Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
NAJPIĘKNIEJSZE BAŚNIE: O ZŁOTYM TALARZE
NA MOTYWACH BAJKI HANSA FALLADY
WYSTĘPUJĄ
[wolno wypuszcza powietrze]
Ta czy tamta?
Ty jesteś bardziej zielona.
Kapusta to kapusta.
SCENARIUSZ
Nie smakuje ci mój kapuśniak?
Ciągle tylko kapusta i kapusta.
Okropieństwo.
Brzuch mnie od niej boli.
Nic nie poradzę.
Od kradzieży złotego talara nic innego nie rośnie.
Wiem, skarbie. Nie narzekajmy.
To ten gałganiarz go ukradł.
Chętnie bym go odszukała.
Nie ma mowy.
Wystarczy, że nasze bliźnięta ruszyły na poszukiwania i nie wróciły.
Może odnalazłabym nie tylko złotego talara, ale i nasze dzieci.
REŻYSERIA
Anno Barbaro, czemu znowu kapusta?
Bo jest zdrowa, siostrzyczko.
Chciałabym zjeść coś słodkiego.
Trzeba odzyskać złotego talara.
- O czym rozmawiacie? - Mama!
Obiecajcie mi, że nie opuścicie wioski po to,
by spełnić słodkie marzenia.
Mój lśniący talarek.
Tak długo wpatrywałem się w moje skarby, że wszystkie zmatowiały.
Spraw mi przyjemność i lśnij.
Wszystko będzie znowu błyszczeć.
[gwiżdże]
Gdzie moje wierne diablęta?
Macie słuchać pana.
Plujcie ogniem i zagrzejcie wodę do czyszczenia skarbów.
[skomlą]
Głupie psy!
Nauczę was zionąć ogniem i budzić grozę.
[niepokojąca muzyka]
[skowyt]
Evo, śpisz?
Coś ci pokażę.
Ale nikomu nie mów.
Nigdy nie widziałam takiego koloru.
Co to?
Kwiatek.
Zasuszyłam go.
Kiedyś takie rosły wszędzie.
Jak słodkie owoce i warzywa.
Wszystko zniknęło razem ze złotym talarem?
Żona burmistrza mówi, że talara ukradł gałganiarz.
Wtedy z naszej wioski zniknęło szczęście.
Pójdę poszukać złotego talara.
Dzisiaj.
A strażnik?
Na pewno śpi.
Kwiatek jest dla ciebie. Dbaj o niego.
Niech ci przypomina o tym, że wrócę.
Powiedz mamie, żeby się nie gniewała.
Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce.
[skrzypienie]
[chrapanie]
[rzężenie]
[kwilenie ptaka]
Stopa mnie boli.
[rżenie konia]
[nawoływanie woźnicy]
Kim jesteś, że chodzisz sama po lesie?
Jestem Anna Barbara z wioski Wszędzie.
Szukam gałganiarza i złotego talara.
Dopisało ci szczęście.
Jestem Hans Chciwiec i mam to, czego szukasz.
Jesteś gałganiarzem?
Oddaj talara, a do mojej wioski wróci szczęście.
Nie tak szybko.
Mam propozycję.
Jeśli wyczyścisz moje skarby, nagrodzę cię złotym talarem.
Mam odpracować talara, którego nam ukradłeś?
Nie dbaliście o niego.
Doceniliście jego wartość dopiero wtedy, gdy go straciliście.
Należy do nas. Nie możesz niczego żądać.
Tracimy cenny czas.
Decyzja należy do ciebie.
Dobrze, będę dla ciebie pracować.
Ale w zamian oddasz mi złotego talara.
Umowa stoi.
Wio!
[rżenie konia]
Wio, Śmiałku, mój wierny koniu!
[budująca napięcie muzyka]
Otwórz magiczną bramę!
Brawo, Śmiałku.
Zasłużyłeś na nagrodę.
Wstawajcie, dzieci.
Gdzie twoja siostra?
Gdzie Anna?
Poszła po złotego talara.
Nie.
Straciliśmy ją.
Powiedz, że nie wybrała się do krainy Nigdzie.
Spakowała się i poszła.
Zabroniłam wam opuszczać wioskę.
Powiedziała, że nie musisz się bać.
Odnajdzie talara i przywróci szczęście.
Jeszcze nikt stamtąd nie wrócił.
Co się dzieje?
Rozejść się.
O co chodzi?
