Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Och, moi drodzy.
Ile to już minęło.
Witam ponownie.
- Podróż sie udała, George? - O, tak.
Chodź i poznaj Aurore.
I niespodzianka.
Sylvia, moja nowa przyjaciółka.
- Chodź. - Miło cię poznać, Sylvio.
Ja jestem Joseph.
To moja żona, Aurore.
- Miło cię poznać. - Jak się masz?
Ładna dziewczyna.
Tak, wspaniała.
A to mój przyjaciel James.
- Witam. - Dzień dobry.
- Czekałem na wizytę u państwa. - Miło to wiedzieć.
- Miło mi poznać. - Moja żona, Aurore.
- Miło cię poznać, James. - Madame.
Wszyscy nasi goście wreszcie przybyli.
Mąż był podekscytowany, że zobaczy George'a,
przyjaciela z dzieciństwa,
który przyjechał z dzieciakiem, by pochwalić się swoim podbojem.
Już i tak nie byłam zbyt zadowolona
że spędzę weekend słuchając
o ich interesach, samochodach i polityce.
A na dodatek,
towarzystwo dziewczyny w wieku mojej córki,
przelało czarę.
Ale jak zwykle, byłam gotowa robić dobrą minę.
Wejdźcie... wejdźcie.
Zdejmijcie płaszcze.
Greta zadba o twoje rzeczy.
Tak, zainwestowałem w to, wszystko co miałem.
To była okazja.
Zaryzykowałem i naprawdę mi się tu podoba.
Spodoba ci się.
To wyjątkowy dom.
Masz szczęście, że jesteś w tym środowisku.
Tak, nie możemy narzekać, mamy wszystko, czego potrzebujemy.
A wy? Gdzie mieszkacie?
Na razie mieszkamy osobno.
Każde u siebie, ale nam to nie przeszkadza.
- Prawda, kochanie? - Tak, tak.
I muszę ci powiedzieć...
I gotowe!
- Panowie, whisky. - Dzięki.
- ...i masz całkowitą rację. - To prawda.
- Nie za dużo, jak sądzisz? - Nie, w porządku.
To w górę, przyjaciele. Na zdrowie.
Tak, wyobrażam sobie, że nie łatwo utrzymać
taki dom.
Tak, tu jest problem.
Ach, to moja córka, Madison.
A, no tak.
Popatrz, w jakim stanie prezentujesz się naszym gościom.
Ale masz nieład.
Chodź tutaj.
To jest Sylvia.
Dzień dobry.
Madison, to nasz przyjaciel, James.
Witam.
- Miło mi. - Oraz George, którego już znasz.
- Miło cię poznać. - Dzień dobry.
Naprawdę.
Usiądź.
- Matka szukała cię wszędzie. - Tak?
W ten weekend damy ci spokój,
ale powiedz mamie, gdy wychodzisz.
Nie spóźnij się na śniadanie.
- Czy to jasne? - Rozumiem.
- Mogę liczyć na ciebie? - Tak.
Widzimy się rano.
- Do rana. - Pa.
Tak...
Minęło już dziesięć lat, odkąd zdecydowaliśmy się
wprowadzić do tego domu, który tak pokochaliśmy.
Dzięki mojej żonie.
Był to dla nas prawdziwy dar niebios,
ponieważ była to zimowa rezydencja jej rodziny.
Oto powód, dla którego...
To prawda, czasy były bardzo trudne.
Ale w tym wypadku,
poszło nam
całkiem nieźle.
Ja tyle szczęścia nie miałem.
Mój partner zbankrutował.
To była panika.
Musieliśmy wszystko sprzedać.
- Serio? - Mam nadzieje wszystko odbudować.
Wow! Podobasz mi się.
To z ciebie zawodnik...
Powiedz im, żeby przestali.
Zostaw ich w spokoju.
Robią to, na co mają ochotę.
Przeszkadza ci? Bo mnie nie.
Odblokuj się.
Robi się późno. Czas już na mnie.
- Idę spać. - Już spać?
- Do zobaczenia. - Do jutra.
Do jutra.
Dobranoc.
Przykro mi.
- Dziewczyny poszły. - I dobrze.
Wznieśmy toast.
Zdrowie...
- Też idziesz? - Nie, nie...
Wolę zostać.
Jestem trochę zmęczony tym wszystkim.
- Może jutro wieczorem. - Nieważne.
Jeśli nadal jesteś chętny.
