Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bihari
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tatar
Telugu
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Uzbek
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
23.976
Tłumaczenie: Kostek Napisy na użytek własny.
..:: NORMAL ::..
Kiedy Nicki się urodził, był wspaniały.
Czasami, myślałam o nim w ten sposób:
Mój wspaniały mały chłopczyk.
Nigdy nie myślałam, że cokolwiek może to wszystko zmienić.
Nigdy nie wyobrażałam sobie, że cokolwiek może go zabrać.
Mój syn miał 16 lat kiedy zginął.
{Y:i}Zatem, jak widać
{Y:i}poprzez ten wyż, który przeniesie się tutaj,
{Y:i}gdzie teraz patrzymy,
{Y:i}nadejdzie bardzo deszczowa pogoda na kilka kolejnych dni.
{Y:i}Będziemy obserwować kolejne opady
{Y:i}w drugiej połowie tygodnia...
Brady!
Będziesz tego potrzebował.
Ma padać.
Chciałam ci tylko przypomnieć,
że mamy kolację dziś wieczorem.
{Y:i}Jestem na służbie.
{Y:i}Nie możesz tego dalej robić.
Wiem.
Dale?
Tak?
Jak myślisz, spodobają im się kwiaty z ogrodu?
Nie wiem.
Możemy o tym porozmawiać jak wrócę do domu?
Musicie zapamiętać, że
kiedy wymyślacie postać,
jest on całkowitą sumą jego psychicznych decyzji
i wszystkich oddziaływań jakie na nim wypiera jego środowisko.
Niemożliwe jest rozpatrywanie postaci,
pomijając powiązania z jego otoczeniem.
Tak?
Życie jest zmianą, wiecie,
najmniejsze zakłócenie zmienia formę całości...
Ok, myślę, że to jest to.
Tak.
Ok, weźcie swoje kartki w drodze do wyjścia...
wybaczcie, proszę ustawcie się w kolejce.
Będę tu 5 minut dłużej.
Dziękuję.
Witam.
Przepraszam?
Pracuję w telewizji, godziny są szalone,
a ja naprawdę...
Nie mogę pozwolić sobie na utratę pracy.
Więc po co zapisałaś się na ten kurs?
Wydawało mi się, że to będzie łatwe.
To nie jest odpowiedź, którą wykładowca chcę usłyszeć.
Wiem, przepraszam.
To było rzeczywiście głupie.
Ok, powiedz szczerze,
dlaczego zawracasz sobie głowę z tym kursem?
Uczęszczam na ten kurs by zdobyć ocenę
zatem człowiek z którym pracuję
nie będzie patrzył na mnie jak na głupią blondynkę,
która jest doskonała do prognozownia pogody.
Miło to słyszeć.
Jak się nazywasz?
Sherri.
Ok Sherri, od pogody,
ponieważ byłaś bardzo szczera,
Dam ci termin do poniedziałku.
Naprawdę?
Tak, bez wymówek.
Ok, obiecuję.
Dziękuję. Nie ma za co.
Hej, jak leci chłopie?
Dołącz do gry.
Nie, dzięki. Nie jestem zainteresowany.
Jordie chłopie, nie chcę cię widzieć jak tu wracasz.
Dobra? Bo następnym razem,
nie będzie tak dobrze, ok?
Nie wrócę.
Dobrze. To właśnie chciałem usłyszeć.
No dalej, dołączmy do gry.
Zagrajmy. No dawaj.
Hej!
Pierdol się!
- Wystarczy, Jordie! - Zajebię cię!
Kogo zawsze nazywasz wariatem? Pierdol się!
Pozbieraj się razem do kupy, chłopie.
Bo nie zamierzam być tu
by niańczyć cię dłużej, dobra?
Zabieraj te jebane łapy ode mnie.
{Y:i}Nagromadzenie
{Y:i}prawie 20 milimetrów deszczu nadejdzie
{Y:i}w niedzielę wieczorem.
{Y:i}To nie wszystko co niezwykłe na tę porę roku.
"To nie wszystko co niezwykłe na tę porę roku...."
{Y:i}Spodziewając się temperatur do 14 stopni,
{Y:i}spojrzymy na około 6 stopni tego wieczora.
{Y:i}Dave, wracamy do ciebie.
Halo?
{Y:i}Halo?
Halo?
{Y:i}Cześć. Czy to Dennis?
Nie, nie ma go teraz w domu.
{Y:i}Wiesz kiedy będę mogła go zastać?
Przepraszam muszę już iść.
{Y:i}Czekaj...
O nie, nie, nie, nie, nie...
Victoria, 5 sierpnia 1959 było...
słonecznie, 24 stopnie...
Ladner... 1979...
17 listopad...
4 kwietnia 1969,14 stopni,
"To niezwykłe na tę porę roku..."
To niezwykłe.
Tak. To ma przykrycie z podwójnej nierdzewnej stali,
elektroniczny zapłon, grzanie z 57000 BTU
przez sześć niezależnie kontrolowanych palników z nierdzewnej stali...
ma rożno jednostronnie opiekane...
Tak, to jest najwyższej jakości.
12,000 BTU na wejściu.
- Naprawdę? - Pewnie.
Tak, to jest niezły grill, Jerry.
dwa cale głębokości.
Ale czarna pleśń, to była ostatecznie słoma.
Zatem zaskarżyliśmy wykonawcę.
Naprawdę?
No cóż, widziałaś robotę...
Jerry trzyma wszystko w ryzach.
Nienawidzę togi sędziowskiej, naprawdę.
Ale jeśli masz rację, to masz rację,
i musisz się przeciwstawić,
bo inaczej każdy poprostu przejdzie po tobie.
Nigdy nie widziałam takiej kompletnej niekompetencji,
Nie wydaje ci się?
Cath?
Przepraszam.
Przypomniałaś sobie siebie, mam rację?
Oczywiście.
Gotowe...
Ja nie, dziękuję.
Jesteś pewna?
Nie jem czerwonego mięsa.
Co?
- Nie jem mięsa, Cath? - Nie.
Od kiedy?
Wtedy kiedy nie jem.
To absurd. Poprostu daj jej stek...