Anna Barbara poszła szukać złotego talara.
Następna?
Strażnik miał pilnować, żeby żadne dziecko nie opuściło wioski.
Znowu nie uważałeś?
Z silną dziewczyną nie miałem szans.
Taki z ciebie strażnik? Zwykły śpioch.
Wszystko z powodu talara.
Obiecała, że go odnajdzie.
Wróci i wszystko będzie dobrze.
Dosyć!
Róbcie to, co kazałem.
Chcę odnaleźć córkę.
Nikt nie opuści wioski.
Dorośli również.
Co mamy robić?
Nic.
Musimy znosić nasz los.
Wracajcie do pracy.
Musimy porozmawiać.
Uważaj.
Mam dwa diabelskie psy.
Są bardzo groźne.
Diablęta,
to jest Anna Barbara.
Nasza nowa służąca.
Nie wolno jej opuścić domu, póki nie skończy roboty.
Chyba mnie skądś znają.
Niewiele umieją, ciągle je szkolę.
Ale wkrótce dopilnują, żeby nikt mnie nie okradł.
Mam dużo ładnych rzeczy.
Ludzie wyrzucają swoje skarby.
Ja je gromadzę, by nie popadły w niepamięć.
W tych butach tańczono.
Na tym krześle siedziano.
Z tego dzbana ktoś pił.
Wszystkie rzeczy są cenne.
Trzeba je szanować i czyścić.
[pochlipuje]
O co chodzi?
- Opłakujesz Annę Barbarę? - Oczywiście.
Myślę o naszych chłopcach.
Gdzie oni są?
Myślisz, że wrócą?
Nie wiem.
[syczy]
[burczenie w brzuchu]
Jeszcze nic nie zrobiłaś, a już ci burczy w brzuchu?
Czerstwy chleb?
Dołożę trochę boczku.
Czeka cię prawdziwa uczta.
Ludzie są głupi.
Zamiast zjadać boczek, powinni go wcierać.
Wtedy starczy na dłużej.
Smacznego.
Jestem bardziej zmęczona niż głodna.
Rano wezmę się do pracy.
Zmęczona?
Jeszcze nic nie zrobiłaś.
To była długa podróż.
Służąca, która mało je.
To mi się podoba.
Jutro pokażę ci, co masz robić.
Dzisiaj śpisz tutaj.
Co to?
Skąd to masz?
Od Anny Barbary.
Kwiatek przypomina mi, że ona na pewno wróci.
Bzdura.
Ten zeszyt ma cię zachęcić do ucieczki.
Zabieram go.
Skąd będę wiedzieć, czy Anna Barbara jest na dobrej drodze?
Kładź się i nie myśl o głupotach.
Pajączku, towarzyszyłeś mi przez całą noc.
Oboje nie zmrużyliśmy oka.
[energiczna muzyka]
Chodź za mną.
Moje piękne miedziane naczynia.
Musisz wszystkie wypolerować.
Kiedy się w nich przeglądam,
moje serce się raduje.
Wyczyść je, a zbliżysz się do złotego talara.
Czym mam je czyścić?
Nie martw się.
Oto świeża woda...
i ścierka.
Ta woda cuchnie.
Ty leniuchu.
To wspaniała woda.
Pracowita dziewczyna wyczyści nią wszystko.
Proszę.
Kubek mleka i kromka chleba.
Nie zjedz i nie wypij wszystkiego na raz.
Dzięki temu chleb odrośnie, a kubek się napełni.
Bierz się do pracy.
Nie dam rady.
Tam są drzwi.
Możesz wyjść, ale wtedy złoty talar zostanie ze mną.
Pamiętaj.
Jeśli się czegoś podjęłaś, nie rezygnuj zbyt łatwo.
Sprawdźmy, czy dobra z niej służąca.
Nie zapowiada się.
Dzięki magicznej ramce będę ją miał na oku.
Diablęta, czas na trening ziania ogniem.
[chrząkanie]
Samotność miesza mi w głowie.
[chrząkanie]
Podzielisz się ze mną?
Nie tylko ty jesteś głodna.
Nie patrz tak.
Dasz mi kawałek chleba?
Co cię tak bawi?
Umrę, jeśli czegoś nie zjem.
Dlaczego się ze mnie śmiejesz?
Co z ciebie za cudak?
Daj mi coś, bo pożrę ciebie.
Dosyć. Jesteś niegrzeczny.
