka. /Prosimy o pomoc...
- Co się dzieje? - Nasz patrol ma kłopoty.
Sygnały są zakłócane. To mogą być szmuglerzy lub piraci albo...
Dajcie mi Prezydenta. Proszę.
/Panie Prezydencie, nasz patrol jest /atakowany, nie wiemy przez kogo.
jako środek ostrożności chciałbym podnieść myśliwce przechwytujące.
Myślę, że to jest wysoce niewskazane wobec delikatności naszej sytuacji.
Masz całkowitą rację, Baltar.
Komandorze, ostrożnie... ... nalegam by się powstrzymać.
/Jeśli się to okaże tylko spotkaniem /z wyjętymi z pod prawa,
/Możemy zniweczyć pokój /pokazując myśliwce
/tak blisko miejsca spotkania - Panie Prezydencie,
dwóch moich ludzi jest pod ostrzałem.
/Przez nieznane siły
/Nie wysyłać myśliwców, dopóki /sytuacja nie będzie jasna
Tak jest, choć nalegam by przynajmniej postawić flotę w stan gotowości
/Chcę to przemyśleć. /Dziękuje Komandorze.
- Chce to przemyśleć? Chce to przemyśleć!? - Zgadza się...
Przykro mi, Komandorze, to jest takie...
- Więc... - Więc, co?
Patrol jest pod komendą Kapitana Apollo.
Jeśli nie mógłbym zaufać swojemu pierworodnemu synowi,
to na kogo mógłbym liczyć?
Komandorze, Zack jest razem z nim.
To jego pierwszy patrol.
Dziękuję.
Dalej dziecinko, daj mi z siebie wszystko na co cię jeszcze stać.
Nadal żadnych wieści od naszych myśliwców. Są zagłuszani.
- Jeśli nie wystartujemy... - Nie możemy. Zabroniono nam.
Jednak...
to może być odpowiedni czas na ćwiczenia stacji bojowej.
- Ogłosić alarm, Półkowniku. - Tak jest!
Możecie nie zobaczyć nigdy więcej czegoś takiego, panowie.
Wielka Piramida. Chyba, że znajdziesz kogoś lepszego niż ja.
Czekajcie, czekajcie!
- Chodźcie tu, Wracać! - Obowiązki wzywają!
Ruszajmy!
Sir, nasz radar wykrywa mnóstwo statków nadciągających z wielka prędkością.
- Podchodzi pojedynczy myśliwiec. - Dajcie tu tego pilota.
- Łączyć z prezydentem. - Tak jest.
- Co się dzieje? - Spokojnie.
Prawdopodobnie pokaz dla Prezydenta.
Pewnie tak, a taką miałem kartę.
/- Komandorze? - Panie prezydencie,
zbliża się armada niezidentyfikowanych statków.
Być może Cylon'ski komitet powitalny.
Sir, mogę zasugerować wysłanie naszego "komitetu powitalnego"?
Ciągle jest jeszcze zbyt wiele nienawiści pomiędzy naszymi żołnierzami.
Prawdopodobieństwo incydentu z tymi wszystkimi pilotami w górze...
Komandorze?
Sir, czy Baltar sugerował byśmy siedzieli bezbronni?
Mój przyjacielu, to jest misja pokojowa.
To pierwszy Pokój jaki zna ludzkość od tysiąca lat.
/- Gotowość do ataku.
Dawaj, dziecinko, już niedaleko.
Niebieski, Lot Dwa, ma problemy! Awaryjne podejście.
- Panie Prezydencie! - Komandorze...
nadciągająca flota atakuje nasz patrol.
Panie Prezydencie, pański komitet powitalny ostrzeliwuje nas!
/Baltar?
/Baltar?
Udało się.
/Patrol do floty, Pomocy!
/Co to było?
To BYŁ MÓJ SYN, Panie Prezydencie.
Nie! O mój Boże...
Podnieść osłony, natychmiast! Odpalić myśliwce!
Wszystkie baterie - ognia! /- Pełny ogień, do dyspozycji.
/Odpalić pozostałe ścigacze.
- Sir, już po nich. - Myśliwce w akcji, sir.
Czy inne statki zdążyły odpalić myśliwce?
Niestety, sir.
Panie dopomóż.
/Raport inżynieryjny: /- trafienie silnika na sterburcie.
Cylon'i. Musiałem zostawić Zac'ka ma uszkodzony myśliwiec.
- Muszę wrócić. - Nie.
Ojcze, coś muszę zrobić! On nie ma szans!
/Atlantia do wszystkich /bojowych stacji...
Zack?
Jego statek został zniszczony tuż przy flocie. Patrzyliśmy na to...
/Przesyłam dane celu.
/...Zmniejsz prędkość aby zrównać się z Atlantią...
Boomer, masz "kochanka" na ogonie.
Ciągnij w górę! Załatwię go.
Niezły strzał!
Musimy wiedzieć z iloma statkami bazowymi musimy się uporać.
- Nie ma statków bazowych. - Mylisz się.
Myśliwce nie mogą latać tak daleko od Cylon'u, nie zabierają dość paliwa.
- Są tylko myśliwce. Około tysiąca. - Jak to wytłumaczysz, Apollo?
Nie wiem. Wykryliśmy pusty tankowiec na naszych skanerach.
Domyślam się, że z niego tankowali...
po locie z bazowego niszczyciela.
Jeśli nie muszą, to dlaczego działają bez niszczycieli bazowych?
Mogą być dobrze ukryci poza naszym zasięgiem, na starym księżycu.
Chyba, że to było konieczne...
aby niszczyciele były gdzie indziej.
Łączcie z Prezydentem!
Starbuck, tu jest niebezpiecznie!
Panie Prezydencie, Proszę o pozwolenie na opuszczenie floty.
Podejrzewam, że nasze rodzinne planety stały się obiektem ataku.
- Utrzymywać kontakt! - /... ostrzał z... Prosimy o...
/Jak mogłem tak bardzo się mylić?
/Doprowadziłem całą ludzkość, całą rasę... do upadku.
Panie Prezydencie?
/ Grupa 3, wektory 1-7 i 2-8.
/Uzbroić się i atakować Atlantię.
- Mam go z lewej. - Ja mam go z prawej.
/Skoncentrowali atak /na statku Prezydenta.
/Szwadron Śmierci, atakować Atlantię.
Opuścić osłony, teraz!
/Wracać na stanowiska, w tej chwili!
O, Mój Boże.
Komandorze, skanery dalekiego zasięgu wykryły Cylon'ski statek bazowy...
na współrzędnych 0-3-5,1-2-6 i 2-5-8.
Zasięgiem strzału obejmuje planety Virgon, Sagitara i...
Tak, i Kaprika.
/Melduję się na rozkaz.
Mów, Centurionie.
/Wszystkie statki bazowe są teraz /w pozycji do ataku na ludzkie kolonie.
Ostateczne unicestwienie formy życia znanej jako Człowiek.
Rozpocząć ATAK.
Helm, wyprowadź nas stąd.
Wycofujemy się. Boczny ostrzał i do Domu.
Skaner dalekiego zasięgu wychwycił statki... fala za falą
zmierzające do wszystkich wewnętrznych planet.
Hej, Boomer, gdzie on leci?
/Mnie nie pytaj. /Komandor coś podejrzewa.
Hej chłopcy, BS Galaktyka odchodzi.
Na pewno ma dobry powód.
Brak elektronicznych zakłóceń.
Oczyszczają pasmo transmisyjne dla swoich elektronicznych systemów.
Więc atak już trwa...
Nie, sir, odbieramy sygnały wideo. Wszystko na dole wygląda normalnie.
Mamy urywaną cywilną transmisję.
Może jesteśmy na czas, Komandorze?
Przygotowania trwają całą noc tutaj w prezydium Kapriki.
W tej chwili jest nieco opuszczone.
Ale o świcie będzie pełne Kaprikan
przybyłych z zapałem i radością,
by zapoczątkować nową erę... ... erę pokoju.
Dotychczas żadne szczegóły dotyczące konferencji pokojowej,
odbywającej się w tej chwili w układzie Kobol,
na które oczekiwaliśmy z nadzieją... nie nadchodzą.
/Wydaje się to być spowodowane /przez niezwykłe zakłócenia elektryczne
/które blokują wszelką /międzygwiezdną komunikację
Jednakże jak tylko będą dostępne, będziemy pokazywali pierwsze ujęcia
czegoś opisywanego jako najbardziej znaczące wydarzenie w historii.
Och, mój Boże! Olbrzymia eksplozja!
Mamy to ujęcie?
Ludzie biegną w różne strony.
Panie i Panowie to straszne. Oni bombardują miasto.
Boxey!
Nie! Boxey!
Uciekaj, budynek zaraz się zawali! Wszyscy szukają schronienia!
Biegnij! Biegnij!
Szybko, chroń się! Uciekaj stąd!
Kładź się tutaj!
Nie! Nie!
- Mój piesek! Mufik! Gdzie on jest? - Nic mu nie jest.
Wszystko będzie dobrze.
/..na południowym półwyspie.
/wiadomo o 32 miastach /pod ciężkim ostrzałem.
/Czerwony 1-3, jesteśmy w płomieniach. /Katastrofa, ogień w Czerwonym 1-3.
/Dopływ wody odcięty
/Nadciąga druga fala, /... jesteśmy bezbronni!
/Czy ten kanał działa?
Och, Zack...
i wszyscy inni!
Zaufali nam swoje życia a my... Och, Boże.
Nie było żadnej szansy.
Komandorze, Cylon'ski statek matka na skanerach dalekiego zasięgu,
odpala w kierunku wszystkich zewnętrznych planet.
Najmniejszej nadziei, Komandorze.
Co z Sagitarą?
Planeta w płomieniach, Komandorze.
Proszę przygotować mój wahadłowiec.
Wahadłowiec?
Schodzę w dół na powierzchnię Kapriki.
Nie może Pan. Jeśli Cylon'skie pościgowce Pana Namierzą...
Spotkasz się z ocalałymi członkami Floty.
Zabiorę Cię moim myśliwcem. Jesteś ostatnim członkiem Rady.
Jeśli wpadniemy na statek Cylonu, będziesz miał szanse.
Nalegam, Komandorze.
Bardzo dobrze.
Przekazanie kontroli. Odpalaj gdy gotów.
Statki siadają na obu pokładach, sir.
- W jakiej liczbie? - W sumie 67, sir. 25 naszych.
- Ile stacji bojowych? - Żadnej.