To do zobaczenia jutro.
Ok.
- Bardzo dobrze. O której?
O dziewiątej.
W porządku.
- OK, to dobrze. - Dobrej nocy.
No to cześć. Tędy?
Mąż zabrał George'a
na jedną ze swoich nocnych wycieczek.
Kto to wie, w jakim stanie wrócą.
Zrobiło się późno.
Dom opustuszał, a ja nie mogłam zasnąć.
W pewnym momencie usłyszałam hałas w salonie.
Nie śpisz jeszcze?
Zeszłam na dół po szklankę wody
i cię usłyszałam.
Nie sądziłam, że znajdę tu kogoś o tej porze.
Widzę, że wolisz czytać książkę niż imprezować.
Chciałem cieszyć się otoczeniem tego wspaniałego domu.
A wczoraj zacząłem czytać nową powieść mojego ulubionego autora.
Naprawdę ekscytująca.
Pożyczysz mi ją?
Z przyjemnością.
Nie, teraz nie chcę pozbawiać cię tej książki.
Pójdę do księgarni i zobaczę, czy jest.
Z pewnością ją znajdziesz.
Byłaby jednak prawdziwa przyjemność
móc podzielić się z tobą tą pracą.
Przekonamy się.
No i jesteśmy.
- Ale zimno! - O, tak.
Gdzie idziemy?
- Tu, niedaleko. - Na szczęście...
Niecierpliwisz się, co?
- Będzie miła niespodzianka. - Napewno?
- Zaczynamy. - To chodźmy.
Ty nigdy się nie zmienisz.
Co nieuczciwego szukujesz?
Wiesz, że możesz mi zaufać, prawda?
Jak się mają sprawy z twoją uroczą Sylvią?
Och, nie ma na co narzekać.
To tutaj.
Jest najlepsza.
Nadchodzi.
- Dzień dobry. - Dobry wieczór.
Co słychać?
Wejdź.
Z przyjemnością.
Dzięki.
Dzięki.
Wciąż wiesz jak dobrze przyjąć?
Wiem.
Liczę, że dobrze zajmiesz się moim przyjacielem.
- Zrelaksuj się. - To na pewno.
Tak właśnie poznałem George'a.
Co za szczęśliwy przypadek.
Gdyby nie on, nigdy byśmy się nie spotkali.
Życie często dobrze się układa.
To prawda.
Robi się późno, pójdę spać.
Byłam zachwycona, że...
Nie, nie mogę... To niemożliwe.
Coś się ze mną działo.
Zaczynałam wariować.
Byłam jakby oczarowana tym Jamesem.
Jego pięknem i delikatnością.
Było naprawdę miło.
- Podobało się? - Wspaniały wieczór.
- Wszystko w porządku? - Tak, w porządku.
A z tobą?
Nudzę się.
Co ty robisz na górze?
- Pospiesz się. - Co?
Chodź.
Nie.
No, chodź.
Nie rozumiem.
- Chwilę. - Daj spokój.
Nie kłóć się.
Bo nas zauważą.
Nie, przestań.
- No, chodź. - To ty chodź.
Co masz na myśli?
Chodź do mnie.
- Ale jak to? - Chodź zobaczyć Sylvię.
Bez obaw.
Zobaczysz, jest bardzo miła.
Przestań. No, przestań.
Nie bój się, chodź.
Wejdź, przekonasz się.
Cześć.
Spójrz, kochanie, co znalazłem po drodze.
Czyż to nie wspaniały połów?
Wygląda przepysznie.
Spokojnie.
- Napijesz się herbaty? - Dziękuję.
Dzisiejszy dzień zapowiada się słonecznie.
To dobra wiadomość.
- Czy podać panu filiżankę? - Tak, proszę.
- Pytał pan o mnie? - Tak, Antoine.
Zabierz psa na dłuższy spacer, niech się wybiega.
OK.
Panienko...
Witam.
- Na razie to wszystko. - Oczywiście.
Dzień dobry.
- Cześć. - Witam.
Dzień dobry.
Sok jest przepyszny.
Czy dobrze spaliście?
Jesteśmy młodą parą,
więc pytanie powinno brzmieć:
czy dużo spaliśmy?
Po południu chciałabym pojeździć konno.
- Jest to możliwe? - Oczywiście.
Poproszę Antoine'a, by ci przygotował konie.
- Dziękuję. - To miłe z twojej strony.
Greta, mogę prosić o herbatę?