Wypuść mnie! Zaraz cię zjem.
Zobaczymy.
Wyłysiejesz, wstrętna dziewczyno.
Bądź miły, bo zostaniesz tam na zawsze.
Pomóż mi.
Jest ciemno i brakuje powietrza.
Przestaniesz mi dokuczać?
Wypuść mnie, to pomogę ci w pracy.
Jak?
Jesteś niewiele większy od ścierki.
Dzięki mnie szybko się uwiniesz z czyszczeniem naczyń.
Obiecujesz?
Tak.
Nareszcie.
Jeszcze chwila, a padłbym trupem.
A ty nie dokończyłabyś pracy.
Jak chcesz mi pomóc?
Jesteś sługą Hansa Chciwego?
Sługą? Nie żartuj.
Jestem mistrzem w swoim fachu.
Najlepszym na świecie.
We wszechświecie.
Artystą.
Geniuszem.
Tym jestem.
Skąd się tu wziąłeś?
Uciekłem z domu.
Miałem pracować dla gałganiarza.
I zobacz.
Zmniejszył mnie, żebym mu robił wodę do czyszczenia.
Ukrywam się przed nim i jego psami.
Nadal nie wiem, co potrafisz.
Umiem zaczarować wodę tak,
by po jednym potarciu wszystko było czyste.
Mógłbyś mi bardzo pomóc.
Sama widzisz.
Daj mi kawałek chleba. Opadłem z sił.
Chciałabym wiedzieć, gdzie jesteś i co robisz.
Jak się nazywasz?
Jestem tu tak długo, że zapomniałem.
Nazwę cię Czyścioszkiem. Bardzo mi pomagasz.
Dziękuję.
A tobie jak na imię?
Anna Barbara.
Anna Barbara?
Głupie imię.
A nawet dwa.
Trudno zapamiętać. Ale pasują do ciebie.
Dzięki.
Spróbuj być milszy.
Bierzmy się do pracy.
W jaki sposób przygotowujesz wodę?
Patrz i ucz się.
Kurz, śmieci i dwie plamy, pył, brud i zaczynamy.
[szum]
Gotowe.
Na co czekasz?
Teraz!
[skomlą]
Już!
Musicie w końcu zionąć ogniem.
Jesteście diabelskimi psami.
Macie słuchać pana.
Idźcie sobie.
I to ma zadziałać?
Miałeś rację.
Pośpiesz się.
Wkrótce wszystko wyczyścisz.
Dziękuję.
Widzisz, jak lśni?
[chrzęst]
Wspaniale.
Świetnie ci idzie. Nie przestawaj.
Brawo.
[łoskot]
Cofnij się!
Ale już!
Dziękuję za ten znak, siostrzyczko.
Teraz wiem, że jesteś na dobrej drodze.
Przepraszam.
Anna Barbara to nie są głupie imiona.
Brzmią bardzo ładnie.
To ja jestem głupi.
Bez ciebie bym zginął i został tu na zawsze.
[pochrapuje]
Stój!
Ani kroku dalej.
Wiedziałem, że wrócisz.
Uciekasz, jak twoja siostra?
Chcę wyjrzeć, czy nie wraca.
Wyglądaj ze mną.
Myślisz, że wróci?
W lesie jest niebezpiecznie.
Na pewno wróci.
Jej zawsze wszystko się udaje.
Dobrze, że uciekła.
Choć za nią tęsknię.
Ja też.
Ale wierzę, że wróci.
Zadmę w róg, żeby to ogłosić całej wiosce.
Prawda, że to wspaniała woda?
Tak, ale cała praca spadła na mnie.
Jak to?
A ja?
Tylko dmuchasz w wodę.
Ja niszczę sobie dłonie.
Bez mojej wody nic nie zdziałasz.
Gdybym nie była duża i silna, woda w niczym by nie pomogła.
Dlatego czekałem na kogoś takiego jak ty.
Sami nie znaczymy nic.
Razem jesteśmy silni.
Kiedy stąd uciekniemy, ożenię się z tobą.
[gromki śmiech]
86 tysięcy 430,
86 tysięcy 440,
450...
86 tysięcy 465.
Coś tu nie gra.
Raz, dwa, trzy, cztery...
A to co?
Nie ma mowy. Tylko nie to!
Dlaczego znów się ze mnie śmiejesz?
Mam wziąć cię za męża?
Spójrz na siebie.