CO?
Jesteśmy jedyną ocalałą stacją.
Mój Boże.
Czerwony Lider. Jeden uszkodzony. Powtarzam uszkodzony.
Czerwony Lider, jak możemy Ci pomóc?
Mam zniszczone obwody kontroli zasilania podwozia i lądowania.
Jestem na linii Starbuck, jaki jest twój stan?
To nie czas na trening, Atena. mam poważne kłopoty.
Będziesz je miał jak nie przestaniesz marudzić. Jaki masz stan paliwa?
Sucho. /- Dobrze. Przeprowadźmy testy.
Obwód Alfa zastąpi obwód lewego serwomechanizmu.
Obwód Alfa zastępuje obwód lewego serwomechanizmu.
Nie odpowiada. Przepustnica pozostaje otwarta.
Obwód Omega " C ", zastępuje obwód pomocniczy serwa.
Zamiennik obwodu pomocniczego... Nie odpowiada.
Podchodź pełną prędkością. Nie mamy wyboru.
Przyjąłem. Usuńcie wszystko z drogi, Wejdę ostro.
Masz czysty pas.
Mam nadzieję, że nie wyczerpałeś jeszcze limitu szczęścia.
Nadlatuje z prędkością pocisku.
Cofnąć się! Może tego nie opanować.
Kazałem Ci się cofnać!
Starbuck!
Wyskakuj szybko! Statek może eksplodować w każdej chwili!
- Wszystko gra? - Wielkie dzięki! Obyło się bez tatuśka.
- Łap. Wyczyść mi to jak należy. - Nie tak. Odegnij to!
Co wyskakujesz mi tu z ojcem? Nie wiesz przez co przeszliśmy?
Ty nie widziałaś jak spędziliśmy ten dzień.
Musieliśmy samotnie przebijać się przez Cylon'ów kiedy Ty sobie latałaś.
Naprawdę nie wiesz co się wydarzyło?!
Wiem co się zdarzyło. Powinnaś się tym kiedyś przelecieć.
To piękny widok pod warunkiem, że jesteś na statku bazowym!
Starbuck, posłuchaj!
Koloni już nie ma.
- Żadnej. - O czym ty gadasz, zniknęły?
Przepraszam, Ila.
Nie było mnie nigdy, kiedy byłem potrzebny.
Nigdy.
Kobiety.
/Tędy. /Tu gdzieś musi być jedzenie.
/Jestem głodny.
Ojcze?
Nadchodzą jacyś ludzie. Chyba widzieli lądowanie naszego statku.
Chciałem tylko z-zabrać stąd kilka rzeczy.
- To zdjęcie twoje i Zacka... - Tato, nie możemy zostać.
Może mamy tu nie było.
Nie.
Nie, ona tu była.
Była tu.
Gdzie oni byli? Gdzie byli?!
Gdzie są pozostali ci wspaniali lotnicy
Gdzie byliście kiedy zabijali ostatnich z nas
- Co wtedy robiłeś chłystku? - Czekajcie! Niech mówi!
Również chcę wiedzieć gdzie byłeś. Gdzie byliście wy wszyscy?
Czekaliśmy. Wypatrywaliśmy i modliliśmy się. A was nie było...
Większość z nas zginęła.
- Flota praktycznie nie istnieje. - Ale ty tu jesteś.
Ze stacji bojowej BS Galaktyka.
- Przetrwała? - Tak.
Co z Prezydentem i RADĄ DWUNASTU oraz wszystkimi pozostałymi koloniami?
Wszystko zniszczone.
- Komandor Adama. - Tak, Serina.
To prawda. Jesteśmy... pokonani, zniszczeni.
Mogę polecieć Pańskim statkiem, sir?
Samoloty bojowe nie są dla małych chłopców.
Będą musieli odlecieć jeśli mają przetrwać.
- Musimy znowu walczyć. - Tak, będziemy walczyć.
Ale nie tutaj, nie teraz, nie w Koloniach.
Nawet nie w tym gwiezdnym systemie.
Roześlijcie wiadomość do wszystkich, do każdego kto przeżył ten holokaust.
Mówcie im niech natychmiast podniosą każdy gwiazdolot, który ich uniesie.
/I wiadomość się rozeszła, dotarła /do każdej placówki ludzkości,
/I przybyli - z konstelacji Barana,
/ Bliźniąt, Panny,
/ Skorpiona, Ryb / i Strzelca.
/We wszystkich, 220 statkach, /reprezentujących wszystkie kolonie,
/kolory i wyznania w gwiezdnym systemie.
/Ludzki gatunek /mógł otrzymać jeszcze jedna szansę
/ale najpierw musiał przetrwać
/przymierza, prawa...
/i nieznane niebezpieczeństwa, /które były przed nimi.
Ich zagłada jest ostateczna.
/Nasze siły wzięły jeńców /koło portu kosmicznego.
/Opowiadają o ocalałych, /którzy uciekli statkami.
Jakimi statkami? Hę
Jak daleko mogą odlecieć?
Gdyby nawet ta garstka uciekła,
Nie mieli by ani paliwa ani jedzenia na długą podróż.
/Informacja niekompletna. /Uzyskana za darowanie życia.
A jakie są rozkazy dotyczące ludzi?
/- Eksterminacja. - Więc wykonuj swoje rozkazy.
Jeśli istnieją... zgładzić.
Zebraliśmy się tutaj jako reprezen- tanci każdego statku w naszej flocie
by odpowiedzieć na jedno pytanie...
gdzie się udamy?
Nasze zapisy historyczne mówią nam że wywodzimy się...
ze wspólnej cywilizacji matki,
która wyruszyła w kosmos aby założyć kolonie.
My teraz tu zgromadzeni,
reprezentujemy tylko znane zachowane Kolonie.
Przetrwał jeszcze jeden, bliźniaczy świat,
daleko w kosmosie,
o którym wspominają starożytne teksty.
Mam zamiar odnaleźć tą zapomnianą kolonię,
ten ostatni przyczółek ludzkości w całym wszechświecie.
Komandorze Adama?
Ta 13-ta kolonia, ten inny świat, Gdzie jest,... jak się nazywa?
Chciałbym ci powiedzieć, że wiem dokładnie gdzie to jest,
ale nie mogę.
Jednakże wiem, że leży poza naszym gwiezdnym systemem,
w galaktyce bardzo podobnej do naszej, na planecie zwanej...
Ziemia.
Ziemia?
Jest tu kto?
- Starbuck. - Och.
Szukałem cię. Przyszedłem Cię przeprosić za to jak Cię potraktowałem.
To tylko...
Widziałem tak wielu chłopaków z mojej eskadry, którzy...
spłonęli.
My-myślę że wtedy szukałem kogoś, by się wyładować.
Żałuję, że to byłaś Ty.
To nie było ważne, Starbuck.
Nie wiem nawet co jest...
Słuchaj, przykro mi z powodu...
Zacka i twojej mamy.
Starbuck, nie musisz niczego mówić.
- Zack wziął mój patrol. - Chciał lecieć.
Taak. Atena, w takim czasie musimy sobie wzajemnie pomagać.
Być może moglibyśmy pogadać o ehm... czymś...
My, ty - znaczy?
Cóż, domyślam się, że jest już... trochę późno.
Starbuck, sama nie wiem.
Nie sądzę aby ktoś z nas miał przed sobą jakąś przyszłość.
Nie mów tak. Wszystko jakoś się ułoży.
Pomyśl, jeśli jakoś radzimy sobie z tym przez co właśnie przeszliśmy,
to damy sobie radę ze wszystkim.
Może później kiedy te wszystkie wspomnienia, nie będą tak świeże.
Atena, ja...
Mówiłem, że mi przykro.
Starbuck,
Nie chcę przywiązywać się do kogokolwiek...
a zwłaszcza do ciebie.
Zack nie mógł się doczekać by polecieć, by wziąć udział w akcji.
A ty,... ty jesteś gorszy niż Zack.
Uważam to... za swój obowiązek.
Nie, nie sądzę.
Lubisz udawać, że trzeba cię zmuszać do startu, ale...
tak naprawdę to tęsknisz by znaleźć się tam w górze w tej swojej maszynie.
Cóż, ja...
Myślę że... widzimy to inaczej
Też tak sądzę.
Powiedziałem już wszystko po co tu przyszedłem.
/- Tu Prom Alfa.
/Przegląd uszkodzeń i zapasów floty. /Proszę przygotować się do inspekcji.
Patrząc na to z innej strony, Boomer, te kontrole to nie najgorszy przydział.
Słyszałem, że wysłali jakichś gości z sekcji Beta
by łazili po jakiejś starej skorupie szukając wycieków solium.
Wyobrażasz sobie jak tęsknią za nami?
Przepraszam, ale...
- Czego tam szukacie?! - Wycieków solium.
- Na razie. - Stać!
Apollo!
Kapitanie, to świństwo jest niebezpieczne. Te stare statki nie powinny już latać.
Nie było tam dużego wyboru, nie sądzisz?
Jak wielu ludzi zostawiliśmy z powodu braku statków?
Jeśli nie chcesz stałego przydziału tutaj,
pomożesz w przeglądzie każdego statku
albo będę musiał przydzielić cię do sekcji Beta.
Weź to do siebie, stary przyjacielu. Bo wpadniemy w prawdziwe tarapaty.
Dookoła nas dziesięć tysięcy lat świetlnych niczego,
nasze planety zniszczone - i ja wpędzę nas w kłopoty?
- Wszystko co mówię... - Co się z tobą dzieje?
Mówię ci, da się żyć dniem dzisiejszym Nie zostało nam zbyt wiele.
Apollo?
Taak, widzę to.
- Gdzie jest jedzenie? - Zajmiemy się tym wszystkim, zadbamy.
A woda? Nie mieliśmy wody od dwóch dni.
Będziemy mieli jedzenie i wodę...
Ale obiecałeś nam wodę!
Nie możesz przynieść nam trochę wody? Choć odrobinę?
My naprawdę potrzebujemy choć trochę wody!
Gdzie jest jedzenie? Od dwóch dni nikt nam nic nie mówi!
Proszę. Proszę, powiedz nam co dalej.
- Porzucono nas? - Nie, nie porzucono.
Bądź cierpliwy. Zajmiemy się tym.
Cierpliwości. Cieszcie się że żyjecie.
- Są z układu Bliźniąt. - Może ktoś pomóc?
Czy ktoś rozumie mowę Gemones?