Powiedziałam, że nie chcę żadnego.
Dlaczego nie słuchasz?
Dzięki.
A może chcesz wziąć trochę kurczaka, kochanie?
- Nie, dziękuję. - To nie problem...
Powiedziałam, że dziękuję.
Nie jesz mięsa? Co to za dieta?
To nie jest dieta.
Bo ja jestem właśnie na bezwęglanowej, ale...
jem dużo czerwonego mięsa i tłuszczu!
O mój Boże, to jest ochydne
co muszę czasem jeść...
Prawda Jerry?
Co mówiłaś?
A... tak, tak.
Pewnie.
Jak się miewałeś?
Nieźle.
Chyba cię karmili, co?
Słuchaj, Elise i ja rozmawialiśmy...
Elise? Co Elise ma z tym wspólnego?
Martwi się o ciebie.
O, dobra.
Ale ona nie jest moją matką, więc gówno mnie to obchodzi, ok?
Hej, uważaj co mówisz. Dobra?
A jak myślisz co powiedziała by twoja matka
o twojej daleko idącej ścieżce życia?
Nie zaczynaj z moją cholerną matką.
Jeśli by żyła dzisiaj?
Ukradłeś auto,
rozwaliłeś je całe do kasacji...
godny podziwu jebany przykład, Jordie.
Nie zamierzam brać dłużej twojego gówna na siebie.
Rozumiesz?
Co zamierzasz zrobić, co?
Zamierzasz mi wbić jakiś rozsądek do głowy?
Co powiedziałeś?
Wiesz, Carly jest teraz na uniwersytecie.
Tak wiem.
Przyszła mnie odwiedzić zanim wyjechała do szkoły.
- Odwiedziła cię? - Tak.
Jest w McGill.
To nie jest zwykła szkoła, to kurs medyczny.
Jest najlepszą uczelnią w kraju.
Jasne, wiem gdzie ona jest.
Dziekuję.
Jak było?
Brady zasnął.
Dobrze.
Jeśli dasz mi minutkę,
to zawiozę cię do domu.
Dobrze, dobrze...
Spokojnie...
Tutaj.
Dale? Dale?
Powiedz Nicky'emu...
Jezu, Catherine...
że chcę go zabrać jutro do parku,
ale jestem zbyt zmęczona by zobaczyć się z nim teraz.
Możesz mu to powiedzieć, proszę?
Wystarczy.
Połóż się już.
LOKALNA GWIAZDA KOSZYKÓWKI ZGINĘŁA W WYPADKU SAMOCHODOWYM
- Kawy? - Nie.
Zatem, w twoim ostatnim liście,
wspominałeś coś o planie.
Tak...
Myślałem może college albo coś innego.
Tak, jestem pewny, że istnieje
kierunek "może college albo coś innego"
na moim utrzymaniu.
Cóż, brzmi fascynująco.
Masz tydzień na znalezienie pracy,
albo cię nie ma. Jasne?
Zdecydowałem, że nie będę cię dłużej utrzymywał.
Spaliłeś swoje szanse.
Muszę iść.
- Cześć. - Cześć.
Tęsknił za tobą, wiesz.
Oboje tęskniliśmy.
Miło cię znowu zobaczyć.
Bardzo wyrosłeś.
Nie masz jakiejś roboty albo czegoś innego?
Mam dzień wolny.
Zamierzam posprzątać dom. Chcesz pomóc?
A jak myślisz?
Rób jak uważasz.
Twój tata lubi te okna bardzo czyste.
Tak, mogę to przyznać.
Carly zawsze mi pomagała.
Teraz musze robić to wszystko sama.
Niesamowite.
Teraz to musiało być naprawdę
niezłe doświadczenie matka-córka.
Ona jest moją przyjaciółką.
Jednak nie jest twoją córką.
A ja nie jestem twoim synem, tak przy okazji.
Nikt nie powiedział, że jesteś.
Tylko wyjaśniam.
Dale?
Słuchaj, mam pracowity dzień. Muszę iść.
Będziesz musiała zabrać Brady'ego do szkoły.
Gówno mnie obchodzi jak się czujesz,
zabierzesz go do szkoły.
Czy tak dobrze?
Na litość boską, Catherine,
Robię tutaj wszystko.
Musisz się pozbierać. Jesteśmy rodziną.
Byliśmy rodziną.
Co to do cholery miało znaczyć?
Jesteś zbyt zajęty by zauważyć,
że nie jesteśmy już kompletną rodziną.
Słuchaj, tylko spraw by się nie spóźnił, ok?
Nie siadaj na mojej koszuli.
Nie mam czasu by to wyprasować.
Przepraszam.
O której godzinie musisz być w szkole?
O 8:45.
Jedziemy.
Otwórz. To ja.
Może powinieneś zadzwonić po właściciela bloku.
- Drzwi wejściowe są zepsute. - Ok.
Mam twoją pocztę i parę książek.
Dziękuję.
- Wziąłeś swoje tabletki? - Tak.
Nie widzę ich nigdzie.
Gdzie są twoje tabletki?
Dennis, gdzie są twoje tabletki?
Zaniosłem je teraz do łazienki.
- Ok. - Ok.
Więc mamy to załatwione.
Chcesz wyjść na spacer?
Nie.
- Co to jest? - Walter...
nie możesz tego czytać.
Od kogo to jest? Kim jest Sylvie?
- Oddaj mi mój list! - Bez uderzania.
- Czy ona jest twoją dziewczyną? - Nie.
Sylvie...
Walter! Przestań.
Spokojnie.
Jestem tylko ciekawy twojego listu, dobra?
Jestem ciekawy Sylvie.
Dobra, właśnie wyszła z więzienia,
i chce się z tobą zobaczyć.
Była w więzieniu?
Tak.
Co zrobiła?
Coś nielegalnego. Nic złego.
Dlaczego nie wyjdziesz się z nią spotkać?
Myślę, że to było by naprawdę dobre dla ciebie.
Poczujesz się lepiej jak wyjdziesz, wiesz.
Dawaj, czemu nie zaczniemy dzisiaj?
- Nie. - Zaczniemy dzisiaj.
Walter! Bez trzymania!
Walter!