Nie moglibyśmy nawet chodzić za rękę.
Usiądę ci na dłoni.
Miałabym cię cały dzień nosić?
Nie ma mowy.
Gdzie byśmy zamieszkali?
Tobie wystarczy pojemnik na chleb.
Miłość wszystko przezwycięży.
Ale ja cię nie kocham.
Nie zrobię ci więcej wody do czyszczenia.
Zostaniemy tu na zawsze.
[szczęk drzwi]
Co to za okropny dźwięk?
Śmiech. Powinieneś spróbować.
Śmiech?
Masz za mało pracy?
Nie trać sił na zbytki, bo nie zdobędziesz złotego talara.
Szacunek do pracy wyklucza przyjemność.
Ona rodzi radość, a w życiu nie o to chodzi.
Anno Barbaro...
Na pewno jesteś tu sama?
A może ktoś ci pomaga?
Niby kto?
Nikogo tu nie ma, a drzwi są zamknięte.
Racja.
Pracuj dalej.
Śmiech jest zakazany.
[chichocze]
5, 6, 7...
Nie pomożesz mi?
Skoro odrzucasz moją miłość, to pomoc również.
Możemy się zaręczyć.
To nie to samo.
Zaręczyny to obietnica małżeństwa.
Naprawdę?
Tak.
Przekonałaś mnie.
Widziałeś u Hansa złotego talara?
Może.
Mów.
Ma go i go nie ma.
To znaczy?
To, co powiedziałem.
Mieliśmy sobie pomóc. Widziałeś przy nim talara?
Nie.
Tak czułam.
Jesteś z nim w zmowie.
Oszukujesz mnie, żebym nie wróciła do domu.
Znikaj, nie potrzebuję cię.
Przeciwnie. Jeszcze nie skończyłaś.
Poradzę sobie z jednym dzbanem.
Zobaczymy.
Idź sobie.
[szczęk drzwi]
Bardzo ładnie.
Wypolerowałaś wszystkie moje naczynia.
Co za radość.
Zaczekaj.
Nie znajdziesz wyjścia.
Pieski, wyprowadźcie mnie z tego ciemnego lochu.
Zostaw to, dziecko.
Wypuść mnie. Zmieniłam zdanie.
To nie takie proste.
Musisz zrobić to, co obiecałaś.
Miałeś mi zwrócić złotego talara.
Ale go nie masz.
Kto tak twierdzi?
Nie pokazałeś mi go.
Bo nie prosiłaś.
Teraz mi wierzysz?
Skąd mam wiedziesz, że mi go oddasz?
Po co ta nieufność?
Umieszczę go w ostatniej komnacie.
Gdy wszystko wyczyścisz, możesz go zabrać.
Pieski, pilnujcie jej.
Za mną.
Pokażę ci twoje nowe zadanie.
Wiesz, co robić.
Gdy wyczyścisz wszystkie srebra,
ukończysz drugie zadanie i zbliżysz się do złotego talara.
Możesz zaczynać.
Tu jest chleb i mleko.
"Nie jedz i nie pij wszystkiego na raz".
Pojętne dziecko.
A to woda do czyszczenia.
Zaczynaj. Już.
Już.
STRAŻ: Co robisz?
Zejdź.
Pokazać ci coś?
Kwiatek to sygnał, że Anna Barbara jest na dobrej drodze
- i niedługo wróci. - Naprawdę?
Tak.
Ale trzeba go podlać, inaczej uschnie.
Jak?
Rośnie za płotem, a wychodzić nie wolno.
Mógłbyś mi pomóc.
To działa.
Czyścioszku. Jesteś tu?
Pokaż się.
Wróć i mi pomóż.
Tak dobrze nam razem szło.
Bez ciebie sobie nie poradzę.
PRZEDRZEŹNIA: Bez ciebie sobie nie poradzę.
Tu jesteś.
Tak. Jestem.
Robię wszystko, by nas uwolnić,
a ty uciekasz przy pierwszej lepszej okazji.
Zostawiłaś narzeczonego z tym starym skąpcem.
Wybacz.
Myślałam, że współpracujesz z Hansem.
Przeprosiny odrzucone.
Jesteś zdrajczynią.
Jak mogłem pragnąć takiej żony?
Myliłam się.
Hans ma złotego talara.
Odda mi go, kiedy wyczyszczę wszystkie jego skarby.
Ale musisz mi pomóc, mój Czyścioszku.