- Jej mąż ma gorączkę. - Co się stało z twoją ręką?
- Inni są w większej potrzebie niż ja. - Zabierz ją stąd.
Powinna być wyrzucona za burtę z umarłymi. Nie mamy miejsca na odpady.
Nakarmcie nią psy!
Brudna dziwka.
Głodzisz nas podczas gdy biurokraci tuczą się w swoich apartamentach.
- Nikt nie żyje w luksusie, ręczę za to. - Nieprawda, łżesz.
Widziałem to na własne oczy na pokładzie Wschodzącej Gwiazdy,
zanim mnie odrzucili i umieścili tutaj pośród głodujących wyrzutków.
Centrum Dowodzenia jest świadome tego problemu.
- Więc jedzenie i woda są po drodze? - Są „świadomi” problemu.
Co tam mówisz? Jest coś czego nam nie mówisz.
Pomoc jest w drodze, masz moje żołnierskie słowo.
/- Twoje żołnierskie słowo?
/Nie mogę ich winić za te impertynencje.
/Muszą kogoś winić.
Centrum Dowodzenia, Prom Alfa prosi o wyjaśnienie rozdziału żywności.
Centrum Dowodzenia. Obecnie brak dostępnych danych.
"Brak dostępnych"? Właśnie opuściłem statek pełen umierających z głodu ludzi.
/Co będzie dalej? - Przykro mi,
Centrum Dowodzenia nie ma dostępnych informacji.
Komandorze, mówi pułkownik Tigh.
Zaczęło się.
Coś jest nie tak.... Co oni ci powiedzieli kiedy dzwoniłeś w sprawie jedzenia?
To samo co i tobie, bardzo pokrętne i niejasne potwierdzenie problemu.
Boomer, Mam potworne nie dające spokoju przeczucie.
Czemu nie podasz mi swojego imienia, OK?
Wszystko w porządku.
Mam na imię Kasjopeja.
Kasjopeja. Pięknie.
To znaczy królowa wróżek, nieprawdaż?
- Tak myślę. - Przydział?
Mój przydział to Gejsza.
To zaszczytna funkcja,
cieszyła się uznaniem przywódców od 4,000 lat.
Nic nie mówiłem.
Byłem tylko ciekaw z powodu całego tego zamieszania na barce.
Ta kobieta...
ta kobieta jest członkiem sekty Otori działającej pośród Gemones.
Oni nie dopuszczają jakichkolwiek fizycznych kontaktów płciowych
z wyjątkiem tych uświęconych przez duchownego
podczas wielkich burzy słonecznych,
które zdarzają się tylko raz na siedem lat.
Nic dziwnego, że te sukinsyny tak dobrze grają w karty.
Centrum Dowodzenia. Tu Prom Alfa. Dokujemy na liniowcu Wschodząca Gwiazda.
Następnie udajemy się na BS Galaktykę z pacjentami dla sekcji szpitalnej.
Co ty kombinujesz? Jeśli mogę spytać, sir.
Chcę się dowiedzieć o co chodzi w tej całej konspiracji.
/ Do Wschodzącej Gwiazdy,
/zgłasza się Prom Kosmiczny Sigma /na przegląd uszkodzeń i zapasów floty.
Skażenie? Prowiantu nie sprawdzano?
Na promieniowanie tak, ale nie na zatrucie Plutonem.
Pluton niszczy żywność. Wszystko to jest bezwartościowe?
Jeszcze nie wiemy.
Jolly, sprawdź dokładnie każdy kontener.
Niektóre mogły być wystarczająco osłonięte by się zachować.
To nie wygląda dobrze.
Uratuj cokolwiek, co się tylko da. Nawet mała resztka może pomóc.
Co zrobimy z całą resztą?
Za burtę z tym.
Miej oko na wszystko.
Jeśli ludzie odkryją, że nie mamy nic do jedzenia, to będziemy mieli bunt
/Dowódca Eskadry Węży, /melduje się na rozkaz.
Raportuj, Centurionie, ostatni atak.
/Na każdej z dwunastu planet /krąży podobna plotka
/o garstce statków, które /uniknęły zniszczenia i uciekły
/by spotkać się z okrętem wojennym.
Jakim rodzajem okrętu? /- To Battlestar Galaktyka.
W takim razie idź i znajdź Baltar'a. Powiedz mu, że jestem niezadowolony.
Powiedz mu, że ma do wyboru - albo dostarczy mi BS Galaktykę
albo dostarczą mi jego głowę.
Kapitanie!
- Tak? - Usłyszałam, że wróciłeś na pokład.
Czy mogę zająć małą chwilę?
Przeprowadzamy ważny przegląd z rozkazu Komandora.
To nie potrwa długo.
Boomer, wejdź do elitarnej klasy i zobacz czy są jakieś problemy.
Nie spodoba ci się to co tam znajdziesz
Zaraz do ciebie dojdę.
To mój syn.
Nie odzywa się od dwóch dni.
Stracił swego pieska, który był dla niego wszystkim.
Pomyślałam, że mógłbyś pomóc.
Nie wiem, co mógłbym zrobić.
Wydawał się trochę zainteresowany, gdy rozmawiałeś z nim na Kaprice.
Sądzę, że dobrze radziłeś sobie z dziećmi.
Dorastałem z młodszym bratem.
- Gdzie on jest? - Tutaj.
Przepraszam, Szukam młodych ludzi, którzy chcą być pilotami myśliwca.
Twoje imię?
- Boxey. - Boxey.
OK.
Jesteś na szczycie mojej listy. Szukałem właśnie ciebie.
Powinieneś spotkać się z Komandorem. Potrzebujemy pilotów.
Jestem za mały by być pilotem.
Teraz tak. Ale wiesz jak długo trzeba ćwiczyć, żeby zostać dobrym żołnierzem?
Nie wiem.
Musisz zacząć kiedy jesteś mały
albo zanim osiwiejesz nie dostaniesz takich...
- Podobają ci się? - Chcę Mufika.
W samolocie myśliwskim jest za mało miejsca dla pieska.
Odszedł. On uciekł.
Och.
A więc, erm...
może uda nam się znaleźć jednego z przyjaciół Mufika.
Pytałem. Tu nie ma piesków.
Powiem ci co...
jako żołnierz Kolonialny 1-go stopnia,
możesz mieć pierwszego pieska który się pojawi. Zgoda?
Ale tylko pod warunkiem że będziesz odpoczywał,
zamkniesz oczy,
zjesz wszystkie swoje przydziały,
i przestaniesz uganiać się za dziewczynami.
Dziękuję ci.
Miałam rację, masz dobre podejście do dzieci.
Musicie być sobie bardzo bliscy z bratem.
- Byliśmy. - Och, przykro mi.
Jeśli byś kiedyś nie był zajęty...
Nie bądź niemądra - cóż może żołnierz po tym jak przegrał wielką bitwę?...
odnieść kilka małych zwycięstw.
To tutaj nie jest wcale małe, Kapitanie.
Nie.
- To są prywatne kwatery... - Tylko się odsuń...
Jestem opłacony przez Trans Stellar's... ... by chronić Sire Uri i to przyjęcie.
A teraz.
- Co się dzieje, Boomer? - Och, nic takiego.
Tylko ten facet nie miał ochoty wpuścić nas na teren klubu.
- Dziękuję.
Ufam, że masz wytłumaczenie dla tego najścia?
Chcesz złożyć oświadczenie zanim cię aresztuję, Sire Uri?
Cieszę się, że znasz moje imię. Będziesz wiedział kto dzierżył nóż.
Jesteś o włos od tego by dołączyć do mnie na moim wahadłowcu.
Potem opowiem wszystko głodującym pasażerom, odcumuję i zostawię Cię z nimi.
Kapitanie, czemu nie przyłączysz się do naszej modlitwy dziękczynnej za ratunek?
W tej kwestii umknęło Radnemu, że...
100 ludzi umarło od naszej ucieczki przed Cylon'em.
A to kiedy zaczną umierać z głodu, jest teraz tylko sprawą czasu.
Powiadom Centrum Dowodzenia że znaleźliśmy zasoby
które rozprowadzimy tak daleko jak się da.
Nie, one są moje! Należą do mnie i moich gości.
Twoja żona myśli to samo o ukrywaniu jedzenia przed innymi?
- Moja żona? - Siress Uri. Nie widzę jej tutaj.
Niefortunnie nie zdążyła na czas by wyruszyć w podróż.
Moje kondolencje. Podzielam twój smutek.
- Siress Uri była niezwykła kobietą. - Tak.
Była by wzruszona Twoją żałobą.
Have Jolly rusz się i rozdziel tę żywność.
Nie krytykując, Kapitanie, czy aby nie przegrałeś nas zwykłą przebitką?
Sire Uri jest członkiem niedawno wybranej RADY 12-stu.
Jak można przegrać głód?
Czujesz coś?
Jakby nigdy nie była złamana.
Kość dobrze się zrosła. Jest mocniejsza niż przedtem.
To zdumiewające.
Ooch!
Patrz, spójrz!
Popatrz na moją rękę!
Czekasz żeby mnie zabrać, nieprawdaż?
Cóż nie łatwo znaleźć transport w tej okolicy.
Boję się wrócić na ten statek.
Posłuchaj, może zdołam się rozejrzeć
i sprawdzić czy znajdzie się jakieś inne miejsce dla ciebie.
Są lepsze statki.
Robiłbyś to gdybym nie była Gejszą
Ej, posłuchaj, możemy zapomnieć o moich żarcikach na wahadłowcu?
Zrozum, ja...
Tylko chcę Ci pomóc.
Naprawdę, to nic osobistego.
- Nic osobistego? - Nie. Absolutnie nic.
- Naprawdę? - Przysięgam.
OK. OK!
Ale myślę, że zawierasz straszną umowę
Zgłasza się patrol dalekiego zasięgu.
Detektory nie pokazują oznak Cylon'skiego pościgu.
/Wszystkie wektory wyglądają dobrze.
- Komandorze. - Tak, słyszałem.
To są... dobre wieści.
Możliwe że uciekliśmy.
Znalezienie nas, jest teraz prawie niemozliwe ... jeżeli nie popełnimy jakichś błędów.
Carillon jest zbyt daleko.
Nigdy nam się nie uda z powodu katastrofy z żywnością.
Nie ma innego celu.
Ach, otóż jest.
Można zatrzymać się tutaj, na Borallusie.
Wiemy, że jest tam wszystko czego nam potrzeba...
Żywność, paliwo i woda.