Nie, nie, nie!
Trail... 1946...
było -10 stopni, 8 lipiec 1999, bardzo bardzo gorąco...
32 stopnie...
Przepraszam, Dennis. W porządku?
W porządku, Dennis?
Niepowinieneś tego robić, Walt.
Nie zrobię już tego, obiecuję.
Niepowinieneś tego robić, Walt.
Nie no... słuchaj, co ja właśnie powiedziałem?
Obiecuję, że już tego nie zrobię.
Pozwolę ci wyjść samemu
kiedy będziesz gotowy, ok? Dobrze?
Dobrze.
Muszę iść, dobra?
Zadzwonię później, dobra?
Dobra.
To było dwa lata temu,
i myślę, że zaczynanie tej sesji teraz jest stratą czasu.
Jak myślisz dlaczego tu jesteś?
Po prostu by oczyscić moje sumienie, być gotowym do tego.
Chcę byś mi to opisał.
Opisał wypadek.
Po prostu udaj, że to jest jak krótka historia, ok,
jakbyś opisywał kogoś innego...
"Był sobie facet."
Był sobie facet. Nazywał się...
Nie, nie.
Nie mów jak się nazywał...
to poprostu facet.
Facet prowadził.
Był bardzo pijany.
Miał brata w samochodzie.
A dlaczego się upił?
Nie wiem.
Dlaczego ten facet się upił?
To znaczy, musiał być jakiś powód.
Była jakaś impreza albo specjalna okazja?
Facet pił by zapomnieć.
On zwykle pił po pracy.
Poszedł do baru przy college'u,
gdzie reszta wydziału poszła.
Był nauczycielem.
Czuł się fatalnie...
A dlaczego jechał ze swoim bratem?
Czy jego brat był z nim w barze?
Nie. Jego brat był na grupowej...
on był częściowo autystyczny,
i chodził na terapię grupową
która była niedaleko college'u w każdy piątek.
Zazwyczaj, jechał autobusem,
ale był strajk transportowy,
więc oczekiwał by go odwieźć.
Ale facet zapomniał i...
kiedy sobie uświadomił jak bardzo był spóźniony,
pędził jak szalony.
I czuł się...
strasznie, że zostawił swojego brata.
On stał w tej małej przestrzeni
pomiędzy drzwiami wewnętrznymi
a zewnętrznymi,
chodził w kółko przez godzinę...
a ochroniarz starał się wypchnąć go na ulicę
kiedy tam dotarłem,
Dennis krzyczał jak szalony.
A ja...
ja byłem pijany
i próbowałem wziąć go do samochodu.
I jechałem zbyt szybko...
Ja...
Wszystko w porządku?
Artykuł w gazecie, ja...
Znalazłem go i starałem się je wyrzucić,
ale nie mogłem.
O jaki artykuł chodzi?
Ten o wypadku.
Tam było zdjęcie chłopca...
który miał na sobie...
strój.
Strój koszykarski.
Jakaś gwiazda.
Jak się nazywał?
Nick.
Reiker.
Tak, cóż...
Powinienem zapytać.
Słuchaj, nie wydaje mi się
że mogę kontynuować te sesje.
Mamo?
Nie chcę cię tutaj,
Nie chce nikogo tutaj.
Chciałem zapytać czy mogę pójść do Allena.
Nie.
Czemu nie?
Czy jego rodzice tam będą?
Nie wiem...
Nie chcę byś tam szedł jeśli jego rodziców tam nie będzie.
Ale ja nie wiem kiedy oni zamierzają wrócić.
Więc... mogę iść?
Do jasnej cholery, Brady.
Dlaczego mnie nie słuchasz?
Więc byłeś w areszcie dla młodocianych przestępców...
spędziłeś tam trochę czasu na to wygląda.
- Co zrobiłeś, okradłeś kogoś? - Nie.
Nie widzę żeby to miało jakiś związek z pracą.
Dobrze, nie chcesz o tym mówić,
nie chcesz pracy. Dobra.
Ale jeśli myślisz, że stoi kolejka facetów jak ja,
chcących zatrudnić facetów jak ty,
to lepiej idź. Nie chciałbyś tego przegapić.
Ukradłem samochód.
Ukradłeś pojazd?
Tak.
I myślisz, że poradzisz sobie tutaj?
Tak.
Dobra, ale mówię ci, chłopaku, to nie żarty.
Kiedy nadchodzi 5:00, tu robi się dzicz.
To miejsce zamienia się w zoo.
Dobrze.
Masz pojazd?
Tak, tak...
Mogę tu dotrzeć.
Ukradłeś swój pojazd?
Nie.
Humor jest ważny. To ważne by mieć miły czas.
Co robisz?
Sos z krabów mojej mamy. Jest zbyt rzadki.
Twoja niebieska koszula jest na łóżku.
Musimy tam być za 45 minut, więc...
Nawet nie zdąrzyłam zrobić paznokci.
Słuchaj, myślałem, że rozmawialiśmy o tym.
Słuchaj, nie jestem w nastroju.
Całe to gadanie o przestrzeni, kolorze i strukturze,
doprowadza mnie do wściekłości.
Naprawdę, nie mogę tego znieść, dobrze?
Czy to według ciebie smakuje dobrze?
Na litość boską Abby, próbuję ci coś powiedzieć.
Mogłabyś odłożyć ten jebany dip z krabów.
i po prostu spojrzeć na mnie?
Nie mogę uwierzyć, że sprzedaliśmy tylko trzy obrazy dziś wieczorem.
Poprostu nie zdobyłam ludzi.
Zdobyć ich by powierzyć im kawałek sztuki...
Nie.
Wiesz co mam na myśli?
Widzę istotę rzeczy...
Jaką istotę rzeczy?
Czegokolwiek co mówiłaś.
Nie słuchałeś mnie.
Co ty robisz do cholery? Oddawaj.
Oglądałem to.
Teraz to przegapię.
Co przegapisz?
Od kiedy oglądasz pogodę?
Od kiedy oglądasz pogodę?
Słuchaj, nie jestem w nastroju, dobra?
Ty nigdy nie jesteś w nastroju.
Mam mnóstwo prac, które muszę na jutro ocenić.