Nie jestem twoim Czyścioszkiem.
Mało brakowało, a umarłbym z głodu.
To nic nie znaczy.
Jesteś taki słodki, kiedy się złościsz.
Byłem głupi, zaręczając się z tobą.
Nie nazywasz mnie ukochanym,
bez moich czarów nic nie zdziałasz.
Znów muszę nadwerężać płuca.
Kurz, śmieci i dwie plamy, pył, brud i zaczynamy.
[szum]
Czyścioszku...
mój ukochany.
Ta woda działa lepiej niż poprzednia.
Jesteś mistrzem.
W końcu to dostrzegłaś.
Co robicie?
Nic.
Zejdźcie stamtąd.
To przecież...
Żółty kwiatek.
Kwiatek.
Zielonkawy jak kapusta.
Miłego dnia.
Jest żółty.
To znak, że Anna Barbara jest na dobrej drodze.
Niedługo wróci ze złotym talarem.
Dość tego.
Strażniku, byłbyś tak miły?
Bzdura.
Zielony kwiatuszek rośnie sobie w lesie...
[przejmująca muzyka]
Co pan zrobił?
Wracaj do domu, inaczej powiem o wszystkim twojej matce.
No co?
Wytrwaj, kwiatuszku.
Uratuję cię.
Jesteś najlepszym Czyścioszkiem na świecie.
Przeklęty karzeł.
Tyle czasu się ukrywał, a teraz skumał się ze służącą.
Nie ma mowy.
Gdzie on jest?
Kto?
Nie udawaj, głupia dziewucho.
Gdzie karzeł?
Ten, który czaruje wodę.
Zwarliście szyki, żeby razem uciec ze złotym talarem.
Gdzie on jest?
Wyłaź!
Mówisz o małym rumianym człowieczku?
Właśnie.
Wyszedł, zanim przyszedłeś.
Niby jak?
Te stare drzwi mają mnóstwo szpar.
Prześlizgnął się z łatwością.
Ale to nie powód, żeby wymieniać wszystkie drzwi na nowe.
Srebro wypolerowane.
Jestem coraz bliżej złotego talara.
Korzystałaś z pomocy.
Umowa jej nie zabrania.
Nie moja wina, że nie panujesz nad swoim karłem.
Dobrze.
Za mną.
Rośnij sobie.
Tutaj nikt cię nie znajdzie.
Będę cię codziennie podlewać.
Wyczyść wszystkie skarby z tej złotej komnaty.
Kiedy skończysz, możesz odejść ze złotym talarem.
Skąd mam wiedzieć, że jest tu złoty talar?
Różnie o mnie mówią.
Chciwiec.
Skąpiec.
Zrzęda.
Ale kłamcą nie jestem.
Musisz go znaleźć wśród innych talarów.
[brzęk]
Jeśli nie rozpoznasz go sercem, to znak, że nie jest ci pisany.
Jeśli go znajdziesz, ale nie będzie lśnił, to znak,
to znak, że na niego nie zasługujesz.
[brzdęk kluczy]
Żaden karzeł ci nie pomoże.
Zostaniesz ze mną na zawsze
i będziesz czyścić moje błyskotki.
Tyle talarów, a szczęścia brak.
Nigdy nie czułam się tak bezwartościowa.
Nie płacz.
Czyścioszek?
Mój kochany, jak się tu dostałeś?
Stary głupiec nie wie, że między komnatami
są tunele wydrążone przez myszy.
I co, kochana?
Bierzmy się do pracy.
Obiecuję, że kiedy znajdziemy złotego talara, zabiorę cię do domu.
Do twojego domu?
Do twojej wioski?
Zamieszkam w twoim domu?
Będę spał w twoim łóżku?
Zrobię ci najpiękniejsze łóżko z baldachimem.
Zgoda.
Bierzmy się do pracy.
Mamo!
Dokąd mnie zabierasz?
Musisz to zobaczyć.
Spójrz, jak kwitnie.
Złoto-żółty.
I jeszcze jeden.
Tam też.
Dlaczego nie czyścisz?
Skąd mam wiedzieć, który z nich to złoty talar?
Słyszałaś Hansa.
Twoje serce go rozpozna.
I jak?
Nie.
Próbuj dalej.
Zaczaruj więcej wody.
Talarów jest tak wiele.
Jeszcze trochę. Już prawie skończyłam.
Dobrze się czujesz, Czyścioszku?