I niewątpliwie Cylon'ski posterunek.
- To najbardziej logiczne miejsce na postój. - I właśnie dlatego najbardziej zgubne.
- Eeej... Gdzie się pchasz? - Być może zgubne.
Czy nie jest pewną zgubą kontynuowanie lotu do Carillon'u?
Istnieje inna droga,... o ile mogę zabrać chwilę waszego cennego czasu?
Popieram Komandora Adamę w sprawie odrzucenia Borallusa.
Zadziwiające.
To śmiertelna pułapka tak zabójcza jak to co zostawiliśmy za sobą
a my nie mamy uzbrojenia by walczyć.
Jednakże, jest inne podejście do Carillon'u.
Zamiast korzystać z zaplanowanej trasy,
którą obraliśmy hen przed rozpoczęciem podróży,
Sugeruję by obrać bezpośrednią trajektorię, tędy,
poprzez Nową Madagon.
Nie patrolowaną i dającą oszczędności w drodze do Carillonu.
Kapitanie, może i nie jestem wojskowym ekspertem,
ale wiem, że Cylon'i nie muszą patrolować tego szczególnego obszaru
ponieważ go zaminowali, postawione miny czynią przejście niemożliwym.
To niemożliwe dla takich niezgrabnych statków jak nasze
by próbować tego przejścia.
Zgadzam się. Flota nie może nim przejść jeśli nie zostanie oczyszczone.
A jak proponujesz tego dokonać?
Proponuję, że znajdę jednego lub dwóch ochotników
by polecieli ze mną przed flotą w myśliwcach
by rozsadzić na boki pole minowe torpedami.
- Dobry pomysł. - Dwaj ochotnicy?
Nie do przyjęcia! Nie do przyjęcia!
Wspaniałe, genialne.
Jeśli będziesz musiał lecieć przodem przed nami, Adama, to mnie zadowala.
- Jestem za poparciem Kapitana. - Życzę powodzenia, mój chłopcze.
Ten plan wydaje się być mogiłą, ale może okazać się naszą jedyną nadzieją.
Masz poparcie i błogosławieństwo RADY DWUNASTU.
Dziękuję.
Chyba wiem kogo miał na myśli mówiąc o dwóch ochotnikach? - Ej, poczekaj.
Ja stąd znikam.
Dobrze, właśnie was dwóch szukałem.
Za mną panowie.
A widzisz, miałem rację.
Cóż najlepszego zrobiłeś podejmując się takiej misji?
Sire Uri musi śmiać się po cichu.
Tylko tym się przejmujesz - że przez Uri'ego wyjdziesz na głupca?
Przykro mi, ale nie było innej możliwości.
Nie miałeś planu. Była tylko jego trasa lub moja.
Teraz on wymusi to na nas, zwracając jednego przeciw drugiemu.
Jeśli Uri nie byłby taką primadonną pozwoliłbym mu przewodzić!
Nie możemy sobie pozwolić na wewnętrzne podziały.
- Pojedynczy głos ma ogromną wagę. - Ale nie jego!
Interesuje się tylko sobą samym.
Nie rozumiem jak można go było wybrać - głosowałeś za nim!
Powinieneś był znać go kiedyś, w dniach rozkwitu Kapriki.
Był najlepszy. Budowniczy, architekt marzeń...
Teraz tylko siedzi i stacza się w pijaństwie i wspomnieniach.
Nic dziwnego - nasz świat rozpadł się na kawałki.
Spoglądanie w przeszłość jest zaraźliwe.
Rozkład i korupcja idą ręka w rękę z defetyzmem i bezradnością.
Uri wtrącił się bo ty nie zdołałeś,
wymyślić alternatywy dla jego planów.
Uważam, że... czasami rozsądnie jest
kierować się z dala od ognia kiedy zostałeś boleśnie poparzony.
I powiedział bym, że zrobiłbyś lepiej rozglądając się dookoła uważniej.
Próbujesz opatrywać i leczyć rany kiedy ciągle jeszcze jesteśmy w ogniu.
Wciąż nie je.
Chyba mam coś co go może zainteresować.
Teraz w nocy? Nie powinieneś trochę odpocząć?
Będę spał lepiej, gdy rozwiążemy problem Boxey'a.
- To przesada. - Jestem dużym chłopcem.
OK, Boxey.
Pokochasz to, Boxey.
Jak wiesz, będziemy wkrótce lądowali na różnych obcych planetach.
Ważne jest, byśmy byli bezpieczni.
Normalnie, użylibyśmy szkolonych psów by trzymały nocną wartę
kiedy nasi żołnierze spaliby w obozowiskach.
Ale nie mamy żadnych piesków.
Tak więc postaraliśmy się jakoś rozwiązać ten problem.
Nazwiemy pierwszego z nich Mufik II.
Oczywiście, musimy ten prototyp dokładnie sprawdzić przed użyciem.
To nie jest Mufik. To nie jest nawet prawdziwy piesek.
Nie, ale może się nauczyć zachowywać jak prawdziwy pies. Jest bardzo inteligentny.
I jeśli nam pomożesz, może być jeszcze mądrzejszy.
Przestań.
Użyliśmy zdjęcia Boxey'a, które nam dałeś by nauczyć drona odpowiednich reakcji.
Jestem twoim dłużnikiem, Doktorze.
Zawsze do usług.
To ja jestem Ci dłużna.
Wystarczy jedno słowo.
Tato?
Tato, dobrze się czujesz?
Jeśli ktoś mógłby powiedzieć, że czuje się dobrze po tym co się stało,
poleciłbym wysłać go na leczenie.
To nie wojownik, którego znałam.
Co się stało z radością życia i siłą do walki każdego dnia?
Ach, tak, radość życia.
Byłaś na pokładzie Galaktyki.
Nie widziałaś ich tam na dole.
Ich twarze. Starzy, młodzi...
Zdesperowani. Wrzeszczący, błagający o pozwolenie wejścia na pokład,
o szansę na przeżycie.
I tam, jak Bóg...,
decydowałem kto będzie żył
jakby byli losami na loterii.
Była tam jedna... jedna kobieta
z dzieckiem na ramieniu.
Szarpała mnie za rękę kiedy wchodziłem na pokład by wystartować.
- Ojcze, dość. - Weszła straż.
Patrzyłem za nią kątem oka i nie mogłem przestać.
Odepchnęli ją daleko, przewróciła się.
Nie mogła odnaleźć dziecka.
Nie wiem co się z nią potem stało.
Ale, Boże, nie chcę nigdy więcej. By ktoś robił coś takiego.
- Tato? - Zdejmij ze mnie ten ciężar.
To na swój sposób jest piękne.
Doskonała maszyna.
Stworzona do tańca wśród gwiazd.
Czasem tak trzęsie, że aż się boję.
Dlaczego się zgłosiłeś, Starbuck?
Cóż, ktoś musiał to zrobić.
Apollo cię namówił?
Tak, ty oczywiście też dzięki temu będziesz bezpieczna.
Czy ty kiedyś wyjmiesz to dymiące zielsko z ust?
Przygotowałem wszystkie te wspaniałe mowy.
O twojej ostatniej nocy tutaj,
o tym, że możesz już nie zobaczyć drugiej tak pięknej nocy jak ta,
ani innej dziewczyny która by mi kiedykolwiek dorównała urodą...?
Te słowa są trochę lepsze, niż te które miałem przygotowane.
Czy miałabyś coś przeciwko, gdybym je wykorzystał w podobnej sytuacji?
Nie sądzisz, że marnujemy zbyt wiele czasu w doku startowym?
Czy możesz pomyśleć o jakimś innym bardziej prywatnym miejscu?
Nie ma żadnego prywatnego miejsca w całej tej przeklętej flocie.
- Co tam jest? - To wyrzutnia startowa.
Nie chcesz tam iść. To miejsce jest ciemne, zimne i...
Panie, zrobię jutro cokolwiek zechcesz tylko niech dzisiaj nie będzie alarmu...
Pułkowniku, widział pan porucznika Starbuck'a?
Nie, nie sądzę ale...
Czekaj, widziałem go wcześniej na monitorach...
Zanim je wyłączyłem, chyba sprawdzał swój myśliwiec.
- To wydaje się mieć sens. - Jestem pewny że poszedł... Pa teraz
Trzeba się dobrze wyspać przed misją. Czemu nie zrobisz tak samo?
To mały zdrajca.
Nowa Madagon nie jest novą
ale otoczenie ma tak jasne, że musimy zaspawać kokpity, by nie oślepnąć.
Będziemy nawigowali wg. radaru i oczyszczali drogę turbolaserami.
Starbuck? Wiercisz się jak szczeniak z pchłami.
Mam pewien problem, sir.
To kiepski czas na latanie.
- Starbuck jest baardzo spokojny. - Dostał chłodziwem po... mhm
Nie pytam jak do tego doszło ponieważ potrzebuję cię w tej misji.
Nie wybrałem cię do pomocy bez wielkich dylematów i cierpienia.
Musimy się ubezpieczać, bo jeśli zawiedziemy, to nikt nie przeżyje.
Pozostali nasi ludzie muszą liczyć na nasze umiejętności.
Albo ich brak.
- Gotowi? - Gotowi.
Starbuck? - Nie jestem gotowy, więc załatwmy to szybko.
Przed nami otoczenie gwiazdy Nova. /- Na trzy, dwa, jeden...
Podnieść osłony przeciwpromienne.
/Odpalić myśliwce... teraz.
/Temperatura poszycia /odczyt 100 i wzrasta.
Nic nie widzę, ale temperatura wzrasta. Ktoś namierzył pole na skanerach?
- Niestety moje skanery spłonęły. - /Moje też poszły.
/ Tego się obawiałem / jest zbyt jasno dla skanerów...
Galaktyka przejmuje kontrolę systemów wewnętrznych.
/Poprowadzimy was naszymi skanerami
- Co jeśli chybimy minę? - Dowiemy się o tym pierwsi. Ruszamy.
/Będziemy cię naprowadzać. /Odliczanie do strzału.
/pięć, cztery, trzy...
/trzy stopnie w prawo.
/Cel zniszczony. Następny się zbliża.
/To się topi.
/..dwa, jeden, ognia. /Tylko wystrzel!
/ I ognia.
/Tętno, Kapitan Boomer, odczyt 100, pozostałe funkcje w normie.
To działa, Komandorze. Oczyścili ścieżkę szeroką na 100 maxims.
To się nazywa precyzyjne latanie.