Muszę pracować.
Jasne, Walt.
Powinieneś pisać, a nie oceniać prace.
Czemu już nie piszesz?
Uczę.
To nie znaczy, że nie możesz pisać.
Kiedy się po raz pierwszy spotkaliśmy to pisałeś.
Byłeś bardziej za pisaniem niż nauczaniem.
Coż, teraz jestem bardziej za nauczaniem.
Ludzie się zmieniają.
A co z tą nową książką?
Śmieć.
To nie jest śmieć.
Wywaliłem ją.
Dlaczego? To był początek czegoś.
To było gówno.
A skąd możesz to wiedzieć?
No bo kiedyś byłam twoją studentką.
Kiedyś miałeś niewątpliwe zaufanie dla mojej oceny.
W każdym razie, przynajmniej udawałeś.
Słuchaj, Abby, książka była gównem, ok?
Nie mogę zrozumieć jak możesz nauczać a nie pisać.
Słuchaj, moja pensja nauczycielska przychodzi dość łatwo
kiedy twoja jebana galeria
sprzedaje dwa wstrętne obrazy w miesiąc.
Nie mamy pieniędzy dla nas obojga
by żyć w tej małej cygańskiej fantazji.
Wię pierdol się ze swoimi uwagami o mojej pracy,
i nie wtrącaj się w mój interes, dobrze?
Jasne.
{Y:i}Zatem jak widać
{Y:i}deszcz nadchodzi,
{Y:i}będzie bardzo deszczowo.
{Y:i}Wiem, gdy szłam do pracy dzisiaj rano,
{Y:i}poprostu cała przemokłam.
{Y:i}Byłam przemoczona do kości.
{Y:i}Moje ubrania opinały się na moim ciele...
Co z tobą kurwa mać?
Przepraszam.
Jordie?
O mój Boże, cześć.
Cześć.
Kiedy wróciłeś?
Wczoraj w nocy.
Spoko. Słyszałam, że wychodzisz wkrótce.
Miło cię widzieć.
Ciebie też.
No to co robisz by zająć jakoś czas?
Tylko czytam. Głównie.
Spoko. A co czytasz?
Wiesz, różne rzeczy.
Nic czym byłabyś zainteresowana.
Zatem, było bardzo miło cię spotkać.
Tak.
Cześć.
Wyglądasz ładnie, tak przy okazji.
Tak?
Zrobiłam sobie nową fryzurę.
Tak, zauważyłem.
Podoba ci się?
Jest ładna.
Więc jest impreza w ten weekend.
Naprawdę?
Powinieneś przyjść.
Dobra, pomyślę nad tym.
Widziałam mamę Nicka w sklepie.
Wyglądała, że wie kiedy ty wracasz...
Tak?
Rozmawiałeś już z nią?
Nie. Nie rozmawiałem.
- No to powinieneś. - Dlaczego?
Nie wiem. Powinieneś poprostu z nią porozmawiać.
Jestem pewnie ostatnią osobą, z którą chce porozmawiać.
Powinieneś przyjść na imprezę.
Cześć.
Co to jest?
Gdzie wychodzisz?
Słuchaj, nie powinniśmy przynajmniej o tym porozmawiać, Abby?
Rozmawialiśmy wystarczająco. Nie, nie mogę tu zostać.
Będę u moich sióstr.
Halo?
{Y:i}Cześć. Próbuję skontaktować się z Dennisem Braugherem.
{Y:i}Czy masz do niego numer albo wiesz gdzie on może być?
Nie. A kto mówi?
{Y:i}Sylvie Farber.
{Y:i}Jesteś tam jeszcze?
Tu Dennis.
{Y:i}Próbowałam się z tobą skontaktować.
{Y:i}Chcesz się spotkać?
Nie wiem.
Nie wiem...
Sylvie.
Bardzo przepraszam, ale nie mogę wyjść.
Dennis nie, nie, nie, nie, nie.
Cache Creek, 1982, 13 czerwiec 1976...
Przepraszam.
Halo?
Dzwoniła.
{Y:i}Kto dzwonił?
Sylvie.
Co powiedziała?
Nic.
Co chcesz zrobić?
{Y:i}Nie wiem, Walt.
{Y:i}miałem nadzieję,
{Y:i}że ty mi powiesz co mam zrobić.
Czemu do niej nie oddzwonisz i zapytasz czy się z tobą spotka?
Nie wiem, Walt.
O Jezu, Dennis, rób co chcesz.
Idę spać.
Halo?
{Y:i}Dennis przepraszam, ok?
Słuchaj, nie dzwoń do niej. Jest zbyt późno.
Prześpij się z tym a my porozmawiamy o tym jutro, ok?
Dobranoc.
Dobranoc, Walt.
Przepraszam. Nie wiedziałam, że jesteś w domu.
Tak, no cóż jestem.
Przepraszam za...
Nie powinnam po prostu wchodzić jak...
Tylko weszłam zobaczyć czy masz jakieś brudne rzeczy dookoła.
Nie. Nie mam.
Pomyślałam, że zrobię pranie za ciebie.
Już je zrobiłem, dobra.
Wszystko w porządku?
Mogłabyś przestać próbować być moją cholerną matką, proszę?
Proszę.
Dziękuję.
Proszę, pozwól, że wezmę kilka.
- Wezmę. - Masz ją?
Lubisz tak, profesorze?
O Boże.
O mój Boże.
Chcesz zapalić skręta?
Skręta?
Tak.
Trawkę.
Tak, wiem co to jest skręt.
Pewnie.
Oszalałaś kobieto?
Gram jako wspomagający.
Muszę ustawiać blok cały czas.
Trener mówi, że jestem naprawdę dobry w tym...
Powinieneś grać w koszykówkę.
Nie jestem dobry w koszykówkę.
To nie prawda.
Ty poprostu nigdy nie dopuściłeś takiej myśli do siebie.
Mój ojciec grał w koszykówkę całe swoje życie.
Nicky był mistrzem trzy lata z rzędu.
Czy mogłabyś przestać, Catherine?
Dokąd idziesz, Brady?
Brady?
Nie możesz zapukać?
Czego chcesz?