Tak.
To musi być złoty talar.
Więcej ich tu nie ma.
Mam nadzieję.
To nie on.
Hans dobrze go ukrył.
Podstępny starzec.
On musi gdzieś tu być.
Może go przeoczyłam.
Albo nie umiem go rozpoznać.
Wszystko na nic.
Mleko!
Coś ty zrobił?
Co ci jest, przyjacielu?
Nie wiem.
Jest mi zimno i gorąco.
Moja moc słabnie.
Zostań ze mną.
Nie możesz umrzeć.
Szukam jak szalona złotego talara, a mój przyjaciel umiera.
[wzdycha]
Wylałem całe mleko. Nie zabiorę ci ostatniego okruszka.
Zjedz go i nabierz sił.
Nie mogę cię stracić.
[wzniosła muzyka]
To on. Był ukryty w chlebie!
Weź go i uciekaj, zanim Hans zmieni zdanie.
Nie zostawię cię.
Idziemy razem do mojej wioski.
Źle się czuję. Słabnę.
Nie ma dla mnie nadziei.
Ruszaj beze mnie. Proszę.
Nie możesz umrzeć.
Oddałabym wszystkie talary, bylebyś tylko był zdrowy.
Naprawdę?
Jestem twoim ukochanym?
Tak.
[dźwięk magicznych dzwoneczków]
Czyścioszek!
Mam na imię Stefan.
Teraz pamiętam.
Uratowałaś mnie.
Ukochana.
Jeśli mogę tak mówić.
[szczęk drzwi]
Co wyście zrobili?
Nie!
Poświęciłaś złotego talara.
Był przeklęty. Przesłonił nam miłość.
Oddałaś talara dla głupiej miłości?
Tak.
Jest nam niepotrzebny.
Bezmyślne dzieciaki.
Nie opuścicie mojej krainy, póki nie odpracujecie talara.
Oto twój talar.
[brzęk monet]
Nie!
Chodź.
Moje talary!
Diablęta, łapcie ich!
Tędy!
Anna Barbara?
Synowie burmistrza.
Jesteśmy wolni.
Czar prysł.
Chodźcie z nami.
[stukot]
Tam jest zamek.
Wejdę tam.
Nie otwiera się.
[rżenie konia]
Uważaj!
[radosna muzyka]
Bliźnięta i Anna Barbara!
Gdzie mój róg?
[świst]
[dźwięk rogu]
Prędko!
Dzieciaki!
Wrócili.
Odzyskaliśmy was.
Gdzie byliście, łobuzy?
Gałganiarz rzucił na nas czar.
Trudno was rozpoznać.
Byłem zły, że uciekliście, ale cieszę się, że was widzę.
Płaczesz, tato?
A dziwicie się?
Dobrze, że jesteś.
Ja też się cieszę.
Mam ze sobą skarb.
Złotego talara?
Pokaż ten skarb.
Oto i on.
Stefan, mój narzeczony.
Jesteś pewna?
Owszem.
Anno Barbaro, znalazłaś złotego talara?
Tak, ale to nieważne.
Nie rozumiem.
Był błogosławieństwem i przekleństwem.
Mając go, nie musieliśmy się o nic troszczyć.
A kiedy zaginął, nie potrafiliśmy nic zmienić.
wzięłam sprawy w swoje ręce,
znalazłam miłość i szczęście.
Klątwa prysła.
STRAŻ: Jesteś taka mądra.
Bzdura.
Albo masz złotego talara i szczęście,
albo nie masz i musisz znosić swój los.
Nieprawda.
Coś wam pokażę.
Skąd się wzięły te piękne kwiaty?
Posłuchałam siostry i troszczyłam się o nie.
Miałaś rację.
Wybacz, że ci nie wierzyliśmy.
Ja nie wierzyłem.
Musimy to uczcić.
Byle nie kapuśniakiem.
[pogodna muzyka]
- Mogę cię w końcu pocałować? - Tak.
Stop!
Kiedy ślub?
Jak najszybciej.
Pięknie.
Moje! Wszystko moje.
Kocham was, moje skarby.
Takie lśniące i piękne.
Mogę się w was przeglądać.
Macie lśnić dla mojej przyjemności.
Nie widzę swojego odbicia.
Co mam zrobić?
Zostałem sam.
Miłość to głupota.
Tak jak całowanie...
[wzdryga się]
Tekst: Katarzyna Michalska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.