- Jestem ślepy. Trafiliśmy coś? - Dostaliśmy je, jak sądzę.
/..dwa, jeden, ognia.
/Tętno, Kapitan Apollo, odczyt 99.
/Temperatura poszycia 120 /i utrzymuje się.
/Temperatura poszycia 130 i rośnie.
/- Pięć, cztery... /- Robi się gorąco
/..dwa, jeden, ognia.
/Ognia.
/Ognia.
/Tętno, Kapitan Apollo, odczyt 99.
/Temperatura poszycia 135 /i powoli się ustala.
Ochładza się.
Zobaczmy gdzie jesteśmy.
Opuścić osłony. Teraz!
To jest - Carillon.
- Myślę że dokonaliśmy tego. - Yee-ha!
Zrobiliśmy to!
Odwołać załogę myśliwców.
/Planeta Carillon.
Desanty zaczną się natychmiast.
Przygotować do lądowania transportery wydobywcze i ekipy górnicze.
/Nasze geodetektory zlokalizowały
/przybliżone położenie starych /ekspedycji wydobywczych.
/Niebieska Eskadra znajdzie bezpieczny korytarz podejścia.
Witaj, Baltar. Mam ponure wieści.
Garstka Kolonistów zwyciężyła ale wkrótce ich znajdziemy.
Co z naszą umową? Moja kolonia miała być oszczędzona!
Teraz zmieniam umowę.
Jak można jednostronnie zmienić umowę?
Kiedy nie ma żadnej innej strony.
Popełniałeś błędy cały czas, w każdym momencie wojny.
Ale nie knuję przeciwko Tobie.
Czy masz mnie za głupca, myśląc że zaufam człowiekowi,
który pomógł zniszczyć swoją własną rasę?
Nie zniszczyć! - Zniewolić! Pod moimi rządami.
Nikt nie może ocaleć.
Dopóki choć jeden człowiek żyje dominium jest zagrożone.
Oczywiście...
Nie chodzi ci... o mnie?
Dziękujemy ci za współpracę, Baltar.
Twój czas się skończył.
- Nie, nie możesz... - Nie, nie teraz, Centurionie.
Wystaw go na publiczną egzekucję.
/Goniec 63038 do Ekspedycji naziemnej 2.
/Moje detektory wykryły /jakieś formy życia.
/Jest tu też sporo /wysoko-energetycznej substancji
być może pozostawiono tu jakiegoś strażnika.
/Mamy to, 038. Dzięki.
Zastanawiam się jak to wygląda za dnia.
Hej, to jest właśnie dzień...
O... Pięknie.
/Goniec 038, możesz pomóc /w zlokalizowaniu kopalni Tylium?
Macie to, Kapitanie. Skanery wskazują
że przetniecie obszar kopalni, za około 24 milicentony
/Potwierdzam. /Synchronizacja czasomierzy.
Kapitan chciałby sprawdzać co każde cztery milicentony.
- /Zrozumiałeś? - Potwierdzam, Jolly.
Jesteś gotów... synchro - Teraz!
038 wraca do bazy.
Do zobaczenia chłopcy... za jakiś czas. Powodzenia.
Boomer...
- Taak, tak, co tym razem? - ... Nie uwierzysz w to.
Nie wierzę...
- Co to jest? - Nie wiem.
- Chłopie, to naprawdę piękne. - No.
- Brzmi nieźle. - ano...
Nie strzelajcie! Czego chcecie?
Czekaj, stój. Nie bój się.
Posłuchaj... Hej, jesteś z układu Byka.
Jestem Tauri. Skąd to wiecie?
Twój dialekt. Słuchaj, co to za miejsce?
- Co tu robisz? - Ja? A co wy tu robicie?
Kolonialni żołnierze czający się dookoła z bronią gotową do strzału!
- Przepraszam. - To legalne, czy nie?
Tak więc, jak się tu znalazłaś?
- Przyjechałam wycieczkowcem. - Musiała się upalić jakimś zielskiem.
Zaczekaj, czekaj, dziewczyno! Możesz nam coś powiedzieć o tym kosmobusie
Moje biuro podróży o to zadbało.
Czy to nie bajeczne? Wszystko to za takie grosze.
O, i wygrałam ponad 1000 kubitów.
- Czy to nie cudowne? - Wygrałaś te kubity tutaj?
Tutaj. Wszyscy to robią. To niewiarygodne.
Jeśli to nielegalne będziesz musiał walczyć z całym gwiezdnym systemem
Muszę iść. Mam księżycową randkę.
Dwa księżyce - och, jak mógłbyś to zepsuć?
Jak bardzo są odcięci?
Jak mogła nie słyszeć o zniszczeniu kolonii.
I dlaczego nic nie wiemy o tym miejscu?
Przypuszczam, że znasz każde kasyno w tym gwiezdnym systemie?
Racja. Jeżeli tu się gra, wiedział byś o tym.
Możliwości muszą być niewiarygodne. Ludzie wygrywają fortuny.
Tak są też zdrowi i nakarmieni.
Dlaczego nie znajdziemy właścicieli tego miejsca
i nie zdobędziemy trochę żywności dla floty?
Ostatnią rzeczą której mogą chcieć jet stacja bojowa u drzwi frontowych.
Nigdy nie trafiłem na kasyno,
które by nie przyjmowało wojskowych talonów płatniczych.
Teraz, Boomer, uważaj... dopóki nie okryjemy co to za ludzie,
zapamiętaj, wystarczy jeden informator
a Cylon'ska machina wojenna zaraz się tu zjawi.
Chcę się rozejrzeć, usiąść do gry,
zobaczę, czy nie uda mi się dowiedzieć co to za miejsce.
Twoim zadaniem, Boxey, jest obserwacja odczytów.
Kiedy licznik dojdzie do 10-ciu, to znaczy że znaleźliśmy złoże Tylium.
Tak, sir.
Nie możemy pozwolić sobie na zbyt długi postój w jednym miejscu
Czemu? Dlaczego ci ludzie, Cylon'i chcą nas skrzywdzić?
Co my im zrobiliśmy?
Nie chodzi o to co im zrobiliśmy,
rzecz w tym, że boją się tego co moglibyśmy zrobić.
Nie lubią nas. Są maszynami,
stworzonymi przez żywe stworzenia bardzo, bardzo dawno temu.
Jeśli są maszynami to, dlaczego nie możemy ich po prostu wyłączyć?
Oj chłopcze, chciałbym byśmy mogli.
Te maszyny nie są takie głupie.
Niektóre maszyny są bardzo rozwinięte i funkcjonują lepiej niż żywe stworzenia.
- Nie są inteligentne. - W pewien sposób, są.
Myślą dużo szybciej niż my, ale nie mają indywidualnych osobowości.
My możemy działać bardziej nieprzewidywalnie. To nasze atuty.
- Dlaczego ich zrobiliśmy? - Nie zrobiliśmy. Inna rasa zrobiła
Rasa gadów zwanych Cylon'ami.
Cylon'i odkryli, że ludzie byli w tym systemie najpraktyczniej zbudowani,
tak więc skopiowali nasze ciała, ale zbudowali ich większych i silniejszych.
Mogą wymieniać części i żyć wiecznie.
Może Cylon'i, którzy zbudowali te maszyny mogli by je wyłączyć.
Niestety, nie ma już ani jednego prawdziwego Cylon'a.
Wymarli przed tysiącami lat, pozostawiając rasę supermaszyn.
A my nadal nazywamy ich Cylon'ami.
Czy z nami stanie się tak samo? Czy zastąpią nas nasze maszyny?
Bardzo się staramy aby nasze maszyny nie były zbyt inteligentne i niezależne.
Z wyjątkiem tu obecnych, Mufik.
Myślę, że powinniśmy dokładniej sprawdzić ten egzemplarz.
Zbyt dokładnie wszystkiemu się przysłuchuje.
- Lepiej pogadajmy. - Racja.
- Tu nie mogą czytać z naszych warg. - Kto?
Ktokolwiek mógłby pilnować i obserwować to wszystko.
Dobra, Boomer, tylko jedno... to miejsce na pewno nie jest szulernią.
- Skąd wziąłeś wszystkie te kubity? - Hazard. Nie da się przegrać.
To właśnie mnie zastanawia. Byłeś kiedyś w kasynie w którym nie można przegrać?
Nie, ale też nigdy wcześniej nie byłem tutaj.
Moglibyśmy zbić fortunę wysyłając te dziewczyny w trasę koncertową.
- Myślę o dużej kasie. Wieeelkiej. - Wielka kasa?
Mhm!
Wszystkie stworzenia w kosmosie wyruszyły by nas wykończyć...
- a ty chcesz wynająć grupę wokalną? - Mm-hm.
Starbuck, coś jest nie tak z tym miejscem...
Mam spotkanie z tymi dziewczynami.
Spokój, Mufik. Widzę to. Tylium.
- Nieźle nam idzie. - To doskonały odczyt.
Możemy być dokładnie nad starą kopalnią. Lepiej to sprawdzę.
OK, Jolly, miej oczy szeroko otwarte.
- Przyprowadzę go. - Hej, Boxey.
Boxey, nie oddalaj się. Idę po niego.
Mufik! Mufik!
Dziękuję ci.
- Za co? - Za uratowanie życia mojemu synowi.
Przesadzasz nieco. Poza tym, możliwe że to ja powinienem dziękować tobie.
Nic nie wiesz o mnie ani o ojcu Boxey'a.
Kiedy będziesz gotowa to mi powiesz.
Nic, co przeminęło wcześniej nie liczy się tak naprawdę.
Tak jak cała ludzka rasa, z żalem zaczynamy wszystko na nowo.
Mufik! Mufik?!
Mufik!
Mufik? Mufik!
Do nogi, piesku! Gdzie jesteś?
Mufik! Mufik?!
Mufik!
Mufik?!
- Jakiś ślad Boxey'a? - Obawiam się że nie.
Co to jest?
- Co się dzieje na tej planecie? - Nie wiem.
To największe złoże Tylium w systemie Nowa. - Zauważyłem.
Chcę tylko znaleźć Boxey'a.
/- Witamy na Carillon'ie.
/Jesteś pod wrażeniem?
Zakłopotanie bardziej tu pasuje. Zgubiliśmy małego chłopca.
/Jest bezpieczny. Znaleźliśmy go /i sprowadziliśmy tutaj.
- /Chcecie się z nim zobaczyć? - Tak, chcemy.
Mamusia!