Możesz pozwolić mi się ubrać?
Elise?
Cholera.
Jezu. Kurwa.
Elise?
Elise?
Hej, w porządku?
Tak, cześć kochanie. W porządku.
Jeśli wszystko w porządku, to co robisz w łóżku?
Jest już pora obiadowa.
Nie czułam się najlepiej,
więc zdecydowałam się na drzemkę.
- W takim razie musiałam zaspać. - Tak?
Czujesz się już dobrze?
Tak, miałam najdziwniejszy sen.
Tak?
Tak, był o tobie...
Tak?
O czym sobie śniłaś?
Śniłam o tobie...
Kiedy był ostani raz jak śniłaś o mnie?
Carl, tylko nie tak brutalnie.
Przestań, od kiedy nie lubisz tego brutalnie, kochanie?
{Y:i}Leżąc w naszym łóżku, śniąc o mnie?
{Y:i}Ale... Jordie będzie oczekiwał wkrótce na obiad.
{Y:i}Dobra, dzieciak może sobie sam zrobić jebany obiad.
Pamiętasz to?
Czy to pamiętasz?
Tak...
Tęskniłaś?
Tak.
Teskniłaś za mną?
O tak.
Cieszę się, że tęskniłaś.
{Y:i}Otwórz.
{Y:i}Przyniosłem ci trochę ubrań.
Tutaj. Jak się masz?
Dobrze.
Cześć.
Co ty robisz do cholery, Dennis?
- Walt! - Co ty robisz do cholery?
Uspokój się Dennis.
Ona jest... ona nie może wejść!
Tylko chwilkę...
Walt, nie, nie, nie, nie.
2001... Comox...
to jest to. Właśnie ją poznałem.
Ona jest naprawdę miła, bardzo miła, widziałeś ją wcześniej.
Widziałeś ją wcześniej.
Ok?
9 luty...
Widziałeś ją wcześniej.
Ona nie może wejść, Walt.
Muszę się wysikać.
Walt, co się dzieje do cholery?
Możesz zaczekać w samochodzie?
Tak, dobrze.
Dzięki.
- Poszła sobie? - Tak, poszła.
Podejdź tu.
Słuchaj, przyniosłem ci to na twoją randkę z Sylvie.
Pomyślałem, że będziasz chciał się trochę wystroić.
- Dobrze? - Dzięki.
Gotowy się szykować? O której się z nią spotkasz?
O 10:00.
Dobra, jest kwadrans po 9:00.
Ruszajmy się.
Nie lubisz ich, co?
Nie za bardzo.
- To jest mój najlepszy strój. - Spoko.
- Nie będziesz brał prysznicu, co? - Nie.
W porządku. Przyniosłem to.
Dziewczyny lubią facetów, którzy ładnie pachną.
To dlatego Abby wyszła za ciebie?
- Nie wydaje mi się. - Kochasz Abby?
Oczywiście, że tak.
Kochasz swoją dziewczynę z prognozy pogody?
Ona nie jest moją dziewczyną, jest przyjaciółką.
Faktycznie, jest moją studentką.
Ma najładniejsze usta.
Kiedy mówi o pogodzie, to...
oblizuje swoje wargi... zauważyłeś to?
Nie mogę powiedzieć, że tak.
Nie rób tego na randce. Zmień temat.
Spróbujmy wyjść na zewnątrz, ok?
- Ok. - Dobra.
Zaprowadźmy cię na twoją randkę.
No dawaj, możesz to zrobić.
Powoli.
Dawaj...
Dawaj, możesz to zrobić.
1949...
Nie mogę, Walt.
Nie mogę wyjść na zewnątrz.
Nie mogę wyjść.
Przepraszam.
Walt?
Jezu, co ty robiłeś tak długo?
Co jest nie tak z tobą... zostawiłeś mnie siedzącą tu...
Przepraszam. Może nie powinienem zabierać cię...
On nie postawił stopy poza swoje mieszkanie od dwóch lat.
Mieliśmy bardzo poważny wypadek.
Był dość ciężko ranny.
Co z tego, to dlatego jest całkiem...
Nie. To znaczy, nigdy nie był całkiem taki,
ale robił postępy.
Dzięki mnie, zrobił krok wstecz.
To dlaczego zabrałeś mnie w to wszystko?
Chciałem by cię poznał.
On jest zainteresowany dziewczyną,
więc pomyślałem, że to go nie skrzywdzi, jak spotka nieznajomą, on...
on rozpoznawał cię z telewizji.
Myślałem, że to mu się wybije.
Wiesz, robi się całkiem późno.
Możesz mnie po prostu odwieść do domu?
Tak naprawdę nigdzie nie wyszliśmy.
Tak, wiem. Może innym wieczorem.
Nie powinieneś być teraz na treningu piłki nożnej?
Nie mam ochoty tam chodzić.
Jak idzie?
Po prostu nie chcę, dobra. Po co to wielkie śledztwo?
Brady, musisz ugiąć kolana
i mieć prawą rękę pod piłką.
Musisz ugiąć kolana, Brady,
i mieć rękę pod piłką.
Jakbyś ty cokolwiek o tym wiedział...
Cholera.
Niech to szlag.
Brady, biegnij do kuchni i weź dla mnie apteczkę.
Brady, ruszaj! No dalej!
Nie w butach po domu.
Tata skaleczył się w palec.
Skąd masz tą piłkę?
Skąd wziąłeś tą piłkę?
Do jasnej cholery, Brady.
Ile razy ci mówiłam byś zostawił rzeczy
swojego brata tam, gdzie je położyłam.
On nieżyje, dobra?
Już nie potrzebuje tej głupiej piłki, swojego pokoju i niczego.
{Y:i}- Dlaczego to zrobiłeś? - Co?
Ukradłeś ten samochód.
Chyba by udowodnić, że potrafię.
To był twój pomysł?
Tak.
Tak, to był mój pomysł.
Ukraść samochód, prowadzić samochód,
rozwalić samochód, spierdolić swoje życie.
To wszystko mój pomysł, Elise.
Przepraszam.
To głupie, że zapytałam.
Twój ojciec się obwinia, wiesz?
To właśnie powoduje, że jest taki nieznośny.