Oczywiście, proszę pana.
Ale uważaj, Sylvia kiepsko jeździ.
Ostatnim razem koń jej się spłoszył.
Nie wie, jak obchodzić się z ogierami.
Przepraszam, panienko.
Na pewno wiesz, o czym mówisz.
Jako dobra gospodyni
zgodziłam się towarzyszyć Jamesowi tego ranka.
Aby pokazać mu atrakcje naszego parku.
Prawdę mówiąc,
byłam zachwycona tym romantycznym spacerem.
Z chęcią oprowadzę cię po posiadłości.
A ja jak widzisz, przyniosłem ci książkę.
Dobrze się tu czuję.
Słuchaj, od wczoraj myślę tylko o tobie.
Chociaż ze wzajemnością?
Trochę mnie zaskoczyłeś.
Czuję się oszołomiony.
Chodźmy... tutaj.
Chciałbym cię pocałować.
Zwariowałam dla niego
Nie mogłam już dłużej z tym walczyć.
Ogarnęła mnie fala pożądania.
O której kończysz, skarbie?
Sama nie wiem.
Naprawdę?
Myślę, że zejdzie mi z pół godziny.
Pamiętaj, trzeba odebrać dzieci.
Tak, wiem.
Zajmę się tym później.
Ok.
Do zobaczenia.
- Uważaj na siebie. - Dzięki, ty również.
Dobra, spadam.
To na razie.
- Wszystko w porządku? - Tak.
Coś potrzeba?
Co dobrego robisz?
Pańskie ulubione danie.
O której siadamy do stołu?
Około godziny 13-tej.
Doskonale.
Goście dobrze się bawią?
Myślę, że nieźle.
- Czy to również twoje dzieło? - O, tak.
Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił.
Miło mi, proszę pana.
Och, proszę pana.
Proszę...
Proszę mie dotykać.
Może pan patrzeć, ale...
Bez dotykania, dobrze?
Dobrze, ja tylko...
Podniosę spódnicę.
Nie będzie ci to przeszkadzać?
Jak chcesz.
Co za piękny widok.
- Poczekaj... - Dobrze.
Proszę.
Idealnie.
Pokaż mi swoje cycki.
O tak. Szybciej.
Jarasz mnie.
Masz duże cycki. Baw się nimi.
Nie, nie dotykaj.
Popatrz na nie.
Byłeś grzeczny?
Zerżnę cię moimi wielkimi cyckami.
Podobają ci się, prawda?
Uwielbiam mieć twardego kutasa między cyckami
jak dziwka.
Oblej mnie spermą.
Szybciej.
No, dawaj.
Dawaj.
No dalej, chcę poczuć twoją spermę...
Gorący wytrysk na moje piersi.
Chcę ją mieć wszędzie.
Naprawdę mieszkasz w pięknym miejscu.
- Obiadu o 13-tej, dobrze? - Dobrze, prosze pana.
O, szczęściarz Antoine.
Co do diabła? Co to jest?
Nic... co się z tobą dzieje?
Mówisz mi, że masz robotę w kuchni,
a naprawdę jebiesz się z szefem?
Pieprzyłeś się z nim?
Kocham cię.
Hmm Greta, jeśli nie masz nic innego do roboty,
to możesz już iść.
Już późno, idź spać.
Nic już nie będzie pan potrzebował?
Nie, to wszystko na dziś.
- Rozumiem - Dzięki.
- Tak więc, dobranoc. - Dobranoc.
James wpatrywał się we mnie przy moim mężu.
Sprawił, że poczułam się nieswojo.
Nie wiedziałam, co robić.
Ale myślałam tylko o nim.
Oczarował mnie i doprowadził do szaleństwa z pożądania.
Jestem trochę zmęczony.
Nie pogniewasz się, jeśli cię zostawię?
Nie ma sprawy.
- Nia pewno? - Nie, nie.
Dla mnie to już późno.
Dobranoc, skarbie.
Do jutra.
- Dobranoc. - No cóż, dobranoc.
Byłam gotowa całkowicie mu się oddać.
Z cudownym uczuciem wyrwania się spod mężowskiej kontroli.
I z nudnego życia, które mi narzucił.
Znów miałem kontrolę nad swoim życiem.
Ale nie wyobrażałam sobie,
że to mąż mną manipulował.
Tylko po to, by zaspokoić swoje perwersje.
Nie, nie... Wolałbym nie.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.