Ach... Kapitanie. W końcu szczęście się do nas uśmiechnęło...
Nawet o tym nie śniliśmy, Kapitanie.
Mają wszystko czego potrzebujemy. I z radością się z nami podzielą.
- Dźwięki jak w raju. - Taak, zgadza się.
Półkowniku? Radiogram od Sire Uri.
/LUDZIE OVION UDZIELILI OCALAŁYM /KOLONISTOM WSZELAKIEJ POMOCY...
/...I SWYM POPARCIEM /POMOGLI ODZYSKAĆ NADZIEJĘ.
/MOŻNA TERAZ PRZEWIDYWAĆ, /ŻE CAŁA FLOTA...
/...BĘDZIE ZDOLNA DO WZNOWIENIA /NASZEJ PODRÓŻY W CIĄGU CENTON'A.
Cóż, Pułkowniku.
- Bardzo optymistyczna notatka. - Zbyt optymistyczna.
Uri ma pełne poparcie we flocie, pokonując przeszkody by tam zejść.
Może w małych grupach na zmianę.
To się nie uda w ten sposób.
Autoryzował gościnne przepustki dla połowy naszej populacji.
Dla połowy populacji...?
/Przylecieliśmy tak daleko, /tak szybko, że...
/było za mało czasu /na zastanawianie się i wnioski.
/Jaki sekret kryje się, /za istnieniem tej "oazy szczęścia"
/na peryferiach naszej galaktyki?
/Istnieje wiele takich przystani /dla galaktycznych wędrowców,
/ale żadna nie jest tak odległa /od znanych tras handlowych,
/ani nie leży tak niezwykle blisko /złóż i kopalni Tylium.
Paliwo zaczęło nadchodzić z kopalni Ovion'u
ale w niepokojąco małych ilościach.
Teraz czuję rosnącą potrzebę zachowania nadzwyczajnych środków ostrożności.
/Statki kontynuują orbitowanie /ponad powierzchnią planety,
/utrzymywane przez załogi remontowe
/których morale spada /proporcjonalnie do ich liczby.
Wszyscy jakby zapomnieli o naszej ucieczce przed Cylon'ami.
Piękno i pokusy Carillon'u
trzymały naszych ludzi w oczarowaniu.
Niech się kręci...
Witaj, Starbuck.
- To moja szczęśliwa noc. - Właśnie się staje.
- Cóż, pieniądze to nie wszystko. - Nie?
Jednakże znalazłaś jakiś zaciszny pokoik...?
Większość mojego oddziału jest w dole na Carillon'nie tej nocy.
- Zobaczę co mogę załatwić. - OK.
Ieea.
- Czy pan gra, sir? - Mam taką nadzieję.
Hm? Och! Taak, oczywiście.
Niech się toczy jeszcze raz. To moja szczęśliwa noc.
Nie umiem przegrać.
Czy to miejsce jest wolne?
Och, er... Cóż, to jest, er...
- Starbuck... - Taak.
Przyszłam bo myślę, że... jestem ci winna przeprosiny.
Ty mnie?
Ten raj jest doskonałą sposobnością dla nas by... się otworzyć
i być szczerymi wobec innych.
- Taak. - Zraniłam cię. Przyznaję to.
Cóż...
Powiedziałeś, że byłam jedyną kobietą, do której naprawdę coś czułeś.
Taak, ja, er, mogłem tak mówić.
Mogłeś to powiedzieć?
Nie. Nie, Atena, czekaj!
że chciałem odrzucić te uczucia
by uniknąć jeszcze większego bólu niż wycierpiałem wcześniej...
O... Starbuck...
Och, nie...
Witam.
Przepraszam, zajmujesz moje miejsce.
- Twoje miejsce? - Tak, Mam dobre wieści.
Mhm? - Załatwiłam nam klucze do królewskiego apartamentu.
Och dzięki, doceniamy to.
Er, patrz, widzisz, mam właśnie niesamowitą passę tutaj...
- Och! widzę. - Tak, i ja też.
A więc, powodzenia, podwójnego.
I następnym razem oficjalna taryfa, Poruczniku.
Nigdy w życiu tyle nie jadłam.
W takim tempie utuczę się jak świnia.
Wciśnij dla nas poziom 3, proszę.
Czuję się totalnie objedzona, Nanswah. Nic nie będzie na mnie pasować.
A wyjechałyśmy na powierzchnię tylko na trzy...
Ehm... Prosiłam o wciśnięcie poziomu 3.
Ej tam, ominąłeś nasze kwatery.
Wciskałem to. Zdaje się, że coś nawaliło.
Pięknie, nie ma pokoi tak głęboko.
Spójrz na to, zdaje się, że jedziemy na sam dół.
- Coś musi się dziać. - Daj mi spróbować.
Stanęliśmy. Bogu dzięki.
Ciekawe co jest tu na dole.
Chciałeś mnie widzieć?
Siedzę tu w samotności, starając się,
zweryfikować dane wywiadu o tej placówce Carillon'u.
Nie myślę byśmy mieli cokolwiek poza poszukiwaniami paliwa.
To bardzo niepokojące.
Ludzie Baltara zgłaszali zbyt małe zasoby Tylium dla wydobycia.
I nasz wywiad wojskowy bazuje na tych raportach.
A teraz znaleźliśmy jedne z największych złóż Tylium w tym gwiazdozbiorze.
Dokładnie.
Zatem tajemnicą jest,
kto stoi za tak potężną i odległą operacją wydobywczą?
Brak lokalnych źródeł żywności by wykarmić ich robotników.
Muszą je dostarczać kto wie z jak daleka...
Mają dość by się podzielić. Nasi ludzie stają się otyli.
Tak. I jest jeszcze jedna tajemnica.
Wydaje się, że nie ma połączenia
między Ovion'ami pracującymi pod ziemią i tymi na zewnątrz,
a jednak coś musi być.
Podejrzewasz powiązania z Imperium Cylonu?
Gdzie zamieszany był Baltar lepiej spodziewać się wszystkiego.
Nie miałeś żadnych raportów o czymś dziwnym, odbiegającym od normy?
Nie, sir. Ludzie mają najlepsze chwile swojego życia.
To cyrk. Kraina cudów.
- Wstąpimy? - Czemu nie, mój piękny kapitanie?
Mamy tu jedzenie i wszystko co niezbędne by zaspokoić potrzeby.
Mamy niezłe wsparcie kulturowe wystarczające do szczęścia.
Jesteśmy dość daleko od Cylon'ów tak by się ich nie obawiać.
I w końcu im nie zagrażamy.
A na pewno nie będziemy, o ile zniszczymy naszą broń.
- Co to znaczy? - Ach, nasz młody wojownik.
a może raczej powinienem mówić - wybawca?
Sugerowałem tylko że Cylon'i zniszczyli nasze miasta
ponieważ byliśmy dla nich zagrożeniem.
Tutaj, odizolowani od nich, nie jesteśmy groźni.
Albo nie bylibyśmy, gdyby nie nasze statki i broń.
Teraz, co myślisz o mojej propozycji?
Mam tylko nadzieję, że jesteś pijany.
Cóż, tej nocy może i warto się upić,
ale zawsze jest jeszcze jutro.
Dlaczego mieliby nam uwierzyć że teraz jesteśmy skłonni zakceptować
to czemu wciąż się sprzeciwiamy i nie akceptujemy - żyć pod rządami Cylon'u?
Poniważ chcemy zniszczyć nasze uzbrojenie...
by udowodnić swoją chęć życia w pokoju.
- Zniszczyć jedyną możliwość obrony? - Lub ataku.
Chcę przypomnieć drodzy bracia
że nie mieliśmy konfliktu z Cylon'em
dopóki nie interweniowaliśmy w ich relacje z innymi narodami?
Tak. Tak, masz rację.
Nie wchodziliśmy w konflikt z Cylon'em do czasu...
aż pomogliśmy naszym sąsiadom,
których Cylon'i zapragnęli zniewolić.
Aż pomogliśmy Hasaris'anom odzyskać ich własny naród,
Zajęty siłą przez Cylon'ów.
Zgadza się, ale gdy będziemy pilnować swych spraw,
mamy wszelkie powody by wierzyć że Cylon'i zostawią nas w spokoju.
Jeśli przyszedłeś tu tylko po to aby odwrócić się od zasad naszych ojców
i ideałów Panów Kobol'u,... z których wywodzą się nasze Kolonie,
to zasługujesz na całkowitą pogardę.
Wojownicy zawsze jako ostatni uznawali nieuchronność zmian.
Mamy wybór.
Życie lub śmierć.
Sugeruję, że o tak ważnej sprawie powinni decydować wszyscy ludzie.
Może masz rację, ale powiem ci, żołnierzy nie łatwo będzie przekonać.
Jak, jeśli mogę spytać, proponujesz przedstawić tak delikatna sprawę?
Podczas uroczystości odznaczania tych trzech odważnych młodych ludzi,
którzy bezpiecznie przeprowadzili nas, przez śmiercionośne cieśniny Madagon'u.
Jeden z nich, jak sądzę, to syn Adamy,
Właśnie takiego pokrzepienia nasi ludzie potrzebują w tym momencie -
kilku staromodnych pełnych poświecenia bohaterów.
- Pani pozwoli. - Dziękuję.
Impreza właśnie się rozkręca.
Potrzebujesz trochę... towarzystwa?
Mam już dość towarzystwa, dziękuję.
Ominie cię odznaczanie żołnierzy.
Oddałam im większe wyrazy uznania niż te jakie będą otrzymywać.
Och, to był mój poziom.
Mój też. Coś musiało się zepsuć.
Zjeżdżamy na sam dół.
To dozwolone? Zastanawiam się co tu jest na dole?
Pomocy! Co oni z nami robią?
OK, 30-70. Twoja działka to 70% i ja dodatkowo załatwiam transport.
Po prostu nie sądzę by to się udało.
Czemu nie?
Zrozum, nie mogę teraz mówić.
- O co ci chodzi? - Będziemy musieli porozmawiać później,
jeżeli wciąż będziesz w okolicy.
Ej czekaj, dokąd idziesz? Jesteś moim biletem do rezerwy.
Starbuck! Co ty wyrabiasz? Kapitan cię szuka.
Zgadzam się z tobą. Coś się tu dzieje dookoła.
To musi poczekać. Wracamy na BS Galaktykę.
- Po co? - Włożyć galowe mundury.
Galowe mundury? Nie widzę żadnego powodu...
Nie przyjmuje się najwyższych honorów wojskowych, odznaczenia...