Staje się zmęczonym starszym facetem.
On ledwo zwraca na mnie uwagę.
Wiesz jaka samotna byłam?
Dzięki Bogu, że tu jesteś Jordie.
Nie jestem wstanie powiedzieć jak bardzo się cieszę, że tu jesteś.
Sherri!
Trzymaj, dla ciebie. Gdzie idziesz?
Muszę się dostać do studia.
Mogę do ciebie zadzwonić?
Wiesz, Walt,
może powinniśmy wziąć małą przerwę.
Przerwę? Od czego?
Muszę iść, jestem spóźniona.
Sherri, o jakiej przerwie my mówimy?
Dokładnie?
$28.50.
Tak, dzięki.
Witamy w Pizza Zone.
Spójrzmy na ciebie. Masz pracę.
Taa.
Z pewnością wyglądasz ślicznie w tym stroju, Jordie.
Coś podać?
A co jest twojego ulubionego?
Nie jem tutaj.
Dobrze.
W takim razie wezmę tylko napój...
Proszę bardzo.
Woda.
No nie pojawiłeś się wcale na imprezie.
Nie. Nie pojawiłem się.
Oczekałam na ciebie.
Tak?
Tak.
Wiesz, nie zraniło by cię jakbyś wyszedł gdzieś na trochę.
Obecnie, to kręcę się wyłącznie
z pracownikami Pizza Zone, więc...
- O której godzinie kończysz? - Za kilka godzin.
Chcesz coś zrobić?
Jordie, widzę jak się tworzy kolejka a nie jest to nawet godzina szczytu.
Do roboty.
Natychmiast, proszę.
Dobrze, Tim.
Więc... zadzwonię do ciebie później.
Pewnie.
Ok.
Cześć.
Cześć.
Co ty tu robisz?
Brałem napój.
Słuchaj Brady, a propos dzisiejszego wieczora...
nie zawracaj sobie głowy.
Przepraszam, Brady.
No to chcesz wejść?
Nie wiem. Jest trochę późno.
Myślisz, że zgodzą się twoi rodzice?
Mój tata nie jest w domu.
Poza tym, to nie jest tak, że muszę się pytać o pozwolenie.
Wiesz...
Lubiłam być dziewczyną Nicky'ego...
ale naprawdę nie tęsknię za nim tak bardzo.
Boże.
Czy to jest okropne?
Nie wiem.
Nigdy nie znałam go tak dobrze.
Wiesz myślę, że to było raczej jako stan.
To było jak...
czasami, on był gwiazdą,
a kiedy stawał się takim twardym ulicznym dzieciakiem...
ja nigdy nie wiedziałam kim tak naprawdę on jest, a ty?
On zdecydowanie nie był z getta.
Cóż, wiem, ale...
ale ty nigdy nie byłeś inny.
Byłeś zawsze taki sam.
Byłem tym, kim on chciał bym był.
Cóż, myślałam zawsze, że jesteś bardzo miły.
Tęskniłam za tobą, Jordie.
Przepraszam. Nie słyszałam jak weszliście.
Jordie, zamierzasz przedstawić mnie swojej przyjaciółce?
Jestem Melissa.
Jak poznałaś Jordiego?
Chodziliśmy razem do liceum.
Nie pamiętam by mówił coś o tobie.
To było dziwne.
Powinnaś iść.
Dlaczego?
Proszę.
Chcesz się czegoś napić?
Tak poproszę.
Wody.
Lemoniady!
Zobaczę kto to.
Nie, nie, nie. Kto to?
Mnie tu nie ma. Walt, nie! Nie, nie, nie.
Uspokój się, Dennis. Zobaczę kto to.
Nie ma tu mnie.
Sylvie?
Dennis?
Nie, jestem Walt, brat Dennisa.
Dennis jest tam.
Dennis?
Nie ma tu mnie.
Nie ma mnie, Walt.
Dennis...
Powiedziałem, że nikt nie wchodzi.
Dennis, wyłaź spod koca.
Nie, nie, nie, nie wkurzaj mnie.
Dennis, Dennis.
Wyłaź spod koca.
To Sylvie.
Dennis, to ty?
Wiesz co, pójdę zaczekam przed drzwiami,
i będziemy mogli porozmawiać przez drzwi jeśli chcesz.
Dobrze?
Tylko tam zaczekaj.
W porządku,
rozmawiaj z nią jakby przez telefon.
Udawaj, jakbyś mówił do mnie.
Przez drzwi.
Tak jakbyś mówił przez telefon.
- Przez telefon? - Przez telefon.
Dobra. Halo.
Halo.
Jak się masz?
Halo, Sylvie. Jak się masz?
Dobra.
Halo, Sylvie.
Jesteś tam?
Tak jestem.
Dobrze.
Więc...
Ja naprawdę nie lubię mieć ludzi we własnym domu.
Walt prawdopodobnie powinien ci powiedzieć,
że może tak być,
wtedy mógłabyś poprostu zostać w domu
i moglibyśmy porozmawiać przez telefon.
Tak, masz rację.
Powinien mi powiedzieć, ale...
Jestem zadowolona, że przyszłam.
Jesteś?
Pewnie.
Ok.
Dobrze.
Ok.
Nie odchodź nigdzie, ok?
Ok.
Zaczekaj chwilkę.
Proszę.
Możesz sobie usiąść.
Masz siedzenie.
Siedzisz?
Tak. Świetne krzesło, dzięki.
Dobrze.
Mieszkasz daleko stąd?
Niedaleko. Przyjechałam autobusem.
Jest całkiem spoko,
że zatrzymuje się tuż obok budynku mieszkalnego.
Tak... Nie jeżdżę autobusami.
Prowadzisz?
Nie.
Zatem, jak się poruszasz?
Tak naprawdę to się nie...
poruszam.
Zatem powinieneś pojechać czasem autobusem.
Może będziemy mogli pojechać razem.
Może chcesz wyjść gdzieś dzisiaj?
Ok. Nie dzisiaj.
Może innym razem?
Tak!
Ok.
Dobrze.
Co?
Przepraszam. Jest Sherri...
Walt, co ty tu robisz do cholery?
Chciałem tylko z tobą pogadać.
Kim jest ten facet?
Co? Ruchałaś się z tym facetem?
Wiesz co, to nie jest twój jebany interes.
Co ty kurwa robisz?
Sherri, otwórz.
Przestań, Sherri, proszę otwórz drzwi.
Co ty tu robisz?
Myślałam, że zgodziliśmy się na przerwę.
Nigdy nie pozwoliłaś mi się zgodzić na cokolwiek.
Ledwo rozmawialiśmy.
- Czy to boli? - Tak.
{Y:i}Przestań, Sherri, proszę otwórz drzwi!
Zaczekaj tu, przyniosę ci ręcznik, ok?
Kurwa.
Boże.
Przechodziłam obok twojego domu.
Ale twoja macocha nie wyglądała, że wie gdzie jesteś.
Elise.
Tak na nią wołasz?
To jest jej imię.
- Tak. - Tak.
Jest miła?
Pewnie, że tak.
Czy jest... jakoś podobna do twojej mamy?
Nie. Nie jest.
widziałeś w jaki sposób na mnie patrzyła,
kiedy weszła do twojego pokoju?
O mój Boże...
Poważnie, to było jakbym
próbowała ukraść jej chłopaka albo coś innego.
Kiedy będę w tym wieku, mam ogromną nadzieję, że nie będę taka.
Możemy przestać rozmawiać o Elise?
Przepraszam.
W porządku.
Lubisz mnie, Jordie?
Tak.
- Wiesz, nienawidzę pogody. - Naprawdę?
- A ja nienawidzę uczyć. - Naprawdę?
Wiesz, zawsze chciałam być w telewizji,
ale nie jako tępa panienka...
Chciałam zaczepić się w wiadomościach.
Chciałam by mnie brano na poważnie.
Ja tylko chciałem dostawać regularną wypłatę
więc mógłbym pisać moją powieść.
Czy kiedykolwiek ją napisałeś?
Tak? No powiedz!
A jak myślisz?
Nie wiem.
Nie pamiętasz mnie, prawda?
Co masz na myśli?
Właściwie to przeprowadzałam z tobą wywiad dwa lata temu
na schodach sądu.
To było wtedy jak zostałeś zwolniony
z tych oskarżeń przestępczych
z tego wypadku gdzie zabito tego dzieciaka.
Wiesz, to miało być moim wielkim przełomem.
Nie mieli nikogo innego,
więc wysłami mnie bym to załatwiła.
Nie pamiętam za wiele z tamtego dnia.
Pamiętam tę kobietę...
matkę dzieciaka...
jak wychodziła po tobie.
Ona jakby, praktycznie cię ścigała
do samochodu,
po prostu domagając się dlaczego to zrobiłeś.
policja ostatecznie ją powstrzymała,
ale ty po prostu...
zachowywałeś spokój cały czas.
Wiesz, nawet nie spojrzałeś jej w oczy,
tylko odszedłeś.
Pamiętam jaki byłeś opanowany.
Ja prawdopodobnie bym się wystraszyła tej kobiety.
Ona całkowicie oszalała.
Zabawne jak dzieją się rzeczy, prawda?
Tak. Zabawne.
Pomyśleć, że los ponownie nas połączył
dwa lata później.
Musiałeś mieć naprawdę dobrego prawnika.
Hej, co robisz?
Muszę iść.
Jordie, nie wyczyściłeś jeszcze łazienki.
Tak, wiem. Nie miałem czasu.
Ok, cóż, przypominam ci tylko,
że jest twoja kolej.
Słyszałem, powiedziałem, że nie miałem czasu.
Więc co chcesz bym robił?
Ok. Teraz wygląda na to, że mamy mały konflikt.
Jeśli chcesz żebym posprzątał łazienki,
dobrze, posprzątam...
Spoko, poważny panie.
Pamiętasz jak zapytałem cię
czy myślisz, że sobie z tym poradzisz?
Chcesz czyste łazienki,
to je wyczyszcze.
Przemysł fast-food to nie żart.
Tu robi się szybko i zaciekle w Pizza Zone.
Masz obowiązki, odpowiedzialności...
teraz, jeśli sobie z tym nie radzisz,
może powinienem znaleść kogoś kto może.
Wiesz co, Tim? Możesz sobie wziąść tę robotę
i wsadzić to sobie w twoją tłustą dupę.
Kim ty do kurwy myślisz, że jesteś?
Jestem twoim kierownikiem, tym jestem.
Teraz idź tam i posprzątaj te łazienki,
a ja zapomnę, że to wogóle się zdarzyło.
Jesteś kierownikiem? Ty naprawdę
rozjaśniasz jebany świat ogniem, prawda Tim? Co?
Płacąc dolara ponad płacę minimalną?
Kierując jakąś jebaną pizzerią?
Robisz to zajebiście.
A propos, nie jesteś już moim kierownikiem.
Odchodzę. Pierdol się.
Pierdolony fiut.
Nadęty chuj.
Nie możesz zatrzymać sobie tej koszulki!
W porządku.
Jesteś bez wątpienia w dobrym humorze.
Tak.
Zamierzasz zostawić swoją małą przyjaciółkę na zewnątrz?
Nie.
Jordie...
Jordie, Jordie, czy możesz proszę...
Czy możesz zaczekać chwilkę?
- Gdzie idziesz? - Gdzieś.
Musimy pogadać.
Możemy o tym porozmawiać później, Elise?
Jordie.
Cześć, Elise.
{Y:i}Halo?
Cześć.
Tu Jordie...
Jestem przyjacielem Nicky'ego.
Cieszę się, że zadzwoniłeś...
Myślałem, że mnie znienawidziłaś.
To nie prawda.
Zamierzałem do ciebie zadzwonić,
ale nie wiedziałem co powiesz.
Nie myślałem, że chcesz się ze mną spotkać.
Wygląda jakby to było dawno temu, wiesz.
Inne życie.
Chcę byś wiedziała, że to wszystko był mój pomysł...
to wszystko, samochód i reszta.
Pewnie już o tym wszystkim słyszałaś.
Nie zauważyłem tego faceta.
Gwałtownie skręcił na nas, to zdarzyło się tak szybko.