Złotej Mgławicy, w mundurze polowym.
- Złota Mgławica? Jaja sobie robisz. - Dostaliśmy to.
Komandorze?
Komandorze.
Nie ma jak stare czasy, czyż nie, Tigh?
Nasze statki nie były tak wymyślne ale dawaliśmy nimi nieźle czadu.
Tak.
Nie mówiłeś nikomu o naszym spotkaniu?
- Nie. - Dobrze.
Czy jest jakiś powód, dlaczego nie powinniśmy mówić?
Weź ten komunikator ziemia-załoga i wleź do następnego statku, proszę.
- Mam wejść do następnego statku? - Prędko.
Jesteś wpięty w mój wewnętrzny system transmisji.
Jesteśmy kompletnie odizolowani. Nikt nie może nas podsłuchać.
Tak, ale czemu ktoś miałby to robić?
Boleję, że muszę podjąć takie środki ostrożności na własnej stacji bojowej.
Ludzie Sire Uri'ego spodziewają się, że będę blokował ich plan rozbrojenia.
Nawet moje prywatne kwatery są monitorowane.
Otóż, to co chcę zaproponować jest nieco ryzykowne.
Nie musisz tego robić ze mną jeśli nie chcesz.
Komandorze, jeśli ty mówisz powinniśmy, ja bez mrugnięcia mówię - zróbmy to.
Co więc musimy zrobić?
Tigh, kiedy Cylon'i atakując dokonali największych zniszczeń?
Prawie zawsze,... wtedy gdy połowa naszych żołnierzy była w dole...
Podczas uroczystości, kiedy wszyscy nasi żołnierze są w dole na Carillon'ie.
Jeśli zostaniemy zaatakowani
bez możliwości przywołania pilotów...
nie będziemy mieli szans.
Zaledwie kilka Cylon'skich bomb dobrze wycelowanych w doki startowe...
sprawi, że nie będziemy w stanie podnieść ani jednego myśliwca.
Zatem uważasz, że coś się kryje za wspaniałomyślnością Carillon'u?
To śmierdzi jak pułapka.
i wygląda jak pułapka.
Uważam, że to pułapka.
Za wszelką cenę musimy utrzymać pilotów w pobliżu naszych statków.
Albo potraktować sprawę odwrotnie i sprowadzić statki w pobliże pilotów.
Jak sprowadzimy nasze statki w dół na Carillon bez wiedzy Rady?
Będziemy odpalać parę co jakiś czas jakby to były regularne patrole.
Rada nakazała, aby wszyscy piloci byli na przyjęciu.
Oni tam będą,... poniekąd.
Otóż, Uri nie zna wszystkich naszych pilotów z widzenia.
Będzie liczył mundury, nie ludzi.
- Będzie liczył mundury? - Tak.
I chcę abyś zebrał wszystkie żołnierskie mundury
jakie tylko uda ci się znaleźć
i ubierz w nie każdego kogo złapiesz.
Mechaników, kucharzy - wszystkich.
I wyślij ich na dół na uroczystość.
- Co im powiem? - Powiedz cokolwiek.
Powiedz, że wypełniają tajną misję i nawet będzie to prawda.
- Zrobię co w mojej mocy. - Liczę na ciebie, Tigh.
Jeśli mam rację...
Uri nie będzie jedynym, który będzie liczył mundury dziś wieczór.
Rozumiem.
I mam nadzieję że się mylisz.
Cóż, zobaczymy.
Co pan tu robi, Pułkowniku?
Nie chciałem pana straszyć.
Czy możemy jakoś pomóc w...?
Jeżeli kiedyś znów to zrobisz, podam cię do raportu, Starbuck!
Powiedz swoim playboy'owatym pilotom że to nie jest ostatnia inspekcja...
Jak jeszcze raz znajdę mundury w takim stanie, dowiecie się co to kłopoty!
Kiedy komandor Adama to zobaczy, dostanie szału!
To chyba z powodu stresu. To niesprawiedliwe.
Oficer mostkowy nigdy nie zazna spokoju,
dopóki wszyscy inni odpoczywają.
Oficerowie mostkowi nie latają za to myśliwcami pod ostrzałem.
- Ja bym się o to nie zakładał. - Pewnie masz rację.
Trzeba by go zapytać.
Nie mogę go ot tak zagadnąć. Ja nie jestem pułkownikiem.
Ani ja.
- Za dużo paragrafów. Chodźmy na imprezę. - Racja.
Witaj, tato.
Apollo.
Wspaniale... Erm...
Pułkownik Tigh chce być na uroczystości,
więc zaoferowałem mu zastępstwo na tą noc. To zwykła przysługa.
Myślałem, że zechcesz zobaczyć syna otrzymującego odznaczenie.
Zasłużyłeś na nie. Naprawdę uczciwie.
Tak naprawdę to nie mogę zaakceptować tego wszystkiego
podejrzewając kolejną sztuczkę Radnego Uri'ego.
Jak może obrócić uhonorowanie syna swojego rywala w intrygę?
Czuję, że przebiegle zaproponuje zniszczenie broni na uroczystości,
licząc, że pod wpływem emocji wszyscy zechcą dokonać rozbrojenia.
I jak na razie, wszystko idzie po jego myśli.
- Ale możesz go powstrzymać. - Ja...
Już nie. Nie słyszałeś przemowy?
- To ja wpędziłem nas w ten kłopot. - Nikt w to nie uwierzy.
A nawet jeśli, musisz temu zaprzeczyć.
Byłeś dla mnie kimś więcej niż ojcem.
Byłeś kimś, komu mogłem ufać i darzyć szacunkiem.
Moje ideały wyrosły na twoich, teraz je porównuję i to nie jesteś ty.
Co się z tobą dzieje? Pomóż mi zrozumieć.
Zrozumiesz to, mój synu.
W odpowiednim czasie, zrozumiesz.
Wiem, że niełatwo było ci, nic mu nie powiedzieć.
- Może powinieneś. - Nie.
Nie, jeśli bym mu powiedział,
nie byłbym w stanie ochronić go przed wciągnięciem w tą całą sprawę.
To moja rozgrywka i ryzyko. Jeśli wygram, wszyscy wygramy.
Ale jeśli się mylisz, Uri cię zniszczy.
Nie mylę się.
Cylon'i zwiedli mnie takim podstępem tylko raz.
Nigdy więcej.
/Gwarantujesz? /- Spokojnie, nie możesz przegrać.
- To bardzo dziwne. - Co takiego?
Ten facet ma insygnia Niebieskiego Szwadronu.
Myślałem, że znam ich wszystkich. I nie pasuje mi do tego munduru.
Apollo, dziś mamy noc dziękczynienia.
Wszyscy się ubierają w najlepsze co tylko mają.
Prawdopodobnie nie nosił tego od roku.
W dodatku,
honorowy gość wygląda wyjątkowo zachwycająco.
- Cze. - Jakże ślicznie wyglądasz w mundurze.
Och, jak?
Hej, czy to nie to, Boxey?
Nasi gospodarze są bardzo gościnni.
- Nie lubię ich. - Co?
Powiedziałam, że Ovion'om nie spodoba się przyprowadzenie Mufika.
Cóż, gdzieś go wciśniemy, nieprawdaż?
Wyłączając twojego Kapitana, jak wnioskuję z ilości mundurów
..większość waszych pilotów jest tutaj. - Cóż, zawsze jestem w centrum uwagi.
Mufik, wracaj tutaj! Ej piesku, wracaj tu!
Starbuck.
Co jest? .. gadam z wielkim i siedzę przy nich.
Jak zniżysz loty, powiedz kto to jest.
- Ci trzej goście. - Na pewno mają kiepskich krawców.
- Starbuck, powinieneś ich znać. - A to niby czemu?
Noszą insygnia naszego szwadronu.
Nie zaczynajcie beze mnie.
gdzie idzie porucznik?
- Erm... Znaleźć kapitana. - Doskonale.
Ejej, co jest grane?
- Zatrzymać tych facetów! Stójcie! - Co wy tu...?
- Co ty wyrabiasz, Starbuck? - Coś dziwnego się tu dzieje.
Tych trzech oszustów, właśnie... Słuchaj, możemy porozmawiać?
Taak. Zechcesz nam wybaczyć? Porucznik potrzebuje adoracji.
Znajdę Boxey'a i trochę zjem. Gdzie jest Boxey?
Prawdopodobnie ogląda akrobatów. Są dobrzy.
Nie bądź tu długo. Nie chcesz chyba przegapić własnej koronacji.
- O co chodzi z tymi oszustami? - Nie wiem.
Goniłem za facetami, którzy nie byli z naszego oddziału
ale nosili nasze ubrania.
Ten oficer w wahadłowcu...
- Też to zauważyłeś? - Taa, być może.
Lepiej będzie to sprawdzić.
Sugeruję byś znalazł swoich dwóch przyjaciół
i powiedział im, że zaczynamy z nimi albo i bez nich.
Tak jest.
- Wygląda na opuszczony. - Wszyscy są na przyjęciu.
Nie, trzech oszustów jest tu na dole.
Jak wielu żołnierzy?
Prawie ich wszyscy piloci myśliwców.
Zabawiaj ludzi aż będzie po wszystkim.
Potem będą wasi w dolnych wylęgarniach.
Tej nocy świętujemy najbardziej wyjątkowe wydarzenie
jakiego doświadczyła ludzkość.
- Starbuck, co znalazłeś? - Muszą być na następnym poziomie.
- Są niedostępne dla ludzi. - Taa, zastanawiało mnie to.
Tak jak i mnie.
Wiem jak to naprawić. Stań z tyłu.
Jesteś graczem, wybierz poziom.
Zobaczmy co jest najdalej od pokoi gościnnych.
Mm, miło tu
Acha, ty prowadzisz.
..przeciw jakimś żywym braciom, czy byłym przyjaciołom lub wrogom...
Mufik!
zapamiętani przez eony jako ciemni...
Ja i moje gadanie...
W końcu znamy sekret Carillon'u. Ruszajmy.
- Czekaj! Ty idź. - Co ty gadasz w czym rzecz?
Nie znamy związków pomiędzy kopalnią i kasynem.
Mogą dostarczać połowę paliwa dla imperium Cylon'u.
Nie możemy tak zostawić tu tego wszystkiego.
Nasza cała populacja jest na górze. włączając kobiety i dzieci.
Ty ich ostrzeżesz. Niczego nie zrobię dopóki nie będziedzie daleko.
Cóż możesz sam zrobić?
Ta cała planeta jest nadziana Tylium.
Jeśli uda mi się to zapalić moim laserem, rozerwie ją na kawałeczki.
Nie mogę cię zostawić tu na dole.
- Nigdy nie wyjdziesz stąd żywy. - Nie masz wyboru.
Już zostawiłem Zacka za sobą. Nie mogę stracić i ciebie.
Ty idź. Ja zdetonuję Tylium.
- Przestańmy się licytować... - Ćśś, ktoś nadchodzi.
Mufik!
Biegnij, Boxey!
- Chyba za późno by się kłócić? - Tak sądzę.
Och, mój Boże!
Niektórzy są pewnie z naszych statków.
Nic dziwnego, nikt nigdy stąd nie wyjechał by opowiedzieć o tym "kurorcie".
Ovion'i żywią się nimi, żyją w nich...
i wysyłają Tylium Cylon'om.
- Jest Mufik! - Boxey!
Nie!
Mufik! Mufik!
Starbuck!
Ruszajmy! Za mną!
Melduj, Centurionie.
Zrobione, Imperatorze.
Rozpocząć atak.
Na twój rozkaz, Imperatorze.
Wychodzimy. Oops.
- Jest ich za dużo! - Celuj i strzelaj w Tylium.
Właśnie dlatego jesteś Kapitanem!
Powiadomić cały garnizon.
Skanery wykryły liczną grupę obiektów.
Sprawdzić na sygnatury obcych.
Tędy, tędy!
Biegnij, Boxey!
Kapitanie! Gdzie wyście byli? Cały czas cię szukamy.
Chodźcie!
Kiedy ogień przekroczy punkt hiper-zapłonu, cała planeta wybuchnie!
Szlag!
Sygnatury zidentyfikowane. Wiele trójosobowych pojazdów.
Cylon'skie szturmowce.
Więc uruchomili swoją pułapkę.
Wróg podchodzi. 90 mikronów.
Uzbroić głowice.
to sposobność by się rozbroić
i udowodnić raz na zawsze
że pokój rodzi pokój i miłość rodzi miłość.
- Tak więc ja... - Słuchajcie mnie wszyscy!
Ruszajcie się szybko i bez paniki do wyjść.
- To rozkaz! - Zostać na miejscu. Ja tu rządzę.
Róbcie co mówi! On tu rządzi.
Tutaj, Mufik! Idę cię uratować.
Wróg się zbliża, 70 mikronów.
Wróg nadchodzi, 55 mikronów.
Serina, weź Boxey'a.
Wrócę. Ruszać się! Wychodzić! Zachować spokój.
Czekaj! Nie możemy zostawić Mufika.
Nie możemy zostawić Mufika!
Lepiej ruszaj!
Skąd się wzięły te transportery?
- Nie wiem. - Od Komandora Adamy.
35 mikronów do spotkania.
Czemu jesteś w bojowym mundurze?
Nie poszliśmy na uroczystość, sir. Chociaż Pan musiał iść,
albo wiedzieli by, że nie mają nas wszystkich.
Więc kim byli ci ludzie?
Każdym kogo Komandor zdołał znaleźć i wcisnąć w mundur.
Wróg zbliża się, 30 mikronów.
Przywołać wszystkich żołnierzy z powierzchni.
- Gotowość do ataku. - 25 mikronów do spotkania.
Co dalej robimy?
- Szwadron gotowy, czeka na rozkazy. - Jija!
15 mikronów.
Cylon'ski atak w toku właśnie nas otaczają...
Zabiorą was wahadłowcami.
- Ruszamy! - Cze!
Uważaj na mamę.
Chciałbym by był moim tatą.
Wróg w zasięgu. 10 mikronów.
Nie wysyłają myśliwców przechwytujących.
Kompletnie ich zaskoczyliśmy.
Kontakt, 5 mikronów.
Cztery, trzy, dwa, jeden...
Podnieść osłony, teraz!
/- Starbuck? - Obsłużony i gotowy do startu.
Leci prosto na nas.
- Ogień w doku! - Kontrola uszkodzeń.
- Twoje skrzydło gotowe, Jolly? - Gotowe, sir.
/- Boomer? - Gotów, Kapitanie.
No to jazda.
Nie mamy nic, by ich zatrzymać.
Sir, nadciągający szwadron nie pasuje do Cylon'skich sygnatur.
Czyż nie będą zaskoczeni?
Jeśli ich nie zatrzymamy, dokonamy żywota na tej skale.
Ten jeden za Atlantię.
Tu jest jeden za Zacka.
Ojcze, to nasi - wszyscy... Ale jak?
Większość z naszych chłopców złamała rozkazy i opuściła uroczystość.
- Musimy poprawić dyscyplinę. - Tak jest.
/- Starbuck? - No.
/- Na twoim ogonie - Nie bój nic.
No pięknie!
- Boomer, pomóż mu. - Przede mną.
Nie przeciągnij, Boomer.
/Dzięki za asystę.
/Wektor Alfa. Mam trzech.
/Już tylko dwóch.
/Ruszajmy! Przyciśnijcie ich.
/Dorwiemy ich w locie.
Teraz znajdźmy Cylon'ski Niszczyciel.
Skanery czyste. /Musi być za Carillon'em.
/Nie damy mu zwiać.
Mógłby nas śledzić aż do przybycia posiłków.
Lećmy nisko poza zasięgiem radarów.
Myśliwce proszą o pozwolenie na lokalizację Cylon'skiego niszczyciela.
Nie... Najpierw musimy zapewnić bezpieczeństwo naszym ludziom.
Zawrócić flotę.
/Przejdźmy na Cylon'ską częstotliwość.
Nie mogą nas widzieć, ale za to będą słyszeli.
I co, będziemy prosić żeby się wyłączyli?
Nie, ty będziesz Czerwonym i Niebieskim Szwadronem,
- Ja będę Zielonym i Żółtym. - Czerwony i Niebieski? Och, załapałem!
Sir, dwa myśliwce nie odpowiadają nie wiadomo czemu.
- Kto? - Kapitan Apollo, sir.
- Kto jeszcze? - I Starbuck.
No tak.
Zmiana częstotliwości, teraz!
/Zielony Lider do Czerwonego. /Wszystkie jednostki szyk bojowy.
Er... Tak. Tak jest, wszyscy gotowi.
Każdy z nas.
- Mów, Centurionie. - Na rozkaz.
Szwadron kolonialnych zdrajców nadciąga w wielkiej ilości.
Nasze szturmowce są dość blisko by nas skutecznie bronić?
Nasze szturmowce zaangażowały się w walkę z BS Galaktyką.
Wycofać niszczyciel bazowy i ukryć przy powierzchni Carillon'u.
Ich radary nas nie wykryją.
/Tu Żółty Lider. /Mamy bezpośredni kontakt.
/Dobrze. Mamy jeszcze dwie eskadry
/chcą do nas dołączyć - /Purpurowa i Pomarańczowa.
Aż palą się do dobrej walki.
Purpurowa i Pomarańczowa? Er, odmawiam, Niebieski Lider.
Mamy wystarczającą siłę ognia, żeby roznieść w puch jeden niszczyciel.
Odbieramy transmisje między Liderem Purpurowym i Pomarańczowym.
Nie mamy takich szwadronów.
Purpurowy i Pomarańczowy?
Starbuck i Apollo?
Panie pomóż im obu.
Myśliwce zbliżają się w sile - najmniej sześciu szwadronów.
Wycofać wszystkie szturmowce by broniły niszczyciel bazowy.
Wszystkie nasze szturmowce zostały zniszczone.
Zniszczone? Jak? Przecież ich zaskoczyliśmy
Widocznie nie tak bardzo, jak nam się zdawało.
Wycofujemy się bliżej Carillon'u, poniżej zasięgu ich skanerów.
Mieliśmy doniesienia o pożarach.
- Niżej. Albo nas zniszczą. - Według rozkazu.
Na wprost nas. Oto i jest.
/Co robimy, rozwalamy?
Właśnie wychwyciliśmy myśliwce na skanerach.
Jesteśmy za blisko powierzchni.
Telemetria raportuje że temperatura Carillon'u przekracza punkt krytyczny.
Są tylko dwa myśliwce. To podstęp.
/Otworzyć ogień i wycofać się z planety.
- Ej, Apollo... - OK, Starbuck, spadamy stąd,
zanim Tylium, które podpaliliśmy rozniesie planetę na strzępy!
Opuścić osłony, Teraz.
Zaraz eksploduje.
Wracajmy do domu.
Też mi dom. Pospawana bryła metalu pośrodku niczego.
Będzie wciąż leciał donikąd, tak długo, aż znajdziemy Ziemię.
Myślisz, że kiedyś ją znajdziemy?
Znajdziemy. Pewnego dnia.
Ruszajmy zatem.
/Uciekając przed tyranią Cylon'u,
/ostatnia bojowa stacja, Galaktyka,
/prowadzi wyniszczoną zbiegłą flotę
/na samotne poszukiwania -
/lśniącej planety
/znanej jako Ziemia.
Jesteś Baltar?
Nie pamiętasz mnie?
Mój poprzednik postawił mnie przed trudnym wyborem.
Twój...
- ... poprzednik? - Zniszczyli go tacy jak ty.
Głupi błąd rachunkowy co do możliwości twoich ludzi.
J-j-ja-ja próbowałem go ostrzec.
Mogłem pomóc. Mogłem powstrzymać...
Tak. Przeanalizowałem twój list
sugerujący, że możesz zlokalizować ludzi.
Mogę!
Och, tak...
Myślę tak jak oni.
W-w-wiem gdzie pójdą, co muszą zrobić...
Odkryłem logikę w twoim rozumowaniu
Zatem...
Zostałem...
Oszczędzony.
- By służyć Imperium - Nie.
By służyć twoim ludziom.
By pomóc nam rozbudowywać utrzymywany przez nas rozejm.
Rozejm?
Mój prototyp był programowany
w czasie gdy nasze imperium było niepodatne na tolerancję.
Teraz jesteśmy wszechmocni i możemy pozwolić sobie na wyrozumiałość.
Objaśnisz moją politykę dobrej woli.
Oszczędziłem ciebie, oszczędzę ich.
Oni są... nieprawdopodobnie chłonni.
A pod twoją komendą będzie Niszczyciel, którego z tobą wysyłam.
Lucyferze?
Tłumaczenie i opracowanie napisów: Grishka Godunov
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.