Ja prowadziłem, Nicky nie chciał.
Był dobry.
Był naprawdę dobry.
Ja byłem zły...
i miałem...
dużo czasu by to przemyśleć...
To nie prawda.
Nie wydaje mi się bym znała Nickyego
z tej strony, z której myślałam, że znam.
Jeśli ktokolwiek ma się obwiniać, to prawdopodobnie ja.
Ja nigdy...
Ja nigdy nie poświęcałam czasu dla niego...
a kiedy by nastolatkiem, wpadał w kłopoty...
i...
Widzę teraz wszystkie błędy bardzo wyraźnie.
Jaka to ulga porozmawiać o tym.
Nikt nie chce bym pamiętała.
Myślą, że może się tylko pogorszyć.
Ale ludzie nie zdają sobie sprawy, że nie można wrócić...
poprostu nie można,
a nawet jeśli można, to nie wiadomo jak.
- Żałuję, że to nie byłem ja. - Nie...
- Nie, żałuję... - Nie, nie mów tak.
Cały czas tam byłem...
to wszystko o czym mogę pomyśleć.
Żałuję, że to nie byłem ja.
To powinienem być ja.
Halo?
{Y:i}Walt. Jesteś w domu.
Tak. Jestem.
No to.. jest czwartek.
Tak Dennis, wiem, że jest czawartek.
W czwartek przychodzisz tu i przynosisz moją pocztę.
{Y:i}Wszystko w porządku?
Tak w porządku. Muszę iść.
Zamierzam wyjść z Sylvie dziś wieczorem.
{Y:i}Wiem, dobra?
- Oddzwonię do ciebie, Dennis. - Cześć.
Catherine, co ty robisz do cholery?
- Co ty robisz? - Nie. Przestań!
Nie! Nie!
Przestań!
Proszę, proszę. Przestań!
Wiem, że myślisz, że oszalałam.
Nie oszalałam.
Nie mogłam po prostu tego znieść.
Rzeczy twojego brata.
Tego domu.
Myślałem, że lubiłaś rzeczy Nicky'ego tam gdzie były?
Nie wiem, Brady.
Jesteś wszystkim co teraz mam.
I mam nadzieję, że...
dasz mi szansę by to wszystko polepszyć.
Bardzo przepraszam.
Kocham cię.
Muszę wyjechać na jakiś czas...
i zamierzam zabrać cię ze sobą.
Gdzie jedziemy?
Do domu twojej ciotki. Tylko na jakiś czas.
Będziemy po prostu... spędzać razem czas i...
razem przebywać.
Dobrze.
Lepiej idź tam i pomóż swojemu tacie,
zanim sąsiedzi zadzwonią po straż pożarną.
Pewnie.
Brady?
Dziękuję.
Walt?
19... 2001.
Dennis...
Częściowe zachmurzenie, przelotny deszcz...
Ok, dobra.
Ok, ok, ok.
Książę Rupert...
10 listopad 1954.
22 czerwiec 1982...
kiedy było 23 stopni.
23 stopnie...
Ok.
Dobra lecimy, Dennis.
Dobra brachu. Gotowy.
Daj spokój Catherine, proszę.
Co ty robisz?
Nigdy nie płakałeś.
Nigdy ci tego nie wybaczę.
Nasz syn umarł, a ty prowadziłeś swoje życie
tak jakby nic się nie stało.
Ponieważ ludzie tak postępują...
Catherine, starają się iść na przód.
- Proszę. - Nie dotykaj mnie, Dale.
Nie masz pojęcia co przechodzę każdej nocy...
jak to jest być matką.
I wiedzieć dokładnie po co jest się na Ziemi.
I oddalać się od ciebie.
I w końcu żyć jakby nic się nie stało.
To jest najgorsza część, Dale.
Nie mogę tego dłużej robić.
Dennis, przepraszam za spóźnienie.
Dennis?
Dennis.
{Y:i}Nie było chmurki w zasięgu wzroku.
{Y:i}Kwiaty zaczynają rozkwitać,
{Y:i}ludzie w końcu wychodzą na zewnątrz,
{Y:i}więc radzę, jeśli możecie w ten weekend,
{Y:i}to wyjeżdżajcie i cieszcie się,
{Y:i}ponieważ w następnym tygodniu,
{Y:i}wygląda, że będziemy mieli
{Y:i}trochę frontu deszczowego, który nadejdzie prawdopodobnie w środę.
Abby, chcę tylko porozmawiać.
Możesz oddzwonić do mnie?
Muszę porozmawiać z twoją żoną.
Wychocha z mojej posesji.
To byłem ja.
Wiem kim jesteś.
Pospiesz się, Brady!
Cześć, Elise.
Elise?
Elise, co się dzieje?
Co sprawia, że myślisz
że jestem choć odrobinę zainteresowana tym co powiesz?
Musisz mnie wysłuchać.
Proszę nie mów, że ci jest przykro.
Jest. Ale jest mi przykro!
Powiedziała mi co jej zrobiłeś...
co ty sobie kurwa myślisz,
ty mała przestępcza kupo gówna?
Słuchaj, poczekaj chwilę!
Nie dotykaj mnie!
Czego chcesz ode mnie?
Chcesz żebym ci wybaczyła?
Żeby stanąć tu i powiedzieć, że wszystko jest dobrze?
Czy tego chcesz?
Czy tego właśnie chcesz?
To właśnie on robi z ludźmi, Elise...
wykorzystuje ich,
manipuluje nimi...
- Złamałeś swojej matce serce! - Pierdol się!
- Co powiedziałeś? - Pierdol się!
Nienawidzę cię!
Wykorzystałeś moją żonę?
Wkorzystałeś jak jedną z twoich małych dziwek?
Poprostu nadal nią popychaj!
Nienawidzę cię!
Odejdź ode mnie!
Odpierdol się do niego...
Wypierdalaj!
Chodźmy już.
Już dobrze.
Wszystko w porządku?
W porządku.
Tłumaczenie: Kostek Napisy na użytek własny.
.:: Napisy24 - Nowy Wymiar Napisów ::. Napisy24.pl
Odwiedź www.NAPiSY.info
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.